Księżyce: 98
Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Wysoka Łodyga † [npc]
Ojciec: Płonący Liść † [npc]
Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda)
Partner: Serce oddane tylko jednej
Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Ucieszyła mnie wiadomość o tym, że Nurt radziła sobie dobrze i nie było u niej na tyle źle, że nie dało się z nią rozmawiać, ani skontaktować; niestety sama zawiodłam jako przyjaciółka, ale na szczęście posiadała w swoim życiu również inne koty, nawet tak niespodziewane jak wolno żyjący duch Orion.
– To prawda, chociaż mam wrażenie, że jest to częste między Wichrem oraz Gromem.
Ciekawie brało się udział w rozmowie z kotem, który zamieszkał w klanie dopiero jako dorosły kot, a wcześniej nawet nie wiedział, że istniały klan, a fakt że sama byłam raczej mało wierząca w nieomylność i zasady wyznaczone tylko dodawało tej rozmowie do dziwności; gdyby ktoś nas słuchał pewnie nie wiedziałby nawet o czym tak naprawdę dyskutujemy i po jakiej stronie stoimy.
– Szczerze? Nie mam pojęcia. – Westchnęłam lekko. – Jeśli nie jest to ich sprawka to dlaczego nas nie ostrzegą kiedy wiedzą, że już coś się dzieje? Żubrza Gwiazda została zagryziona przez psy, a moja siostra ledwo uszła z życiem… nie powinni chcieć chronić chociaż przywódczyni? Czy może był to ich sposób powiedzenia, że już się nie nadaje do tej roli? Jakie jest ich faktycznie zadanie w tym wszystkim i czy naprawdę warto brać sobie do serca cokolwiek? Uważam, że nie są odpowiedzialni za klęski, bo nie mają takiej siły, ale koty tak uważają albo biorą to jako przepowiednie, że robimy coś źle, ale powiedź mi co oznacza martwy jeleń? Bo dla mnie nie oznacza on nic, a mimo to ma być dla nas jakąś informacją. I dlatego nie rozumiem kompletnie jakim sposobem nic się nie zmieniło po tylu księżycach… unikanie jak najbardziej Gwiezdnych stało się jednak moim sposobem na życie. Nie ufam im, a już na pewno nie polegam na nich, ale jestem zdziwiona czasami jak inni na to patrzą. Wolę moje związanie z przyrodą. – Przejechałam ogonem po korze mijanego drzewa, a głowę zwróciłam ku ich koroną gdzie wiatr delikatnie, prawie niezauważalnie poruszał je po niebie, które kryło się za nimi; dzisiejsza noc prawdopodobnie będzie niesamowicie mroźna, przynajmniej tak wyczuwałam po tym jak gorąco było aktualnie. Westchnęłam ponownie, ale tym razem z delikatnością, nutką nostalgii i nadziei. – Niesamowite. Czyli przestrzegałam nie jednego, a paru zasad z Kodeksu, bo po prostu nie zachowywałam się jak nierozważny dzieciak? A na dodatek mam w sobie odrobinę empatii? Dla kogo był ten Kodeks? Najgorszego sortu kotów? – Skrzywiłam się potężnie, a wąsy aż mi podskoczyły do góry. – Może wcześniej nie wiedziałam, że trzeba przeganiać intruzów, ale to jest ten problem, że nie uważam innego kota jako intruza, wiedziałam też tyle, że wszystkie koty traktowały granice jak świętość i po prostu nie chciałam kłopotów bez powodu, chociaż pewnie i tak nie raz złamałam tę zasadę nawet na chwilę… I czekaj… przecież medycy też mieli zmieniany Kodeks, bo pamiętam jak raz podsłuchiwałam jakąś rozmowę. Teraz mogą mieć dzieci i być medykami, kiedyś musieli z tego zrezygnować, by leczyć. Czyli da się zrobić go lepszym, ale nikomu najwyraźniej się nie chce. – Niedowierzanie. Tyle właśnie czułam.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Może to ten brak wspólnej granicy sprawia, że trawa wydaje się zieleńsza po drugiej stronie Czterech Dębów? – może i był to jedynie luźno rzucony komentarz, ale jakby się zastanowić... brak wspólnej granicy z dawnym klanem ograniczał niezręczne spotkania w trakcie patroli. To musiało być na plus.
– Martwy jeleń sam w sobie nie będzie oznaczać nic. Chyba, że szukasz znaku, wtedy może być przepowiednią nadchodzącej tragedii. I nieważne czy tragedia wydarzy się za księżyc czy za dziesięć, nieważne jaka będzie jej skala, jeśli szukałaś znaku i uwierzyłaś, że martwy jeleń nim jest, każda tragedia będzie dowodem na to, że miałaś rację. I to chyba jest problem ze wszystkimi znakami. Sami nadajemy im znaczenie. Gwiezdni nie ostrzegają, bo najpierw musieliby zainteresować się żywymi. Ale ci tego nie dostrzegają, bo martwy jeleń z pewnością coś oznacza. – luźna teoria, nie naciskał na nią, bo nie zauważył by wiara faktycznie była istotna w klanie. Ale może ta myśl popchnie dalej rozważania Trufli.
– Mhm, kodeks opłaca się zmieniać tylko jeśli będą z tego osobiste korzyści. Który medyk zrobił sobie dzieci zaraz po zmianie kodeksu? Nie uwierzę, że żaden, wtedy nikt by się nie fatygował o zmianę treści. Ale owszem, kodeks w głównej mierze traktuje koty w klanach jak idiotów. Ale niestety na tym się nie kończy. Oczywiście jest jeszcze więcej zasad dotyczących wyboru nowego zastępcy. Jak to, że zastępcą może być jedynie kot, który uczył przynajmniej jednego terminatora. I warto tu zauważyć, że uczył, nie nauczył, chociaż jak popytasz wojowników o znaczenie zasady to powiedzą ci, że chodzi o kota, który doprowadził do mianowania jednego terminatora. Ale też jest zasada, że gdy dotychczasowy zastępca umrze bądź odejdzie, nowy musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. Niech będzie, jest tu jakiś sens, żeby przypadkiem klan nie obudził się z łapą mrowisku, gdy przywódca za długo będzie zwlekał z wyznaczeniem zastępcy i sam umrze. – przerwał na krótki moment, przywołując w pamięci ostatnie słowa kotki. Zaraz mógł kontynuować. – Ale widzisz, wspomniałaś, że nie uważasz innego kota za intruza. Dlatego jestem ciekawy twojego zdania na temat kolejnego punktu. Otóż, honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać, aby zwyciężyć swoje bitwy. Tu wydaje się wszystko jasne, chociaż też sformułowanie tego zostawia pewien brzydki posmak. Ale to nie koniec zasady, zaraz potem dowiadujesz się, że zabijanie jest dozwolone jeśli jest w obronie własnej, albo jeśli przeciwnik jest wyjęty spod kodeksu. A wiesz kto jest wyjęty spod kodeksu? Każdy kto aktualnie nie należy do klanu. Powiedz mi, czy kodeks całkiem wprost nie zachęca do zabijania innych kotów w takim razie?
Księżyce: 98
Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Wysoka Łodyga † [npc]
Ojciec: Płonący Liść † [npc]
Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda)
Partner: Serce oddane tylko jednej
Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Coś na pewno w tym było, zawsze wydawało się, że ktoś ma lepiej, bo nie przeżyło się tego samego co drugi kot, a już na pewno zazdrościło, bo nikt inny nie wiedział co tak naprawdę siedziało w głowie kogoś innego, a na zewnątrz mógł wydawać się ten ktoś perfekcyjny; sama raczej stroniłam od takich uczuć, ale byłam przekonana, że znałam czy chociaż widziałam takie przypadki.
– Och... racja. Siła manipulacji własnym umysłem. Chcemy w coś wierzyć, więc wszystko ma dla nas znaczenie… Pewnie ma to jakiś sens, ale zarazem czy nie powinniśmy mieć prawdziwy znak od Gwiezdnych…? Taki pewny? Przynajmniej ja na miejscu wierzących bym zaczęła domagać się prawdziwego zainteresowania, ale wiadomo… lepiej manipulować swoim własnym umysłem… niesamowitą moc posiadamy. – Byłam w sumie zafascynowana jak bardzo głupi potrafiliśmy być, a zarazem jak inteligentni kiedy chodziło o coś takiego jak potrzeba wierzenia w coś; ciekawiło mnie w sumie ile kotów wykorzystywało taką samoświadomość by manipulować innymi, raczej nie należałam do tych jednostek, ale na pewno istniały takie stworzenia.
– Dobre pytanie. Nie znam niestety odpowiedzi na nie, ale jeśli się kiedyś dowiem to Ci powiem, co Ty na to? – zapytałam rozbawiona, ale mój uśmiech szybko zniknął kiedy słuchałam dalszych punktów kodeksu. – Głowa mnie już rozbolała – wymamrotałam niezadowolona. Nie byłam z której części, tej gdzie słyszałam pierwsze głupoty, czy te drugie, w których kodeks namawia do zabójstwa. – Skoro to ma być poradnik jak być kotem dla idiotów to jestem ciekawa ile znalazło się takich co nagięli zasady, bo mogli i mieli wytłumaczenie… Orion proszę, ja już mam dosyć, przestań bo się pójdę utopić w Leśnej Sadzawce – powiedziałam szczerze, nawet nie starając się ukryć, że jestem zniesmaczona tym co słyszałam, nie miałam nawet większych przemyśleń na ten temat, byłam po prostu bez słów.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Uważam, że oczekiwanie konkretnego znaku byłoby całkiem rozsądne, ale wiesz... Na bezrybiu i tak dalej. Skoro nie ma szans na faktyczne znaki, przypadkowy martwy jeleń musi wystarczyć. – wzruszył barkami. Nie do końca mógł rzucać kamieniami w wierzących, lwia część jego interakcji z rdzawym była prośbą o ukamieniowanie.
– Aj, szkoda. Ale stoi, będę czekał z niecierpliwością. – przystał chętnie na propozycję terminatorki. A już chwilę później uchylił też rąbka swoich doświadczeń. – Podobno stosunkowo niewielu, bo mają rozum i nie szukają dziury w całym. Ale spokojnie, zdaniem mojego mistrza ja mam predyspozycje do bycia takim kotem. Bo widzisz, miałem na treningu wątpliwości co do kodeksu, jawny znak, że kombinuję by go nagiąć pod siebie. – wyznał z rozbawieniem. Może powinien był spełnić oczekiwania Jaśniejącego, przynajmniej by miał z tego jakąś zabawę. – Szkoda, akurat mieliśmy przejść do mojej ulubionej części... ale rozumiem i mam w takim razie inną propozycję. Moglibyśmy szybko zapolować, pomachać piszczkami przed szanowną zastępczynią i zagwarantować sobie wolne na resztę dnia. Jak się na to zapatrujesz?
Księżyce: 98
Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Wysoka Łodyga † [npc]
Ojciec: Płonący Liść † [npc]
Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda)
Partner: Serce oddane tylko jednej
Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Pokręciłam głową w niedowierzaniu, ale już nie odezwałam; wszystkie moje myśli jeśli były to już zostały powiedziane, a nowe aktualnie nie napływały mi do głowy i może tak było lepiej; moje siły i tak już opadały, a raczej siły umysłowe; szczególnie kiedy myślałam sobie jak Traszka jest mocno wierząca i przestrzega kodeksu… trochę się obawiałam jakim sposobem będziemy mogły się na pewno dogadać na ten temat. Coś czułam, że nie mogłyśmy do końca.
– Ciężko nagiąć kodeks, który wymaga od Ciebie podstaw mam wrażenie…? – Huh, ciekawe mi się wydawało jak święte i ważne było te parę zasad, do takiego stopnia, że niektórzy byli podejrzliwy, czy na pewno chcesz ich przestrzegać. – Bardzo mi się podoba ten pomysł – stwierdziłam wesoło na nową propozycję, która nie wymagała ode mnie słuchania tak głupich rzeczy. Nie zastanawiałam się nawet i wyprzedziłam Oriona ze słodkim uśmiechem, drepcząc sobie w głąb lasu i machając mu kitą na pożegnanie. Nawet jeśli tylko chwilowe.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Widzisz, jest na tyle kochany, że wierzy we mnie. Wierzy, że byłbym w stanie nagiąć kodeks wymagający podstaw, tak żeby sprawdzić czy można. – odparł, zanim kotka przystała na propozycję i ruszyła głębiej między drzewa. Sam również nie marnował czasu i potruchtał w inną stronę, by nie wchodzić sobie w drogę. Bo nie musiał siedzieć jej na ogonie i dbać o bezpieczeństwo, jak w przypadku najmłodszych terminatorów. Ale bądźmy szczerzy, Burzliwego Bagna pilnował, obserwował, ale nie interweniował.
Pośród drzew ruda terminatorka mogła dostrzec swoją daleką krewną. O bardzo długiej i puchatej kicie, warto zaznaczyć! Wiewióreczka szukała czegoś u korzeni jednego z drzew.
Księżyce: 98
Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Wysoka Łodyga † [npc]
Ojciec: Płonący Liść † [npc]
Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda)
Partner: Serce oddane tylko jednej
Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nie miałam siły myśleć, co raczej nie zdarza się u mnie, a więc był to wyczyn; kodeks najwyraźniej w pewnym stopniu mnie pokonał i potrzebowałam odprężenia, czegoś prostego i mechanicznego, czegoś gdzie nie potrzebowałam wysilać się, by coś zrobić. Polowanie więc było idealne, a fakt, że na swojej drodze od razu spotkałam wiewiórkę, której coś wypadło pod korzeniami drzew (co to mogło być? orzechy? szyszki? a może coś cenniejszego?), była więc idealnym celem. Ustawiłam się w pozycji łowieckiej, przeniosłam ciężar ciała na tyle łapy i ruszyłam do przodu z zamiarem wgryzienia się w rudawy oraz mniej puszysty kark, niż ogon właścicielki.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wiewiórka najwyraźniej była na tyle zajęta swoimi poszukiwaniami, że nawet nie zauważyła zbliżającej się terminatorki. A może też istotnym czynnikiem był fakt, że nie było to pierwsze podejście Truflowej Łapy do polowania. Ani nawet drugie. W wyćwiczony sposób chwyciła piszczkę za kark i pozbawiła życia, zanim w ogóle zorientowała się co się stało.
Księżyce: 98
Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Wysoka Łodyga † [npc]
Ojciec: Płonący Liść † [npc]
Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda)
Partner: Serce oddane tylko jednej
Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Bezwładne ciało zostało w moim pysku, a ja w tym czasie zrobiłam płytką dziurę w ziemi pod tym samym drzewem, które miało coś ważnego pod sobą dla wiewiórki; nie byłam pewna, czy to było z mojej strony niemiłe, bo wyglądało jakbym z niej szydziła, czy może miłe, bo pozwoliłam jej się pożegnać ostatni raz z tym co było dla niej ważne. Zasypując zdobycz podziękowałam naturze za tak szybką piszczkę i poszłam dalej w poszukiwaniu czegoś jeszcze.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Najbardziej prawdopodobne było to, że wiewiórce było doskonale wszystko jedno na tym etapie. Na co było jej zobaczyć żołędzia po śmierci? Nie zabierze go ze sobą na Rudą Skórkę, do swoich wiewiórczych przodków.
Las był spokojny i z początku Trufla nie dostrzegła niczego wartego przybrania pozycji łowieckiej. Ale uwagi? Jak najbardziej. Dorodny żuczek ze stalowoniebieskim pancerzykiem maszerował po ściółce leśnej. W oddali dzięcioł zaczął stukać w korę drzewa i gdyby kotka podążyła za dźwiękiem, mogłaby dostrzec kolorowego ptaszka hen wysoko na całkiem pokaźnym drzewie. Czy był warty wspinaczki i ryzyka kontuzji?
Księżyce: 98
Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Wysoka Łodyga † [npc]
Ojciec: Płonący Liść † [npc]
Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda)
Partner: Serce oddane tylko jednej
Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nuciłam sobie cicho pod noskiem kiedy nagle kątem oka zobaczyłam jak coś ruszyło mi się po łapkami, idealnie przed tym jak byłam już gotowa postawić jedną z nich w tamto miejsce; był to malutki i słodki żuczek, który wyglądał jakby wyszykował się na jakąś ważną okazję; pancerzyk cały lśniący i czyściutki, a on pospiesznie pędzący po ściółce, patrzyłam na niego z zaciekawieniem, zapominając na chwilę co takiego się dzieje - i wtedy ten dźwięk; znajomy, rytmiczny.
Ruszyłam powoli za dźwiękiem z zaciekawieniem patrząc po drzewach, szukając właściciela wydawanego stukania, aż nagle w końcu w oczy rzuciło mi się ciałko na jednym z nich; czerwone piórka gdzieś obok czubka głowy tylko potwierdzały moje śledztwo, a ja powoli zaczęłam się skradać, co jakiś czas zatrzymując się w miejscu lub chowając za drzewami. Wchodzić na drzewo zaczęłam od strony, które była najmniej widoczna dla ptaszka, a kiedy byłam na tyle wysoko, że mogłam pacnąć go łapą to wycelowałam prosto w skrzydło, chcąc przyciągnąć do siebie dzięcioła i zabić.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Technika dobra, strategia jeszcze lepsza, ale Truflowa Łapa nie mogła przewidzieć niespodziewanych przeciwieństw losu. Tych drobnych korzeni wyrastających pod łapami przez które się potykało – złośliwość Gwiezdnych powiedzieliby niektórzy. Trufla raczej nazwałaby to jednak zwykłym pechem, prawda? A szkoda, bo można było doszukać się jakiegoś powiązania między niedawną rozmową z orientalem, a tym, że nawet nie zdołała dotrzeć do połowy wysokości drzewa, nim kawałek kory na którym oparła łapę urwał się i cała kotka zleciała na ziemię. Tyle dobrego, że koty spadały na cztery łapy to nie obiła sobie tyłka, prawda?
Prawda?
Księżyce: 98
Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Wysoka Łodyga † [npc]
Ojciec: Płonący Liść † [npc]
Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda)
Partner: Serce oddane tylko jednej
Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Pisk wydobył się z mojego pyszczka kiedy nagle gałązka na której stanęłam stwierdziła, że dzisiaj nie będzie szczęśliwego dnia dla mnie i urwie się, a ja zacznę spadać w to samo miejsce, z którego zaczęłam się przed chwilą wspinać; łapami zamortyzowałam upadek, ale i tak zrobiłam przynajmniej dwie przewrotki nim siła z jaką uderzyłam o ziemie dała mi się zatrzymać. Potrząsnęłam głową w lekkim niedowierzaniu, a oczy zwróciły na drzewo gdzie dzięcioła albo już nie było albo na tyle mnie pokręciło, że zgubiłam drzewo, na które się wspinałam; otrzepując sierść z jakichś liści, czy igieł przyjrzałam się również reszcie swojego ciała, które względnie wyglądało bez szwanku, dopóki nie ruszyłam przednią łapą by wstać. Lekki syk wydobył się z mojego pyszczka, a na łokciu poczułam pieczenie, które jak domyślałam się było od zadrapania.
– Hmpph. – Skrzywiłam się, ale nie był to ból nie do przeżycia, ani nic poważnego, więc po prostu przetrwałam pierwsze parę najgorszych bóli podczas używania przedniej łapy i ruszyłam dalej w poszukiwaniu zdobyczy; lekko chwiejnie przez parę kroków, ale stabilnie.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Trufla cierpiała, a życie w lesie niewzruszenie toczyło się dalej. Sosny delikatnie szumiały, a w poszyciu znalazło się kilka wyższych roślinek ograniczających widoczność. I to właśnie w takich warunkach koteczka mogła natrafić na jeden z klasycznych Wichrowych przysmaków. Królika. Uszate stworzonko akurat czyściło sobie futerko na boku, ale oczywiście czujnie nasłuchiwało czy nikt się nie zbliża.
Księżyce: 98
Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Wysoka Łodyga † [npc]
Ojciec: Płonący Liść † [npc]
Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda)
Partner: Serce oddane tylko jednej
Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Niewzruszona ostatnimi wydarzeniami podrygiwałam sobie lekko do melodii, którą ustaliłam sobie w głowie, aż coś zwróciło moją uwagę i nagle stanęłam jak oparzona; moje oczy zaczęły szukać tego co przed chwilą mi mignęło, a uszy nasłuchiwać. I wtedy zauważyłam - królik. Ustawiłam się w pozycji łowieckiej, wyciszając swój oddech i bardzo powoli zaczęłam iść w kierunku wichrowego przysmaku, a kiedy byłam wystarczająco blisko rzuciłam się na gryzonia z zamiarem zabicia.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins