Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Łąki, choć ładne, są raczej pospolitym widokiem dla członków Klanu Wichru, i żadna nie zachwyca niczym unikalnym. Z pomocą dla tego skrawka polany przyszły krety, które to z przyjemnością zaczęły drążyć swoje tunele i tworzyć kopce na powierzchni. Sama łączka może zachwycić paroma ciekawymi kwiatami, choć usiana jest w łyse placki, które wykonali podziemni mieszkańcy, zaburzając barwną taflę na powierzchni i niszcząc korzenie tutejszych roślin.
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxBywała już na tylu patrolach, że nie umiała zliczyć (możliwe, że też powodem tego było tracenie skupienia zaraz po doliczeniu do sześciu… pięciu), a mimo to nigdy nie była samotnie na granicach. Traszkowy Grzbiet, czy dziadek Słoneczny Brzeg, a nawet śmieszna Czarny Koń byli jej ulubionymi kompanami podczas spacerowania po granicach, Bijąca Niedźwiedzica oczywiście wygrywała tutaj bez żadnych szans dla reszty… A jak się połączyło mamę i Traszkowy Grzbiet? O! To było wyjście wtedy! Ale no właśnie, zawsze w towarzystwie, a jeśli samotnie to nie oddalając się daleko od obozu. Niedawno dopiero zaczęła stawiać pierwsze kroki samej, pewniej, a nawet wędrować zaraz na granice. Lubiła być samodzielna, a niedosłuch nie mógł jej ograniczać, nie chciała tego, czuła się wtedy gorzej, może nawet gorsz[/i]a[/i]. xxxxDziecko Gwiazd jednak w końcu zdecydowało. Musiał się dowiedzieć kim była obca kotka z Cienia, która próbowała pożreć Psinkę i jeszcze ją nastraszyła. Ostatnim razem kiedy ten temat został poruszony, a on był gotowy zmierzyć się z cienistymi granicami to Zajęcza Maruda i Zakurzona Maruda zrobili jemu i Psince wykład… który specjalnie zignorował. Teraz natomiast ruszył, samotnie. Z misją na dodatek! Dał znać tylko Ciernikowej Łapie, że jeśli dziś nie wróci to znaczy, że poległ na granicy. I tak o to… czekał. Przyziemnie można by rzec, bo leżąc, chłonąc śnieg na futro i mróz zaglądający mu prosto w stópki i brzuch. Wyczekiwał odpowiedniego momentu, by znaleźć swoją ofiarę. Podobno dobrze się zlewał z białym krajobrazem, więc może i nawet nie widział go przechodzący kocur jakiś czas temu… W sumie czy można się rozchorować od zimna…?
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Świeżo mianowany terminator szedł natomiast na patrol graniczny, w towarzystwie Cichego Deszczu i ulotnego światła. Czarny dymny kocur, szedł z czujnie postawionymi uszami, a gdy patrol się rozdzielił zdecydował się obrać trasę w stronę granicy z Klanem Wichru. Szedł, dookoła tylko ciemne pnie i biały jak kość śnieg. Mrużył podejrzliwie ślepia, a cała jego postawa świadczyła o tym że patrol bierze bardzo poważnie. Wynurzył się z pomiędzy drzew niczym cień, i wtem jego nozdrzy dobiegla obca woń innego kota, w której to rozpoznał Klan Wichru. Natychmiast spiął mięśnie i zaczął iść powoli, rozglądając się, aż w końcu jego oczom ukazała się kupka śniegu.. z błękitnymi ślepiami. Terminator Klanu Wichru jak gdyby nigdy nic leżał na granicy, odpoczywając. Czartopłoch natychmiast postąpił kilka szybkich kroków w stronę intruza, zatrzymując się stery lisie długości od niego.
Ogon zjeżył mu się. -Czego tu szukasz? -warknal z leksza groźnie, ale głos miał na razie opanowny, jako że obcy kot znajdował się poza granicą. Nie czuł strachu, mimo że terminatorką wyglądała na starszą.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxSłyszała, że cieniści się dobrze wspinali, ale czy w takim razie mieli wzrok jak sowy? W sumie ten tutaj miał oczy tego samego koloru, mogło się i zgadzać, ona sama zaś wywróciła oczami. Ewidentnie sami pożeracze tam siedzieli, jeśli musieli być tak czujni. Ledwo co podeszła, a gościu już się nastroszył i próbował fuczeć. xxxx— To ja tutaj zadaje pytania — stwierdził twardo i prychnął pod nosem, oczywiście wszystko w swoim dość głośnym tonie. Zawsze mówił głośno, wolał się słyszeć. — Wszyscy pożerają, was tam koty? Przyznaj się! Jedna groziła mojej przyjaciółce! Muszę znaleźć kotkę, która była taka okropna! — Zignorował oczywiście pytanie cienistego kocurka, zaraz tylko żeby mu odpowiedź. Czy zdawał sobie z tego sprawę? Niekoniecznie. W końcu on tutaj wyznaczał zasady to była wywiad! Futro miał tylko przemoczone i gdzieniegdzie zrobiły się mu kulki na brzuchu przez to… w sumie lubił śnieg, ale za długo w nim spędził.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Z jego gardła dobyło się ciche warczenie. Nie będzie sobie pozwalał by ten biały wyplosz tak się do niego zwracał. Machnął ogonem. Jednocześnie skrzywił się lekko, gdy poczuł dyskomfort w łapach, spowodowany zimnem śniegu. Od niedawna łapy bolały go bardziej niż powinny, nawet jak chodzi o stąpanie po lodzie. Zignorował to jednak - Grzeczniej, poganiaczu zajęcy.- syknął. To co biała kotka wypowiedziała później, sprawiło, że Czart pytająco uniósł brew. Co ona sobie znowu ubzrurala. Czy w tym Wichrze wszyscy byli nienormalni? -Nie wiem o czym gadasz - warknął.Ktos z Cienia groził jakiejś wichrzaczce? Prawdę mówiąc, nie uważał tego za wykroczenie. Najwyraźniej owa kotka miała powód.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxx— Blabla, mów głośniej — zażądała, chociaż wychwyciła słowa kocura, bo mówił mało i do tego znajome słowa. Normalnie była z siebie dumna! Jak tak dalej pójdzie to będzie mogła polegać w większości na czytaniu ruchu warg! Chociaż ze znajomymi kotami pewnie wolałaby rozmawiać jak zazwyczaj. — Inna sprawa! Chociaż jestem tak szybka, że wyprzedzę zająca, ślimaku. — Wystawiła mu język, kpiąc przy okazji. Psinka naprawdę miała rację, wszyscy byli tacy niemili w tym klanie Cienia? Bo co? Nigdy na słońce nie wychodzili? Czy czemu? xxxx— Jakaś głupia kotka, Waszego klanu! Groziła mojej przyjaciółce, że ją pożre! Wszyscy tam zjadacie koty? Co! Odpowiadaj! — Fakt, że była to opcja lekko go przerażał, ale nadal stał dumnie po swojej stronie granicy. Marznął, ale dumnie. Musiał się dowiedzieć co takiego się tam działo i jeśli naprawdę to co dowiedział to czemu rodzice nic nie robili? Naprawdę nie mogli nikogo uratować? Nawet tak porządne koty jak Psinkę? Chociaż, czy powinien nazywać ją Psinką… może bardziej… Tęczówką? Tęczynką! Tak. Biedna, Tęczynka.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Warknął cicho, po czym strzelił ogonem w bok. Gadka nieznajomej działała mu na nerwy, jednak nie zamierzał zniżać się do jej poziomu. Posłał jej tylko pogardliwe spojrzenie, i słuchał dalej.
Na usłyszane rewelacje uniósł brwi, a na jego pysku pojawił się pełen zdziwienia, kpiący uśmiech. Parsknął śmiechem, czując naprawdę szczere a zarazem pobłażliwe rozbawienie. A jednak, miała coś z głową. Takich kocopołów to on się nie spodziewał zaslyszec. Śmiał się przez chwilę szczerząc zęby, po czym zastrzygł uchem a jego spojrzenie które rzucił kotce było pełne politowania. W tym Wichrze jednak byli nieźle pochrzanieni. Klan Cienia zjadał koty. No tego jeszcz nie było. Ale skoro się tak bała... - Owszem, zjadamy takie głupie koty jak ty, kiedy tylko zbliżą się za bardzo do terenów. - syknął, uśmiechając się złowrogo. Podszedł krok bliżej. Głupia kotka z ich klanu? I kto tu był głupi..
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Wysoka, żylasta i chuda; futro długie (najbardziej na ogonie, szyi i policzkach), białe z przebłyskami niebieskiego na brzuchu i łapach; sierść zawsze czysta i ułożona; pyszczek długi, ozdobiony w różowy nos i białe wibrysy, niebieskie oczy (podłużne i ostre).
Zaradna; samodzielna; pogodna; zdyscyplinowana (na tyle ile kociak może); łagodna, ale potrafiąca się obronić; dumna, jednak wyrozumiała, czasami zbyt.
xxxxŚmiał się z niej! Bo co? Bo zadawała niewygodne pytania? Oczywiście, że zagadywanie cienistego kota było błędem, ale nie sądziła, że aż takim! Kocur nie brał jej na poważnie, wręcz przeciwnie tylko ją wyśmiewał i z niej kpił. Nic nawet nie zrobiła na samym początku, a on już był wrednym małym gnojkiem, który nie chciał współpracować. xxxx— Jesteś pierwszy w kolejce? — zapytał z wrednym uśmieszkiem, patrząc na kocura z wyższością. Uszy miał położone po sobie, a futerko lekko nastroszyło się nie tylko przez pogodę. Nie zamierzał dawać się obrażać i to jakimś pożeraczom kotów, obrzydliwe. — Nie przekraczaj granicy — rzucił jedynie i odwrócił się, ruszając w stronę obozu. Nie było co tutaj dalej stać i marznąć, jego pokłady dumy nie pozwalały mu słuchać takich oszczerstw. Dziecko Gwiazd zasługiwało na więcej szacunku, szczególnie od takiego kogoś! xxxxOdwróciła się jedynie na chwilę, kawałek dalej i z zaciekłością wzięła w łapę małą kupkę śniegu, a następnie zamachnęła się z nadzieją, że wyląduje na głowie Terminatora. Tylko by po chwili ponownie ruszyć do siebie. Jedna rzecz jakiej się nauczyła dzięki niedosłuchowi to fakt, że nie trzeba słuchać tego co o niej mówiono. Zamknąć oczy czy odejść od konwersacji można było zawsze.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Prychnął jedynie, nie wiele sobie robiąc ze stroszenia się tej wariatki. Na pytanie odpowiedział z równie złośliwym uśmieszkiem. -Owszem, dlatego trzymaj się z dala od terytorium Klanu Cienia. -syknął. Patrzył, jak ta odchodzi, z nieukrywanym zadowoleniem. Ta konwersacja i tak nie miała sensu. Na rzucone ostrzeżenie jedynie machnął zirytowany ogonem.
Nie spodziewał się jednak tego, co nastąpiło za chwilę. Ta biała larwa rzuciła w niego śniegiem, i na nieszczęście dla dymnego, trafiła go prostu w pysk. Czart poczuł jak krew się w nim zagotowała. Wysunął pazury, ale po strzepnięciu śniegu ograniczył się jedynie do rzucenia za kotką w myślach siarczystymi przekleństwem. Nie miał zamiaru tracić sił na taką głupią wsze. Odwrócił się i odszedł zdenerwowany i zniesmaczony, po czym zniknął w cieniu klanowych drzew.
Zt.//xddd
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Sosnowy Szmer wyruszyła na kolejne polowanie, tym razem jednak samotnie. Miała dużo czasu przed treningiem z Węgorzową Łapą, więc na polowanie był idealny czas. Oby tylko tym razem nie natrafiła na lisa, bo skończy się tak szybko, jak się zacznie... Ale cóż, takie życie klanowego kota. Sosna zwolniła tempa, gdy tylko doszła do Kreciej Łąki. Ruszyła w stronę Czarnego Ogona, będąc o jakieś dwie długości drzewa oddalona od granicy z Klanem Cienia.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Wybrała się na polowanie na samą granicę, jednak nie z terenami niczyimi, a z Klanem Cienia. I to w dodatku całkiem blisko Czterech Dębów. Co więc robił tutaj... Samotnik? Ogromny, bury kocur przemierzał nie swój teren, krokiem ciężkim i prędkim. Jego ciało naznaczone było wieloma bliznami. Największa, przecinająca jego pysk od lewego ucha do prawego policzka, była nie do przeoczenia. Jego spojrzenie spotkało się ze wzrokiem Sosnowego Szmeru, a wtedy zatrzymał się gwałtownie i zmierzył ją od góry do dołu. Chłód jego oczu przeszył wojowniczkę. Ta bierność trwała zaledwie jedno bicie serca, bo zaraz postąpił dwa kroki w jej stronę i groźnie obnażył kły.
- Daję ci trzy sekundy. - I z tymi słowami rzucił się biegiem w jej stronę, najwidoczniej zamierzając zaatakować.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Myślała, że polowanie blisko terenu Czterech Dębów będzie spokojne, oj jakże się przeliczyła, gdy zobaczyła tego wielkiego, burego samotnika. Ruszył w jej stronę, obnażając kły. Och niedobrze. Kotka przygotowała się na atak, nabierając trochę ziemi, kamyków i piachu w łapę, a gdy kocur był już blisko, rzuciła w jego stronę, celując w jego oczy pełne mordu. Sama skoczyła w bok, chcąc uniknąć ataku ze strony burasa.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Atak Alberto -> słaby
Unik Sosnowego Szmeru -> Krytyczny! = atak Alberto nieudany
Oślepienie Sosnowego Szmeru -> udane = na 2 tury
Szybka decyzja, postanowiła walczyć. Szlachetny wybór. Samotnik szybkimi krokami zmniejszał odległość dzielącą go od wojowniczki. Gdy znalazł się wystarczająco blisko, wyskoczył, próbując chwycić ją swoimi ostrymi szponami, jednak Sosnowy Szmer w porę zdołała odskoczyć w bok. Mało tego, spora część ziemi, którą zagarnęła, wylądowała w oczach kocura i w rezultacie jego powieki gwałtownie się zacisnęły. Prychnął głośno, ewidentnie niezadowolony z takiego obrotu spraw... Bo nie tak to miało wyglądać! Ale nie poddawał się. Szykował kolejny atak, najwidoczniej porażka na samym początku w ogóle go nie zniechęciła.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
No oczywiście, że nie zamierzała uciekać! Co, jeśli kocur znajdzie kogoś mniej odpowiedniego do walki? Już wystarczająco mieli takich przypadków... Unik, jak i oślepienie udały jej się perfekcyjnie. Lepiej nie mogła ich sobie wymarzyć. Teraz jednak trzeba było zacząć działać inaczej. Rzuciła się w stronę kocura i zamierzała przyozdobić mu bark kolejną blizną - zamierzała przeorać go łapą z wyciągniętymi pazurami.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Atak Alberto -> krytyczny! = 11hp
Atak Sosnowego Szmeru -> słaby = 2hp
Walka rozkręciła się na dobre. Kocur po raz kolejny skoczył w stronę Sosnowego Szmeru i, nawet pomimo ograniczonego zmysłu wzroku, bez problemu udziabał ją w pierś. Poczuła, oczywiście, że poczuła, bo zaraz z rany zaczęła kapać ciemna krew. Kotce niestety nie poszło tak dobrze, jakby chciała. Przejechała pazurami po barku samotnika, jednak na tyle słabo, że zdołała jedynie lekko go zadrapać. Skóra pozostała nienaruszona, a jeden z kącików ust kocura nieznacznie uniósł się w górę.