Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Czy Medyków, Opiekunów i Przywódców też dotyczą jakieś dodatkowe zasady? — Pewnie nie, bo gdyby tak było powiedziałaby mu o tym, ale zawsze lepiej się upewnić. To, że aby zostać terminatorem trzeba było mieć sześć księżyców miało jakieś tam uzasadnienie. Nie był zadowolony z czekania aż będzie mógł zwiedzić tereny, ale trenowanie jako kociak wydawało się dość przerażające i okrutne. Zastępca trenujący innego kota też miał sens. W ten sposób mógł udowodnić swoje zaangażowanie w życie klanu. A czuwających w nocy nowych Wojowników już widywał. Najwyraźniej tak już musiało być, nie zamierzał szukać dziury w całym.
— Dolinka i Polanka — powtórzył — są tak małe, że potrzebują zdrobnień? — Nie widział innego sensu w nadawaniu takich nazw. No może po za tym, że brzmiały dość uroczo, ale chyba oficjalne nazwy terenów nie musiały być urocze. — Czy na Makowej Polance jest dużo maków? — Pewnie tak, chociaż nie miał pewnego zaufania do nazw, więc wolał się dopytać. Miejsce pełne kwiatów brzmiało pięknie.
— Och, mogę podejść się przyjrzeć? — spytał, gdy zbliżyli się do Nory pod Drzewem.
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
- Medycy mają cały swój oddzielny Kodeks, ale o jego treść lepiej pytać kogoś innego niż mnie. O opiekunach nic nie wspomina, a o przywódcach mówi, że ich słowo jest prawem. Oraz to, że zastępca zostaje nowym przywódcą po śmierci poprzedniego. – Niekoniecznie polecała komukolwiek rozmawianie z Sennym Świtem, ale jeśli ktokolwiek w klanie miał znać dokładną treść zasad obowiązujących medyków, to właśnie on. O ile założyć, że w ogóle je znał – a nie kierował się tak naprawdę jakimś regułami, które przyniósł ze sobą z miejsca, gdzie żył wcześniej. - Są całkiem spore, może ten kto nadawał im nazwy lubił takie urocze określenia? I tak, gdy tylko nadchodzi odpowiednia pora, rośnie ich tam całe mnóstwo, teraz też jeszcze można je tam oglądać, chociaż przy ostatnich deszczach mogą wyglądać trochę słabiej. – Rzeczywiście, warte do obejrzenia – było to naprawdę piękne miejsce. Jak zresztą wiele na ich terenach, z pewnością żaden inny klan nie miał tak wspaniałych ziem jak Rzeka. - Jasne, nie ma problemu. Właściwie – chcesz się nauczyć przy okazji wspinać na drzewa? – Skoro już mieli zatrzymać się tam na chwilę, to czemu nie skorzystać z okazji i nie nauczyć się od razu czegoś jeszcze?
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Hmmm rozumiem, czyli w razie pytań muszę podejść do Poety. — Nie był jeszcze pewien czy to zrobi. Medyk raczej wolał mówić o Nowym Świcie, niż swoich obowiązkach. Obie te rzeczy go ciekawiły, więc kto wie, może udałoby mu się wyciągnąć jakieś nowe informacje, o chociaż jednym z tych tematów. — Właśnie! Są jeszcze starsi, o nich też coś jest?
Kolejne miejsce na wyprawy znalezione, teraz tylko poczekać na dogodną okazję, by się do niego udać.
Nie czekając na Kałużę pobiegł do Nory i zaczął jej się przyglądać. Korzenie nie będące pod ziemią wyglądały ciekawie. Może było ich wiele, ale były dość drobne, przynajmniej w porównaniu do wielkiego pnia, który musiały utrzymywać. Oglądał miejsce przez dłuższą chwilę, wchodząc głębiej do nory i co jakiś czas pacając łapą korzenie.
Nagle dotarło do niego, że Kałuża zadała pytanie. — W sumie czemu nie?! — Nowe umiejętności zawsze były na plus. — Z chęcią się nauczę. — Dodał trochę bardziej stonowanym głosem.
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Właściwie o czym jak o czym, ale Kałuża wolałaby, żeby jej terminator nie słuchał o Nowym Świcie. Jeśli już o coś trzeba było pytać medyka, to zdecydowanie lepiej było się trzymać się spraw klanowych, nawet jeśli do mówienia o tym był mniej chętny. - Nie, o nich akurat też nic nie ma. Zaraz wrócimy do Kodeksu, a teraz – wspinanie. Można spróbować to zrobić albo powoli i ostrożnie, albo jednak trochę szybciej. Gdy wspina się spokojnie, po prostu trzeba po kolei odrywać każdą z łap i przesuwać ją trochę wyżej. Jeśli chcesz, żeby było szybko – najlepiej podbiec do drzew i od razu na nie skoczyć. Potem objąć przednimi łapami drzewo, tylne trzyma się bardziej przy sobie. Dalej podciągasz się tymi przednimi łapami, wybijasz do nich tylnymi i tak ciągle, na zmianę. – Nie było to aż takie trudne, chociaż akurat krzywo zrośnięta łapa Kałużowej Doliny trochę utrudniała taką szybszą wspinaczkę. Jednak Chabra nic nie powinno powstrzymywać, więc mógł sobie ze wszystkim bardzo dobrze poradzić. - Chcesz spróbować? – Jak tam wolał, nie musieli przecież teraz robić wszystkiego tylko w ten najbardziej prędki sposób, jeśli chciał zacząć spokojniej, to też w porządku.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Wysłuchał wskazówek Kałuży, jak tylko usłyszał o dwóch opcjach od razu wiedział, że zdecyduje się na tą szybszą opcje. Nie było sensu, ani celu w robieniu tego powoli. Kot przecież nie będzie oceniać stylu jego wejścia, tylko rezultaty. A jak tak wbiegnie, to nawet się nie zorientuje, a już będzie na samej górze.
— Jasne! — Starał się powtarzać sobie w głowie porady Mistrza, prawdopodobnie powtórzył też coś nieświadomie na głos. Wbiec, szybko, łapy blisko, podciągnąć, objąć drzewo.
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
- Dobrze, ja będę zaraz obok, jakby coś się działo. – Zapewnił, podchodząc do pnia drzewa, po którym zaraz miał się wspinać terminator. Jeśli coś miało pójść bardzo źle, to na pewno lepiej było spaść na wielką kulę futra, którą była Kałuża, niż prosto na twardą ziemię. Nawet jeśli miałoby to trochę uszkodzić przy okazji wojownika.
Skoro wszyscy byli gotowi, pozostało jedynie poczekać na akcję Chabra, nie spuszczając z niego wzroku ani na moment. Raczej wszystko powinno pójść w porządku, wspinanie się nie było przecież nie wiadomo jak trudną umiejętnością, ale jednak ostrożność była zalecana.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Stanął w pewnym odstępie od wskazanego drzewa, po czym wziął rozbieg. Gdy zbliżył się do drzewa, wybił się i wskoczył na pień. Wszystko działo się na tyle szybko, że nie dostał okazji na przeanalizowanie sytuacji. Odruchowo wbił pazury w korę i energicznie zaczął się się wspinać. Podciągał się przednimi łapami, a tylnymi wybijał. Tak jak tłumaczyła Kałuża.
Z pewnością wyglądało to bardziej pokracznie niż u doświadczonego w spinaczce kota, lecz w końcu dotarł do jednej z gałęzi. Wszedł na nią i usiadł. — Widzisz? Udało mi się! —krzyknął radośnie, a w jego głosie dało się również wyczuć dumę.
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Na szczęście nie było się czym martwić, nic nie wskazywało na to, żeby Chaber zaraz miał spaść z drzewa w sposób zupełnie niekontrolowany. Mimo wszystko Kałużowa Dolina dalej nie spuszczał go z oka ani na moment, na wypadek gdyby sytuacja miała się nagle zmienić. - Bardzo dobrze! Spróbuj podejść jeszcze nieco wyżej, o tam, a potem zajmiemy się schodzeniem. – Wskazała łapą na jeszcze jedną gałąź, trochę wyżej od tej, na której akurat znajdował się terminator. Przyda się jeszcze chwila ćwiczeń, nawet jeśli do tej pory nie miał żadnych problemów. A później pozostanie jeszcze tylko ostatnia część, być może jeszcze ważniejsza od samego wchodzenia w górę.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Jasne, już się robi — odkrzyknął do niego.
Wstał i podszedł bliżej pnia, łapa osunęła mu się z gałęzi, zachwiał się, jednak udało mu się utrzymać równowagę. Spojrzał na Kałuże i zawołał — Nie martw się, jestem cały! — Uśmiechnął się i zaśmiał nerwowo, prawdę mówiąc serce stanęło mu na chwilę.
Kontynuował wspinaczkę, jednak tym razem wybrał drugi sposób wspinania się, jego ruchy stały się wolniejsze, ale bardziej przemyślane. Ostrożnie przesuwał łapę za łapą, aż dotarł na wskazaną gałąź. Wszedł na nią i ponownie dał znak Kałuży o swoim sukcesie.
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Rzeczywiście tym razem również nie była potrzebna żadna interwencja ze strony Kałuży, co potwierdzało, że wspinaczka szła Chabrowi całkiem nieźle. Przynajmniej w tę stronę, bo teraz nadszedł czas na drugą część zadania. - Świetnie! Przy schodzeniu najlepiej być uważnym i zrobić to powoli. Zwykle nie ma przy tym po co się śpieszyć, a zdecydowanie lepiej nie spaść… Więc spróbuj po prostu stawiać łapę za łapą, coraz niżej. – Jeśli nie będzie próbować tego robić zbyt szybko, powinno udać się bez większych problemów. Jednak dla pewności, czy tak będzie, Kałuża wciąż pozostawała pod samym pniem drzewa, by móc szybko reagować w razie potrzeby.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Rozumiem! Już do ciebie idę.
Zrobił tak jak kocur mu powiedział. Ustawił się głową do góry bądź ogonem do dołu, kto co woli, objął łapami pień i wbił w niego pazury. Zaczął powoli schodzić, stawiając łapę za łapą, trochę jakby szedł, ale w tył i pionowo. Początkowo szło mu całkiem nieźle, szedł powoli i uważnie. Jednak przy końcu poczuł się na tyle pewnie, że zaczął robić to dość nieostrożnie. Nagle stracił równowagę, upadek z tej wysokości raczej by go nie połamał, ale nie byłby też niczym przyjemnym. Chaber za wszelką cenę starał się utrzymać i nie spaść.
Rolling 1d6: 3
Parzyste utrzymał się i zszedł normalnie, nieparzyste zleciał z drzewa
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Znowu szło całkiem dobrze, chociaż pewnie nie należało przyspieszać tak bardzo, kora drzewa mogła być trochę śliska i… - Uważa… – Zdążył tylko zacząć wołać, nim terminator przeszedł do tej nieodwracalnej fazy spadania. A wtedy jedynym, co pozostało do zrobienia wojownikowi było rzucić się w prawdopodobne miejsce upadku Chabra i zamortyzować ten proces jak najlepiej. Nawet jeśli dostanie przy tym trochę siniaków, to na pewno miało być to rozwiązanie znacznie lepsze, niż gdyby uczeń sobie chociażby coś złamał. I tak zamiast na ziemi, mógł wylądować prosto na Kałuży i całkiem sporych pokładach miękkiego futra. - Wszystko w porządku? – Spytała, gdy wydarzenie już osiągnęło swój punkt kulminacyjny i wyglądało na to, że wszyscy żyją. Ale czy na pewno nim mu się nie stało? Czy musieli iść do medyka? To byłby okropny dzień treningu, gdyby trzeba było dalej przerwać przez to, co się tu stało.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
Niestety nie udało się, nie utrzymał się i zleciał z drzewa. Jednak zamiast, jak się spodziewał, wylądować na twardej ziemi spadł na coś miękkiego. Pod drzewem nie było żadnej sterty puchu, ani niczego takiego, więc szybko zdał sobie sprawę na co, a raczej na kogo, zleciał. Niemal od razu, gdy się zorientował zszedł z mentora i zaczął go przepraszać.
— Przepraszam Kałużowa Dolino, nie chciałem. Nagle, nagle straciłem równowagę i pazury przestały trzymać się drzewa i-i — Nagle doszło do niego, że wojownik o coś go pytał. — Tak, tak spokojnie. Jestem cały, ten upadek to nie było nic poważnego. Możemy iść dalej, nic mi nie jest — zapewniał go.
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76
Mistrz: Ostry Szpon
Płeć: płeć w płynie [amab]
Zaimki: on/jego, ona/jej
Matka: Przepiórcza Pieśń
Ojciec: Nocny Szkwał
Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Na całe szczęście wyglądało na to, że terminator trzymał się w całości i to było najważniejsze. Żadnego niebezpiecznego schodzenia więcej już nie powinien próbować i chyba wystarczyło wspinania jak na ten jeden raz. - Na pewno? Jeśli wolisz, możemy wrócić do obozu, tędy przeszlibyśmy akurat przez Koci Grzbiet, to tam najczęściej odbywają się treningi. Ale jeśli nie, możemy iść dalej, tu nasza granica odchodzi od Grzmiącej Ścieżki i ciągnie się pomiędzy Ptasimi Krzewami na naszych terenach, a Kłującym Gąszczem i Łanem Rzepaku poza nimi. Następnym charakterystycznym punktem przy niej będą Jeżynowe Krzewy. - Zaczęła opowiadać, idąc dalej wyznaczoną już wcześniej trasą. Całych granic na pewno nie mieli przejść tego dnia, ale jeszcze trochę powinni zobaczyć. - I skoro tak, możemy też wrócić do Kodeksu? Na czym skończyliśmy? Chyba na zastępcach, jest o nich jeszcze jeden punkt - gdy zabraknie zastępcy nowy musi zostać wybrany, nim księżyc dojdzie do szczytu nieba.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Drobny i smukły, niebieski dymny kocur, trochę podrósł i z pewnością nie przypomina kulki. Pysk i budowę ma typowo Europejską, wzrostu również jest przeciętnego. Prawe oko ma niebieskie, jak matka, a lewe żółte, jak ojciec. Nosek ma różowy nakrapiany trzema ciemno brązowymi plamkami.
Mimo braku pręg, przy odpowiednim świetle, da się zauważyć lekko rozmyte wzory na futrze. Uroku dodaje mu duża ilość białych znaczeń, czynią go nietypowym. Znajdują się one na całym ciele, zaczynając od prawej strony pyszczka, ciągnąc się przez białą brodę i brzuch oraz ciapki na plecach, na końcówce ogona kończąc. Plamy są poszarpane i nieregularne. Również łapki ma pokryte bielą, wyglądają jakby przed chwilą biegał po śniegu. Skarpetki ma nie do pary, prawy przód zaczyna się robić biały, trochę poniżej łokcia, a prawy tył poniżej okolic stawu skokowego, lewy przód i tył chociaż podobnie w oko nadgarstka i stępu, to od tej ostatniej, wychodzi plama pokrywająca połowę długości łapy.
Długie futro ma wiecznie w nieładzie, często da się w nim znaleźć wplątane liście, gałęzie, pióra i wszystko inne co było po drodze.
— Jasne, że możemy iść! Jestem cały, naprawdę. — Powiedział radośnie, jakby przed chwilą wcale nie spadł z drzewa.
Przez chwilę przyglądał się Kociemu Grzbietowi, starając się, aby jak najlepiej zapamiętać to miejsce i drogę do niego. Następnie ruszył za Kałużą, próbował się skupić na tym co mówił, ale nie było to takie proste. Wolał zapamiętać piękno mijanych miejsc, niż ich nazwy.
— Tak, dokładnie na zastępcach. — Przytaknął, chodź niezbyt pamiętał o czym wcześniej rozmawiali. — Co się stanie jeśli zostanie wybrany później?