Logo Artemidy
Jodełki
Niech to. Że też akurat tutaj musiała być norka uszatego. Szron ruszył zły ogonem, po czym poszedł dalej, wciąż poszukując zwierzyny.

To na pewno ta złowroga mina. Wyglądał strasznie i nieprzyjemnie. Trochę uśmiechu drogi kolego, a może los i do ciebie się uśmiechnie!

Gęsia Skórka: lvl: 3 | S: 11 | Zr: 7 (11) | Sz: 2 (6) | Zm: 5 | HP: 75/75 | W: 42/45
[Obrazek: Ovs3FPX.png]
art by 800ducks
LVL 5 125 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiech, bla bla bla. Nie był nikomu potrzebny! Da radę bez niego. Nie zmieniał więc nic. Wciąż kuśtykał tak samo, wciąż patrzył spod byka i… na pewno coś się nawinie. Prędzej czy później.


Cóż… może nie był to zając, ale jak na rzęsorka był naprawdę tłuściutki! Oczy Szrona wypatrzyły grubiutkiego gryzonia, który przekładał nasionka z jednej kupki do drugiej. Czyżby idealna okazja na złapanie go?

Szron: lvl: 4 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 72/75 | W: 44/55
» przerzuty: 0/3
rana 0 stopnia: kopnięcie w nos
[Obrazek: wkj75CB.png]
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
255
Zręczność
Zr
26
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szron zamierzał złapać, co tylko się da, a takiego grubiutkiego rzęsorka nie ominie. Przybrał pozycję łowiecką, przeniósł ciężar na tylne łapy i ruszył w stronę gryzonia. Miał nadzieję go złapać.

Ha... Widocznie patrzenie spod byka wpływało znacząco na populację ptaków, bo cienisty wojownik mógł zauważyć skowronka siedzącego na jednym krzaczku. Ptaszek zamilkł na chwilę, po czym znów zaczął śpiewać. Niedaleko było dużo otwartej przestrzeni, więc piszczka pewnie na chwilę tu przyleciała. Nie miał dużo czasu.

Gęsia Skórka: lvl: 3 | S: 11 | Zr: 7 (11) | Sz: 2 (6) | Zm: 5 | HP: 75/75 | W: 42/45
[Obrazek: Ovs3FPX.png]
art by 800ducks
LVL 5 125 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i uśmiech potrzebny nie był! Owy ptak nie siedział na żadnym drzewie, więc stał się celem idealnym. Gęś przybrał pozycję łowiecką, uśmiechając się w końcu! Acz chytrze… ze swoją łapą, stał się niemal mistrzem w zamieraniu w bezruchu. Podchodził więc do ptaka, raz po raz się zatrzymując. Kiedy był tylko blisko… hop! No i oby owocne były to łowy.


Udało się! Rzęsorek nawet nie spostrzegł zagrożenia. Nie spojrzał w stronę Szrona i przypłacił nieuwagę życiem! Po rzęsorku zostały nasionka, a sam stanie się czyimś posiłkiem.

Szron: lvl: 4 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 72/75 | W: 44-2=42/55
» przerzuty: 0/3
rana 0 stopnia: kopnięcie w nos

+10exp
[Obrazek: wkj75CB.png]
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
255
Zręczność
Zr
26
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Fiu. Zakopał małego, soczystego gryzonia i podziękował Gwiezdnym za zdobycz. Szedłby dalej, ale może to jednak czas na powrót... Tak też wyzbierał wszystkie złapane piszczki i ruszył do obozu.

//zt

Super! Czasem dobrze mieć sztywną łapę. Kocur powoli, lecz z łatwością złapał skowronka. Mały krok ze sztywną łapą, ale wielki do udanego polowania!

+15exp

Gęsia Skórka: lvl: 3 | S: 11 | Zr: 7 (11) | Sz: 2 (6) | Zm: 5 | HP: 75/75 | W: 42-3=39/45
[Obrazek: Ovs3FPX.png]
art by 800ducks
LVL 5 125 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy tylko miała pewność, że w obozie wszystko jest na porządku dziennym i niczego klanowiczom nie potrzeba, Koza od razu pobiegła na poszukiwania swojego partnera, nie mogąc się doczekać na ich spacer. Szczerze, na myśl o spędzeniu z Kudłatym Obłokiem razem czasu czuła się, jakby przeżywała drugą młodość. Nie byli jeszcze starzy oczywiście, ale mieli już swoje księżyce na karku, a wizja dzisiejszego spaceru jakby odjęła jej dodatkowe dwadzieścia z nich.
- Tęskniłam za tym. - Westchnęła, gdy wyszli poza obóz i skierowali się w pierwszym lepszym kierunku. Zerknęła w stronę partnera, uśmiechając się przy tym melancholijnie. Naprawdę czuła się, jakby wieki temu byli na ostatnim spacerze.

//Kudłaty <3
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pierwszy raz od bardzo dawna czułem... Ekscytację. Uderzałem ogonem o ziemię, niecierpliwie zerkając to w stronę legowiska Kózki, to na pozycję słońca na niebie. Czas mijał tak wolno, jakby specjalnie robił mi na złość!
Ale opłacało się czekać. Kiedy moja dymna chmurka wreszcie pojawiła się na horyzoncie, wstałem pośmiesznie, uśmiechając się do niej. Wyszliśmy razem z obozu, pozwoliłem zarówno jej jak i moim łapom, prowadzić się tam, gdzie chcą.
- Ja też! Od księżyców nie mieliśmy czasu dla siebie - zamruczałem, przytulając się do jej boku, cicho przy tym mrucząc. Co prawda nadal spaliśmy razem w jednym legowisku, jedliśmy razem posiłki, ale... To nie było to samo, co spacer. Tylko we dwoje, bez przejmowania się wszystkim dookoła. Mogliśmy się zająć sobą i tylko sobą. Gdzieś z tyłu głowy nadal myślałem o naszych kociętach, ale w tym momencie chciałem skupić się na mojej Kózce.
- Czas płatał mi figle, wiesz? Początek dnia był taaaaaaki dłuuuugi - poskarżyłem się, zerkając na partnerkę. Uśmiechnąłem się do niej. - Już myślałem, że się nigdy ciebie nie doczekam...
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wypuściła ciężko powietrze z płuc, zgadzając się ze słowami partnera w pełni, przekazując mu to skinięciem głowy. Niestety, teraz kiedy ich obowiązki tak się od siebie różniły, Koza miała wrażenie, że teraz znalezienie dla siebie czasu było nawet trudniejsze niż wtedy, gdy była zastępczynią. Fizycznie być może nie zmieniło się w jej rutynie aż tak wiele, ale za to pilnowanie wszystkiego w klanie było dość obciążające. Choć, był z jej aktualnej sytuacji jakiś plus - mieli legowisko całe dla siebie.
- ...Mam nadzieję, że uda się to teraz zmienić. Zgromadzenie już za nami, następnej ceremonii nie będzie jeszcze przez jakieś dwa księżyce... jeszcze tylko muszę odhaczyć spotkanie z resztą przywódców. Poza nim, myślę, że powinnam być już cała twoja. - Mruknęła ciepło, z uśmiechem szturchając partnera w ucho. - ...To jest, o ile znowu się nie wydarzy jakiś dramat... Najgorsze już minęło, ale wciąż w klanie jest... parę kotów, którym nie można przemówić do skutku.
Zamilkła na moment, zaciskając szczękę i kręcąc łbem, ponownie wzdychając, gdy jej wzrok padł z powrotem na Kudłatego. Za bardzo się rozgadała na problemy, zamiast skupiać się na nim. - Jeny, przepraszam, nie powinnam narzekać na to wszystko, kiedy powinniśmy razem miło spędzać czas. - Skarciła się, uśmiechając się niezręcznie w kierunku partnera.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Też liczyłem, że uda nam się spędzać ze sobą więcej czasu. Potrzebowałem jej towarzystwa... Potrzebowałem jej do życia. Kózka dodawała mi energii, była jak słońce, które wschodziło z rana i rozbudzało świat.
- Nie przejmuj się tym spotkaniem. Jestem pewny, że wszystko pójdzie dobrze... A jeśli chcesz to mogę tam iść z tobą - zaproponowałem. Chciałem dać jej tyle wsparcia, ile tylko mogłem. A jeśli mógłbym iść tam z nią i siedzieć z boku, to czułbym się potrzebny. I mogłem wtedy faktycznie być przy niej, wspierać ją w tym, co mogło się tam dziać.
Zwłaszcza, że Kózkę zdecydowanie trafiło jeszcze parę rzeczy... Parę kotów. I możliwe, że w tej puli znajdowali się też Owieczka i Byczek.
- Nie przepraszaj - miauknąłem szybko. Delikatnie owinąłem swój ogon wokół jej ogona. - Możemy o tym bardziej porozmawiać. Nie chcę, aby coś cię trapiło.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jakże sprawnie przebiegało mu omijanie terminatorskich obowiązków.
Kompletny brak chęci i zgody, a także niedyspozycja Sennej Mary pozostawiały mu jakoby idealne warunki, by umykać uwadze współklanowiczów. Bunt ten przeprowadzał przecież w dobrej wierze - swojej własnej.
Niekiedy, tak jak teraz, wymykał się spod ich spojrzenia, zaszywając się w głąb cienistych terenów. Tak, jak gdyby nie różniło się to od narzuconego mu patrolu.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niedyspozycja Pioruna była dla Złocistego Nektaru interesującym zjawiskiem. Co by nie mówić, jej synowie od zawsze byli bardziej aktywni w życiu klanowym… na swój sposób. Byli okazami zdrowia. Fakt, że kremowy kocur zachorował akurat przed samym treningiem stał się dla zastępczyni natychmiast podejrzany. Nie podejrzewała otwarcie, że coś kręcił, choć miała złe przeczucie w tej kwestii. Słowa Szumu na temat jego brata dawały jej wiele do myślenia. Młodszy z synów chyba nie miał do klanowych zasad takiego szacunku, jakiego by od niego oczekiwała.
– Piorun – zwróciła się do syna, dostrzegając go tak blisko granicy z innym klanem. Co on tu robił? Zdążył wyzdrowieć? Jego obecność w tym miejscu niepokoiła ją tym bardziej, że sprawa z gangiem wciąż nie była rozwiązana. Wolała, by nikt nie spacerował w pojedynkę. A przynajmniej nie młodzi terminatorzy. – Widzę, że lepiej się już czujesz – zauważyła neutralnym tonem, podchodząc do syna.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby tylko lepiej wiedział o tym, iż miał wśród rodziny prawdziwego kreta, byłby zrobił dobrą minę do złej gry.
Czy spodziewał się, iż jego stan wzbudzał wzmożoną uwagę Złocistego Nektaru? W rzeczy samej - brzmiało to w jego mniemaniu całkiem sensownie, do tej pory sądził jednak, iż odgrywał swą domniemaną chorowitość w nader przekonujący sposób. Nawet samej zastępczyni pewne sprawy mogły najzwyczajniej w świecie umknąć... prawda?
- Mamo. - przywitał się z szylkretką.
W geście potwierdzenia przytaknął łbem w odpowiedzi na pytanie kotki. W istocie rzeczy - cały czas czuł się wręcz wyśmienicie. Jednak o tym wcale nie musiała uprzednio wiedzieć.
- Chciałbym powrócić do treningów. Jak najszybciej. - zadeklarował pewnie - Gdy moja mistrzyni... sama poczuje się w pełni sił.
A to mogło nie nastąpić nazbyt prędko. To znaczy... oby tak było.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
6
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejne słowa syna dały jej złudzenie nadziei, że w rzeczywistości jego choroba nie była w żadnym wypadku farsą, a zwykłym faktem. Nie miała w końcu podstaw sądzić, że ten kłamałby jej w żywe oczy; na tę chwilę darzyła każde ze swoich kociąt zaufaniem, które nie było jeszcze nadszarpnięte. Pokiwała Piorunowi przecząco głową, dając mu do zrozumienia, że niedyspozycja Sennej Mary nie była w żadnym wypadku przeszkodą.
– Nie ma z tym najmniejszego problemu. Mogę znaleźć ci mistrza, który zajmie się tobą do momentu, aż Senna Mara poczuje się lepiej. Właściwie to Gorzki Dąs narzekał ostatnio na niedobór obowiązków, porozmawiam z nim – odpowiedziała całkowicie poważnie, wpatrując się w syna, badając jego reakcję.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości