atak modliszki: krytyczny! [150%] » 8hp atak stelli: krytyczny! [150%] » 8hp
Trafiła kosa na kamień. Manewr pod tytułem "rzuć się na przeciwnika z kłami i gryź" działał dotychczas, i w tej chwili, również - podziałał. Krew trysnęła, spłynęła po języku Modliszkowej Łapy do jej gardła, jednak szczurzyca nie pozostawała dłużna i odwdzięczyła się pięknym za nadobne.
Będąc w szczękach Modliszki, przez tą chwilę, zdołała się odwinąć i pochwycić swoimi zębami jedno z czarnych uszu - i szarpnęła głową tak, że odgryzła jego fragment, zostawiając ubytek przypominający literę "v" na czubku prawego ucha terminatorki. Krew - już nie tylko gryzonia, a jej własna krew - spłynęła po jej pysku.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Modliszka poczuła krew szczura spływającą do jej gardła i chciała szybko gryzonia dobić, by móc ową ciecz wypluć... gdy wydarzyło się coś, czego się nie spodziewała. Być może była to wina tego, iż poczuła się w walce zbyt pewnie po pokonaniu pierwszej szczurzycy i szylkretowa kocica poczuła za chwilę ból w czubku prawego ucha, a raczej teraz jego braku, instynktownie wypuszczając z zębów szczura. Syknęła, czując jak jej własna, ciepła krew zaczyna spływać po jej pysku, brudząc szylkretową sierść.
Modliszkowa Łapa wypluła resztki szczurzej krwi z pyska i szybko skupiła się na skończeniu tej walki. Ubytkiem w uchu będzie mogła zająć się gdy obie szczurzyce będą leżały nieprzytomne.
Tym razem uczennica Krokusowego Pląsu zamachnęła się agresywnie łapą, planując choć teraz trafić prosto w pysk szczura i przeorać mu dziób pazurami, w odwdzięce za pierwszą bliznę na ciele terminatorki.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
atak modliszki: nieudany [0%] atak stelli: słaby [50%] » dmg na minusie » przerzut » dmg na minusie » minimalne 1hp
Obie zaczęły popełniać błędy. Ferwor walki najwyraźniej nie działał dobrze ani na zszokowanego omdleniem swojej towarzyszki szczura, ani na niedoświadczoną terminatorkę. Modliszka nie trafiła zupełnie, szczurzyca natomiast, skacząc ponownie ku pyskowi kotki, wyrwała jej kolejnego wąsa z boku pyska. A w trakcie tego wszystkiego, kawałek dalej, Marzec wykrwawiała się w najlepsze.
modlicha | lvl: 1 | S: 5 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 55-1=54 (70) | W: 20-2=18 (30)
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z nadgarstka
» rana 0. stopnia: powierzchowne ugryzienie na brodzie
» rana 1. stopnia: naderwana końcówka prawego ucha; krwawi (po -1hp co turę do końca walki)
» rana 0. stopnia: wyrwany kolejny wąs
» celność obniżona o 1 z racji spadku wytrzymałości
marzec | S: 2 (4) | Zr: 2 (4) | Sz: 3 (5) | Zm: 2 (3) | HP: 2-1=1 (20) | W: 13 (15)
» rana 1. stopnia: głębokie ugryzienie na grzbiecie; krwawi (po -1hp co turę do końca walki)
» rana 0. stopnia: powierzchowne ugryzienie na karku
» statystyki obniżone o połowę z racji spadku hp
» OMDLENIE stella | S: 3 (4) | Zr: 3 (4) | Sz: 3 (5) | Zm: 3 (3) | HP: 8-1=7 (20) | W: 8-2=6 (15)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z boku
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z drugiego boku
» rana 1. stopnia: ugryzienie na grzbiecie; krwawi (po -1hp co turę do końca walki)
» celność obniżona o 1 punkt z racji spadku wytrzymałości
» statystyki obniżone o 1/4 z racji spadku hp
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Modliszkowa Łapa zacisnęła zęby gdy jej atak nie trafił kompletnie, a szczurzyca mogła ucieszyć się kolejnym wyrwanym wąsem z kolekcji na pysku trójkolorowej szylkretki. Terminatorka wzięła głęboki oddech, próbując zignorować ból w uchu i definitywnie ignorując już wykrwawiającego się mniejszego szczura. Zabierze go później gdy całkowicie padnie.
Szylkretowa kotka trzepnęła puchatym ogonem i napięła mięśnie - najwyraźniej czas był na powrót do bardziej pomyślnej techniki. Okrążyła gryzonia i po paru uderzeniach serca wybiła się ponownie z tylnych łap, szykując kły, by w udanym przypadku zatopić je w ciele szczura i w końcu zakończyć ich bezsensowny pojedynek. I tak czy siak dwie szczurze przyjaciółki staną się dzisiaj czyimś obiadem w Klanie Rzeki.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
I to by było na tyle.
Choć niekoniecznie imponujący, niekonicznie tak perfekcyjny jak Modliszkowa Łapa mogła tego chcieć, ostateczny cios trafił: Modliszka pochwyciła szczurzycę w swoje kły i szarpnęła jej drobnym ciałem, i choć gryzoń z piskiem wyrwał się z jej szczęk... zemdlał. Zatoczył się wokół własnej osi i runął na ziemię, jego oddech był płytki, krew ciekła z rany; pierwszy, mniejszy szczur, zapomniany, wykrwawił się już chwilę temu. Pozostało dobić większą szczurzycę (lub też pozwolić jej się wykrwawić) i... to wszystko. Kurtyna. Brawa dla Modliszki.
modlicha | lvl: 1 | S: 5 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 54-1=53 (70) | W: 18-2=16 (30)
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
» rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z nadgarstka
» rana 0. stopnia: powierzchowne ugryzienie na brodzie
» rana 1. stopnia: naderwana końcówka prawego ucha; krwawi (po -1hp co turę do końca walki)
» rana 0. stopnia: wyrwany kolejny wąs
» celność obniżona o 1 z racji spadku wytrzymałości
marzec | S: 2 (4) | Zr: 2 (4) | Sz: 3 (5) | Zm: 2 (3) | HP: 1-1=0 (20) | W: 13 (15)
» rana 1. stopnia: głębokie ugryzienie na grzbiecie; krwawi (po -1hp co turę do końca walki)
» rana 0. stopnia: powierzchowne ugryzienie na karku
» statystyki obniżone o połowę z racji spadku hp
» ŚMIERĆ stella | S: 2 (4) | Zr: 2 (4) | Sz: 3 (5) | Zm: 2 (3) | HP: 7-3-1=3 (20) | W: 6 (15)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z boku
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z drugiego boku
» rana 1. stopnia: ugryzienie na grzbiecie; krwawi (po -1hp co turę do końca walki)
» rana 0. stopnia: bardzo powierzchowne ugryzienie z boku szyi
» celność obniżona o 1 punkt z racji spadku wytrzymałości
» statystyki obniżone o połowę z racji spadku hp
» OMDLENIE
- Jeszcze jakieś rany oprócz ucha? - rozległ się po chwili ciepły, zatroskany głos Krokusowego Pląsu, a sama wojowniczka wyłoniła spośród krzewów nieopodal Modliszkowej Łapy. Jakby nagle zmaterializowała się u jej boku: była blisko, obserwowała całą walkę i była z Modliszki ogromnie dumna. A ucho? Ucho, choć nie odrośnie, do wesela się zagoi, nie wyglądało to na nic poważnego.
Krokus skróciła jeszcze nieco dystans między sobą a terminatorką i pozwoliła sobie zlizać nadmiar krwi z ucha kotki. - Dobra robota, Modliszko. Świetnie sobie poradziłaś. O szczegółach tej walki ze szczurami porozmawiamy w drodze do obozu, ale jestem z ciebie bardzo dumna. I popatrz tylko - nie trzy, a cztery piszczki! Świetne pierwsze polowanie, szkoda, że kosztem kawałka ucha - wojowniczka odetchnęła, przyglądając się drobnemu ubytkowi na czarnym uchu Modliszkowej Łapy. - Musimy wymyślić jakąś lepszą, heroiczną historię o tym, jak zdobyłaś tą bliznę. Całe STADO szczurów, a nie tylko para, co?
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Westchnęła ciężko, gdy szczurzyca zatoczyła się i padła. Schyliła się za moment, by do końca ją zagryźć, chcąc choć jej ukrócić cierpienia, co... zapomniała szczerze zrobić przy mniejszym gryzoniu. Miała nadzieję, że gdziekolwiek pośmiertnie trafiły, tam dalej będą tańczyć szczęśliwie. W myślach podziękowała Gwiezdnemu Klanowi za zwierzynę, jak i dobre łowy, gdyż przytarga ze sobą o jedną zwierzynę więcej, niż jej polecono. Dobra robota, pochwaliła się mentalnie.
Wzdrygnęła się lekko, gdy nagle usłyszała głos swojej mistrzyni. Przez to całe zamieszanie oraz gwizd w uszach, zupełnie zapomniała, że nie była tutaj przecież sama, a przecież była w środku treningu. Odwróciła się w stronę Krokusowego Pląsu, posyłając jej delikatny, trochę zmęczony, jednakże wciąż dumny uśmiech.
- Nie, nie... z ran nic. Parę wyrwanych kłaków i wąsów. - odpowiedziała, łapiąc oddech, by po chwili w końcu go ustabilizować. Zastygła, gdy starsza kocica podeszła, by zlizać nadmiar krwi z ucha, by przypadkiem bardziej nie naruszyć rany; w duchu będąc bardzo wdzięczną za ten gest ze strony mistrzyni. Miała nadzieję, że w Królikarni wyczyszczą ją lepiej, a smugi karmazynu z białego policzka prędko pójdą w zapomnienie.
- Ucho to nic takiego. Nie przejmuję się. I... dziękuję. - uśmiechnęła się trochę bardziej pewnie w kierunku mistrzyni, kiwając głową. Cieszyła się z pochwał i nawet jeśli nie umiała wyrazić tego słowami, jej dosyć nieśmiale lecz usatysfakcjonowanie uniesione kąciki mordki mówiły same za siebie. A ucho... cóż, przynajmniej miała z tego jakąś pamiątkę i mimo, że przykładała do swojego wyglądu dosyć szczególną uwagę, tak bliznę, która z tego powstanie, będzie nosić jak odznakę honoru. - ...Całe stado szczurów brzmi dobrze. - mruknęła rozbawiona, rozluźniając się na żartobliwą propozycję Krokusowego Pląsu. Tak, utrata części ucha w walce przeciwko całemu stadu krwiożerczych szczurów brzmiało zdecydowanie bardziej bohatersko i jak niezła opowieść na zawiązywanie nowych znajomości.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
Miejsce, gdzie Modliszka tłukła się ze szczurami przypominało prawdziwe pobojowisko - plamy krwi na trawie, powyrywane kłaki, wydeptany niemalże ring walki w ziemi. Krokus ukrywając się w krzewach nieopodal nie widziała dokładnie całej potyczki, nie tak wyraźnie, jak widzieć by chciała, ale widziała wystarczająco - Modliszka miała w sobie ogromne pokłady determinacji. Sama Krokus w wieku swojej terminatorki, gdyby jej stado szczurów tak się stawiało, pewnie by sobie odpuściła i uciekła. A Modliszka została i walczyła, mimo tego, że gryzonie bardzo zaciekle się broniły.
Jeszcze chwilę czyściła mordkę Modliszkowej Łapy z nadmiaru krwi. W końcu damie nie przystoi się tak babrać, prawda? - Zostańmy w takim razie przy wersji ze stadem wściekłych szczurów - zaświergotała, odsuwając się odrobinę od Modliszki, aby przyjrzeć się dokładnie całemu pobojowisku. Dwa szczury i wcześniej jeszcze dwa ptaki. Tak, to były udane łowy. - Dobrze, na dziś wystarczy, wracajmy i niech cię w Królikarni obejrzą. Odpocznij sobie po dniu dzisiejszym, zasłużyłaś. Zobaczymy się... jeżeli opatrunek nie będzie ci przeszkadzał, to za dwa wschody słońca na Kocim Grzbiecie, hm? - zaproponowała, chwytając dwa martwe szczury: najmniej, co mogła teraz jeszcze dla Modliszki zrobić, to pomóc jej przytargać zdobycze do obozu.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Miejsce walki między terminatorką a szczurami rzeczywiście wyglądało jak pobojowisko, ring po ciężkiej i wyczerpującej walce... a to dopiero były szczury. Modliszka nie chciała póki co wyobrażać sobie pojedynku z czymś większym, niż para gryzoni. Sama nie wiedziała co popchnęło ją do tak odważnej decyzji, by podjąć się walki 2 na 1. Być może były to wysokie poziomy adrenaliny spowodowane pierwszym polowaniem, próba udowodnienia siebie... ale była z siebie jak najbardziej zadowolona. Pozwoliła Krokus wyczyścić ją lepiej, w końcu Rozbita Tafla i tak będzie zadawała jej mnóstwo pytań, co, jak, gdzie, kiedy, i z kim.
- ...Jasne. Byle opatrunek mnie nie zatrzyma. - terminatorka mruknęła rozbawiona, przez chwilę nawet zapominając o pulsującym bólu w prawym uchu i jego częściowym braku.
Sama Modliszkowa Łapa odnalazła miejsce ukrycia kuropatwy i gawrona, otwierając pysk na tyle, by móc zabrać się z połową zdobyczy do obozu wraz z mistrzynią i ruszyła zaraz za kocicą, wciąż z ekscytacją i radością buzującą w jej krwi.
***
Oglądnięta, opatrzona i gotowa do kolejnych części treningu, córka Wierzbowego Pędu zjawiła się równo z czasem, za dwa wschody słońca, na Kocich Grzbietach. Miała szczęście, że medykamentów i opatrunków w Królikarni nie brakowało, a jej obrażenia nie były aż tak poważne, by wymagały dłuższego przykucia do lecznicowego legowiska. Tego dnia Modliszkowa Łapa była już pewniejsza siebie, bez zębów zgrzytających o siebie na samą myśl, że potrzebowała odzywać się więcej niż zazwyczaj w ciągu dnia na treningu. Była pełna sił, motywacji, i zdecydowanie jej osobowość też zaczynała na tym zyskać.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
Krokusowy Pląs już czekała na swoją terminatorkę na miejscu. Zauważyła pstrokate futro Modliszki już z pewnej odległości - i przywitała ją szerokim, ciepłym uśmiechem, lustrując zabandażowane w pajęczynę ucho. - Dzień dobry, Modliszko. Widzę, że dobrze cię opatrzyli. Nie boli już bardzo? - spytała, przyglądając się chwilę opatrunkowi i zastanawiając się, czy jest za niego odpowiedzialny Cis czy jej brat.
- Dobrze, to... co ty na to, że dziś zapolujemy w innym miejscu, w inny sposób? Zabiorę cię na ryby. Jeśli chcesz, oczywiście! Ale tak czy siak, chciałabym przejść się wzdłuż rzeki, pokazać ci kawałek terenów. W drodze możesz się namyślić, czy chcesz nauki łowienia ryb, czy czegoś innego - skwitowała Krokus i wstała z miejsca, ruszając wraz z Modliszką przez Makową Polankę, wzdłuż granicy z ziemiami niczyimi.
- Jakie wnioski wyciągnęłaś po swojej potyczce ze szczurami? - zagadała, gdy znalazły się w Trawiastej Dolince. - Masz jakieś obserwacje, na przykład wobec walki z wieloma przeciwnikami lub twoich własnych atutów i słabości?
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Modliszka odwzajemniła ciepły uśmiech Krokusowego Pląsu, kiwając trójkolorowym łbem na przywitanie. Miejsce ubytku w prawym uchu zostało porządnie zabandażowane i córka Rozbitej Tafli nie mogła narzekać na opiekę zdrowotną Klanu Rzeki, nie odczuwając już bólu tak bardzo.
- Tak. Nasi medycy są niesamowici, prawie zapomniałam, że coś straciłam. - terminatorka powiedziała łagodnie, pomrukując w rozbawieniu. Dzisiejszego dnia na treningu była już o wiele bardziej rozluźniona, a jej mięśnie nie były już cały czas napięte w gotowości do ewentualnej ucieczki z powodu nerwów.
- Oh... Brzmi dobrze. Ryby zwłaszcza, ciekawie. - powiedziała prędko, a jej dwukolorowe oczęta rozszerzyły się nieco w zaintrygowaniu. Miała tylko nadzieję, że ryby nie wyskakują z wody, by zaatakować uszy kotów... albo Modliszka skończy z ubytkiem również w lewym uchu. Rozbawiła ją sama ta myśl. Ruszyła za mistrzynią, rozglądając się po coraz to nowszych terenach i miejscach, które dano jej teraz poznać.
- Mmm... Na pewno powinnam zwrócić większą uwagę na to, jaki ruch może planować przeciwnik... I próbować lepiej rozplanować moje ataki, zamiast chcieć trafić łapą na ślepo. - Modliszkowa Łapa zaczęła, jej głos trochę powolniejszy teraz, gdy musiała wysilić swój umysł i wyciągnąć własne wnioski. Choć w tym przypadku brzmiała raczej mało pozytywnie wobec własnych umiejętności, mając większy problem ze znalezieniem i wyznaczeniem swoich atutów.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
- Prawda? Och, pamiętam, jak mojej Świetlik- to znaczy, mojej partnerce, na polowaniu... napadł nas lis, odgryzł jej pół ogona. Mój brat i jego mistrz tak ją załatali, że chodzi prawie tak sprawnie, jak przed tym. To samo z moją łapą, z tego samego polowania! - wspomnienie odgryzanego przez lisa ogona partnerki nie było jej ulubionym, ale nie było też już tak świeże. Nie bolało tak, jak kiedyś. Wyrzuty sumienia pozostały, ale nie w połowie tak silne, jak kiedyś. - Cisowa Gałązka i Poeta to bardzo utalentowani medycy. Gdyby się dało, to sprawiliby, że ucho by ci odrosło.
Z Trawiastej Dolinki szybko przeszły na Kretowisko, gdzie Krokus oznaczyła przy granicy jeden z krzewów. W mgnieniu oka znalazły się przy Łęgach; a w tym czasie Krokus słuchała uważnie tego, co Modliszka miała do powiedzenia. - Bardzo dobre obserwacje. W walce z wieloma przeciwnikami, faktycznie, czasami ciężko się skupić i rzucamy się z łapami na ślepo, byle coś trafić, to akurat nic dziwnego. Gdybyś jednak miała do czynienia z czymś większym, niż szczury, na pewno musiałabyś się bardziej skupić na tym gdzie celujesz. Czasami lepszą taktyką, w walce z przeciwnikiem większym i cięższym od ciebie jest wykonywanie uników, zmęczenie drapieżnika, a dopiero potem przystąpienie do ataków - to jednak nie tyczyło się walki ze szczurami. Te, zdaje się, mogłyby się rzucać kotom do gardła w nieskończoność. - Jakie są, według ciebie, najczulsze miejsce na ciele w które trzeba celować u przeciwnika, jak i je osłaniać u siebie?
Dotarły nad rzekę, dokładniej Wilgotne Skałki, gdzie Krokus usiadła przy samiutkim brzegu. Zimna woda łaskotała jej łapy.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Uszy Modliszki stanęły na sztorc, gdy usłyszały słowa Krokusowego Pląsu, a jej pysk otworzył się nieco w cichym, zaskoczonym wdechu.
- Ojeju... To przerażające. - terminatorka przez chwilę położyła uszy wzdłuż głowy, gdy słuchała opowieści o oderwanej połowie ogona partnerki jej mistrzyni. Lis, napadający wojowników na polowaniu... nieprzyjemny dreszcz przebiegł przez czarnorudy grzbiet. Raczej nie prędko wybierze się na samotne polowanie... lub nawet tylko w dwójkę. Na pewno nie w najbliższym czasie. - ...Poeta? - zapytała łagodnym tonem, przekrzywiając łeb. Drugiego medyka Klanu Rzeki znała pod aliasem Harmonijnej Łapy, lub, tak jak teraz, Sennego Świtu. Zainteresowało ją to nieznane, egzotyczne niczym jak gatunki motyli, słowo.
Kontynuowała podążanie za starszą kocicą, skupiając się zarówno na wchłanianiu widoków terenów jej Klanu, które teraz staną się jej podstawowym miejscem polowań i przyszłych patroli, jak i również by nie zgubić mistrzyni z oczu.
Kiwała głową, gdy Krokus przekazywała jej porady dotyczące walki z większą ilością przeciwników, jak i tymi będącymi większym postrachem, niż dwójka tłustych gryzoni. Skupić się, gdzie się celuje... Taktyka zmęczenia wpierw przeciwnika też wydała się być niesamowitym sposobem na walkę z kimś cięższym, i Modliszka sama zaskoczona była, że nie wpadła na coś takiego. Rzeczywiście, miało to jak największy sens.
- Hmm... Myślę, że na pewno oczy. - zaczęła, gdy dotarły nad rzekę i machnęła puszystym ogonem, przyglądając się swojemu odbiciu w wodzie. Wow, jej ubytek w uchu... z pewnością będzie ciekawym punktem zaczęcia rozmowy z drugim kotem - Brzuch, też... Może też szyja? - dodała po chwili, rozmyślając na własnym przykładzie, gdzie atak bolałby ją najbardziej. Delikatnie dotknęła białą łapą brzegu wody, wzdychając na przyjemne, zimne uczucie.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
- To było już dość dawno temu - sprostowała z bladym uśmiechem, widząc, jak bardzo ta historia poruszyła Modliszką. Bardziej, niż Krokus myślała, że zdoła poruszyć. Na szczęście temat lisów i urywanych ogonów skończył się równie szybko, co zaczął: a przeszedł na ich kadrę medyczną. Oczy wojowniczki błysnęły. - Ach, Poeta to Senny Świt. Takie imię nadał mu nasz tata. Ja przed dołączeniem do Klanu Rzeki byłam Pozytywką - wyjaśniła krótko, choć, w razie czego, gdyby Modliszka była ciekawa, chętnie opowie więcej.
- Bardzo dobrze - pochwaliła Modliszkową Łapę gdy ta skończyła mówić. - Ogólnie pysk to dość wrażliwe miejsce w które warto celować. Oślepienie przeciwnika da ci przewagę w walce, uszkodzenie nosa boli a krew spływająca po pysku z uszkodzonego ucha... to sama wiesz. Brzuch, gardło i pachwiny, to wszystko bardzo delikatnie miejsca w które celujesz, gdy chcesz wyrządzić jak najwięcej krzywdy i które osłaniasz u samej siebie. Przy każdym ataku trzeba brać pod uwagę to, że można odsłonić się na kontratak przeciwnika.
Woda chwilę łaskotała ich palce. Krokus uśmiechnęła się, wpatrzona w rzekę. - To co, próbujemy łowienia ryb?
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Modliszka nie kontynuowała tematu odgryzionego ogona partnerki jej mistrzyni, choć jej dwukolorowe oczy były wciąż pełne współczucia, nawet, jeśli minęło już od tego zdarzenia wiele księżycy, a ona sama nie była jego uczestnikiem. Nie chciała przypominać Krokus o tamtym wydarzeniu, ewentualnie otwierając stare rany.
- Pozytywka... - próbowała powtórzyć za kocicą, strzygąc uchem na nieznajome słowo, które wypłynęło z jej pyska z pewną trudnością. Z pewnością nie było imieniem, które widywało się na codzień w Klanach. - Nie pochodzisz z Klanu Rzeki? Przepraszam, jeśli nie powinnam pytać... - terminatorka zapytała i po uderzeniu serca dołączyła przeprosiny. Nie pytała się ze względu na jakiekolwiek uprzedzenia; była zaciekawiona egzotycznymi imionami i zaskoczona, że Krokusowy Pląs nie pochodziła z tego klanu.
Kiwała głową co parę uderzeń serca jako znak, iż przyjmuje wszystkie wiadomości do informacji w trójkolorowej głowie, które przekazywała jej mistrzyni na temat czułych miejsc na ciele przeciwnika, jak i na swoim własnym. Uszkodzenie nosa... tak, to zdecydowanie boli. A sama Modliszkowa Łapa przekonała się o tym, jak dezorientująca jest krew spływająca z ucha po pysku. Odsłanianie się na kontratak przeciwnika... o tym też musiała pamiętać. Westchnęła ciężko - miała nadzieję, że nie będzie narażona na żadną walkę z większym przeciwnikiem w najbliższym czasie.
- Chętnie. - terminatorka odparła po chwili, gdy zimna woda zmoczyła futro wystające spomiędzy jej białych palcy, kiwając głową. Miała nadzieję, że ryby nie odgryzają uszu...
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
- Och, nie, nie, w porządku, Modliszko! - zapewniła od razu Krokus, że to nic. To nic, że pytała o takie rzeczy. Jeśli już, to Krokus cieszyła się, że może komuś jeszcze opowiedzieć o swoim pochodzeniu. - Widzisz, ja i Poeta, to jest, Senny Świt, urodziliśmy się z dala od terenów Klanowych. Nasz ojciec wywodził się z Klanu Rzeki, nazywał się Raniuszek, Ranna Łapa. Żyliśmy w grupie zwanej Nowym Świtem... ale nasza grupa się rozpadła z powodu pewnej katastrofy. Jeśli chcesz, mogę ci o tym wszystkim kiedyś opowiedzieć więcej, w szczegółach - odparła z uśmiechem. - Moja starsza siostra odprowadziła mnie na granicę z Klanem Rzeki gdy byłam trochę starsza od ciebie. Podobno tu była część jej równoległego miotu, mojego starszego rodzeństwa którego nigdy nie poznałam. Byli... ale niedługo potem zniknęli. Ale mam tu Poetę, wspaniałą partnerkę, jestem tu szczęśliwa - uśmiechała się. - ... przepraszam, jeśli zbytnio się rozgadałam.
Ryby zdecydowanie nie odgryzały palców, a przynajmniej nie takie, na które polowali. Może jakiś szczupak albo sum, ale takiego nigdy Krokus na oczy nie widziała, i oby szybko się to nie zmieniło. - Dobrze, więc przy łowieniu ryb, jak przy polowaniu na lądzie, obowiązują pewnie zasady, ale jest ich zdecydowanie mniej. Wystarczy usiąść na brzegu w bezruchu, tak, aby nie rzucać cienia na taflę wody. Zanurzasz pod powierzchnią palec albo końcówkę ogona, jako przynętę i... czekasz. Bardzo dużo się czeka i siedzi w bezruchu. Gdy ryba podpłynie bliżej i skubnie palec, lub ogon, pazurami zaczepiasz o jej łuski i wyrzucasz ją na brzeg, tam ją dobijając. Nic trudnego!
Krokusowy Pląs odsunęła się odrobinę od brzegu, aby dać Modliszce pole do manewru. Uśmiechnęła się pokrzepiająco. Modliszka będzie mogła mówić, że moja mistrzyni to fanatyk wędkowania. - To co. Trzy, jak ostatnio? - zagadnęła radośnie.