Logo Artemidy
Wyprawa Truflowego Noska
#31
Nie przechodziłam nigdy grupą po Grzmiącej Ścieżce, ale chyba mogłam uznać to za dobre rozpoczęcie pierwszych dni jako przyszła Gwiazda Wichru. Ciekawiło mnie czy Iskra był ze mnie dumny? A może uważał, że zrobiłam błąd biorąc akurat te koty na wyprawę? Może ostatecznie zawiodłam go w jakiś sposób? Krople ochładzały mnie i mój umysł, prawdopodobnie były to niepewności, których nie powinnam słuchać, ale obawiałam się, że Iskra nigdy nie zejdzie do mnie… tak samo jak moja gromowa rodzina; nie chciałam tego na tyle mocno, że już teraz łapały mnie niepewności, a przecież wierzyłam w siebie!
Kiedy zobaczyłam Słońce ślizgające się po kałuży, wciągnęłam szybciej powietrze - na szczęściej biegł dalej; sama nie zwolniłam i skupiłam się na tym co teraz było najważniejsze, przekroczenie ścieżki całą trójką. Moje łapy obijały się o czarny kamień, a serce dudniło razem z nimi, goniliśmy burzę w oddali… czy to miał być jakiś przekaz? Przodkowie Klanu Gromu mówiący mi, że mi wybaczają? A może wręcz przeciwnie? Może była to ich złość na mnie? Ostatni sus i byliśmy po drugiej stronie w momencie, w którym zadrżała ziemia, a z oddali zaczął warczeć potwór.
Byłam lekko nieobecna w tej chwili, widziałam że byliśmy cali i zdrowi, a to było najważniejsze; zeszłam niżej, pomiędzy drzewa, nie odzywałam się, musiałam sobie poukładać słowa w głowie, widok burzy nagle zmienił kompletnie swoje znaczenie; patrzyłam na chmury i szukałam znaków - Gwiezdni nie byli moim przewodnikiem czy to też mi wybaczono? Czy może na tym kończyła się limit moich przewinień? Delikatnie zmarszczyłam nosek w konsternacji, niezależnie od wszystkiego wolałam trzymać się dobrej myśli, musiałam, może klan Wichru - otwarte łąki, którymi muszę dotrzeć do Szepczącej Sadzawki i klan Gromu - burza w oddali, naprawdę starali się mnie prowadzić, łączyli siły do kota, który całe życie siebie szukał, aż znalazł dom tam gdzie się nie spodziewał?
– Och, hm, wybaczcie – powiedziałam w końcu zerkając za siebie i patrząc na oba pyszczki, które teraz czekały na moje dalsze instrukcje, Ważkowe Szuwary przekazała nam drogę do Szepczącej Sadzawki dwa wschody słońca temu, ale przecież beze mnie nie pójdą! – Udało nam się to ważne… Słoneczny Brzegu? Nic ci nie jest? – zapytałam odnosząc się do poślizgu. – I Turzyco, u ciebie też w porządku? – Tym razem odnosiłam się do ogółu. Po uspokojeniu umysłu i obu odpowiedziach zerknęłam ponownie na rozpościerające się łąki przed nami. – Pioruny lubią strzelać w szybko poruszające się elementy na otwartej przestrzeni, dopóki burza jest daleko i nie wydaje się, że ma zmierzać od razu w nas to możemy co jakiś czas biec, jeśli się zbliży to zaczniemy iść, ale może uda nam się ją minąć na tyle – poinstruowałam.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Turzyca miała wrażenie, że sam wiatr ją niósł przez dziwny, chropowaty, nieco wilgotny kamień Grzmiącej Ścieżki; bieg był jednocześnie niesamowicie długi i krótki na parę uderzeń serca. Kiedy zbliżała się do końca, na jej pyszczku pojawił się szeroki uśmiech, a ostatni krok pokonała susem, z ulgą lądując na żwirze po drugiej stronie. Zatrzymała się dopiero przy drzewie, na którym się skupiała przez cały bieg.
- Ha! - miauknęła, lekko dysząc. Po jej ciele buzowała adrenalina, a przed krzyknięciem "ja chcę jeszcze raz!" powstrzymywał ją tylko fakt, że w sumie to nie chciała jeszcze raz bo zdecydowanie bardziej wolała biegać po trawie. No i w sumie to, co wzięła za mruczenie burzy okazało się kolejnym, zbliżającym się potworem, któremu pokazała język. Nie zdążył, nie złapał ich! Potruchtała z powrotem do Trufli i Słońca z wysoko uniesionym w górę ogonem.
Tak była skupiona na własnym biegu, że nawet nie zauważyła, kiedy Słoneczny Brzeg się poślizgnął, więc gdy zastępczyni zapytała wojownika, czy wszystko ok, Turzyca też na niego spojrzała. Wydawał się cały i zdrowy?
- W porządku! Nie było tak źle. - pokiwała głową, na pyszczku nadal miała uśmiech, a oczka jej błyszczały. - Co to było to dziwne... Coś, co siedziało na chudym Potworze? Zanim przebiegliśmy. - zapytała od razu, bo sobie o tym przypomniała. Nie widziała jeszcze takiego stworzenia, więc oczywiście ją interesowało; ale ma dzisiaj dzień poznawania nowości!
- Dobra! - zgodziła się, już nieco kucając, gotowa do dalszego biegu. - Jesteśmy szybsi niż burza, nie dopadnie nas! - zawołała jeszcze wesoło. Zdecydowanie sprint poprawił jej humor i dodał energii!
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Znów zagrzmiało, tym razem jednak jakby ciszej. Deszcz również zelżał i nie padał tak mocno. Koty jednak były już przemoknięte, jednak byli zbyt blisko Sadzawki, by się poddać ot tak. Znak od gromowych przodków, czy też nie, nie powinni tyle zostawać w jednym miejscu. Szczególnie, gdy przekroczyli ulubione miejsce Potworów.
- Wszystko w porządku, Truflowy Nosku! Jak to rozchodzę powinno przestać boleć. - odpowiedział Słoneczny Brzeg uśmiechając się do obu kotek. Taki poślizg to nic dla niego! Gorzej miały koty na Wichrowym Wyścigu, tam to dopiero była ślizgawica jakich mało. Był gotów na dalszą drogę, nawet jeśli wiązało się to znów z bieganiem.

Truflowy Nosek - lvl: 6 | S: 15 | Zr: 18 | Sz: 8 | Zm: 10 | HP: 70/70 | W: 77/80
Turzycowa Łapa - lvl: 3 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 65/65 | W: 52/55


XXX xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
[Obrazek: w2wOqvF.png] xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
XXX
𓍊𓋼𓍊.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𓋼𓍊𓋼
art by pliszka

LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Wydawało się, że humor dopisywał naszej małej ekipie, a w moim sercu pojawił się na chwilę spokój, szczególnie zaraz po tym jak usłyszałam oba potwierdzenia, że wszystko w porządku (nawet, jeśli na Słonecznym Brzegu zatrzymałam wzrok na parę chwil dłużej skoro go bolało); pytanie od Turzycy zbiło mnie jednak z tropu, a ja musiałam przypomnieć sobie o czym mówiła, tak się przejęłam wszystkim, że nie wiedziałam o czym do mnie mówi w pierwsze uderzenia serca! Siedziałam i patrzyłam na nią z zaskoczeniem wymalowanym na mordce, aż wszystko ułożyło mi się w całość, ach!
– Ach! Dwunóg, skarbie – odpowiedziałam w końcu z lekkim śmiechem. Na szczęście miałam też czas żeby przemyśleć jakie zdrobnienie użyć… bo słońce chyba tu nie wypada. – Dwunogi korzystają z potworów z tego co zdążyłam zaobserwować. Trochę jak z koni, wiesz? Siadają na nich i podróżują… ale konie nie biegają tak szybko chyba? Nie jestem pewna, aż tak nie obserwowałam przyznam się od razu – wyjaśniłam chichocząc, a następnie rozejrzałam się ostatni raz po łąkach, które miały nas prowadzić. – Jeśli będzie cię boleć podczas biegu, powiedz od razu – zwróciłam się do kocura, a następnie kiwnęłam głową w stronę koteczki i powoli ruszyłam przed siebie, by z każdym krokiem zacząć nabierać tempa; obserwowałam przy tym niebo, ale i same tereny, nie potrzeba nam było żadnego drapieżnika, ale pioruny też chyba wolałam ominąć.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Gdyby wiedziała, że jej pytanie mogło wymagać od zastępczyni dłuższego pomyślenia, może zastanowiłaby się dwa razy, zanim by je zadała! Turzycę pchała jednak ciekawość, więc patrzyła oczekująco na Truflę, cierpliwie czekając na odpowiedź. Dzisiaj miała dzień nowości, bo tyle rzeczy widziała pierwszy raz, że cud, że jej kolorowa główka jeszcze nie wybuchła! Czuła się podobnie, jak podczas pierwszego dnia treningu, kiedy z Jaskrowym Pyłkiem wyszła pierwszy raz poza obóz; wtedy jej wzrok nie potrafił zatrzymać się na jednej rzeczy, tyle było wszystkiego!
Podczas tej wyprawy też, choć tereny klanowe Turzyca znała, tak już to, co było blisko granicy czy poza nią, było dla niej nowe, a więc i niesamowicie ciekawe! Trochę też niebezpieczne, jak przejście przez Grzmiącą Ścieżkę, którą przed chwilą pokonali. Córka Marchewkowego Pola jednak nie odczuła tego niebezpieczeństwa; w żyłach buzowała jej adrenalina, a w nosie nadal kręciła się przykra woń Potworów. Niby takie straszne, a nic jej nie zrobiły, poza jednym przypadkowym kamyczkiem! Musiały jakiś jeszcze jeden zostawić na Ścieżce, bo najwyraźniej ten dopadł Słonecznego Brzega. Kiedy, kolorowa koteczka powiedzieć nie potrafiła, bo tak szybko gnała!
- Oooch! - miauknęła, a jej żółte oczęta się powiększyły. - Chyba jeszcze nigdy nie widziałam Dwunoga z tak bliska! - miauknęła, wyraźnie zachwycona. Oczywiście, od kociarni słyszała historie o strasznych Dwunogach porywających niesforne kocięta, ale zawsze myślała, że to są istoty tylko z opowieści albo z jakichś odległych klanom terenów. A tu się okazuje, że są naprawdę, i to całkiem blisko! - Konie też chyba aż tak nie śmierdzą. - zachichotała młoda koteczka. Choć konia z bliska nie widziała, raczej tylko parę razy zdarzyło jej się dostrzec je z daleka, to mogła czasami poczuć stare zapachy, które starsi wojownicy nazywali końskimi. I nawet w połowie nie były tak okropne, jak te z Grzmiącej Ścieżki! Czy Dwunogi nie miały poczucia węchu, że im taki smród nie przeszkadzał? A może wręcz przeciwnie, im bardziej cuchnące, tym bardziej te dziwne istoty wolały korzystać z innych? Jak muchy, muchy też ciągnęło do przykrych zapachów!
Ruszali dalej! Turzyca aż uśmiechnęła się szeroko i podniosła ogon wysoko w górę. Pamiętała słowa matki, i zamierzała trzymać się blisko Słońca i Trufli, ale nie mogła się powtrzymać przed paroma małymi susami, kiedy zastępczyni przyspieszyła do truchtu. Nawet deszcz, który sporadycznie moczył jej futerko, nie przeszkadzał jej w czerpaniu przyjemności z biegu i obserwowania okolicy, choć pilnowała, by cały czas być u boku wojownika!
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Słoneczny Brzeg zaśmiał się cicho na interakcję Turzycy z Truflowym Noskiem. No tak, młoda kotka jeszcze nie widziała dwunoga. Ruda wytłumaczyła, czym jest, by potem zerknąć na Słońce, który przytaknął. Kocur nie był słaby, przecież Korzenna Woń tyle czasu spędził z gorszą łapą i nawet brał udział w Wichrowym Wyścigu. Nie będzie gorszy!
Po chwili ruszyli dalej, oddalając się szybko od Grzmiącej Ścieżki, raz po raz wbiegając i zbiegając z Borsuczych Pagórków. Nie dość, że wciąż towarzyszył im deszcz, to strasznie wiało na szczytach. Burza zdawała się nie przechodzić, kotłowała się gdzieś tam daleko na horyzoncie, raz po raz błyszcząc i dając głośne znaki. Oby przy Sadzawce było jakieś suche miejsce...

Truflowy Nosek - lvl: 6 | S: 15 | Zr: 18 | Sz: 8 | Zm: 10 | HP: 70/70 | W: 77/80
Turzycowa Łapa - lvl: 3 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 65/65 | W: 52/55


XXX xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
[Obrazek: w2wOqvF.png] xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
XXX
𓍊𓋼𓍊.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𓋼𓍊𓋼
art by pliszka

LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Wiedziałam gdzie biegliśmy, a mimo to pagórki wydawały ciągnąc mi się bez końca; kojarzyło mi się to z moim… snem. Biegłam, biegłam i nie mogłam przestać, a moje wybory nie były zależne ode mnie, nie mogłam nic z tym zrobić, mogłam tylko biec i odczuwać wszystko, zastanawiać się jaka była prawda, gdzie kończyło się moje gdybanie, a zaczynała rzeczywistość; poczułam delikatny uścisk w sercu, jakby pnącza oplotły się wokół niego i chciały ścisnąć, płuca zaś ponownie trafiły pod wodę, jak tamtego dnia nad Szuwarami Turzycy. Zimne krople spadające na moje futro przypominały mi gdzie byłam, co takiego się działo, zapach wrzosów otulał mnie swoją wonią jak Orion podczas naszych rozmów, skrzące się w oddali błyskawice witały się; byłam burzą – byłam gromem, byłam wonią – byłam wiatrem. Nigdy nie sądziłam, że moje życie stanie się tak wyraźną linią między przeszłością, a przyszłością, było w tym coś przerażającego… a mimo to w życiu nie zawróciłabym się, w każdym momencie, w każdej sytuacji: wybrałabym to.
– Wszystko w porządku, kochani? – krzyknęłam za siebie, odrobinę obracając głowę by skontrolować Słoneczny Brzeg i Turzycową Łapę; zwolniłam też przy tym, krople nieustannie obijały się o wszystko co stało na ich drodze.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Turzyca za to nie miała pojęcia, gdzie była, ale nie przeszkadzało jej to w rozglądaniu się dookoła; w końcu była w tym miejscu pierwszy raz, musiała wszystko zobaczyć! Nawet, jeśli pogoda nie była zachęcająca, a ciemne chmury nie pozwalały słońcu się przebić, by oświetliło okolicę swoim światłem. No nic, to tylko był dla Turzycy znak, że musiała wybrać się tutaj jeszcze raz kiedyś, kiedy pogoda będzie lepsza, żeby móc przystanąć i obserwować wszystko! Kto wie, może nawet znalazłaby jakieś śmieszne żyjątko dla Nacia, by mógł je trzymać w swojej robaczkowej kolekcji?
Choć raz bliżej, raz dalej, to cały czas Turzyca starała się biec obok Słonecznego Brzegu; chwilami zwalniała do truchtu, kiedy teren był nieco trudniejszy, albo przeskakiwała zbierającą się na ich drodze kałużę. Mimo deszczu, który parę razy odbił od jej nosa chłodne krople, aż przechodził ją dreszcz, to czerpała przyjemność z tej chwili. Nie było tu wyjących Potworów, nie było dziwnych Dwunogów ani śmierdzących koni, mogłaby tak biec w nieskończoność!
- Taak! - zawołała w odpowiedzi, posyłając Truflowemu Noskowi szeroki uśmiech, nawet jeśli kocica nie patrzyła wystarczająco długo, by go dostrzec. Taki sam otrzymał moment potem starszy wojownik! - Daleko jeszczee? - zapytała z ciekawości. Trufla na pewno wiedziała, dokąd idą, ale Turzyca już nie! Czy po drodze mieli jeszcze jakieś przeszkody do pokonania? Jeszcze jedną Grzmiącą Ścieżkę, albo cokolwiek, na co Turzyca by nie wpadła?
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Daleko jeszcze? Nie byli daleko. Wbiegli wolniej na ostatni pagórek i na horyzoncie ukazała im się Szepcząca Sadzawka w pełnej klasie. Dotarli. W trakcie biegu deszcz zelżał, a burza odeszła. Niebo wciąż było zachmurzone, lecz nastał spokój. Przynajmniej na razie. Ostatnie chwile przed ujrzeniem Gwiezdnych. Co mogło się tam stać?

Truflowy Nosek - lvl: 6 | S: 15 | Zr: 18 | Sz: 8 | Zm: 10 | HP: 70/70 | W: 77/80
Turzycowa Łapa - lvl: 3 | S: 7 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 65/65 | W: 52/55


XXX xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
[Obrazek: w2wOqvF.png] xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
XXX
𓍊𓋼𓍊.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𓋼𓍊𓋼
art by pliszka

LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Wiatr rozwiewał moje futro, opatrunek z pajęczyny, który miałam na początku wyprawy pewnie już dawno się rozleciał, a moje ciało dopiero odczuło tego brak; lekki ból przeszedł moje ciało, a adrenalina w końcu zeszła z moich barków, pozostawiając jedynie zmęczenie i potrzebę odpoczynku. Zagryzłam jednak to uczucie już wcześniej, teraz również mogłam; znajome pieczenie przypominało mi do czego będę wracać i co będzie się działo… na szczęście zapach wrzosów nadal gdzieś był wokół mnie, prowadził mój rozdarty umysł - łagodniej - pośród Borsuczych Pagórków. Odpowiedź Turzycy i Słońca była jednoznaczna: u nich było w porządku, to dobrze! Następne pytanie jednak nie należało do mnie, a ja zatrzymałam wzrok odrobinę dłużej na kolorowym pyszczku, czy umiałam ocenić odległość?
– Wiesz co… – Odwróciłam łeb i moim oczom ukazała się ona: Szepcząca Sadzawka. – Najwyraźniej nie – przyznałam ze zdziwieniem zaraz po tym jak stanęłam w miejscu. Nie wiedziałam czy się ruszać, zawrócić się czy może zostać tak, aż sadzawka pojawi się obok mnie i pochłonie mnie całą; patrzyłam na teren przed sobą i musiałam przyznać, że niczym szczególnym to miejsce nie różniło się od Szuwarów Turzycy, choć jak na ironię tamto miejsce było bardziej osłonięte, mniej na widoku, bezpieczniejsze. Tutaj? Niebezpieczeństwo mogło przyjść zewsząd. Oblizałam wargi, ból pomiędzy łopatkami rozszedł się po całym moim ciele, a ja lekko się skrzywiłam. Ruszyłam w stronę nieznanego, a moje łapy coraz bardziej odczuwały zmęczenie, niedaleko były jakieś drzewa… jeśli będzie trzeba to odpoczniemy tam i wrócimy nocą… słońce teraz powinno być gdzieś podczas górowania, dlatego - zależało. Nie wiedziałam ile zajmie mi rozmowa z Gwiezdnymi. A może w ogóle jej nie odbędę? Dowiem się już przed, że się nie nadaję?
– Miejcie oczy otwarte – poinstruowałam, a sama dopiero teraz zrozumiałam, że burza od nas odeszła… ostatnie pożegnanie z gromem? Teraz już nic mnie nie trzymało z dawnym klanem, może to były te znaki od Gwiezdnych? A może jak zwykle wynik przypadku, nic niesamowitego, pogoda sama z siebie również była zmienna, a jej omen nie musiał wywodzić się od przodków, wiedziałam to już wcześniej. – Muszę się napić z sadzawki, a wtedy… zasnę? – Brzmiało to tak abstrakcyjnie, odrobinę bajkowo. – Dlatego jeśli coś się będzie działo to macie priorytetyzować swoje bezpieczeństwo – powiedziałam dosadnie, najbardziej zatrzymując wzrok na Słońcu, który miał pilnować kotki jak oczka w głowie. Zaciągnęłam się powietrzem, mżawka była dziwnie przyjemna, nasze przemoczona sierść nie wyschnie tak szybko, łapy miałam całe zabarwione zielenią traw i drobinkami błota.

Stałam teraz wpatrzona w swoje odbicie i nie widziałam nic nadzwyczajnego, byłam sobą, jak zawsze: nie byłam przywódcą, nie byłam wichrzakiem z krwi i kości, nie mogłam przewodzić klanem. Moje łapy czuły chłód bijący od źródła i choć teoretycznie wszędzie otulało nas zimno to dopiero w tym momencie naprawdę je odczułam. Może powodem nie była jednak pogoda, może powodem było to, że nie było ono spowodowane teraźniejszością…? Zachodzące słońce wśród Szuwarów Turzycy było niezwykle piękne, stałam wtedy chyba podczas cieplejszej pory, nie padało, a moje futro zmoczyło się dopiero w odmętach wody, było to dziwne wspomnienie; żałowałam, że nie mogłam teraz również zobaczyć zachodzącego słońca - może jednak przywita mnie ono po drugiej stronie? Ostatni raz moje miodowe oczka przyjrzały się otoczeniu, nic nadzwyczajnego, nic ponad to co widziałam w swoim życiu (na pewno nie Wielka Słona Woda); nachyliłam się delikatnie, mój oddech poruszył taflą, a język dotknął zimnej wody. Napiłam się. Gardło delikatnie mnie zabolało. Ułożyłam się na ziemi. – Do zobaczenia – mruknęłam senna, a szum wiatru ululał mnie do snu w akompaniamencie mżawki uderzającej o Szepczącą Sadzawkę.
Kim będę jak wrócę?
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
No proszę, idealnie się złożyło, że kiedy zadała swoje pytanie, to znaleźli się prawie na miejscu! Turzyca przystanęła obok Truflowego Noska z lekką zadyszką, ale i pełnym satysfakcji uśmiechem wymalowanym na mordce. Choć bieg był trochę wyczerpujący, bo w końcu każdy kot musiał się zmęczyć, to młoda koteczka miała w sobie jeszcze energię! Biegła z radością całą drogę, choć nieco zwalniała tempa, kiedy robił to złocisty wojownik, by nie wybiegać przed grupę. Dopiero jednak kiedy stanęła, to zorientowała się, że już nie kapie im tak mocno deszcz na głowę. Oh, a więc biegli tak szybko, że wyprzedzili burzę, ale super! Chociaż może lepiej by było, jakby ta burza sobie poszła w zupełnie innym kierunku i żeby już nic nie padało.
Chciała rzucić jakimś ochoczym chodźmy, ale powstrzymała się do tego, kiedy spojrzała na zastępczynię wpatrującą się w punkt w oddali. Spojrzała przed siebie razem z rudą kotką i oh, ale tu było ładnie! Choć sadzawka nie była taka ogromna, jak mogłaby się Turzyca spodziewać, to miała w sobie jakiś nieodparty, dziwny urok. - Uuuu... - wyrwało jej się z pyszczka.
Poczekała chwilę, kiedy Trufla ruszyła, aż ona i wojownik byli od niej o długość, może dwie długości ogona, i otrzepała sierść z nadmiaru wody, na koniec jeszcze porządnie strzepując ogonem. Może powinna porządnie się wymyć, ale to musiało poczekać, aż i drobna mżawka im odpuści! Bez tracenia wigoru, potruchtała w stronę dwójki współpodróżników, by nie oddalili się od niej za bardzo, ale nie wyrywała się w przód. Zamiast tego dostosowała tempo do ich kroków i chłonęła oczami wszystko dookoła. Będzie miała o czym opowiadać rodzeństwu!

Turzyca przekręciła lekko głowę, słysząc słowa Trufli, i pytanie w jej głosie. Ale to było dziwne, tak zasypiać przy sadzawce? No ale Gwiezdni wiedzieli, co robili, nie? I tu, w okolicy takiego magicznego miejsca nic nie powinno im grozić przecież! Ale i tak skinęła głową. Oczy otwarte, zostać bezpiecznym, tak jest. - Jasne. - zgodziła się, zupełnie nie wyłapując spojrzenia rzuconemu wojownikowi obok niej.
Usiadła obok Słońca i wpatrywała się z ciekawością w zastępczynię, która to zaraz, na ich oczach, miała stać się przywódczynią klanu. Obserwowała w milczeniu, jak kotka podchodzi co samego brzegu sadzawki, jak patrzy w wodę; Turzyca aż wyciągnęła w górę szyję. Co tam widziała? Czy w Szepczącej Sadzawce były też jakieś Gwiezdne rybki? Nie zapytała, choć miała wielką ochotę. Patrzyła, jak Trufla bierze łyk wody, po czym kładzie się na ziemi. Jedno ciche pożegnanie i... Już spała. Wooow.
Aż z tego wrażenia Turzyca stanęła na nogi i zrobiła krok w przód. Przed drugim powtrzymała ją łapa kremowego wojownika. Widziała to spojrzenie Słońca, to nie, nie wolno pić wody z Sadzawki, ale nie chciała przecież, chciała tylko popatrzeć! Coś musiała robić, nie tylko siedzieć! Z westchnięciem cofnęła się o pół kroku i rozejrzała dookoła. Wojownik nie puściłby jej zbyt daleko, a poza tym to i tak w okolicy nie widziała zbyt wielu ładnych kwiatków. Wianka w międzyczasie dla Trufli nie uplecie, musiała zostawić ten pomysł na pierwszą ceremonię kocicy jako nowej przywódczyni. To więc odpadało, gapić się jak sroka w gnat nie chciała, ale... Przypomniało jej się coś innego, o czym w sumie myślała przed wyprawą.
Zamiast siedzieć, położyła się na ziemi i przystąpiła do degustacji podłoża otaczającego sadzawkę. Cały czas kątem oka obserwowała rude, śpiące ciało nad wodą, ale starała się też skupić na smaku, zapachu i tym czymś gleby, by jak najlepiej zapamiętać i opisać to wszystko, używając słów, których księżyce temu nauczyła ją mama. Była w końcu córką Przybrzeżnego Glona, to był wręcz jej obowiązek, dokumentować różne podłoża!
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości