Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Skaza był od jakiegoś czasu taki dziwny, nawet Mord to zauważył, mimo że nie potrafił specjalnie określić od jakiego momentu w czasie dokładnie zaczął zauważać tę dziwność brata. Wiedział tylko, że jakiś bzyczek w głowie mu piszczał, że coś się tu nie zgadzało, że dwie listy cech się na siebie w całości nie nakładały tak jak powinny. Aczkolwiek Mord był Mordem i jedynie odnotował tę zmianę w swoim systemie, nic z tym dalej nie robiąc. Tak jakby po prostu zaktualizował swoją bazę danych i zadowolony.
Potem jednak zapaliła mu się w głowie kolejna lampka, bo tym razem rozkazy od matki sprzeczały się z tym co właśnie przekazał mu brat, a to już był alarm krytyczny dla Morderczej Łapy. Z tego co biały kocur zrozumiał to mieli razem praktykować polowanie, a nie on jedynie miał polować a Skaza się rozglądać po okolicy. Terminator już otwierał pysk, żeby zwrócić na to uwagę, kiedy nagle jedno z wyjaśnień kręcących się mu po głowie dopasowało się do obrazka, co prawda tak trochę na siłę, ale weszło. Wypatrywanie drapieżników też można było zaliczyć w jakiś sposób do pożytecznych, bo wtedy Mord będzie mógł przynieść więcej piszczek na stos jeśli nie będzie musiał martwić się tym, że go coś zaraz za kark złapie i poharata.
Miało sens, więc biały zamknął pysk bez słowa i kiwnął głową na zgodę, następnie ruszając wyjściem z obozu na zewnątrz, żeby zacząć dzisiejszą praktykę polowania jak już odejdą kawałek od wichrowego obozu.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Brat nie zamierzał oponować, co Skaza przyjął z satysfakcją. Właściwie nie wiedział dlaczego niby miałby, ale z drugim kotem nie zawsze wiadomo. Większość wichrzaków nie myślało logicznie, a on nie znał Morda na tyle, żeby ocenić czy był jednym z tych kotów.
Ruszył za bratem, od razu rozglądając się na boki i strzygąc uszami. Póki co słyszał jedynie odgłos ptaków i szum liści. Nie opuszczał jednak gardy, ostatnio został zaatakowany na polance treningowej, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby jakiś drapieżnik kręcił się również i przy obozie.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mord szedł przed siebie, co jakiś czas sprawdzając czy brat się gdzieś nie zawieruszył, bo tak cicho był, że aż można byłoby go zgubić przypadkiem. Co prawda biały kocur sam nie był jakiś specjalnie rozmowny, bo jak nie było potrzeby to siedział cicho i nie strzępił języka na byle co, ale chociaż wydawał jakieś odgłosy, a Skaza to praktycznie żadnych znaków życia nie dawał. Dwukolorowe oczy spojrzały na wojownika kiedy już dochodzili do jakiejś pierwszej lepszej przestrzeni gdzie polowanie miało jakikolwiek sens -chyba to były Płaczące Wierzby, jeśli dobrze pamiętał- i tak dla pewności Mordercza Łapa postanowił upewnić się, że oboje pamiętają dokładnie jak się poluje, jakby Skażona Woda zmienił zdanie i postanowił podać bardziej pomocną łapę Mordowi.
-Ugięcie łap, brzuch blisko ziemi, głowa i ogon równe z linią grzbietu, chodzenie pod wiatr, uważanie pod łapy -zaczął wymieniać te zasady, których do tej pory nauczył się o polowaniu bez jakiegokolwiek wstępu, bo według białego nie było takiej potrzeby- Mysz wyczuje -ciężar ciała na tylne łapy- królik usłyszy -wyciszyć oddech- a ptak zobaczy -ukrywać się za czymś albo stawać w miejscu? -powiedział, jego ton sugerował bardzo delikatnie pytanie, żeby Skaza mógł kiwnąć głową i potwierdzić, że tak, wszystko oboje pamiętają.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Skaza nie był rozmownym typem, a w tej chwili, w roli jaką miał odegrać liczyło się zachowanie bezwzględnej ciszy i ostrożności. Nie chciał ryzykować, że jeden błędny ruch, jeden oddech za dużo wprowadzi na nich nieszczęście.
Przechylił głowę w stronę Morderczej Łapy nieco zmieszany. Matka powiedziała, że miał mu tylko pomóc w polowaniu w ramach treningu, ale dotyczyło to tylko praktyki. Nie był jego mistrzem i dziwnie się czuł ze wzrokiem brata na sobie. Chciał jego potwierdzenia? Albo chciał się upewnić, że Skaza nie był bezużyteczny, i że to on pamięta wszystkie zasady. Po chwili gonitwy myśli, kiwnął mu głową.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Skoro już Mord skontrolował, że ich wiedza była dokładnie na takim samym poziomie i nie było żadnych rozbieżnych informacji między nimi, biały kocur uznał, że mógł zacząć polować. Co zrobi Skażona Woda to już jego sprawa, on musiał się brać za wyznaczoną dla siebie przez rodzicielkę robotę. Tak więc biały kocur szybko przerzucił uwagę z rodzonego brata na otoczenie w poszukiwaniu piszczek do złapania i późniejszego zaniesienia na wichrowy stos zwierzyny.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Na całe szczęście Mordująca Łapa nie wymagał od niego niczego więcej, dlatego mógł ponownie skupić się na swoim zadaniu. Odszedł kawałek dalej, żeby przypadkiem nie spłoszyć bratu potencjalnej zwierzyny i zaczął się rozglądać za niebezpieczeństwem.
A jeśli chodzi o Mordującą Łapę to kocur będzie musiał uzbroić się w cierpliwość. Słyszał ponad sobą śpiew ptaków, ale żadnego nie widział. Na ziemii też nie było niczego wartego jego uwagi.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
No cóż, skoro nie było to nie było, ale biały kocur się nie zniechęcał. Zdążył się już nauczyć cierpliwości i umiejętności skupiania suę porządnie na zadaniu. No i nie było to jego pierwsze w życiu polowanie, więc wiedział, że piszczki wcale nie muszą jakoś szybko się pojawiać. Praktycznie wcale nie myśląc o niczym, Mordercza Łapa szedł przed siebie, dalej rozglądając się za jakąś zwierzyną, bo nie wróci do obozu dopóki nie złapie przynajmniej kilku porządnych piszczek na stos. Zwłaszcza, że ostatnio Klan Wichru stał się naprawdę duży, jeśli chodzi o ilość kotów w nim żyjących.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Klan Wichru rzeczywiście był ogromny, żeby wyżywić tyle pysków, trzeba nielada piszczki. Zająca, królika, albo... Bażanta! Właśnie to zwierzę przechadzało się po piaszczystej polance. Sądząc po ubarwieniu, był to samiec. Ogromny ptak przystanął, żeby żarzyć piaszczystej kąpieli. Pozbywał się pasożytów?
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mord zatrzymał się, kiedy przed sobą zauważył bażanta, jednak coś mu się w nim nie spodobało. Biały kocur zmarszczył brwi i przyjrzał się piszczce uważnie, analizując przy okazji swoje opcje. Jeśli ptak faktycznie próbował pozbyć się pasożytów to raczej nie powinno się go dawać na stos zwierzyny, jednak jeśli po prostu wygrzewał się w słońcu albo odpoczywał na piasku to szkoda by było taką sporą zwierzynę puścić wolno. Syn Traszkowego Grzbietu stał tak bez ruchu przez dłuższą chwilę, ważąc co się bardziej opłacało. W końcu jednak zdecydował, że ją upoluje, przyjrzy się jej z bliska i wtedy ostatecznie stwierdzi czy należy bażanta wyrzucić, czy będzie można go odnieść do obozu jak skończy on już dzisiejsze polowanie. Biały kocur przybrał pozycję łowiecką, uginając nogi tak, żeby brzuch był blisko ziemi, głowę i ogon zrównał z linią grzbietu, a następnie uważając na to co miał pod łapami zaczął skradać się pod wiatr w stronę ptaszyska, co jakiś czas stając w bezruchu, żeby pozostać niezauważonym i dopiero po podejściu odpowiednio blisko spróbować ptaszysko upolować.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Plan miał dobry, wykonanie też było bezbłędne, a jednak ptak uniósł łeb, skrzeknął coś sam do siebie, po czym rzucił się do ucieczki. Nie należał jednak do najszybszych i Mordercza Łapa wciąż miał szansę go dogonić. Oczywiście, jeśli tylko uda mu się dojrzeć cokolwiek wśród wzniesionych przez ptaszysko tumanów kurzu.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Co prawda Mord sam nie należał do kotów najszybszych, co było dość ironiczne, patrząc się, że urodził się w Klanie Wichru, który podobno szczycił się swoją szybkością, ale jak już sobie jakieś zadanie postawił to musiał je wykonać, nawet po trupach. Był uparty tak samo jak był bezemocjonalny, więc biały kocur ruszył za bażantem, kiedy tylko zrozumiał, że ma szansę go dogonić. Teraz już nie było co się ukrywać, więc terminator ruszył za ptaszyskiem jak najszybciej tylko potrafił, żeby spróbować go złapać. W końcu w obozie czekały pyszczki do wykarmienia.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Przez dłuższy czas ptak dzielnie unikał kocich łap, skręcając to raz w jedną to raz w drugą stronę, jakby chwilowo zapominając o tym, że potrafił latać. Biegł tak przed siebie, aż w pewnym momencie potknął się o wystający korzeń i że spanikowanym skrzekiem runął na ziemię.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mord najwidoczniej był wolny, ale za to był nieunikniony, bo wytrwale najpierw gonił ptaka, a kiedy ten się potknął przez niefart losu, biały kocur wykorzystał szansę i rzucił się na zwierzynę, praktycznie od razu próbując dospaść jej zębami do gardła, żeby jak najszybciej ptaszynę zabić i nie dać jej szansy na ponowną ucieczkę.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Ptak zaskrzeczał przeraźliwie. W panice zaczął wymachiwać skrzydłami, chcąc odgonić od siebie drapieżnika. W taki sposób Mordercza Łapa oberwał dość mocnym ciosem w podbródek. Zapewne zostanie siniak. Nic jednak straconego, bo chwilę później jego szczęki wgryzły się w ptasią szyję. Pierwsza piszczka.
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Burknięcie niezadowolenia wyrwało się z białego pyszczka kiedy Mord dostał mocny cios, który z pewnością zostawi siniaka, ale nie pozostał ptaszysku dłużny, bo szybko je zabił. Mordercza Łapa przyjrzał się jeszcze upolowanej piszczce tak jak sobie wcześniej postanowił, żeby sprawdzić czy miała jakieś widoczne pasożyty i trzeba było ją wyrzucić, czy może jednak nadawała się do przyniesienia na stos.