21.07.2026 16:32
Jego ból dla niej nie istniał. Oddziaływały na nią tylko jego oznaki. Opór rodził złość, emocje wzmagały emocje; sam Roześmiany Wąs równie dobrze mógłby być prawdziwym lisem, który nieszczęśliwie stanął jej na drodze.
Już otwierała pysk, by krzykiem przebić się przez jego głupią zasłonę, kiedy kocur złamał się i nagle dostała swoją odpowiedź.
Stłamsiła podnoszące się uczucie tak, jak całym ciężarem przybija się do ziemi piszczkę, która w ostatnim podrygu próbuje wyrwać się spomiędzy pazurów. Nie w tobie. Skrzywiła pysk jeszcze bardziej, ale została na miejscu, powoli odważając się, by dalej przetwarzać informację. Sierść na grzbiecie opadła nieco; zewnętrznie trochę się wyciszyła. Konflikt przeniósł się w większości do wewnątrz.
Nie pasowało jej to. Nie... to spodziewała się usłyszeć, zadając pytanie, nie tego typu wyjaśnienie. Przyszła z całym bagażem przewinień, z historią zaniedbań, z księżycami spiętrzonego napięcia. Spodziewała się trudnych słów – źle wróżących planów, ukrytej szpilki, wezwania do zaległej konfrontacji albo wprost odrzucenia. Zamiast tego miała dostać... uczuciowy sekret. Utykała, gubiła się w domysłach. Czy aby Lis nie kłamał? Uchyliła pysk, żeby spytać, ale znów go zamknęła na myśl o kolejnych krzykach. Znów nie rozumiała, ale tym razem nie kocura, a Mrówczego Szlaku. Wbijała spojrzenie w ziemię w nerwowym zamyśleniu, aż kolejne ataki komarów nie zmusiły jej do ruchu łapą.
Nie chciała wypytywać go dalej. To, co otrzymała od niego dotąd, było wystarczająco wstrząsające. Teraz mogła odejść i to zamierzała zrobić, jednak emocje nie przyćmiły jej osądu na tyle, żeby mogła zostawić kocura całkiem bez słowa. Spojrzała na niego znowu i po raz pierwszy od dłuższej chwili dotarło do niej, w jak okropnym znalazł się stanie. Przygarbiła się, czując coraz większy dyskomfort.
– Przysłać tu kogoś do ciebie czy zostajesz sam? – zapytała gardłowo, z trudem ujmując to w słowa.
Już otwierała pysk, by krzykiem przebić się przez jego głupią zasłonę, kiedy kocur złamał się i nagle dostała swoją odpowiedź.
Stłamsiła podnoszące się uczucie tak, jak całym ciężarem przybija się do ziemi piszczkę, która w ostatnim podrygu próbuje wyrwać się spomiędzy pazurów. Nie w tobie. Skrzywiła pysk jeszcze bardziej, ale została na miejscu, powoli odważając się, by dalej przetwarzać informację. Sierść na grzbiecie opadła nieco; zewnętrznie trochę się wyciszyła. Konflikt przeniósł się w większości do wewnątrz.
Nie pasowało jej to. Nie... to spodziewała się usłyszeć, zadając pytanie, nie tego typu wyjaśnienie. Przyszła z całym bagażem przewinień, z historią zaniedbań, z księżycami spiętrzonego napięcia. Spodziewała się trudnych słów – źle wróżących planów, ukrytej szpilki, wezwania do zaległej konfrontacji albo wprost odrzucenia. Zamiast tego miała dostać... uczuciowy sekret. Utykała, gubiła się w domysłach. Czy aby Lis nie kłamał? Uchyliła pysk, żeby spytać, ale znów go zamknęła na myśl o kolejnych krzykach. Znów nie rozumiała, ale tym razem nie kocura, a Mrówczego Szlaku. Wbijała spojrzenie w ziemię w nerwowym zamyśleniu, aż kolejne ataki komarów nie zmusiły jej do ruchu łapą.
Nie chciała wypytywać go dalej. To, co otrzymała od niego dotąd, było wystarczająco wstrząsające. Teraz mogła odejść i to zamierzała zrobić, jednak emocje nie przyćmiły jej osądu na tyle, żeby mogła zostawić kocura całkiem bez słowa. Spojrzała na niego znowu i po raz pierwszy od dłuższej chwili dotarło do niej, w jak okropnym znalazł się stanie. Przygarbiła się, czując coraz większy dyskomfort.
– Przysłać tu kogoś do ciebie czy zostajesz sam? – zapytała gardłowo, z trudem ujmując to w słowa.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮ ![]() Kopcie, robiąc największy gest Nasze życie tunelem jest O kopaniu śpiewamy dziś Ma kopanie do przodu iść ─╮ ╰─ Glina tu, mokry piasek tam Wcale to nie przeszkadza nam A kiedy koniec zaskoczy nas To kopiemy kolejny raz Kop! |
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W


