Logo Artemidy
wyprawa Oriona (po raz ostatni)
#46
– O widzisz, mogłybyście wspólnie je obserwować. I pozbierać później jakieś piórka do ozdabiania sierści – zauważył oczywiste. Chociaż to nie banalność tego stwierdzenia gryzła orientala. Raczej świadomość, że Świt przecież nie potrzebowała ani wspólnych zainteresowań, ani powiązań rodzinnych by się dogadać z drugim kotem. Nie potrzebowała aranżowania spotkania z Ruletką (które się nigdy nie wydarzy). I żeby nie było wątpliwości – żal nie leżał w tym, że spotkanie sióstr było zbędne, a w samym omawianiu tego, choć Orion nie potrafił precyzyjnie wskazać źródła problemu. Albo nie chciał. Chyba to drugie.
Bura kotka ochoczo przyjęła dla siebie nowe zadanie. Z logicznego punktu widzenia, było to oczywiste, że nie odpuściłaby sobie czegoś tak ciekawego, szczególnie jeśli miało sprawić przyjemność innemu kotu. A jednak jakiś irracjonalny zalążek obawy pojawił się w żołądku kocura, gdy czekał na reakcję. Bo co jeśli Świt chciałaby iść z nim? Co jeśli już by się nie rozstawali? Śmierć nie miała fizycznej formy, którą mógłby pokonać, przed którą mógłby uciekać, byle nie opuścić nigdy córki. Wiedział o tym, ale jakaś egoistyczna część mimo wszystko chciała pozostać tuż obok. Ale tu miała przyjaciół, tu nie było ryzyka, że zostanie nagle sama. Nie powinien zastanawiać się co jeśli. Co jeśli przesunąłby odrobinę spotkanie z morzem, albo zabrał Świt, ale nie ze sobą, a tak by była w zasięgu wzroku. Co jeśli Jodła po prostu miękła na tej Srebrnej Skórce i czekały go całe księżyce na tym świecie? Księżyce, które mógł spędzić na ponownym odkrywaniu świata we dwójkę.
Zdecydowanie nie powinien o tym myśleć.
– Myślę, że to idealny plan – zgodził się z zadowolonym kiwnięciem łba. Niezależnie od wszystkiego, Trufla zasługiwała na najśliczniejsze sny. Szczególnie teraz, gdy niosła na swoich barkach taki ciężar. Ona, Trufla, która zawsze była tak lekka, że jeden zbyt entuzjastyczny skok i znalazłaby się wśród chmur. Niech chociaż w snach ma szansę ich dotknąć. Zatańczyć ze świetlikami. Poczuć fale uderzające o jej łapy. Niech chociaż tam wciąż będzie wolna.
Czekał cierpliwie na decyzję Świt. Nie tylko z miłości do niej, ale również ze świadomości, że artystów nie należało poganiać, gdy tworzyli. Przechylił jedynie lekko głowę, gdy mu się przyglądała. Był ciekaw co widziała, gdy na niego patrzyła. Jednocześnie wystarczająco obawiał się tej wiedzy, by nie spytać o to nigdy. Za cynamonowym uchem wylądowała drobna wiązanka, zamiast pojedynczego kwiatka. Zerknął w górę, chociaż więcej zobaczył oczami wyobraźni niż w rzeczywistości. Po chwili powrócił uwagą do kotki.
– Jest idealna, dziękuję – mruknął szczerze, stukając się lekko z burym czołem. – Rozwinął ci się zmysł estetyczny przez ten czas.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
  Nowym marzeniem Świt stało się poznanie Ruletki, w końcu nowa siostra to ekscytująca sprawa! Zachciała jednak w tym samym momencie tak wielu różnych rzeczy, że w głowie jej się nie mieściło, jak dużo rzeczy czeka w świecie i jak mało jest na nie czasu. Świt jednak nie przejmowała się upływającymi księżycami, w końcu zrobi wszystko to, czego pragnie, kiedy przyjdzie na to pora. A że stare pragnienia ustępowały nowym w jedno uderzenie serca, nie było problemu z tym, że czuła się przez nie przygnieciona. Spotkanie z Orionem było jednak rzeczą, która pozostawała w czołówce na niekończącej się liście marzeń, zapisana czerwonym mazakiem, ozdobiona gwiazdkami i podkreślnikami, byle zawsze przykuwało wzrok burej. W końcu go kochała, jak nikogo innego. Kochała go tak silnie, jak trawa kochała pierwsze ciepłe promienie słońca po długiej zimie. Jak ptaki, gdy po raz pierwszy poczuły wolność swobodnego lotu i ograniczała je tylko ich wyobraźnia. I jak małe dziecko, widzące swojego rodzica po długiej rozłące, złączone w uścisku, który nie powinien się skończyć.
Świt zamilkła, obdarowując Oriona kolejnym ze swoich uśmiechów, i wtuliła się na nowo w jasne futro orientala, by mruczeć głośno z zadowolenia i miłości, które czuła i które chciała mu przekazać w każdy możliwy sposób. Na koniec stuknęła się z nim czołem, śmiejąc się krótko w podzięce za jego komplement. Jeśli ktoś taki jak Wędrujące Światła chwali twój zmysł estetyczny, jedyne co możesz zrobić to się z tego cieszyć.
W chwili, która mogłaby nie mieć końca, trans przerwało wołanie przyjaciół, oczekujących na dołączenie do nich Świt, bez której ganianie świetlików nie miałoby sensu. Kotka oderwała się od Matki, by pokiwać im głową w niemym zaraz przyjdę i spojrzała raz jeszcze na kocura.
— Bardzo cię kocham, Światełko — uśmiechnęła się. — Zobaczymy się jutro, co nie?? Opowiem ci wszystko o świetlikach, a ty opowiesz mi o plaży — poprosiła, robiąc parę kroków w bok. Zaśmiała się znowu, zadowolona z nagłego spotkania, a następnie ruszyła truchtem do swojej grupy.
Miała zadanie do wykonania i zamierzała podejść do niego z największą powagą. Trufla będzie miała najpiękniejsze sny, a Orion będzie z niej dumny.

[zt]



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Chciał przytulić Świt jak najmocniej i już nigdy nie puszczać. Rozpoznawał jednak w tej chęci ten sam egoizm, co w myśli o zostaniu obok. O ile nie gorszy. Ponieważ Świt, tak jak Trufla, powinna być wolna. Chronienie, ukrywanie, jej przed światem mogło wynikać z troski, ale równocześnie sprawiało, że musiałby ukrywać świat przed burą. Straciłaby swoje barwy, była przecież stworzona do otwartych przestrzeni. Nie mógł jej tego zrobić. I dlatego to on ukrył się przed światem. Łeb, który opierał o córkę niemal zniknął w puchatej kryzie, a łapa zarzucona na ciemne barki ścisnęła je znowu. To zabawne jak różni byli od siebie z wyglądu. Starczył jeden rzut oka by stwierdzić, że nie mogli być rodziną, a już z pewnością nie tak blisko. Starczył jeden rzut oka by być w błędzie.
Orionowi wciąż było trudno uwierzyć, że to ten sam szczurowaty dzieciak, którego namówił do zawinięcia w kokon na Rzecznej granicy. Jasne, nie zmieniła się całkowicie, z ich pierwszego spotkania zapamiętał wyraźnie jedną z pierwszych myśli na temat Świt – ma niezwykłą wyobraźnię, będzie szkoda jak trening ją zniszczy. I ta wyobraźnia, fundamentalna cecha Świt, wciąż w niej żyła. Jednak wszystko inne? Oriental czasami wyobrażał sobie, że tamten kokon faktycznie przemienił gąsienicę w pięknego motyla. Tylko że umysł Świt od zawsze był piękny i to w orientalu musiała zajść największa zmiana. Mijały księżyce od tamtego żartu i zanim Orion się obejrzał, był gotów zabić cały klan i na koniec samego siebie za nią. I dalej był gotów to zrobić.
Dlaczego więc wciąż nie był gotów jej puścić? Serce podeszło mu do gardła, gdy usłyszał jak woła ją tamta grupa. Uścisnął ją jeszcze ostatni raz, nim pozwolił jej wyślizgnąć się z objęć.
– Ja ciebie też, kwiatuszku – uśmiechnął się delikatnie, choć czuł wzbierający smutek. Jak woda w studni, a on czekał na dnie aż go utopi. Nie mógł obiecać jutrzejszego spotkania, ale... – Z pewnością się odnajdziemy. I będziemy mieć czas na wszystkie opowieści.
Nie chciał ruszać się z miejsca jeszcze dłuższy czas po zniknięciu burego futerka, jednak Świt zabrała ze sobą całe ciepło i zaczynał marznąć w swoim zacienionym skrawku trawy w parku. Podniósł się z ociąganiem i rozejrzał dookoła, starając się określić, w którą stronę będzie morze. Jak nie za sprawą krzyku mew bądź słonego wiatru, to przez przyjrzenie się cieniom. Powinny być za nim, ponieważ zachodzące słońce tworzyło złotą ścieżkę na morzu.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Miłość matki do córki, cóż za wspaniała rzecz; najpiękniejsza miłość ze wszystkich. Może dlatego też najboleśniejsza również? Ostatnie pożegnania, ostatnie spojrzenia, ostatnia wymiana zdań i ostatnie obietnice. Ciekawe czy studnia napełniała się kłamstwami Oriona? Niewypowiedzianymi słowami. Następny dzień miał nigdy nie nadejść, nie, to był ostatni zachód słońca, ostatnie przyglądanie się oczom córki, ostatnia miłość matki do dziecka.
Piękne i bolesne.
Słońce skąpało w tym czasie całe niebo w odcieniach pomarańczy, w końcu dochodząc do momentu, w którym było coraz bliżej zajścia. Coraz bliżej zmierzchu. Może wtedy Orion w końcu zobaczy gwiazdy? Pierwszy raz znajdzie pas Oriona po którym został nazwany? Delikatne, zanikające promienie prowadziły go przed siebie, słony wiatr nadwiewał ze strony, w którą szedł przez cały ten czas – tylko ten jeden przystanek mógł nim lekko zawirować, ten tutaj. Jednak już sobie poszedł.
Długie i smukłe łapy Oriona musiały przejść praktycznie do końca parku (na wprost), gdzie zobaczyłby następne bloki blokujące mu drogę – ironicznie. Miałby wtedy dwie opcje skręcić w lewo przedostając się przez rzeczkę małym mostkiem, który posiadał barierki w kraty, dzięki czemu widać było jak woda ślicznie odbijała promienie, a kaczki wesoło taplały się w wodzie… Był tam również budynek pod górkę, bardzo ładny, wychylający się na tle innych, szczególnie, że dzwon obok niego wydawał się gotowy do wydania swoich głośnych dźwięków… Na prawo zaś Orion musiałby przedostać się ścieżką w dół, pomiędzy budynkami, stąd jednak nie było widać co się tam kryło.

[Orion] lvl: 16 | S: 16 (33) | Zr: 21 (42) | Sz: 9 (18) | Zm: 9 (18) | HP: 101 (130) | W: 31 (120)
Statystyki obniżone z racji wieku; ½.
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Nieświadomość była błogosławieństwem, którego został częściowo pozbawiony, choć nie do końca. Starczyło spojrzeć po innych kotach, wyciągnąć statystyki, by zrozumieć, że po piątym obiegu pór raczej nie należało mieć długofalowych planów. Sen wieczny kilka wschodów słońca później? Pięć księżyców włóczenia się po świecie? Och, obie opcje były równie prawdopodobne, jak doświadczenie wskazywało. Orion jednak nigdy nie porównywał siebie w ten sposób do innych kotów i dopiero poprzedniej nocy myśl o śmierci przybrała realną formę, mógł wyczuć jej kształt i ciężar.
Dotarł do końca parku i już chciał skierować się w stronę mostu, gdy dotarło do niego, że tuż za nim droga prowadziła pod górę. Tymczasem ścieżka między budynkami ciągnęła w dół. I nie żeby dłuższe wędrówki nagle stały się dla niego problemem, jednak bez żadnych wskazówek, zamierzał być wygodny w swoich decyzjach i ruszył w lewą stronę.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Bohater tej przygody wybrał prawą stronę (pomimo nadziei narratora, że jednak ruszy dupsko do kościoła popatrzeć na witraże, bo narrator chciał je poopisywać); ruszając w tamtym kierunku mógł już zauważyć rzędy samochodów ustawione po stronie dotykającej park, niektóre miejsca były puste, dające okazję na przejście, ale i przyjrzenie się ogródką pod blokiem. Kwiaty pięknie zakwitły. Tylko to nie było ważne, nic w sumie już nie było na dobrą sprawę. Wszystko to było jedynie następnymi widokami, bardzo podobnymi do tych które samotnik mógł dawno temu już zobaczyć; kiedyś może jeszcze zachwyciłyby wzrok, teraz jednak mogły jedynie przypominać o smutnym procesie przemijania.
Dochodząc na koniec parku, wchodząc na chodnik i stając przed ulicą musiałby się rozejrzeć w obie strony, jednak ta część nie była ruchliwa, może dwa samochody przejechałaby przed nim, a potem słyszałby już tylko oddalające się dźwięki silnika.

[Orion] lvl: 16 | S: 16 (33) | Zr: 21 (42) | Sz: 9 (18) | Zm: 9 (18) | HP: 101 (130) | W: 31 (120)
Statystyki obniżone z racji wieku; ½.
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Mijając ogródki pełne bujnie rosnących kwiatów, przypomniał sobie o swoich astrach zostawionych w parku. Żałował ich, były śliczne i niecodzienne w jego życiu, ale nie żałował ich na tyle by cofnąć się teraz przez park. Trudno, najważniejsze, że za uchem wciąż miał ozdóbkę od córki. Dlatego też nie zatrzymał się przy żadnym z przydomowych ogródków po coś o wyjątkowo barwnych płatkach.
Oficjalnie opuścił park w momencie, gdy jego łapy zetknęły się z chropowatym chodnikiem. Nie widział białych pasów wymalowanych na drodze, ale panująca cisza, przerwana zaledwie przez jedno auto, była jasnym wyjaśnieniem dlaczego. Samotnik zbliżył się do krawężnika i dostrzegł jeszcze jedno auto ciągnące w jego stronę. Ale gdy tylko minęło go z rykiem starego silnika, jezdnia nie witała już żadnego nowego pojazdu. Kocur wszedł pewnym krokiem na asfalt i truchtem ruszył na drugą stronę, gotów przyspieszyć gdyby jednak rozległ się znajomy hałas w tle.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Chodnik po drugiej stronie ulicy był skąpany w zachodzącym słońcu, wcześniejsze cienie zniknęły oświetlając drogę Orionowi w dół zbocza, które nie było jakichś pokaźnych rozmiarów, ale wyglądało dość… ładnie; widać było plaże z miejsca, w którym teraz stał, a nadmorska bryza w końcu mogła uderzyć go w pysk.
Schodząc powoli po zboczu, które przyozdobione były w budynki ustawione równolegle do siebie; pomiędzy nimi były wielkie przerwy, które posiadały całe trawniki i drzewa, przy pomiędzy niektórymi znajdowały się nawet place zabaw; czasami jakieś dziecko głośniej krzyknęło, a echo rozchodziło się po całym osiedlu.
Droga po której leniwie przetoczył się właśnie skuter, oddzielała sześć pięciopiętrowych budynków, po każdej stronie stały trzy, Orion minął pierwszy na samym początku, ten najbliżej parku. Teraz właśnie wychodził na bardziej otwarty teren, nie było tu nic za czym mógłby się ukryć w razie czego, samochody nie stały przy ulicy jako, że była zbyt wąska i przy okazji nieprzystosowana do tego. Samotnik czasami mijał większy krzaczek czy drzewo, ale ogólnie idąc tym chodnikiem był odsłonięty. Korzenie jednego z drzew tak bardzo wystawały ponad ziemię, że można było się potknąć o każdy z nich, a mimo to nie dotarły jeszcze do drogi. Czy jak dotrą to będzie trzeba pożegnać się z drzewem?
Wiatr ponownie zawiał, a wraz z nim przyleciała ponownie morska bryza, zapach morza i melancholia.

[Orion] lvl: 16 | S: 16 (33) | Zr: 21 (42) | Sz: 9 (18) | Zm: 9 (18) | HP: 101 (130) | W: 31 (120)
Statystyki obniżone z racji wieku; ½.
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
O kocura uderzył podmuch nadmorskiego powietrza, ciągnący z dna betonowej doliny. Miłe przypomnienie, że spaliny osiadające na futrze nie były jedynym co mieścina oferowała, a morze było w zasięgu orientala. Idąc w dół zbocza narzucił sobie szybszy trucht, łapami ledwo muskając chropowatą nawierzchnię. Po pierwsze, idąc z górki takie tempo nie męczyło. Po drugie, wolałby dotrzeć na plażę zanim morze zacznie połykać słońce. Szedł wzdłuż płotu, a przynajmniej tej części chodnika, która zwykle opierała się o płot, nie o jezdnię.
Był odsłonięty, ale to znaczyło, że każde zagrożenie, zakłócenie, niespodziewana przeszkoda, również były dużo prostsze do dostrzeżenia z wyprzedzeniem. To nie miało być jego pierwsze spotkanie z morzem, a jednak odczuwał coś co można by opisać jako drobną tremę. Może – ale to tylko taka luźna teoria – miało to coś wspólnego z faktem, że miało być to ostatnie spotkanie. Że miał wywiązać się ze złożonej obietnicy, a potem... potem zamiast szumu fal będzie słyszał już tylko tykanie zegara. I może powinien być panem swojego losu, zdecydować kiedy i gdzie zaczerpnie tchu ostatni raz – na przykład tuż przed tym jak jego płuca wypełni słona woda – jednak był niechętny do romantyzowania akurat takiego końca. Wolałby coś bardziej eleganckiego, coś co nie wymagało moczenia futra.
Przeskoczył nad wystającymi korzeniami.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Słońce jeszcze nie szykowało się na zostanie pożartym; oświetlało wszystko swoimi promieniami, które muskały kocura z wielką delikatnością, chodniki nie przestawały być kąpane w pomarańczy, jedyne cienie można było zobaczyć za blokami, ale tam wędrowiec nie zmierzał.
Minąwszy korzenie nie było już więcej przeszkód, po prostu przyjemne zejście po zboczu na sam dół. Żwawy krok parł na przekór wiatrowi, który jak na złość odpychał kocura w drugą stronę – może to była ta przeszkoda? Świat ostatecznie nie był pewien czy chciał puścić go nad wodę? Gwiazdy nie chciały pozwolić mu zasiąść wśród nich. Zawiść czy zmartwienie?
Kocur mógł czuć jak futro mu się skręca przez to wszystko, a kłaczki miotają na boki, oczy zmrużone, odrobina piachu w oczy nikomu nie zaszkodzi, prawda? Plaża wyglądała na coraz to bliższą, wystarczyło że kocur przejdzie jeszcze obok jednego bloku, minie parking samochodowy zaraz za nim – wszystko to po jego lewej stronie – i przekroczy ulice. Tam czekał na niego złoty piasek, krzyczące mewy i prosta droga do fal.
Nie można było jednak mieć prosto w życiu, niedługo po tym jak wiatr ustał na chwilę, wracając do swojego poprzedniego stanu… czyżby się pogodził? A może szykował coś innego? Niezależnie… mógł wyczuć nieprzyjemny zapach na trawniku zaraz obok niego. Kości? I to takie… porozrzucane. Czyje? Chyba ptactwa.

[Orion] lvl: 16 | S: 16 (33) | Zr: 21 (42) | Sz: 9 (18) | Zm: 9 (18) | HP: 101 (130) | W: 31 (120)
Statystyki obniżone z racji wieku; ½.
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Zmrużył oczy, by ograniczyć ilość ziarenek zbierających się pod powiekami. Wiatr zawiewający z dołu próbował go zatrzymać w miejscu, co jednocześnie utrudniało parcie naprzód, ale też sprawiało, że oriental zdawał się być jeszcze lżejszy niż zwykle, gdy próbował iść w dół, a wiatr niemalże odpychał go od podłoża. Nietypowe uczucie, musiał przyznać, chociaż nie trwało w nieskończoność. W kolejne kroki wkradł się typowy ciężar, a wraz z zastojem powietrza dało się wyczuć smród z pobliskiego trawnika. Porozrzucane kruche kości. Nie przyglądał im się nadto, jednak sądząc po odorze spodziewał się zobaczyć na nich resztki gnijącego mięsa, więc tym bardziej nic wartego uwagi.
Minął ostatni z budynków i wkroczył na parking. Starał się iść w cieniu zaparkowanych samochodów by ograniczyć ilość kroków postawionych na bardziej nagrzanym betonie – chociaż o tej porze i tak już nie parzył. Może oriental potrzebował zajęcia w trakcie nudniejszego kawałka trasy. Żeby zakotwiczyć myśli o obecną chwilę. Miał nadzieję, że jezdnia będzie równie ruchliwa co jej poprzedniczka i nie będzie musiał czekać długo na ciszę pozwalającą w jednym kawałku dotrzeć na drugą stronę.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Dotarcie do jezdni nie trwało długo, a przynajmniej nie na tyle żeby nagle droga miała stać się autostradą; wydawało się że świat mimo wszystko nie rzucał kocurowi kłód pod łapy bez powodu. Cisza… chociaż! Chwila! Coś właśnie nadjeżdżało! I wlokło się przy tym strasznie… co to? Ach, czemuż ten samochód był taki rozklekotany? Ktoś chyba musi pomyśleć nad nową maszyną, Orion zaś musiał cierpliwie poczekać aż auto przetoczy się przed nim, a potem dopiero jak ociężale zaczęło wspinać się ulicą pod wzgórze oriental mógł przekroczyć jezdnię.
W momencie kiedy jego łapy stykały się z jezdnią, można było usłyszeć toczące się koła roweru, ale jak to na dziecko spod szczęśliwej gwiazdy przystało, Orion uniknął zderzenia z nieuważnie kierującym rowerarzem. Jak? Po prostu minęli się bez większej trudności. Samotnik przeszedł, rowerzysta przejechał. I tak jak człowiek nawet nie zobaczył kocura, tak może kocur zauważył nieuważnego?
Następny chodnik… i zaraz za nim piaszczysta plaża z przyjemnie nagrzanym piaskiem. Teraz znowu rozwidlenie. Lewo – tam zmierzało się prosto w stronę większej ilości ludzi; pewnie dało się tam spotkać turystów, pewnie następne sklepy, stoiska, może jakieś imprezy? Raczej niezbyt przyjemnie, jeśli szukało się spokoju... Prawo zaś – po dłuższej wycieczce – prowadziło do piasku pełnego igiełek z drzew i szyszek. Aktualnie jednak niebieskie oczy mogły pochłaniać dość czyste żółte ziarenka, bez większej ilości śmieci (na pewno się jakieś zaraz znajdą). Tliło się po tamtej stronie również jakieś delikatne światło, ale nic bardzo rzucającego się w oczy, jeśli nie szło się i nie wpatrywało mocniej. Mimo wszystko słońce jeszcze za bardzo oświetlało plażę.

[Orion] lvl: 16 | S: 16 (33) | Zr: 21 (42) | Sz: 9 (18) | Zm: 9 (18) | HP: 101 (130) | W: 31 (120)
Statystyki obniżone z racji wieku; ½.
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Paradoksalnie rowery bywały większym zagrożeniem od aut, szczególnie prowadzone przez dzieci, które za punkt honoru obierały sobie wjeżdżanie we wszystkie kałuże i zaczepianie każdego ruchomego elementu na swojej trasie. Ten rowerzysta na szczęście się do tej kategorii nie zaliczał i został wyminięty równie bezproblemowo co rozklekotane auto chwilę wcześniej.
A zaraz później – pustynia. Na odległym horyzoncie widział już morze, jednak ze swojego obecnego miejsca nie był w stanie wskazać konkretnego punktu na mapie, gdzie zaczynała się linia brzegowa. Gdzieś niedaleko, zważywszy na krzyczące mewy i fakt, że był na plaży. Gdzieś daleko, zważywszy na fakt, że nie widział białych grzbietów nadciągających fal. Ale to równie dobrze mogło zwiastować spokojniejszą wodę, nie dużą odległość. Postawił uszy na baczność, by posłuchać co morze miało do powiedzenia na ten temat.
Lewa strona zdawała się nigdy nie zasypiać – atakowała bodźcami połowę zmysłów; plażowicze ze spalonymi na czerwono plecami, zapach gotowanej kukurydzy; radosne wrzaski. Prawa strona zdawała się nigdy nie budzić – nie zachęcała hałaśliwie do odwiedzenia, a przeciwnie, oferowała ciszę, ale czy nie tego dziś szukał samotnik? Zszedł wreszcie z chodnika, prosto w miękki, nagrzany piasek. Mały krok dla kota, dla całego kociego społeczeństwa zupełnie nieistotny, ale wielki dla tej wyprawy. Kocie palce zapadały się między sypkimi ziarnami, a przyzwyczajenie się do niestabilnego podłoża zajęło orientalowi chwilę. Może jeszcze nawet się nie przyzwyczaił do końca, gdy kierował się w prawą stronę. Chociaż szedł po skosie, starając się za jednym zamachem oddalić od hałaśliwej strony i przybliżyć również do brzegu, choć trzeba przyznać, że nie śpieszyło mu się do tego aż tak jak powinno kotu, który przejechał kawałek świata, by się tu znaleźć.
Zamrugał kilkukrotnie, gdy dostrzegł światełko wśród piasków, ale nie zniknęło. A skoro los podsuwał kolejną formę zwłoki przed dotarciem do celu na wyciągnięcie łapy, Orion korzystał. Ruszył zbadać przedmiot.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Fale aktualnie były dość spokojne, miarowo chowały się i wypływały na brzeg, szumiąc przyjemnie; było to jednak na tyle daleko, że z miejsca w którym był kocur nie dało się ich zobaczyć. Aktualnie jednak nie było to priorytetem kocura, prawda? Priorytetem był świecący się przedmiot w drobinkach piasku, ten do którego włóczęga zbliżał się z każdym krokiem zapadających się w piasku łap. Hałas ludzi jeszcze do końca go nie zostawił, ale nawet w takiej okazałości cała sceneria była magicznie niesamowita, rzadko kiedy widziało się wodę idącą poza horyzont, rzadko kiedy słońce miało utonąć w wodzie – a już powoli schodziło w dół. Prawdopodobnie park, który został pozostawiony gdzieś w tyle – wraz ze Świt – już dawno tonął w odcieniach granatu, tamta część świata powoli szykowała się na zapalanie lamp. Tutaj jeszcze światełko próbowało oślepić Oriona, który zbliżył się już do przedmiotu w piasku, a jeśli tylko trącił go łapą, postarał się odkopać delikatnie to spotkałby się z – sygnetem. Był on spory (kciuk), srebrny, przeplatany czarnymi kreskami w regularnych kształtach układających się w płomienie, cóż za znalezisko. Ciekawe czy właściciel zdenerwuje się, że go zgubił?

[Orion] lvl: 16 | S: 16 (33) | Zr: 21 (42) | Sz: 9 (18) | Zm: 9 (18) | HP: 101 (130) | W: 31 (120)
Statystyki obniżone z racji wieku; ½.
[Obrazek: 2LAzKX3.png]
IF I WAS DYING ON MY KNEES
You would be the one to rescue me
And if you were drowned at sea
I'd give you my lungs so you could breathe

LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Tak po prawdzie, spodziewałby się prędzej porzuconej butelki po piwie niż czegoś rzeczywiście ciekawego. Dlatego też brwi kocura uniosły się wyżej, gdy nie spotkał się z brązowym, półprzezroczystym szkłem, a przysypanym dużo mniejszym przedmiotem. Chciał sięgnąć łapą, ale w porę zreflektował się, że lepiej będzie użyć końcówki ogona jak miotełki – na wypadek, gdyby piasek skrywał jakieś ostre krawędzie. Nie widziało mu się wchodzenie do morza z rozciętymi opuszkami, a przecież nie mógł z niego zrezygnować.
Przechylił łeb psim zwyczajem, gdy znalezisko objawiło mu się w pełnej krasie. Większy pierścień niż zwykle widywał, niemal tak duży, że chyba nawet mógłby go założyć na łapę? Takie odnosił wrażenie, gdy przyglądał się srebrnej powierzchni. Nie potrafił jednak określić co przedstawiały czarne linie – a raczej czy rzeczywiście przedstawiały to co myślał, czy wszędzie doszukiwał się nieistniejących znaków? Jak ci ludzie widzący twarz w przypieczonej kromce chleba, albo tęczy. Ale może to nie miało znaczenia, może pierścień po prostu był ładny, bez względu na to jakie skojarzenia przywoływał, jakie wspomnienia próbował wyciągnąć z dna pamięci. Może tyle starczyło by uzasadnić wzięcie go ze sobą? Póki co oriental próbował przymierzyć ozdobę do swojej łapy. Chciał ostrożnie prześlizgnąć palce prawej łapy przez obręcz i zobaczyć czy się zmieści. Jeśli nie – chwycił metal w zęby i ruszył dalej.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości