Logo Artemidy
Łabędzie Gniazdo
Zmiany nadchodziły szybko.
Tak prędko, by jego rola stawała się w ich biegu zupełnie nieznacząca. Przysięga złożona Lisiemu Ogniowi, potrzeba rozmowy z Ciernistym Gąszczem - czy w świetle ostatnich wydarzeń wciąż cokolwiek znaczyły?
Krążący nad nim natłok spraw na kilka chwil zdawał się cichnąć, gdy jego ślepiom ukazał się widok Złocistego Nektaru. Jakby składał się z tylu wątpliwości, jednak wątpliwościom już dłużej nie ulegało to, co żywili względem siebie. Była dla niego ostoją, potwierdzeniem, że wciąż miał tu swoje miejsce.
Dlaczego nie potrafił pozwolić sobie czuć się tak częściej?
- To już wkrótce. - stwierdził, podchodząc do partnerki - Prędzej niż myślimy. Pora Młodych Liści to dobry moment, by zacząć coś nowego, nie sądzisz?
Tak, jak na nowo rodził się Las. Ułożył się przy niej, odwzajemniając jej czułość.
- Sądzę, że tak musiało być. - przyznał - Nie byłbym w stanie wyobrazić sobie kogokolwiek bardziej odpowiedniego na to miejsce.
I to był przecież nowy początek. Klanu Cienia, nich samych. Dobrze było o tym myśleć w ten sposób. Pozwolić sobie żyć.



ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj
ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy




ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat,
ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
O MESJASZU CO PRZYJDZIE BY ZBAWIĆ OD ZŁA
LVL 6 350 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ona czuła się przy nim tak samo. Ostoja, schronienie, spokój – to słowa, które przychodziły jej na myśl ilekroć myślała o starszym wojowniku. Czy te kilkanaście księżyców wcześniej, gdy podeszła do niego przy stosie zwierzyny, pomyślałaby w ogóle, że skończą w tym miejscu? Że stanie się najważniejszą osobą w jej życiu, kotem, którego obdarzy największą miłością? Że sam dźwięk jego głosu będzie sprawiał, że będzie czuła się jak w domu? Że prędzej czy później, to właśnie z nim będzie chciała więcej…?
– Coś nowego? – spytała, podnosząc głowę z jego barku, wbijając w niego swoje spojrzenie, acz w dalszym ciągu trzymając się blisko. Koniuszkami palców dotknęła jego łapy. Tak, to był dobry moment, ale… czym było coś nowego właściwie? Niczego im nie brakowało. Przynajmniej tak sądziła.
– Gdybyś zdążył wytrenować terminatora…? – zasugerowała. – Na szczęście los uchronił mnie przed niebezpieczną konkurencją.
Zaśmiała się, by następnie z westchnięciem ponownie oprzeć głowę o jego bark.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy tak wyobrażał sobie swą przyszłość?
Nigdy wcześniej nie pomyślałby, że byłby w stanie zaimponować komuś takiemu, że byłby w stanie zwrócić na siebie jej uwagę, że byłby w stanie zostać przez nią pokochanym. Nie wiedział, że sam byłby w stanie pokochać - i nie mieć co do tego wątpliwości. Sprawiała, że czuł się lepszy, czyniła Klan Cienia również jego miejscem.
Wciąż oswajał się z tą myślą. Myślą, iż nawet ktoś taki jak on zasługiwał na bycie kochanym.
- Dlaczego nie? - odparł - Myślę, że nie ma lepszego momentu na zmiany... dobre zmiany.
Jakiekolwiek miałyby one być - wciąż nie powiedział jej o tym, co planował. O tym, że ścieżka wojownika mogła nie być jego ostatecznym wyborem.
- Z całą pewnością - los wybrał za nas jak najlepiej. - parsknął - A ja... dla mnie może niegdyś znajdzie się odpowiednia droga. Nawet nie wiesz, jak cieszę się, że teraz mogę być tu z tobą.
Ułożył się bliżej niej, chowając łeb w jej gęstej kryzie. Pozwolił sobie na wyrażenie czułości względem Złocistego Nektaru, choć nie należał przecież do wylewnych kotów. Mieli ten moment tylko dla siebie. I nie potrzebował w tej chwili niczego więcej - to mu wystarczało.



ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj
ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy




ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat,
ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
O MESJASZU CO PRZYJDZIE BY ZBAWIĆ OD ZŁA
LVL 6 350 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie ma lepszego momentu na zmiany. Dobre zmiany.
Może… może miał rację. W umyśle wojowniczki natychmiast pojawiła się konkretna myśl; nie wiedziała jednak, czy potrafiła o tym wspomnieć właśnie w tym momencie. Czy nie odbiegała myślami, scenariuszami za daleko, czy w ogóle istniał cień szansy, że on myślał podobnie. Cóż, powinna zaryzykować, w końcu nie cierpiała owijania w bawełnę, była bezpośrednia, nawet jeśli Zimna Krew… nieco temperował jej charakter. W każdym razie, nie byłaby to jej pierwsza porażka. I nie ostatnia.
– Masz… rację – odezwała się. – To najlepszy moment. Jeszcze nigdy nie czułam się tak pewna co do klanu. Że wszystko będzie dobrze. Wiem, że nadchodzą najlepsze czasy. – Jej wzrok powędrował na taflę jeziora; przypatrywała się ich złączonym sylwetkom przez dłuższą chwilę. – Ja… chciałabym, żebyśmy stworzyli coś wspólnego. Żeby to, co jest między nami, miało swoje owoce. Chciałabym, żebyśmy mieli kocięta, Zimno. I nie wiem, jak ty się na to zapatrujesz, czy chciałbyś tego samego, co ja, kiedy w ogóle miałoby to nastąpić… ale stwierdziłam, że powinnam zaryzykować. Bo ze wszystkich rzeczy, jednej jestem najbardziej pewna: tego, że cię kocham.
Miała wrażenie, że ciężki głaz schodzi z jej żołądka. Jeszcze nigdy nie wypowiedziała tych słów, ale teraz z całą pewnością mogła powiedzieć, że była ich pewna. Że darzyła kocura miłością, że to właśnie u jego boku widziała całą swoją przyszłość. Że to z nim chciała tworzyć swoje życie.
– Odpowiednia droga…? – spytała ostrożnie, patrząc na niego. Co miał na myśli…? Czy nie czuł się spełniony w roli Wojownika? Czy ta odpowiednia droga była wciąż możliwa w Klanie Cienia?
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy myśleli o tym samym?
Nie padły przecież żadne słowa. Tak wiele spraw między nimi rozgrywało się przecież w milczącym porozumieniu, w spojrzeniach, w gestach, jakby brakowało im słów, odwagi, by wypowiedzieć je na głos. Nie był przecież najśmielszym z kotów - i to zawsze tego jej zazdrościł, to w niej podziwiał.
Miał w końcu tak wiele wątpliwości, przemyśleń, być może nawet planów. Czy powinien był o tym wszystkim jej powiedzieć? Obiecali sobie nie mieć przed sobą nic do ukrycia. Jego wzrok powędrował na postać szylkretki.
- Ja... ja nie wiem, czy to dobr- - przerwał nagle - Ale chciałbym, byśmy byli ze sobą szczęśliwi. Ja też bardzo cię kocham.
Jednak czy na tyle, by podjąć tę decyzję? Nie chciał, by wątpliwości ponownie pożerały jego życie. Kiedy był z nią tutaj - tylko z nią - żaden problem nie musiał mieć większego znaczenia. Mieli przecież siebie.
- To... tylko kwestia czasu. Tak myślę.
Jednak czy w istocie myślał o tym tak wiele? Nie dzieliła ich już żadna odległość. Zbliżył się do Złocistego Nektaru.
...

Trwał wtulony w długie futro córki Dziczego Dołu. W momentach jak te nic nagłego nie mogło się wydarzyć, prawda?



ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj
ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy




ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat,
ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
O MESJASZU CO PRZYJDZIE BY ZBAWIĆ OD ZŁA
LVL 6 350 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I to było coś, co doceniała coraz bardziej – że nie musieli rozmawiać, że mogli tak po prostu trwać w ciszy, ciesząc się ze swojej obecności, z ciepła, jakie sobie dawali. Że świat przestawał istnieć choć na chwilę, a oni nie potrzebowali wypowiadać żadnych słów. Rozumieli się bez nich.
Nie miała żalu o to, że wojownik miał wątpliwości… bardziej obawiała się tego, że w tym wszystkim zdecydował się być tak spontaniczny i postawić na ten krok pomimo braku stuprocentowej pewności. Chciała, by była to przemyślana decyzja, nie musiało stać się to teraz… a jednak nie oponowała, gdy znaleźli się bardzo blisko siebie. Życie było pasmem niespodzianek. Czy nie to właśnie powtarzała?

[...]

– Zimno… – mruknęła, ocierając się o niego policzkiem. Choć było to kuszące, nie mogli tak po prostu leżeć w milczeniu. To była jednak spontaniczna decyzja. A Nektar nie lubiła nie mieć planów. Musieli porozmawiać, przegadać to, ustalić, jak to będzie dalej wyglądało. O ile w ogóle dzisiejszy dzień przyniesie owoce, choć nawet jeśli nie, wolała być zabezpieczona. – Jak ty to widzisz? To, co będzie dalej.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Akurat dzisiaj wyszło, że Kukułka i Fruczak zostali przydzieleni do tego samego patrolu. Przynajmniej mogła trochę nacieszyć się z obecności rodzeństwa podczas tego długiego chodzenia, podczas tej upalnej pogody... oh. Ale jak długo już tak chodzili?
W pewnym momencie srebrzysta stwierdziła, że znajdzie jakiś pretekst, by odłączyć się od patrolu wraz z bratem. Chcieli rozejrzeć się kawałek dalej, nie zabierze im to przecież długo, a było to częścią poznawania terenów... blahblah. W każdym razie udało się to bez trudu - bo młodzież będzie młodzieżą i miała też swoje sprawy. Przynajmniej uznała to za powód tego, że tak łatwo dali im odejść dalej. A może coś podsłuchała, gdy odchodzili, ale nie dała tego po sobie poznać, shh.

W oddali można było dostrzec jezioro a także łabędzie gniazdo. Jednak kotka nie zamierzała się tym interesować. Najwyżej zainteresuje się po tym, co już zaplanowała na zabicie nudy, żeby napoić się później przy tym upale.
- Tym razem ja zaczynam. - rzuciła do brata, ustawiając się naprzeciwko niego, obniżając łeb i napinając mięśnie, pokazując tym samym, o co jej chodziło - o sparing. - Patrz i ucz się. - dodała pewnym głosem, poprawiając się w swojej pozycji... by ustawić się pod słońce i oślepić jego promieniami Fruczaka. Tak, to był jej jakże chytry plan - podpuszczenie go do dłuższego patrzenia. Była zadowolona, że znalazła coś innego, co mogłoby oślepić zamiast ciskać komuś brudem w pysk.
Oby było to skuteczne.

Rolling 1d6: 6
parzyste=udana akcja, nieparzyste=nieudana

Jednak niezależnie od tego, czy było to udane, ruszyła w stronę dymnego kocura żwawo i spróbowała pchnąć go przednimi łapami gdzie akurat dosięgła - w bok lub klatkę piersiową, zależnie od tego jak był ustawiony.

Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
Every day is a chore, chore, chore
When you give, I want more, more, MORE
I wanna be A D O R E D
[Obrazek: Cuckoo1-resize.png]

Living life like I'm in a play
In the LIMELIGHT I want to stay
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrole. Gdyby nie to, że można na nich zwiedzić teren, byłyby straszną nudą. Może Fruczak był obserwatorem przyrody, lecz bez przesady - sprawdzanie obsikanych krzaczków nie leżało w kręgu jego zainteresowań. Po drodze zamachnął się łapą, żeby oznaczyć graniczne drzewo śladami pazurów. "Cień tu był", mówił ten znak, a konkretniej - Fruczak tu był.
Gdy Kukułka zaczęła się oddalać, podążył za nią, ciekaw co też ona planuje. Siostra szybko zdradziła swoje zamiary - sparing! Mógł się na to zgodzić, skoro przed promieniami słońca osłaniały ich gałęzie drzew. Nie powinni się zbytnio zgrzać. Kiedy się zmęczą, po prostu przestaną.
- Jak widzę, jesteś gotowa poćwiczyć nasze pieszczochowe umiejętności - lekko uniósł kąciki pyska. Walka nie należała do jego ulubionych aktywności, aczkolwiek musiał przyznać, że to przydatna, a nawet kluczowa umiejętność w dziczy. Chciał też okazać się w niej lepszy od wszystkich tych, którzy gardzili pieszczochami.
Gałęzie okazały się nie aż gęste, skoro zaraz dostał słońcem po oczach. Czy to było celowe? Zgadywał, że tak, skoro Kukułka kazała mu się uczyć. Sprytne. Zapamięta tę sztuczkę na przyszłość.
Wydał z siebie krótkie "uch", gdy znalazł się na ziemi, celnie uderzony w klatkę piersiową. Trzeba przyznać, że to odczuł. Może nawet będzie z tego siniak. To nic. Niedługo się wyleczy.
- I wcale się nie pieścisz - dorzucił małą grę słowną.
Zamierzał zafundować siostrze solidnego kopniaka w brzuch, który by ją odrzucił na długość ogona i pozwolił dymnemu badaczowi stanąć na łapy.


Rolling 1d10+1: 10 +1 = 11
A somber face
Across the ocean
Into the wastes
The cold erosion
Obrazek
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
12
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kukułka dopiero stosunkowo niedawno nauczyła się, że faktycznie słowo pieszczoch miało być obelgą, bo przez większość swego życia żyła w niewiedzy. Nie było to nawet zwrócone do niej, a tylko zasłyszane gdzieś w obozie. Jak dla niej klanowe koty były po prostu zazdrosne - przecież jej rodzina posiadała zarówno słownik klanowy jak i ten z siedliska ludzi, wiedzieli znacznie więcej niż oni dzięki matce, co mogło im się kiedyś przydać. Wiedza to potęga, prawda? Już pomijając fakt, że było tutaj jeszcze więcej do zazdroszczenia niż to - jak jej zadbanie, nienaganne maniery, wzorowość, piękno. Mogli sobie gadać i rzucać takimi słowami do siebie nawzajem, używając ich jak obelg - ale jakby ktoś nazwał ją pieszczochem, to uznałaby to za komplement. Phi.

- Oczywiście, że nie, braciszku. - Posłała Fruczakowi mały uśmieszek i zamrugała parokrotnie, trzepocząc rzęsami, co nadało jej niewinny wyraz - w zamierzonym kontraście do tego, że właśnie powaliła brata i nad nim górowała.
Choć nie na długo, bo ten zaraz zasadził jej potężnego kopniaka w brzuch, zanim zdążyła zrobić cokolwiek innego. Wycofała się przez impet, ale też odruchowo odskoczyła mały kawałek dalej, wypuszczając głośno powietrze przez nozdrza, bo kocur chyba wykopał z niej na chwilę całe powietrze.
- Widzę, że ty też nie. - rzuciła, szybko próbując dopaść do jego ogona i przygwoździć go przednimi łapami do ziemi, by w inny sposób uniemożliwić mu podniesienie się - o ile zdąży.

Już zaczynała się lepiej czuć po tym jakże długim, upalnym patrolu. Nudnym patrolu. W końcu coś innego, niż patrzenie na okolice granic, przy których chodziła niemalże każdego dnia. A może miało to związek z... rozładowywaniem frustracji dzięki sparingowi? Czasami była zmęczona byciem panią idealną. Ale przynajmniej w towarzystwie rodzeństwa mogła sobie pozwolić na trochę luzu. Oczywiście, że bycie damą miała we krwi - ale wykonywanie obowiązków niemalże z obsesją to było coś innego. Spodziewała się, że życie terminatora będzie męczące, ale może nie aż tak? Może zbyt wiele z siebie dawała klanowi.

Rolling 1d10+2: 6 +2 = 8
Every day is a chore, chore, chore
When you give, I want more, more, MORE
I wanna be A D O R E D
[Obrazek: Cuckoo1-resize.png]

Living life like I'm in a play
In the LIMELIGHT I want to stay
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znajomość dwóch różnych światów przydawała się. Choćby po to, żeby rzucić jakimś osiedlowym słowem i z uśmiechem obserwować skonfundowanie na mordce rozmówcy. Po to też, żeby lepiej zrozumieć otaczający świat. Klanowiczom wydawało się, że ich las to jest wszystko, co się liczy - tymczasem nie! Poza gęstwiną drzew istniały inne, niezbadane połacie terenu. Inne życia. Inne zasady.
Zaśmiał się na kontrast pomiędzy miną Kukułki, a tym, co właśnie zrobiła. Gdyby to nie był sparing, pewnie dramatycznie oparłby łapę na czole i biadolił, co też teraz z nim, biednym kotem, będzie. Nie czas na takie gesty. Wszystko ma swoją porę i swoje miejsce.
Kontratak przebiegł pomyślnie. Już uniósł się na przednich łapach, ale nie zdążył podnieść tylnych. Oho, spryciara przygniotła do ziemi na jego ogon. W takim razie spróbował ją kopnąć po raz drugi - tym razem w przednie łapy. Jeśli miałby szczęście, może przy okazji pozbawi ją równowagi.

Rolling 1d10+2: 5 +2 = 7
A somber face
Across the ocean
Into the wastes
The cold erosion
Obrazek
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
12
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Udało jej się przyszpilić brata do ziemi za ogon, aha, mogła sobie pogratulować świetnego pomysłu, który wpadł jej do głowy na poczekaniu. Ale musiała działać szybko - tym razem, po tak porządnym kopniaku w brzuch, uważała bardziej na jego tylne łapy, i gdy tylko zobaczyła najmniejszy ich ruch, odruchowo spróbowała odskoczyć w tył, uwalniając przy tym ten nieszczęsny ogon. Jej ciało w końcu wciąż czuło wcześniejsze uderzenie, a było to uczucie niekomfortowe, więc nie zamierzała odbierać mu próby uniku. Oh, najwyżej będzie musiała pozwolić podnieść się Fruczakowi.

Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
Every day is a chore, chore, chore
When you give, I want more, more, MORE
I wanna be A D O R E D
[Obrazek: Cuckoo1-resize.png]

Living life like I'm in a play
In the LIMELIGHT I want to stay
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siostra była szybsza. Odskoczyła na czas. To nic - kocur mógł przynajmniej w spokoju stanąć na łapy. Uśmiechnął się pod nosem - nie tak łatwo go pokonać! Kukułka też nieźle sobie radziła, trzeba przyznać. Kto okaże się górą w tej wyrównanej potyczce? Fruczak prędko otrzepał futro, po czym wrócił do gry. Znów spróbował podciąć przeciwniczce łapy - tym razem używając do tego lewej przedniej kończyny. Czy karma wróci i w tej rundzie to Kukułce trafi się spotkanie z podłożem?

Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
A somber face
Across the ocean
Into the wastes
The cold erosion
Obrazek
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
12
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaczynała już krążyć wokół brata, jak zwykle z wysoko postawionym ogonem, jakby obmyślając przy tym swój następny ruch, który mogłaby wykonać w momencie jego podniesienia się, ale ten działał tak szybko - a widziała, że celował znów w jej łapy - że do dość szybko rosnącej adrenaliny wkradła się odrobina paniki - bo na pewno próbował ją przewrócić, zrewanżować się jej! Choć na pysku nie malowała się panika, a tylko ślepia srebrzystej otworzyły się odrobinę szerzej, a źrenice też tylko troszkę rozszerzyły - były to subtelne, trudne do dostrzeżenia zmiany, zwłaszcza w trakcie sparingu - choć może spostrzegawczy Fruczak dałby radę to wypatrzeć w pewnym momencie. Tak czy inaczej nie zamierzała lądować na ziemi, dlatego też znów spróbowała odskoczyć w tył, być może uda jej się zwiększyć dystans na tyle, by zaraz wykonać kontratak.

Rolling 1d10+2: 8 +2 = 10
Every day is a chore, chore, chore
When you give, I want more, more, MORE
I wanna be A D O R E D
[Obrazek: Cuckoo1-resize.png]

Living life like I'm in a play
In the LIMELIGHT I want to stay
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ach, nie wróciła. Kukułka, pomimo chwilowego opadnięcia swojej maski opanowania, zdołała zwinnie odskoczyć w tył. Czy to znak, żeby przerwać sparing? Fruczak łatwo się zniechęcał, lecz może spróbuje jeszcze raz? Jeśli kilka ataków pod rząd mu nie wyjdzie, da za wygraną.
Postanowił tak na szybko zmodyfikować swój plan. Co my tu mamy? Kamyki, szyszki, patyki... Zdecydował uderzyć łapą kamyk, żeby posłać go wprost pod łapy siostry. Może to ją wybije z rytmu.

Rolling 1d6: 5

Podbiegł kilka kroków i znów próbował zbić ją z nóg za pomocą swojej przedniej łapy. Zanim Kukułka zaatakuje.

Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
A somber face
Across the ocean
Into the wastes
The cold erosion
Obrazek
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
12
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Plan Fruczaka się nie powiódł, a przynajmniej jego pierwsza część - kamyk przeleciał tylko pomiędzy jej łapami, gdy ta była skupiona na ruchach swojego brata, przy okazji próbując zachować przy tym ogładę. Walczenie z gracją. Tak miało być. Nie chciała próbować uników w nieskończoność - może powinna uodpornić się na... podłoże. Właśnie tak.
Jej szczęki zacisnęły się delikatnie, gdy stanęła na moment jak wryta i poczuła solidne uderzenie, tracąc równowagę - niemalże w tym samym momencie spróbowała objąć szyję i kark Fruczaka mocno swoimi przednimi łapami. Jeśli ona miała polecieć w dół, to on też, bo zamierzała go ze sobą zawlec. A najlepiej, jakby jeszcze udało jej się tak okręcić, by choć częściowo wylądować na jego futrze.

Rolling 1d10+2: 5 +2 = 7
Every day is a chore, chore, chore
When you give, I want more, more, MORE
I wanna be A D O R E D
[Obrazek: Cuckoo1-resize.png]

Living life like I'm in a play
In the LIMELIGHT I want to stay
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości