Logo Artemidy
Trening Kłusującej Łapy
#1
Minęły dwa wschody słońca od ceremonii, a dzień zaczął już dłuższy czas temu, nim były samotnik skierował swoje kroki na Wyjące Wzgórza. Większość naciskała na spotkania bladym świtem, ale bądźmy rozsądni – przy obecnej pogodzie to było jedynie dokładanie roboty medykom. A gdzieżby Orion śmiał ich tak obciążać? Gdy słońce znajdowało się na szczycie nieba, można było liczyć na nieco bardziej przystępne temperatury, więc oczywiście jako troskliwy i odpowiedzialny mistrz wybrał im najlepszą porę, na jaką można było liczyć w tym klimacie.
Ciężko go było jednak określić mianem punktualnego mistrza. Nie kazał na siebie długo czekać, ale jeśli Kłusująca Łapa była też Niecierpliwą Łapą, która dotarła na miejsce jeszcze nim słońce znalazło się w zenicie, to nie uświadczyła orientala na pagórkach. Był w drodze. Może nawet w zasięgu wzroku już, gdyby się rozejrzeć. Idąc na spotkanie z Jaśniejącym zebrałby po drodze barwny bukiet, a dzisiaj? Po prostu cieszył się tymi przebłyskami cieplejszych promieni i zastanawiał nad tym jakie atrakcje wcisnąć w dzisiejszy program.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#2
Kłusująca Łapa też wolała pospać, aniżeli wykradać się wczesnym rankiem w zimnie na wzgórza. Przecież rano i po południu trening wygląda tak samo, co za różnica, czy obudzi się szybciej i pójdzie niewyspana, czy pójdzie tam później, też zmęczona, ale tym razem oczekiwaniem na trening. Także sam zamysł Wędrujących Świateł jej się podobał, a zatem nie odmówiła Mistrzowi pomysłu spotkania się później. Zdecydowanie jednak nie spieszyła się, a zatem kocur musiał poczekać na nią chwilę. Nie długą, ani nie znacząco uciążliwą, ale ona spokojnym krokiem szła przed siebie, bez potrzeby pośpiesznego truchtu do miejsca docelowego.
Zjawiła się w końcu, unosząc ogon wysoko ponad głowę i pokazując Mistrzowi, że przybyła. Chrząknęła do niego i machnęła ogonem. - Dzień dobry. - Profesjonalizm to podstawa, więc powinien tytułować ją "O Kłusująca Łapo, córko Czarnej Łapy i... niewiadomo jakiego ojca". W sumie kiepski pomysł. Może powinna wymyślić sobie ojca? Albo udawać, że nie jest jej potrzebny, bo drzemie w niej kobieca siła i ona nie potrzebuje opieki samca? Z drugiej strony... może nawet ona potrzebowała czasem przytulić się do taty? Kimkolwiek był.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#3
Dotarł na Wyjące Wgórza jako pierwszy. To ci zaskoczenie, spodziewał się raczej, że przywiązana do nieprzekręconego imienia terminatorka stawi się sprawniej na miejscu. Hm, może jednak coś ją zjadło po drodze, przeszło mu przez myśl, och, jakiego trzeba by mieć pecha żeby taki scenariusz się ziścił. Orion usiadł powoli na płaskim kamieniu i zajął się układaniem kłaczków splątanych w czasie marszu. Jednocześnie nasłuchiwał dźwięków morderstw niosących się po łąkach, na wypadek gdyby jednak trafił mu się najbardziej pechowy egzemplarz w klanie.
Otóż nie, po prostu najwolniejszy.
– Dobry. – rzucił pomiędzy kolejnymi pociągnięciami języka. Jeszcze kłaczek czy dwa i jasna szata znowu prezentowała się nieskazitelnie. Przywdział jeszcze tylko swój klasyczny uśmiech – szeroki choć nie sięgający błękitnych oczu – i już był gotów do kształcenia młodzieży. Były samotnik podniósł się i machnięciem długiej kity zaprosił do marszu. – Chodź, może jak pokażę ci tereny to następnym razem odnalezienie Wyjących Wzgórz nie będzie przysparzać ci takich trudności. – poinformował bez krzty złośliwości czy irytacji. Nie czuł jednak potrzeby informowania, że kierował ich w stronę Samotnych Jodeł. Może gdy ich gałęzie faktycznie im się ukażą. – Wiesz w ogóle czego możesz oczekiwać od treningu, cokolwiek o obowiązkach twoich lub twojego mistrza? Coś słyszałaś, albo się sama domyśliłaś czy w ciemno przyszłaś?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#4
Lekko się oburzyła. - A co, umarłeś czekając tutaj na mnie? Jakbym przyszła chwilę szybciej, to nagle byłabym super Terminatorem znającym drogę? Przecież tu doszłam, sama, więc ją znam, więc spadaj. - Poruszyła tylko lekko barkami. Dostała Mistrza, który zmyślał tak, żeby jemu bardziej pasowało do jego własnej wersji zdarzeń. Katastrofa. Nawet jeśli jego słowa nie były wypowiedziane w złej wierze, to ona i tak poczuła w nich ukłucie złośliwości.
- Samych nudnych rzeczy? Granice, jakieś historyjki, zasady dla kociąt. O, ale walkę to możemy zrobić. - Chciałam poznać tajniki walki i być najszybszą i najsilniejszą kotką w klanie! Pewnie nie będzie, ale sama wizja nauki ruchów ją ekscytowała poniekąd, czego nie okazywała na zewnątrz.
- Spędzimy pewnie trochę czasu razem, więc od razu ustalmy sobie jedną rzecz. Mi się nie chce tu być, tobie pewnie też, więc nie mydlmy sobie oczu i po prostu idźmy do przodu z tematem, żeby szybko skończyć ten obowiązek i móc się rozdzielić. - Spojrzała prosto w jego oczy, żeby wysnuć jakieś wnioski z jego reakcji, która najpewniej zaraz zobaczy, choć pewnie też usłyszy jakąś konkretną odpowiedź, która nie pozostawi złudzeń. - No chyba, że nagle się polubimy, pokochamy i będziemy najlepszymi przyjaciółmi. - Uśmiechnęła się zadziornie, ale neutralnie.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#5
– A żebyś wiedziała, że prawie umarłem. Ze strachu, że jakiś lis ciebie dorwał, gdy przypadkiem skręciłaś do jego nory. – gdyby nie marsz, nie omieszkałby dramatycznie unieść łapy, jakby chciał się złapać za swoje zbolałe serce. Niestety w drodze pozostawał tylko przerysowany ton. – Przywódczyni by mi łapy urwała, gdyby dowiedziała się, że dało się zapobiec tej tragedii, gdybym tylko potraktował ciebie jak niedołężne kocię i osobiście eskortował ilekroć opuszczasz obóz. Wiesz, zgodnie z Wichrowym zwyczajem niańczenia terminatorów.
Prychnął z lekkim rozbawieniem na jej wyliczankę. Nie dziwiło go, że walka zdawała się być najbardziej ekscytującym elementem – w sumie norma w lesie, przemoc zawsze była odpowiedzią. Czasem także pytaniem.
– Hm, to skoro same nudy, to jestem pod wrażeniem, że w ogóle się stawiłaś na treningu. Ja na twoim miejscu bym to olał, gdybym miał pewność, że nic z tego nie wyniosę. – pozwolił sobie na odrobinę szczerości. I być może sugerował jej rozwiązanie. Z pewnością, gdyby Kłusująca sprawiała takie kłopoty spadłaby na barki kogoś bardziej doświadczonego.
Chociaż może wcale nie trzeba się jej pozbywać, przeszło mu przez głowę, gdy terminatorka wyskoczyła ze swoim bardzo odważnym stwierdzeniem. W błękitnych oczach błysnęło rozbawienie. Długo pointki nie znał, ale nie wydawała się mdła.
– Och, z pewnością, parę wschodów słońca i będziemy nosić takie same ozdoby z liści za uszami, jak na najlepszych przyjaciół przystało. – odpowiedział z lustrzanym grymasem. – Chociaż to materiałowi nie pomoże niestety, dalej będzie monotonny. I widzisz, możemy spróbować zrobić tak jak sobie życzysz, sztywno klepać materiał, odhaczać kolejne punkty programu i przebrnąć jakoś przez to bagno. Ale hm, dostrzegam pewną lukę w twoim planie. Skoro spodziewasz się, że trochę czasu na to zejdzie, a obowiązek treningów sam w sobie ci ciąży, to czy suche klepanie kodeksu, rang i władz sąsiadów nie będzie ci się dłużyć niemiłosiernie? Dlaczego od razu zakładasz, że to coś co trzeba zacisnąć zęby i przecierpieć, zamiast poszukać jakiejś rozrywki w tym? – rozgadał się. Na nieszczęście wszystkich, lubił słuchać swojego głosu. – I nie mówię o odnajdywaniu w sobie pasji do recytowania kodeksu, ale, jak sama się domyśliłaś, niekoniecznie chcę tu być. W ramach przykładu, dręczenie ciebie takimi pytaniami dostarcza mi tę odrobinę zabawy, by nie rzucić się pod pazury borsuka, byle uciec od obowiązku. Jak już mówiłem, na twoim miejscu bym po prostu nie przychodził, gdybym czuł, że tylko czas marnuję i to w najnudniejszy sposób. Znalazłbym sposób by się z tego wykręcić, zamiast uznać, że dobra, przecierpię. Skąd twoja decyzja?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#6
- No to teraz możesz się jej pochwalić tym, jakiego to cudownego terminatora masz, bo nie umarł przy swoim pierwszym wyjściu z obozu. - Pokręciła oczami. Robi z niej kociaka, którym już nie jest. Po to chyba dostaje się nową rangę, żeby inaczej odnosić się do danego kota? Jak nie będzie miał do niej za krzty szacunku, to ona też nie omieszka pokazać mu swojej zrzędliwej strony.
- Jak nic nie wynosiłeś z treningów, to twoja strata. Ja mam zamiar się nauczyć tych nudnych rzeczy. - Nigdzie nie powiedziała, że się ich nie nauczy. Co nie zmienia faktu, że mogły być dla niej mniej, niż bardziej, ekscytujące. On sam zapewne z jego podejściem do życia, które Klacz odczuwała, zapewne na treningu nie był pierwszym do wyrywania się o nauce granic czy kodeksu. - No, jakoś ten trening zaliczyłeś, więc koniec końców nawet jeśli nie chciałeś, to coś wyniosłeś. Mi się nie chce, ale też go zaliczę. Zapamiętać jakieś zasady to nic trudnego. Jakby to było trudne, to tylko połowa kotów by była Wojownikami, a inni wiecznymi terminatorami.
O, ooo, oho, ale się rozgadał. No i po co? Zabrzmiał jakby był jej ojcem i dawał jej teraz wyjaśnienie czemu ciągnięcie koleżanki za ogon nie jest w porządku. - Właśnie przez takie rozmyślenia jak to twoje teraz, ten trening stoi w miejscu. Nie możesz po prostu zacząć z teorią walki, żebyśmy mogli przejść dalej? I po co niby miałabym unikać treningu, zamiast po prostu szybko go skończyć? Ty się pozbędziesz mnie w ten sposób, dostaniesz uznanie, za wyszkolenie terminatora, a ja pozbędę się nauki, dostanę imię i będę sobie żyć jako Wojownik. Przecież na logikę, jak będę unikać treningu, to będę w gorszej pozycji, a nie lepszej. Trzeba myśleć logicznie i przyszłościowo, a nie na zasadzie nie chcę mi się, pójdę jutro. Albo w sumie pojutrze. Albo w zasadzie wcale, po co mi to. W ten sposób nawet z obozu nie wyjdę, bo będą mnie odsyłać, żebym do niego wróciła, bo nie umiesz tego i tamtego. To by było odbieranie sobie wolności. - Ona też się rozgadała i zabrała im czas, ale nie mogła pozostawić jego słów tak bez żadnego komentarza. Najwyraźniej jemu się wydawało, że ona nie chce ukończyć treningu, a to przecież nie tak. Ona chce go ukończyć, tylko jej się nie chce. - Ale oczywiście, jak chcesz sobie wplatać kwiaty w futro, to tam jakieś rosną. - Nie spojrzała w danym kierunku, tylko wskazała tam łapą, na oślep. Nie obchodziło ją, czy są tam kwiaty, chciała mu tylko pokazać aluzję.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#7
– Och, chciałbym, ale niestety komu bym się nie pochwalił, nazwie to łutem szczęścia i będzie nalegał na uważniejsze pilnowanie ciebie następnym razem. – pokręcił łbem z ciężkim westchnieniem. Kim był jeden Orion względem tylu księżyców klanowych tradycji? Co prawda nie przeprowadzał poważnej ankiety między wojownikami, by dowiedzieć się czy jego przypuszczenia faktycznie pokrywały się z rzeczywistością, ale obserwacje jak najbardziej na to wskazywały. To mu starczyło.
– Och, te nudne rzeczy akurat nigdy nie były głównym celem mojego treningu, jedynie dodatkiem, z którym byłem zaznajomiony wcześniej. Więc mój zasób wiedzy był taki sam przed i po treningu, nie to z niego wyniosłem. – sprostował zaraz, z uprzejmym uśmiechem. Jaśniejącemu Płomieniowi mógł bez trudu przypisać wiele zasług, ale jedną z nich z pewnością nie było przekazanie wiedzy, której większą część wydarł z klanowych łapek jeszcze mieszkając po drugiej stronie granic. – Ale widzisz, cieszę się, że przedstawiłaś swoje podejście teraz. Chętnie przyczynię się do wytrenowania kolejnego bezmyślnego podwładnego dla naszej najjaśniejszej Gwiazdy. Ucieszy ją to, dobrze, gdy wojownicy nie myślą za siebie i ślepo akceptują zasady, nie zastanawiając się ile z nich ma sens. Takimi łatwiej przewodzić, a wciąż wykonują swoje zadania. – tym razem w kiwnięcia smukłego pyska wkradło się zamyślenie, jakby teraz już mówił do siebie, a nie idącej obok terminatorki.
I się młoda spultała odrobinkę. Oj. Chociaż ogólnie całkiem rzeczowo podchodziła do sprawy, więc oczywiście, że oriental zamierzał dalej nadwyrężać jej cierpliwość.
– Och, nie zgodzę się, promyczku nasz radosny, częścią treningu jest poznawanie terenów, więc nie stoimy teraz w miejscu. Spójrz, mijamy Samotne Jodły. Ich nazwa pochodzi od tego, że Jodłowa Gałązka przychodzi tam pobyć sama i by popatrzeć melancholijnie w dal. Wkrótce dotrzemy do Borsuczej Nory, jednego z dwóch charakterystycznych punktów na granicy z naszymi cudownymi Cienistymi sąsiadami. Ale nie uprzedzajmy faktów. – wiatr był najwyraźniej tego samego zdania. Kolejne podmuchy uderzały ich w bok, nie przynosząc przedwcześnie nieco stęchłej woni z mokradeł. – Wiesz, gdyby zależało mi na uznaniu za wyszkolenie terminatora, skupiłbym się na twoim bracie. Wygrana z ciężkim przypadkiem Bagna na dłużej zostałaby na językach Wichrzaków niż wytrenowanie znudzonej terminatorki. Ale skupmy się teraz na tobie i twoim rozumowaniu. Nie pozbędziesz się nauki, jako wojowniczka będziesz musiała po prostu z innymi mielić ten materiał raz po raz, tłumacząc terminatorom zagadnienia, które ciebie tak nużą. To nie jest sytuacja typu zacisnę zęby, przeboleję, później będzie lepiej, bo klanowy system zakłada jednak pewną powtarzalność. Fajnie, że patrzysz przyszłościowo, ale spójrz odrobinę dalej niż otrzymanie nowego imienia, hm? – chociaż może powinien mieć na względzie, że rozmawiał z podrośniętym kociakiem teraz. Może jednak należało przedstawiać rzeczy wprost. – Ujmując prościej. Czy faktycznie chcesz być wojowniczką? Po co? To nie jest jedyna dostępna droga dla ciebie i nie mówię teraz o karierze medyka. Widzisz, na granicach pilnujemy jedynie by nikt z zewnątrz się nie przedarł do środka, ale opuścić Klan możesz kiedy chcesz. Rozważałaś życie poza klanem? Nie musiałabyś się uczyć nudnych rzeczy, nie musiałabyś w przyszłości uczyć innych kotów tych samych nudnych rzeczy. Sama byś sobie ustalała swoje cele i te sprawy. Logiczną przeszkodą jest fakt, że nie umiesz polować i walczyć, nie jesteś samowystarczalna. I no tak, od tego jest trening, ale jeśli byś nie zamierzała zostawać w klanie to możemy skupić się na tych uniwersalnych umiejętnościach, a nie marnować twój cenny czas na tereny, na które już nie wrócisz. Nie wyganiam, jedynie upewniam się, że wiesz o istnieniu też takiej opcji.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#8
- Ty mnie w ogóle słuchasz? - Stanęła w miejscu i przestała za nim iść. Co on w ogóle mówił?! - Nie powiedziałam, że chcę to odbębnić, a potem zniknąć na zawsze. Robię to... - Nie była pewna, czy chce się z nim dzielić swoimi własnymi pobudkami do tego, aby szybko to skończyć. Nie chciała, żeby ktoś uznał ją za ciepłą kluchę, ale w sumie to był tylko jeden kot. - Robię to dla Klanu i dla siebie. Po co miałabym na zawsze zostawać Łapą albo odejść z Klanu bez żadnej pożytecznej wiedzy? Może zacznij wyciągać faktyczne wnioski z tego co mówię, a nie sobie stawiasz własne widzi-mi-się. Chcę to skończyć szybko, bo to nudne, ale istotne, więc nie uciekam od treningu. Tylko nie chcę, żeby niepotrzebnie się przedłużał. Ty wtedy tez dostaniesz pochwałę za szybkie wyszkolenie, a ja będę mogła sobie polować, patrolować i wszystko inne co tam robią Wojownicy. - Naburmuszyła się, trochę jej się ogon powiększył, bo się lekko napuszył ze zdenerwowania. Wmawiał jej to, czego nie mówiła! I twierdził, że to jej słowa! Bezczelne. Potem ruszyła za nim dalej, a on zaprowadził ją do Samotnych Jodeł. Nie skomentowała tego, tylko rozejrzała się wokół i zapamiętała miejsce. Bądź co bądź jest tutaj teraz po to, żeby nauczyć się tego wszystkiego, więc to nie tak, że nagle zignoruje wiedzę, którą Wędrujące Światła jej przekazuje.
A potem - bum. Przebłysk. Powiedział coś, nad czym się nie zastanawiała do tej pory. Jak zostanie Wojownikiem, to będzie musiała szkolić terminatorów i powielać schemat, czyli to, od czego chciała trochę uciec i mieć spokój, a z drugiej strony to też nie do końca tak, jak on mówił. Zamyśliła się chwilę i on to prawdopodobnie zauważył, ale nie przejęła się tym. jednak z każdą chwilą jak nad tym myślała, to dochodziło do niej, że hej - czemu nie? W ten sposób się przyda. Właśnie po to żyje w klanie, żeby móc przekazywać wiedze, dokładnie tak samo jak Wędrujące Światła teraz. - Co ja zrobię ze skończonym treningiem i swoją wiedzą to moja sprawa. Wtedy już Cię to nie będzie musiało interesować, więc teraz też nie musi. A Klan jest najważniejszą wartością w życiu kota i nie można ot tak opuścić miejsca, z którego się pochodzi. Tak robią tylko zdrajcy. Jak będę mogła uczyć terminatorów na treningach, to coś od siebie wniosę, a nie tak jak Ci, którzy odeszli. Albo tak jak Ci, którzy tu przyszli i zostawili stary Klan z tyłu. - Splunęła, mając na myśli Zaskrońcową Łapę. Była jednak bardzo zdziwiona tym faktem, że Mistrz w ogóle poleca jej opcję opuszczenia klanu. I było to z jego strony bardzo... sympatyczne? Nie była pewna jak to odebrać. Jako próbę pozbycia się jej czy raczej dobrą radę od starszego kocura? Ale rozumiała, jak on zrozumiał jej słowa i rozumiała, dlaczego akurat to jej proponował. - Jak uznam, że mi tu źle, to odejdę. Dzięki za radę, na pewno kiedy spotkam przywódczynię kiedy będę już samotnikiem to jej przekażę, że ma w klanie kota, który poleca innym go opuścić. - Trzepnęła ogonem w powietrze, nadal idąc za Mistrzem. Szła z nieco pochyloną głową, jakby ciężar rozmowy na niej siedział. Jej mentor miał cierpliwość tak grubo utkaną, że nawet gdyby powiedziała mu teraz, że pachnę jak lisie łajno i nie ma żadnej wiedzy, to on zapewne jedyne co by zrobił, to w spokoju zaczął ją naprostowywać. Czuła, że czegokolwiek mu nie powie, to on zawsze znajdzie odpowiedź. Była to pewnego rodzaju bariera, której Klacz na obecnym etapie życia prawdopodobnie nie przeskoczy i musiała, niechętnie, przyznać sama przed sobą, że niektóre rzeczy, o których on mówił, miały sens i faktyczne odniesienie do realiów życia. Tylko mógłby trochę dokładniej słuchać tego, co mu przekazywała. - Ale... dzięki. Że próbujesz mi doradzić. - Może gdzieś tam w środku potrzebowała kogoś, kto wskaże jej drogę? Jednak opcja z opuszczeniem Klanu była kompletnym pudłem. Przynajmniej teraz czuła ona, że jest całkowicie oddana Klanowi. Nie Gwieździe, ani tej teraz ani przyszłej. Nie rodzicom, nie rodzeństwu, nie Mistrzowi. Nie była oddana nikomu odrębnie. Była oddana całemu Klanowi i nawet jeśli kogoś nie lubiła, to da sobie ogon urwać, żeby nikomu nic się nie stało. Spojrzała na niego ukradkiem, żeby dojrzeć jego minę na pysku.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#9
Zaraz po oburzonym pytaniu ucichły kroki. Orionowi nie pozostawało nic innego jak również przystanąć w miejscu i obrócić się w stronę rozeźlonej terminatorki. Już otwierał pysk, by powiedzieć, że problemy ze słuchem leżały także po jej stronie – nigdy nie sugerował, że kotka chce zniknąć na zawsze po zakończonym treningu. Jedynie, że zamierza zostać kolejnym bezmyślnym pionkiem. Więc jeszcze gorzej. Ale nie zamierzał wchodzić jej w słowo, można było powiedzieć Orionie wiele złych rzeczy, ale z pewnością nie to, że nie dopuszczał innych do głosu. Wręcz przeciwnie, z reguły był zainteresowany tym co druga strona ma do przekazania.
– Na patrole pewnie zaczną ciebie zabierać już na dniach, skoro tak bardzo nie możesz się doczekać tego obowiązku. – poinformował, zupełnie przy okazji, żeby się nie spodziewała, że poza wspólnymi treningami będzie jedynie siedzieć i ładnie wyglądać. Od tego Wicher miał już Oriona. – Ale wracając. Widzisz, wyciągam wnioski na podstawie tego co mówisz, nie na podstawie własnych wymysłów. Głupio się złościć na mnie o to czego ty nie dopowiedziałaś, nie uważasz? Teraz na przykład wiem, że uważasz większość wiedzy z treningów za nudną, ale jesteś świadoma, że jest niezbędna do ukończenia go. I chwała ci za to, przynajmniej nie powinno być problemu z przekonywaniem ciebie, że znajomość trójek klanowych u sąsiadów to coś do trzeba pamiętać. I rozumiem, że chcesz mieć go jak najszybciej z głowy, więc widzisz, już jesteśmy prawie u celu części organizacyjnej, nie pusz się tak. Póki co potrzebuję jedynie jeszcze dowiedzieć się czy skoro twoim celem jest zapamiętanie zasad, to czy starczy ci, że będziesz potrafiła recytować kodeks i się do niego stosować na co dzień, czy może celujesz nieco wyżej i chcesz również rozumieć co zapamiętujesz. Ta informacja trochę wpływa na formę treningu.
Były samotnik niekoniecznie chciał przykładać łapę do pierwszej opcji, więc można powiedzieć, że Kłusująca Łapa znalazła się tu jedynie przed iluzją wyboru. Ale jeśli chciała się nad tym zastanowić, jeszcze lepiej. Popierał przecież kierowanie się rozsądkiem, a nie burzliwymi emocjami. Tym bardziej, że chyba wreszcie dokądś docierali z tą rozmową.
– Koniecznie jej to przekaż, wraz z pozdrowieniami ode mnie. Myślę, że powinna docenić, że dbam o to by w Wichrze pozostawały jedynie koty, które faktycznie chcą tu być. Tak jak to ujęłaś, te koty, które chcą coś od siebie wnieść. Nie koty, którym równie wygodnie żyłoby się w każdym z klanów. – posłał jej krótki uśmiech w odpowiedzi na groźbę. Jeśli tak można było określić jej słowa. Z pewnością trzeba było przyznać jednak Kłusującej Łapie, że była zabawna. Czy tego chciała, czy nie, dostarczała Orionowi rozrywki w tym dniu. Miał nadzieję, że kolejne spotkania również będą ciekawe. Nie zniósłby, gdyby dostał apatycznego terminatora bez własnego zdania.
To czego się zupełnie nie spodziewał to podziękowania. I znalazło to delikatne ujście w jego mimice – wiecznie zmrużone powieki uchyliły się nieco szerzej. Zmiana zauważalna prawdopodobnie jedynie dla największych koneserów reakcji orientala, z wieloksiężycową wprawą. Ewentualnie również dla szybkich i uważnych terminatorów. Z naciskiem na szybkich, bo już uderzenie serca później na cynamonowej mordce zagościł Klasyczny Orionowy Uśmiech, a kocur rzucił z zadowoleniem. – Och, do usług. Toć od tego tu jestem, nieprawdaż? A skoro ten segment mamy już z głowy, co powiesz na kontynuację wycieczki w stronę Cienia?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#10
- A to nie tak, że jak wymienisz zasadę, to ja z założenia zrozumiem o czym ona jest? - odpowiedziała mu, już ucinając trochę te długie monologi, bo jeszcze nie przeszła przez całe tereny, a już była zmęczona i to chyba bardziej psychicznie niż fizycznie, choć miała wrażenie, że aż mózg ją rozbolał.
- Jak ktoś zmienia klan to jest zdrajcą, a nie kotem, któremu wygodniej jest żyć w klanie X, a nie klanie Y. Nasze korzenie to duma, a nie coś, od czego powinno się uciekać. - Dla Kłusującej Łapy każdy, kto odszedł z klanu Wichru bo mu ktoś powiedział, że brzydko pachnie, jest zdrajcą i tchórzem. Albo zostajesz ze swoją rodziną i korzeniami albo możesz równie dobrze nie istnieć. Co to w ogóle za pomysł, żeby to sobie zmieniać jak się chce? Przecież wtedy większy miałoby rodzenie się samotnikiem i wybór klanu, a nie tak jak teraz to działa. - Więc być może część tego co mówisz ma sens. Lepiej się takich pozbyć, niż ich karmić. - Oczywiście to był skrót myślowy, bo większość z nich potrafi sama o siebie zadbać. Jednakże - o ile dobrze go zrozumiała, to mieli podobny punkt widzenia w tej kwestii.
- Idźmy. - Powiedziała tylko, nie dodając nic więcej, bo chyba również jej się już język zmęczył od tej paplaniny.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#11
– Hm, wiesz co, chciałbym wierzyć, że jak przejdziemy do kodeksu to sama zauważysz różnicę między zrozumieniem go, a zwykłym zapamiętaniem. Nie psujmy ci niespodzianki moimi wyjaśnieniami. – machnął zbywająco długą kitą. Nie od razu cośtam zbudowano i te sprawy, nie mógł jej zrzucać na głowę zbyt wielu burzących światopogląd informacji jeśli nie chciał być świadkiem jak z ciemnego uszka zaczyna wypływać jej mózg.
– Mmm, zdarza mi się, owszem. Częściej niż niektórzy są w stanie przyznać. – przytaknął, gdy podsumowała swoje przemyślenia o zdrajcach. Nie do końca to o czym mówił, w zasadzie nawet się nie ocierało o jego stwierdzenie, ale niech będzie. Korzenie nigdy nie znajdowały się w jego strefie zainteresowań, bardziej ciekawiły go nadziemne części roślin. Dopiero w szczególnych przypadkach był skłonny pobrudzić sobie łapy ziemią by dostać się do bardziej ukrytych części.
– Zgodnie z wcześniejszymi obietnicami. Oto Borsucza Nora. Opuszczona, bez obaw. – oznajmił uroczyście, gdy dotarli wreszcie do granicy. Tej najbliższej w drodze z obozu, a ile ciekawych rozmów odbyli w międzyczasie, kto by się spodziewał tak produktywnego dnia. – Jak ją miniesz i pójdziesz dalej to ten zapach stęchlizny oraz lasu przybierze na sile. Bo widzisz, nie każdy klan ma szczęście pachnieć kwiatkami i trawami. Cieniści śmierdzą butwiejącym drewnem, a Rzeczniacy rybami. Z Gromu ciężej się nabijać akurat. – nie zatrzymywał ich wycieczki na zbyt długo. Zaraz narzucił marsz wzdłuż granicy, w stronę Czterech Dębów. – Dobry zwyczaj głosi, że powinnaś kojarzyć koty na najważniejszych stanowiskach we wszystkich klanach. Przywódców, zastępców i medyków, tak zwane trójki klanowe. Ponadto dobrze również kojarzyć terminatorów medyka i jego pomocników, na wypadek, gdyby przyszło ci szukać u nich pomocy. Chociaż osobiście nie polecałbym leczyć się akurat w Cieniu. – zarzucił przynętę. On chętnie się podzieli informacjami na temat pewnej Cienistej medyczki, ale nic na siłę, prawda? – Obiły ci się o uszy imiona kotów z wyższych stanowisk? Jak nie z pozostałych klanów, to możesz chociaż Wichrowe rzucić na rozgrzewkę. W końcu nie uściśliłem, że pytam tylko o inne klany.
Nie musiała się przyznawać wprost do niewiedzy w razie takowej. Taki był dla niej miły. Może nawet później da jej wybrać kolejny temat rozmowy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#12
- Kodeks. - Powiedziała jedynie i prychnęła głośno. Zasady dla kociaków! przecież klany dałyby sobie rade bez nich. jakby ktoś nie umiał podporządkować się ogólnym, moralnym zasadom życia, to zostałby po prostu zabity albo wypędzony. Po co ukrywać się za jakimś tam kodeksem? To jest dobra wymówka dla tych, którzy nie potrafią dopasować się do społeczeństwa lub określić swojej pozycji i pokazać jej innym.
Na kolejne słowa orientala jedynie pokręciła oczami, czego mógł nie widzieć akurat. Nie chciało jej się odpowiadać, bo wyczuła jego wielkie ego w tych słowach.
Lekko zachichotała kiedy usłyszała komentarz na temat zapachu cieniasów. Bardzo dobrze powiedziane, o ile faktycznie tak pachnieli. Prawdopodobnie jak tylko jakiegoś spotka, to od razu go rozpozna po tak dokładnym opisie. - Zaskrońcowa Łapa akurat śmierdzi, a była w Gromie, więc nie tak ciężko. - Rzuciła do niego, przypominając sobie ceremonię i zapach, który czuła. Nie wiedziała, że tak naprawdę czuła samotniczy zapach, czyli wymieszanie wszystkiego naraz. Jednak dla niej nie miało to znaczenia. Śmierdziała, była w Gromie, to się liczyło.
- Ergh, no mamy Roziskrzoną Gwiazdę, Donośny krzyk i Krwawnikowy Liść. No i... chyba uczy Falującą Łapę, czy jakoś tam. - Mało istotne w zasadzie, bo nic i tak jej nie będzie. A do innego klanu już z pewnością nie pójdzie żeby prosić o pomoc. No ale mus to mus. - Nie znam innych. I tak się pewnie zara zmienią. - Więc po co w ogóle się tego uczyć?
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#13
Nie skomentował prychnięcia kotki, ale odnotował je z tyłu głowy. Podczas najbliższych spotkań będą musieli powrócić do tematu Kodeksu Wojownika, Orion był zbyt ciekawy tej reakcji, by ryzykować, że podejście koteczki zdąży się zmienić nim znajdą chwilę na omówienie szesnastu szalenie istotnych zasad. Dzisiaj jednak odpuścił, mieli jeszcze kawałek terenów do przejścia, więc może warto by było zadbać o względnie przyjemną atmosferę.
– Niestety, Zaskrońcowa Łapa po prostu śmierdzi. – westchnął ciężko. Zaraz jednak dodał odrobinę żywszym tonem, jakby wstąpiła w niego nowa nadzieja. – Ale nie wszystko stracone, idziemy w stronę Czterech Dębów, będziesz miała okazję przekonać się dzisiaj czym śmierdzi faktyczny Grom. – chociaż zdaniem Oriona, niczym konkretnym. Iglastym lasem o lekkich, piaszczystych glebach, co ciężko było uznać za wadę. Nie zamierzał jednak ograniczać terminatorki, jeśli na granicy wychwyci gorszą nutę, niech się jej przyczepi.
– I Niezapomnianą Łapę, o której jednak ci się zapomniało. – uzupełnił mimochodem. Może to była pora zasugerować Krwawnikowi, że jego podopieczna jednak nie zapada w pamięć tak bardzo jak by sobie życzył? Może przydałaby się zmiana imienia na bardziej adekwatne. – To prawda, zmieniają się w zawrotnym tempie, szczególnie w Cieniu, tam to już w ogóle jak co dziesięć księżyców nie zjawi się patrol z informacją o kolejnym przetasowaniu w wielkiej trójce, można się niepokoić. Więc można powiedzieć, że to wiedza, którą jedynie zaśmiecasz sobie głowę, ale dla choć trochę inteligentnego kota, zapamiętanie paru imion nie jest wielkim wysiłkiem, a przynajmniej pozwala nie wyjść na ignoranta, który nie interesuje się niczym poza zapełnianiem stosu we własnym obozie. – po prawej stronie rozciągała się Kamienista Przełęcz, więc przerwał na krótki moment obecny temat by wtrącić nazwę miejsca. Zaraz jednak kontynuował. – Pozwól więc, że zaczniemy od Gromu, hm? Wypadają całkiem stabilnie, z Wężową Gwiazdą na czele oraz, jeśli wierzyć plotkom, jego ślepą prawą łapą, Tupoczącą Salamandrą. W ichniejszej lecznicy masz starą, że mózg się marszczy Truskawkowy Gąszcz, łatwą do przeoczenia ze względu na niewielki wzrost Gwiezdny Nurt, oraz równie łatwo wypadającego z pamięci co Niezapomniana Łapa, Płomienną Łapę. Dwie medyczki i ich terminator. Cokolwiek z tych imion zostaje w twojej główce czy darować sobie wymienianie pozostałych klanów?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#14
Wyczuwała w jego głosie chęć do podburzenia jej osoby, ale nie dała się. Była inteligentna i mądra i to nie tak, że gdyby nie chciała zapamiętywać tych imion, to byłaby głupia. Co to, to nie. Ale fakt faktem zapomniała o Niezapomnianej Łapie. Zachichotała na głos, bo już raz śmiała się z jej imienia - przy swojej siostrze Sośnie. - Durne imię! Głupie jak myszy. - Uśmiech przez chwilę nie schodził z jej pyszczka. Jak można nazwać tak kota? Już lepsze byłoby Szybka Łapa albo Odważna Łapa, ale Niezapomniana Łapa? Nieadekwatne i to widać nawet teraz. - No to opowiadaj. - Rzuciła i wsłuchała się. Już bez uśmiechu.
- Wężowa Gwiazda nie jest trudny do zapamiętania, tak samo Truskawkowy Gąszcz. Płomienna Łapa jest nudne, więc pewnie zapomnę, ale niech będzie, że pamiętam. Eee... Gwiezdne coś tam. Gwiezdny Nurt? No, a Zastępcy nie pamiętam. Dziwne imię to było, ale trochę podobne do mojego... - Nie zapamiętała, choć było ciekawe i nieco się wyróżniało. Natomiast ona nawet nie wiedziała czym jest salamandra, więc słowo także nie zapadło w jej pamięć. - Przypomnij mi to jedno i lecimy dalej.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#15
Posłał jedynie asymetryczny uśmiech w odpowiedzi, nie nabijając się dalej z córki Jodłowej Gałązki. Prawda była taka, że wojowniczka starała się dać jej normalnie brzmiące imię, Niezapominajka. Dopiero przy mianowaniu kogoś za bardzo poniosła fantazja w złą stronę. Ewentualnie był niesamowicie okrutny, nazywając w ten sposób ten element tła. Co w sumie oriental... szanował.
– Gwiezdny Nurt, żeby inne klany sobie nie myślały, że Grom jest zbyt przyziemny. – potwierdził, słysząc zawahanie terminatorki. Oczywiście, że to Nurcik musiała mieć specjalne imię. Wybuchłaby, gdyby się nie wyróżniała. – Sugerujesz, że też masz dziwne imię? – kolejny uśmiech, tym razem odrobinę szerszy. Jej słowa, nie jego. – Tupocząca Salamandra. Imię faktycznie dziwne, bo salamandry raczej są na tyle lekkie i niewielkie, że poruszają się bezszelestnie, tupotu nie uświadczysz. Ale dobra, dalej. – już znajdowali się niedaleko wzgórza z Czterema Dębami, ale Rzeka była prosta do omówienia. – U sąsiadów naszych, rybeniek wesołych, będzie raczej prosto. Przywódcą jest Łabędzia Gwiazda. Jest na tyle miękki, że mogę się założyć, że już po chwili dałabyś radę wleźć mu na głowę. Może jego zastępca, Nocny Szkwał, ma twardszy zad i dzięki temu jeszcze się jakoś trzymają? – chociaż patrząc na Wicher, nie powiedziałby, że silna władza jest potrzebna by klan się nie rozsypał. Inaczej by już dawno spali na zgliszczach. – I mają dwóch medyków, Cisową Gałązkę, Senny Świt.
Komentarze sobie darował. Już starczy, że Łabędzia Gwiazda miał okazję posłuchać o Cisie, a liliowy oriental nie był znowu aż tak ciekawą osobistością by było warto wspominać coś więcej terminatorce. Za to czekało ich jeszcze jedno pytanie organizacyjne, jako że znaleźli się obok Płaskiego Głazu. – Tam pod górę idzie się do Czterech Dębów, więc jak, chcesz przekonać się czym śmierdzą Gromiacy? I przy okazji obejrzeć miejsce zgromadzeń czy jesteś ponad to? Czy nie ma czasu na takie atrakcje i idziemy zwiedzić Rzeczną granicę?
Tyle opcji do wyboru jej dawał, był szalenie uprzejmy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości