Logo Artemidy
Wyprawa Ciernistego Gąszczu i Wroniej Łapy
#1
Czekała z tym już wystarczająco długo. Była pewna co do umiejętności Wroniej Łapy, zdążyła już wyleczyć wiele kotów i osiągnęła umiejętności wystarczające, by rzeczywiście zajmować się lecznicą. Z tego, co zdołała dowiedzieć się od Szepczącego Topieliska, po zmianie mistrza również jej wojowniczy trening posuwał się odpowiednio do przodu, więc brak jej wiedzy z tej kategorii również nie powinien być problemem. Świadomość, że Wierzbownicowa Łapa również mogła niedługo udać się na własną wyprawę (a może już to zrobiła, a jedynie wieści z klanu Rzeki nie zdążyły jeszcze do nich dotrzeć?) tym bardziej wskazywała na fakt, że nadszedł już czas.
Dlatego pewnego dnia poinformowała swoją uczennicę, że kolejnego poranka wyruszą na wyprawę. Ogłaszanie tego przed resztą klanu nie było konieczne, była to przecież przede wszystkim ich własna sprawa, jednak nie zamierzała tego również specjalnie ukrywać. Przecież gdy wrócą i tak wszyscy mieli się dowiedzieć.
Czekała na Wronę przy wyjściu z Obozu. Przed nimi całkiem długa droga - chociaż może nie tak długa, jak można by się spodziewać. Właściwie najlepiej byłoby załatwić całość na miejscu, bez bawienia się w jakieś wycieczki. Niestety dla zachowania pozorów, trzeba było się trochę oddalić.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Wiedziała, że ten dzień miał niedługo nadejść. Umiała w końcu idealnie leczyć, a trening z Szepczącym Topieliskiem przebiegł dobrze; nauczyła się, ćwiczyła do perfekcji. Nie mogła w końcu pozwolić na to, że ta niby medyczka z rzeki dostanie imię przed nią. To byłoby upokarzające, nie wybaczyłaby tego sobie, dlatego z dnia na dzień czuła się, jakby siedziała na szpilkach; irytacja ją brała, starała się jak nigdy szybko przyswoić wiedzę, którą już dawno powinna mieć, specjalnie nawet poświęcała więcej czasu na to - choć nie zaniedbywała swoich innych obowiązków. Na szczęście wieść o nowym imieniu nie dotarła, ale za to właśnie wiadomość od Ciernistego Gąszczu o wyprawie się pojawiła. W końcu nadszedł ten dzień, na który tak długo czekała. W końcu nie będzie tą z tyłu, a kimś więcej.

Pytanie jednak pozostawało, jak przebiegnie ta wyprawa? Nie bardzo Wroniej Łapie widziała się opcja z zobaczeniem tych niby gwiezdnych, to była jedyna rzecz, która drażniła ją, irytowała, zjadała od środka. Bajki, bzdury, tradycja, która powinna być dawno zmieniona. Czemu nie mogła mieć ceremonii tutaj? Nie chciała jednak zawracać sobie tym teraz głowy, trzymała się myśli, że dziś dużo się zmieni, a to jedynie brzęcząca mucha, niewarta jej uwagi. W końcu z mentorką mają często takie samo nastawienie, czemu nie i w tym temacie?
Naszykowała się więc przed ich wyjściem z obozu, a później stawiła się w wyznaczonym miejscu, o odpowiedniej porze, spoglądając neutralnie, ale pewna siebie na Ciernisty Gąszcz. Skinęła jej głową, mówiąc również, że jest gotowa. Ona miała nie być gotowa? Nawet jeśli, zdusiłaby inne emocje gdzieś w środku. Zawsze, szczególnie teraz nie pozwoli by było inaczej. Miała cel, dążyła do niego, trzymała się jego, miał się spełnić. Bezradność lada moment jeszcze mocniej zmaleje.
[Obrazek: jDKPq3w.png]
the world's greatest actor doesn't need a stage
'cause they're so good at their craft that
《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》
✦Xx✧Xx NOBODY KNOWS THEY'RE FAKE Xx✧Xx✦
the fools have no clue the one they knew was just a fraud
the master of pretending to be something that they're not
LVL 4 110 / 300
MedLVL 6 855 / 900
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Wyruszyła wraz ze swoją terminatorką przez Świerszczynę, by powoli zmierzać do granic klanu. A gdy nie znajdowały się już przy samym Obozie, tylko z dala od uszu innych kotów. Tutaj mogła przedstawić uczennicy konkretniejszy plan tego, co miało się wydarzyć.
- Nie widzę sensu, by przeprowadzać tradycyjnej wyprawy. Sadzawka rzeczywiście znajduje się tam, gdzie zwykle wybierają się koty w takich chwilach,, jednak nie różni się w niczym od każdego innego zbiornika z wodą. Droga do niej jest dość długa, a samo przechodzenie przez grzmiącą ścieżkę bywa niebezpieczne. - Oczywiście nie spodziewała się, by akurat im miało się cokolwiek stać - wystarczyło poczekać, aż żadnego potwora nie będzie w pobliżu, nie było to aż takie trudne. Jednak wciąż wybieranie się na bezsensowną podróż przez miejsce, gdzie występowało coś, co mogło zabijać koty brzmiało jak dość słaby pomysł.
- Wystarczy, że odejdziemy poza granice Cienia na jakiś czas, tak by nikt w klanie nie zaczął wątpić, że rzeczywiście odbyłyśmy wyprawę. - Raczej nie wszyscy byli gotowi na całkowite zmiany zasad i pozwolenie, by mianować Wronią Łapę już w Obozie. Tak miało być prościej dla wszystkich. Taka zmiana to byłoby pewnie zbyt dużo dla klanów nawet jeśli zostałoby to ustalone na zebraniu medyków wszystkich klanów.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Nastawiła uszy, słuchając uważnie słów Ciernistego Gąszczu. Temat ten bardzo zainteresował Wronią Łapę, spowodował kolejne podbicie nadziei, gdyż nawiązywał do jej poprzednich myśli i potwierdzał jej teorię - miały podobny tok myślenia. Medyczka również nie widziała sensu w przeprowadzaniu tradycyjnej wyprawy, też widziała to jako bezsensowną tradycję, że to miejsce nie było wyjątkowe. W końcu ona powinna wiedzieć najlepiej to, czyż nie? Wiedziała, gdzie się znajduje, widziała je, miała zdrowy osąd nie zaciemniony wiarą, oznacza to, że wie najlepiej, że Gwiezdni to bzdury i bajki. Choć nawet jeśli istnieli, w co wątpiła, to i tak nie chciała ich spotykać, bo co im opinia aroganckich kotów? Wszystko wskazywało na to, że ta brzęcząca mucha nie będzie dziś dokuczać, z czego była zadowolona.

- W porządku. Czy mogę tylko wiedzieć, gdzie dokładnie znajduje się tamta sadzawka za grzmiącą ścieżką? - zapytała po chwili zastanowienia, spokojnym tonem głosu spoglądając na medyczkę - Również uważam, że bezsensu tam iść. Niepotrzebne, zbędne ryzyko, dla jakichś zwidów, bajek, bzdur i przestarzałej tradycji - dziwnie było jej to mówić na głos, aczkolwiek przy mistrzyni nie bała się; zawsze to trzymała w sobie przez opinie zewnętrzne. Tutaj? Wiedziała, że mentorka nie lubi również systemu klanowego, nie musiała się powstrzymywać. Nawet stanowiło to swego rodzaju ulgę, że mogła w końcu wypowiedzieć to na głos. To było prawdziwe - Aczkolwiek jest dużo kotów, co uważa to za zaszczyt, obowiązek, jeżeli w przyszłości dopytywaliby się o drogę, jak tam było, jak dotrzeć, wolałabym wiedzieć, słownie tylko. Tak by również i tak nikt nie wątpił, że odbyłyśmy wyprawę - swego rodzaju zabezpieczenie, bo po co miała się chwalić, że nie miała tam mianowania? Tylko sobie tym by zaszkodziła w oczach innych. Czy myślała, że dojdzie do takiej sytuacji? Raczej nie, ale są różne koty klanowe, takie, które jak zobaczą, że wątpisz, będą próbowały ciągnąć za język. Ona będąc idealnym aktorem, musi być przygotowana na każdą okazję, nawet jeżeli zakładało to jakiś poślizg z jej strony, co w jej oczach było nieprawdopodobne - choć patrząc po sytuacji z Ciemnym Kolcem, nie może niczego wykluczać. Niestety nie pozbędą się niektórych opinii, czy zasad, co ją bardzo irytowało, ale zawsze mogła grać wedle tego wszystkiego; zachowując własne wartości, działać naprzeciw tak jak teraz. W końcu kto im zabroni? Nie było to nic wyjątkowego, wielkiego tak jak kodeks, jak sama wiara.
[Obrazek: jDKPq3w.png]
the world's greatest actor doesn't need a stage
'cause they're so good at their craft that
《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》
✦Xx✧Xx NOBODY KNOWS THEY'RE FAKE Xx✧Xx✦
the fools have no clue the one they knew was just a fraud
the master of pretending to be something that they're not
LVL 4 110 / 300
MedLVL 6 855 / 900
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Było możliwe, że ktoś kiedyś poprosi Wronę o zaprowadzenie go do Sadzawki. Chociaż w przypadku samej Gąszcz i dwóch zmian przywódców, które wydarzyły się za jej życia, ani razu w tych wyprawach nie brał udziału medyk. Zresztą czy naprawdę ktoś, kto był tam raz, wiele księżyców wcześniej, mógł pamiętać dokładnie całą trasę? Nie mogła być ona aż tak trudna. Lub po prostu znajdowało się w tamtej okolicy wiele sadzawek, a nikt nie zdawał sobie sprawy, że nie zawsze był to ten sam zbiornik wodny.
-To dość długa droga, jednak tak naprawdę nie jest zbyt skomplikowana. Z naszych terenów najlepiej przekroczyć Czarny Ogon i przejść w okolicach Szuwaru Turzycy, by dotrzeć do Grzmiącej Ścieżki. Za nią też trzeba nie przekraczać Borsuczych Pagórków w stronę Topiołków, jedynie wciąż podążać przed siebie. - Wymieniła też kilka bardziej charakterystycznych punktów, które zwykle mijało się po drodze do Sadzawki i których nie mogę opisać, bo na wyprawach się tego zwykle nie robi - Wtedy powinno trafić się na samą Sadzawkę. Jest mniejsza od Księżycowego Jeziora, jak na tak specjalne miejsce nie wyróżnia się niczym szczególnym. Droga tam powinna zająć mniej czasu, niż chociażby dotarcie na Osiedle Dwunogów. - Właściwie, to było już ciekawsze miejsce do obejrzenia. Dołki z wodą można było znaleźć wszędzie, a żyjące tam istoty z ich dziwnymi wynalazkami, były czymś niespotykanym w lesie. Niestety, wybranie się tam zajęłoby kilka dni, a przedłużająca się nieobecność w klanie obu medyczek nie byłaby pożądanym zjawiskiem. Dlatego musiały zadowolić się trochę mniej emocjonującą, ale bezpieczniejszą wycieczką.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Wrona była usatysfakcjonowana odpowiedzią, teraz była gotowa na każdą możliwość, nikt jej nie zaskoczy - wystarczy, że będzie perfekcyjnie grać i dawać odpowiedzi takie, jakie chcą usłyszeć. Jeżeli bycie przy Sadzawce było jedną z nich, niech tak będzie, teraz nawet trasę znała. A przynajmniej najważniejsze punkty, powinno to być wystarczające, nie potrzebuje detali. Nie wiedziała czy się przyda, może nie, ale już Wilk przecież był na tyle ciekawski, że wypytywał się po części o to miejsce. Lepiej być ostrożnym. Tak to cieszyła się, że również i mentorce cała wyprawa do źródła wody, położonego tak daleko, tylko po to by rzekomo pogadać z gwiezdnymi wydawała się... zbędna. Nie robiła sensu. Szczególnie sam opis tego miejsca zdziwił dymną jeszcze mocniej, choć zamiast tego uczucia zwyczajnie na jej pysku pojawił się chwilowy grymas. Jakby coś jej nie grało w tym wszystkim.

- Hm, w porządku, dziękuję - zaczęła ze skinięciem głowy spokojnie. Trasę zrozumiała rzecz jasna, ale tradycje klanowe nigdy nie robiły sensu; jak w coś wierzą to nawet to będzie dla nich wyjątkowe, nawet zwykły zbiornik wody. Westchnęła aż sama do siebie. Nie było co tego rozdrabniać, gdyż obie to wiedziały, ale nadal irytowało to terminatorkę. Jak koty w klanie mogą być po prostu tak ślepe? Wstrzymała się chwilę z dalszą częścią, faktycznie upewniając się, że nagle nie najdzie ich jakiś patrol, czy są zwyczajnie wystarczająco daleko. Musiała uważać na swój język - Tak właściwie. Będąc przy Sadzawce widziałaś cokolwiek, co powodowałoby, że wszyscy twierdzą, że widzą tam gwiezdnych? Skoro wyglądem nie jest wyjątkowa, co już jest dziwne. Pewnie nie ma sensu tak w to się zagłębiać, ale jestem... ciekawa, czy omamy, jakie widzą, mają jakieś uzasadnienie, czy to tylko ślepa wiara, podświadomość, powoduje takie sny, przez co intepretują to jako wizje od martwych kotów. Ewentualnie wszyscy kłamią, aby utrzymać tradycje - może znów za bardzo kierowała się swoją ciekawością, ale była z natury wścibską istotą, bardzo lubiąca dzielić się też swoimi teoriami, a i tak miały sporo czasu - można zbić go na rozmowie. Nigdy raczej nie pójdzie do sadzawki, więc musi jakoś inaczej zebrać opinie. Czy może jakiś dziwny zapach tam był? Coś, co usypia organizm, coś co powoduje omamy, ciężkie do wyczucia, rozcieńczone? Może dziwne zioła, których właściwości nie znają? Wiele niewiadomych, choć pytanie, czy jest sens szukać jakiegoś logicznego rozwiązania; na razie jednak ciekawość miała tutaj kontrole.
[Obrazek: jDKPq3w.png]
the world's greatest actor doesn't need a stage
'cause they're so good at their craft that
《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》
✦Xx✧Xx NOBODY KNOWS THEY'RE FAKE Xx✧Xx✦
the fools have no clue the one they knew was just a fraud
the master of pretending to be something that they're not
LVL 4 110 / 300
MedLVL 6 855 / 900
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
- Zasnęłam przy Sadzawce, co nie powinno być specjalnie dziwne - to całkiem długa podróż, trudno byłoby wrócić do klanu bez odpoczynku. - Było to dość proste wytłumaczenie, czemu koty tak często zapadały w sen po dotarciu na miejsce. Prawdopodobnie działoby się tak samo, gdyby przeszły podobną drogę w jakiekolwiek inne miejsce - Śniło mi się tam coś rzeczywiście związanego z medykami - skończyło się nagle i nie przekazywało żadnych konkretnych informacji. Myślę, że w przypadku innych kotów może być podobnie, udają się tam nastawiając się na to, że coś zobaczą i dlatego ich umysły podsyłają im obrazy, które można zinterpretować w pasujący dla nich sposób. - Może nie każdy miał takie sny. Może niektórzy naprawdę nie widzieli nic i jedynie kłamali, nie chcąc, by ktokolwiek inny pomyślał, że są niegodni spotkania z Gwiezdnymi. A może tak naprawdę więcej kotów od początku zdawało sobie sprawę z prawdy i jedynie udawała, by dopasować się do tego, co wszyscy wokół kazali myśleć? Niestety, trudno było o otwarte rozmowy na ten temat.
- Zresztą akurat wtedy duża część klanu opowiadała o tym, że zobaczyli Gwiezdnego. Wszystko przez to, że nad lasem przeszła burza, podczas której piorun złamał Martwe Drzewo, a niektórzy odczytali to jako znak. - Gdy medyczki powróciły do Obozu, było już po wszystkim. Szkoda, że upadek pnia nie zabił Psa od razu na miejscu - wszystko byłoby prostsze, gdyby pozbyli się go już wtedy. Chociaż czy była szansa, że Rwąca Zawieja i bez niego spróbowałaby otruć klan? Czy mogła o tym myśleć już wtedy?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Interesujące, wszystko co powiedziała medyczka, miało w sumie logiczne wyjaśnienie. Może nie były w to zamieszane jakieś tajemnicze zioła, ale że podświadomość zwyczajnie podsyła różne sny, jest jak najbardziej naturalny. Przecież często ma się sny związane z tym, o czym dużo się myśli, a fakt, że Ciernisty Gąszcz tylko potwierdziła to, gdyż doświadczyła na własnej skórze, był wystarczający dla Wroniej Łapy. Tak właściwie było jedyną opinią, której mogła jakkolwiek ufać, jej mentorka trzeźwo myślała, miały podobne opinie niesplamione wiarą i ślepym wierzeniem w kodeks. Także dymna była usatysfakcjonowana, ciekawość jej została zaspokojona, na co mogła powoli skinąć głową w zrozumieniu. Jedynie lekko drgnęła uchem na dodatek o burzy, z lekkim grymasem na pysku.

- Huh, nie powinno mnie to dziwić, ale odczytywanie burzy, która akurat trafiła piorunem w drzewo jako znak... jest głupie. Wszystko tak mogłoby być znakiem. W dodatku na logikę, gdyby gwiezdni istnieli i faktycznie mieliby możliwość kontrolować pogodę, to nie byłoby susz, czy długich ciężkich pór nagich drzew, któryś martwy kot zatroszczyłby się o to, aby zawsze to sprzyjało żywym - stwierdziła z lekkim westchnięciem. Czego spodziewać się po klanach? Wszystko zawsze musi mieć swoją przyczynę przecież, muszą się doszukiwać szczegółów i wyjaśnienia w gwiazdach, nawet jeśli istnieją naturalne zjawiska. Tak działa zwyczajnie natura, proste i logiczne. Jeżeli te gwiazdki mają jakieś swoje zasady, to albo mogą coś robić, albo nie, nie ma nic pomiędzy - więc wniosek jest prosty, bzdury i bajki zwyczajnie. Kolejne potwierdzenie tej teorii, nawet wystarczające; ta rozmowa dobrze zrobiła terminatorce, rozwiała jakiekolwiek wątpliwości, dała więcej faktów zwyczajnie, ugruntowała jej brak wiary.
[Obrazek: jDKPq3w.png]
the world's greatest actor doesn't need a stage
'cause they're so good at their craft that
《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》
✦Xx✧Xx NOBODY KNOWS THEY'RE FAKE Xx✧Xx✦
the fools have no clue the one they knew was just a fraud
the master of pretending to be something that they're not
LVL 4 110 / 300
MedLVL 6 855 / 900
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
- Koty wszędzie będą widzieć to, co chcą. - W piorunach, w snach i każdej rzeczy, którą spotykały na swojej drodze. Było to rzeczywiście dość głupie - sama przecież widziała rzeczy takimi, jakie były, nie dodając do nich nic więcej. Jednak pewnie i to można było wykorzystać - niektórych łatwiej byłoby przekonać do swoich celów, jeśli powiedziałoby się, że miało się na potwierdzenie swoich słów coś więcej niż własny intelekt. Jeden z tych faktów, do których czasem łatwiej było się przystosować niż starać się zmienić myślenie wszystkich wokół.
Miała coś jeszcze do omówienia. Sprawę dość istotną, ale zdecydowanie bardziej przyziemną niż jakiekolwiek wizje. skoro miały teraz sprawować tę samą rangę, należało ustalić pewne dodatkowe zasady. Takie, by rzeczywiście żyło się im obu jak najlepiej.
- Teraz, gdy zostaniesz medyczką, do ciebie będzie należało wybranie swojego następcy. Sama nie planuję szkolić kolejnych uczniów. Wolałabym także, żebyś poczekała ze swoją decyzją - być może nawet do czasu, gdy mnie nie będzie już w klanie. Jeśli znajdziesz kogoś odpowiedniego już wcześniej, lepiej, żebyś mianowała go najpierw na pomocnika medyka. Żyłam w Cieniu w czasie, gdy mieliśmy piątkę medyków i to zdecydowanie zbyt duża liczba, dwójka jednocześnie zdecydowanie powinna wystarczyć. - Można było się spodziewać, że prędzej czy później znajdzie się jakieś zainteresowane tą posadą kocię. Pewnie nawet więcej niż jedno. Jednak w ich aktualnej sytuacji, pośpiech z wyborem byłby zupełnie niepotrzebny, wręcz niewskazany. Korzenna Jama dobrze funkcjonowała w obecnym składzie i tak mogło pozostać jeszcze przez jeszcze wiele księżyców.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Poruszyła uchem, gdy Ciernisty Gąszcz zaczęła nowy temat. Nie spodziewała się w sumie, że teraz ta będzie chciała o tym porozmawiać, ale terminatorce to nie przeszkadzało. Zresztą, miało to uzasadnienie. Zmiana rangi wbrew pozorom może trochę zmienić w dotychczasowym hm, działaniu. Ustalanie więc takich zasad było rozsądnym następnym krokiem, szczególnie że były bazowane na logice, na tym, aby im obu dobrze się współpracowało w jednej lecznicy, a nie by zabraniać bo tak - jak to miały kodeksy. Druga kwestia, że wszystko to wychodziło na dobre dymnej, nie miała co protestować, gdyż nawet nie myślała o tym, by teraz kogoś wybierać. Ba, przez jakiś czas miała obawę, że mentorka może kogoś jeszcze weźmie, głupi strach, że co jeśli nie jest wystarczająca, co jeśli trafi się ktoś, kto ją zastąpi, ale teraz słysząc, że ta nie ma zamiaru, to spadł z serca wielki kamień Wronie. Mogła odetchnąć, wszystko było pod kontrolą, ale tylko w duchu, na pysku rzecz jasna nie pokazywała tego, tylko neutralność i zrozumienie. Spokój zwyczajnie, który faktycznie czuła, ale i odgrywała. Była jedyna, będzie jedyna, tylko ich dwójka się liczy. Dzięki temu ich pozycja faktycznie będzie ważna, obie będą medyczkami, obie będą miały znaczenie w klanie, to była perfekcyjna liczba - gdyby było ich trzech, pięciu, to pomijając tłok w lecznicy, to również powodowało niepotrzebne ryzyko. Byłaby wtedy prosta do zastąpienia, jej słowo mogło liczyć się mniej, gorzej zdobędzie zaufanie, im więcej kotów z wyższą rangą tym gorzej, o nie nie nie. Nie planowała nikogo brać, dopóki jej mentorka żyła rzecz jasna, później będzie musiała, ale to dopiero gdy zostanie jeden kot w lecznicy - nie miała zamiaru postępować jak Poeta. Zwyczajnie zrobi to później, nigdy wcześniej, nie może pozwolić, że straci nadzieję

- Nie widzę w tym problemu, też uważam, że dwójka kotów w lecznicy jest wystarczająca i również wolałabym się wstrzymać przez to - stwierdziła po chwili, jakby potwierdzając oczywiste fakty - Zresztą, nawet jeśli znajdzie się ktoś odpowiedni wcześniej, to poczeka z nauką, najwyżej przez długi czas będzie wojownikiem - co w sumie było idealną opcją. Ta zasada w kodeksie medyka była na tyle głupia, że aż miała ochotę tak po złości zrobić zwyczajnie, pstryczek w nos do całego świata, uniwersum, nieistniejących gwiezdnych. Zresztą, w klanie nikt inny raczej tej nie zna - nie jest popularna, nie miała jak wyjść przecież. Aczkolwiek wszystko przyjdzie z czasem, tak czy siak jedno było pewne - jej też jest zdecydowanie dobrze tak jak obecnie; z Ciernistym Gąszczem dobrze się uzupełniają i jak widać, też rozumieją. Nie było po co śpieszyć się z wyborem zwyczajnie.
[Obrazek: jDKPq3w.png]
the world's greatest actor doesn't need a stage
'cause they're so good at their craft that
《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》
✦Xx✧Xx NOBODY KNOWS THEY'RE FAKE Xx✧Xx✦
the fools have no clue the one they knew was just a fraud
the master of pretending to be something that they're not
LVL 4 110 / 300
MedLVL 6 855 / 900
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Właściwie w przeszłości zdarzało się już, że wojownicy pytali ją o możliwość zostania jej terminatorem czy chociaż pomocy w lecznicy. Nic z tego nie doszło do skutku, ale nie przez ich rangę - raczej przez to, że nie nadawali się do tego z innych powodów, czy zniknęli z klanu, nim cokolwiek zdążyli zrobić. Nie żałowała tego szególnie - lepiej było tak, niż gdyby odeszli po tym jak już przeznaczyła swój czas na nauczanie kogoś takiego.
Nie potrzebowała również dalej kontynuować tego tematu, proste ustalenia powinny wystarczyć w tym temacie. Czy powinny rozmaiwać o czymkolwiek więcej? W tym momencie zależało to głównie od Wrony, bo dla Ciernistego Gąszczu nie było problemu z tym, by tymczasowo skupić się na samej drodze. Miały jeszcze trochę do przejścia, nawet jeśli całkiem szybko przemierzały tereny Cienia. Właściwie, Szuwar Turzycy do którego pewnie zdołają dotrzeć mógł całkiem dobrze zastępować Sadzawkę - nie różniły się od siebie tak bardzo.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Gdyby Wrona bardzo chciała, to z pewnością znalazłaby jakiś temat. Czasami coś przechodziło przez jej głowę, pytania skierowane do mentorki, jednak czy obecnie były na tyle ważne, aby je poruszać? W sumie to nie, najważniejsze kwestie były już omówione, reszta może spokojnie poczekać; to czy na po dotarciu do celu, drogę powrotną, może w obozie, kto wie, a obecnie również i terminatorka w takim wypadku skupiła się na drodze przed nimi. Nie widziała problemu czasami o czymś zagadać rzecz jasna, jakieś drobne nic nie znaczące tematy, ale pójście w ciszy było również przyjemne. Mogła tak pozbierać myśli, zorientować się, że brzęcząca mucha co na samym początku grała w jej głowie ucichła. Huh, kto by pomyślał, że myśl o tym, że nie będzie musiała użerać się ze zwidami tak pomagała; że nie zostanie do tego zmuszona, bo Ciernisty Gąszcz też widzi to jako bezsens. Dzięki temu mogła iść spokojnie w stronę, w którą medyczka ją prowadziła; przez tereny Cienia, które nie były interesujące i przejście ich zapewne przez to szybko mijało, aż poza granice jego. Tu już bardziej zwróciłaby uwagę na otoczenie, wynikające z jej naturalnej ciekawości i... w sumie podświadomej jednej myśli. Nic jednak specjalnie po sobie nie pokazywała, może większą uwagę zwyczajnie.
[Obrazek: jDKPq3w.png]
the world's greatest actor doesn't need a stage
'cause they're so good at their craft that
《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》
✦Xx✧Xx NOBODY KNOWS THEY'RE FAKE Xx✧Xx✦
the fools have no clue the one they knew was just a fraud
the master of pretending to be something that they're not
LVL 4 110 / 300
MedLVL 6 855 / 900
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Mogły iść dalej w milczeniu, czy też rozmawiając o sprawach, które nie miały aż takiego znaczenia. To nie było ważne. Liczyło się to, że opuściły tereny klanu Cienia, na znak, że rzeczywiście znajdowały się na wyprawie. W miejscu, gdzie nikt nie powinien ich już spotkać - chociaż wiadomo było, że koty z klanów również często opuszczały własne tereny, nie licząc nawet żyjących tu samotników. W tym momencie nie było jednak widać nikogo. Można było przyjąć, że zostały tu całkowicie same.
- Możemy zatrzymać się na chwilę. - Zadecydowała. Czy było to odpowiednie miejsce na mianowanie? Nie miało to tak naprawdę znaczenia. Wszystkie tradycje, przysięgi, gesty i znaki, nic z tego tak naprawdę nie miało znaczenia. Liczyło się to, co zrobiło się później.
Przypomniała sobie słowa, które księżyce wcześniej wypowiadała Rwąca Zawieja. Zbyt dużo było w nich kierowania się do Gwiedznych, powtarzanie tego teraz, gdy nawet nie wybrały się do Sadzawki brzmiało bezsensownie. Zresztą, czy gdyby Gwiezdni istnieli, byliby zadowoleni z tego, że powoływała się na nich kotka, która później spróbowała otruć cały klan? Tego dnia żadni hipotetyczni przodkowie nie musieli się martwić, bo co to się tu działo zupełnie ich nie dotyczyło.
- Wronia Łapo, ciężko trenowałaś, by zdobyć wiedzę zgromadzoną przez dawnych medyków. Czy przysięgasz wykorzystywać ją według twoich całych umiejętności, z największą starannością, w celach, które uznasz za słuszne? - Spytała, chociaż i to nie było tak naprawdę istotne. Wyruszyła przecież, by mianować swoją terminatorkę - inaczej to wszystko nie miałoby sensu. I obie o tym doskonale wiedziały.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Uważnie spoglądała na otoczenie wokoło, było cicho, spokojnie - czy to dobrze, czy źle? Patrząc na to, że były na wyprawie, można powiedzieć, że tak, to dobrze. W końcu fakt, że nie będzie żadnych światków w postaci samotników, bądź innych kotów klanowych, oznaczał większe zachowanie tej tajemnicy. Z drugiej strony gdzieś wewnątrz poczuła zawód, nie do końca sama wiedziała czym był on spowodowany, lecz nie grał teraz roli. Poruszyła uchem, wybijając się z tych myśli, gdy tylko Ciernisty Gąszcz zabrała głos. Zatrzymała się, patrząc uważnie na mentorkę. Czy już było wystarczająco daleko? Czy było to odpowiednie miejsce? W sumie tak, jak każde inne. Nie ma co chodzić daleko, prościej było być mianowanym w obozie, ale pozory muszą zostać zachowane niestety. Także to musiało wystarczyć i Wronia Łapa nie miała zamiaru wybrzydzać.

Poczekała spokojnie, słuchając uważnie medyczki. Przysięga, huh. Zdziwiło początkowo to nieco dymną. Zawsze miała do nich mieszane uczucia; tradycja zachowana dla tradycji, po co to było? Tylko aby mieć słowne potwierdzenie od kogoś? Czy to teraz chciała osiągnąć szylkretka, czy było zwyczajnie dla pokazu? Ciężko było wyczytać to terminatorce, lecz nie kwestionowała tego, niech będzie i tak. Mogłaby mieć tylko pretensje gdyby ta powołała się na gwiezdnych, kodeks i tym podobne, a tak cieszyła się, że jej mentorka postawiła na inną formułę, na taką, która była odpowiednia do sytuacji. Poczuła kolejną ulgę. Mogła się na nią zgodzić i faktycznie wypowiedziane przez nią słowa będą zwyczajnie faktem, zamiast kłamstwem stawianym przed innymi; tak miało być, nie musiała tutaj udawać, tak jak przed całym klanem - dla nich nadal pozostanie perfekcyjnym aktorem, to co tu się zdarzy jest tylko dla niej i dla Ciernistego Gąszczu, ale nadal prawdą. W tym dniu nie miała o co się irytować. Jest tak blisko osiągnięcia tego celu, a przynajmniej większej jego części, przez to miała mieszankę uczuć w tej chwili, jakby nagle dotarło do niej że to się działo. Poczucie wyjątkowości, wyższości nad innymi, w końcu dostawała to co chciała, zasługiwała, jej życzenie, była spełniona, ale jednocześnie pusta, dziwnie wszystko szło po jej myśli, aż za gładko. Często działo się coś złego, podsycało ją irytację, ale ostatnimi czasy, właśnie było inaczej, od tamtej ceremonii nie mogła tak narzekać, a jednocześnie nadal czuła jakby powinna się mieć na baczności, czy to przez rozmowę z Kozią Gwiazdą?
Nie powinna tak nad tym teraz myśleć, liczyło się, że była gdzie była, zaraz dużo się zmieni - w końcu nie będzie ograniczona przez rangę, jedynie przez sam system, ale ma szanse coś zmienić, nie być tak bezradna. Wzięła lekki wydech po chwili, spokojna, neutralna, taka jak zawsze.

- Przysięgam - odpowiedziała pewnie, choć nie jak odważny wojownik na ceremonii, nie. Było to normalne potwierdzenie, stwierdzenie faktu, obie wiedziały, że składanie przysięgi nie było istotne, ale została złożona. Zwyczajnie później będzie łatwiej naginać prawdę przed resztą klanu.
[Obrazek: jDKPq3w.png]
the world's greatest actor doesn't need a stage
'cause they're so good at their craft that
《 ✦Xx✧Xx☾Xx✧Xx✦ 》
✦Xx✧Xx NOBODY KNOWS THEY'RE FAKE Xx✧Xx✦
the fools have no clue the one they knew was just a fraud
the master of pretending to be something that they're not
LVL 4 110 / 300
MedLVL 6 855 / 900
6
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
To było zdecydowanie wystarczające. Właściwie, może ta część istniała tylko po to, by mieć jakiś bardziej wyznaczony moment na podanie komuś jego nowego imienia, niż dawanie go w najbardziej zaskakującym momencie rozmowy.
Czas było dokonać tego czynu i z mocy nadanej sobie przez nią samą, dokończyć najważniejszą część wyprawy.
- Od tej chwili będziesz znana jako Wronia Pamięć, medyczka klanu Cienia. Gratulacje. - Miała wrażenie, że to może się jej uczennicy podobać. Dla samej Gąszcz równie dobrze mogłaby zostać Wronią Kością czy innym Szkieletem, ale miała wrażenie, że takie może dla niektórych być bardziej odpowiednie. Było to zresztą tylko imię - liczyło się w nich głównie to, żeby nie kończyło się na "Łapa" i było znane wśród wszystkich klanów.
Uśmiechnęła się do nowej medyczki. Teraz wystarczyło jedynie pozostać w tej okolicy wystarczająco długo, by powrót do klanu wyglądał na odpowiedni czas, by przejść do Sadzawki i z powrotem.
- Jeśli ktokolwiek będzie chciał wiedzieć, jakiego Gwiezdnego spotkałaś, możesz powiedzieć, że Barwnoskrzydłą. Wyglądała bardzo podobnie do mnie, jedynie była bardziej miła. - Lepiej było mieć wymyśloną historyjkę na wypadek, gdyby ktoś okazał się zbyt ciekawski. Nie było to może zbyt prawdopodobne, ale jednak możliwe. A jej siostra brzmiała jak logiczna odpowiedź, taka, z której możnaby wymyślić wzruszającą historię o ponownym spotkaniu. Gdyby tylko było to możliwe.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości