Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Niepewnie drgnęła, gdy usłyszała głos Truflowego Noska, lekko cofając po sobie uszy ze zdenerwowania; kotkę widziała z bliska po raz pierwszy, nigdy nie zamieniły więcej słów, niż przywitanie, no i była chyba bardzo ważna w klanie, biorąc pod uwagę, że została zastępczynią? A więc... stresowała się podwójnie, a nawet potrójnie na nadchodzący trening.
Ze Skażoną Wodą było o tyle łatwiej, że był jej nauczycielem podczas nauk, gdzie zdążyła go poznać, a potem spędzili parę księżyców na treningu i powoli zaczynała się przed nim otwierać, mniej stresować, gdy się pojawiał na treningu, była gotów nawet porozmawiać z nim poza treningiem, a teraz... teraz go nie było. Był ktoś nowy, a to powodowało gęsią skórkę na jej ciele i chęć zaszycia się w kącie i niewychodzenia już nigdy z ów kąta.
- Dzień dobry... u...m... walkę. Przerobiliśmy... bo... mam z nią nadal dużo kłopotów i... dużo czasu nad tym spędziliśmy i... trochę teorii, i... no, nic się nie stało, nie... martw się - mruknęła, coraz ciszej, bo była zażenowana poziomem do jakiego doszła, jak "sprawnie" jej wszystko szło i jak dużo powtórek potrzebowała, by dojść do... niczego, ha.
Niepewnie ruszyła za zastępczynią, ciągnąc za sobą ogon po ziemi, gotowa usłyszeć, że jest porażką, skoro tak niewiele umie, a koty w jej wieku już dawno są wojownikami.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Pewność siebie kotki ulotniła się tak szybko, że nawet nie byłam pewna czy była obecna jak podchodziłam do niej, czy może jednak przewidziałam się; nie zerkałam za siebie, kroki zdradzały że szła zaraz za mną, ale coś mi nie pasowało.
– Czyli nie masz już problemów z walką? – zapytałam dla pewności i obejrzałam się do tyłu, a moim oczom ukazał się najbardziej smutny widok dziecka, które coś przeskrobało; tylko co takiego zrobiła Skała? – Och. — Wyrwało mi się z pyszczka; byłam zdziwiona, Kryształ która często kręciła się wokół Traszki była o wiele bardziej pewna siebie i żywiołowa, czyżby to Skała odziedziczyła te melancholijną i niepewną duszę? Uśmiechnęłam się delikatnie i zrównałam z nią kroku. – Chciałam się przejść z tobą dzisiaj po granicach i poznać się odrobinę. Biała Łączka zapewne już zakwitła, kto wie? Może uda nam się znaleźć czterolistną koniczynę, co ty na to? – Nieśmiałe dzieci i niepewne często kończyły będąc o wiele bardziej zdeterminowane i chętne do nauki, spodziewałam się podobnego przypadku; nie liczyłam jednak na nic konkretnego, chciałam dzisiaj jedynie poznać Skałę i dowiedzieć się jak się czuła. Aktualnie przechodziłyśmy przez Kwitnące Zarośla kierując się w stronę Kotlinki zachodniej, a ja zastanawiałam się co prostego można przerobić podczas chodzenia po granicach, domyślałam się, że pół dnia nie ruszyć kompletnie żadnego tematu mogłoby być nieefektywne. Kodeks, nie lubiłam go przerabiać, chociaż przez Traszkę zaczęłam bardziej przychylnie na niego patrzeć, a po zostaniu Zastępcą musiałam brać go pod uwagę. Historia klanów była ciekawa, ale zazwyczaj koty znały ją z dzieciństwa, chociaż też nie zawsze, mój sposób opowiadania... zależało jakim kotem była Skała, punkt wyjścia!
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
- Nooo... - zaczęła niepewnie, odwracając wzrok, szczególnie że ten Truflowy właśnie na nią padł, a więc jeszcze mniej pewności zaczęło z niej rezonować niż jeszcze chwilę temu i aktualnie wyglądała jak taki mały kociak, który zrobił coś nie tak i musi powiedzieć o tym swojej mamie, mimo że nie zrobiła nic złego. Chyba. - Dużo ćwiczyliśmy, to z teorią... niekoniecznie... w praktyce też umiem... no, coś zrobić, ale... nie wiem, czy można powiedzieć, żebym... była w tym dobra, bo się... boję. Walczyć - wydusiła w końcu. Skażona Woda był dobrym nauczycielem, póki nie zachorował i nie została mu odebrana, co nadal było dla niej dewastujące, bo zdążyła się już do niego przyzwyczaić i nieco otworzyć, a tu znów nowy mistrz, ale nie potrafił do końca jej otworzyć przy walce. Stresowała się, bardzo, i widać to było za każdym razem, gdy walczyli, a ona zapominała o obronie zbyt zafiksowana na atakach albo odwrotnie, no i... zapominała wszystkiego, czego się nauczyła za każdym razem, bo tak się stresowała, że mgła nachodziła jej na mózg.
- Mhmm - zgodziła się krótko na propozycję kotki. Spacer brzmiał dobrze, mogły spędzić chwilę razem, może się do siebie przyzwyczaić, a Skała za parę uderzeń serca będzie się z siebie śmiała, że mogłaby być tak niepewnym siebie stworzeniem przy tak miłym kocie? Oby!
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Skalista Łapa bała się walczyć. Prawdopodobnie mogłabym powiedzieć coś pocieszającego na tę informację, ale nie bardzo umiałam teraz dobrać słowa, dlatego też postanowiłam przemilczeć na chwilę sytuację związaną z jej strachem i skupić się na czymś innym.
– Czyli nie poddawałaś się pomimo tego, a to już dobra cecha – zauważyłam pozytywnie. – Pytanie tylko czy jesteś w stanie przedstawić mi tę teorię? Nie musisz mi jej teraz mówić, ale chciałabym znać twoją odpowiedź. – Proste pytanie, które zadałam bardzo beztrosko; chociaż było ono odrobinę podchwytliwe, ale nie dlatego że spodziewałam się kłamstwa. Potrzebowałam jednak zobaczyć reakcję Skały.
Nasze łapki w praktycznie równym rytmie teraz podążały w stronę granicy, a ja wesoło przytaknęłam na zgodę uzyskaną przez terminatorkę i zaczęłam nucić wraz z ptaszkami, które właśnie odezwały się pośród drzew. Kawałek dróżki przez Kwitnące Zarośla w żwawszym tempie i wyszłyśmy po chwili na puste pola.
– Lubisz jakieś ptaszki? Ja sama kocham gile i zimorodki to prześliczne ptaszki. Płomykówki mimo iż drapieżne są niesamowicie dostojne, a ich płonący wygląd dodaje im tylko elegancji – zaczęłam nowy temat z lekkim chichotem. – Kosy mają śmieszny śpiew, ale chyba nie mam ulubionego ptaszka, wszystkie są wyjątkowe, bardzo mnie to zawsze zachwyca w przyrodzie. Nic nie jest powtarzalne. – Oczywiście można było się kłócić, że tak właśnie było w końcu, jeśli wszystkie kosy były takie same, a gile nigdy nie zmieniały piórek to jak można powiedzieć inaczej? A mimo to! Nie uważałam, że można patrzeć tylko na jedną grupę i uznawać to za sukces w powtarzalności, nawet obserwując zwierzynę z ukrycia potrafiłam zobaczyć inne charaktery, a co dopiero jakbym je rozumiała!
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Nie zgodziłaby się z Truflowym Noskiem, bo po prostu nie chciała być nieprzydatna i niepotrzebna klanowi, dlatego była w stanie nieco pokonać lęk, plus dodatkowo znała już Skażoną Wodę i choć było to dla niej wyjątkowo niekomfortowe, to z czasem nauczyła się w miarę z nim walczyć, a po trzecie i ostatnie - była to walka na niby, i choć czasami nieco mocniej ją obito, miała siniaki, obicia, czy leciutkie zadrapania, to nie równało się to z prawdziwą walką i to ją pocieszało. Nie odezwała się więc na tę pochwałę, a jedynie mocniej skuliła uszy.
- No... trzeba chronić punkty wrażliwe na ciele... jak gardło... brzuch... oczy. Warto... wykorzystać otoczenie, by walczyć, jak... słońce, czy piach... no i no... - zaczęła niepewnie, nagle zapominając całą teorię, jakiej się nauczyła, bo ktoś wyżej spytał. Zamilkła więc.
- Lubię... wszystkie. Ale... pliszki są ładne - wyznała. - I rudziki... kocham ich... śpiew - powiedziała, chyba dopasowując się do tego, co powiedziała Trufla; ona też nie miała żadnego ulubionego, po prostu na niektóre lubiła patrzeć bardziej, inne słuchać bardziej, ale ostatecznie była zdania, że każdy ptaszek jest ładny i wyjątkowy, dlatego miała takie opory przed polowaniem. Widzieć i słyszeć takiego ptaszka, a potem pozbawić go życia? Brr.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Następna próba podjęta przez Skałę; chociaż nie bardzo wiedziałam czy przestraszyła się, więc musiała zacząć wymieniać teorię czy może po prostu znowu walczyła z własnym lękiem; milczałam jednak nie chcąc jej przerywać i musiałam przyznać, że wiedza składała się w odpowiednią całość, jeśli przerwy pomiędzy słowami zniknęłyby.
– Czyli pamiętasz – skomentowałam spokojnie i skupiłam na drodze przed nami, brakowało tam wiedzy, ale wierzyłam, że wrócimy do tematu w drodze powrotnej do obozu, miałam nadzieję, że Skała nabrałaby wtedy więcej odwagi; przynajmniej na tyle żeby przedstawić mi samej teorię.
– Och! Pliszki są takimi słodkimi małymi ptaszkami! – potwierdziłam wesoło. – Rudziki… – Wspomnienia. Brat. Dziwne uczucia względem naszego bycia rodziną. – Rudziki mają bardzo ładny śpiew to prawda! Tylko czy wiedziałaś, że są one podobne do nas? Jak ktoś wejdzie na ich teren to potrafią walczyć bez nawet zastanowienia. Chcą chronić co ich, prześliczne piórka i głosy pomieszane z walecznością. – Obserwowałam ptaki bardzo często kiedy żyłam w Gromie, teraz pozostała mi jedynie wiedza; miałam nadzieję wrócić jeszcze do oglądania natury w momencie kiedy ta nie wie, że jestem obok, może ostatecznie uda mi się? Zając przeskakujący przed nami dał mi na to odrobinę nadziei, a mój uśmiech stal się bardziej melancholijny; Biała Łączka była kawałek przed nami, chociaż zachodnia Kotlinka była dość długa.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
No, coś nie coś potrafiła, ale nie odpowiedziała już, jedynie zerkając na swoje łapki i to, co zaraz przed nimi, by nie wyrżnąć za chwilę orła i całkowicie ośmieszyć się przed ich zastępczynią. Naprawdę nie sądziła, by zmiana mistrza była konieczna... ona mogła poczekać księżycami, aż Skażona Woda wydobrzeje i będzie w stanie kontynuować jej trening, żaden problem, czemu teraz musiała przechodzić znów przez poznanie kogoś nowego, kogoś tak ważnego, kto onieśmielał ją tylko i wyłącznie tym, że był obok? Naprawdę doceniała, że kotka tak bardzo chce ją rozluźnić, bo żeby nie było - zauważyła to i była bardzo wdzięczna, ale jakaś jej wewnętrzna część ją blokowała i nie była w stanie po prostu się aktualnie wyluzować, więc szła jak na ścięcie, mimo że ruda naprawdę się starała.
- Och... nie wiedziałam... - przyznała. Nie miała tyle odwagi, by wychodzić z obozu i obserwować ptaki w ich naturalnym środowisku, skupiając się bardziej na tym, by zaraz nie wyskoczył na nią wilk czy niedźwiedź, mimo że raczej nie było to prawdopodobne. Wiele dowiadywała się więc od innych kotów, jeśli chodzi o zwierzęta, i było jej naprawdę przykro, że ostatnimi dniami nie widywała Bagnistej Łapy, bo on zawsze miał na ten temat sporo do powiedzenia, również uwielbiając naturę i obserwowanie zwierzątek. Doceniała więc te ciekawostki, a mimo to... nie potrafiła powiedzieć nic więcej.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Widziałam stres kotki i nie bardzo wiedziałam jak inaczej mogłam na niego poradzić, skoro rozmowa powoli już przestawała działać; nagle wszystko runęło jak drzewo podczas wichury i nie byłam pewna jak mogłabym je podnieść. Przestałam więc mówić i po prostu pozwoliłam chwilę wisieć ciszy między nami; szukałam słów, ale nie wymuszałam ich, nie chciałam robić Skale najbardziej niekomfortowego dnia treningu, bo na siłę starałam się żeby był komfortowy; postawiłam więc na szczerość.
– Słuchaj… nie będę cię zmuszać do rozmawiania ze mną, możemy po prostu w ciszy przejść dzisiaj parę punktów granicznych tak żebyśmy przyzwyczaiły się do siebie. Nie będę cię naciskać, nie wymagam też niczego – powiedziałam spokojnie i spojrzałam w bok na kotkę. – Mogę też sobie po prostu paplać, jeśli chcesz i nie będę oczekiwać odpowiedzi… jedyne co mogę jeszcze polecić to bieg, bardzo lubię się przebiec po terenach, mam wrażenie że wtedy jakoś wszystko wydaje się prostsze, rozluźniasz się po prostu – zaproponowałam parę wyjść z sytuacji i nawigowałam między spoglądaniem na szylkretkę, a patrzeniem się pod własne łapy.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Zapadła między nimi cisza. Trochę stresowała ona Skalistą Łapę, bo miała wrażenie że zapadła ona nagle, trochę przez nią, bo nie wykazywała chęci rozmowy i teraz nie wiadomo co w sumie zastępczyni o niej sądzi, ale pewnie jakieś nie do końca pozytywne rzeczy, może się zastanawia jakim cudem trafiła na taką melepetę, która nawet nie potrafi do końca nic powiedzieć bez zacięcia się, zająknięcia, która nie próbuje nawet rozwijać tematu, który się jej położy przed łapami, jak upolowanego piszczka, idealnie do zjedzenia.
A słysząc kolejne słowa uniosła gwałtownie głowę.
- Ja... przepraszam...! - wyjęczała jedynie, odwracając znów pyszczek w bok, by nie musieć patrzeć na rudą. Taka była miła, taka kochana, a ostatecznie faktycznie Skała wszystko popsuła...! - Ja... jak chcesz to możesz mówić, na... naprawdę mi to nie prze...szkadza, tylko... ja nie lubię... mówić...... przepraszam - dodała, coraz ciszej. Nie miałaby nic przeciwko, by Trufla dalej opowiadała o ptaszkach! Czy innych zwierzakach! Tylko nie była już w stanie otworzyć pyska, by zapytać, czy zna jeszcze jakieś ciekawostki.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Tak sądziłam, że Skała się przerazi, ale nie wierzyłam w kłamstwa czy niedomówienia, wolałam przekazać wszystko jak widziałam i miałam nadzieję, że szylkretka się do tego przyzwyczai i może sama nawet zacznie ze mną rozmawiać. Liczyłam właśnie na to. Na rozmowę.
– Zrobiłaś coś złego? – zapytałam po paru uderzeniach serca i spojrzałam w bok z uniesioną brwią i wysłuchaniu słów kotki. – Skrzywdziłaś kogoś? Podrapałaś? Ugryzłaś? Obraziłaś mnie? – Doszłyśmy właśnie do granicy z Rzeką, a Biała Łączka była zaraz obok nas, mnóstwo koniczyn i latających owadów. – Jeśli żadna z tych rzeczy to za co mnie przepraszasz? – Proste pytanie, mój spokojny ton i ciepły uśmiech; wzrokiem przeskakiwałam po pyszczku Skały, szukałam odpowiedzi na tak błahe, a jednak ciężkie pytanie.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Otworzyła szerzej oczy, gdy Trufla zaczęła mówić. Czy zrobiła coś złego? Nie zrozumiała od razu kontekstu wypowiedzi, nie zrozumiała, że było to pytanie na zasadzie "ale za co przepraszasz", tylko faktycznie zaczęła w głowie przypominać sobie wszystkie ostatnie sytuacje, gdzie mogłaby faktycznie zrobić coś złego, bo może było to jakieś konkretne pytanie, które- och.
Na kolejne słowa mistrzyni od razu nieco się uspokoiła, nawet lekko odetchnęła z ulgą, wypuszczając masę powietrza przez nos, bo w końcu zrozumiała o co chodzi.
- Ja... nie wiem... po prostu... przepraszam... że przepraszam... - mruknęła tylko, niepewnie cofając uszka. - Ja po prostu... chciałabym żebyś dalej mówiła... - dodała po chwili, powstrzymując się, by znów nie przeprosić.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Zapadła między nami cisza na parę chwil, ale widziałam ulgę jaka pojawiła się ostatecznie na pyszczku kotki… parę przeprosin i ostatecznie doszłysmy do porozumienia, a ja uśmiechnęłam się weselej i przytaknęłam energicznie.
– No i to ja rozumiem! – Ustawiłam się obok Skały i ogonem pchnęłam ją do przodu, ruszając przez Białą Łączkę w akompaniamencie wszystkich możliwych robaczków. – Motyle są bardzo pięknymi owadami, ale wiesz, że żyją zaledwie parę dni? Przechodzą z gąsienicy w kokony, a potem proszę są i one. Tyle pracują by pojawić się na chwilę w swojej ostatecznej formie. Myślę, że jest to dość piękne, wiesz? Nasza praca jest dostrzegana dopiero jak kończymy swoją drogę, ale tylko my wiemy jak cudowna była przed tym, zawsze musimy doceniać się pierwsi, bo ostatecznie jak inaczej? – Podjęłam jeden z tematów, który wpadł mi do głowy, nie oczekiwałam jednak odpowiedzi i po prostu dreptałam żwawo zaraz obok Skały z którą zamierzałam się dziś przejść może przez całe granice z Cieniem? Nie byłam pewna. – Hmm, kwiaty o tej porze kwitną bardzo pięknie, nie posiadałam nigdy ulubionych, ale bardzo lubiłam zbierać te niebieskie i białe, koniczynki zaś tak słodko wyglądają pomiędzy nimi! Lubisz jakieś kwiatki? – zapytałam tym razem patrząc w bok z lekko oczekującym wzrokiem, ale nie napierałam, mogła odpowiedzieć, nie musiała.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Nieco spięła mięśnie, gdy poczuła dotyk, ale tylko i wyłącznie dlatego, że nie spodziewała się tak dziarskiego podejścia do tematu, i klepnięcia jej ogonem, niemniej dość szybko znów je poluźniła, na tyle by jednak dalej iść, a na pyszczek wskoczył jej nieco niepewny, delikatny uśmiech. Choć nadal się stresowała obecnością nowego kota obok siebie, który miał ją od teraz trenować, to było po niej widać na pewno większą swobodę, niż jeszcze parę uderzeń serca temu, a szczególnie gdy wychodziły z obozu.
Rozglądała się po latających dookoła owadach, lekko strzygąc uszami, na słowa które wypowiadała Truflowy Nosek, by nie uronić żadnego słowa, ale jednocześnie obserwować trzmiele, pszczółki, muchy, czy właśnie motyle, które były naprawdę przepiękne. Nawet zaczęła się zastanawiać, czy ona sama jak w końcu skończy trening to będzie takim właśnie motylem, który przeszedł bardzo długą drogę jako taka gąsienica, czy poczwarka, ale nie odezwała się, jedynie ograniczając do słuchania.
Aż nie zapadło pytanie.
- Umn... tak... niezapominajki są... ładne... - odpowiedziała na pytanie. Może krótko, ale hej, przynajmniej nie zacięła się na parę uderzeń serca ani nie zapowietrzyła, więc chyba sukces?
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
– O! Tak! Też bardzo lubię niezapominajki! – Niebieskie kwiatki były prześliczne, w głowie cały czas miałam jednak kuzynkę Traszki, która chyba nie zrozumiała mojej cichej porady, że najpiękniej kwiaty te wyglądają pośród innych; Niezapominajka powinna zacząć żyć poza ścianami lecznicy, ale prawdą było, że nie dało się kogoś uratować, jeśli ten ktoś nie chciał, a ja sama nie byłam w miejscu, który pozwalał mi na takie próby. Nie czułam się pewnie przez to jak blisko mi było do zostania Gwiazdą, poza tym jeszcze co jakiś czas myślałam o Szopie… i o siostrach, Rudzik też zakradał się czasem do mojej głowy. – Cykorie są jeszcze urocze, a firletki to takie śmieszne, dziwne kwiatki, zawsze mnie rozczulają! Len kolorystycznie pasowałby do niezapominajek! – powiedziałam wesoło i rozejrzałam się po terenach Rzeki, które były terenami mojej siostry; zastanawiałam się co u niej, ale świat tak szybko płynął, że nie było kiedy się spotkać… a może byłabym w stanie poznać jej dzieci? Dziwnie tak, nagle wszyscy znaleźli swoje miejsce, swoje własne rodziny, życia… jak to się wydarzyło? Mijałyśmy teraz żwawym krokiem Kępy Traw, a przed nami powoli rozpościerało się Podnóżę Pagórka, zaraz obok Płaski Głaz, które prowadziły w stronę Czterech Dębów; nie spotkałyśmy żadnego rzecznego patrolu tym razem, ale to nic. – Byłaś kiedyś przy Czterech Dębach? – Spojrzałam na bok po dłuższej chwili ciszy, która zapadła; czasami rzucałam jakieś komentarze względem otaczających nas terenów albo mówiłam jakie kwiatki właśnie mijałyśmy, trochę nuciłam sobie pod nosem, ale ogólnie nie ingerowałam tak bardzo w rozmowę - zajęłam się tym, że przyjemnie się nam szło. Teraz jednak punkty na granicy oznaczały coś więcej, niż “po drugiej stronie masz Rzekę”, “Kępy Traw, bo masz dużo traw”, więc mogłam w końcu zacząć jakiś konkretny temat!
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Rozluźniła się delikatnie, gdy Truflowy Nosek zaczęła opowiadać dalej; o kwiatkach, wymieniając kolejne, które lubiła, dodając do każdego jakiś mały komentarz na temat ich wyglądu, czy odczuć, jakie u niej wywołują. Było to... naprawdę przyjemne. Skalista Łapa nawet zdecydowała się na lekki uśmiech, bo doceniała to, jak wyglądała ta rozmowa. Jak nie była na siłę dialogiem, a Trufla odnalazła się bardzo dobrze w mówieniu, podczas gdy Skała, jeszcze nie do końca wprawiona w tę rozmowę, mogła pomilczeć i tylko posłuchać.
- Nie... ja... raczej nie wychodzę z obozu... jeśli nie muszę - odpowiedziała niepewnie, gdy tylko doszło do niej, że zadano jej pytanie, na które musi odpowiedzieć, a nie takie, które nie wymaga tego, by otworzyła pysk. W zasadzie poza treningami nie wychodziła w ogóle. Chyba, że jakimś cudem dostała miejsce w patrolu, ale wtedy też niespecjalnie się rozglądała, czy zwiedzała, a cztery dęby widziała tylko z oddali - nigdy nie podeszła w ich okolice, nigdy nie spotkała tam nigdy żadnego kota i... czuła, że coś traci w tym temacie, bo prawdę mówiąc chciałaby poznać kiedyś kogoś z innego klanu, zapoznać się z kotem, który jest tak zupełnie inny od niej, którego nie widzi na co dzień, który nie wie, jaka ona jest na co dzień, przez co może łatwiej byłoby się jej otworzyć, ale... nigdy się nie odważyła. Bo musiałaby przejść całkiem sporą odległość z obozu. I to ją odstraszało.