Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxZaatakowała bark i bez problemu trafiła, zaczynała się zastanawiać czy kocur w ogóle zrozumiał, że zaczęli się bić??? Może źle przekazała gotowość, a on tylko kiwnął głową bez powodu? Uch… Czy ciocia Traszka będzie zła? Ze zdziwieniem spojrzała na Morda, chociaż ten już jakoś dziwnie się obracał i kiedy głupio poszła za nim to dostała słońcem prosto po oczach. Niemiło! Musiała się bardziej skupić i wtedy też poczuła delikatny powiew powietrza w stronę swojej głowy, zazwyczaj widziała, ale nie słyszała na co dzień – była wyczulona. Zrobiła unik i jedynie delikatnie poczuła jak kawałek czoła obrywa, chociaż na pewno z mniejszym impetem, niż dostałaby normalnie. Oślepienie nie trwało jednak długo, bo już po chwili widziała zarys sylwetki Morda. xxxxNie zamierzał analizować co teraz zrobić, bo to nie miało żadnego sensu i po prostu użył wyobraźni. Białe futerko zamieniło się w jakiegoś białego liska, a więc musiał atakować tak żeby nie zostać złapanym! Zanim pomyślał to leciał już w stronę żeber przeciwnika, chcąc walnąć nimi i zrobić ból, chociaż nie zależało mu na przewróceniu. Co wyjdzie to wyjdzie!
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Biały kocur stał tyłem do słońca, więc jemu niezmiernie łatwo było zobaczyć jak Kryształowa Łapa znowu rzuca się w jego stronę. Mord nie przejmował się tym, że jego atak nie wyszedł, na razie planując podejść do większego przeciwnika inaczej. Tak jak jego rodzicielka mówiła, musiał okazać się zwinniejszy. Szybkie, krótkie ataki i uskakiwanie poza zasięg, to musiała być jego strategia w tym wypadku, tak więc kiedy tylko dostrzegł ruch w stronę swoich żeber, Mord postanowił spróbować odskoczyć w tył, żeby nabrać dystansu, a następnie ponownie spróbować oślepić terminatorkę, niezależnie od tego jak bardzo uda bądź nie uda mu się uniknąć ataku. Tym razem chciał ją oślepić na trochę dłużej niż pozwalało mu na to słońce, bo chciał spróbował rzucić w jej oczy śniegiem i ziemią, które akurat znajdowały się pod jego łapami.
Rolling 1d10+3: 10 +3 = 13
oślepienie - parzyste: akcja udana, nieparzyste: akcja nieudana
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxOkazało się, że tym razem Mord nie zamierzał przyjmować ataku na swoje barki i po prostu zrobić unik, a więc lekko zaskoczyło to Kryształka. Tak bardzo chciał atakować, że nie pomyślał o tym jak prosto zrobić unik z tego powodu, następna zmienna! Atak mógł równać się z unikiem, a unik z atakiem! Niby dobrze to wiedział z poprzedniego sparingu z Kolczastym Grzbietem, ale tamten sparing był dość marny to trochę ciężko było wynieść aaaaaż tyle. No i też kiedy to było? xxxxAch, jeszcze te oślepienia! Wszystko wpadło w jej oczka, które musiała przymknąć z bólu. Auć! Nie lubiła dostawać w oczy, a mimo to nie mogła marudzić. Przecież o to chodziło w sparingu, prawda? Nie zmieniało to faktu, że męczył ją brak widoczności co chwila. Nie zamierzała jednak unikać i po prostu rzuciła się w stronę kocura, a przynajmniej miejsca gdzie ostatnio stał i tym razem chciała go przewrócić.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mord nastroszył się, kiedy zobaczył jak Kryształ rzuca się w jego stronę mimo tego, że była obecnie oślepiona. Tym razem nie wyglądało to jak zwykły atak łapą czy inne takie. Nie mógł się dać przygnieść do ziemi, bo wolał mieć swobodniejszą możliwość ruchu niż jedynie kopanie na oślep. Dlatego właśnie znów postanowił spróbować wykonać unik, nawet jeśli rodzicielka byłaby niezadowolona, bo na przykład jedynie uciekał. No, ale jakby dał się powalić to to by wszystko było zaprzeczeniem szybkich ciosów i uników poza zasięg. Nie, ataki musiał zachować na bardziej dogodną chwilę. Jeśli mu wyjdzie ten unik co teraz planował, to wtedy znajdzie się za Kryształową Łapą i będzie mógł ją zaatakować od tyłu, zwłaszcza że była oślepiona. To był lepszy pomysł niż próba frontalnego ataku na większego terminatora.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxPowiew powietrza. Kocur zrobił unik. Kiedy jej łapy dotknęły ziemi szybko postanowiła wytrzeć jedną z łapek oczy, które nadal piekły ją od śniegu. Wytarcie ich jednak niewiele pomogło, nadal czuła drobinki i drażniło ją to, ale skupiła się na drżeniu ziemi. xxxxNie zamierzał tym razem atakować, chciał zrobić unik. Potrzebował chwili na wyzbycie się nieprzyjemnego uczucia w oczach, a to co teraz dostał zwyczajnie nie wystarczyło. Prychnął kiedy ponownie przetarł łapą oczy. Denerwujące! Rzucił się w bok w momencie kiedy poczuł jak drżenie ziemi następuje tylko na chwilę, oznaczało to prawdopodobnie atak, a jeśli nie to nadal dwa uniki nie były końcem świata!
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Tym razem Mord zaatakował, nie wiedząc co planuje jego przeciwnik. Do tej pory Kryształowa Łapa jedynie atakował, więc biały kocur uznał, że teraz również spróbuje właśnie czegoś takiego. Tak więc syn Traszkowego Grzbietu rzucił się w stronę przeciwnika od tyłu, żeby spróbować uczepić się jego pleców. Może zaskoczenie, oślepienie i niedosłuch kotki sprawią wszystkie razem, że Mord powali ją na ziemię i do niej przyciśnie, kto wie? No cóż, lepszego momentu na to niż teraz raczej nie będzie, więc trzeba było z tego skorzystać.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxMocniejsze uderzenie w ziemię z jej strony i ze strony Morda, oznaczało to jedno: juhu zrobiła unik! Uśmiechnęła się kiedy wycierała oczy łapką, aż ostatecznie śnieg roztopił się i przywrócił jej widoczność, a po pomruganiu parę razy była gotowa do działania. Przeskoczyła w miejscu, ale tak by być przodem do białego kocura i wystawiła mu język dla żartu. W tym samym czasie sięgnęła łapą po śnieg i po prostu rzuciła w jego stronę chcąc zobaczyć czy trafi, może odwdzięczy się za te nieprzyjemności, boohoo!
Rolling 1d6: 2
oślepienie - parzyste: akcja udana, nieparzyste: akcja nieudana
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
No i trafiła. Pewnie gdyby Mord był inny to by warknął albo w jeszcze jakiś inny sposób wyładował frustrację, ale Mord był Mordem i praktycznie wszystko spływało po nim jak po kaczce. Łącznie z tym, więc jedyne co to cofnął się o krok w fizycznym zaskoczeniu, że nagle śnieg trafił mu w oczy i nic więcej z tym nie zrobił jak na razie. Bolało, to prawda, ale ważniejsze było wykorzystanie faktu, że na razie Kryształowa Łapa wydawała się nie ruszać z miejsca, co mogło się zmienić w każdej chwili, więc Mord postanowił zaryzykować i na oślep rzucić się przed siebie, żeby spróbować uderzyć kotkę, tym razem znowu używając swojego ulubionego ciosu w głowę.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxO! No i proszę udało mu się! Mord dostał śniegiem prosto w oczy, a śmiech Kryształka rozniósł się zaraz potem. Cieszyło go, że udawało się im tak dobrze podczas sparingu, chociaż za każdym razem jak powtarzał sobie jak bardzo powinien się skupić i brać to na poważnie to jakoś nie potrafił. Skupił się jednak na tyle, by zobaczyć jak syn Traszki leci w jego stronę i w sumie próbuje chyba tego samego ciosu, który już raz wykonał. Zamiast jednak zrobić unik to głupkowato wyrzucił łapę w górę chcąc również trafić w białe czoło, jeden będzie miał obolałą głowę to drugi też!
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Biała łapa zetknęła się bardzo mocno z białą głową przeciwnika i Mord był pewny, że chociaż na chwilę Kryształowej Łapie będzie się przez to nieźle kręcić w głowie. On co prawda też dostał, ale zdecydowanie słabiej, więc trochę będzie go łeb bolał, ale nie aż tak jak Kryształ. Przy okazji przynajmniej pozbył się części tego śniegu, którym został oślepiony, więc widział trochę więcej niż nic. Okazało się, że był dość blisko terminatorki, więc postanowił zaryzykować i rzucić się na nią w próbie powalenia jej na glebę. Jak się nie uda to wtedy wróci do swojej taktyki odskakiwania po ataku, ale na razie postanowił spróbować to. Był na tyle silny, że może dałby radę ją przytrzymać na ziemi dopóki ta nie opadnie z sił, albo chociaż jakoś w miarę na tyle długo, żeby wygrana w sparingu została przypisana jemu.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxUderzenie było na tyle mocne, że poczuła jak zęby obijają się o siebie, oczka delikatnie zaszkliły się przez impet. No dobra, nie spodziewała się aż takiego bólu związanego z tym. Skrzywiła się, ale chociaż połowicznie wygrała patrząc na to, że Mord również dostał w łeb… tylko chyba mniej boleśnie, bo przyjął to bez skwaszenia. Niesamowite… xxxxNastępny ruch syna Traszki okazał się próbują, chybaaa powalenia go? Nie był pewien, bo szybko ultonił się spod białych łap, które chciały zadać ból i cierpienie. Ogłuszenie od bólu nadal trwało, więc nie chciało mu się myśleć i po prostu zdecydował się na unik… oczka też miał lekko załzawione i ciężko było tu coś zobaczyć. Skok w bok, prosty i tyle.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mord nie trafił, ale mógł spróbować jeszcze raz. W czasie gdy Kryształowa Łapa robił unik, biały kocur przetarł łapą oczy, pozbywając się reszty śniegu z dwukolorowych ślepi. Teraz może skok mu wyjdzie lepiej, więc spróbował powtórzyć swój wcześniejszy atak. Nic nowego nie dodawał, co było bardzo w jego stylu. Mord był kotem prostym, który po prostu chciał wykonać postawione przed nim zadanie, bez udziwnień czy innych takich tego typu ruchów. Biały kocur wymierzył trochę lepiej, a przynajmniej miał nadzieję, że wymierzył trochę lepiej, i rzucił się w stronę drugiego terminatora, znów próbując go powalić na glebę.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Na razie jego trening miał wyglądać trochę inaczej niż do tej pory, jako że Traszkowy Grzbiet aktualnie leżała w lecznicy, z tego co było mu wiadomo. Dlatego właśnie matka nie mogła z nim za bardzo nigdzie wychodzić, dlatego postanowiła zadbać o to żeby się nie nudził jakoś inaczej. Jako że polować w sumie umiał to razem ze Skażoną Wodą, jego bratem, wysłała go na praktykowanie polowania -i przy okazji dbania o wichrowy stos zwierzyny- w czasie gdy miały się odbywać jego treningi. Mordowi to niezbyt przeszkadzało, ważne, żeby coś pożytecznego robić zamiast bezczynnie stać w miejscu. W dodatku jeszcze ze Skazą mieli iść nie na zasadzie mentor-terminator tylko jak równy z równym, brat z bratem, to tym bardziej nie miało białemu kocurowi co przeszkadzać.
Mordercza Łapa przy wyjściu z obozu pojawił się pierwszy, tak więc stanął nieruchomo jak biały posąg i czekał na brata, z którym miał pójść dzisiejszego dnia na wichrowe tereny. Ten chyba powinien się niedługo zjawić, patrząc na obecną pozycję słońca na niebie, bo Mord był całkowicie pewny, że rodzicielka przekazałaby Skazie porę, o której ten ma się pojawić przy Kłującym Korytarzu. U Traszkowego Grzbietu nie było czegoś takiego jak niedopowiedzenia czy coś robione pobieżnie lub na pół gwizdka, taka już po prostu była i to nawet lepiej niż jakby dawała pole do interpretacji jej słów, która by się mogła skończyć potencjalnie źle.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Gdy tylko Skażona Woda usłyszał rozkaz Traszkowego Grzbietu, poczuł jak grunt usuwa mu się spod łap. Przecież wiedziała jak skończyło się jego ostatnie polowanie. Chciała narazić na niebezpieczeństwo Morderczą Łapę skazując go na jego towarzystwo? Czy może gorzej, chciała z niego zadrwić, pokazać mu, że jego brat, który wciąż jeszcze piastował range terminatora był od niego zwyczajnie lepszy? Cokolwiek było jej intencją, oczywistym było, że jej nie odmówił. Słowa matki były prawem.
Mord nie musiał długo na niego czekać. Wyłonił się z legowiska wojowników nieco niechętnie.- Ja zajmę się wyglądaniem drapieżników. -Oznajmił bratu, nawet uprzednio się z nim nie witając. Tak będzie lepiej. Może gdy jego uwaga będzie skupiona wyłącznie na szukaniu niebezpieczeństwa to wszystko skończy się dobrze. Oby.