Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
Sytuacja u Strusia mniej więcej się nie zmieniła. Cień był dla niego klanem pełnym duchów utraconych bliskich i coraz rzadziej pojawiał się w obozie. Powoli szukał dla siebie jakiegoś miejsca na terenach niczyich, świadom że do klanu należy już tylko z nazwy, ale mentalnie nie czuł już żadnej przynależności do tego miejsca.
Uświadomił sobie, że jeśli odejdzie z klanu straci dostęp do Czterech Dębów... Chciał się z tym miejscem pożegnać, dlatego tutaj przybył. Prawie od razu wyczuł zapach klanu Rzeki - przez Ławicę był wyczulony na tym punkcie, przez chwilę poczuł nawet przypływ szalonej nadziei, że przypadkiem kocica wybrała się w te okolice, ale nie, to był jakiś losowy młodziak. Ze względu ja jego przynależność Struś postanowił go zaczepić.
- Siemano, jestem Strusie Stado. Imponujące miejsce, co nie? Pierwszy widok potrafi zrobić wrażenie - zagaił rozmowę. Kocurek wyglądał na młodziutkiego, a po fascynacji w jego wzroku Struś domyślał się, że widok serca wszystkich czterech klanów był dla niego czymś nowym i dalej ekscytujacym.
przeciętnego wzrostu || orientalna budowa || sierść biała, naznaczona czarnymi plamkami; czarny ogon z białą końcówką || zielone oczy
naiwny, łatwowierny, ufny || ciekaw świata, zadaje bardzo dużo pytań || mówi wprost i wszystko odbiera bardzo dosłownie || fanatyk wędkarstwa (po starym)
mysia łapa., barwna woda [gk] || bardzo dużo innych frajerów
Ryba w pewnej chwili położył się na ziemi pod witkami wierzby i leniwie, jakby od niechcenia - choć w jego oczach dalej tliła się fascynacja - bawił się nimi łapą, rozciągnięty na ziemi. Obserwował uważnie sposób w jaki promienie słońca prześwitywały przez kurtynę z wierzbowych liści, jak jasne plamki tańczyły na ziemi. Tak, podobało mu się to miejsce. Ilość nowych zapachów sprawiała, że nos aż go swędział; miał cichą nadzieję, że może wpadnie na kota z innego Klanu. Chciałby porozmawiać z kimś z innego Klanu...
Gwiezdny Klan, jak widać, zamierzał jego życzenie spełnić. Zaraz spomiędzy zasłony wierzbowych witek wyłonił się kocur, który przypominał jego samego sylwetką i kształtem pyska. Ryba usiadł, wyprostował się i przyjrzał nieznajomemu, słuchając jego słów. - Dzień dobry. Jestem Rybia Łapa - przywitał się grzecznie. - O. Tak. Bardzo ładne drzewo. Na naszych terenach nie ma takich wielkich wierzb, jak ta.
Jak to Rybia Łapa miewał w zwyczaju, zaraz w jego głowie pojawiła się cała masa pytań. - Wyglądasz jak ja - zauważył błyskotliwie, zanim przeszedł do zalewania Strusiego Stada pytaniami. - Z jakiego jesteś Klanu? Ja jestem z Klanu Rzeki. Co znaczy twoje imię? Nie słyszałem nigdy o czymś takim jak... struś?
x
floating atop the surface of the lake, the moon’s silver coins slip through his fishing net
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
Rybia Łapa... Och, jak Rzecznie. Słyszał już o Rzecznej Łapie gdy rozmawiał z Ławicą, widocznie kotów z typowo wodnymi imionami było znacznie więcej.
- Ano. U was w Rzece mało jest takich kotów jak my? To znaczy wiesz, chude, duże, duże pysk, długi pysk, o. - W Cieniu... Kiedyś było ich wielu, lecz teraz od kiedy większość jego rodziny przepadła faktycznie Struś należał do nielicznego ginącego gatunku.
- Jestem z Cienia - jeszcze. Nie powiedział tego jednak na głos. - Hmm, Struś to taki ptak żyjący z dwunogami. Słyszałeś o kurach, gęsiach, kaczkach, indykach? Struś to też hodowany przez nich ptak, tyle że ponoć jest gigantyczny, większy od dwunożnych i z wielkimi pazurami! Ale nie lata, biega po ziemi. Osobiście nigdy go nie widziałem, jednakże moi rodzice się na takie natknęli podczas swoich podróży - opowiedział mu swobodnym tonem. Jego imię było nietypowe i nie dziwiło go, że wzbudzało zainteresowanie.