Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxWyczerpująca odpowiedź ze strony Traszkowego Grzbietu była bardzo miła i przyjemna, czuł się widziany i nie bał się zadawać pytania. Dostawał odpowiedzi, wyjaśnienie i detale jak trzeba było, a z innymi rzeczami miał szansę pogłówkować, znaleźć odpowiedzi samemu. Bardzo podobał się jej ten trening! Mama miała wcześniej świetnego Mistrza i Kryształ już rozumiała dlaczego ta bardzo lubiła Traszkę. Cieszyła się, żę trafiła pod jej oko i kto wie? Może zostanie kiedyś tak samą super Mistrzynią? xxxx— Och… dobrze wiedzieć — Dużo… dużo rzeczy wydaje dźwięki — stwierdziła z ciężkim wywróceniem oczami, zdawała sobie sprawę z większości, ale nie sądziła że zwierzyna też była na to tak wyczulona. Czyli jej polowanie będzie utrudnione jeszcze bardziej, niż mogła przypuszczać? Świetnie… teraz już się obawiała jednak. I może bała, ale oczywiście odrobinkę. — Krzaki, gałązki, kamyczki, liście… szron — Wyliczała myśląc. — Ach! Sucha trawa. Rozumiem — powiedziała w końcu, ostatecznie zapamiętując wszystkie rzeczy, przynajmniej na razie. Pewnie będzie musiał jeszcze nie raz sobie to przypominać i mieć na uwadze. Nie chciał spotkać drapieżnika i dać o sobie znaku zwykłym kopnięciem kamienia.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
– To prawda. – zgadza się z kotką kiwnięciem łba. Dźwięków dookoła jest sporo, a życie w lesie nie jest łagodne nawet dla kotów, które potrafią wychwycić każdy z nich. Bączkowi faktycznie jest lepiej na osiedlu, ale względem Kryształowej Łapy są jakieś nadzieje. Nadrabia wszędzie tam, gdzie brat Traszki nawet nie próbował. Córka Bijącej Niedźwiedzicy ma do zapamiętania więcej niż typowy terminator, ale Traszkowy Grzbiet jest bardziej skłonna do zwiększonej liczby powtórzeń niż rozbicia tej nauki na kilka spotkań. Nie wydaje jej się by to miało sens zresztą.
– To nie wszystko jeszcze, są specjalne zasady do różnych typów piszczek. I nie zawsze to słuch jest najważniejszy. Jest taka formułka ptak ciebie zobaczy, królik usłyszy, a mysz wyczuje. – trzyma dalej przy łapie listek zabrany terminatorce, ale nie na nim skupia uwagę. Patrzy na białą mordkę. – Króliki i zające słyszą nawet oddech, trzeba wyciszyć oddech zanim się zacznie do nich skradać. Czyli uspokoić, oddychać powoli, jak śpiący kot, a nie jak taki co od świtu biega po łąkach. Mogą być dla ciebie większym wyzwaniem niż dla innych, ale dasz radę jeśli będziesz ostrożna. Nie śpiesz się, patrz pod łapy, pilnuj oddechu i będzie dobrze. Mysz wyczuje nie dotyczy zapachu. I nie dotyczy tylko myszy, a wszystkich gryzoni, gadów i płazów. Są zwykle blisko ziemi i czują jej drgania, gdy stawiamy kroki. Przenosi się ciężar na tylne łapy, żeby myślały że jesteś od nich dalej niż w rzeczywistości i później reagowały na zbliżające zagrożenie. – dwie z trzech zasad mają wyjaśnione. O ile Kryształ nie ma pytań, a i taką możliwość dopuszcza do siebie Traszkowy Grzbiet. Teraz jednak skupia na ostatniej zasadzie. – Ptak ciebie zobaczy w rzeczywistości oznacza zwróci uwagę na każdy ruch. Chcesz sama znaleźć sposób na nie?
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxNajwyraźniej świat był bardziej miejscem słyszalnym, niż jej się wydawało i nie bardzo wiedziała jak się z tym czuć. Czy w takim razie naprawdę była wybrakowana w miejscu, które nie miało jak jej pomóc? Poza tym czemu rodzice jej nie pomogli? Czemu Gwiezdni nie stwierdzili, że powinien jednak słyszeć? Było to bardzo potrzebne… już do samego porozumiewania się! Odwrócił na chwilę wzrok zestresowany na samą myśl, ale nawet takie głupotki nie mogły trwać długo. Zawsze musiał patrzeć na drugiego rozmówcę… chociaż i tak było lepiej, niż kiedy był kociakiem, ale… zmartwienie. Czuł zmartwienie. Da sobie radę? Musi… prawda? Nie było innego wyjścia, zamierzał zostać Wojownikiem, a nie… uch… kimś innym? xxxx— Oooo… Gwiezdni — powiedziała słysząc formułkę. Ile tego? Miała już ochotę pytać o powtórzenie, ale okazało się, że od razu dostała wytłumaczenie. Świetnie! Szkoda tylko, że instrukcje były jasne tak w pięćdziesięciu procentach… Wyciszyć oddech, jakby kot spał, a nie biegał… czyli normalnie? A może ciszej? Słysząc od drganiu ziemi podskoczył i uszka stały na baczność, pozycja jaką przybrał mogła się kojarzyć z jakimś psem przez to jak bardzo rozstawił łapy. — Drgania ziemi! Sam czasami tak robię! Znaczy… drgania ziemi pomagają mi wiedzieć, że ktoś idzie — wyjaśnił szczęśliwy. Wiedział jak to działało! Było prościej! — Nie rozumiem oddechu tylko… Bo jak teraz oddycham to za głośno? Muszę ciszej? — zapytała, a następnie ustawiła się w pozycji łowieckiej i przeszła się kawałek od Traszki, przenosząc ciężar ciała na tylne łapy. — Dobrze?? — Znowu pytanie i szybkie podbiegnięcie do Mistrzyni, by usłyszeć odpowiedź i ostatnią rzecz z formułki. — Każdy ruch… — Ciekawe… — Spróbuję!
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
– To tu masz przewagę nad resztą terminatorów. Wielu trudno zrozumieć jak to działa, bo zupełnie nie zwracają na to uwagi i nie czują drgań dopóki nie przechodzi koło nich sarna czy koń. – zauważa, bo zależy jej by kotka była świadoma swoich mocnych stron i mogła na nich skupić w trakcie polowania. Uważa, że zająca czy królika jest zdrowo złapać chociaż raz w życiu, gdy jest się Wichrzakiem, ale też nie musi być to główna ofiara Kryształowej Łapy, skoro ich słuch jest aż tak kłopotliwy.
Nie tłumaczy od razu o co chodzi z oddechem, bo terminatorka wraca do pozycji łowieckiej by przetestować przenoszenie ciężaru i nie skupia na czekoladowym pysku. Nie ma co strzępić języka w takiej sytuacji. Obserwuje i czeka aż tak wróci.
– Na to wygląda. – zgadza się ze skinięciem głowy. – Myślę, że jest dobrze, ale przekonasz się jak zaczniesz polować. Albo mogę się położyć i zaczniesz skradać się do mnie jakbym była myszą, wtedy bym mogła z większą pewnością ocenić. – oferuje takie rozwiązanie, ale nim kotka podejmuje decyzję, Traszka wraca do poprzedniego zagadnienia. Korzystając z tego, że Kryształ jest obok i się patrzy. – Z oddechem spróbuj tego. Weź głęboki wdech i wypuść szybko powietrze nosem. A potem weź drugi wdech i spróbuj jak najwolniej je wypuścić. Czujesz różnicę? W nosie? – ma taką nadzieję, bo to jej jedyny pomysł jak wyjaśnić różnicę kotce. – Jeśli czujesz to powietrze w nosie, jego ruch, to pewnie oddychasz za głośno. Jak uspokajasz oddech to on zwalnia, czasami w ogóle go nie czuć wtedy. A jak go nie czuć to króliki i zające go nie słyszą.
Przynajmniej tak jej się wydaje. Nie jest pewna czy to zasada obejmująca sto procent przypadków, ale własne doświadczenia na to wskazują. I lepiej żeby kotka straciła kilka królików, bo jednak miały jeszcze bardziej czuły słuch, niż żeby straciła wszystkie, bo za bardzo zachodziła w głowę nad głośnością swojego oddechu.
– To spróbuj. Co proponujesz? Czy chcesz spróbować w praktyce i wtedy wrócić do rozmowy? – druga opcja przychodzi jej do głowy dopiero po słowach Kryształowej Łapy. Nie wydaje jej się to najwygodniejsze, ale praktyka zawsze lepiej zapisuje się w pamięci, więc nie ma nic przeciwko.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxOch! Uśmiechnęła się wesoło na słowa kotki i lekko poczuła jak uszy ją pieką ze wstydu… ale takiego dobrego wstydu! Takiego… zakłopotania, o! Nie spodziewała się dostać komplementu i po prostu było to bardzo miłe, a w szczególności od Traszkowego Grzbietu. xxxx— Można tak! — odpowiedział na poprzednie pytanie, przy okazji zwracając uwagę na listek przy pyszczku kotki, trochę przyciągał mu uwagę jednak, a prawie się rozproszył… dziwne. Polecenie i informację od kotki od razu wykonał, tak bez zastanowienia, wziął głębszy wdech i wypuścił powietrze, dowiedział się kiedyś, że śmiesznie to świszczało. Ok, ale… rozproszył się. Wziął ponownie głęboki wdech i wypuścił powietrze tym razem skupiając się na następnej części, że ten drugi wdech miał nie być tak gwałtowny i w sumie czuł różnicę, przytaknął od razu. — Rozumiem chyba, chyba… czuję różnicę. — Tak mu się przynajmniej wydawało, ale może naprawdę tak było? Ciężko bez sprawdzenia. xxxx— Spróbujmy razem z przenoszeniem ciężaru! W sensie na Tobie… dobrze? — W sumie nie była pewna czy mogła tak pytać, ale chyba mogła? I dlaczego w ogóle o tym myślała! Normalnie powinna pytać przecież, ale… chyba zależało jej na aprobacie Traszki ostatecznie, dogadywała się z nią.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Kiwa łbem. Czy Kryształowa Łapa faktycznie czuje różnicę czy jedynie tak mówi? Zawahanie w jej słowach nie nastraja optymistycznie, ale Traszkowy Grzbiet wychodzi z założenia, że najwyżej wyjdzie w praniu. I że terminatorka by nie skłamała, jeśli nie wyczuła rzeczywistej różnicy to wydawało jej się, że ją czuje. Lepsze to niż nic.
– Dobrze. – zgadza się, zupełnie nieświadoma wewnętrznej rozterki terminatorki. Może dlatego że to jej własna propozycja sprzed chwili, ciężej dostrzec w tym jakiś problem. Wyszukuje spojrzeniem odkryty kawałek ziemi w pobliżu i tam się kieruje, by położyć się na koci chlebek. Po chwili namysłu zmienia jednak pozycję i kładzie tylne łapy na boku, a przednie wyciąga przed siebie, to wydaje jej się lepszą pozycją do wyczuwania drgań. Rzuca ostatnie spojrzenie Kryształowej Łapie. – Sprawdzamy twoje przenoszenie ciężaru, ale chcę byś zastosowała wszystkie reguły. Znaczy się nie oddech i zastyganie w bezruchu, a wszystkie, które dotyczyłyby faktycznego skradania się do myszy czy wiewiórki, dobrze? Odejdź kawałek, oceń kierunek wiatru, zacznij się skradać, gdy będziesz pewna, że znalazłaś najlepsze warunki. I nie bój się na mnie skoczyć, gdy uznasz, że jesteś już wystarczająco blisko. Będę próbowała zgadnąć, w którym momencie to nastąpi. – jeśli córka Bijącej Niedźwiedzicy nie ma pytań, Traszkowy Grzbiet zamyka oczy i wypuszcza powoli powietrze z płuc. Stara skupić się na innych zmysłach.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxObserwowała uważnie jak Traszkowy Grzbiet wybiera pozycję, była przy tym zabawna, taka nieporadna! Kryształ powstrzymywała się, by nie zachichotać, ale rozbawione oczka musiały zdradzać sporo emocji, usta zaciśnięte w linie, by nie zdradzać uśmiechu również. Szybki powrót do rzeczywistości nastąpił po chwili, kiedy to dostawała następne informację i polecenia, a móżdżek pracował. Miała skoczyć na wojowniczkę, tak jakby polowała na myszy… dało się zrobić, raczej. Kiwnęła głową i odsunęła się kawałek, a następnie wczuła się w sytuację, była na polowaniu. xxxxSprawdziła wiatr, przyjrzała się drodze, którą chciała obrać, ustawiła się w pozycji łowieckiej, zaczęła spokojniej oddychać, sprawdzać podłoże. Ruszyła dopiero kiedy przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, starała się ukryć jakiekolwiek drżenia, a do Traszki podchodziła bardzo powolnie. Nie polowała nigdy, było to męczące, ale… dość przyjemne. Wyskoczyła nagle na kotkę po dłuższej chwili, starając się znaleźć odpowiedni moment i miejsce, takie które by nie zdradzało jej dźwiękiem i jeśli jej się udało to właśnie leżała na Traszce z wielkim uśmiechem. — Jak mi poszło?
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Wiatr nie niesieżadnej informacji o zbliżającej się terminatorce, żadna gałązka nie trzaska ostrzegawczo. Traszkowy Grzbiet stara się skupić na ledwo wyczuwalnych drganiach ziemi pod swoimi łapami czy brzuchem, ale daleko jej do prawdziwej myszy. Może zdiagnozować jedynie całkowite olanie przedstawionych zasad, a tak... z ciężarem przeniesionym na tylne łapy i powolnym krokiem, terminatorka pozostaje niewyczuwalna, a dokładny moment ataku – to zagadka.
I dlatego Traszka mimowolnie wysuwa pazury, gdy czuje ciężar uderzający w jej bok, przytomnie jednak nie unosi żadnej z łap do obrony, ani nic z tych rzeczy. Uderzenie serca, może dwa i pazury już wracają w ukrycie, a wojowniczka wypuszcza głośniej powietrze i patrzy na uradowaną Kryształ. Nie uśmiecha się, ale każdy kto ją chociaż trochę zna, bez trudu orzekłby, że jest zadowolona. – Myszy powinny się bać, gdy wyruszysz na polowanie. – nie są tu jednak po to by się wylegiwać, więc daje terminatorce tylko rozsądnej długości chwilę nim pada kolejne pytanie. – Chcesz spróbować polowania na prawdziwą zwierzynę?
Czy jeszcze chce coś przećwiczyć?
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxWyczuł jak ciało mistrzyni się spina, także głupkowaty uśmiech nie potrafił przestać się rozszerzać. Znaczyło to tyle, że naprawdę wystraszył i naprawdę dał radę zajść kogoś! Może dlatego, że bardzo się skupił? Była to opcja… a jak wiadomo ze skupieniem Kryształ bywało różnie. W przeciwieństwie do niego kotka się nie uśmiechała, a on w sumie nie bardzo wiedział czy to dobrze, oczy kotki wydawały się jednak przyjazne, także zaufał im i… zła na pewno nie była, a to fajnie! xxxx— Spróbować! Dam radę! Co przynieść? Zając? Mysz? Lis??? — zapytał wesoło, chociaż ostatnia propozycja była odrobinę głupkowata i od razu zawstydził się sam sobą, odwracając wzrok. Wstał z Traszki również i zaczął delikatnie smarować łapą w ziemi, dopóki nie był gotowy podnieść wzroku na jej pyszczek z oczkami jak u szczeniaczka. — Może bez ostatniego.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Prycha lekko.
– Też wolę żebyś nie przynosił dzisiaj lisa. Za bardzo starają się urwać mi głowę, któremuś jeszcze się uda. – widzi zakłopotanie terminatorki, nie jest znowu aż tak ślepa na emocje innych kotów, dlatego też robi co może by odwrócić temat. Lisie blizny skrywane w nastroszonej kryzie wydają się do tego celu adekwatne.
Sama podnosi się z ziemi i otrzepuje sierść. Rozgląda się krótko po okolicy.
– Przynieś trzy piszczki, które zauważysz jako pierwsze. – zapada werdykt. Już jest gotowa na standardową formułkę, że będzie w pobliżu, ale nie będzie wchodzić terminatorce w drogę, gdy nachodzi ją jeszcze jedna myśl. Dodaje więc sprostowanie, na wszelki wypadek. – Chyba, że ci ucieknie za daleko. Polowanie jest męczące, musisz nauczyć się kiedy odpuszczać pogoń. Czasami nie złapiesz zwierzyny za pierwszym skokiem, ale nadal jest na wyciągnięcie łapy. Innym razem jest o dwa susy za daleko i sytuacja jest przesądzona, a dalsze próby złapania tej piszczki sprawią jedynie, że nie będziesz mieć sił na pogoń za kolejną. Więc nie musisz upierać się na dosłownie trzy pierwsze piszczki. Tak samo jeśli nie będziesz mieć już siły na dalsze polowanie i będziesz potrzebowała przerwy, albo żebyśmy skończyły na dziś, możesz wrócić z mniejszą liczbą, dobrze?
Jeśli wszystko jest jasne, teraz dodaje standardową formułkę i wypuszcza Kryształ w świat.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxTraszkowy Grzbiet nie wydawała się zła, ani rozczarowana takim byciem hop do przodu. Chociaż raczej dzięki temu, że Kryształ wycofał się od razu i okazał skruchę… Zapędził się z lisem, ale wszystko się ostatecznie ułożyło, chyba mógł to tak nazwać! Zależało mu jednak na opinii Mistrzyni. xxxx— Dobrzeee — zgodziła się i była gotowa już wyruszać, kiedy nagle coś jej zaszumiało, a pyszczek Traszkowego Grzbietu się poruszył przez co przystanęła i skupiła się ponownie. Polowanie były męczące… i czasami pogoń lepiej opuścić, ogólnie informacje przydatne! Chociaż nie chciała skończyć bez trzech piszczek to przytaknęła na mądre słowa i chwilę się zastanowiła – trzy piszczki, nie muszą być różne, siły trzeba umieć rozłożyć, czasami zdobycz ucieknie, ale to nic i ma poinformować, jeśli się zmęczy. Dobra! Wszystko wiedziała!
Ruszył z uśmiechem na pyszczku przed siebie, chociaż postarał się stąpać już lżej. Starał się nauczyć chodzenia ciszej, ale bywało to ciężkie, mimo wszystko wiedział jak działa drżenie ziemi, więc skupił się na tym, by właśnie tego nie wywoływać jak dzik w środku obozu.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Kryształowa Łapa starał się jak mógł nie tuptać za głośno, ale chyba nie przynosiło to wymarzonego efektu – w okolicy ani jednej badylarki nie można było uświadczyć. Ani pół myszki... chociaż takiej to by już nie przeszkadzał głośniejszy krok. Tylko teraz pytanie, czy po prostu niefortunnie się złożyło, czy terminator niechcący płoszył piszczki? O, chociaż może ta kwestia mogła poczekać. Kilka lisich długości dalej wylądował okrągły wróbelek i zaczął coś wydziobywać. Nie byłaby to duża piszczka, ale za to zdecydowanie uczciwy wkład w zapełnianie stosu zwierzyny.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxTuptał sobie – nie tupcząc głośno – rozglądając się po okolicy, ale coś jakoś nie chciało się pojawić, wręcz przeciwnie nic w zasięgu wzroku. Kryształ może na chwilę zwątpił, czy może nie stawiał tych łapek za głośno, więc ustawił się bliżej pozycji łowieckiej, ale niewygodnie się tak chodziło cały czas. Rozpraszał się. Chwila. Nie. Poluje. xxxxWróbel! Miała ochotę krzyknąć na widok ptaszka, ale powstrzymała się, jedynie chwilę drepcząc w miejscu z podekscytowania… gdzie to opanowanie, które powinna w sobie mieć? Ustawiła się nisko na łapkach, zaraz po tym jak sprawdziła wiatr, ale coś za mało niewygodna pozycja, czemu? A! Zrównała linię głowy i ogona z grzbietem, brzuchem nie szurała po ziemi, przeanalizowała całą drogę, a następnie ruszyła do przodu. Pamiętała, że ptaki… co? Widzą, ale co… zatrzymać się! Zatrzymywała się w bezruchu, bo nie widziała żadnych wartych uwagi miejsc do ukrycia się, a jak była wystarczająco blisko i ptak jednak nie odleciał od razu to – nie atakowała. Przyglądała się mu z ciekawością z bliska, chciała sprawdzić, czy jeśli kiedyś wybierze się z Jaskier na słuchanie ptaszków (bo może je usłyszy) to w ogóle da radę do nich podejść?
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Już samo dreptanie w miejscu było dość ryzykownym zwracaniem na siebie ptasiej uwagi – tyle dobrego że akurat warunki pogodowe były po stronie terminatora i jego jasnego futerka. A także fakt, że wróbelek akurat zawzięcie walczył z niezbyt dorodną dżdżownicą, która nie chciała dać się wyrwać z ziemi. W czasie, gdy Kryształowa Łapa zakradła się niemal całość dystansu, wróbelek wyrwał pół dżdżownicy, powtarzam pół. Podskoczył kilka razy z irytacją pusząc piórka i rozejrzał się dookoła, ale nie zobaczył nic podejrzanego. Śnieg i tyle. Połknął wydobytą część robaczka i zaczął swoimi patykowatymi nóżkami grzebać ziemię. A raczej podskakiwać, drapać trochę i chwytać dziobem za wystającą resztkę dżdżownicy, licząc na to, że teraz uda się ją wyciągnąć.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxUdało się jej, dotarła do piszczki, a ta nie odleciała! Była z siebie dumna! Zatrzymała się wtedy kiedy musiała, nie wydała żadnego niepotrzebnego dźwięku (prawie), a teraz obserwowała wróbelka z bliska i nie dowierzała swoim własnym oczom. Był taki drobny, słodki i malutki… bezbronny. Zrobiło się jej żal, że musiała go zabijać! Jak mogła??? Stała i po prostu obserwowała z brewkami praktycznie złączonymi ze sobą na czole, analizowała co powinna zrobić… Nie umiała! xxxx— Pomóc? — zapytał wesoło, kiedy zobaczył, że ptaszek nadal miał trudności z wydobyciem robaczka. Nie chciał jednak pozwolić mu odlecieć i jeśli ten się ruszył, zamierzał od razu na niego skoczyć i… nie wiedział co dalej.