Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Na następny dzień z rana zjadła mysz. Niespecjalnie była głodna, a uznała, że jej się należy, skoro będzie latać niewiadomo ile po terenach. Zresztą chciała zacząć od czegoś, co wymagało sił. Miała nadzieję, że ten biały kot też się naje. Potem stawiła się u wyjścia z obozu, oczekując swojego terminatora. Miłym by było, gdyby ten nie był zbyt obowiązkowy, ale to się dopiero okaże. Dłubała pazurem w ziemi i spogladala na szlaczki, które w niej robiła. Zastanawiała się... Nad ciążą. W tej chwili jeszcze nie wiedziała, czy będzie mieć kocięta, czy też nie.
Bielik nie należy do kotów, które przyciągają spojrzenia od razu. Jego sylwetka jest dostatecznie chuda, jakby choroba zdążyła już odcisnąć na niej swoje piętno. Długie, kościste łapy sprawiają wrażenie smukłych, a standardowy kształt pyska dopełniają długie wąsy, które drżą przy każdym ruchu. Futro bielika jest krótkie, gładko przylegające do ciała i całkowicie białe, bez żadnych znaczeń. Oprócz tego ma żółte, nieco bursztynowe oczy, które jednak nie są zbytnio zauważalne, ponieważ często w ich kącikach znajdują się śpiochy.
Bielik to uparty i wybuchowy kot, którego dawna choroba wciąż się ukazuje poprzez duszności i utratę sił. Nienawidzi swojej słabości, dlatego reaguje gniewem. Jest pracowity do przesady, nie znosi bezczynności i zawsze dąży do celu, nawet kosztem zdrowia. Choć rzadko okazuje ciepło, wobec tych, których uzna za swoich, jest lojalny i gotów stanąć w ich obronie bez wahania.
Perkozia Łapa [KR]
Po Bieliku było doskonale widać, że wstał dzisiaj lewą łapą. Jego wąsy, powykrzywiane na wszystkie możliwe strony, a futro kompletnie rozczochrane, wyglądało, jakby przeszło przez burzę. Spanie w byle jakim miejscu w nowym legowisku nie sprzyjało mu zbytnio. Może lepiej było zostać wiecznym kociakiem? Nie, Bielik. Te myśli były karygodne. W duchu trzepnął się kilka razy, próbując się otrząsnąć.
W myślach miał jedno: wreszcie jakiś trening. Nie zamierzał więc dzisiaj uciekać i jak pewnie niejeden grzeczny kot od razu zaczął szukać swojej mistrzyni.
– Jeestem – ziewnął dosyć ostentacyjnie, kiedy namierzył kotkę wzrokiem. – To co, wychodzimy z obozu?
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Uniosla wzrok chwilę po tym jak usłyszała pytanie. Wyczyściła pazur kilkukrotnym zaczepieniem o ząb, a potem kiwnęła mu głową. - No siema. Idziemy, idziemy. Mamy do omówienia kilka kwestii, ale najpierw chcę wiedzieć, czy już coś jadłeś. Bo musisz mieć siły. - Spytała, mając neutralny wyraz pyska, ale twardy ton głosu, jak zwykle. Nie chciała od razu straszyc jednak swojego terminatora, więc narazie stwarzala pozory.
Bielik nie należy do kotów, które przyciągają spojrzenia od razu. Jego sylwetka jest dostatecznie chuda, jakby choroba zdążyła już odcisnąć na niej swoje piętno. Długie, kościste łapy sprawiają wrażenie smukłych, a standardowy kształt pyska dopełniają długie wąsy, które drżą przy każdym ruchu. Futro bielika jest krótkie, gładko przylegające do ciała i całkowicie białe, bez żadnych znaczeń. Oprócz tego ma żółte, nieco bursztynowe oczy, które jednak nie są zbytnio zauważalne, ponieważ często w ich kącikach znajdują się śpiochy.
Bielik to uparty i wybuchowy kot, którego dawna choroba wciąż się ukazuje poprzez duszności i utratę sił. Nienawidzi swojej słabości, dlatego reaguje gniewem. Jest pracowity do przesady, nie znosi bezczynności i zawsze dąży do celu, nawet kosztem zdrowia. Choć rzadko okazuje ciepło, wobec tych, których uzna za swoich, jest lojalny i gotów stanąć w ich obronie bez wahania.
Perkozia Łapa [KR]
– No, zjadłem je – mruknął, przewracając oczami i przeciągając się, jakby każdy możliwy mięsień jego ciała narzekał na ten poranek. Czuł, że nawet jego spojrzenie ma jakąś dziwną aurę zmęczenia. – Jakieś głośne kociaki, tak. A nie, teraz to już terminatorzy – dodał, narzekając co nieco na nowe otoczenie. – Więc siły mi nie brakuje, spokojnie.
Potrząsnął łbem, otrzepując futro i od razu zrobił parę kroków w stronę wyjścia, próbując podświadomie przekazać, że mimo porannych problemów, już jest całkowicie zwarty i gotowy do czegokolwiek, co ma przynieść dzisiejszy dzień.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
- Eeee... a... - Chyba się jednak nie wyspal, bo gadał jakieś pierdoły. - Zjadłeś innych terminatorów... no to zabraknie nam wojów. Trudno. - Wzruszyła barkami. Może i tak nie zasililiby klanu niczym istotnym? Może nie mieliby żadnych istotnych umiejętności? - Dobra, to cho. - Wstała i wyszła z obozu, kierując ich do Wyjących Wzgórz. - Zaczniemy od walki. Teoria na miejscu. Teraz chcę omówić z tobą terminarz spotkań - lubisz pospać chyba nie? Ja lubię. Na następny ranek na pewno nie przyjdę. Także kolejne to jak słońce będzie na szczycie nieba. I ogólnie to jak nie będzie ci się chciało to mi powiedz. Albo po prostu nie przychodź. Wszystko jedno. Kolejna sprawa - możesz mieć swoją opinię i ją wyrażać. Wręcz zachęcam, chętnie podyskutuję. Nie zależy mi, żebyś mnie ślepo słuchał. Chcę inteligentnego terminatora. Dopytuj, drąż, ale słuchaj i się skupiaj, żeby wynieść jak najwięcej. Nie chcę żebyś przyniósł mi i sobie wstyd, chcę, żebyśmy oboje mogli się chwalić osiągnięciami. - Jej się podobało, że miała ze swoim mistrzem niemowiona zasadę - jak któremuś się nie chciało, to nie przychodził. I tyle. To samo chciała wdrazac na treningach prowadzonych pod swoim kopytem. Nie zawsze się chciało albo czuło się dobrze, nie widziała sensu w usilnym wychodzeniu w takie dni. Do tego oboje BARDZO DUŻO rozmawiali, dyskutowali i poruszali różne tematy. - Masz pytania?
Bielik nie należy do kotów, które przyciągają spojrzenia od razu. Jego sylwetka jest dostatecznie chuda, jakby choroba zdążyła już odcisnąć na niej swoje piętno. Długie, kościste łapy sprawiają wrażenie smukłych, a standardowy kształt pyska dopełniają długie wąsy, które drżą przy każdym ruchu. Futro bielika jest krótkie, gładko przylegające do ciała i całkowicie białe, bez żadnych znaczeń. Oprócz tego ma żółte, nieco bursztynowe oczy, które jednak nie są zbytnio zauważalne, ponieważ często w ich kącikach znajdują się śpiochy.
Bielik to uparty i wybuchowy kot, którego dawna choroba wciąż się ukazuje poprzez duszności i utratę sił. Nienawidzi swojej słabości, dlatego reaguje gniewem. Jest pracowity do przesady, nie znosi bezczynności i zawsze dąży do celu, nawet kosztem zdrowia. Choć rzadko okazuje ciepło, wobec tych, których uzna za swoich, jest lojalny i gotów stanąć w ich obronie bez wahania.
Perkozia Łapa [KR]
Przewrócił oczami i w myślach sobie dodał, że żaden z tych "kociaków", a teraz "terminatorów" i tak się do niczego nie nadaje. Kogo by nie spotkał, każdy prędzej czy później doprowadzał go do szału. No, może z kilkoma wyjątkami, ale generalnie? Straszna strata czasu. Bielik już dawno skreślił każdego terminatora, który nie był oczywiście nim.
Skinął głową, gdy wreszcie ruszyli. Serce zabiło mu szybciej, bo w końcu, wreszcie, jego upragniony trening. Już wyobrażał sobie, jak poznaje wszystkie najlepsze techniki znane wojownikom. Skoro i tak uważał, że potrafi całkiem sporo, to może nawet uda mu się czymś zaimponować swojej mistrzyni.
– Spoko, ale szczerze mówiąc – mruknął, wsłuchując się w słowa wojowniczki – najchętniej to bym trenował każdego dnia. Więc jak ciebie nie będzie, to sam sobie znajdę coś do roboty. – Spojrzał na nią uważniej. Od razu się uśmiechał w duchu, że kotka również ma duże ambicje. Najgorsze byłoby jeszcze trafić na kogoś kto w ogóle nie ma interesu w wytrenowaniu go.
Nie miał żadnych pytań. Pokręcił łbem – Na razie nic. Lepiej od razu przejdźmy do treningu – trzepnął uchem, bo bardzo się niecierpliwił. Dalej, dalej, Bielik nie potrzebował więcej niepotrzebnych gadek.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
- No to może skończymy szybciej, jak będziesz miał taki zapał. Zobaczymy. - Mruknęła, trzepnęła uchem i przyspieszyła zgodnie z jego następną prośbą kroku, by szybciej znaleźć się na terenie treningowym. Gdy doszli, Klacz zaczęła gadkę. - To są Wyjące Wzgórza, teren treningowy, tutaj się spotykamy jeśli nie zarządzę inaczej. Swojego pierwszego dnia sama bez nadzoru przyszłam na ten teren, więc oczekuję, że jak poznałeś drogę pod moim okiem, to sam też tu następnym razem trafisz. - Rzuciła mu spojrzenie, nie mające na celu nic więcej, tylko podbicie powagi jej słów.
- Walka. - Odwróciła się przodem do niego i usiadła. - nawet jak poznasz tereny, a nie będziesz potrafił się obronić, to jedyne co będziesz mógł zrobić, to uciekać albo dawać nura na drzewo. Więc zaczniemy od niej. - Ziewnęła, żeby nadrobić stracone powietrze, które uciekało wraz ze słowami. - Podstawy - znasz je? Jak nie to opiszę, ale jestem pewna, że jesteś w stanie wymienić chociażby część czułych punktów na ciele kota. Bo to intuicyjne. Wyobraź sobie, gdzie by cię najbardziej bolało uderzenie albo ugryzienie i sprawiło największe zniszczenia. - Poleciła.
Bielik nie należy do kotów, które przyciągają spojrzenia od razu. Jego sylwetka jest dostatecznie chuda, jakby choroba zdążyła już odcisnąć na niej swoje piętno. Długie, kościste łapy sprawiają wrażenie smukłych, a standardowy kształt pyska dopełniają długie wąsy, które drżą przy każdym ruchu. Futro bielika jest krótkie, gładko przylegające do ciała i całkowicie białe, bez żadnych znaczeń. Oprócz tego ma żółte, nieco bursztynowe oczy, które jednak nie są zbytnio zauważalne, ponieważ często w ich kącikach znajdują się śpiochy.
Bielik to uparty i wybuchowy kot, którego dawna choroba wciąż się ukazuje poprzez duszności i utratę sił. Nienawidzi swojej słabości, dlatego reaguje gniewem. Jest pracowity do przesady, nie znosi bezczynności i zawsze dąży do celu, nawet kosztem zdrowia. Choć rzadko okazuje ciepło, wobec tych, których uzna za swoich, jest lojalny i gotów stanąć w ich obronie bez wahania.
Perkozia Łapa [KR]
– Mam taką nadzieję – rzucił i trzepnął uchem. Chciałby wiedzieć wszystkie najważniejsze rzeczy i nie ciągnęło go do bycia wojownikiem aż tak bardzo jak wyjścia z bycia kociakiem, więc nie miałby nic bardzo przeciwko szczegółowemu treningowi.
– Okej – powiedział, rozglądając się dookoła. Był tu pierwszy raz, ale droga nie wydawała się zbytnio skomplikowana. Trzeba było być naprawdę szczęśliwym głupcem by się zgubić podczas tej drogi.
Było to o wiele ciszej niż w obozie, co naprawdę go przyciągało. Wzgórza były wielkie i Bielik był ciekawy jak się na nie wbiega, czy można było z nich dostrzec obóz? Odwrócił się w jego stronę i nie był widoczny, a więc... może?
Kocur nie przerywał mistrzyni w jej słowach. Jego jedyną reakcją było całkiem pokaźne machnięcie głową, przyznające jej rację z tym, że walka, walka, najważniejsza!
No i tutaj Bielik czuł, że może się popisać! Odetchnął głęboko i już miał zacząć gadać, że oczy, że są najważniejsze bo jak nie widzisz to jesteś niczym, ale w sumie przypomniał sobie, że miał też inne zmysły, które często były nawet lepsze od wzroku.
– Najbardziej celowałbym w szyję, w razie czego jak się nie trafi to w końcu jest jeszcze pysk i cały brzuch, więc nie najgorzej, a raczej wszystko tutaj boli. – Powiedział, pochylając w głowę w dół, próbując zobaczyć swoją szyję. – W sumie jeszcze brak ogona może być straszny, ale nie sądzę by łatwo było go odgryźć... albo przynajmniej złapać. A rana na ogonie nie zaboli chyba aż tak mocno, więc nie opłaca się tam celować. Co nie?
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Wysłuchała jego słów, zdania, opinii, wiedzy... nie była zawiedziona. Na tą chwilę to było tyle ile powinien wiedzieć, żeby nie umrzeć przy pierwszym lepszym spotkaniu z nieprzyjacielem. Nie mogła jednak już od razu zrzucać na niego pochwał z niebios, a wiedzy nie miał ponadprzeciętnej, toteż jedynie skinęła głową i bez niezadowolenia na pysku zaczęła ciągnąć temat. - Szyja - tak. Nasze gardła są bardzo istotnym punktem, bo jeśli ktoś ci je odpowiednio mocno przetnie albo przytrzyma czy zada bardzo silny cios, to możesz się udusić. Chroń je obniżając głowę niżej. Pysk - tak, w szczególności oczy i uszy. Trafienie w oko, jeśli paskudnie mocne, może sprawić, że się wykrwawisz, tak poza tym, że stracisz wzrok. Uszy będą bardzo boleć, nie jest powiedziane, że stracisz słuch, ale - brak ucha na pewno upośledzi ci słuch. Nie bez powodu mamy te wystające z głów rogi i możemy nimi obracać, żeby lepiej łapać dźwięki. Możesz położyć uszy, żeby nie było tak łatwo ich dosięgnąć. Oczy... po prostu uważaj i nie bądź durny. Brzuch - BARDZO istotne miejsce. Rozerwanie brzucha szybko doprowadzi cię do śmierci, jeśli będzie głębokie. Zasłaniaj go obniżając ciało. Ogon - nie wydaje się punktem, bez którego umrzesz, tak, ale bez niego stracisz poczucie równowagi i będzie ci ciężko zachować balans. Próbując kiedyś przejść się po gałęzi bez używania ogona. Gwarantuję ci, że będzie dużo łatwiej o upadek. Poza tym - jak ktoś cię tam ugryzie albo pociągnie, to ból sprawi, że poczujesz dezorientację i łatwiej będzie cię wywrócić. W trakcie walki pamiętaj też stać twardo na ziemi, rozkładając łapy stabilnie, co byś od razu nie upadł od podmuchu wiatru. - Rozgadała się, leciała dosłownie na minimalnej liczbie wdechów, tłumacząc wszystko dość szybko, ale stawiając akcent na ważniejsze dla niej słowa, robiąc przecinki i kropki w zdaniach. - Używaj otoczenia - syp piachem w oczy, śniegiem, ziemią, błotem, wodą, bądź stawaj pod słońce. Korzystaj ze swoich zalet - jeśli jesteś szybszy, niż silniejszy, to staraj się zmęczyć przeciwnika, bo wielkiego, grubego i masywnego kocura możesz mieć problem powalić. - Zastanowiła się i pociągnęła nosem. - Pytania?
Bielik nie należy do kotów, które przyciągają spojrzenia od razu. Jego sylwetka jest dostatecznie chuda, jakby choroba zdążyła już odcisnąć na niej swoje piętno. Długie, kościste łapy sprawiają wrażenie smukłych, a standardowy kształt pyska dopełniają długie wąsy, które drżą przy każdym ruchu. Futro bielika jest krótkie, gładko przylegające do ciała i całkowicie białe, bez żadnych znaczeń. Oprócz tego ma żółte, nieco bursztynowe oczy, które jednak nie są zbytnio zauważalne, ponieważ często w ich kącikach znajdują się śpiochy.
Bielik to uparty i wybuchowy kot, którego dawna choroba wciąż się ukazuje poprzez duszności i utratę sił. Nienawidzi swojej słabości, dlatego reaguje gniewem. Jest pracowity do przesady, nie znosi bezczynności i zawsze dąży do celu, nawet kosztem zdrowia. Choć rzadko okazuje ciepło, wobec tych, których uzna za swoich, jest lojalny i gotów stanąć w ich obronie bez wahania.
Perkozia Łapa [KR]
Każde zdanie, które jego mistrzyni wypowiadała było przerośnięte wiedzą i Bielik nie chciał niczego utracić. Większość z tego miała dużo sensu, więc nie potrzebowałby godzin, żeby sobie to wpoić. Już wcześniej podświadomie czuł, żeby chronić szyję. Nie wiedział o tym, że można tak po prostu się od tego udusić, ale też w sumie nigdy nie oberwał.
W jego głowie zaczęła się układać prawidłowa postawa: pysk nisko, uszy przyciśnięte, ciało blisko ziemi. Za każdym razem, gdy usłyszał kolejną wskazówkę, odruchowo ją próbował, nawet jeśli tylko lekko.
No tak, pomylił się z ogonem, a więc jego intuicja miała w tym wypadku rację. Atakowanie ogona brzmiało dla niego trochę bezsensownie, ale te słowa zmieniły trochę jego tok myślenia. Brak ogona może nie sprawić, że się wykrwawisz, ale nigdy nie wrócisz do wcześniejszej sprawności... Ciekawe.
– Czyli atakowanie ogona ma sens, jeśli chcę skrzywdzić, ale nie zabić? – spojrzał na kotkę, z tego wciąż pochylonego pyska, jakby już miał walczyć. Nie czekał długo, skoro to była chwila na pytania, wyrzucił z siebie następne: – W takim razie jak najszybciej zmęczyć przeciwnika?
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Kiwnęła głową. - Tak, może okazać się przydatny do tego. - Zadał pytanie - dobrze. Potem zadał kolejne. Dobrze. - Najprościej unikami, bo trafi wszystko, tylko nie ciebie. To nie tylko zmęczy go fizycznie, ale też psychicznie, bo poczuje ciężar swojej beznadziejności. - Mruknęła i spojrzała na niebo. Całe szczęście było czyste. W międzyczasie odpowiadała dalej. - Ale możesz też równie dobrze spróbować uciekać i drażnić przeciwnika, żeby cię łapał. Z tym, że tutaj nie rozchodzi się jedynie o szybkość. Możesz być szybki, ale krótkodystansowy, z kiepską wytrzymałością. To jest... raczej sposób, którego musisz być pewny. Na przykład w miarę znać przeciwnika. Mniej więcej wiedzieć, czy ten rodzaj zwierzyny jest szybki, ale szybko się męczy, czy może inaczej. Przy kotach, cóż... jeśli będziesz walczyć, to najpewniej nie z kimś, kogo znasz, więc tutaj oceniaj uważnie i ostrożnie. - Odpowiedziała obszernie, skoro chciał wiedzy. Przy okazji mogła wylać z siebie przemyślenia w tym temacie. - Masz jeszcze pytania? - Jeśli nie, to mogli przejść do praktyki, bo już byli na terenie treningowym.
Bielik nie należy do kotów, które przyciągają spojrzenia od razu. Jego sylwetka jest dostatecznie chuda, jakby choroba zdążyła już odcisnąć na niej swoje piętno. Długie, kościste łapy sprawiają wrażenie smukłych, a standardowy kształt pyska dopełniają długie wąsy, które drżą przy każdym ruchu. Futro bielika jest krótkie, gładko przylegające do ciała i całkowicie białe, bez żadnych znaczeń. Oprócz tego ma żółte, nieco bursztynowe oczy, które jednak nie są zbytnio zauważalne, ponieważ często w ich kącikach znajdują się śpiochy.
Bielik to uparty i wybuchowy kot, którego dawna choroba wciąż się ukazuje poprzez duszności i utratę sił. Nienawidzi swojej słabości, dlatego reaguje gniewem. Jest pracowity do przesady, nie znosi bezczynności i zawsze dąży do celu, nawet kosztem zdrowia. Choć rzadko okazuje ciepło, wobec tych, których uzna za swoich, jest lojalny i gotów stanąć w ich obronie bez wahania.
Perkozia Łapa [KR]
– Okej – kiwnął głową, znajdując sens w jej słowach. Nawet jeśli jest szybki, to ktoś inny może być szybszy. A nawet najszybszy kot z wszystkich klanów może się potknąć i wszystko zepsuć. I to wszystko tyczyło się też siły. – Nie ma leku na wszystko – mruknął pod nosem. Oczywiście go takie nieszczęścia nie będą spotykać.
– Na razie nie mam więcej pytań – powiedział, ale zaraz złapał się na tym, że jednak coś go kusi. – A pokażesz mi jakieś porządne ataki? Nigdy nie widziałem jak walczą wojownicy.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
- Porządne ataki to te, które są dostosowane do sytuacji. Bo na przykład - powiedz mi, w jaki sposób podszedlbys do walki z kotem, który jest ślepy na prawe oko? - Zapytała nim przeszła dalej z tematem. Nie mogła pokazać mu teraz nic bardzo ciekawego, bo nie miała na kim, a udawane ataki... nie zrobiłyby wrażenia tak naprawdę.
Bielik nie należy do kotów, które przyciągają spojrzenia od razu. Jego sylwetka jest dostatecznie chuda, jakby choroba zdążyła już odcisnąć na niej swoje piętno. Długie, kościste łapy sprawiają wrażenie smukłych, a standardowy kształt pyska dopełniają długie wąsy, które drżą przy każdym ruchu. Futro bielika jest krótkie, gładko przylegające do ciała i całkowicie białe, bez żadnych znaczeń. Oprócz tego ma żółte, nieco bursztynowe oczy, które jednak nie są zbytnio zauważalne, ponieważ często w ich kącikach znajdują się śpiochy.
Bielik to uparty i wybuchowy kot, którego dawna choroba wciąż się ukazuje poprzez duszności i utratę sił. Nienawidzi swojej słabości, dlatego reaguje gniewem. Jest pracowity do przesady, nie znosi bezczynności i zawsze dąży do celu, nawet kosztem zdrowia. Choć rzadko okazuje ciepło, wobec tych, których uzna za swoich, jest lojalny i gotów stanąć w ich obronie bez wahania.
Perkozia Łapa [KR]
To, że Kraśna Klacz nie pokazała mu żadnego wojowniczego ruchu nie gwarantowało, że kocur był od razu z tego faktu smutny. Wręcz przeciwnie, wojowniczka dała mu kolejną szansę na wykazania swoich umiejętności, z czego nie chciał rezygnować.
– Noo, na pewno nie ma sensu atakować jego prawego oka – zaśmiał się krótko, ale śmiech urwał mu kaszel. – Lewe oko... na pewno wybiłoby go z rytmu. Gdyby nie widział mnie wcale, potem byłby łatwym celem. Ale w sumie, pewnie dokładnie na to czeka i dodatkowo chroni te oko. Może jakoś odwrócić uwagę? Jak się nie uda... to trzymanie się jego prawej strony zmniejszy widoczność. I wtedy można bić czysto na siłę, co o tym myślisz?
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Słuchała go i była bardzo zadowolona z odpowiedzi. Dopiero gdy kocur skończył mówić, dała po sobie poznać, że odpowiedział na jej pytanie bardzo dobrze i satysfakcjonująco. - Dokładnie tak. powiedziałeś o wszystkim, na czym mi zależało. Czyli rozumiesz istotę problemu. Nie ma czegoś takiego jak najporządniejsze ataki, czy porządne ataki. Te dopasowane do okoliczności po prostu będą najwięcej warte. - Wstała i rozejrzała się. Wokół ani pół żywej duszy. Kocur nie spytał kotki o jej słabe strony, toteż ta nie miała zamiaru się chwalić w czym była gorsza, a czym lepsza. Teraz już za późno, pytania skończone. - Pokażesz mi teraz co potrafisz. Nie jesteś malutkim kociakiem, więc masz większe szanse niż 6 księżycowe kocię w walce ze mną. - I liczyła na to, że faktycznie to będzie widać po tym co jej zaprezentuje. - Będziemy mieli teraz walkę treningową, ty ją zaczniesz. Bez cięcia pazurami i bez przebijania skóry kłami. - Specjalnie użyła słów cięcie i przebijanie, bo szczypanie nie sprawiało jej problemu. Inni byli zbyt wrażliwi i słabi. Kiwnęła mu głową, po tym jak się od niego kawałek odsunęła, dając mu znak, że może zacząć.