Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Ptak większy od dwunoga? Też coś. - Prychnęła. Mruknęła zdziwiona. A potem doszło do niej jak to mogło zabrzmieć. - W sensie!! Wierzę ci! Przepraszam, zdziwiłam się, no bo... to naprawdę możliwe? Największy ptak jakiego widziałam to... hm. Orzeł? Może jakaś sowa? - Zastanowiła się chwilę. Czy było cos większego? - O, łabędzie są duże... ale żadne nie jest większe od dwunoga. Masz całkiem niesamowite imię powiem ci. No, no! - Pokiwała głową w uznaniu i uśmiechu, z przekonaną miną o jego wyjątkowości.
- Ławica to zbiór ryb, po prostu grupa wielu ryb. - Wyjaśniła i lekko się przygarbiła. - Heh... nie brzmi tak niesamowicie co struś, co?
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
Och, nie uwierzyła mu. Odrobinę oklapł, lecz kotka szybko się zreflektowała. Właściwie to nie dziwił się jej reakcji, przedstawiony jej opis strusia brzmiał bardzo fantastycznie i sam Cienisty nie do końca potrafił go sobie wyobrazić. Postanowił podejść do tej sprawy ze zrozumieniem.
- Nie, nie, nie dziwię się, ja sam znam te stworzenia tylko z opisu moich rodziców. Nigdy żadnych nie widziałem. One żyją z dwunogami na większych farmach, a ja nigdy nie oddalałem się od terenów klanów - przyznał z zakłopotaniem. Był oddanym wojownikiem czy zwyczajnym tchórzem bojącym się wyściubić nos poza własną norke? Nie wiedział.
- Kiedyś chciałbym jakieś zobaczyć. - To akurat nie była żadna tajemnica. Chciałby zobaczyć stworzenie, od którego nosi imię.
Przejechał szybko językiem po barku przygładzając odstającą kępkę futra, po czym przyjrzał się kotce jak gdyby ją oceniając. Nie był kotem mającym często kontakt z wodą, na bagnach nie było zbyt wiele ryb, raczej żaby i jakieś gady, więc nie miał porównania.
- Myślę że twoje imię bardzo pasuje do klanu Rzeki. No i nie jest oczywiste, wiesz, mam na myśli że nie jesteś po prostu Rybią Łuską lub Karpią Płetwą. Ławica brzmi dobrze!
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Oo, rozumiem... a chciałbyś... wiesz, zwiedzić świat, zobaczyć coś więcej? Nie tylko strusie. - W sumie ona miała to poniekąd za sobą, jakby nie patrzeć. No bo zniknęła, faktycznie coś tam zwiedziła... widziała nawet osiedle, nie w całości, ale część tak i to co tam widziała budziło wiele pytań i wątpliwości. Aczkolwiek strusi to tam nie widziała. Może dlatego, że to nie była ta farma, o której wspomniał?
- Oh, naprawdę? - W sumie miło jej się zrobiło. Jako tako nikt nie zwracał większej uwagi na jej imię, każdy patrzył tylko na jej oko... choć i teraz już nie zawsze, bo większość zdążyła się przyzwyczaić. Niemniej młodsze koty czasem zerkały, ale chyba głupio było im pytać... i dobrze. To była jej sprawa. Jeśli chciała o niej rozmawiać, to sama zaczynała temat. Nie lubiła gdy inne koty nie widziały wojowniczki, tylko ślepe oko. - Dziękuję. - Odpowiedziała dość delikatnie, zadowolona z komplementu. Wiadomo, ona też skomplementowała jego imię, ale on jednak miał dość niecodzienne.
- Długo już jesteś wojownikiem? Oh-- albo kimś innym oczywiście. - Może to była matka, a nie wojownik wcale. Albo nawet medyk, tylko jeszcze wieść do nich nie doszła. Starszy... raczej nie.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Oooch, nawet nie wiesz jak bardzo! Moi rodzicie wędrowali wspólnie gdy mieli na to czas i opowiadali mi wiele niezwykłych historii. Chciałbym pójść w ich ślady i też zobaczyć coś więcej niż ciągłe te same sosny i świerki, tyle że... - odwrócił wzrok jak gdyby zawstydzony, co było zgodne z prawdą; nie czuł się pewnie przyznając się do braku odwagi i czuł się jak tchórz, gdy o tym mówił. Czy wyjdzie teraz na niesamodzielną sierotę?- Nie chcę iść sam. Wszyscy mają swoje obowiązki, a rodzice nie mają już czasu na takie rzeczy.
Świat był wielki i pełen niebezpieczeństw, tyle wiedział. Widział to po wojownikach klanu Cienia - Złocisty Nektar nie miała ogona, Zimna Krew oka, byli też inni, którzy mieli odgryzione uszy lub inne urazy czy blizny zdobyte w walkach. Poniekąd to właśnie dlatego ślepe oko Rzecznej wojowniczki nie zwróciło jego większej uwagi, zastanawiało go jedynie czy z takim się urodziła, czy została okaleczona. Nie widział wokół jej oka żadnych blizn, z drugiej strony mogła zostać dziobnięta przez jakiegoś kruka. Tak czy siak nie pytal, uznał że to by było niekulturalne.
W odpowiedzi na jej pytanie po prostu pokiwał głową ze szczerym, ciepłym uśmiechem typowym dla Strusia.
- Od paru księżyców, zostałem wojownikiem na chwilę przed zgromadzeniem, ale chyba byłem za młody żeby na nie pójść. A ty? Wybrali cię na to wydarzenie?
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Wędrowali? To nie pochodzą z cienia? - Zdziwiła się bardzo. Niesamowitym by było, gdyby dwa koty, które wspólnie urządzały sobie wędrówki, nagle trafiły do jednego klanu. To całkiem romantyczne, piękna wizja! Przy okazji mogła dowiedzieć się o ich synu tego, że sam tez miał głowę otwarta na świat i nowe doznania, tylko właśnie - trzymały go tu obowiązki. Kotka kiwała głową, gdy ten mówił, bo w istocie - to tyczyło się każdego kota z klanu. - W sumie mamy tutaj coś za coś, prawda? Kocham mój klan, mam tu rodzinę, przyjaciół, zapewniam bezpieczeństwo innym, a inni zapewniają je mnie... ale muszę trzymać się całe życie tego, co znam. Tego, co jest tu. - Nie chciała dzielić się tym, że niedawno zniknęła w obronie klanu, ale sama czuła, że świat ma im tyle do zaoferowania, a oni nie mogą z tego czerpać. Była to dość smutna myśl.
- Tak, byłam tam. Rozmawiałam nawet z Ciernistym Gąszczem. - Uśmiechnęła się żwawiej na wspomnienie tego dnia. Zgromadzenie było naprawdę ekscytujące i wydarzyło się tam sporo. - Szkoda tylko, że tuż po tym... cóż, wiecie już o Poecie. Temat zgromadzenia zszedł na dalszy plan u nas w klanie. - Odwróciła wzrok, trochę zniesmaczona tym co się stało. Ona chciała dać mu szansę, ale żartowanie z zatrucia stosu i składzika, kiedy w klanie obok - i to jej aktualnego rozmówcy - faktycznie tak zginęły koty... to za dużo.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Tata pochodzi spoza klanu, dużo wędrował po świecie. Mama jest z Cienia. Chodzili razem do Siedliska Koni i pewnie gdzieś jeszcze dalej po okolicach - wyjaśnił. Struś im zazdrościł i podobnie jak Ławica uważał, że to całkiem romantyczne, znacznie lepsze niż spacer po lesie czy mokradłach. Jego rodzice byli naprawdę zgrani i dobrze się dogadywali.
- Masz rację, coś za coś. Ale czasami chciałbym, żeby klany migrowały i zmieniały tereny chociażby raz na kilkadziesiąt księżyców. Chciałbym zobaczyć na własne oczy te całe góry, wodospady, jakieś głębokie jaskinie, doliny, może jakieś gigantyczne jezioro. Nosimy takie imiona jak Górskie Polany czy Ryczące Wodospady, ale w życiu czegoś takiego nie widziałem i muszę bazować na opisach, zupełnie jak ze swoim własnym imieniem - zauważył. Nie dzielił sie dotąd z nikim takimi przemyśleniami, gdyby powiedział to komuś z Cienia pewnie zostałby wyśmiany. Tam nie było miejsca dla marzycieli, przynajmniej takie często odnosił wrażenie.
Zastrzygł zainteresowany uszami na wieść o Poecie... Poecie? Nie znał tego imienia, lecz domyślał się, że chodzi o Senny Świt - to jedyny kot o jakim usłyszeli ostatnimi czasy. Ciekawe ze nosił takie dziwne imię? Nie brzmiało jak imię klanu.
- Masz na myśli Senny Świt, tak? Opowiesz mi o tym coś więcej? Jestem ciekawski, a ta sprawa brzmi bardzo, uhm, interesująco. Próbował zrobić coś takiego jak Rwąca Zawieja? - niedawno zastanawiał się na treningu z Łasicą co mógł zmalować Rzeczny medyk i teraz miał okazję dowiedzieć się czegoś więcej o ile kotka będzie miała ochotę o tym rozmawiać.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- O! To masz ciekawe pochodzenie. Ja jestem stuprocentową rzeczniaczką. Tylko moi rodzice nie są razem, po prostu się nami opiekowali. - Spuściła nieco smutny wzrok, bo gdy inne kociaki bawiły się "z mamą i tatą", to jej rodzic wychodził z kociarni, gdy już nie był potrzebny, a tata też nie zawsze był dostępny. Powróciła jednak w miarę szybko wzrokiem do Strusiego Stada. - Jak tak teraz myślę, to oboje mamy pojedyncze imię, ale oznaczające mnogość. Ja mam ławicę, ty stado. Ciekawe, co? - Rozbawiło ją lekko. - Nigdy nie byłam w Siedlisku Koni, nie szłam tamtędy. - Nie dodała kiedy konkretnie. Ot, ogólnie.
- O, a wiedziałeś, że ogólnie te tereny nie są naszymi pierwszymi? Klany już raz były gdzie indziej. - Tylko to nie była taka sobie o, ogólnodostępna historia. Ona sama dowiedziała się o tym od przywódcy, dopiero po spytaniu go. Nie zdziwiłaby się gdyby Struś nie wiedział, ale też nie zdziwiłaby, gdyby wiedział i właśnie dlatego wybrał taki kierunek tematu.
Machnęła ogonem zdziwiona. - Tak, Senny Świt. - No przecież, inne klany nie nazywały go Poetą! Ona sama już zapomniała. - On... nie wiemy. Na wszelki wypadek poszłam zebrać nową zwierzynę na stos, by pozbyć się starego, a w lecznicy wymieniono zioła. Nie chcieliśmy ryzykować, bo powiedział, że nie wiemy, czy nie zatruł stosu. - Zmarszczyła czoło i spojrzała na ziemię pod kłodą. - Ufaliśmy mu, nigdy nie spodziewał się, że pewnego dnia po prostu... po prostu nagle się okaże, że za plecami przywódcy i klanu robił sobie co mu się żywnie podobało. - Spojrzała znów na orientala. - Najpierw byłam za tym, żeby został, bo za służbę klanowi myślałam, że nalezy mu się szansa. Ale nie, kiedy rzucił tak bezmyślną głupotę tuż po wydarzeniach z waszego klanu. - Struś nie wiedział, że Przypływ miała jeszcze jeden powód, by tak ją to zniesmaczyło. Przez sytuację w Klanie Cienia umarła Barwnoskrzydła, a to przerzuciło ciężar emocjonalny na jej mistrza. Poniekąd była z tym bardziej związana niż inne koty, bo rozmawiała z nim o tym i jej trening opierał się o emocje Ognistego Serca.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Och, przykro mi. To musiało być bolesne? - Nie do końca wiedział jak to mogło wyglądać, on sam miał kochających rodziców trzymających się razem i współpracujących na każdym kroku, więc nie wiedział jak może wyglądać wychowanie kotów nie chcących być razem. Kłócili się, rywalizowali? Może nie powinien pytac.
- Masz rację. To faktycznie ciekawe. Wierzysz w przypadki? - zagaił ją niby żartobliwym tonem głosu, ale w jego piersi coś lekko drgnęło. - Może... chciałabyś się ze mną wybrać do Siedliska Koni? To niedaleko - spytał z nadzieją, że usłyszy potwierdzenie, choć szykował się na odpowiedź. Nie wszyscy chcieli bądź mogli zostawić swój klan nawet na jeden dzień jeśli mieli w nim obowiązki.
- Och. Nie wiedziałem. Wiadomo dlaczego zmienili tereny? Skończyła im się zwierzyna na starych? - To brzmiało jak najbardziej logiczny powód do migracji klanów, sam czasami się dziwił, że myszy i zające nie znalazły sobie bardziej przyjaznych im terenów niż te kocie, gdzie nieuchronnie czekała je rola sprowadzona do stania się czyimś śniadaniem.
- Nie dziwię się skoro tak się zachował, w końcu kto chciałby ryzykować. W klanie Cienia umarlo wiele kotów, starsi wojownicy do dziś opowiadają o tamtym zdarzeniu ze strachem. Pytanie co trzeba mieć we łbie żeby jako medyk choćby pomyślec o czymś takim? - Struś pokręcił głową zniesmaczony, a także z odrobiną współczucia, bo jego zdaniem nikt nie powinien musieć przeżywać czegoś takiego.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Wiesz... nigdy tego nie ukrywali. Czy bolało? Chyba nie. Bo to nie tak, że coś straciłam. Tak było po prostu zawsze. Nigdy nie czułam się niechciana czy coś, tak w zasadzie to zawsze mogłam liczyć na pomoc i wsparcie, jedynie nie miałam nigdy możliwości powiedzieć "mama i tata". Ale wiesz, to moi rodzice, kocham ich. Oni mnie. Jest dobrze. Trochę głupio to palnęłam, przepraszam, nie chciałam się chwalić, że mam gorzej czy coś. Dodałam tak tylko w ramach tematu. - Machnęła łapką, bo nie chciała, żeby pomyślał, że to jakiś ciężki, trudny temat, którego Przypływ nie może przerobić psychicznie.
Chyba Strusia faktycznie też to zainteresowało, bo jego pytanie było dość... głębokie, nawet jeśli niby wypowiedziane żartobliwie. - Najbardziej to chyba jak ktoś przypadkowo uderzył głową o kamień jak był mały... - Westchnęła. - Był taki kocur, który usilnie próbował wzbudzić moje zainteresowanie na wszystkie najgłupsze sposoby i nigdy do niego nie dochodziło, że nie jestem zainteresowana. - Pozwoliła sobie rzucić żartem, jednak poważną informację. W taki przypadki wierzyła - Karasiowa Łapa się urodził przypadkiem, a potem przypadkiem zniknął. Cały ten kot był tak przypadkowy, że poniekąd cieszyło ją, że zniknął, ale nie chciała tego nikomu przyznać na głos. Wystarczyło poczucie w środku, że już nie będzie jej zamęczał i poszedł szukać szczęścia gdzie indziej. - Ale wracając jeszcze to... chodzi ci o to, czy wierzę w to, że wszystko jest przypadkowe czy dzieję się... bardziej, jakby los przypisany z góry? Hm. - Na chwilę spojrzała w górę, myśląc. - Wierzę, że sami mamy wpływ na to, co się dzieje. W końcu wiele śmierci wychodzi z tego, że ktoś kogoś zaatakował. Wiele relacji wynika z tego, że ktoś postanowił je pielęgnować. I wiele miotów wynika z tego, że ktoś postanowił je zrobić. Niektóre spotkania są przypadkowe, jak to nasze, ale wyniknęło z tego, że oboje postanowiliśmy u przyjść. Może to bardziej Gwiezdni zsyłają jakieś małe sygnały, żebyśmy postanowili tak a nie inaczej? Pomagają nam w jakiś nieobjaśniony sposób. - Uśmiechnęła się szeroko, otwierając pyszczek i znów spojrzała w górę. Tam gdzie byli oni.
- Oh, dość bezpośrednie pytanie. - Odparła na pytanie o Siedlisko Koni. Znali się dosłownie chwilę, coś o sobie opowiedzieli, a teraz mieli wyruszyć na przygodę tak jak jego rodzice? ... W sumie to było dość zabawna myśl, ale tak pozytywnie. Brzmiało romantycznie! Samo wyobrażenie sobie takiego spaceru wydawało jej się bardzo fajną odmianą życia codziennego. Musiała się jednak chwilę zastanowić. Dostała Nakrapianą Łapę pod skrzydła, więc wypadało skupić się na niej... ale... może po prostu wyjdzie rano, a zrobi dzień przerwy od treningu? W końcu czasem się tak robiło. Z poprzednimi terminatorami też nie zaczynała z rana, nie kończyła wieczorem, a następny dzień powtórka. - Ty masz trochę bliżej... ale... jeśli wyjdziemy rano, to chyba powinno być w porządku? W końcu... Siedlisko koni jest chyba gdzieś tu niedaleko, prawda? - Ona nie widziała go ze swoich terenów. Słyszała jedynie o koniach za terenami, ale zasłaniał je Klan Gromu. - Terminatorzy się ucieszą z dnia wolnego. - Założyła dla rozmowy, że Struś kogoś trenuje. Tak było łatwiej i dawało od razu takie znaczenie, że dla niej jest to oczywiste, że taki kot kogoś trenuje. Nie wydawał się głupi, nie wydawało jej się, żeby miał jakieś dziwne zakazy. Oczywiście mógłby tez nie mieć szczęścia i zwyczajnie nikogo nie dostać. Ale wybrała tak.
- Zalęgły się tam rysie. Więc przenieśli się dla bezpieczeństwa. - Odpowiedziała. Czyli jednak nie wiedział, więc ucieszyła się, że mogła podzielić się ciekawostką ze Strusim Stadem. Zawsze warto opowiadać o dziejach klanów, bo dzieliły ich granice, ale mieli wspólną historię. Nie powinna być zamknięta na konkretne jednostki.
- Wiele księżyców był jedynym medykiem Klanu Rzeki i nie zawodził, ale jednak kłamstwa nie mogły trwać nieskończoność. - Temat Poety był dla niej tez mało przyjemny, więc postanowiła go trochę zmienić. - Ale hej, dzięki temu teraz moja siostra szkoli się u Ciernistego Gąszczu. - Rzuciła uśmieszek. Była z niej dumna!
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Nie musisz przepraszać. Mimo wszystko patrzyłaś pewnie na inne dorastające koty, którzy mieli rodziców zachowujących się zgoła inaczej. Wiadomo, nie miałaś najgorzej, w końcu miałaś obojgu kochających rodziców, ale moim zdaniem to normalne, że czasami jest ci trochę żal z powodu ich relacji - miauknął ostrożnie. Nie chciał wyjść na takiego co ją zagłaska na śmierć i robi z igły widły, a jednak miał wrażenie, że kocica wcześniej była smutna z powodu tego, że jej rodzice nie byli partnerami. W jego mniemaniu to faktycznie mogło boleć, w końcu to trochę jak niepełna rodzina.
Struś wysłuchał wojowniczki, a końcówka jego ogona drgnęła nerwowo, gdy usłyszał opowieść o jakimś natrętnym kocurze. Czy to była delikatna aluzja w jego kierunku, czy wydał jej się zbyt natrętny lub dziwny przez swoje głupawe przypadki? Może Ławica właśnie uznała go za jakiegoś nawiedzonego i dziwacznego. Struś poczuł, że robi mu się gorąco we własnym futrze, lecz starał się niczego po sobie nie okazać i stłumić nerwowość najlepiej jak potrafi.
- Och, hm. I jak, odpuścił sobie w końcu? - zagaił pytaniem o tego kocura. - Ja myślę, że przypadków nie ma i ktoś, może Gwiezdny Klan, zsyła nam szanse na różne rzeczy, ale to od nas zależy jak je wykorzystamy. Na przykłaaaad my się spotkaliśmy i zaczęliśmy rozmawiac, a mogliśmy się zignorować i odejść w swoje strony bez zamienienia słowa. - Pogorszył czy polepszył sytuacje? Za nic nie potrafił tego stwierdzić. A może po prostu za dużo myślał i nie powinien się tak przejmować.
Ucieszył się, gdy Ławica wstępnie się zgodziła. Miała wątpliwości, to jasne, sam zachowałby się tak samo zwłaszcza że teraz zaczął się obawiac, iż pospieszył się ze swoją propozycją (znów te uporczywe myśli, co się z nim działo?), lecz kocica zareagowała pozytywnie, przynajmniej na pierwszy rzut oka, więc tym razem chyba niczego nie zmaścił.
- Jest całkiem blisko terenów mojego klanu. Jeśli chcesz mogę się jutro przebiec tam i z powrotem, ocenię ile czasu zajmie mi droga i dołożę do tego czas potrzebny na przejście przez cały teren mojego klanu. To powinno być mniej więcej równe twojej trasie, wtedy będziesz wiedziała ile mniej więcej zajmie sama wędrówka - zaproponował. Najwyżej Łasica oberwie mu uszy za jednodniową przerwę w treningu, choć miał już plan i to sprytny, że nabierze ją, iż to po prostu nagroda za wspaniałe postępy w treningu: dzień wolny do dowolnego wykorzystania. Struś był bardzo odważny teraz, gdy miał jakiś cel, acz na pewno będzie się stresował, gdy przyjdzie mu faktycznie przetrzeć szlaki. W końcu wcześniej nie wychodził nigdzie dalej sam, a teraz oferował się z prawdziwą wycieczką w nieznane - miał jednak tą przewagę, że mógł zapytać rodziców o drogę w tamto miejsce i upewnić się, że jest ona bezpieczna.
- Och. W sumie to aż dziwne, że sobie z nimi nie poradzili, w końcu ryś to też kot tylko... no większy, nie? Ale przeciwko całemu klanowi nie miałby szans... chyba że było ich naprawdę wiele. - Musiał koniecznie zapytać rodziców o szczegóły przeszłości, Kozia Gwiazda jako przywódczyni na pewno będzie wiedziała o tym coś więcej!
- Uuu, twoja siostra zostanie medyczką? Nieźle! Będziesz krewną ważnej persony. Dasz mi znać czy oni, medycy, serio mają wizje i sny zsyłane przez Gwiezdny Klan? Przyznam, że nie mam odwagi zapytać o to Ciernistego Gąszczu - przyznał z zawstydzonym uśmiechem.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Nie myślę nad tym jakoś głębiej. Teraz gdy jestem starsza to to i tak nie ma aż takiego znaczenia. - Albo tak próbowała sobie wmawiać, żeby po prostu nie zadręczać się tym, że niektórzy mieli lepiej? I niby mogło być jej źle, w końcu to nie tak, że inni mają gorzej i ona nie może się smucić. Ale jednak... ah, mniejsza. Jest dobrze jak jest.
W zasadzie to nie chciała obrzucać go takimi myślami, że ten się naprzykrza, bo to były kompletnie dwa różne podejścia. Ten rozmawiał, a Karaś się narzucał. - Chyba tylko dlatego, że nagle zniknął. Nie wiemy co się z nim stało, nikt go nie znalazł... ale do ostatniego dnia próbował, tylko, że w kompletnie dziecinny sposób. Wyobraź sobie, że kiedyś do mnie podszedł i na informację, że mam chore oko, powiedział mi, uwaga, "o fajnie ja tez interesuję się chorobami". - Przekręciła oczami. - A innym razem powiedział, że wiele nas łączy, "bo ja nie mam oka, a on nie ma ucha i może byśmy razem poszli na randkę". Myślałam, że padnę, powaga. - Podzieliła się z nim przypadkami, jakie zaserwował jej Karasiowa Łapa i w międzyczasie się z tego śmiała, ale były to żałosne wspomnienia, które nie budziły w niej ciepła, a politowanie na myśl o dzieciaku.
- Yhym, z tym się zgodzę, spotkaliśmy się, ale ja sama postanowiłam się odezwać, żaden Gwiezdny mnie ku temu nie pchnął. - Patrzyła na niego ciekawa, z uśmiechniętymi oczami i nieco większym uśmiechem na prawej stronie pyska, niż lewej, taki asymetryczny, ciekawski uśmiech, z lekko obniżoną jedną z brwi. Bo jego podejście było okej i było interesujące, nic złego w nim nie było. Ale jednak nadal - Łabędzia Szyja nie powiedział jej, żeby odezwała się do Strusia. To ona tego chciała. - Ale może sam fakt, że dziś oboje tu przyszliśmy.... to było coś z góry. - Śmiesznie to brzmiało, tak jakby byli sobie pisani! Ale dopiero się poznali! Cóż, nie szkodzi sobie tak pogdybać. Nic złego nie robią, ani krzywdy nikomu, ani na złość sobie. Miła rozmowa i przemyślenia.
Kurcze, Struś był gotów na poświęcenie swojego czasu specjalnie, żeby sprawdzić dla niej ile czasu musi przygotować i jak do tego podejść. To było... nawet urocze. Podniosła łapkę i zakryła lekki chichot. Pozytywny notabene! - To bardzo miłe z twojej strony. Chętnie przyjmę pomoc. - Mogła powiedzieć, że zaryzykują i sprawdzą, ale w sumie jeśli chciał coś takiego od siebie dać, a wyglądał jakby bardzo chciał to zrobić, to czemu nie?
- Było ich więcej. Są dużo większe od nas, trochę jak duże psy. - Dodała, bo faktycznie nie zawarła w wypowiedzi jak wielkie niebezpieczeństwo stanowiły.
- Oh gdybym ja miała odwagę spytać... szczerze mówiąc moja siostra nie jest zbyt rozmowna i otwarta, nawet do mnie i ciężko mi z nią rozmawiać dłużej, bo mam wrażenie jakby nie chciała... Nie wydaje mi się też, żeby nadawała się na empatycznego medyka i była w stanie pomóc kotu zlęknionemu... ale będzie dobrym zdrowo myślącym, racjonalnie i chłodno kotem w sytuacjach wymagających szybkiej interwencji i spokoju. - Może nie powinna tak o opisywać wad siostry, które zauważała, ale przecież Struś mógłby ją spotkać w każdej chwili i sam by się o tym przekonał. A pochwaliła ją także, więc hej, jest oki. Poza tym to nie każdy był idealny we wszystkim, taka prawda.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- W sumie racja. - Oboje byli w takim wieku, że rodzic tracil znaczenie, czy raczej pełnił mniejszą rolę niż gdy byli dzieciakami i rodzice stanowili cały swiat, byli fundamentem i podstawą.
Słysząc jakie podrywy musiała znosić Ławica nie mógł się powstrzymać: wybuchnął śmiechem.
- O rany, serio oryginalny element był z tego kota! Naprawdę dobre! - śmiał się kręcąc głową przy okazji zapamiętując sobie czego nigdy nie robić, choć coś takiego nigdy nie przyszłoby mu do głowy. Żyjąc w Cieniu był przyzwyczajony do widoku wojowników i ich blizn bądź brakujących fragmentów ciała, na przykład uszu bądź ogonów i nie robiło to na nim aż takiego wrażenia.
- Wybacz, nie śmiałem się z Ciebie tylko z jego podrywów, bo o matko, chyba nigdy jeszcze nie słyszałem o czymś równie nieudolnym - mruknął gdy już przestał się śmiać, choć wciąż jego pysk rozjasniał szeroki rozbawiony uśmiech.
Pokiwał do niej głowa na znak, że zgadza się z jej słowami, choć nie wiedział co ma dodać więcej. Pchało mu się do mordy coś w stylu "zobaczymy co z tego wyniknie, nie?", ale uznał że to by zabrzmiało dziwnie, jakby się narzucał, dlatego ugryzł się w język.
- Nie ma sprawy. Kiedy mniej więcej byłabyś gotowa wyruszyć? Zrobię przedtem rundkę dla siedliska i zrobię swojej terminatorce taki trening, żeby mnie błagała o dzień odpoczynku - w jego oczach pojawił się psotny błysk, choć znając Łasicę i jej nieposkromioną energię mogło wyjść całkiem na odwrót.
- A, więcej, to faktycznie kiepsko. Teraz rozumiem - wyobrazil sobie olbrzymie koty trzymające się w grupach większych niż ich klany i nagle nie miał problemu ze zrozumieniem decyzji swoich przodków.
- Aaa, rozumiem. Rodzeństwo potrafi być dziwne, moje też takie bywa. Jedna z moich sióstr jest całkiem normalna i spoko, za to jeden z moich braci jest silniejszy niż większość wojowników, dosłownie jak trzepnie łapą to drzewo pada, tylko że nigdy nie wiem czego się po nim spodziewać. Jest trochę stuknięty, tak jakby nie dorósł i nigdy nie wiem co mu wpadnie do głowy, trochę jakbym miał do czynienia z dorosłym nieobliczalnym kociakiem o sile borsuka. A reszta... No, zniknęła.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Kiwnęła głową. - Spoko. - Odparła na jego tłumaczenia. Zrozumiała. Nie musiał się bać.
- Może tak żeby móc ogarnąć wszystko i dopasować pod siebie dzień, to... 4 wschody słońca? - To była dla niej taki pewny odstęp czasowy, by nie przejmować się, że nie zdoła zorganizować dnia dla swoich podopiecznych albo nie da rady zapolować. Miała zamiar wszystko odpowiednio dokończyć, a potem zapewnić sobie dzień wolnego, najwyżej biorąc jakieś polowanie na koniec dnia gdy wróci. Za to terminatorki będą miały dzień spokoju, przerwy też były wskazane.
- Co ty, to po kim on odziedziczył taką siłę? Po żbikach? - Zaśmiała się radośnie na myśl o tym, że ich rodzice musieli być jakimiś totalnymi siłaczami skoro tak to wyglądało.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
- Dobra, pasuje - zgodził się bez chwili zastanowienia. Sam miał czas żeby sobie wszystko przemyśleć, zrobić zwiad i przygotować się do tej wycieczki jak na odpowiedzialnego kota z obowiązkami wypadało.
- Nie mam pojęcia, nie wiem czym go moi starzy karmili gdy był mały. Może dawali mu jakieś specjały, których zabrakło dla reszty - uśmiechnął się żartobliwie, podczas gdy w rzeczywistości czuł dyskomfort i żałował, że zaczął ten temat. Struś od zawsze przejmował się, że nie jest taki silny jak brat, że nie jest tak potężny. Chciał tako być, ale obok siły to Struś nawet nie stał niestety.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Już w brzuchu walczył jak reszta spała. - Zachichotała. - To widzimy się? - Mruknęła i zeskoczyła z Kłody. - Nie dzielimy granic, więc spotkajmy się na końcu granicy Klanu Gromu, ty obejdziesz ich tereny, ja też i w końcu się zauważymy. - Kiwnęła mu głową. Radosnym, eleganckim krokiem odeszła w stronę terenów Klanu Rzeki, czekając od dziś na dzień spotkania ze Strusim Stadem.
/zt
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆