Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxPonownie jej nie wyszło, a oczka spojrzały ze zirytowaniem w stronę kocicy, która coraz bardziej nad nią triumfowała. Nie chciała się czuć jakby mogła ją zaraz pozbawić życia, bo szczerze mówiąc nie wydawało jej się to optymalne, a znalezienie się tak szybko z wujkiem na Srebrnej Skórce tylko ją denerwowało. Chociaż też pytanie czy ona brała pod uwagę, że walka naprawdę czasami była na śmierć? Czy rozumiała to? Widziała pogrzeby. Wiedziała, że traci się wtedy życie, ale czy naprawdę rozumiała, że mogła skończyć martwa? Chyba zawsze po prostu igrała sobie ze wszystkim i teraz dokładnie to samo robiła, bo jak inaczej można było nazwać ciągłe próby pokazania się lepiej od przeciwniczki? Kryształek nie była mordercą, a kotka przed nią właśnie była o to oskarżona. W sumie, ona sama się do tego przyznawała. xxxx— Naprawdę kogoś zabiłaś czy po prostu straszysz? — zapytał pomiędzy jękami bólu, które pojawiły się w momencie dostania kopa w brzuch. Sam jednak wykorzystał to do wzięcia odrobiny piachu w łapę i próbie wsmarowania to w pysk kotki, samemu starając się podnieść.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Podnieść jej się nie udało, Balladyna wciąż stała nad nią, z łapami po obu stronach jej szyi. Ucho albinoski drgnęło, gdy oponenta w końcu postanowiła się odezwać. Na pytanie kotki na pysku Balladyny pojawił się szyderczy uśmiech, a oczy błysnęły. Oho. Plotki szybko się rozchodzą...wygląda na to, że ten rudy wypłosz zdążył już narobić pod siebie ze strachu. Prychnęła. - Ja nie rzucam słów na wiatr. - Jej źrenice zwężyły się, tak, że jej oczy wyglądały teraz jak dwie blade sadzawki podbiegnięte krwią.
Fuknęła, gdy dostała piachem w oczy, i natychmiast zamrugała z wściekłością, chcąc pozbyć się pyłu spod powiek. Sama natomiast postanowiła, choć na wpół ślepo, ponownie przycisnąć łapą gardło wichrzaczki.
Rolling 1d10+1: 6 +1 = 7
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxNiespodziewana reakcja od kocicy – prychnięcie. Kryształ nie potrafiła za bardzo zrozumieć czemu, ani dlaczego… nie rzucała słów na wiatr, czyli szczyciła się tym? Może i przedstawiono jej dość logicznie, że biała, czerwonooka była niebezpieczna, ale czy naprawdę? Nie była przecież jedynym kotem, który zabił! Niedawno… ktoś zabił jej kogoś bliskiego. Wiele kotów miało krew na pazurach przecież. xxxx— Dlaczego? — zapytała z ciekawością, chociaż lekki dreszcz przeszedł jej po grzbiecie. Była w kolejce? Jeszcze tego nie odczuwała tak bardzo. — Zabiłaś znaczy się — dodała po chwili, a jej własne niebieskie oczka nie potrafiły wyszukać… moralności w oczach nad sobą, jakby patrzyła w pustkę. Przeraziła się już bardziej.
xxxxKiedy puste oczy dostały piachem, tym razem Kryształek naprawdę miał nadzieję się podnieść, może przy okazji unikając ponownego zgniecenia gardła i zdobycie odrobiny odległości. Wolał nie leżeć pod kotką, jak jednak jej się odwidzi to był zbyt odsłonięty. Stawało się to już niekomfortowe.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Piach w oczach utrudnił manewr skutecznie, do tego stopnia, że wichrzaczce w końcu udało się wyswobodzić spod łap Balladyny. Czuła, jak białe futro jej oponentki prześlizguje się jej pod opuszkami. Intensywne mruganie jednak zrobiło swoje, i Balladyna w końcu odzyskała ostrość widzenia. Na jej pysku pojawił się krzywy uśmiech, gdy strzepnęła kitą kurz z sierści przesuwając językiem po zębach. Pozwoliła Wichrowej terminatorce wycofać się, zaprzestając na razie dalszego ataku. Chyba dostała już jakąś nauczkę?
Prychnęła cicho. - Dlaczego, dlaczego.- przedrzeźniła kotkę. -Bo wchodziły mi w drogę. - wycedziła w końcu, przeszywając kotkę spojrzeniem spod zmrużonych powiek. Taka a nie inna odpowiedź, chodź zgodna z prawdą, mogła przy okazji stanowić czytelne ostrzeżenie dla wichrzaczki. Uniosła jedną z łap do pyska by językiem wygładzić futro na niej, a spod białej sierści błysnęły czubki długich szponów. - Wystarczy ci już na dziś, dzierlatko? - zapytała melodyjnie ociekającym trucizną głosem.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxUdało mu się w końcu wstać, a on odskoczył kawałek wykorzystując moment, w którym piach był jeszcze w oczach samotniczki. Teraz kiedy w końcu stanął na równe łapy i czuł, że naprawdę ma możliwość ucieczki, a nie tylko leżenia i obrywania trochę inaczej się poczuł. Tam był ofiarą, bardzo, bardzo łatwą do zabicia. Nie podobało mu się to, ale czy teraz był… na równi? Nie powiedziałby tak. Nie oceniał tak swoich możliwości. Już zobaczył jak to wszystko eskalowało szybko. Moment realizacji w jak poważnym zagrożeniu był, jednak w końcu go zalał; jak promienie słońca o poranku. I na pewno nie dlatego, że wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Bardziej dlatego, że nie mógł dopuścić do siebie tej myśli, bo by spanikował. Chociaż może nie? W końcu teraz nie panikował, nawet jeśli patrzył na kotkę z lekkim przerażeniem kiedy szczyciła się tak morderstwami to czuł pewną ciekawość… igrał z ogniem? Problem był taki, że nie rozumiał gdzie dokładnie ulokowany był w łańcuchu pokarmowy i całe życie też robił głupie błędy, ranił koty których nie chciał, płakał za kotami które zraniły jego. Emocje były ciężkie! Może kotka sama nie rozumiała swoich? xxxx— Wiesz, morderstwo jest… złe. Nie myślałaś, żeby… nie zabijać? — zapytała stając kawałek od białej postaci. Tak na wszelki wypadek odsuwając się czasem… mimo wszystko drobne kroczki! — Czym jest dzierlatka? — Miała jedynie nadzieję, że nie jakąś piszczką, bo wtedy chyba była w kolejce do wchodzenia w drogę, uch och… Wiedziała, że jest nadal zagrożona, ale wcześniej może czuła ten oddech na skórze kiedy teraz… ponownie czuła energię, chęć poznawania i zrozumienia. W końcu wujkowi też dała więcej szans podczas jednej rozmowy, a ta kotka przestała być taka niemiłą… była lekko obłąkana, ale nie była niemiła!
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Albinoska spojrzała na kotkę z krzywym uśmiechem na pysku. Tego jeszcze brakowało, żeby ten przychlast prawił jej tu lekcje na temat moralności. Czy tutejsze koty wiedzą w ogóle cokolwiek o życiu? Miała pewne przypuszczenia, że nie. Ale w pewien sposób dla starszej kocicy jej naiwność była w jakiś sposób zabawna. Głupiutkie dziecko. Prychnęła cicho pod nosem.
Wyprostowała się lekko, biały ogon zafalował nad jej grzbietem. - Wiele rzeczy na tym świecie jest złych. - w kącikach jej pyska błysnął drapieżny uśmiech, a w oczach zalśniła pogarda i wyższość. Zauważyła, jak wichrzaczka się cofa. Farsa. - Niektóre koty zasługują by umrzeć. Są jak zepsute piszczki, których trzeba się pozbyć zanim ci zaszkodzą. A jeśli już zdążyli ci zaszkodzić.... Tym bardziej. - mruknęła, mierząc kotkę lodowatymi ślepiami. I dla własnego dobra, lepiej, żeby kotka to zapamiętała. Na kolejne pytanie kotki jej ucho drgnęło, a po chwili z gardła wydarło się krótkie parsknięcie nieprzyjemnego dla ucha śmiechu. Ah, więc jej ocena dotycząca kotów z Klanu Wichru pozostawała aktualna. Banda śmiesznych kocich podrób. - Dzierlatka, to rodzaj ptaszyny. - miauknęła melodyjnie, lecz głosem zimnym niczym sopel. - Dziwne, że tego nie wiesz.... Przypominasz ją nawet. - mruknęła, unosząc lekko pysk i z drapieżnym uśmiechem obserwując małolatę. Oh, z całą pewnością ją przypominała. Świergocząca piszczka, ot co.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxNie wydawało się Kryształkowi, że kotka była zadowolona z dobrej porady, którą rzucił… a przecież nie była taka zła! No przecież morderstwo bez powodu ogólnie było dość słabe, a chyba zabijanie dlatego, że wchodzą w drogę było tak mało zrozumiałe. Pobić? Spojrzeć krzywo? Jak najbardziej! Ale zabić? No nie sądził! Najgorsze w sumie było to, że nawet maniera kotki wydawała się bardzo… złowieszcza? Czasami dreszcze przechodziły go po plecach i docierały aż do ogona, który się odrobinę napuszył… a może już wcześniej się napuszył? Szczególnie kiedy leżał na ziemi i nie miał szans wstać, uch… to było niefajne. xxxxCzy mógł się sprzeczać? Przecież akurat nie skłamała, wiele rzeczy było złych. No, ale też czy trzeba było być jednym z nich? Można było spróbować być dobrym! — Nie można… zignorować? Kiedy wujek był dla mnie niemiły, odeszłam! Wiesz? — Uśmiechnął się lekko. — Znaczy nadal powiedziałem jaki jest okropny, ale nie ma co tracić… energii! O! — powiedział z lekkim chichotem, chociaż wydawało mu się, że równie biała kotka co on nie śmiała się z tego co on. Nie bardzo był pewien czy był w niebezpieczeństwie, ciężko szło mu to ocenić. xxxx— Dziękuję! Chyba… — Wesoła i zmieszana. Tak, właśnie tak się czuła. Nie umiała stwierdzić czy na pewno był to komplement, bo jednak przed wcześniej uznała, że to niebezpieczne być nazywanym piszczką przez morderczynię! Ale w sumie też dość miłe, że coś przypomina! — Ty… nie wiem, może wyglądasz jak eee, jak lilia! Może nie kolorem… ale ogólnie taka fioletooowa i ma zwisające kwiatki, ładna! Bardzo!
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Jej wzrok nieustannie wpatrywał się w sylwetkę rozchichotanej kotki, wyrażając jednoczesną pogardę jak i nutkę irytacji. Chichot kotki, jej postawa brzmiały dojmująco głupawo, a słowa... Cóż, słowa były nie lepsze. Białofutra z natury nie cierpiała prawienia morałów, także teraz jej wzrok był ostry i przenikliwy. - Oh, rodzina potrafi być paskudna.. Dobre i to. - mruknęła, z ironicznym uśmieszkiem. Przynajmniej umiała użyć języka także do pożyteczniejszych celów, niż bezsensownej paplaniny. - Musisz jednak wiedzieć, że czasem ktoś nie jest tylko nie miły. Czasem wbije ci pazury w serce, i przekręci łapę. A to wszystko śmiejąc ci się prosto w pysk. - syknęła, ponownie pusząc ogon. Jej wzrok wyostrzył się jeszcze bardziej. - Więc nie próbuj prawić mi morałów. - miauknęła zimno, unosząc lekko głowę.
Stopniowo w jej oczach pojawiło się niedowierzanie, a chwilę później zagościła w nim ironia, gdy słuchała dalszych wywodów kotki. A tej co? Pszczoły jej uchem do głowy wleciały? Jednocześnie jednak jej ogon lekko uniósł się, a z gardła wydobył pomruk. Przynajmniej dzierlatka umiała docenić klasę. Pycha kroczy przed upadkiem, czyż nie? - Lilia, mówisz...mrm.. dziękuję, złociutka. - mruknęła śmiejąc się cicho, z gardłowym pomrukiem, chociaż nie opuszczało jej poczucie rozmawiania z kimś kto za młodu wychował się z drobiem. Cóż, widocznie to cecha charakterystyczna zamieszkujących te tereny kotów.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxWidziała nieprzyjemny wzrok i oceniające spojrzenie, ale kimże by była jakby się go bała? Uciekała przed nim? No właśnie! Jasne, była odrobinę przerażona, ale również była zaintrygowana dziwną kocica, która została uznana za niebezpieczeństwo… no i była w sumie niebezpieczna, jeśli się do niej za blisko podeszło… ale! Nie była taka zła z niedalekiej odległości?? A to już coś! Wujek był gorszy, a jakoś nikt nie mówił, że nie można do niego podejść. xxxxOch? Rozczytał pewne słowa z trudnością… paskudna… i rodzina? Co się stało, że biała kocica była tak nieprzyjemna? Czy była taka od urodzenia? Opis jaki nastąpił zaraz po pytaniach pędzących w głowie Kryształka sprawił, że lekko opuścił uszka, a oczka wyrażały – zmartwienie i smutek. Co się stało biednej czerwonookiej? Czemu miała takie smutne myślenie! — Przykro mi za twoją rodzinę… xxxx— Jak masz na imię? — zapytała z ciekawością wypisaną na pyszczku, chociaż w oczach nadal tlił się delikatny smutek.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Obserwowała jak na pyszczku kotki pojawia się smutek. Kolejny już wichrzak który jej współczuł, z tym że ta miała na tyle jaj, żeby nie uciekać w popłochu jak przestraszona sarna, w przeciwieństwie do jej rudego kolegi.. Uniosła lekko łeb, prychnęła cicho. Nie potrzebowała współczucia. Żadne współczucie nie cofnie czasu, podobnie jak żadne łzy. - Nie ma takiej potrzeby. Co się stało, to się nie odstanie. Uwierz mi, te koty nie są warte nawet tego, by było za nie przykro.. - mruknęła, jej wzrok zrobił się ostrzejszy. Gdy kotka spytała o imię, przyjrzała jej się uważniej, po czym lekko machnęła ogonem. - Balladyna. A ciebie, jak zwą, dzierlatko?
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxNie zrozumiała na początku, bo dlaczego ta wrogość była tak namacalna tylko przez współczucie? Przechyliła łebek na bok w poszukiwaniu odpowiedzi, ale nawet spojrzenie z nowej perspektywy nic jej nie dało, tak więc odwróciła główkę tym razem w drugą stronę. xxxx— B-b-bllla-dy-na? Blladyna? — zapytał z trudnościami i lekko się speszył. Nie znał tego słowa, a kotka mimo wszystko nie mówiła aż tak głośno. Na pewno nie tak jak on sam i nie rozumiał nawet co to znaczyło. Czym była bladyna? — Kryształowa Łapa! Można mówić Kryształ, Kryształek dla przyjaciół — odpowiedział trochę żywiej, chociaż nadal można było zobaczyć speszenie na mordce i delikatnie nieśmiały uśmiech. — N-nie było mi przykro… za nie. Za rodzinę twoją znaczy się! Tylko, że potraktowali cię… tak — wytłumaczył w końcu. Rozproszył się niespotykanym imieniem i tak to właśnie było.
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Jej oczy lekko zwęziły się, ale nie skomentowała. Przyzwyczaiła się już, że koty mają trudności z wypowiadaniem jej imienia, cóż, jej matula miała oryginalny pomysł. Co nie znaczy, że nie lubiła swojego imienia. Kiwnęła głową, gdy mała się przedstawiła. Dwuczłonowe imię, oczywiście. Wprawdzie nie wiedziała co ma kryształ do łapy, bo było to z pewnością najdziwniejsze połączenie z dotychczas jej poznanych imion, ale cóż. Imiona były wichrzaków najmniejszą wadą. - Balladyna. - powtórzyła na pytanie kotki. - Kryształowa Łapa... osobliwe imię. Ale słyszałam, że w Klanach lubicie takie rzeczy. - mruknęła.
Słysząc tłumaczenia się kotki skrzywiła się lekko i strzepnęła uchem. - Przestań się już tak tłumaczyć. Tak czy siak, nie musi ci być przykro. Nie ma takiej potrzeby. - dodała surowym tonem. Zatrważającym był fakt, z jaką łatwością niektóre koty rozklejają się nad zupełnie obcymi im kotami. Zwłaszcza, że ta tutaj najpierw porządnie ją rozeźliła swoją próbą zakpienia z niej. Można było oszaleć.
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxBalladyna, dobra najwyraźniej źle usłyszała na początku! Przytknęła, chociaż nadal obawiała się, że źle usłyszała, może lepiej jak będzie mówić do niej lilia? Przynajmniej miała pewność, że dobrze wymówi! xxxx— Jestem terminatorem! To dlatego. Każdy kto jest terminatorem ma Łapę w imieniu — wyjaśnił słodko i uśmiechnął się delikatnie, bo w sumie nie pomyślałby, że koty spoza klanów nie wiedzą co się dzieje w ich środku… i co tak naprawdę wszystko oznacza! Śmieszne takie. Niespotykane! xxxx— No dobra… nie jest mi przykro? W takim razie! — W sumie nie bardzo wiedział czy o to chodziło białej kocicy, ale stwierdził, że już niech tak będzie! Skoro nie chciała to niech jej będzie. On czasami lubił jak inni nad nim skakali, czuł się ważny, ale może nie każdy to lubił? Kto wie! — Pójdę już, B-b-bla… Balladyna! Miło było… mniej więcej. Do zobaczenia? — zapytał bardziej, niż stwierdził. — Miłego dzionka! — Zachichotał i poczekał na jakąś reakcję, a potem popędził w stronę granic Wichru, skacząc jak sarenka. Może nie było to jakieś niesamowicie przyjemne spotkanie, ale nie było też takie tragiczne!