Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Dla żadnego kota nie byłoby to pewnie zaskoczeniem, ale Kryształ mógł się nieźle zdziwić, gdy wróbelek wcale nie przyjął z radością pomocy. A wręcz jeszcze gorzej, bo na dźwięk kociego głosu cały się napuszył w burą, pierzastą kulkę i podskoczył w miejscu. A wraz z drugim skokiem zerwał się do lotu i wtedy właśnie Kryształowa Łapa na niego skoczyła, zrzucając go z powrotem na ziemię, ale nie zabijając. Przetrąciła mu jedno skrzydełko, którego teraz nie potrafił złożyć i ciągnął po ziemi, ale wstał i próbował uciec podskakując.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxŚwiat się zatrzymał, a serce podskoczyło jej do gardła. Jeszcze przed chwilą wróbelek świetnie się bawił. Jeszcze przed chwilą wyciągał robaczka z ziemi. Jeszcze przed chwilą Kryształ chciała mu pomóc, a teraz? Teraz coś ją bolało. Serduszko chyba najbardziej, ale również uszy, które przyciskała z taką siłą do czaszki, że czuła napięcie w całym ciele. Wróbelek… nie mógł latać. Wyglądał jak z najgorszego koszmaru, wyglądał tak smutnie i bezbronnie, wyglądał… jakby to była jej sprawka. Co ona narobiła? Powietrze zatrzymało się jej w płucach, a oczy zaszły łzami. xxxxŻałosny płacz wydostał się z jego buźki, a coś w środku go zabolało, chyba zdarł gardło albo… albo łzy po prostu tak zasłaniały mu rzeczywistość, że nie wiedział co się dzieje. Czuł się zagrożony. Nic nie widział przez łzy, a przecież i tak nic nie słyszał, nie na tyle by się obronić… Płakał, mocno. Co on narobił? — P-pomóż! — wykrzyknął smutno. Co on najlepszego narobił? Nie mógł przestać zapowietrzać. Siostra miała rację! Jego zabawy były zbyt okrutne! Co się działo z wróbelkiem? Nie wiedział. Siedział i płakał, a jego ciało przechodziły konwulsje co jakiś czas przez intensywność wylewanych łez. Czuł się ze sobą źle.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Traszkowy Grzbiet obserwuje całą sytuację, ale i tak ma wrażenie, że jej nie rozumie w pełni. Jeśli ma się głębiej zastanowić, kojarzy jej się to ze Świt. Ale tak jak Kryształ ma kilka cech wspólnych z jej siostrą, tak są przecież odrębnymi kotami i podobieństwa wcale nie pomagają w zrozumieniu obecnej chwili.
Chociażby dlatego że jeszcze moment temu Kryształowa Łapa przecież zamierzała polować. Więc??
Podchodząc do tej dwójki, najpierw skupia się na rannym wróbelku, który nadal próbuje niezdarnie uciec. Dopada go prędko i przekręca mu kark. To że zasłania swoim ciałem całe zdarzenie przed wzrokiem terminatorki to czysty przypadek. Krótko dziękuje za jego życie i przysypuje go śniegiem tak by nie rzucał się w oczy. Dopiero wtedy może podejść do córki Bijącej Niedźwiedzicy i chociaż w rzeczywistości starała się zająć ptaszyną jak najszybciej, czuje się jakby w międzyczasie minęły księżyce.
Szkoda że nie przekładało się to na posiadanie planu jak poradzić sobie z płaczącą terminatorką. Może dlatego zaczęła od jej niedoszłej piszczki, zabijanie było prostsze. Nie wie co powiedzieć, nie znajduje odpowiednich słów. Finalnie decyduje się więc nie odzywać – siada naprzeciw Kryształ i przygarnia łapą zasmarkańca do swojej puchatej kryzy.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxŁzy spływały jej po policzkach, a gardziołko bolało od niekontrolowanych haustów powietrza, które brała przez zapchany nosek. Nie chciała zrobić wróbelkowi krzywdy! Czemu musiało się tak skończyć? Było jej niesamowicie przykro. Bolały ją uszy na dodatek, zatykały się przez podniesione ciśnienie i przerażenie jeszcze bardziej ją ogarnęło… była gotowa położyć się i czekać… Jakieś miłe mięciusie futerko jednak nagle dotknęło ją w zasmarkaną mordkę, a Kryształek bez większego myślenia po prostu zaczęła się przysuwać jak najbliżej mogła. Miłe futerko. Dłuższa chwila i w końcu otworzyła oczka, a główkę położyła wzdłuż klatki piersiowej Mistrzyni. Widziała jej podbródek i sterczące kłaczki, chociaż łezki jeszcze się pojawiały to było to już mniej inwazyjne. xxxx— Nie… nie chciałam — powiedziała dość spokojnie i na pewno nie tak głośno jak zawsze, a następnie wtuliła się ponownie zamykając jeszcze raz niebieskawe ślepia. Czkawka przyszła parę uderzeń serca później.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Częściowo osiąga sukces – szloch zwalnia, wręcz zanika, a na jego miejsce wchodzi czkawka. Nie jest jej jednak dane odetchnąć z ulgą, bo niestety z pyska terminatorki padają słowa, na które nie posiada odpowiedniej reakcji. Przywołuje w pamięci przebieg tej części polowania – o ile można je tak nazwać – i nie przybliża jej to do odpowiedzi. Czy w ogóle rady odnośnie polowania są na miejscu, czy wywołają kolejną falę płaczu?
– Wiem, że nie – zapewnia kotkę, ściskając ją nieco bardziej. Po chwili dodaje, chcąc wybadać teren. – Ale wiesz, że na polowaniach się zabija, prawda? Jeśli będziesz szybka, skuteczna to nie będą przy tym cierpieć.
Nasłuchuje w napięciu nawrotu szlochu.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxDlaczego każda próba nawiązania kontaktu z tymi, którzy go nie rozumieją kończyła się w ten sposób? Nie potrafił tego zaakceptować, nie chciał przede wszystkim. Chciał porozmawiać z ptaszkiem! Pobawić się… pomóc poszukać robaczka! Dlaczego nie wyszło? Pociągnął noskiem. I jeszcze parę razy. Głos Traszki doszedł do niego od razu, ale nie chciał przegapić co mówiła, więc pyszczek ponownie położył się wzdłuż klatki piersiowej kotki. xxxxOdbijało się w jej głowie nie będą przy tym cierpieć i chyba to było jedyne wyjście… szybka i skuteczna. — Naprawdę nie ma szans zaprzyjaźnić? — zapytała pomiędzy czknięciami i spojrzała błagalnymi oczkami.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
W porządku, tragedii nie ma, Kryształ zamiast głośniej smarkać w futro, podnosi głowę i słucha. Z kolejnym pytaniem podobieństwo ze Świtającym Niebem robi się jeszcze większe, a wojowniczka zaczyna żałować, że nigdy nie miała okazji porozmawiać ze starszą siostrą jak poradziła sobie na treningu z tym aspektem Świt. Jakieś rozwiązanie znaleźć się musiało skoro została dopuszczona do mianowania – nawet matki przechodziły pełny trening.
– Na polowaniu nie – zaprzecza odwracając wzrok. Nie może znieść wlepionych w nią błękitnych oczu. Tknięta jej komfortem dość prędko jednak wraca do białej mordki. – Na polowaniu musisz zadbać o Klan. O kocięta, o starszych, matki, chorych. Coś jeść przecież muszą. Wszyscy muszą, ty też.
Nie jest to bezpośrednia odpowiedź na pytanie, ale Traszkowy Grzbiet ma nadzieję, że zostanie w ten sposób potraktowane. Są przecież w trakcie treningu, uczą się polować, aby Kryształowa Łapa dokładała coś od siebie na stos zwierzyny. Żeby nie umarła z głodu, gdyby z jakiegoś powodu zniknęła z terenów Wichru.
Uhh...
– Czemu chcesz je zaprzyjaźniać? Tylko wróble? Wszystkie ptaki? – dopytuje po chwili. Żeby wiedzieć.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxŻałowała, że Traszkowy Grzbiet mówiła z sensem. Żałowała. Chciałaby żeby było inaczej, więc żałowała. Szczególnie tego wróbelka, któremu zrobiła najpierw krzywdę. Czy on jeszcze? xxxx— Czy wróbelek jeszcze… żyje? — zapytała smutno, a następnie delikatnie poruszyła się by wydostać z objęć kotki, mocno przetarła zapłakane oczka i zobaczyła – nie żył. Nie bardzo wiedziała jak się z tym czuła, miała to być jej pierwsza upolowana piszczka, a nawet tego nie zrobiła, wręcz przeciwnie. Pozwoliła jej się męczyć. Ptaszek bez skrzydeł był martwy. Wiedziała tyle i bolała ją ta świadomość. Doprowadziła do niedobrej sytuacji, bolesnej, smutnej… — Przepraszam. — Chyba. Nie wiedziała za co. Wiedziała, że cisnęło jej się to na język, ale nie była pewna czemu. Czy za głupotę? A może za źle wykonane zadanie? Przerwanie treningu na jej własne widzimisię? Odwróciła się i usłyszała pytanie. xxxx— J..ja… — Tylko co tak naprawdę chciał powiedzieć? Przekazać? Czuł się odrobinę zagubiony, pomiędzy płaczem i żałobą, a zdeterminowaniem by być lepszym. — Chyba przez duże… uczucia? Pierwszy raz podszedłem do ptaszka. Nie widziałem nigdy z bliska. Żywego. Chciałem wiedzieć… czy polubimy się… Nie… nie powtórzy się — wyjaśnił zmieszany, nadal głowa bolała go od płaczu, a nosek cały czas miał zapchany. Musiał się jednak otrząsnąć chciał… chciał zapolować. Chciał się dzisiaj do czegoś przydać i zapomnieć o sytuacji. Nie. Nie powinien zapomnieć. Powinien pochować ptaszka. — Czy mogę zakopać… wróbelka? Nie… nie dla stosu? — zapytał niezręcznie, nieśmiało, błagalnie.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
– Nie, zabiłam go żeby nie cierpiał – odpowiada powoli, chociaż terminatorka sama w międzyczasie spogląda w stronę zaspy, pod którą został schowany. Traszkowy Grzbiet nic więcej nie dodaje, czeka w ciszy aż Kryształowa Łapa to przeprocesuje. Porusza lekko uchem, gdy padają przeprosiny i chociaż nie rozumie za co, nie dopytuje. Ale w efekcie też nie może z łapą na sercu uznać, że są niepotrzebne, chociaż spodziewa się, że tak właśnie jest.
Zastanawia się przez chwilę nad usłyszanymi tłumaczeniami.
– Hmm... ma sens. Zdarza się – przyznaje, chociaż pomija, że zdarza się tak raczej dużo młodszym kociętom. Ale może Kryształowa Łapa dorasta wolniej, jest jeszcze jedną czy dwoma łapami w kocięcym świecie i dalej postrzega świat w ten sposób. Ma jedynie nadzieję, że nie powtórzy się, ponieważ Kryształ nie chce żeby się powtórzyło, a nie dlatego że spodziewa się gniewu ze strony Traszkowego Grzbietu. Nie wie jednak jak to sprawdzić.
– Możesz – zgadza się z kiwnięciem łba. Nie kwestionuje tej prośby, jedynie oferuje. – Pomóc ci czy chcesz sama?
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxZabiłam go żeby nie cierpiał, jakimś sposobem te słowa zapadły Kryształ w głowie i nie chciały jej opuścić. Czasami miłosierdzie wyglądało bezdusznie, a bezduszność jak miłosierdzie? Nie zabijając ptaszka patrzyła tylko na siebie. Traszkowy Grzbiet zabijając ptaszka miała w głowie jego cierpienie. Ta myśl sprawiła, że serce Kryształek zapadło się i zabiło mocniej z bólu, a głos ugrzązł jej w gardle. Jak to się działo, że zawsze robiła coś nie myśląc o innych? Zawsze patrzyła prostolinijnie. Uszka same jej opadły ze wstydu i smutku… tylko czy zawsze dało się patrzeć nie-prostolinijnie? Miała wrażenie jakby było to niesamowicie ciężkie w wielu przypadkach. xxxx— Sam… — powiedział przytakując, a wszystko nagle stanęło dla niego w miejscu. Ciężkie łapy ruszyły w stronę wróbelka, a oczy powoli zachodziły łzami… doprowadził do cierpienia… i to bolesnego. Nie chciał. Nie lubił. Powoli zaczął kopać mały dołek dla ptaszka, jakoś wyglądało to jednak niepoprawnie i poprawił mały grób jeszcze paręnaście razy, aż ostatecznie wyglądał należycie. Nie miał o tej porze czego zebrać, więc wyrwał trochę swojej sierści z ogona i położył na dnie żeby wróbelek nie musiał leżeć na ziemi i położył bezwładne ciało. — Przepraszam — szepnął delikatnie powoli zasypując ziemią piórka, aż nie zostało nic więcej, niż delikatna górka. Nie ruszył się z miejsca, po prostu patrząc w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą wykopał dziurę.