Logo Artemidy
Trening Kłusującej Łapy
#61
Szła dalej i dopiero jakiś czas po tym jak Światełka się odezwał, kotka rzuciła tylko - Co? Nie słuchałam. - I szła dalej z uśmieszkiem pod nosem. Nie chciało jej się męczyć i brnąć w tą rozmowę więcej niż to było potrzebne.
Natomiast na wzmiankę, że on przychodził za każdym razem, odwróciła się do niego i uniosla swoją łapę, nieco ciągnąć za skórę pod okiem. - Ehe, a leci mi tu ważka? - Rzuciła kąśliwie, po czym ruszyła dalej, chociaż w zasadzie nie byli już daleko.
- Może to ta sama sytuacja co ze zgromadzeniami? Niedziałająca zasada, która powinna przejść reformę, ale nikt się nad tym jakoś specjalnie nie pochyla. - Nie wchodziła w szczegóły, tylko rzuciła tyle od siebie, bo w tej kwestii zgadzała się ze słowami orienta. Ktoś to beznadziejnie wymyślił i tyle. - Może i znam, ale nie chciało mi się ich recytować. - Ziewnęła lekko. O matko, ale nudy. Ale przynajmniej w tej chwili doszli już do granicy, więc Klacz zatrzymała się, by wyrecytować punkciki. - "Kocię musi mieć przynajmniej 6 księżyców żeby zostać terminatorem", "Stare pchły i mlekopijce muszą zostać nakarmieni przez terminatorami i wojownikami", eee... "Broń swojego klanu klanu kosztem życia" uuuummmm "możesz zawierać przyjaźnie, ale musisz być lojalny klanowi w czasie wojny" czy jakoś tam podobnie. I ten, "Honorowy Wojownik nie musi zabijać żeby wygrać walkę chyba że walczy w obronie własnej albo z kotem wyjetym spod kodeksu". - Tak piąte przez dziesiąte, ale to nie tak, że nie znała KOMPLETNIE tych poważnych wersji. Ale to też nie tak, że uczyła się ich idealnie na pamięć, bo do tej pory nikt od niej tego nie wymagał i w sumie miała to gdzieś. Mniej nauki, więcej wolnego czasu. Potem machnęła ogonem i skierowała się w stronę Leśnej Sadzawki, bo to w tą stronę chciał iść Orion, a ona nie miała pamięci złotej rybki, żeby nie wiedzieć gdzie iść.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#62
– Ty, faktycznie leci. – rzucił bardzo poważnie, przyglądając się ciemnej mordce, na której miałby wylądować domniemany owad. Dwa, trzy uderzenia serca i odwrócił się znowu do drogi. – Fałszywy alarm, ty po prostu tak wyglądasz. – wzruszył barkami, a wszystko co można było zinterpretować jako troskę czy niepokój, bezpowrotnie zniknęło z cynamonowej mordki.
– Może. – zgodził się. Tylko, jak to zawsze z nim bywało, zaraz potem nastąpiło ale. – Tylko zasada dotycząca zgromadzeń uległa zmianie. Tą nikt się nie zainteresował, a wręcz większość będzie bronić, że jak najbardziej ma sens i patrz jak ładnie działa. – spacer wzdłuż Cienistej granicy nie należał do najprzyjemniejszych dla nosa, ale w taką pogodę oriental był skłonny znieść tę niedogodność w zamian za gwarancję osłony przed bezlitosnym słońcem. Prychnął z leciutkim rozbawieniem, gdy kotka wymieniała raz jeszcze zasady, ale ładniej. – O przyjaźniach jest odrobinę dramatyczniej ujęte. Że należy bronić klanu nawet kosztem własnego życia. I że można zawierać przyjaźnie poza klanem, ale w razie wojny lojalność twoja musi pozostać po stronie klanu, nawet jeśli przyjdzie ci zdradzić przyjaciela. Mogliby przemyśleć ten punkt, bo potem nadgorliwi terminatorzy myślą, że to najwyższy honor oddać życie za klan, nawet jeśli dałoby się tego uniknąć. I potem reszta ma więcej, jak to ujęłaś, starych pcheł i mlekopijców do wykarmienia. Niestrategiczne. – a jak już o strategii mowa to... – Dobra, ale zanim całkowicie zagłębimy się w kodeks, wypadałoby szybki sprawdzian, który powinnaś zdać nawet wyrwana ze snu w środku nocy. Rangi i ich funcje, hop hop. Wyobraź sobie, że twoim przeciwnikiem jest kociak o przerośniętych ambicjach i wspomni o każdym najmniejszym szczególe, byle wypaść od ciebie lepiej. Więc no, nie przynieś wstydu swoją odpowiedzią.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#63
Pokazała łapą znak "bla bla bla", gdy ten odniósł się do przekomarzanki o ważce i ruszyła dalej.
- No to może czas rzucić komuś pomysłem, żeby się zainteresowano? - Rzuciła w eter, nie myśląc nad tym pomysłem jakoś specjalnie. Kto to zrobi? No nie ona, bo po co. Ktoś inny, na przykład przywódcy, powinni o tym pomyśleć i to już dawno temu.
- No przecież powiedziałam, że trzeba chronić kosztem życia. - Spojrzała na niego jak na debila. Powiedział dokładnie to samo, co ona przed chwilą. Może jednak był głuchy... w końcu z zapachu było ewidentnie czuć, że jest stary. Sierść już też nie ta. Prawdopodobnie Klacz miała możliwość rozmawiać właśnie z reliktem przeszłości. Oby tylko zdążył dokończyć trening. - Przecież rangi to jest dosłownie temat dla kociąt. Ile ty myślisz, że ja mam księżyców? Ty w ogóle zauważyłeś, że czas leci i trening pod twoim okiem zamiast trwać jakieś 3-4 księżyce, to trwa już 18 księżyców? Nie za bardzo jest się czym pochwalić. A przez ciebie ja też nie mam czym. - Prychnęła. Jakby przyłożyła więcej chęci, to może jej prychnięcie brzmiałoby jak prychnięcie konia, kto wie. - Skoro musisz zanudzać mnie takimi rzeczami to proszę bardzo: kociaki nie robią nic, mają się uczyć, poznawać świat, mianuje się je jak mają przynajmniej 6 księżyców, chyba, że ma się pecha, to jest się mianowanym później bo choroba albo Gwiazda sobie zaśpi. Siedzą se w obozie, śpią, bawią się. No nudy. Termy mają się uczyć, o ironio, ale tak dokładniej na treningach, polować i patrolować z wojami, no bo po coś się tego uczymy. Mają chronić klan jak wiedzą jak i nie pozabijają się przypadkiem wykręcając sobie kark podczas walecznego ataku, słuchać kotów, którym się wydaje, że zjadły wszystkie rozumy. Wymieniać mech, przynosić żarcie. Też nudy. Woje mają trenować termów, też polować i patrolować, bronić klanu, srety tety. Zastępca... a skąd ja mam wiedzieć co robi zastępca? Krzyk nie robi nic poza pierdzeniem w konar drzewa. Wiem, że rozsyła patrole, sprawdza treningi, ogólnie niby ma sprawdzać jak działa klan i czy organizacja nie leży, ale u nas to wszystko leży. Cud, że żyjemy. No i ten, zastępca to może być jakikolwiek woj, co wytrenował chociaż jednego terma, żeby nie było, że nawet nie potrafi wyszkolić jednego kota, a nagle miałby zacząć rządzić klanem. Przywódca... no spójrz na Iskrę i się nie załam... z tego co widzę po naszym klanie, to przywódcy są naiwnymi ciołkami, którzy przyjmują byle kogo, a potem te koty sobie, puff, znikają. Ale poza tym obowiązkiem, to mamy jeszcze wyznacza swojego zastępcę, robi ceremonie, mianuje wojów i kociaki na termów, ee... ona nic więcej nie robi... nie wiem, gada na zgromadzeniach, których nie ma? Pewnie ta. No ma te swoje 9 żyć PODOBNO. Nudy. Przywódcowanie to strata czasu. Mamy medyka, co ma... leczyć koty, kisnę. - Dała sobie pauzę, bo tak się rozgadała, że dochodzi już do Dzięciolego Drzewa. - Zobacz jak nam ładnie tereny idą. Tylko powinieneś chyba mówić gdzie jesteśmy, czy coś. - Rzuciła mu przelotne spojrzenie i wróciła do monologu. - Medyk ma pomocników medyka i termów medyka, czyli no, e, ci pierwsi to już mają całą wiedze, a ci drudzy się dopiero uczą. Wszyscy mają leczyć chorych i rannych... szok. - Strzepnęła uchem. - Aha i najgłupsza ranga, matka. Koty, co chcą się opiekować młodymi, tak jak Promyk robił, tylko jemu to średnio wychodziło, bo kociaki wracały ranne do kociarni, hehe. On to ten, chyba czyścił tą kociarnię, znosił jedzenie, patrzył czy kociaki się nie zabijają. Te matki co faktycznie mają kociaki to też są matkami, nie uwierzysz. Jakieś takie śmieszne rzeczy. Kazdy może nią być, co też jest zabawne, bo Promyk był Matką. Słodziakowo. - Powiedziała rozczulając swój głos, a potem jakby grom z jasnego nieba...! - AHA, JA, TY, JESZCZE STARE PCHŁY. Są stare. - Na tym skończyła. Ale tylko na chwilę, bo tamten pewnie by się czepiał, że przegrałaby z kociakiem. - Jak im minie 100 księżyców, to idą na zasłużony odpoczynek, chociaż domyślam się, że nie każdy zasłużył. Śpią se w legowisku starców, opowiadają bajki, dostają żarcie jako pierwsi. Ogólnie szkoda sił na starszych, bo klan przetrwa tylko dzięki młodym. - Ale jej mama to by miała uglę, z pewnością. - O, w sumie ty chyba coś o tym wiesz, bo już dawno powinieneś iść do starszych. Tak wyglądasz.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#64
– Mhm, ale tak jak wspomniałem. Oficjalna wersja jest odrobinę bardziej dramatyczna i można się przyjaźnić poza klanem, ale trzeba być lojalnym w czasie wojny, pomija ten smutny aspekt zdradzania przyjaciela. Myślę, że podczas egzaminowania ciebie, Donośny Krzyk chciałaby i o tym usłyszeć. Och, właśnie, bo masz świadomość, że to jedna zasada? – może w świecie Klaczy punkt o obronie klanu to było jedno, a o przyjaźniach to już zupełnie inny segment. Kto ją tam wie. I tak jak Orionowi koło ogona latało czy kotka będzie godnie reprezentować Wicher, tak oczekiwał od niej ignorancji z wyboru. Nie z niewiedzy.
– Och, nie moja wina, że Roziskrzona podarowała mi niskiej jakości kawałek gliny, takie potrzebują odrobinę więcej czasu by ulepić z nich coś akceptowalnego. – i to zakładając, że bura faktycznie wręczyła mu glinę, a nie kawałek czegoś nieco bardziej śmierdzącego. Ale był ponad odwoływanie się do kup w rozmowie. I ponad zbędne ciągnięcie tematu, skoro kotka postanowiła przejść do faktycznego opisywania rang.
– Krzyk jeszcze liczy mrówki przechodzące przez obóz. – uzupełnił, bowiem to jej nic było odrobinę bardziej rozbudowane. Równie bezcelowe, ale przynajmniej miała jakieś zainteresowania niezwiązane z przeżyciem w lesie? To się ceniło? Jedna z jej nielicznych zalet? Wyłączając te, z których oriental mógł czerpać korzyści. – I ważna różnica, trenował, a nie wytrenował terminatora. Nie pusz się tylko, to istotna różnica, przekonasz się o tym, gdy przyjdą czasy Krzyczącej Gwiazdy i okaże się, że w obozie brakuje kotów, którym udało się doprowadzić terminatora do mianowania. Szczególnie jeśli obecny przywódca utrzyma trend wciskania każdego na trening do Krzyk lub do mnie. Co do przywódców, sporo Wichrzaków pamięta jeszcze Lawendową Gwiazdę. Poprzeczka była tak nisko, że Roziskrzona spędzająca więcej czasu na łowieniu ryb niż na interesowaniu się swoim klanem, nie jest jeszcze dla nich powodem by się zbuntować. – osobiście darzył Lawendową Gwiazdę sympatią. Jak kociaka, który uwierzył w skleconą na kolanie historyjkę. – Ale skoro przywódcowanie jest dla ciebie stratą czasu to co nie jest? Wojownikowanie? – wąsy drgnęły mu w rozbawieniu. Jeśli pointka przypadkiem pominie to pytanie, nie ma obaw, oriental bardzo chętnie jej o tym przypomni. Ponieważ miał w tym zakresie nieco więcej do powiedzenia, ale najpierw chciał dowiedzieć się co takiego było godnym zajęciem zdaniem kotki. Żeby i je krytykować, dwie piszczki za jednym susem. – Ale strasznie mało wiesz o medykach, specjalnie się podkładasz żeby przegrać z kocięciem czy faktycznie funkcjonowanie Ziołowego Wzgórza jest dla ciebie tajemnicą? I czemu miałbym mówić? To nie twój pierwszy spacer wzdłuż granic. Ba, nawet nie nasz wspólny pierwszy. Chyba że źle zakładałem, że na tym etapie już znasz wszystkie punkty graniczne? Obawiam się, że nasz trening może się wydłużyć o kolejne dziesięć księżyców, jeśli każdą nazwę trzeba będzie powtarzać po kilkanaście razy w terenie. A, właśnie. Matki nie czyszczą kociarni, od tego są terminatorzy. – Orion miał właśnie przed sobą (no ok, bardziej obok siebie) idealny przykład tego jak niskie zdanie o matkach potrafiły mieć klanowe koty. I jak bardzo koty, które opiekowały się tak zwaną przyszłością klanu były na łasce kotów takich jak Klacz. I niech mu jeszcze raz ktoś powie, że klany to nie jest wadliwy koncept. Szkoda, że jego najlepszy kompan do wartościowych dyskusji nie miał przeciwnych od orientala poglądów i wszelki opór wynikałby jedynie z niechęci do otwartego zgadzania z byłym samotnikiem. Z drugiej strony, dobrze że nie był ślepy. Orion by musiał wtedy zastanowić się jeszcze raz nad swoim gustem.
– Do starszyzny trafiają również koty młodsze, które ze względu na swoje urazy nie nadają się już do sprawowania żadnej innej funkcji. Możesz tego doświadczyć na własnej skórze, gdy odgryzę ci łapę, albo dwie. – uśmiechnął się promiennie do koteczki. Nie starzał się równie szybko i równie brzydko co reszta kotów w klanie. Wciąż jednak przepychanie w tym temacie to jak próby przekonania mikroba, że to on jest za krótki w łapach, a nie reszta świata za wysoka.
Zresztą, Orion za długo już dusił się w klanie. Wina tego, że Jaśniejący był taki uparty. Częściowo też wina tego, że Orion mu w byciu upartym nie ustępował. Szkoda, że mieli przeciwne interesy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#65
- No, tak, tak. Jedna. - Odparła, widząc jakiś super ciekawy korzeń. Miała wrażenie, że jeszcze nigdy nie widziała takiego korzenia. Był super. Podeszła do niego i gdy Orion mówił swoje, kocica podrapała go drapieżnie. - Zoba, oznaczam ci granicę przy okazji, co za dobry terminator. - Wyszczerzyła ząbki walecznie. W zasadzie to nieco jej się nudziło, więc chciała przez chwilę odwrócić swoją uwagę od rozmowy. Było w niej bardzo dużo niepotrzebnych słów. Ze strony mistrza oczywiście. Uczennica była nienaganna. Zresztą sama mówiła, żeby Onion już nie klepał dziobem, ale ten klepie dalej... dramat.
Przekręciła oczami na tekst "ale nie pusz się". Bo co? Jak będzie chciała, to się napuszy, szczególnie, że dla niej nie miało to sensu. Nawet po wyjaśnieniu. - Nie zgadzam się. Przywódcą nie powinien być ktoś, kto nawet nie potrafi doprowadzić do mianowania terminatora na wojownika. - Nie powiedziała w tym temacie nic więcej. pozostawiła to po prostu tak. Zdanie to mówiło samo przez się.
- Nie wiem. - Wolała sobie posłuchać o medykach, niż dalej się produkować. Jakby chciała powiedzieć coś więcej, to by to zrobiła. Co za durne pytanie. - Ale opowiadać i tak powinieneś, od tego są mi-strzo-wie. - Parsknęła. - Ale dobra, zastąpię cię. Tutaj mamy Dzięciole Drzewo. Jest drzewem dzięcioła. Idziemy dalej obok Czarnego Ogona - dziwna nazwa. - Dodała, udając, że oprowadza się sama.
- Nie strasz, nie strasz, bo wiesz co. - odparła, nie patrząc na niego i nie dając żadnej reakcji emocjonalnej na jego zaczepkę i GROŹBĘ.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#66
– Mhm, ale dlaczego nie powinien? Poza tym, mówimy jeszcze o zastępcy na tym etapie. Zanim zostanie przywódcą może dokończyć trening tego jednego terminatora. – naciskał na konkretniejszą odpowiedź, bo tyle co powiedziała? Byle krzykacz mógł tak uważać i nie oznaczałoby to, że ma rację. Nie, gdy za twierdzeniem nie stała jakakolwiek argumentacja.
– To współczuję. – skwitował krótko. – Zaraz wrócimy do uzupełniania twojej wiedzy, ale najpierw jeszcze jedno, pominięte pytanie. Co nie jest dla ciebie stratą czasu, skoro bycie przywódcą jest? Bycie wojownikiem? Matką, które tak bardzo szanujesz? Bycie medykiem, o których wiesz najmniej jak się da? Pytam z ciekawości. – chociaż nie obiecywał, że nie będzie jej oceniać za odpowiedź. Ale bądźmy szczerzy. I bez niej mógł to robić.
Z początku miał nie komentować, gdy bawiła się w przewodnika i nie odwracać jej uwagi od ważniejszych tematów. W tym rzecz, że lubił mieć ostatnie słowo i podejmować nawet najgłupsze dyskusje. No taki się już urodził.
– Woah, niesamowite. A co nas czeka dalej, hm? Za Czarnym Ogonem? – wysilił się na ten wyższy ton, godny rozemocjonowanego terminatora. Poskąpił jednak na adekwatną ekspresję, truchtając wzdłuż strumyka.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#67
- Jak nie umie doprowadzić jednej sprawy do końca w odpowiednim czasie, to nie będzie dobrze zorganizowany i odpowiedzialny na stanowisku wyżej. - Odpowiedziała, nie czując potrzeby, żeby ukrywać swoje zdanie, skoro już musiał spytać.
- A czemu założyłeś, że w ogóle coś nie jest? - Mruknela, niezadowolona, że ten znów schodzi z tematu. - To może uzupełnij mi wiedzę, żebym uznała, że coś jednak ma sens i nie jest stratą czasu.
- Spokojnie Wędrująca Łapo, wszystko w swoim czasie. - Uspokoiła zapal swojego terminatora, który się za bardzo rozpedzal. Mieli czas na wszystko, spokojnie, nie ma co tak szybko kłusować.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#68
– Jasne, w idealnym świecie całkiem solidny argument. Ale w prawdziwym? Wyobraź sobie sytuację, jest kandydat pokroju Krzyk i kandydat faktycznie nadający się na stanowisko. Pierwszy doprowadził terminatora do mianowania, bo dostał grzeczniutkie, ułożone kocię, które słuchało każdego polecenia, nie kwestionowało żadnego zakazu. Drugi dostawał te, tak zwane, trudniejsze przypadki. I z jednym był blisko ukończenia treningu, ale nieszczęście w trakcie patrolu, terminator został porwany przez dwunogi. Więc nie powiedziałbym, że w tym scenariuszu fakt dopuszczenia do mianowania jest ważniejszy niż cały przebieg treningu. A to nie jest znowu aż tak nieprawdopodobny przypadek. – wręcz przeciwnie, dział się cały czas pewnie. Orion może nie zwiedził wszystkich klanów, nie znał statystyk, ale obserwacja tego co się działo w Wichrze wystarczała mu do wyciągnięcia wniosków.
– Bo widzisz, chciałbym wierzyć, że jest w tobie jakaś śladowa inteligencja. I że jeśli żadna z rang ciebie nie ustawia, kodeks to śmieszny żart to nie będziesz marnować życia w klanie. Ale oto tu jesteśmy, na treningu. Poganiasz by go skończyć, by dotrzeć szybciej do mianowania na rangę, która jest stratą czasu. No nie wiem, całkiem smutny obraz. – przedstawił swoją perspektywę, chociaż nie spodziewał się, że przebije się przez tą grubą czaszkę kotki. Trudno, próbował. – Ale zgodnie z życzeniem. Medycy stanowią łącznik między żywymi, a Srebrną Skórkę. Gdyby chcieli przekazać jakąś wizję to zapewne zrobią to za pośrednictwem medyka, nie przywódcy. Poza leczeniem zbierają także zioła, żeby mieć czym leczyć. I uczą swoich następców na wypadek, gdyby im się niespodziewanie, nieszczęśliwie zmarło. Albo ze starości. Pomocnicy medyka to po prostu medycy drugiej kategorii. Przeszli to samo szkolenie, znają się na leczeniu tych samych schorzeń i urazów, ale najwyraźniej brakuje im charyzmy żeby zostać uznanym za pełnoprawnego medyka póki żyje jego poprzednik. Terminatorzy powiedziałbym, że głównie sprzątają zarzygany mech niż prowadzą poważne diagnozy i leczą, ale w gruncie rzeczy niech będzie, że się uczą, leczą, zbierają zioła.
Może, aby przemówić do Kluski, powinien się zniżyć do jej poziomu przekazywania informacji. Dobry mistrz by pewnie tak zrobił, ale niestety oriental nie był materiałem na nauczyciela. Nie był skłonny do aż takich poświęceń.
– Azaliowa Łapo. – poprawił terminatorkę. Chociaż nie zgodziłby się z nią, że czasu było wiele. Mieli dobre tempo, mijali już Czaple Gniazda, niedługo powinni dostrzec przed sobą Bujny Janowiec.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#69
- Ok. Fajnie. - Odparła. Czy on już zapomniał, że ona nie chciała durnego tłumaczenia jej tak nieistotnych rzeczy? Naprawdę musiał się tak produkować w takiej nieważnej sprawie? Powinien skupić się na najważniejszych punktach, a nie takim rozgadywaniu. Ucho ją bolało.
- Już któryś raz powtarzasz, że zależy ci na mojej inteligencji i nie rozumiesz po co naciskam na trening, zalecasz mi opuszczenie klanu... Jak po tak długim czasie treningu ze mną i moim wyjaśnieniu już na pierwszym dniu nie załapałeś moich motywacji, po co chcę skończyć jak najszybciej, co i tak już jest skazane na porażkę i nie wyszło, to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać. Nie kontynuuje tego tematu, ty sobie gadaj zdrów. - Odparła i przeszła do kolejnego tematu, bo w końcu ten postanowił uzupełnić jej wiedzę. Ale coś jej w tym nie pasowało. - Serio mnie się czepiasz, że nie szanuje rang, po czym mówisz, że pomocnicy to medycy drugiej kategorii? - Spojrzała na niego z bardzo krzywym, niezadowolonym wyrazem pyska. Porażka, niepoważny jest.
naburmuszona, nie widząc żadnego przejawu inteligencji z jego strony. Naprawdę oczekiwał, że ta będzie się produkować któryś raz? Bez szans.
- Nie, tutaj jesteś Wędrująca Łapa. Patrz, przecież wędrujesz. - A powiedziawszy to, faktycznie było już dalej i mogłaby podzielić się tym gdzie są... Dobra, niech będzie. - O widzisz tu masz Czaple Gniazda. To gniazda czapla. Tak gwoli ścisłości. - Odparła z ogromną niechęcią.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#70
– Mm, nie. Nie zależy mi na twojej inteligencji, nie jestem twoją matką. Jedynie oceniałem ciebie trochę wyżej, bo sprawiałaś wrażenie, że rozumiesz więcej niż klanowy kot. Błędne założenie. Pierwszego dnia byłaś młodsza o ile? Osiemnaście księżyców? Dowiadując się więcej mogłaś zmienić poglądy, ale nie wyciągasz wniosków z niczego. Chcesz skończyć jak najszybciej, ale po treningu wcale nie czeka inne, lepsze życie. Czeka ranga, którą uważasz za idiotyczną, obowiązków nie czeka ciebie mniej niż teraz. Wolności też nie będziesz mieć więcej, zważywszy na to, że mi szczerze obojętne czym się zajmujesz, gdzie chodzisz i czy grzecznie wymieniasz mech. Więc jedynie przybędzie ci odpowiedzialności za swoje czyny, ale nie będzie się to wiązało z żadnymi udogodnieniami. Dosłownie po mianowaniu nie czeka na ciebie nic wartościowego. – jemu nie przeszkadzało mówienie do siebie. Lubił swój głos, można było to uznać za głośne myślenie skoro nie mieli ciekawszych tematów do poruszenia. A nie zamierzał iść w ciszy.
– Hm? Jedynie zwracam ci uwagę, że będziesz z tej wiedzy rozliczana przed Donośnym Krzykiem, jak jej się nie spodoba twój ton i słowa, może przekazać Roziskrzonej, że nie jesteś gotowa. – wyjaśnił spokojnie, kontynuując marsz. Wycieczki nie komentował, ale na dowód, że dalej uczestniczył w zabawie spojrzał nawet w stronę Czaplich Gniazd. A zaraz potem spojrzenie mu uciekło na obszar niżej, za drugim brzegiem Czarnego Ogona. Nigdy nie był sentymentalny, ale z tym kawałkiem ziemi wiązał przyjemne wspomnienia.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#71
Pozostawiła jego słowa bez komentarza. Dokładnie tak, jak mu to zapowiedział. Jeśli oczekiwał czegoś innego, to się pomylił.
- To świetnie. Uzupełniłeś mi wiedzę, więc już wszystko pięknie wiem. - Strasznie chciało jej się być na tym treningu. Może jednak mogła przyjść tu jutro... albo w ogóle się nie odzywać... albo może na wszystko co ten mówił odpowiadać "chrabąszcz", żeby go zmylić. W każdym razie skoro musiał jej to wszystko mówić i przedstawiać, bo Krzyk ją o to spyta, no to super, już się dowiedziała, jest ekstra.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#72
– Nie o tym mówiliśmy w tym momencie. – zwrócił uwagę, ale nie rozwinął wypowiedzi. Jeśli kotce nie podobały się obecnie poruszane tematy, nie miał nic przeciwko zrobieniu przestrzeni na jej wybór godnego zagadnienia. W teorii. W praktyce nie był tak altruistyczny by recytować z nią kodeks jak rymowankę dla kociąt. Nie było mowy, że wymieni jej cały kodeks na jednym wdechu, upewni się, że kotka nie ma żadnych pytań czy wątpliwości, a następnie z zadowoleniem przejdzie do kolejnego zagadnienia. Co najwyżej mógł przejść do kolejnego punktu granicznego – zresztą zbliżali się powoli do miejsca w którym Czarny Ogon odbijał od granic wyznaczających tereny Wichru. A stąd do Bujnego Janowca to tyle co nic.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#73
- "No to super, już wiem jak opowiadać o rangach". Lepiej? - Czepiał się tak jakby to było coś mega ważnego, a przecież wystarczyło lać wodę dokładnie jak teraz przed chwilą i tyle. Krzyk wydawała się mieć wszystko w pompie i zapewne tak jak podchodziła do życia, tak też sprawdzała treningi... czyli każdy mógłby przejść te odprawę.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#74
– Dużo lepiej. – uśmiechnął się do niej w przesłodzony sposób, który zwężał oczy w cienkie szparki. Ale jak już moment temu uparł się by nie oferować nowych zagadnień Kłusującej Łapie, nie zamierzał tak szybko odpuszczać. Może w króla ciszy nigdy nie wygrał, bo uważał tę zabawę za idiotyczną, ale, ale, w tej sytuacji milczenie było dla wyższego dobra. Kwiaty na janowcu przekwitały już, żółć ustępowała zieleni liści. Smutno, zawsze były ładniejsze z kwiatami.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#75
I cisza. Nagle żadne z nich nic nie mówiło. On wypowiedział się ostatni raz w tej sprawie, ona nic nie dodała. To już? Tyle? Mogła iść do legowiska? Puszczał ją już wolno? Chyba nie, skoro dalej szli w zawarte w kierunku kolejnej granicy? Eh, a było tak blisko.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości