Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Wieczorem jeszcze wspomina Morderczej Łapie, że poczeka na niego przy wyjściu z obozu. Wydaje jej się to oczywiste, zważywszy na jego szlaban, ale z kociętami bywa różnie. Nawet z jej własnymi, o zgrozo.
Zgodnie z założeniami czeka więc na syna przy Kolczastym Łuku. Słońce wstaje coraz później z każdym dniem, więc nie dopuszcza do siebie możliwości spóźnienia nawet. W Porze Zielonych Liści również byłaby nieakceptowalna, ale może dałoby radę ją jakoś wytłumaczyć. W tych okolicznościach? Jedynie własny pogrzeb może wyjaśnić spóźnienie.
Zastanawia się od czego zacząć, zwykle woli od teoretycznych zagadnień, ale zastanawia ją wczorajsza decyzja Iskry. Nie kojarzy żeby w ostatnim czasie wzrosło zagrożenie na terenach czy blisko granic, więc dlaczego akurat teraz? Co jest powodem? Może faktycznie lepiej zacząć od nauki walki, na wypadek, gdyby za decyzją stał jakiś powód, a nie zwykła chaotyczność przywódcy.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Na trening Mord z Ciepłych Skałek wyszedł o świcie, niczym w zegarku, tak jak zostało to umówione dzień wcześniej z rodzicielką na ceremonii. Wyglądał jakby przespał perfekcyjnie całą noc i był gotowy na wszystko co przyniesie mu ten dzień… mimo nie wyrażania na swoim kamiennym pyszczku ani jednej emocji, ani nie robienia niczego z ciałem typu skoczny krok czy coś takiego. To by w wykonaniu białego kocura chyba wyglądało dość przerażająco, patrząc na to jak on się zwykle zachowywał. Syn Traszkowego Grzbietu podszedł do matki, która była przy Kolczastym Łuku dość sprawnie, a potem przywitał się z nią.
-Witaj. Co będziemy dzisiaj robić?
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Krótko trąca czołem białą mordkę na powitanie i zaprasza do wspólnego marszu, nie odpowiadając jeszcze na pytanie. Wraca do niego dopiero, gdy udaje im się przedrzeć przez Kolczaste Krzewy.
– Chcę z tobą omówić dzisiaj walkę. Uważam, że lepiej zrobiłaby tobie solidna powtórka Kodeksu, ale nie uciekniesz od niej. Możemy zacząć od walki. – przedstawia plan na dziś, chociaż powstrzymuje się przed wyjawieniem powodu. Jeśli z pyska Iskry nie padła wiadomość o zwiększonej liczbie drapieżników raportowanych przez patrole, albo o coraz bardziej bezczelnych samotnikach, nie było co niepokoić syna. Nie bez podstaw do uznania, że jest bardziej niebezpiecznie. Nie był małym kocięciem, zdawał sobie sprawę z tego jak wygląda świat. Powinien przynajmniej, więc na wszelki wypadek dodaje. – Ilekroć opuszczasz obóz, pamiętaj o obserwowaniu otoczenia. Zdajesz sobie chyba sprawę z konsekwencji jakie mogą wyjść z chwili nieuwagi. Niektóre bardziej... ostateczne od innych. – Traszkowy Grzbiet widzi w swoich wypowiedziach odstępstwo od normy, ale nie potrafi go nazwać. Nie potrafi nawet go wskazać, ale jest pewna jego obecności. – Idziemy na Wyjące Wzgórza. Tam odbywa się większość treningów, jak wiesz. Po skończeniu twojej kary będziemy spotykać się na wzgórzach, nie przy wyjściu z obozu.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Walka? Mord zastanowił się chwilę, ale w końcu doszedł do wniosku, że raczej nie ma różnych sposobów walki w Klanach i poza nimi, więc postanowił poinformować matkę o pewnym istotnym fakcie, który potencjalnie mógłby zaważyć na jej dalszych planach dotyczących dzisiejszego treningu. To jak ona zdecyduje się go przyjąć już zależało od samej Traszkowy Grzbiet.
-Znam już zasady walk i umiem walczyć, nauczyłem się po drodze -powiedział zgodnie z prawdą. Mimo że pokraka, która szła z nim do Klanu Wichru nie została na dłużej to i tak swoje po drodze zrobiła i nauczyła Morda raczej wszystkiego co powinien wiedzieć o walkach i dała mu też sposobność do wypróbowania tego wszystkiego na niej samej w ramach sparingu.
Obserwować otoczenie, biały kocur kiwnął głową, kiedy rodzicielka skończyła swoje instrukcje o tym. Na swojej własnej skórze już za młodu Mord był w stanie doświadczyć konsekwencji nieuwagi, dlatego od tej pory zawsze w największym zakresie jaki potrafił starał się uważać na swoje otoczenie, żeby nic takiego się przypadkiem nie powtórzyło.
-Wiadomo może kiedy owa kara się skończy? -zapytał neutralnie. Nie żeby mu specjalnie zależało na tym, bo jakoś mu nie przeszkadzało taszczenie ze sobą jakiegoś wojownika, który był akurat wolny jeśli Mord musiał gdzieś wyjść, ale zapytał się tak z czystej chęci zdobycia informacji.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Kiwa łbem z krótkim mruknięciem. Zapamiętane.
– Na miejscu sprawdzimy czy znasz wszystkie zasady. – informuje i nie ma w tym żadnego przytyku czy braku wiary w umiejętności syna. Bo w gruncie rzeczy, wierzy mu, że się nauczył. Sama wiara jednak nie starczy do ukończenia treningu, a obowiązkiem Traszkowego Grzbietu jest sprawdzić wiedzę swojego terminatora.
– Gdy uznam to za stosowne. – ucina krótko. Nawet jeśli pytanie jest w neutralnym tonie, pada dla czekoladowej pointki za szybko. Nie ma jeszcze odpowiedzi na to pytanie, musi się porządnie zastanowić, skonsultować z Truflowym Noskiem, zobaczyć jak Mord się zachowuje. Z tym ostatnim teoretycznie nie powinno być problemu, ale jednak syn opuścił obóz w młodości, może nie jest taki idealny jak się wydaje.
Dystans dzielący ich od Wyjących Wzgórz stopniowo maleje.
– Nie będziesz walczył ze mną, poprosiłam moją terminatorkę by czekała na nas na miejscu. Jest bliżej twojego wieku i doświadczenia niż ja i jej też przyda się trening z kimś o zbliżonych umiejętnościach. – zaczyna ostatni temat, który chce z nim poruszyć przed dotarciem na miejsce. – Kryształowa Łapa gorzej słyszy. Oczekuję, że będziesz przy niej mówił głośno i wyraźnie. Nie śpiesz się ze słowami i nie stój do niej tyłem, lepiej rozumie gdy widzi pysk rozmówcy. I chcę żebyś o tym pamiętał nawet wtedy, gdy odzywasz się tylko do mnie, a nie do niej. Nie chcę żeby czuła się wykluczona, w porządku? – na moment odwraca spojrzenie od drogi przed nimi by skupić się na jasnej mordce, jest dla niej ważne by Mordująca Łapa zapamiętał te zasady.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Żadnej z dwóch pierwszych wypowiedzi rodzicielki nie skomentował na głos, jedynie pokiwał głową na znak, że rozumie i akceptuje sytuację. Jakoś mu specjalnie nie przeszkadzało to, że z obozu musi wychodzić zawsze w towarzystwie jakiegoś wojownika a nie sam, i tak raczej nie wybierał się na samotne eskapady typu eksploracyjnego jak inni terminatorzy czy wojownicy, bo dla niego nie miało to celu, a co nie miało celu było bez sensu i jedynie marnowało czas i siły, które można było wykorzystać na coś pożyteczniejszego. Zawsze się ktoś znajdzie, jeśli zajdzie taka potrzeba.
-Rozumiem -odparł krótko na wywód Traszkowego Grzbietu. Nie było tutaj tak naprawdę co zaprzeczać czy się kłócić, pytań też specjalnie nie miał, bo ciekawski to on nie był. Rówieśniczka po prostu gorzej słyszała, zarejestrowane, przyjęte do wiadomości. Powody takiego stanu rzeczy nie były istotne.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Wszystko zrozumiałe, pytań brak, więc na Wyjące Wzgórza docierają w milczeniu, gdzie czeka na nich Kryształowa Łapa. Chociaż czeka to nie do końca pasujące słowo – terminatorka bawi się w śniegu. Ale przynajmniej jest na miejscu, więc Traszkowy Grzbiet podchodzi do niej z Morderczą Łapą. Stara się tak obrać trasę by znaleźć się w zasięgu wzroku Kryształ i żeby z wyprzedzeniem zorientowała się o nowym towarzystwie, ale nie wyklucza że na nic się to nie zda w starciu z wciągającą zabawą.
– Kryształowa Łapo. – stara się zwrócić uwagę kotki, a gdy już się udaje, pada pierwsze pytanie. – Nie zmarzłaś?
Niestety, ale nie odziedziczyła budowy po Bijącej Niedźwiedzicy, ani jej grubego futra. Te chude łapki są dużo bardziej narażone na odmrożenie. Mord jest w dużo lepszej sytuacji, ale wciąż nie idealnej. Jego krótka sierść z pewnością nie stanowi dobrej izolacji. Więc nie ma co przedłużać, Traszkowy Grzbiet staje tak by obu terminatorów ją widziało.
– Dzisiaj omówimy szeroko pojętą walkę. Więc zaczniemy od waszej wiedzy. Kryształowa Łapo, walczyłaś kiedyś? Choćby dla zabawy, sparing z rodzeństwem, kimkolwiek. Coś z czego wyciągnęłaś wnioski do podzielenia z nami teraz. – skupia spojrzenie na terminatorce, by zaraz wskazać w stronę syna. – Mordercza Łapa powiedział mi, że poznał zasady walki wracając do Klanu, więc zanim sprawdzę jego wiedzę, chcę wiedzieć na jakim ty jesteś etapie.
A jeśli doświadczenia córce jej byłej terminatorki brakuje to nic nie szkodzi, posłucha co Mord ma do powiedzenia. A Traszka uzupełni w razie potrzeby.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxDostał jasne zadanie, miał siedzieć i czekać na ciocię Traszkę i jej syna, a jak wiadomo różnie bywało z Kryształkowym skupieniem. Podsumować to można było słowami: dostał śmiertelnie ciężkie zadanie. I czy sobie poradził? To już nie on umiał ocenić (szczególnie dlatego, że nie bardzo w ogóle myślał w tej kategorii, no bo przecież czekał… może nie siedział, ale to nie było k o n k r e t n ą wytyczną), a jako że nikt inny nie mógł mu powiedzieć to zadanie wykonane. xxxxŁapała płatki śniegu, które sama podrzucała; wymyślała sobie zdobycz, którą musiała złapać; goniła własny ogon, a nawet przebiegła w jedną i w drugą po pewnej odległości. Nie była pewna, ale w którymś momencie zaczęła też kopać dziurę tak jak Dziki Czart lubiła, ale nie dokopała się do niczego ciekawego i ostatecznie skończyła wesoło dysząc. Cały ten czas obserwowała okolicę, ale nudziło jej się przepotwornie, bo mogło minąć milion uderzeń serca, a mogło minąć sześćdziesiąt i zachowywałaby się tak samo. Drapała się za uchem, kiedy obok nosa przeleciał jej płatek śniegu, który znowu zaczęła łapać. Szum, głos! Traszka! Uśmiech od razu zawitał na jej pyszczek, a oczka zabłysnęły z radości. xxxx— Ciociaaaaaa! — rzucił na powitanie. — Nie! — Jak mógł zamarznąć skoro cały czas biegał? A… może wytycznym było jednak siedzenie w miejscu? Nieważne. Podszedł do nowego kolegi i stanął zaraz obok. — Cze! — przywitał się z uśmiechem, a następnie skupił swoją uwagę na Traszkowym Grzbiecie. — Walczyłem, Kolczastym Grzbietem! Szło… tak sobie. Mówiła, że muszę być ciszej, bardziej prec… prec… preclyzjnie? Prezycyjnie? Takie śmieszne słowo — wyjaśnił dumnie. No bo bił się! Fakt, że szło dwóm stronom tak sobie… to inna sprawa, więcej nie wiedział, ale bił się z Wojowniczką i jakoś bardzo nie przegrywał, więc chyba ok?
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Kiedy Mord doszedł z Traszkowym Grzbietem na Wyjące Wzgórza to stał się świadkiem niezwykle dziwnego widoku, bo Kryształowa Łapa w najlepsze bawiła się niczym małe kocię. Biały kocur nie skomentował tego, ale zamrugał kilka razy ze zdziwienia, bo na pewno nie takiego widoku się spodziewał po kimś kto miał być w podobnym do niego wieku. Potem jeszcze kotka niby odpowiedziała teoretycznie na pytanie jego rodzicielki, ale jednocześnie nic konkretnego nie dało się z tego wyciągnąć, więc kiedy padło pytanie o zasady walki do niego, Mord zaczął recytować wszystko to co mu wtedy powiedziała karykatura, która uciekła z wichrowej granicy w ostatniej chwili.
I to dosłownie recytować, bo powtórzył słowa karykatury idealnie słowo w słowo tak jak je wtedy usłyszał.
-Zawsze chowaj uszy, przyciśnij je do czaszki. Nos jest wrażliwy, boli bardziej. Oczy można oślepić przeciwnika piachem lub słońcem, ale on Ciebie też -zaczął, stosując się do instrukcji Traszkowego Grzbietu, żeby mówić głośno i wyraźnie oraz żeby Kryształowa Łapa mogła widzieć jego pysk kiedy mówi- Brzuch i gardło. Miejsca, które powinieneś chronić, bo najprościej się z nich wykrwawić. Wcześniejsze, bo będzie boleć i może odwrócić Twoją uwagę, a oczy, bo ślepy kot to martwy kot.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Nie zmarzła, to bardzo dobrze. A jeśli wprowadzenie do walki będzie krótkie i zwarte to też prędko rozgrzeje się praktyczną częścią treningu. Traszka przestaje się więc przejmować na zapas.
– Precyzyjnie – poprawia terminatorkę. – A coś więcej ci powiedziała? Jakieś konkrety? – Traszkowy Grzbiet ciągnie Kryształ za język dalej. Ma swoje opinie na temat kuzynki, ale woli się upewnić nim założy, że Kolec nic przydatnego nie powiedziała. Nie jest w stanie jednak nic poradzić na pierwsze wrażenie. A samo polecenie bycia bardziej precyzyjnym brzmi na odczepnego.
Odwraca łeb w stronę Morderczej Łapy i krótkim skinieniem daje znać, że to jego pora na rozwinięcie tematu. Przy kolejnych wymienianych punktach kiwa lekko głową, odnotowując co syn wspomniał i co trzeba będzie uzupełnić.
– Tak, uszy najłatwiej stracić, są delikatne i nie trzeba siły borsuka by je urwać. Mord, wyjaśnij w jaki sposób oślepia się piachem lub słońcem – instruuje z dwóch powodów. Po pierwsze, dla Kryształ taka informacja nie jest nic warta. Po drugie, musi mieć pewność, że kocur ma na myśli to co powinien. – Brzuch i gardło są bardziej wrażliwe, mocniej krwawią od ran na przykład na grzbiecie czy na czole. Ugięcie łap i obniżenie głowy utrudni przeciwnikowi dostęp do nich. Odrobinę jak w przypadku pozycji łowieckiej, ale nie do końca. Jednak gardło i brzuch są najbardziej odsłonięte, gdy dacie się przewrócić na grzbiet. Brońcie się wtedy pazurami wszystkich łap, kopcie przeciwnika by go odepchnąć, nie dajcie mu dosięgnąć tych punktów. Coś niezrozumiałego? Jakieś pytania? – patrzy na obu terminatorów, ale to na Kryształ zawiesza spojrzenie na dłużej. To ona ma mniejszą wiedzę teoretyczną, więc więcej materiału do przyswojenia w tej chwili.
Muszą na pewno jeszcze omówić różne style walk, w zależności od budowy przeciwnika, ale nie wszystko na raz.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxWłaśnie na tym kończyła się jego znajomość walki i w ogóle wszystkiego z walką związanego, ale no co mógł poradzić? Chociaż pytanie Traszkowego Grzbietu zbiło go delikatnie z tropu, och! Pytano go jednak o konkretny i coś wykraczającego ponad to co zostało mu chyba powiedziane… może Kolczasty Grzbiet powinna powiedzieć mu coś inaczej? Pokręcił jedynie głową na nie w starodawnym języku i uśmiechnął się przepraszająco, najwyraźniej był gorzej przygotowany niż syn cioci. xxxxInformacje od Morda były chyba właśnie tak konkretne, więc starał się je zrozumieć jak najlepiej mógł i nie chodziło tutaj o zbyt ciche mówienie, a zwyczajnie dużo rzeczy, potrzeba skupienia się, no więc właśnie! Najgorzej. Uszy którymi poruszył, nosek który mu się zmarszczył, oczka którymi słodko zamrugał i potem uciekło mu już co było mówione, bo przez za szybkie mruganie zgubił słowa, skupił na tym co nie powinien. Och… na szczęście z pomocą przychodzi ciocia, która powtórzyła wszystko ponownie, a uszy Kryształ na informację o łatwości urwania ich od razu położyły się po czaszce. Miał je przecież tak długie! Ojoj, lepiej uważać! xxxx— Piach rzucenie nim? Prosto w oczy? — wtrąciła się delikatnie. — Śnieg też boli kiedy ląduje w oczach, jego też używać? — dopytała dobrze zdając sobie sprawę, że do piachu teraz ciężko dosięgnąć. Może wybitna nie była, ale potrafiła łączyć kropki i tak jak nie biła się dużo, tak wiatr pchnął piach jak i śnieg w jej oczy. Wiedziała że boli i oślepia! Ha! Dedukcja! Konkret??? I jak się też okazało to brzuch i gardło jej umknęły wcześniej, dobra czyli… praktycznie cały pyszczek, brzuch i gardło! Od niej nie było żadnych pytań, wyjdzie w trakcie co potrzebuje wiedzieć.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
-Jak spojrzysz na słońce to oczy bolą, więc trzeba stanąć tak, żeby przeciwnik musiał na nie patrzeć. Wtedy przewaga będzie po twojej stronie -wyjaśnił głośno jeśli chodziło o element słoneczny, bo resztę Kryształowa Łapa już powiedział, a raczej się zapytał, poruszając temat. A pytanie było do Traszkowego Grzbietu, więc Mord postanowił pozwolić rodzicielce odpowiedzieć, a nie się wtrącać.
Potem skupił się na słuchaniu wyjaśnień wojowniczki. Traszkowy Grzbiet wchodziła w zdecydowanie więcej detali niż pokraka, która za nim szła do Klanu Wichru a potem uciekła z podkulonym ogonem, ale to chyba było raczej do przewidzenia. Jego rodzicielka była zawsze bardzo dokładna i nigdy nie szła na skróty. Z uczeniem najwidoczniej było dokładnie tak samo, ale to chyba tylko wychodziło im na dobre, jak tak sobie spojrzeć z szerszej perspektywy.
-A co robić jak przeciwnik jest większy? -rzucił pierwsze co mu przyszło do głowy, bo przecież jak przeciwnik go powali i będzie większy od Morda to on nie wyobrażał sobie sytuacji, że będzie w stanie się obronić z krótszym dystansem jeśli chodzi o wyciąg łap.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Nie pada żadne rozwinięcie tematu ze strony Kryształowej Łapy, więc może nie dowiedziała nic więcej. A może po prostu zdążyła się rozproszyć i należy jeszcze raz dopytać. Obstawia jednak pierwszą opcję, ponieważ kotka nie ma oporów przed wtrąceniem się, gdy pytanie jest kierowane do Morderczej Łapy. Więc jasny wniosek, że słucha uważnie tego co najważniejsze – informacji dotyczących walki – niekoniecznie reszty, jak tego kto jest wywoływany do odpowiedzi.
– Tak, śniegu też można użyć. Oślepi na krócej, bo się szybko rozpuszcza, ale daje przewagę wtedy kiedy to istotne – potwierdza z kiwnięciem łba. Podobnym gestem uracza syna, a następnie dopowiada. – Pod słońce warto stanąć tuż przed atakiem. Oczy szybko przyzwyczajają się do słońca co zmniejsza waszą przewagę.
Czeka na pytania. Ze strony Kryształowej Łapy nie pada żadne; w porządku, może później coś wpadnie, a może innego dnia, mają czas. Mordercza Łapa porusza istotną kwestię już dziś. Pozostaje jedynie liczyć na to, że dla Kryształ to nie będzie zbyt dużo informacji jak na jeden dzień – póki co jednak dobrze się skupia.
– W przypadku większego przeciwnika należy trzymać dystans. Zazwyczaj, jeśli przeciwnik jest od was większy, możecie liczyć na to, że okażecie się od niego zwinniejsi. Szybkie, krótkie ataki i uskakiwanie poza zasięg jego kłów i pazurów, to sprawdza się najlepiej w takim przypadku. W miarę możliwości trzymajcie się też tyłu przeciwnika. Szczególnie w przypadku borsuków czy lisów, które obracają się wolniej od kotów. Warto je trochę zmęczyć i upuścić krwi, zanim zaczniecie atakować delikatne miejsca. Ogólnie w przypadku przeciwników silniejszych od was nie warto liczyć na jak najszybsze zakończenie walki i rzucać się od razu do gardła. To duże ryzyko, łatwiej wtedy mocno oberwać – wyjaśnia, miejmy nadzieję, wyczerpująco. – Są jeszcze pytania? Jeśli nie, możemy przejść do sparingu. Nie będziecie używać pazurów i gryźć do krwi, umyślne zranienie innego Klanowicza jest niedopuszczalne. Więc jeśli przez przypadek ktoś coś za mocno, macie natychmiast przerwać. Liczę jednak na to, że będziecie się kontrolować i wyjdziecie stąd jedynie z siniakami. Chcę żebyście zastosowali w tym sparingu wiedzę z dzisiaj. Wszystko jasne?
Jeśli nie ma ani pytań, ani zastrzeżeń, Traszka jest gotowa poczekać aż się ustawią, dać sygnał rozpoczęcia i obserwować.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxZastosować wiedzę i nie zrobić drugiemu kotu z klanu krzywdy… raczej logiczne mu się wydawało! No chyba, że były jakieś inne przypadki? Dziwne! Po co? On nawet nie lubił zabijać zwierzyny bez powodu, a co dopiero kogoś innego tak… skrzywdzić? Mocno? Zdarzało mu się zrobić komuś krzywdę, ale tak jeszcze bardziej? Okropne! Brr! xxxxUstawił się w pozycji do walki na lekko ugiętych łapach, uszy mając przyciśnięte do czaszki, ogon delikatnie powiewał w jedną i w drugą gotowy utrzymać równowagę jeśli byłaby taka potrzeba. Głowę delikatnie opuścił niżej, zasłaniając kark i dał znak delikatnym kiwnięciem, że jest gotowy i można zaczynać, poczekał również na odpowiedź kolegi sparingowe – rzucił się wtedy. Celował w prawy bark, chcąc po prostu zacząć, nie miał żadnego szczególnego planu, szedł na żywioł!
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mord zanotował w głowie uwagę rodzicielki i nawet kątem oka spojrzał w jakiej pozycji obecnie znajduje się słońce. Odpowiedź na jego pytanie również przyjmuje bez zbędnych ceregieli, zwłaszcza, że Kryształowa Łapa była wyższa od niego, więc zdecydowanie mogłoby mu się to przydać w sparingu, który zarządziła dla nich Traszkowy Grzbiet. Na silniejszą jednak nie wyglądała, chociaż pozory mogły mylić, trzeba było się przygotować na taką ewentualność.
-Jasne -odparł biały, przygotowując się do walki w podobny sposób do swojego przeciwnika.
Jak Kryształowa Łapa szła na żywioł, tak Mord analizował sytuację, tworząc plan działania. Jednak przez jego ogólne niedoświadczenie wyszło mu to chyba na razie na gorzej, bo nawet nie zorientował się kiedy mocnym uderzeniem dostał w prawy bark i musiał zrobić kilka nagłych i szybkich kroków w bok, żeby nie wywalić się na ziemię. Jedyne co to mógł to wykorzystać, żeby z rozpędu ustawić się tak, żeby drugi terminator musiał patrzeć się na słońce, więc tak zrobił i dopiero wtedy zaatakował, rzucając się na białą tak, żeby spróbować jak najmocniej uderzyć ją w głowę. Zamiar był taki, żeby zakręciło jej się przed oczami, bo skoro nie mógł używać kłów i pazurów, to nie było za bardzo co uderzać w witalne punkty, żeby wykrwawić przeciwnika, przecież i tak to się nie stanie. A jak będzie słabo widzieć to będzie szansa na lepsze ataki.