#46
I faktycznie, to co mówił papa Wąż wcześniej sprawdziło się w stu procentach. Naprawdę było dziko, kiedy Salamandra dostawała życia, a oddechu między jednym a drugim też było niewiele. Totalna jazda bez trzymanki, która w pewnym momencie Salamandrę przeraziła kompletnie. Chłód czy mrowienia w łapach dało się przeżyć, ale rozpaczliwe wołanie o pomoc czy śmierć z różnych stron było dla niej jak horror. Jak przyszło do tego daru to córka Płomiennego Liścia myślała, że zwinie się w kulkę i zasłoni uszy, zanim do jej serca i umysłu doszło postanowienie, że pomoże każdemu kto poprosi i kto będzie potrzebował. Przez to wszystko co się działo dookoła ledwo zdążyła zarejestrować, że halo, ale jak to Muchomorowy Bór tutaj... czyli to znaczyło... o nie. O nie, nie, nie, nie, nie. Muchomorze, przecież to ty miałeś- zaczęła w myślach, ale nie zdążyła nawet tej myśli dokończyć przed pojawianiem się kolejnych Gwiezdnych, dotyków i dzikich wrażeń przy kolejnych darach, które otrzymywała wraz z postępem chwil.
Koty, które postanowiły się pojawić były małej szylkretce znane jak i nieznane. Pojawiały się koty, których usłyszeć się nie dziwiła, a były takie, które wgniotły ją w ziemię lub wprawiły w niezłe zakłopotanie, bo niektóre imiona słyszała po raz pierwszy w swoim życiu, a tu nagle dostaje dar od takiego Gwiezdnego, który był jej zupełnie obcy. Niektóre były bardziej pozytywnie do niej nastawione, a niektóre nie. Żubrze Gardło zachowywała się jakby wręcz ktoś ją zmusił, żeby się tutaj pojawiła... czy tak w ogóle się dało, czy może kotka faktycznie pojawiła się tu z własnej woli? Ah! Tyle pytań, a tak mało czasu na chociaż pomyślenie nad odpowiedzią.
Dopiero, kiedy do głosu ponownie doszedł Wąż, Tupocząca Salamandra mogła na chwilę odetchnąć. Kiedy były przywódca przytulił ją, ta odwzajemniła ten gest... najprawdopodobniej ostatni raz na bardzo długi czas. Tylko ten moment dał jej chwilę wytchnienia przed otrzymaniem ostatniego daru.
I wtedy nagle stało się coś czego w życiu by się nie spodziewała. Przed nią nie było już czarno... przez chwilę myślała, że to dalej wizja, więc pokręciła głową szybko, ale nie, okazało się, że to nie była już wizja. Widziała, ona widziała, wszystkich, którzy przed nią stali. Już otwierała pyszczek, żeby coś powiedzieć, ale papa Wąż ryknął, ogłaszając ją Tupoczącą Gwiazdą. Na oparcie się Węża o jej bok zareagowała z automatu, odruchowo, opierając się o niego-...
A potem się obudziła i poczuła ból. Szylkretka syknęła i zakryła oczy łapami. Czemu wszystko wokół było takie jasne? Oh Gwiezdni, co się działo- i wtedy kabelki w głowie zaczęły się stykać, neurony zaczęły gdzieś tam buzować i pracować. Salamandra otworzyła oczy, szybko rozglądając się dookoła, żeby potem znów je zamknąć, bo wszystko było za jasne ponownie. Ona... ona już nie była ślepa!
-Brzózka! Ja widzę! -zawołała. Próbowała otworzyć oczy i rozejrzeć się za partnerką, ale prawie się przy tym wywaliła na glebę, więc na razie oczy postanowiła trzymać zamknięte- O Gwiezdni, to... będzie ciężko się przyzwyczaić... -stwierdziła w końcu.
✿✿✿

》Slept in all my clothes like I didnʹt care
Hopped into a cab, take me anywhere
Iʹm in if youʹre down to get down tonight
ʹCause itʹs always a good time《

☼ Good morning and good night ☾

》I wake up at twilight
Itʹs gonna be alright
We donʹt even have to try
Itʹs always a good time《


✿✿✿
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W