Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Szylkretowa terminatorka słuchała mistrzyni z zainteresowaniem (i poniekąd może nawet i z fascynacją?), gdy ta opowiadała o swoich korzeniach. Więc ojciec był Rzeczniakiem, a sama wychowywała się w grupie zwanej Nowym Świtem... nazwa ta była nieznajoma na jej języku, jak i w znanych jej informacjach na temat większych zgromadzeń kotów, niemniej jednak skinęła głową. Starsze rodzeństwo, ich zaginięcie, a później ta katastrofa... Modliszkowa Łapa była w szoku, jak Krokusowy Pląs wyrosła na taką pozytywną kocicę, z wręcz kolorowym spojrzeniem na świat. Ale na szczęście była szczęśliwa.
- Nie, nie, wcale mi to nie przeszkadza... Chętnie kiedyś posłucham więcej. - odparła od razu, gdy starsza kotka przeprosiła ją za "rozgadanie się"; w dwukolorowych oczach jej terminatorki była to historia niezwykle ciekawe i jeśli tylko będzie mogła, chciałaby się dowiedzieć więcej na temat tajemniczego Nowego Świtu i jakie koty tworzyły tę grupę.
Po chwili jednak skupiła się już na zasadach łowienia ryb - rzeczywiście, było trochę zasad, jednak nie były one aż tak koszmarnie skomplikowane jak przy polowaniu na zwierzynę z lądu, dzięki czemu córce Wierzbiwego Pędu prawie uciekło westchnięcie z ulgi. Palec albo końcówka ogona jako przynęta, trzeba trochę dłużej posiedzieć... a jak skubnie Super Profesjonalną Przynętę ™, zaczepić pazurami na łuski i na brzeg... brzmiało wykonalnie.
- Trzy. - powtórzyła za mistrzynią z delikatnym, nieśmiałym uśmiechem i skinęła głową. Sama Modliszka przysunęła się bliżej wody i ostrożnie wsunęła końcówkę puszystego ogona do wody, czekając, aż futrzasty spławik pójdzie tuż pod taflę.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
- W takim razie któregoś dnia chętnie wrócę do tego tematu. W razie czego możesz spytać też Senny Świt, myślę, że nie miałby nic przeciwko opowiedzeniu ci trochę o Nowym Świcie - czy Cisowa Gałązka nadał to imię Poecie z premedytacją? Czy Świt było na cześć Nowego Świtu? Chyba chciała wierzyć, że tak.
Usiadła kawałek dalej i obserwowała poczynania Modliszki. Była cicho, nie chciała spłoszyć ryb czy rozproszyć swojej terminatorki - to był jej moment, ona była tylko obserwatorem.
Modliszkowa Łapa, na szczęście, na pierwszą w życiu rybę nie musiała długo czekać. Chwilę siedziała w zupełnej ciszy i bezruchu nad brzegiem, słyszalny był tylko szum wody i daleki śpiew ptaków. Coś jednak poruszyło się w końcu pod powierzchnią, podpływało stopniowo coraz bliżej terminatorki - duża, tłusta ryba z jaskrawymi, srebrnymi łuskami i intensywnie czerwonymi płetwami. Niezwykle dorodna wzdręga która od razu łyknęła przynętę, bezczelnie skubiąc końcówkę pstrokatego ogona.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Oh, z pewnością gdyby miała trochę więcej odwagi, podeszłaby zapytać się o to Sennego Świtu, ale... póki co chyba dosyć dziwnie wyszłoby, gdyby nagle pojawiła się w Królikarni i zaczęła wypytywać o przeszłość medyka. Może któregoś księżyca, jak przypadkiem trafi jej się choroba i będzie potrzeba poprowadzić temat rozmowy dla umilenia mijającego czasu leczenia...
Siedziała spokojnie przy brzegu, uważając na to, by nie rzucać cienia swoim niezbyt już małą posturą na taflę wody i by nie spłoszyć potencjalnej rybki już na samym początku. Pozostała cały czas w bezruchu, milcząc już i wpatrywała się w tej ciszy w krystalicznie czystą taflę wody, po części ciesząc się z chłodnej cieczy moczącej jej ogon w te gorące temperatury Pory Zielonej Liści.
Źrenice dwukolorowych oczu zwęziły się, gdy poczuła skubanie w puszystą końcówkę swojego ogona, i najwyraźniej pierwszej rybce spodobały się trójkolorowe barwy. Modliszkowa Łapa prędko sięgnęła łapą pod wodę, chcąc zaczepić pazury o łuski, tak, jak w teorii przedstawiała jej to Krokusowy Pląs, wyciągając po tym wzdręgę na brzeg, jeśli się uda.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
I się udało. Wzdręga zareagowała bardzo szybko i spróbowała uciec od łapy Modliszki, jednak pazury terminatorki zaczepiły się o srebrne łuski wystarczająco stabilnie, aby wyrzucić ją na brzeg. Wyleciała tak wysoko i z takim impetem, że zabił ją upadek, ot, tak wyszło, że uderzyła o jedną ze skał na brzegu. Krew spomiędzy skrzeli ryby wsiąkała w ziemię, a sama wzdręga pośmiertnie podrygiwała ogonem, ale była martwa i już nigdzie nie ucieknie. Bardzo ładna pierwsza zdobycz.
- Rany, wzdręga! I do tego taka ładna sztuka! - zadeklarowała entuzjastycznie Krokusowy Pląs i gdyby fizycznie była w stanie, pewnie przyklasnęłaby Modliszce z radości i dumy. - Świetnie, Modliszko. Mam nadzieję, że pozostałe dwie będą równie dorodne jak ta.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Dwukolorowe oczy terminatorki rozszerzyły się nieco, gdy za pierwszym razem udało jej się wyłowić rybę i zamrugała w szoku, zanim mogła nawet zareagować na prędką śmierć wzdręgi, która roztrzaskała się o jedną ze skał na brzegu... cóż, a przynajmniej tak brutalnie to wyglądało na pierwszy rzut oka, gdy krymzon spowił ziemię pod spodem.
Szylkretka podskoczyła nieco, gdy wybrzmiał radosny i dumny głos Krokusowego Pląsu i uśmiechnęła się nieśmiało; szczerze nie spodziewała się, że uda jej się tak dobrze za pierwszym razem i że do tego złapie tak dorodną sztukę... oby jej dobra passa trwała, choć nie będzie zawiedziona, jeśli następnym razem jej nie wyjdzie - wciąż się przecież uczyła.
Usadowiła się wygodnie na brzegu ponownie, po upewnieniu się, że wzdręga magicznie pośmiertnie nie dostanie nóg i nie ucieknie z powrotem do rzeki. Modliszkowa Łapa odetchnęła i upewniła się ponownie, że cień nie pada na taflę wody i zamilkła, zastygając w bezruchu zaraz po tym, gdy drugi raz zanurzyła końcówkę długowłosego ogona w wodzie.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
Wszystko wskazywało na to, że dobra passa Modliszki się utrzyma, przynajmniej na razie. Pod krystaliczną tonią wody przepłynęła ot, zwykła, szara ryba, nic jej nie wyróżniało - ale jaka wielka! Wyglądała trochę, jakby miała garb i bez chwili zawahania podpłynęła, aby zobaczyć, czy futerko z ogona Modliszkowej Łapy jest jadalne. Skoro karasie jedzą gówno to czemu nie kocie futro, prawda?
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Zwykła, szara rybka, jednak zdecydowanie wyglądała na taką, która z łatwością nakarmiłaby głodny brzuch kogoś w Klanie Rzeki... a Modliszka nie zamierzała wybrzydzać, zwłaszcza nie w kwestii przynoszenia na stos nowych, świeżych zdobyczy, które utrzymają Rzeczniaków w dobrobycie.
Cóż, do wbicia rangi SUM w kwestii łowienia ryb z pewnością jej jeszcze daleko, ale i tak zamachnęła się łapą, chcąc wbić pazury w łuski ciekawskiego karasia, który zapragnął spróbować sierści z jej ogona i wyciągnąć go na powierzchnię... i może ubić go z większą gracją, niż jej poprzednią zdobycz.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
Do wbicia rangi SUM w kwestii łowienia, owszem, jeszcze daleka droga, ale Modliszka szybko robiła postępy i wbijała kolejne poziomy. Tym razem los jednak chciał, że choć wszystko zrobiła dobrze, karaś jej umknął. Ot, był szybszy od niej, uciekł jej spod łap; zdołała wyrwać tylko jedną, luźną łuskę. O tyle dobrze, że gdyby się odwróciła, na pysku swojej mistrzyni nie doszukałaby się żadnego zawodu, tylko ciepłego, pokrzepiającego uśmiechu. Porażki się zdarzają, nawet najlepszym: w wędkarstwie trzeba być cierpliwym.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Modliszka położyła uszy po sobie, gdy karaś prędko wymknął się z objęć jej pazurów... spojrzała tylko na pojedynczą łuskę i westchnęła nieco; cóż, podczas nauki polowania też nie szło jej dobrze cały czas i niektóra zwierzyna uciekała jej prosto spod łap... ale nie zamierzała się przez to załamywać, oczywiście. Trening czyni mistrza, czy jak to powtarza starszyzna w obozie.
Odwróciła się na uderzenie serca i uśmiechnęła się nieśmiało do Krokus, gdy mistrzyni sama posłała jej uśmiech. Terminatorka już po chwili odwróciła się do tafli wody ponownie, siadając wygodniej oraz tak, by nie rzucać cienia na wodę, zachowując się jak najciszej i zamarła w miejscu, jedynie zanurzając końcówkę ogona w wodzie po raz kolejny, mając nadzieję, że tym razem znowu dopisze jej szczęście w kwestii wędkarstwa.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
Nie ma co się załamywać, będą inne okazje - jak ta, chociażby. O zielonkawych, cętkowanych łuskach i czerwonawym podbrzuszu, długa, pokaźnych rozmiarów, przepływająca obok ogona Modliszkowej Łapy. Pstrąg prawie ominął przynętę, ale chyba zorientował się, że pod wodą było coś dziwnego, bo zawrócił. Chwycił haczyk po chwili wahania, zaintrygowanym ty dziwnym, wielobarwnym wodorostem pod powierzchnią. Twoja kolej, Modliszko, atakuj.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Nie pozwoliła sobie na zwątpienie w swoje umiejętności - kiedy już potrafiła polować, a pierwszą rybę też udało jej się złowić, nie miała zamiaru się poddawać! Była ambitna, być może trochę wycofana, ale uparta również, a zdecydowanie w tej chwili, gdy zanurzyła pod wodą trójkolorową przynętę w postaci swojego ogona, oczekując kolejnej okazji do spełnienia powierzonego jej zadania.
Gdy poczuła poruszenie przy czubku ogona i dziabnięcie, szybko ruszyła łapą, chcąc - tak jak poprzednio - zahaczyć pazurem o rybę i prędko wyciągnąć ją na brzeg, by móc kontynuować zaliczenie kolejnej ważnej dla Rzeczniaków umiejętności.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
Pstrąg nie był może największym okazem swojego gatunku, Krokus na przykład widziała większe, ale nie była to byle maleńka rybka. Schwytanie takiego na pewno byłoby czymś bardzo imponującym, czymś, czym warto się przechwalać w obozie, szczególnie będąc w wieku Modliszki. Ta zareagowała szybko, z prędkością jak najbardziej dorównującą jej imienniczce - pazury zahaczyły o barwne łuski ryby i wyciągnęły ją na brzeg, a tam pstrąg dokonał żywota z kłów terminatorki.
- Brawo! - zawołała Krokus z ciepłym uśmiechem zerkając na stos ryb schwytanych przez terminatorkę. Wzdręga, pstrąg, dobre zdobycze. Tylko ten karaś uciekł, ale to nic. Zdarza się najlepszym. Jeszcze jedna rybka i będą wracać do obozu.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Choć karaś uciekł, Modliszka wciąż miała upolowane dwie zdobycze; przez parę uderzeń serca przyglądała się rybkom, które leżały wiotkie na brzegu. Tak jak gdyby niedowierzała jeszcze, że była to jej zasługa, że to swoimi własnymi łapami i pazurami zdołała upolować zwierzynę, którą karmić będzie się Klan Rzeki.
Prędko w myślach podziękowała Gwiezdnemu Klanowi... powinna, tak?
Nie mogła powstrzymać uśmiechu na mordce, gdy usłyszała pochwałę ze strony Krokusowego Pląsu; naprawdę... nie mogła marzyć o lepszej, bardziej cierpliwej mistrzyni. Mogła mieć tylko nadzieję, że pozostali z rodzeństwa również trafili na koty o tak wielkim sercu.
Upewniła się, że nie rzuca cienia na taflę wody. Przyszła pora na ostatnią rybkę, po której będą mogły zakończyć dzisiejszą lekcję wędkarstwa. Delikatnie wsunęła końcówkę puszystego ogona do wody jako przynętę i sciszyła swój oddech, cały czas siedząc w bezruchu; w pewnym sensie było to nawet... relaksujące.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
Druga szansa, Modliszkowa Łapo. Gdzieś pod powierzchnią wody mignęły brunatne łuski, podobne do tych, które widziała chwilę temu. Podobny kształt ciała, duża płetwa grzbietowa. Ryba żerowała chwilę bliżej dna, ale zaraz ujrzała kolorowy ogon Modliszki... tak, to karaś. Znowu. Ten sam, czy inny? Bez znaczenia, grunt, że była to druga szansa na schwytanie ryby, która uciekła jej chwilę temu.
Karaś podpłynął bliżej. Skubnął koniuszek ogona terminatorki. Teraz twoja kolej, Modliszko.
Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Zmrużyła oczy na widok, tak bardzo podobny do tego, który zakończył się wcześniej porażką. Wątpiła, że mógłby to być ten sam karaś, który wcześniej zdołał wymknąć jej spod łap... chociaż może zapomniał już, czym skończyć może się podpływanie do podejrzanej przynęty?
Zacisnęła zęby i szybko poruszyła łapą, zanurzając ją w wodzie z zamiarem takim, jak przez ostatnie parę razy, gdy przesiadywała przy brzegu - zaczepić pazurem o łuski karasia i wyciągnąć go poza wodę, szybko skracając jego męki, by mógł stać się kolejnym dodatkiem dla stosu zwierzyny w obozie.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest