Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Zmiany nadchodziły szybko.
Tak prędko, by jego rola stawała się w ich biegu zupełnie nieznacząca. Przysięga złożona Lisiemu Ogniowi, potrzeba rozmowy z Ciernistym Gąszczem - czy w świetle ostatnich wydarzeń wciąż cokolwiek znaczyły?
Krążący nad nim natłok spraw na kilka chwil zdawał się cichnąć, gdy jego ślepiom ukazał się widok Złocistego Nektaru. Jakby składał się z tylu wątpliwości, jednak wątpliwościom już dłużej nie ulegało to, co żywili względem siebie. Była dla niego ostoją, potwierdzeniem, że wciąż miał tu swoje miejsce.
Dlaczego nie potrafił pozwolić sobie czuć się tak częściej?
- To już wkrótce. - stwierdził, podchodząc do partnerki - Prędzej niż myślimy. Pora Młodych Liści to dobry moment, by zacząć coś nowego, nie sądzisz?
Tak, jak na nowo rodził się Las. Ułożył się przy niej, odwzajemniając jej czułość.
- Sądzę, że tak musiało być. - przyznał - Nie byłbym w stanie wyobrazić sobie kogokolwiek bardziej odpowiedniego na to miejsce.
I to był przecież nowy początek. Klanu Cienia, nich samych. Dobrze było o tym myśleć w ten sposób. Pozwolić sobie żyć.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
średniej wielkości, umięśniona kocica o długim, czarno-rudym szylkretowym futrze z bielą i charakterystycznej, czarnej brodzie. oczy zielone i blade. nie ma ogona (oderwał go borsuk)
uprzejma, kulturalna, ambitna; nie do końca szczera
Ona czuła się przy nim tak samo. Ostoja, schronienie, spokój – to słowa, które przychodziły jej na myśl ilekroć myślała o starszym wojowniku. Czy te kilkanaście księżyców wcześniej, gdy podeszła do niego przy stosie zwierzyny, pomyślałaby w ogóle, że skończą w tym miejscu? Że stanie się najważniejszą osobą w jej życiu, kotem, którego obdarzy największą miłością? Że sam dźwięk jego głosu będzie sprawiał, że będzie czuła się jak w domu? Że prędzej czy później, to właśnie z nim będzie chciała więcej…?
– Coś nowego? – spytała, podnosząc głowę z jego barku, wbijając w niego swoje spojrzenie, acz w dalszym ciągu trzymając się blisko. Koniuszkami palców dotknęła jego łapy. Tak, to był dobry moment, ale… czym było coś nowego właściwie? Niczego im nie brakowało. Przynajmniej tak sądziła.
– Gdybyś zdążył wytrenować terminatora…? – zasugerowała. – Na szczęście los uchronił mnie przed niebezpieczną konkurencją.
Zaśmiała się, by następnie z westchnięciem ponownie oprzeć głowę o jego bark.
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Czy tak wyobrażał sobie swą przyszłość?
Nigdy wcześniej nie pomyślałby, że byłby w stanie zaimponować komuś takiemu, że byłby w stanie zwrócić na siebie jej uwagę, że byłby w stanie zostać przez nią pokochanym. Nie wiedział, że sam byłby w stanie pokochać - i nie mieć co do tego wątpliwości. Sprawiała, że czuł się lepszy, czyniła Klan Cienia również jego miejscem.
Wciąż oswajał się z tą myślą. Myślą, iż nawet ktoś taki jak on zasługiwał na bycie kochanym.
- Dlaczego nie? - odparł - Myślę, że nie ma lepszego momentu na zmiany... dobre zmiany.
Jakiekolwiek miałyby one być - wciąż nie powiedział jej o tym, co planował. O tym, że ścieżka wojownika mogła nie być jego ostatecznym wyborem.
- Z całą pewnością - los wybrał za nas jak najlepiej. - parsknął - A ja... dla mnie może niegdyś znajdzie się odpowiednia droga. Nawet nie wiesz, jak cieszę się, że teraz mogę być tu z tobą.
Ułożył się bliżej niej, chowając łeb w jej gęstej kryzie. Pozwolił sobie na wyrażenie czułości względem Złocistego Nektaru, choć nie należał przecież do wylewnych kotów. Mieli ten moment tylko dla siebie. I nie potrzebował w tej chwili niczego więcej - to mu wystarczało.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
średniej wielkości, umięśniona kocica o długim, czarno-rudym szylkretowym futrze z bielą i charakterystycznej, czarnej brodzie. oczy zielone i blade. nie ma ogona (oderwał go borsuk)
uprzejma, kulturalna, ambitna; nie do końca szczera
Nie ma lepszego momentu na zmiany. Dobre zmiany.
Może… może miał rację. W umyśle wojowniczki natychmiast pojawiła się konkretna myśl; nie wiedziała jednak, czy potrafiła o tym wspomnieć właśnie w tym momencie. Czy nie odbiegała myślami, scenariuszami za daleko, czy w ogóle istniał cień szansy, że on myślał podobnie. Cóż, powinna zaryzykować, w końcu nie cierpiała owijania w bawełnę, była bezpośrednia, nawet jeśli Zimna Krew… nieco temperował jej charakter. W każdym razie, nie byłaby to jej pierwsza porażka. I nie ostatnia.
– Masz… rację – odezwała się. – To najlepszy moment. Jeszcze nigdy nie czułam się tak pewna co do klanu. Że wszystko będzie dobrze. Wiem, że nadchodzą najlepsze czasy. – Jej wzrok powędrował na taflę jeziora; przypatrywała się ich złączonym sylwetkom przez dłuższą chwilę. – Ja… chciałabym, żebyśmy stworzyli coś wspólnego. Żeby to, co jest między nami, miało swoje owoce. Chciałabym, żebyśmy mieli kocięta, Zimno. I nie wiem, jak ty się na to zapatrujesz, czy chciałbyś tego samego, co ja, kiedy w ogóle miałoby to nastąpić… ale stwierdziłam, że powinnam zaryzykować. Bo ze wszystkich rzeczy, jednej jestem najbardziej pewna: tego, że cię kocham.
Miała wrażenie, że ciężki głaz schodzi z jej żołądka. Jeszcze nigdy nie wypowiedziała tych słów, ale teraz z całą pewnością mogła powiedzieć, że była ich pewna. Że darzyła kocura miłością, że to właśnie u jego boku widziała całą swoją przyszłość. Że to z nim chciała tworzyć swoje życie.
– Odpowiednia droga…? – spytała ostrożnie, patrząc na niego. Co miał na myśli…? Czy nie czuł się spełniony w roli Wojownika? Czy ta odpowiednia droga była wciąż możliwa w Klanie Cienia?
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
Czy myśleli o tym samym?
Nie padły przecież żadne słowa. Tak wiele spraw między nimi rozgrywało się przecież w milczącym porozumieniu, w spojrzeniach, w gestach, jakby brakowało im słów, odwagi, by wypowiedzieć je na głos. Nie był przecież najśmielszym z kotów - i to zawsze tego jej zazdrościł, to w niej podziwiał.
Miał w końcu tak wiele wątpliwości, przemyśleń, być może nawet planów. Czy powinien był o tym wszystkim jej powiedzieć? Obiecali sobie nie mieć przed sobą nic do ukrycia. Jego wzrok powędrował na postać szylkretki.
- Ja... ja nie wiem, czy to dobr- - przerwał nagle - Ale chciałbym, byśmy byli ze sobą szczęśliwi. Ja też bardzo cię kocham.
Jednak czy na tyle, by podjąć tę decyzję? Nie chciał, by wątpliwości ponownie pożerały jego życie. Kiedy był z nią tutaj - tylko z nią - żaden problem nie musiał mieć większego znaczenia. Mieli przecież siebie.
- To... tylko kwestia czasu. Tak myślę.
Jednak czy w istocie myślał o tym tak wiele? Nie dzieliła ich już żadna odległość. Zbliżył się do Złocistego Nektaru.
...
Trwał wtulony w długie futro córki Dziczego Dołu. W momentach jak te nic nagłego nie mogło się wydarzyć, prawda?
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
średniej wielkości, umięśniona kocica o długim, czarno-rudym szylkretowym futrze z bielą i charakterystycznej, czarnej brodzie. oczy zielone i blade. nie ma ogona (oderwał go borsuk)
uprzejma, kulturalna, ambitna; nie do końca szczera
I to było coś, co doceniała coraz bardziej – że nie musieli rozmawiać, że mogli tak po prostu trwać w ciszy, ciesząc się ze swojej obecności, z ciepła, jakie sobie dawali. Że świat przestawał istnieć choć na chwilę, a oni nie potrzebowali wypowiadać żadnych słów. Rozumieli się bez nich.
Nie miała żalu o to, że wojownik miał wątpliwości… bardziej obawiała się tego, że w tym wszystkim zdecydował się być tak spontaniczny i postawić na ten krok pomimo braku stuprocentowej pewności. Chciała, by była to przemyślana decyzja, nie musiało stać się to teraz… a jednak nie oponowała, gdy znaleźli się bardzo blisko siebie. Życie było pasmem niespodzianek. Czy nie to właśnie powtarzała?
[...]
– Zimno… – mruknęła, ocierając się o niego policzkiem. Choć było to kuszące, nie mogli tak po prostu leżeć w milczeniu. To była jednak spontaniczna decyzja. A Nektar nie lubiła nie mieć planów. Musieli porozmawiać, przegadać to, ustalić, jak to będzie dalej wyglądało. O ile w ogóle dzisiejszy dzień przyniesie owoce, choć nawet jeśli nie, wolała być zabezpieczona. – Jak ty to widzisz? To, co będzie dalej.
Średnich rozmiarów kotka, o standardowym typie pyska i smukłej, zgrabnej budowie. Jest długowłosa, gdzie najdłuższe futro ma na pierzastym ogonie oraz bardzo puchatej, miękkiej kryzie. Jej umaszczenie jest niebieskie srebrne, o klasycznych pręgach i białych palcach u wszystkich łap. Z uszu Kukułki i spomiędzy palców wyrastają długie włosy, a na samych czubkach uszu ma pędzelki. Jej nos jest ciemnoróżowy, a ślepia płomieniście pomarańczowe, zwykle lekko przymrużone. Jej futerko jest zawsze nieskazitelne, zadbane, a sama kotka porusza się z gracją, zwykle z wysoko uniesionym ogonem i lekko zadartą głową.
Pewna siebie kotka świadoma swej urody, dbająca o swoje futerko jak tylko może, dbająca o to jak się prezentuje, wyrafinowana, z klasą, często teatralna - i z dobrym wychowaniem, zawsze powie "dzień dobry" i "dziękuję". Powierzchowna, oceniająca koty najpierw po ich wyglądzie, po tym jak się noszą, a dopiero później po ich charakterze czy czynach. Rozdaje komplementy - niektóre prawdziwe, niektóre nie, zależnie od tego kto jej się faktycznie podoba lub co chce tym osiągnąć. Jednak jeśli ktoś jest nieprzyjemny czy w inny sposób irytujący, a Kukułka nie widzi żadnego celu w byciu miłą dla takiego kota, srebrzysta nie ukrywa swojego niezadowolenia, przy czym może albo zrobić zdegustowaną minę i sobie pójść, albo takiego kogoś zbesztać, nawet przy użyciu ciętego języka - jednak nigdy nie podnosi głosu do krzyku, bo damie przecież nie wypada. Chce być w centrum uwagi, podziwiana, adorowana, jest najszczęśliwsza gdy tę uwagę dostaje - usiądzie i będzie czyścić się w miejscu, gdzie przechodzi dużo kotów, by być na widoku. Już od kocięcia była i dalej jest łasa na komplementy i prezenty. Kolekcjonuje najróżniejsze piórka, błyszczące kamyki i inne skarby... a także inne koty, bowiem chce mieć jak najlepiej prezentujący się krąg znajomych. Czasami lubi sobie poplotkować z kimś komu ufa, ale sama plotek nie zaczyna, rozsiewa tylko to, co sama zasłyszała czy zobaczyła. Bywa obsesyjna.
Akurat dzisiaj wyszło, że Kukułka i Fruczak zostali przydzieleni do tego samego patrolu. Przynajmniej mogła trochę nacieszyć się z obecności rodzeństwa podczas tego długiego chodzenia, podczas tej upalnej pogody... oh. Ale jak długo już tak chodzili?
W pewnym momencie srebrzysta stwierdziła, że znajdzie jakiś pretekst, by odłączyć się od patrolu wraz z bratem. Chcieli rozejrzeć się kawałek dalej, nie zabierze im to przecież długo, a było to częścią poznawania terenów... blahblah. W każdym razie udało się to bez trudu - bo młodzież będzie młodzieżą i miała też swoje sprawy. Przynajmniej uznała to za powód tego, że tak łatwo dali im odejść dalej. A może coś podsłuchała, gdy odchodzili, ale nie dała tego po sobie poznać, shh.
W oddali można było dostrzec jezioro a także łabędzie gniazdo. Jednak kotka nie zamierzała się tym interesować. Najwyżej zainteresuje się po tym, co już zaplanowała na zabicie nudy, żeby napoić się później przy tym upale.
- Tym razem ja zaczynam. - rzuciła do brata, ustawiając się naprzeciwko niego, obniżając łeb i napinając mięśnie, pokazując tym samym, o co jej chodziło - o sparing. - Patrz i ucz się. - dodała pewnym głosem, poprawiając się w swojej pozycji... by ustawić się pod słońce i oślepić jego promieniami Fruczaka. Tak, to był jej jakże chytry plan - podpuszczenie go do dłuższego patrzenia. Była zadowolona, że znalazła coś innego, co mogłoby oślepić zamiast ciskać komuś brudem w pysk.
Oby było to skuteczne.
Rolling 1d6: 6
parzyste=udana akcja, nieparzyste=nieudana
Jednak niezależnie od tego, czy było to udane, ruszyła w stronę dymnego kocura żwawo i spróbowała pchnąć go przednimi łapami gdzie akurat dosięgła - w bok lub klatkę piersiową, zależnie od tego jak był ustawiony.
Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
Every day is a chore, chore, chore When you give, I want more, more, MORE I wanna be ADORED
Living life like I'm in a play In the LIMELIGHTI want to stay
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Patrole. Gdyby nie to, że można na nich zwiedzić teren, byłyby straszną nudą. Może Fruczak był obserwatorem przyrody, lecz bez przesady - sprawdzanie obsikanych krzaczków nie leżało w kręgu jego zainteresowań. Po drodze zamachnął się łapą, żeby oznaczyć graniczne drzewo śladami pazurów. "Cień tu był", mówił ten znak, a konkretniej - Fruczak tu był.
Gdy Kukułka zaczęła się oddalać, podążył za nią, ciekaw co też ona planuje. Siostra szybko zdradziła swoje zamiary - sparing! Mógł się na to zgodzić, skoro przed promieniami słońca osłaniały ich gałęzie drzew. Nie powinni się zbytnio zgrzać. Kiedy się zmęczą, po prostu przestaną. - Jak widzę, jesteś gotowa poćwiczyć nasze pieszczochowe umiejętności - lekko uniósł kąciki pyska. Walka nie należała do jego ulubionych aktywności, aczkolwiek musiał przyznać, że to przydatna, a nawet kluczowa umiejętność w dziczy. Chciał też okazać się w niej lepszy od wszystkich tych, którzy gardzili pieszczochami.
Gałęzie okazały się nie aż gęste, skoro zaraz dostał słońcem po oczach. Czy to było celowe? Zgadywał, że tak, skoro Kukułka kazała mu się uczyć. Sprytne. Zapamięta tę sztuczkę na przyszłość.
Wydał z siebie krótkie "uch", gdy znalazł się na ziemi, celnie uderzony w klatkę piersiową. Trzeba przyznać, że to odczuł. Może nawet będzie z tego siniak. To nic. Niedługo się wyleczy. - I wcale się nie pieścisz - dorzucił małą grę słowną.
Zamierzał zafundować siostrze solidnego kopniaka w brzuch, który by ją odrzucił na długość ogona i pozwolił dymnemu badaczowi stanąć na łapy.
Rolling 1d10+1: 10 +1 = 11
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Średnich rozmiarów kotka, o standardowym typie pyska i smukłej, zgrabnej budowie. Jest długowłosa, gdzie najdłuższe futro ma na pierzastym ogonie oraz bardzo puchatej, miękkiej kryzie. Jej umaszczenie jest niebieskie srebrne, o klasycznych pręgach i białych palcach u wszystkich łap. Z uszu Kukułki i spomiędzy palców wyrastają długie włosy, a na samych czubkach uszu ma pędzelki. Jej nos jest ciemnoróżowy, a ślepia płomieniście pomarańczowe, zwykle lekko przymrużone. Jej futerko jest zawsze nieskazitelne, zadbane, a sama kotka porusza się z gracją, zwykle z wysoko uniesionym ogonem i lekko zadartą głową.
Pewna siebie kotka świadoma swej urody, dbająca o swoje futerko jak tylko może, dbająca o to jak się prezentuje, wyrafinowana, z klasą, często teatralna - i z dobrym wychowaniem, zawsze powie "dzień dobry" i "dziękuję". Powierzchowna, oceniająca koty najpierw po ich wyglądzie, po tym jak się noszą, a dopiero później po ich charakterze czy czynach. Rozdaje komplementy - niektóre prawdziwe, niektóre nie, zależnie od tego kto jej się faktycznie podoba lub co chce tym osiągnąć. Jednak jeśli ktoś jest nieprzyjemny czy w inny sposób irytujący, a Kukułka nie widzi żadnego celu w byciu miłą dla takiego kota, srebrzysta nie ukrywa swojego niezadowolenia, przy czym może albo zrobić zdegustowaną minę i sobie pójść, albo takiego kogoś zbesztać, nawet przy użyciu ciętego języka - jednak nigdy nie podnosi głosu do krzyku, bo damie przecież nie wypada. Chce być w centrum uwagi, podziwiana, adorowana, jest najszczęśliwsza gdy tę uwagę dostaje - usiądzie i będzie czyścić się w miejscu, gdzie przechodzi dużo kotów, by być na widoku. Już od kocięcia była i dalej jest łasa na komplementy i prezenty. Kolekcjonuje najróżniejsze piórka, błyszczące kamyki i inne skarby... a także inne koty, bowiem chce mieć jak najlepiej prezentujący się krąg znajomych. Czasami lubi sobie poplotkować z kimś komu ufa, ale sama plotek nie zaczyna, rozsiewa tylko to, co sama zasłyszała czy zobaczyła. Bywa obsesyjna.
Kukułka dopiero stosunkowo niedawno nauczyła się, że faktycznie słowo pieszczoch miało być obelgą, bo przez większość swego życia żyła w niewiedzy. Nie było to nawet zwrócone do niej, a tylko zasłyszane gdzieś w obozie. Jak dla niej klanowe koty były po prostu zazdrosne - przecież jej rodzina posiadała zarówno słownik klanowy jak i ten z siedliska ludzi, wiedzieli znacznie więcej niż oni dzięki matce, co mogło im się kiedyś przydać. Wiedza to potęga, prawda? Już pomijając fakt, że było tutaj jeszcze więcej do zazdroszczenia niż to - jak jej zadbanie, nienaganne maniery, wzorowość, piękno. Mogli sobie gadać i rzucać takimi słowami do siebie nawzajem, używając ich jak obelg - ale jakby ktoś nazwał ją pieszczochem, to uznałaby to za komplement. Phi.
- Oczywiście, że nie, braciszku. - Posłała Fruczakowi mały uśmieszek i zamrugała parokrotnie, trzepocząc rzęsami, co nadało jej niewinny wyraz - w zamierzonym kontraście do tego, że właśnie powaliła brata i nad nim górowała.
Choć nie na długo, bo ten zaraz zasadził jej potężnego kopniaka w brzuch, zanim zdążyła zrobić cokolwiek innego. Wycofała się przez impet, ale też odruchowo odskoczyła mały kawałek dalej, wypuszczając głośno powietrze przez nozdrza, bo kocur chyba wykopał z niej na chwilę całe powietrze.
- Widzę, że ty też nie. - rzuciła, szybko próbując dopaść do jego ogona i przygwoździć go przednimi łapami do ziemi, by w inny sposób uniemożliwić mu podniesienie się - o ile zdąży.
Już zaczynała się lepiej czuć po tym jakże długim, upalnym patrolu. Nudnym patrolu. W końcu coś innego, niż patrzenie na okolice granic, przy których chodziła niemalże każdego dnia. A może miało to związek z... rozładowywaniem frustracji dzięki sparingowi? Czasami była zmęczona byciem panią idealną. Ale przynajmniej w towarzystwie rodzeństwa mogła sobie pozwolić na trochę luzu. Oczywiście, że bycie damą miała we krwi - ale wykonywanie obowiązków niemalże z obsesją to było coś innego. Spodziewała się, że życie terminatora będzie męczące, ale może nie aż tak? Może zbyt wiele z siebie dawała klanowi.
Rolling 1d10+2: 6 +2 = 8
Every day is a chore, chore, chore When you give, I want more, more, MORE I wanna be ADORED
Living life like I'm in a play In the LIMELIGHTI want to stay
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Znajomość dwóch różnych światów przydawała się. Choćby po to, żeby rzucić jakimś osiedlowym słowem i z uśmiechem obserwować skonfundowanie na mordce rozmówcy. Po to też, żeby lepiej zrozumieć otaczający świat. Klanowiczom wydawało się, że ich las to jest wszystko, co się liczy - tymczasem nie! Poza gęstwiną drzew istniały inne, niezbadane połacie terenu. Inne życia. Inne zasady.
Zaśmiał się na kontrast pomiędzy miną Kukułki, a tym, co właśnie zrobiła. Gdyby to nie był sparing, pewnie dramatycznie oparłby łapę na czole i biadolił, co też teraz z nim, biednym kotem, będzie. Nie czas na takie gesty. Wszystko ma swoją porę i swoje miejsce.
Kontratak przebiegł pomyślnie. Już uniósł się na przednich łapach, ale nie zdążył podnieść tylnych. Oho, spryciara przygniotła do ziemi na jego ogon. W takim razie spróbował ją kopnąć po raz drugi - tym razem w przednie łapy. Jeśli miałby szczęście, może przy okazji pozbawi ją równowagi.
Rolling 1d10+2: 5 +2 = 7
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Średnich rozmiarów kotka, o standardowym typie pyska i smukłej, zgrabnej budowie. Jest długowłosa, gdzie najdłuższe futro ma na pierzastym ogonie oraz bardzo puchatej, miękkiej kryzie. Jej umaszczenie jest niebieskie srebrne, o klasycznych pręgach i białych palcach u wszystkich łap. Z uszu Kukułki i spomiędzy palców wyrastają długie włosy, a na samych czubkach uszu ma pędzelki. Jej nos jest ciemnoróżowy, a ślepia płomieniście pomarańczowe, zwykle lekko przymrużone. Jej futerko jest zawsze nieskazitelne, zadbane, a sama kotka porusza się z gracją, zwykle z wysoko uniesionym ogonem i lekko zadartą głową.
Pewna siebie kotka świadoma swej urody, dbająca o swoje futerko jak tylko może, dbająca o to jak się prezentuje, wyrafinowana, z klasą, często teatralna - i z dobrym wychowaniem, zawsze powie "dzień dobry" i "dziękuję". Powierzchowna, oceniająca koty najpierw po ich wyglądzie, po tym jak się noszą, a dopiero później po ich charakterze czy czynach. Rozdaje komplementy - niektóre prawdziwe, niektóre nie, zależnie od tego kto jej się faktycznie podoba lub co chce tym osiągnąć. Jednak jeśli ktoś jest nieprzyjemny czy w inny sposób irytujący, a Kukułka nie widzi żadnego celu w byciu miłą dla takiego kota, srebrzysta nie ukrywa swojego niezadowolenia, przy czym może albo zrobić zdegustowaną minę i sobie pójść, albo takiego kogoś zbesztać, nawet przy użyciu ciętego języka - jednak nigdy nie podnosi głosu do krzyku, bo damie przecież nie wypada. Chce być w centrum uwagi, podziwiana, adorowana, jest najszczęśliwsza gdy tę uwagę dostaje - usiądzie i będzie czyścić się w miejscu, gdzie przechodzi dużo kotów, by być na widoku. Już od kocięcia była i dalej jest łasa na komplementy i prezenty. Kolekcjonuje najróżniejsze piórka, błyszczące kamyki i inne skarby... a także inne koty, bowiem chce mieć jak najlepiej prezentujący się krąg znajomych. Czasami lubi sobie poplotkować z kimś komu ufa, ale sama plotek nie zaczyna, rozsiewa tylko to, co sama zasłyszała czy zobaczyła. Bywa obsesyjna.
Udało jej się przyszpilić brata do ziemi za ogon, aha, mogła sobie pogratulować świetnego pomysłu, który wpadł jej do głowy na poczekaniu. Ale musiała działać szybko - tym razem, po tak porządnym kopniaku w brzuch, uważała bardziej na jego tylne łapy, i gdy tylko zobaczyła najmniejszy ich ruch, odruchowo spróbowała odskoczyć w tył, uwalniając przy tym ten nieszczęsny ogon. Jej ciało w końcu wciąż czuło wcześniejsze uderzenie, a było to uczucie niekomfortowe, więc nie zamierzała odbierać mu próby uniku. Oh, najwyżej będzie musiała pozwolić podnieść się Fruczakowi.
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
Every day is a chore, chore, chore When you give, I want more, more, MORE I wanna be ADORED
Living life like I'm in a play In the LIMELIGHTI want to stay
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Siostra była szybsza. Odskoczyła na czas. To nic - kocur mógł przynajmniej w spokoju stanąć na łapy. Uśmiechnął się pod nosem - nie tak łatwo go pokonać! Kukułka też nieźle sobie radziła, trzeba przyznać. Kto okaże się górą w tej wyrównanej potyczce? Fruczak prędko otrzepał futro, po czym wrócił do gry. Znów spróbował podciąć przeciwniczce łapy - tym razem używając do tego lewej przedniej kończyny. Czy karma wróci i w tej rundzie to Kukułce trafi się spotkanie z podłożem?
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Średnich rozmiarów kotka, o standardowym typie pyska i smukłej, zgrabnej budowie. Jest długowłosa, gdzie najdłuższe futro ma na pierzastym ogonie oraz bardzo puchatej, miękkiej kryzie. Jej umaszczenie jest niebieskie srebrne, o klasycznych pręgach i białych palcach u wszystkich łap. Z uszu Kukułki i spomiędzy palców wyrastają długie włosy, a na samych czubkach uszu ma pędzelki. Jej nos jest ciemnoróżowy, a ślepia płomieniście pomarańczowe, zwykle lekko przymrużone. Jej futerko jest zawsze nieskazitelne, zadbane, a sama kotka porusza się z gracją, zwykle z wysoko uniesionym ogonem i lekko zadartą głową.
Pewna siebie kotka świadoma swej urody, dbająca o swoje futerko jak tylko może, dbająca o to jak się prezentuje, wyrafinowana, z klasą, często teatralna - i z dobrym wychowaniem, zawsze powie "dzień dobry" i "dziękuję". Powierzchowna, oceniająca koty najpierw po ich wyglądzie, po tym jak się noszą, a dopiero później po ich charakterze czy czynach. Rozdaje komplementy - niektóre prawdziwe, niektóre nie, zależnie od tego kto jej się faktycznie podoba lub co chce tym osiągnąć. Jednak jeśli ktoś jest nieprzyjemny czy w inny sposób irytujący, a Kukułka nie widzi żadnego celu w byciu miłą dla takiego kota, srebrzysta nie ukrywa swojego niezadowolenia, przy czym może albo zrobić zdegustowaną minę i sobie pójść, albo takiego kogoś zbesztać, nawet przy użyciu ciętego języka - jednak nigdy nie podnosi głosu do krzyku, bo damie przecież nie wypada. Chce być w centrum uwagi, podziwiana, adorowana, jest najszczęśliwsza gdy tę uwagę dostaje - usiądzie i będzie czyścić się w miejscu, gdzie przechodzi dużo kotów, by być na widoku. Już od kocięcia była i dalej jest łasa na komplementy i prezenty. Kolekcjonuje najróżniejsze piórka, błyszczące kamyki i inne skarby... a także inne koty, bowiem chce mieć jak najlepiej prezentujący się krąg znajomych. Czasami lubi sobie poplotkować z kimś komu ufa, ale sama plotek nie zaczyna, rozsiewa tylko to, co sama zasłyszała czy zobaczyła. Bywa obsesyjna.
Zaczynała już krążyć wokół brata, jak zwykle z wysoko postawionym ogonem, jakby obmyślając przy tym swój następny ruch, który mogłaby wykonać w momencie jego podniesienia się, ale ten działał tak szybko - a widziała, że celował znów w jej łapy - że do dość szybko rosnącej adrenaliny wkradła się odrobina paniki - bo na pewno próbował ją przewrócić, zrewanżować się jej! Choć na pysku nie malowała się panika, a tylko ślepia srebrzystej otworzyły się odrobinę szerzej, a źrenice też tylko troszkę rozszerzyły - były to subtelne, trudne do dostrzeżenia zmiany, zwłaszcza w trakcie sparingu - choć może spostrzegawczy Fruczak dałby radę to wypatrzeć w pewnym momencie. Tak czy inaczej nie zamierzała lądować na ziemi, dlatego też znów spróbowała odskoczyć w tył, być może uda jej się zwiększyć dystans na tyle, by zaraz wykonać kontratak.
Rolling 1d10+2: 8 +2 = 10
Every day is a chore, chore, chore When you give, I want more, more, MORE I wanna be ADORED
Living life like I'm in a play In the LIMELIGHTI want to stay
Wyższy od przeciętnego kota - nic więc dziwnego, że patrzy na innych z góry! Słabo umięśniony młodzik o zaokrąglonych uszach i długim, czarnym dymnym futrze. Jaśniejsze, srebrzyste włosy pokrywają jego szyję, brzuch, a w drugiej kolejności - ogon. Znajdują się także wokół uszu. Jednolicie ciemnymi punktami są łapy i okolice nosa - czarnego, żeby pasował kolorystycznie. Poduszki łap wyglądają, jakby kiedyś były różowe, lecz wyblakły i zostały pokryte popiołem. Jedynym żywym, niemal radosnym akcentem są tęczówki kocura - ciemnozielone wokół źrenic, a bledsze w pozostałej części. Leniwie obserwują obóz.
Pragmatyczny, ceni logikę i funkcjonalność. Wybiórczo stosuje się do norm społecznych, jednak bez złośliwości. Po co witać się za każdym razem, gdy kogoś widzi? Przecież w obozie ciągle będzie się natykać na znajome osoby. Po co być pilnym i ambitnym, skoro radzi sobie bez tych cech? Miał przez chwilę chęć na nauczenie się walki i wciąż można go poprosić o sparing, jednak ogólnie rzecz biorąc woli się wylegiwać lub truchtać po terenach. Wyciąga wnioski na podstawie zachowania innych kotów - zazwyczaj błędne, bo brakuje mu kontekstu, a zamiast dopytać woli sam zgadywać. Nie przeszkadza mu to - liczy się sam proces rozwiązywania zagadek. Kiedy już kogoś dobrze pozna, jest o bardziej domyślny. Jego nastawienie do innych kotów zależy w dużej mierze od zachowania konkretnej osoby. Gdy ktoś się do niego uśmiecha, potrafi być miły i pomocny. Gdy ktoś go obraża (albo jego rodzinę), odpowiada ciętą ripostą. W neutralnych przypadkach oferuje suche fakty i obserwacje. Lubi też czasem zaskoczyć czy zdezorientować rozmówcę - czy to wyszukanym słownictwem, czy wspomnieniem jakiejś rzeczy z osiedla (zasłyszanej od mamy). Planuje opuścić klan, żeby wędrować i przeżywać przygody, gdy zdobędzie wystarczającą wiedzę, a mamę i Królik chce namówić do podjęcia tej samej decyzji. Co do przygód, chciałby raczej zobaczyć nieznane tereny niż podjąć się szalonych działań. Jest raczej bierny - woli pozostać w cieniu... chyba, że ktoś go zdenerwuje lub wymaga pilnej interwencji. Kreuje się na mrocznego, tajemniczego kota.
Łasicza Horda [KC], Chabrowa Przełęcz [KG]
Ach, nie wróciła. Kukułka, pomimo chwilowego opadnięcia swojej maski opanowania, zdołała zwinnie odskoczyć w tył. Czy to znak, żeby przerwać sparing? Fruczak łatwo się zniechęcał, lecz może spróbuje jeszcze raz? Jeśli kilka ataków pod rząd mu nie wyjdzie, da za wygraną.
Postanowił tak na szybko zmodyfikować swój plan. Co my tu mamy? Kamyki, szyszki, patyki... Zdecydował uderzyć łapą kamyk, żeby posłać go wprost pod łapy siostry. Może to ją wybije z rytmu.
Rolling 1d6: 5
Podbiegł kilka kroków i znów próbował zbić ją z nóg za pomocą swojej przedniej łapy. Zanim Kukułka zaatakuje.
Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
A somberface Acrosstheocean Intothewastes Thecolderosion
Średnich rozmiarów kotka, o standardowym typie pyska i smukłej, zgrabnej budowie. Jest długowłosa, gdzie najdłuższe futro ma na pierzastym ogonie oraz bardzo puchatej, miękkiej kryzie. Jej umaszczenie jest niebieskie srebrne, o klasycznych pręgach i białych palcach u wszystkich łap. Z uszu Kukułki i spomiędzy palców wyrastają długie włosy, a na samych czubkach uszu ma pędzelki. Jej nos jest ciemnoróżowy, a ślepia płomieniście pomarańczowe, zwykle lekko przymrużone. Jej futerko jest zawsze nieskazitelne, zadbane, a sama kotka porusza się z gracją, zwykle z wysoko uniesionym ogonem i lekko zadartą głową.
Pewna siebie kotka świadoma swej urody, dbająca o swoje futerko jak tylko może, dbająca o to jak się prezentuje, wyrafinowana, z klasą, często teatralna - i z dobrym wychowaniem, zawsze powie "dzień dobry" i "dziękuję". Powierzchowna, oceniająca koty najpierw po ich wyglądzie, po tym jak się noszą, a dopiero później po ich charakterze czy czynach. Rozdaje komplementy - niektóre prawdziwe, niektóre nie, zależnie od tego kto jej się faktycznie podoba lub co chce tym osiągnąć. Jednak jeśli ktoś jest nieprzyjemny czy w inny sposób irytujący, a Kukułka nie widzi żadnego celu w byciu miłą dla takiego kota, srebrzysta nie ukrywa swojego niezadowolenia, przy czym może albo zrobić zdegustowaną minę i sobie pójść, albo takiego kogoś zbesztać, nawet przy użyciu ciętego języka - jednak nigdy nie podnosi głosu do krzyku, bo damie przecież nie wypada. Chce być w centrum uwagi, podziwiana, adorowana, jest najszczęśliwsza gdy tę uwagę dostaje - usiądzie i będzie czyścić się w miejscu, gdzie przechodzi dużo kotów, by być na widoku. Już od kocięcia była i dalej jest łasa na komplementy i prezenty. Kolekcjonuje najróżniejsze piórka, błyszczące kamyki i inne skarby... a także inne koty, bowiem chce mieć jak najlepiej prezentujący się krąg znajomych. Czasami lubi sobie poplotkować z kimś komu ufa, ale sama plotek nie zaczyna, rozsiewa tylko to, co sama zasłyszała czy zobaczyła. Bywa obsesyjna.
Plan Fruczaka się nie powiódł, a przynajmniej jego pierwsza część - kamyk przeleciał tylko pomiędzy jej łapami, gdy ta była skupiona na ruchach swojego brata, przy okazji próbując zachować przy tym ogładę. Walczenie z gracją. Tak miało być. Nie chciała próbować uników w nieskończoność - może powinna uodpornić się na... podłoże. Właśnie tak.
Jej szczęki zacisnęły się delikatnie, gdy stanęła na moment jak wryta i poczuła solidne uderzenie, tracąc równowagę - niemalże w tym samym momencie spróbowała objąć szyję i kark Fruczaka mocno swoimi przednimi łapami. Jeśli ona miała polecieć w dół, to on też, bo zamierzała go ze sobą zawlec. A najlepiej, jakby jeszcze udało jej się tak okręcić, by choć częściowo wylądować na jego futrze.
Rolling 1d10+2: 5 +2 = 7
Every day is a chore, chore, chore When you give, I want more, more, MORE I wanna be ADORED
Living life like I'm in a play In the LIMELIGHTI want to stay