Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
O wschodzie słońca przy wyjściu z obozu. Tak Traszkowy Grzbiet oznajmiła wczoraj swojej terminatorce, więc i o tej porze, w tym miejscu jej oczekuje. Nie ma sensu spotykać się na Wyjących Wzgórzach, skoro docelowo większość dnia spędzą na jednej z łąk.
I mimo że nie jest to pierwszy dzień treningu, wojowniczka dalej nie wie jaką ma opinię na temat Kryształowej Łapy. Zaangażowania odmówić jej nie można, obowiązki wypełnia, jest kocięciem Bijącej Niedźwiedzicy, którą Traszka doprowadziła do złożenia przysięgi wojownika. To świadczy na jej korzyść, ale nie wystarcza by nazwać już dziś przykładnym terminatorem.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxNie miała problemu ze wstawaniem wcześnie, właściwie wstawała jak jej akurat było potrzebne, gdyby ktoś się jej przyjrzał mógłby się zacząć zastanawiać skąd miała takie wielkie pokłady energii, kiedy co chwila zmieniała swój tryb dnia. Kryształ jednak nie narzekał, czasami zdarzało mu się łapać drzemki w ciągu dnia, ale ogólnie nie prowadził też, aż tak bardzo aktywnego życia przecież. Chodził na patrole, poznawał tereny, polować jeszcze nie polował i zmieniał mech, gdzie tu czas na męczenie się? W sumie to było to nawet zabawne. xxxxWychodząc z Ciepłych Skałek ziewnęła przeciągle i zdążyła jeszcze przed spotkaniem z Traszkowym Grzbietem odwiedzić Śpiący Pień. Może jej dziadków tam nie było, ale była dwójka kotów, które lubiła! Nawet Mrówczy Szlak się czasem tam znajdował, chociaż nie rozumiała czemu, ale nie marudziła. Promienie słońca w końcu musiały zawitać na niebo, a Kryształ oglądał je z zaciekawieniem, zawsze go zachwycało jak zmieniały się kolory. Dzisiaj nawet wyglądało jakby miało być słońce, a nie tylko białe niebo udające i ukrywające prawdziwy skarb niebny. Znaczy nie żeby Kryształ miał jakieś wielkie wymagania względem tego jak dzień ma wyglądać, pasowało mu wszystko, po prostu słoneczko jeszcze przyjemnie potrafiło grzać. xxxx— Hejo! — Uraczyła Mistrzynię słodkim uśmiechem i spojrzała na nią zaciekawiona, co miała dziś zaplanowane? Aha… zatrzęsła się przez powiew wiatru, nie spodziewała się tak nagłego zerwania, aż parę liści podleciało do góry, a ona skoczyła za nimi tracąc już skupienie. Listki!
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
– Cze. – wita krótko terminatorkę, nie podnosi tonu, ale kiwa łbem, by intencje były jasne. Nie zdąża nawet wstać na cztery łapy, nim Kryształowa Łapa postanawia przypomnieć jej dlaczego nie można jej nazwać jeszcze przykładnym terminatorem. Traszkowy Grzbiet liczy na to, że to kwestia młodego wieku, że wyrośnie z tego braku skupienia jeszcze nim zaczną zbliżać się do końca treningu.
– Kryształowa Łapo. – zwraca głośniej uwagę. Nie krzyczy, jedynie dba by zostać usłyszaną. Szczególnie wraz z kolejnymi słowami. – Zostaw liście, nie musisz już na nie polować. Dzisiaj nauczysz się jak podchodzić do piszczek. – przedstawia krótko plan dnia i podnosi się wreszcie, kierując poza obóz. Zaprasza machnięciem ogona kocię Bijącej Niedźwiedzicy. – Wiesz gdzie są Świszczące Trawy?
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxNie raz słyszała o swojej zabawowej naturze, że powinna się lepiej skupiać, bardziej przykładać, więcej rozumieć. Zajęcze Ucho lubił jej to wypominać kiedy bywali razem na patrolach, a własna siostra nie bardzo lubiła jej szaloną wersję. Kryształ była jednak jaka była. Młody, narwany, ciekawy świata i limitów jakie mógł przekroczyć, ale starał się. Właściwie to mocno przykładał się do treningów i rozumienia rzeczy, chłonął wiedzę. Chciał być przykładnym obywatelem klanu. Chciała być wspaniałym dzieckiem dla mamy. Chciał być super wnukiem dla babci i dziadka. Chciała być dobrym Wojownikiem. Faktem jednak było, że dziecięca natura nadal w niej istniała, ale czy było to aż takim minusem? xxxxWzrok Kryształ od razu wrócił na pyszczek Mistrza, usłuchanie, szybko. Uwaga została zwrócona, a on mimo pokusy w postaci listka spróbował skupić się już w stu piszczkach na Traszkowym Grzbiecie. xxxx— O! — Z białego pyszczka wydostał się krótki, chociaż zdziwiony i podekscytowany dźwięk. Kryło się jednak coś tam więcej… niepewność? Czy bez słuchu potrafiłby tak samo dobrze podejść zwierzynę? Wiedziała, że ma utrudnione zadanie. Czasami nadal zdarzało jej się tupać idąc gdzieś, może… była to szansa na zaprzestanie tego? A może to ten moment, w którym jednak powinna dorosnąć, by zawsze być skupioną? — Tak! Trzeba iść przez Kolczaste Krzew…y, potem prosta droga. Pomiędzy Bylicowe Łąki, a Płączący Wierzb! — odpowiedziała pewnie, dreptając już pociesznie za Traszkowym Grzbietem.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Spodziewa się większego entuzjazmu – kocięta uwielbiają polować, nawet na listki, więc prawdziwe polowanie jest atrakcją – a spotyka się z krótkim o. Nie odmawia białemu terminatorowi radości w tym momencie, ale zważywszy na całokształt jego jestestwa... Traszkowy Grzbiet dziwi brak radosnych podskoków, lawiny pytań. Wątpi w tak szybkie dorośnięcie.
Ale trudno, polowanie ich nie ominie, niezależnie od stopnia entuzjazmu.
Kiwa krótko łbem na opis trasy zaprezentowany przez Kryształ. – W takim razie prowadź. – oznajmia, nie widząc potrzeby w osobistym nawigowaniu. – Teorię omówimy na miejscu, tak chyba będzie lepiej? – biorąc pod uwagę skupienie, słuch i sprawdzian z orientacji w terenach Klanowych, wojowniczka tak zakłada. Ale jest otwarta na sugestie. W międzyczasie dopytuje o coś innego. – Jak wczorajszy patrol?
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxStawiał łapę za łapą, czując coraz więszą niepewność płynącą w jego żyłach. Zawsze dawał sobie radę, czemu miałby teraz nie? A mimo to trochę wątpiła, jakby jednak gdzieś czasami kryła się w jej głowie prosta myśl - jest wybrakowana. Prowadź, tyle usłyszała przez zamyślenie, ale wielki uśmiech od razu pojawił się na jej długim pyszczku, a białe futerko aż zatrzęsło się kiedy podskoczyła z ekscytacji. Traszkowy Grzbiet ufała mu! Albo może wierzyła w niego przynajmniej! Miał ochotę popędzić już, iść przodem, ale zanim się to udało zobaczył kątem oka jak mordka poitnki się rusza. Informacje? xxxx— Lepiej! — przyznała szybko, zwalniając tempo i rzucając okiem co jakiś czas czy powinna się skupić na Traszce. Potknęła się przez to zaraz, więc pytanie i tak kompletnie uciekło jej pomiędzy łapaniem równowagi, a wracaniem do pionu. Lubiła treningi. Niestety tylko te statyczne. Męczyło go ciągłe nawigowanie gdzie jest, co się dzieje, a zarazem przyglądanie się czy zaraz nie zostanie coś powiedziane. Czemu on musiał się tak starać? — Patrol? Uch… będę miał później — odpowiedziała na chyba… zadane pytanie? Prawda? Usłyszała patrol na pewno, ale przez to, że nie była jeszcze pewna większości słów to wolała być nie tylko skupiona, ale również odwrócona w stronę rozmówcy.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Skoro lepiej, Traszkowy Grzbiet nie wymaga od terminatorki skupienia na tłumaczeniach i nawigowaniu jednocześnie. Nie chce jednak iść w ciszy, więc chce zaoferować protszy temat – taki, gdzie to jej pozostaje słuchać opowieści. A raport z wczorajszego patrolu jest również pożyteczny. W teorii, bo w praktyce, Kryształowa Łapa prawie wywala się na pysk. Wojowniczka spina mięśnie w gotowości do łapania za biały ogon, by młoda się nie wywaliła, ale okazuje się, że zbędnie.
Okazuje się też, że dociera maksymalnie pół pytania o patrol. Nie jest to aż tak istotna kwestia, więc zamiast zaoferować sprostowanie, Traszka posyła krótkie kiwnięcie łbem i maszeruje dalej z zamkniętą mordką, pół kroku za Kryształ i spojrzeniem skierowanym przez siebie. Niech już się skupi na drodze.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxNie była przekonana, czy właśnie odpowiedziała na pytanie, nie wiedziała czy zaliczać sztywną reakcję Mistrzyni jako jedną z wielu, czy może jednak kryło się coś za nią. Miała przeczucie. Brak dowodów. Bobek. Sprawa zamknięta. Co zrobi? No nic.
Kryształ nie narzekała jednak z tego co w końcu się ostatecznie wydarzyło, bo najwyraźniej Traszkowy Grzbiet zrezygnowała z rozmowy z nią, która wcale nijak jej nie pomagała. Znaczy doceniał chęci! Ale dla niego świat zawsze był cichy, a przynajmniej na tyle cichy, że nie potrzebował rozmowy, by zagłuszyć… ciszę. Szedł już bardziej rozluźniony, krok miał żwawszy, a wzrokiem skanował tereny. Wiedziała, że nie usłyszy przeciwnika, musiała być bardziej skupiona, dlatego też nie wychodziła tak bardzo sama jakby chciała. Nie przyznawała się do tego oczywiście… że się zwyczajnie bała. Nie ufała, że usłyszy każdego lisa, czy kunę. Niezależnie, czy była dzieckiem Gwiezdnych, nie była nieśmiertelna.
✦✦✦
xxxxDochodząc w końcu na Świszczące Trawy zanim jak dzika wskoczyła w jeszcze nawet żywe trawy rozejrzała się na prawo i lewo, miała ze sobą kotkę, nie bała się tak bardzo. Niepewność zawsze w nim jednak była. xxxx— Jesteśmy! — wykrzyknął wesoło i zaczął skakać w listkach, które akurat zwiało na tę część terenów. Będzie się uczyć polować! Teoria zawsze była fajna, z praktyką… nie myślał aktualnie o praktyce. Przywarł do ziemi całym cielskiem i z wielkimi źrenicami obserwował żółtego jak słońce listka, a następnie wyskoczył w jego stronę.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Docierają do Świszczących Traw dość sprawnie. Wbrew obawom Traszki, że Kryształowa Łapa będzie prowadzić slalomem, od kępy traw do krzaczka i do kreciego kopca.
Przez krótki moment obserwuje szaleństwa wśród pojedynczych liści, ale nie potrafi być na tyle wyrozumiała by poczekać aż terminatorka sama zakończy pląsy. Nie jest zła, nie jest zirytowana. Ale pamięta po co tu przyszły. Więc gdy namierza następną ofiarę przyczajonej Kryształ, od razu skacze w jego stronę, chcąc przydeptać go łapą przed nią. Chwyta żółty listek między palce i podnosi go za ogonek w górę, samej siadając. Pomacha nim jak terminatorka zacznie znowu tracić skupienie.
– Chcesz polować na listki, ćwicz od razu prawidłową pozycję łowiecką. Kojarzysz co to takiego? – pyta, obserwując białą mordkę.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxKryształ pomimo swojej energicznej natury, potrafiła ją przetransportować w coś bardziej pożytecznego, niż rozpraszanie się wszystkim co pięć kroków. Nie było powiedziane, że nie zrobi dokładnie tego w drodze powrotnej, ale aktualnie w jej główce było jedno proste zadanie - dotrzeć w miejsce i dlatego też je wykonała! xxxxListek zniknął mu sprzed nosa, a brewki złączyły się w konsternacji, wzrok zaś wyrażał pewne niezadowolenie i zdziwienie, w sumie nie pamiętał czemu byli na miejscu. Ach… chwila: polowanie. W sumie z tego powodu posiadał też przed chwilą kryzys egzystencjalny, ale listki całkowicie go rozproszyły. Patrzyła zaciekawiona na “swoją” zdobycz w łapce Traszki, a jej oczka latały od pyszczka do listka jakby szukała powiązania między nimi, czy może bardziej chciała… przechytrzyć złodzieja? xxxx— Hm… chyba? — Kodeks Wojownika, rangi, czy władza była jej znana, ogólnie więcej czasu zajmowało przekazanie jej słownych rzeczy, szczególnie za młodego wieku. Także większość skupiała się na tym… bicie się nie było filozofią, a polowanie cóż, może? Może skupiła się wtedy tak jak dziś? Na wszystkim dookoła? Ustawił się jednak na czterech łapkach, ugiął lekko stawy, dupę zarzucił trochę do góry, ogon latał mu w górze, ale ogólnie stał dość stabilnie. Następnie mordkę zwróciła w stronę kotki szukając potwierdzenia, bo przecież niemożliwe, by inaczej trzeba było polować… chyba?
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Chyba. A jednak rozwinięcie tematu nie przychodzi uderzenie serca później. Traszkowy Grzbiet patrzy wyczekująco, ale nie pogania... tak poza tym, znaczy się. Zostawia terminatorce przestrzeń do namysłu i może nawet ma delikatne nadzieje co do efektu, gdy widzi ugięte łapy. Zaraz jednak czar pryska, a Kryształowa Łapa przypomina jej, że jest wyrośniętym kocięciem.
Może nie ma wiele w tej głowie, ale przynajmniej próbuje. Tego nie można jej odmówić. Jednak gdy klinowata mordka szuka potwierdzenia, Traszkowy Grzbiet może jedynie pokręcić przecząco pyskiem.
– Twój ogon ostrzega piszczki z daleka. I spróbuj przejść się kawałek z tyłkiem wyżej niż głowa, wygodnie? Tylko nie czołgaj się, nie opieraj łokci o ziemię. – instruuje terminatorkę. Okruszki. Może sama dojdzie do rozwiązanianw ten sposób. Albo przynajmniej zbliży do niego.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxWidziała jakieś emocje na pyszczku Traszkowego Grzbietu, ale nie była pewna czy była to typowa mimika, niezadowolenie, czy może rozczarowanie… a może wszystko na raz? Niemiło tak czy siak! Potwierdzenia jednak nie dostał, a jedynie zaprzeczenie starożytną metodą komunikacji, rzal. xxxx— Czyli… — nie tak. Opuścił ogon, co automatycznie było niewygodne z dupskiem do góry, także opuści go trochę i nagle pozycja stała się o wiele cięższa. Równowaga była trudna do utrzymania jak tak szedł prosto, więc szybko poprawił pozycję na… głowę do góry, a zad do dołu, ale wszystko było niewygodne. Odwróciła się do Mistrzyni, ale nie oczekiwała jeszcze pomocy, rozkminiała to! Chwila! Ustawiła się ponownie na ugiętych łapach, głowa, grzbiet były w linii prostej, a ogon… nie wiedziała co z nim zrobić, więc przykleiła go do swojego jednego boku, ale jakoś ciężko było iść - znowu. Chuchnął i dmuchnął poirytowany z niezadowoleniem wymalowanym na pyszczku, a następnie znowu przylgnął do ziemi całkowicie. Tarzał białe futerko w ziemi, jakby szukając odpowiedzi w ziarenkach ziemi, a następnie podniósł się lekko i coraz bardziej, aż był w wygodnej pozycji. Łapy ugięte, głowa, linia grzbietu i ogon w jednej linii, tak było wygodnie. — Tak? — zapytała zaciekawiona i przez to, że cały czas próbowała to oddaliła się kawałek od Traszkowego Grzbietu i po prostu zaczęła podchodzić do niej powoli w pozycji, która wydawała się jej odpowiednia. Bolały ja mięśnie. To norma?
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Rozpoczyna się proces kombinowania, w czasie którego Traszkowy Grzbiet stara się niczego nie sugerować swoją mimiką, dopóki terminatorka nie poprosi o pomoc czy wskazówkę. Wojowniczka obserwuje te poczynania, widzi jak na dwa kroki w przód przypada jeden krok w tył – może nie jest to najszybszy sposób na parcie do przodu, ale nie jest przynajmniej staniem w miejscu. Jest także coś satysfakcjonującego w takim wglądzie w procesy myślowe swojej podopiecznej. Szczególnie, gdy prowadzą ją do prawidłowego rozwiązania. Zaczyna do niej docierać, że może nieco bardziej tęskniła za prowadzeniem treningów niż przypuszczała.
Zaraz po krótkim skinięciu łbem następuje głośniejsza pochwała.
– Dokładnie tak, bardzo dobrze. – odpowiada na pytanie skradającej się kotki. I zaraz dodaje, niemalże jakby czytała w myślach. – Ćwicz jak najczęściej poruszanie się w ten sposób, aż stanie się dla ciebie równie naturalne co chodzenie. Dla początkujących jest to męczące, dlatego warto także poza polowaniami ćwiczyć skradanie się. – teraz jednak zaprasza do siebie Kryształową Łapę ruchem głowy. To jeszcze nie wszystko. – Odpowiednia postawa to nie wszystko. Musisz pilnować kierunku wiatru, aby nie wiał tobie pod włos. Skrada się pod wiatr by czuć piszczki i nie być wyczuwanym przez nie. Ponadto uważaj na czym stawiasz łapy. Trzask gałązek, szelest liści, każdy niepożądany dźwięk zwiększa ryzyko, że zwierzyna ci czmychnie. Rozumiesz?
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxUdało mu się! Szedł powolnie w pozycji łowieckiej, a w trakcie tego słuchał o tym, że miał ćwiczyć to… o! Dlatego musiały boleć mięśnie w takim razie, a już się obawiał, że to on jakiś bardzo słabiutki był ostatecznie, a nie mógł być! Przytaknął rozumiejąc, w sumie ogólnie rozumiał już trochę więcej. Wcześniej jak nie patrzył na kota to nie potrafił wyłapać praktycznie żadnych słów, teraz… trochę bardziej! xxxxPodskoczyła wesoło i potruchtał w stronę kotki na polecenie podejścia. Dostała wykład od Traszkowego Grzbietu… ale taki przydatny do polowania! Więc dobrze! Wiatr, zaciągnęła się zimnym powietrzem w płuca i poczuła mnóstwo różnych zapachów, a przede wszystkim sam specyficzny zapach Mistrzyni, rozumiała. Szeleszczące i łamiące się rzeczy teraz już trochę gorzej, uch… wiedziała co wydaje dźwięki, było jej przecież mówione, tylko chyba musiała się jednak bardziej skupiać, niż chciała. xxxx— Trawa nie wydaje dźwięk…u, prawda? Tylko suche liście? Jak teraz dużo? — dopytała jedynie i czekała na dalszą kontynuację nauki… no chyba, że to wszystko co musiała wiedzieć?
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Żałuje, że nie ma prostej odpowiedzi tak lub nie dla terminatorki. W sumie nie ma pojęcia jak duży problem ma ze słuchem, a w chwilach takich jak ta tym bardziej utwierdza się w przekonaniu, że to dla niej jedna wielka niewiadoma.
– Trochę szeleści. Ale jak się skradasz powoli to nie powinno być z tym problemu. Sucha trawa wydaje więcej dźwięków, jak liście. A teraz hm... jak jest szron na trawie, to lepiej nie deptać po niej. Ale normalnie głównie liście. I gałązki, na które możesz nadepnąć. Czasami też kamyk, jeśli potrącisz i się potoczy. – wydaje jej się, że to pokrywa najczęstsze źródła hałasu na polowaniach. Po chwili zastanowienia, dodaje jeszcze. – Albo jak przedzierasz się przez krzaki i gałązki zahaczają o ciebie, to nie jest głośne, ale może zaalarmować bardziej płochliwą zwierzynę. Jeśli przypomni mi się coś jeszcze na co powinnaś uważać to ci powiem, dobrze? Ale najbezpieczniej iść po ziemi i nie zahaczać o nic, tak ogólnie. Rozumiesz?