Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Czas mijał, płotka powolutku się oddalała, jednak Mrówczy Szlak nie analizowała sytuacji przesadnie długo. Skok w wodę był prawdopodobnie jedynym rozwiązaniem, jak dobrze, że w tym miejscu woda nie była zbyt głęboka! Kocica wskoczyła do Czarnego Ogona, lądując prosto na upatrzonym celu. Płotka została przybita do dna i nawet chwilę się szarpała, ale ostatecznie skończyła martwa, w szponach Mrówczego Szlaku. Jedna wystarczy? Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
+15exp
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Sukces! Pomagając sobie łapką, chwyciła płotkę w zęby i wróciła na brzeg. Piszczka trafiła na rosnący stos zwierzyny, a szylkretka poświęciła chwilę na otrzepanie się i pobieżne osuszenie sierści językiem. Z mniej-więcej ułożonym futerkiem mogła wrócić do łowienia, siadając na brzegu w tym samym miejscu. Cień za nią, łapka w wodzie. Może jeszcze jedna płotka się trafi?
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Płotka została odstawiona ma brzeg i Mrówczy Szlak powróciła wzrokiem w stronę wody... A wtedy mogła pomyśleć sobie, że ma zwidy. Czy na pewno odstawiła swoją zdobycz na stosik? Dlaczego znów widziała ją pod wodą? Nieeeee. To nie mogła być ta sama ryba. Ta była żywa, nie unosiła się deską na wodzie, tylko powoli płynęła przed siebie. No i była o wiele większa od poprzedniej. Druga płotka. Tej odpuścić nie można!
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
O Gwiezdni, ale wielka! Jeśli przy poprzedniej otworzyła szeroko oczy, to teraz wpatrywała się w piszczkę z kompletnym niedowierzaniem.
Ostrożnie wyciągnęła łapę z wody, i tak jak poprzednio, skuliła się na brzegu bez ruchu, przypatrując piszczce. Wycelować, nabrać powietrza w płuca i skoczyć. Wysunęła pazury i wybiła się z brzegu, celując prosto w płoć.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Sposób działania identyczny jak poprzednio, tym razem można nawet powiedzieć, że skuteczny i sprawdzony. Mrówczy Szlak wskoczyła do wody, prosto na płotkę i bach! Ryba znalazła się w jej szponach, bez szans na ucieczkę.
+25exp
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
I ta płotka wylądowała na brzegu, a szylkretka aż usiadła nad nią przez moment, podziwiając jej rozmiary. Myślała coś o wykarmieniu całych Splątanych Korzeni? Z takimi zdobyczami wszyscy będą mieli wystarczająco jedzenia do końca dnia.
Otrzepała się z nadmiaru wody, podziękowała w myślach Gwiezdnemu zsyłającemu jej płotki... i zerknęła na wodę jeszcze raz. Skoro złapała już dwie, może jeszcze jedna się trafi? Spojrzała na stos ryb, potem na wodę, potem znowu na ryby. Niech Gwiezdni ją mają w opiece, spróbuje jeszcze raz. Usiadła przy brzegu i zanurzyła łapę. Do trzech razy sztuka, może teraz jakaś płoć zainteresuje się jej łapką?
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Trzecia płotka, to byłoby piękne. Gdyby jeszcze trafił się dorodny okaz, Mrówczy Szlak pewnie byłaby wniebowzięta. Ale niestety. Płotek już nie było. Zamiast tego, łapą opiekunki zainteresował się niewielki kiełb. Marny będzie z niego posiłek, ale... Zawsze coś, prawda?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Płotki się skończyły, ale nie szkodzi. Nie miała w zwyczaju gardzić nawet malutkimi rybami. Taki kiełb jak ten podziwiający jej łapę mógłby zostać podarowany Omułkowi, kocurek na pewno by się nim najadł, a przy okazji naoglądał innego gatunku ryby... Zamarła w bezruchu, obserwując piszczkę przez kilka uderzeń serca. Kiedy była już pewna że jest zajęty jej palcami, wysunęła pazury i uderzyła drugą łapą o wodę, zamykając piszczkę między pazurami. No, przynajmniej taki był plan!
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Druga łapa w ruch, szybka akcja, no i mamy. Kiełb nadział się na pazury Mrówczego Szlaku, a potem wszystko poszło z górki. Nie miała problemu z wyciągnięciem na brzeg tak małej rybki, a o reszcie to nawet nie trzeba wspominać.
+5exp
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
No i pięknie, ostatnia rybka do kolekcji. W myślach wyjątkowo wylewnie podziękowała czuwającym nad nią Gwiezdnym i dorzuciła kiełba na brzeg, dobijając go jednym ruchem. Teraz tylko wymyślić jak przetransportować te wszystkie ryby do obozu. Mogłaby poczekać na patrol, aaale mogłaby też spróbować znowu metody Czarta z nadziewaniem ich na patyk... w okolicy było sporo drzew, jakiś na pewno się znajdzie. Szylkretka wstała, otrzepała futerko z piasku i ruszyła na poszukiwania odpowiednich patyków. [zt]
Wróbelek swoje imię zawdzięcza umaszczeniu: buremu, jak grzbiet tego ptaszka. Na tym jednak kończą się wszelkie podobieństwa, kocur bowiem pod względem gabarytów jest wykapanym synem tatusia. To prawdziwy olbrzym, o mocnych i szerokich łapach, baryłkowatym tułowiu i grubym karku, na którym osadzona jest okrągły łeb. Jego potężną sylwetkę dodatkowo podkreśla gęste i długie futro, w którym czerń i jej jaśniejsze odcienie układają się w klasyczne prążki... A przynajmniej w teorii, bo w praktyce sprawia ono po prostu wrażenie mieszaniny ciemnych i nieco mniej ciemnych kosmyków. Jedynymi bardziej kolorowymi niuansami są jasnozielone, okrągłe oczy, długie białe wąsy i nos o ceglanym odcieniu.
W jego ruchach próżno doszukiwać się gracji. Są raczej ciężkie, a sam Wróbelek jest zdecydowaną niezdarą, jakby nie do końca panował nad wielkością swojego ciała.
Choć widok kota o aparycji potężnego głazu może na pierwszy rzut oka onieśmielać, szybko okazuje się, że Wróbelek jest łagodnym olbrzymem. Należy do tych, którzy emocje mają wypisane na pyszczku, a serce noszą na wyciągniętej łapie. Kocurek jest zwykle chętny do rozmowy, opiekuńczy i przyjacielski. Trzeba jednak przyznać, że z powodu niewielkiego doświadczenia w kontaktach społecznych bywa w nich nieco niezgrabny. Czasem brakuje mu ogłady, potrafi zaśmiać się zbyt głośno albo zareagować przesadnie emocjonalnie. Później często wraca do takich sytuacji myślami, wyrzucając sobie, że nie wypadł najlepiej.
Pisklę (S) Jajko (KW)
Gwiezdne: Żabia Łapa..
Szeroko rozwarte ślepka Wróbelka wpatrywały się w falujące na wietrze trawy, z takim uporem jakby właśnie go zahipnotyzowały. Dopiero po kilku uderzeniach serca mrugnął i niepewnie przesunął łeb w bok. Więc był na granicach. Był zupełnie sam. I nie do końca jeszcze rozumiał co właściwie właśnie się wydarzyło...
Przed momentem jeszcze wszystko przebiegało chyba całkowicie normalnie. A przynajmniej tak normalnie, jak mógł wyglądać pierwszy patrol w życiu terminatora. Szedł pomiędzy Słonecznym Brzegiem i Polnym Wiatrem, trochę spięty, trochę podekscytowany, lecz opowieści rzucane od czasu do czasu przez ojca skutecznie odciągały myśli od stresu. A potem nagle ich uszu dobiegł krzyk o pomoc, niosący się gdzieś z głębi wichrowych terenów.
Wszystko po tym wydarzyło się szybko. Zbyt szybko. Pomiędzy gwałtownym nastawieniem uszu przez wojowników, krótką wymianą pełnych napięcia słów - „ Przybrzeżna Łapa”, „Drapieżnik?”, „Wróbelek nie trafi sam do obozu” - a stanowczym nakazem, by nie ruszał się z miejsca, minęło ledwie kilka uderzeń serca. Chwilę później zarówno Polny Wiatr, jak i Słoneczny Brzeg zniknęli pomiędzy wysokimi trawami, pozostawiając po sobie jedynie kołyszące się źdźbła.
A on został.
Thenthere isYou-u! You makethe summerso much nicer, thanks toYou-u! The mockingbirdssing likea choir They go: *Doo-doo-doo-hoo!*
*doo-doo-doo-hoo~*
NowI know! There'sno needtobe afraid Youmake the sun rise up.
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Niski, drobny, chudy. Czarny szylkret w cętki. Krótkie futro, które jest roztrzepane. Wygląda na młodszego. Blado-zielone ślepia, prawe ma dwie brązowe plamki.
Mało widoczne blizny po lisich szczękach: prawe biodro, szyja. nie duży łysy placek na końcu ogona, naderwana małżowina lewego ucha
Wątpliwy, nieufny, obserwator, zobaczy dziurę w całym, popada w skrajności.
Marchewkowa Łapa [kw] Krzemienna Łapa [gk]
Po spotkaniu z Pisklakiem Kogucikowi w końcu udało się znaleźć tę cholerną rzekę gdzieś tam w połowie Klanu Cienia i pomału dreptał ku Granicy Klanu Wichru, znowu. Obrzydliwe uczucie déjà vu uderzyło w niego niczym fala, pozostawiając gorzki posmak w jego pyszczku. Aż musiał się zatrzymać na chwilę, otrzepać i splunąć, zanim w ogóle mógł kontynuować, zapominając o swoich ranach praktycznie od razu i prawie nie wywalił się znów o swoją mordę. Przeklinając pod nosem, fuknął głośno, zaczynając znów dreptać naprzód, starając się pilnować, żeby nie stawiać za dużo ciężaru na przednią łapę.
Docierając do Brzozowych Grzybków, odetchnął z ulgą, czując, jak zapach domu otacza go. W końcu już myślał, że ich tereny zapadły się pod ziemię lub może Długi Boluś na złość tylko jego osobie, jakimś cudem, je przełożył. Nie zdziwiłby się, ten kocur zwyczajnie uwielbiał robić mu na złość (na grzyba do niego przychodził, żeby mu opowiadać o tym jaką mieli tego dnia pogodę, kiedy on leżał ledwo co żywy?! Żeby mu umilić dzień? Bzdura!). Zwyczajnie samo myślenie o nim sprawiało, że jego świeże blizny chciały się otworzyć.
Nie myśląc za bardzo, ruszył ku terenom, bo oczywiście nie widział siebie jako intruza, a jako prawidłowego członka Klanu Wichru. A raczej chciał ruszyć, bo już na powitanie natknął się na przeszkodę w postaci Czarnego Ogona. Jak dla zdrowego kota pokonanie strumyka nie należało do problematycznych, tak kuśtykając na trzech łapach i przy ogólnym wycieńczeniu, Kogucik był postawiony w bardzo niezręcznej sytuacji. Zawsze był małym kotem, więc woda w głębszych zakamarkach sięgała mu uszy.
- Na osty i ciernie - warknął, uciekając się oczywiście do złości. Wbił pazury zdrowej łapy w ziemię, podchodząc bliżej koryta i starał się przeskoczyć na drugą stronę, jednak szybko zakończył próbom, kiedy to się nie poślizgnął i prawie co nie wpadł do wody. Przestraszony cofnął się i wylądował na szczęście na zadku, a nie pyskiem w strumieniu. No tak, przeszedł taki kawał i teraz miał się utopić?! Był pewny, że to wszystko wina Bolusia! On to wie, pewnie gdzieś tutaj siedzi i z niego szydzi!
Wiatr zmienił kierunek, cisnąwszy mu w nosek czyjąś woń. Rozszerzył ślepia i zerknął ku terenom, dostrzegając ogromnego burego Wichrzowca. - EJ! TY! CHODŹ TU! - rozkazał, wstając na trzy łapy i mierząc kocura wzrokiem, nie zdając sobie sprawy, że ten praktycznie robi pod siebie.
If you ever see mefightinin da forest xxx With a grizzly bear xxx - ̗̀ HELP DA BEAR ̖́ - xxx Causethatb****goinneedit
Wróbelek swoje imię zawdzięcza umaszczeniu: buremu, jak grzbiet tego ptaszka. Na tym jednak kończą się wszelkie podobieństwa, kocur bowiem pod względem gabarytów jest wykapanym synem tatusia. To prawdziwy olbrzym, o mocnych i szerokich łapach, baryłkowatym tułowiu i grubym karku, na którym osadzona jest okrągły łeb. Jego potężną sylwetkę dodatkowo podkreśla gęste i długie futro, w którym czerń i jej jaśniejsze odcienie układają się w klasyczne prążki... A przynajmniej w teorii, bo w praktyce sprawia ono po prostu wrażenie mieszaniny ciemnych i nieco mniej ciemnych kosmyków. Jedynymi bardziej kolorowymi niuansami są jasnozielone, okrągłe oczy, długie białe wąsy i nos o ceglanym odcieniu.
W jego ruchach próżno doszukiwać się gracji. Są raczej ciężkie, a sam Wróbelek jest zdecydowaną niezdarą, jakby nie do końca panował nad wielkością swojego ciała.
Choć widok kota o aparycji potężnego głazu może na pierwszy rzut oka onieśmielać, szybko okazuje się, że Wróbelek jest łagodnym olbrzymem. Należy do tych, którzy emocje mają wypisane na pyszczku, a serce noszą na wyciągniętej łapie. Kocurek jest zwykle chętny do rozmowy, opiekuńczy i przyjacielski. Trzeba jednak przyznać, że z powodu niewielkiego doświadczenia w kontaktach społecznych bywa w nich nieco niezgrabny. Czasem brakuje mu ogłady, potrafi zaśmiać się zbyt głośno albo zareagować przesadnie emocjonalnie. Później często wraca do takich sytuacji myślami, wyrzucając sobie, że nie wypadł najlepiej.
Pisklę (S) Jajko (KW)
Gwiezdne: Żabia Łapa..
Miarowe pluskanie Czarnego Ogona w pewnym momencie zgubiło swój rytm. Wróbelek nie zwrócił jednak na to większej uwagi. Dopiero gdy woda zaczęła jakby wzdychać i jakby stękać, a ostatecznie nawet przeklinać, brwi zmarszczyły się na ciemnym pysku. Bo może niewiele jeszcze wiedział o cieczach - w końcu tego dnia po raz pierwszy znalazł się nad czymś jednocześnie mokrym i większym od kałuży - ale mimo to był niemal pewien, że żadne płyn nie powinien posiadać takich umiejętności. Jasne spojrzenie oderwało się więc od falujących traw i powędrowało ku korytu strumienia.
Uszy natychmiast przylgnęły mu do czaszki. Obraz, który ukazał się jasnym ślepkom, był tak niedorzeczny, że Wróbelek nie był w stanie go od razu zrozumieć. Rozmiary niewiele większe od mieszkańców Splątanych Korzeni, kolorowe jak i mokre futro przyklejające się chaotycznie do skóry i pysk wykrzywiony jakby właśnie mucha wpadła mu do gardła nie pomogły w natychmiastowym zidentyfikowaniu tego czegoś, co poruszało się jedynie na trzech łapach. Potrzebował chwili, aby dotarło do niego, że to dziwne stworzenie to kot, którego krzyk zresztą otrzeźwił go na tyle, żeby zdać sobie sprawę w jakiej sytuacji się znalazł.
Był na patrolu. Na granicy. Sam. A po drugiej stronie Czarnego Ogona znajdował się zupełnie obcy kot, najwyraźniej próbujący dostać się na tereny Wichru. Jakby tego było mało ostatnio ostrzegano cały klan przed samotnikami. On sam nawet obiecał Szron, że będzie na siebie uważał. Tylko... co właściwie powinien teraz zrobić? Serce ścisnęło mu się gwałtownie, kiedy szukał odpowiedzi, bo nikt nigdy nie rozmawiał z nim o ewentualności wystąpienia tak kuriozalnej sytuacji.
Thenthere isYou-u! You makethe summerso much nicer, thanks toYou-u! The mockingbirdssing likea choir They go: *Doo-doo-doo-hoo!*
*doo-doo-doo-hoo~*
NowI know! There'sno needtobe afraid Youmake the sun rise up.
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Niski, drobny, chudy. Czarny szylkret w cętki. Krótkie futro, które jest roztrzepane. Wygląda na młodszego. Blado-zielone ślepia, prawe ma dwie brązowe plamki.
Mało widoczne blizny po lisich szczękach: prawe biodro, szyja. nie duży łysy placek na końcu ogona, naderwana małżowina lewego ucha
Wątpliwy, nieufny, obserwator, zobaczy dziurę w całym, popada w skrajności.
Marchewkowa Łapa [kw] Krzemienna Łapa [gk]
Mówisz do słupa, a słup jak...
Ucho Kogucika drgnęło, zaś potem położyło się po jego czaszce, zdradzając dezaprobatę, kiedy zauważył, co bury kocur robi. A raczej czego nie robi, bo nie wyglądało, jakby cokolwiek robił! Nadal siedział sobie jak jakiś pompuś-sadełko i się na niego gapił, tak jakby nigdy kota na oczy nie widział. Kogucikowi oczywiście nawet do głowy nie przyszło, że Wróbelek może się go bać. Ba! Nawet jeśli podzielał argument, że koty powinny mieć się na baczności przed samotnikami, to problem leżał w tym, że szylkret nie widział siebie jako jednego z nich. Tym bardziej brnęli więc w nieporozumienie, przez które Kogucik tylko bardziej się wkurzał. - GŁUPI JESTEŚ CZY GŁUCHY?! - warknął. Ból i przemęczenie sprawiały, że jego cierpliwość była cieńsza niż skorupka jajka. - CHODŹ TU! - rozkazał jeszcze raz zirytowany, niemal się przy tym nie opluwając. Już praktycznie wszystko go bolało, nie chciał, żeby gardło też mu wysiadło. Zerknął w prawo, lustrując strumyk i zastanawiając się, gdzie Czarny Ogon staje się płytszy.
If you ever see mefightinin da forest xxx With a grizzly bear xxx - ̗̀ HELP DA BEAR ̖́ - xxx Causethatb****goinneedit
Wróbelek swoje imię zawdzięcza umaszczeniu: buremu, jak grzbiet tego ptaszka. Na tym jednak kończą się wszelkie podobieństwa, kocur bowiem pod względem gabarytów jest wykapanym synem tatusia. To prawdziwy olbrzym, o mocnych i szerokich łapach, baryłkowatym tułowiu i grubym karku, na którym osadzona jest okrągły łeb. Jego potężną sylwetkę dodatkowo podkreśla gęste i długie futro, w którym czerń i jej jaśniejsze odcienie układają się w klasyczne prążki... A przynajmniej w teorii, bo w praktyce sprawia ono po prostu wrażenie mieszaniny ciemnych i nieco mniej ciemnych kosmyków. Jedynymi bardziej kolorowymi niuansami są jasnozielone, okrągłe oczy, długie białe wąsy i nos o ceglanym odcieniu.
W jego ruchach próżno doszukiwać się gracji. Są raczej ciężkie, a sam Wróbelek jest zdecydowaną niezdarą, jakby nie do końca panował nad wielkością swojego ciała.
Choć widok kota o aparycji potężnego głazu może na pierwszy rzut oka onieśmielać, szybko okazuje się, że Wróbelek jest łagodnym olbrzymem. Należy do tych, którzy emocje mają wypisane na pyszczku, a serce noszą na wyciągniętej łapie. Kocurek jest zwykle chętny do rozmowy, opiekuńczy i przyjacielski. Trzeba jednak przyznać, że z powodu niewielkiego doświadczenia w kontaktach społecznych bywa w nich nieco niezgrabny. Czasem brakuje mu ogłady, potrafi zaśmiać się zbyt głośno albo zareagować przesadnie emocjonalnie. Później często wraca do takich sytuacji myślami, wyrzucając sobie, że nie wypadł najlepiej.
Pisklę (S) Jajko (KW)
Gwiezdne: Żabia Łapa..
W jego mniemaniu kot po drugiej stronie Czarnego Ogona wcale „nieomal się nie opluł”. Wręcz przeciwnie. Dla Wróbelka wyglądał, jakby robił to z pełnym zaangażowaniem. Każde jego słowo zdawało się wypadać agresywnie z chudego pyska, tylko wzmacniając wrażenie, a wraz z nim szok i niepokój burego terminatora, że ma przed sobą kogoś skrajnie rozgniewanego. - Ja… - zaczął, odruchowo w reakcji na kolejne powarkiwania, mając ochotę przeprosić. Słowa zostały jednak przerwane rozkazem. I Wróbelek faktycznie podszedł. Nieco niepewnie przesunął się bliżej linii brzegu, z wzrokiem wciąż utkwionym w nieznajomym.
Z tej perspektywy był w stanie dojrzeć, że pierwsze wrażenie było mylne. Nie, raczej drugie wrażenie. W pierwszym w końcu wziął go za jakąś dziwne wodne stworzenie. Teraz był w każdym razie również w stanie osądzić, że nie był to raczej młodzik. Mimo niewielkich rozmiarów, te nie szły w parze z tym nieco chaotycznym i nieproporcjonalnym wyglądem, typowym dla podlotków. Wiedział, bo sam dopiero co wyrósł z tej fazy, tak dobrze widocznej jeszcze u dzieci Marchewkowego Pola i Przybrzeżnej Łapy. Więc był to dorosły, wściekły i do tego poraniony kot! Nigdzie jednak nie lała się krew, więc to nie tak, że ktoś musiał go opatrzyć. Prawda? Chyba. Nie miał pojęcia. - Proszę Pani - odezwał się w końcu. W głosie pobrzmiewała mu niepewność, zdradzająca, że improwizował. - Pani nie może tu przyjść. Widzi Pani em... Tu jest teren Klanu Wichru. Samotnicy powinni iść w tamtym kierunku - wskazał szylkretowemu kłębkowi złości grzecznie łapą kierunek za jej plecami.
Thenthere isYou-u! You makethe summerso much nicer, thanks toYou-u! The mockingbirdssing likea choir They go: *Doo-doo-doo-hoo!*
*doo-doo-doo-hoo~*
NowI know! There'sno needtobe afraid Youmake the sun rise up.