Ryba przysiadła na ziemi, by dać sobie odpocząć i odzyskać siłę w nogach. Całe szczęście, że Krzyk nie kazała jej tego powtarzać. Z pewnością łatwiej i spokojniej będzie jej szło, gdy samodzielnie będzie się uczyć, bez napięcia że ktoś ją może ocenić. No i mistrzyni ją pochwaliła!
- A możemy pójść nad wodę? - spytała, podnosząc się powoli. - Mam ochotę na rybę.
Nie miała ostatnio okazji, by sobie połowić, a skoro miały teraz z Krzyk chwilę wolnego czasu, to chciałaby skorzystać z przyjemnością.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Zawahała się lekko. Nie to, żeby chciała jej zabronić, ale trochę głupio przyznać, że nie umiała łowić ryby. Z drugiej strony przecież nie była rzeczniakiem, miała prawo nie umieć. - To domena Klanu Rzeki, pamiętasz? Ja... -Przerwała, bo w tym momencie przypomniało jej się jak rozmawiała o tym z Kolczastym Grzbietem. Dobrze byłoby poszerzyć umiejętności polowania o tę technikę, a jak miałaby uczyć nie umiejąc tego? Chyba pora wykorzystać swoją terminatorkę jako chwilowego mistrza.- No dobra, ale pod warunkiem, że pokażesz mi co i jak. Bo nie chce stać przy brzegu jak bezużyteczna kupa futra i się tylko przyglądać. -
Spojrzała krótko na kotkę, speszona. Ona ma uczyć ją? Jasne, mogła, tylko że...Co jeśli jej technika nie jest jednak dobra? Albo jeśli powie lub pokaże coś nie tak i Krzyk pomyśli o niej same najgorsze rzeczy? A co, jeśli-
- Jasne, pokażę - zgodziła się, starając się wygłuszyć przerażone myśli. Może wcale nie będzie tak źle! A może będzie tak okropnie, że zastępczyni wpadnie do rzeki? Albo wyrzuci ją z klanu? O rany...
Rybka ruszyła niepewnie w stronę południowych granic Klanu, by zacząć kierować się w stronę rzeki.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Podążyła za kotką zadowolona z zaistniałej sytuacji. Nie przepadała za wodą, ale lubiła uczyć się nowych rzeczy. Zresztą, jeśli jej się nie spodoba to nie musi przecież korzystać z tej techniki. - Zupełnie jakbym znowu była Krzykliwą Łapą, hehe. -Zauważyła z głupim uśmiechem na pyszczku. Trochę im to zajęło, ale ostatecznie doszli nad rzekę. Krzyk pochyliła się nad taflą wody, jakby jakaś ryba miała jej zaraz wskoczyć do mordy.
Krzyk nie była w aż takim błędzie, jeśli chodziło o technikę. Ryba spojrzała na nią krótko, a następnie sama przylgnęła do brzegu, przysiadając na zgiętych nogach przy tafli wody.
- Nie jest to szczególnie skomplikowane - zaczęła, poprawiając postawę i przesuwając się parę kroków dalej od mistrzyni. - Głównie chodzi o to, żeby przyglądać się wodzie. Jest to trochę czasochłonne, ale warto - dodała.
By zademonstrować Donośnemu Krzykowi, jak to wygląda w praktyce, odsunęła się jeszcze dalej i cicho siedziała skulona przy brzegu, bacznie obserwując taflę. Po chwili zanurzyła łapę w wodzie i na pazurku wyciągnęła małą rybkę, która wyrwała się z objęć szamotaniną i z pluskiem trafiła z powrotem do wody. I tak nie miała być zjadana, przynajmniej nie przez Rybę.
- Trzeba trochę praktyki, czasami nie do końca widać je w wodzie, więc trzeba czekać aż same się wynurzą.