średni wzrost | oczy niebieskie | krótkie futro, w większości białe | niebieskie plamy na futrze na głowie, barkach, ramionach, zadzie oraz na ogonie | białe pomniejsze kropki na niebieskich plamach | biała łata wokół prawego oka
cichy | małomówny (stara się więcej mówić) | lubi słuchać innych | delikatny | fajtłapa (już nie tak bardzo)
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Niech to. Że też akurat tutaj musiała być norka uszatego. Szron ruszył zły ogonem, po czym poszedł dalej, wciąż poszukując zwierzyny.
To na pewno ta złowroga mina. Wyglądał strasznie i nieprzyjemnie. Trochę uśmiechu drogi kolego, a może los i do ciebie się uśmiechnie!
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Uśmiech, bla bla bla. Nie był nikomu potrzebny! Da radę bez niego. Nie zmieniał więc nic. Wciąż kuśtykał tak samo, wciąż patrzył spod byka i… na pewno coś się nawinie. Prędzej czy później.
Cóż… może nie był to zając, ale jak na rzęsorka był naprawdę tłuściutki! Oczy Szrona wypatrzyły grubiutkiego gryzonia, który przekładał nasionka z jednej kupki do drugiej. Czyżby idealna okazja na złapanie go?
średni wzrost | oczy niebieskie | krótkie futro, w większości białe | niebieskie plamy na futrze na głowie, barkach, ramionach, zadzie oraz na ogonie | białe pomniejsze kropki na niebieskich plamach | biała łata wokół prawego oka
cichy | małomówny (stara się więcej mówić) | lubi słuchać innych | delikatny | fajtłapa (już nie tak bardzo)
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Szron zamierzał złapać, co tylko się da, a takiego grubiutkiego rzęsorka nie ominie. Przybrał pozycję łowiecką, przeniósł ciężar na tylne łapy i ruszył w stronę gryzonia. Miał nadzieję go złapać.
Ha... Widocznie patrzenie spod byka wpływało znacząco na populację ptaków, bo cienisty wojownik mógł zauważyć skowronka siedzącego na jednym krzaczku. Ptaszek zamilkł na chwilę, po czym znów zaczął śpiewać. Niedaleko było dużo otwartej przestrzeni, więc piszczka pewnie na chwilę tu przyleciała. Nie miał dużo czasu.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
No i uśmiech potrzebny nie był! Owy ptak nie siedział na żadnym drzewie, więc stał się celem idealnym. Gęś przybrał pozycję łowiecką, uśmiechając się w końcu! Acz chytrze… ze swoją łapą, stał się niemal mistrzem w zamieraniu w bezruchu. Podchodził więc do ptaka, raz po raz się zatrzymując. Kiedy był tylko blisko… hop! No i oby owocne były to łowy.
Udało się! Rzęsorek nawet nie spostrzegł zagrożenia. Nie spojrzał w stronę Szrona i przypłacił nieuwagę życiem! Po rzęsorku zostały nasionka, a sam stanie się czyimś posiłkiem.
średni wzrost | oczy niebieskie | krótkie futro, w większości białe | niebieskie plamy na futrze na głowie, barkach, ramionach, zadzie oraz na ogonie | białe pomniejsze kropki na niebieskich plamach | biała łata wokół prawego oka
cichy | małomówny (stara się więcej mówić) | lubi słuchać innych | delikatny | fajtłapa (już nie tak bardzo)
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Fiu. Zakopał małego, soczystego gryzonia i podziękował Gwiezdnym za zdobycz. Szedłby dalej, ale może to jednak czas na powrót... Tak też wyzbierał wszystkie złapane piszczki i ruszył do obozu.
//zt
Super! Czasem dobrze mieć sztywną łapę. Kocur powoli, lecz z łatwością złapał skowronka. Mały krok ze sztywną łapą, ale wielki do udanego polowania!
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Gdy tylko miała pewność, że w obozie wszystko jest na porządku dziennym i niczego klanowiczom nie potrzeba, Koza od razu pobiegła na poszukiwania swojego partnera, nie mogąc się doczekać na ich spacer. Szczerze, na myśl o spędzeniu z Kudłatym Obłokiem razem czasu czuła się, jakby przeżywała drugą młodość. Nie byli jeszcze starzy oczywiście, ale mieli już swoje księżyce na karku, a wizja dzisiejszego spaceru jakby odjęła jej dodatkowe dwadzieścia z nich.
- Tęskniłam za tym. - Westchnęła, gdy wyszli poza obóz i skierowali się w pierwszym lepszym kierunku. Zerknęła w stronę partnera, uśmiechając się przy tym melancholijnie. Naprawdę czuła się, jakby wieki temu byli na ostatnim spacerze.
przeciętnego wzrostu, niezbyt umięśniony, rudo - biały kocur o długim, kręconym futrze i bursztynowych oczach
Marzyciel. Tak najłatwiej opisać jest młodego kocura. Kocurek chodzi głównie z głową w chmurach, odpływa do swojego świata. W takich momentach zazwyczaj nie kontaktuje ze światem rzeczywistym. Szybko gubi wątek w rozmowie, a wtedy zazwyczaj zaczyna opowiadać o pięknie tego świata, roślinach, ptakach. Często można zauważyć go, leżącego na trawie, pod drzewem bądź też nie pod drzewem i patrząc w niebo, niezależnie od widoczności. Może również nie leżeć na trawie, a po prostu na drzewie, rozmarzonym wzrokiem spoglądając na to, co dzieje się na ziemi.
A o czym to marzy? Właściwie to o wszystkim i o niczym jednocześnie. Nachodzą go różne, filozoficzne - bądź też nie - myśli. Na przykład, dlaczego to trawa jest zielona? Dlaczego ptaki potrafią latać? Może mógłby latać razem z nimi, gdyby tylko przyczepił sobie piórka do futra?
Niezwykle roztrzepany. Był z kimś umówiony o wschodzie słońca? Jeśli pojawi się do górowanie słońca to cud! Miał iść na polowanie z rana? Prawdopodobnie wieczorem dostanie olśnienia, że jest głodny i trzeba iść coś zjeść.
Mimo wszystko jest naprawdę miły dla absolutnie każdego! Ktoś na niego nasyczał? Zapyta jak mija mu dzień i czy może mu jakoś poprawić humor! Poza tym zawsze stara się... pomagać. Może nieudolnie, może bardziej udolnie - ale się stara!
Pierwszy raz od bardzo dawna czułem... Ekscytację. Uderzałem ogonem o ziemię, niecierpliwie zerkając to w stronę legowiska Kózki, to na pozycję słońca na niebie. Czas mijał tak wolno, jakby specjalnie robił mi na złość!
Ale opłacało się czekać. Kiedy moja dymna chmurka wreszcie pojawiła się na horyzoncie, wstałem pośmiesznie, uśmiechając się do niej. Wyszliśmy razem z obozu, pozwoliłem zarówno jej jak i moim łapom, prowadzić się tam, gdzie chcą.
- Ja też! Od księżyców nie mieliśmy czasu dla siebie - zamruczałem, przytulając się do jej boku, cicho przy tym mrucząc. Co prawda nadal spaliśmy razem w jednym legowisku, jedliśmy razem posiłki, ale... To nie było to samo, co spacer. Tylko we dwoje, bez przejmowania się wszystkim dookoła. Mogliśmy się zająć sobą i tylko sobą. Gdzieś z tyłu głowy nadal myślałem o naszych kociętach, ale w tym momencie chciałem skupić się na mojej Kózce.
- Czas płatał mi figle, wiesz? Początek dnia był taaaaaaki dłuuuugi - poskarżyłem się, zerkając na partnerkę. Uśmiechnąłem się do niej. - Już myślałem, że się nigdy ciebie nie doczekam...
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Wypuściła ciężko powietrze z płuc, zgadzając się ze słowami partnera w pełni, przekazując mu to skinięciem głowy. Niestety, teraz kiedy ich obowiązki tak się od siebie różniły, Koza miała wrażenie, że teraz znalezienie dla siebie czasu było nawet trudniejsze niż wtedy, gdy była zastępczynią. Fizycznie być może nie zmieniło się w jej rutynie aż tak wiele, ale za to pilnowanie wszystkiego w klanie było dość obciążające. Choć, był z jej aktualnej sytuacji jakiś plus - mieli legowisko całe dla siebie.
- ...Mam nadzieję, że uda się to teraz zmienić. Zgromadzenie już za nami, następnej ceremonii nie będzie jeszcze przez jakieś dwa księżyce... jeszcze tylko muszę odhaczyć spotkanie z resztą przywódców. Poza nim, myślę, że powinnam być już cała twoja. - Mruknęła ciepło, z uśmiechem szturchając partnera w ucho. - ...To jest, o ile znowu się nie wydarzy jakiś dramat... Najgorsze już minęło, ale wciąż w klanie jest... parę kotów, którym nie można przemówić do skutku.
Zamilkła na moment, zaciskając szczękę i kręcąc łbem, ponownie wzdychając, gdy jej wzrok padł z powrotem na Kudłatego. Za bardzo się rozgadała na problemy, zamiast skupiać się na nim. - Jeny, przepraszam, nie powinnam narzekać na to wszystko, kiedy powinniśmy razem miło spędzać czas. - Skarciła się, uśmiechając się niezręcznie w kierunku partnera.
przeciętnego wzrostu, niezbyt umięśniony, rudo - biały kocur o długim, kręconym futrze i bursztynowych oczach
Marzyciel. Tak najłatwiej opisać jest młodego kocura. Kocurek chodzi głównie z głową w chmurach, odpływa do swojego świata. W takich momentach zazwyczaj nie kontaktuje ze światem rzeczywistym. Szybko gubi wątek w rozmowie, a wtedy zazwyczaj zaczyna opowiadać o pięknie tego świata, roślinach, ptakach. Często można zauważyć go, leżącego na trawie, pod drzewem bądź też nie pod drzewem i patrząc w niebo, niezależnie od widoczności. Może również nie leżeć na trawie, a po prostu na drzewie, rozmarzonym wzrokiem spoglądając na to, co dzieje się na ziemi.
A o czym to marzy? Właściwie to o wszystkim i o niczym jednocześnie. Nachodzą go różne, filozoficzne - bądź też nie - myśli. Na przykład, dlaczego to trawa jest zielona? Dlaczego ptaki potrafią latać? Może mógłby latać razem z nimi, gdyby tylko przyczepił sobie piórka do futra?
Niezwykle roztrzepany. Był z kimś umówiony o wschodzie słońca? Jeśli pojawi się do górowanie słońca to cud! Miał iść na polowanie z rana? Prawdopodobnie wieczorem dostanie olśnienia, że jest głodny i trzeba iść coś zjeść.
Mimo wszystko jest naprawdę miły dla absolutnie każdego! Ktoś na niego nasyczał? Zapyta jak mija mu dzień i czy może mu jakoś poprawić humor! Poza tym zawsze stara się... pomagać. Może nieudolnie, może bardziej udolnie - ale się stara!
Też liczyłem, że uda nam się spędzać ze sobą więcej czasu. Potrzebowałem jej towarzystwa... Potrzebowałem jej do życia. Kózka dodawała mi energii, była jak słońce, które wschodziło z rana i rozbudzało świat.
- Nie przejmuj się tym spotkaniem. Jestem pewny, że wszystko pójdzie dobrze... A jeśli chcesz to mogę tam iść z tobą - zaproponowałem. Chciałem dać jej tyle wsparcia, ile tylko mogłem. A jeśli mógłbym iść tam z nią i siedzieć z boku, to czułbym się potrzebny. I mogłem wtedy faktycznie być przy niej, wspierać ją w tym, co mogło się tam dziać.
Zwłaszcza, że Kózkę zdecydowanie trafiło jeszcze parę rzeczy... Parę kotów. I możliwe, że w tej puli znajdowali się też Owieczka i Byczek.
- Nie przepraszaj - miauknąłem szybko. Delikatnie owinąłem swój ogon wokół jej ogona. - Możemy o tym bardziej porozmawiać. Nie chcę, aby coś cię trapiło.
Jak wskazywała na to jego budowa od pierwszych księżyców życia - wyrósł na postawnego, osadzonego na mocnych filarach łap, muskularnego kota, tak, jak gdyby jego gabaryty świadczył o przodującej nad innymi cechami sile. Okryty klasycznie pręgowanym futrem o barwie kremowej srebrnej z dodatkiem białych znaczeń na końcówce ogona i w postaci skarpetek na tylnych kończynach (do kostek).
Pysk o mocnej żuchwie zdobi para oczu o kształcie przywodzącym na myśl migdał - prawe bursztynowe, a lewe brązowe. Porusza się mocnym, szybkim krokiem.
Zdystansowany i z reguły chłodny w obyciu, typ (niekiedy skrajnego) indywidualisty. Co się nie zmieniło - raczej milczący i nadzwyczaj samodzielny. Mimo wszystko dawna kocięca ciekawość wcale u niego nie zanikła, kocur stawia jednak na uważną obserwację otoczenia i otaczających go kotów. Niezmiennie - nieco złośliwy, acz bystry i umiejący dobrze odczytać sytuacje, w jakich przychodzi mu się znaleźć. Krytyczny, a zarazem bardziej niż skory do buntów i stawiania na swoim w wyjątkowo uparty sposób. Bezustannie ocenia i wyciąga bardziej lub mniej trafne wnioski. Często ucieka się do rywalizacji tak, jak gdyby ta napędzała go do działania.
Psie Serce [MGBG]
Jakże sprawnie przebiegało mu omijanie terminatorskich obowiązków.
Kompletny brak chęci i zgody, a także niedyspozycja Sennej Mary pozostawiały mu jakoby idealne warunki, by umykać uwadze współklanowiczów. Bunt ten przeprowadzał przecież w dobrej wierze - swojej własnej.
Niekiedy, tak jak teraz, wymykał się spod ich spojrzenia, zaszywając się w głąb cienistych terenów. Tak, jak gdyby nie różniło się to od narzuconego mu patrolu.
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
średniej wielkości, umięśniona kocica o długim, czarno-rudym szylkretowym futrze z bielą i charakterystycznej, czarnej brodzie. oczy zielone i blade. nie ma ogona (oderwał go borsuk)
uprzejma, kulturalna, ambitna; nie do końca szczera
Niedyspozycja Pioruna była dla Złocistego Nektaru interesującym zjawiskiem. Co by nie mówić, jej synowie od zawsze byli bardziej aktywni w życiu klanowym… na swój sposób. Byli okazami zdrowia. Fakt, że kremowy kocur zachorował akurat przed samym treningiem stał się dla zastępczyni natychmiast podejrzany. Nie podejrzewała otwarcie, że coś kręcił, choć miała złe przeczucie w tej kwestii. Słowa Szumu na temat jego brata dawały jej wiele do myślenia. Młodszy z synów chyba nie miał do klanowych zasad takiego szacunku, jakiego by od niego oczekiwała.
– Piorun – zwróciła się do syna, dostrzegając go tak blisko granicy z innym klanem. Co on tu robił? Zdążył wyzdrowieć? Jego obecność w tym miejscu niepokoiła ją tym bardziej, że sprawa z gangiem wciąż nie była rozwiązana. Wolała, by nikt nie spacerował w pojedynkę. A przynajmniej nie młodzi terminatorzy. – Widzę, że lepiej się już czujesz – zauważyła neutralnym tonem, podchodząc do syna.
Jak wskazywała na to jego budowa od pierwszych księżyców życia - wyrósł na postawnego, osadzonego na mocnych filarach łap, muskularnego kota, tak, jak gdyby jego gabaryty świadczył o przodującej nad innymi cechami sile. Okryty klasycznie pręgowanym futrem o barwie kremowej srebrnej z dodatkiem białych znaczeń na końcówce ogona i w postaci skarpetek na tylnych kończynach (do kostek).
Pysk o mocnej żuchwie zdobi para oczu o kształcie przywodzącym na myśl migdał - prawe bursztynowe, a lewe brązowe. Porusza się mocnym, szybkim krokiem.
Zdystansowany i z reguły chłodny w obyciu, typ (niekiedy skrajnego) indywidualisty. Co się nie zmieniło - raczej milczący i nadzwyczaj samodzielny. Mimo wszystko dawna kocięca ciekawość wcale u niego nie zanikła, kocur stawia jednak na uważną obserwację otoczenia i otaczających go kotów. Niezmiennie - nieco złośliwy, acz bystry i umiejący dobrze odczytać sytuacje, w jakich przychodzi mu się znaleźć. Krytyczny, a zarazem bardziej niż skory do buntów i stawiania na swoim w wyjątkowo uparty sposób. Bezustannie ocenia i wyciąga bardziej lub mniej trafne wnioski. Często ucieka się do rywalizacji tak, jak gdyby ta napędzała go do działania.
Psie Serce [MGBG]
Gdyby tylko lepiej wiedział o tym, iż miał wśród rodziny prawdziwego kreta, byłby zrobił dobrą minę do złej gry.
Czy spodziewał się, iż jego stan wzbudzał wzmożoną uwagę Złocistego Nektaru? W rzeczy samej - brzmiało to w jego mniemaniu całkiem sensownie, do tej pory sądził jednak, iż odgrywał swą domniemaną chorowitość w nader przekonujący sposób. Nawet samej zastępczyni pewne sprawy mogły najzwyczajniej w świecie umknąć... prawda?
- Mamo. - przywitał się z szylkretką.
W geście potwierdzenia przytaknął łbem w odpowiedzi na pytanie kotki. W istocie rzeczy - cały czas czuł się wręcz wyśmienicie. Jednak o tym wcale nie musiała uprzednio wiedzieć.
- Chciałbym powrócić do treningów. Jak najszybciej. - zadeklarował pewnie - Gdy moja mistrzyni... sama poczuje się w pełni sił.
A to mogło nie nastąpić nazbyt prędko. To znaczy... oby tak było.
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
Księżyce: 42 Mistrz: Szumiący Wodospad Płeć: kotka Matka: Cichy Deszcz Ojciec: Dziczy Dół Trwałe urazy: urwany ogon i związany z tym ból fantomowy; rozcięcie na czubku lewego ucha w kształcie litery v Urazy mechaniczne: -2Zr na stałe (powód: oderwany ogon)
średniej wielkości, umięśniona kocica o długim, czarno-rudym szylkretowym futrze z bielą i charakterystycznej, czarnej brodzie. oczy zielone i blade. nie ma ogona (oderwał go borsuk)
uprzejma, kulturalna, ambitna; nie do końca szczera
Kolejne słowa syna dały jej złudzenie nadziei, że w rzeczywistości jego choroba nie była w żadnym wypadku farsą, a zwykłym faktem. Nie miała w końcu podstaw sądzić, że ten kłamałby jej w żywe oczy; na tę chwilę darzyła każde ze swoich kociąt zaufaniem, które nie było jeszcze nadszarpnięte. Pokiwała Piorunowi przecząco głową, dając mu do zrozumienia, że niedyspozycja Sennej Mary nie była w żadnym wypadku przeszkodą.
– Nie ma z tym najmniejszego problemu. Mogę znaleźć ci mistrza, który zajmie się tobą do momentu, aż Senna Mara poczuje się lepiej. Właściwie to Gorzki Dąs narzekał ostatnio na niedobór obowiązków, porozmawiam z nim – odpowiedziała całkowicie poważnie, wpatrując się w syna, badając jego reakcję.