Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Wyszły wspólnie po ceremonii, kierując się powoli na Wyjące Wzgórza. Nie spieszyło im się ani trochę. Pewnie Krzyk już tam była...
- Przepraszam, że tyle czekałaś Oszroniona Łapo, musiałam zamienić słowa z moimi byłymi terminatorami - odparła prosto z mostu. Zerknęła na młodą terminatorkę. - Jako, że idziemy na Zgromadzenie, chciałabym omówić z tobą klanowe władze, ale zanim zaczniemy... Miałaś jakieś nauki? - spytała. Zawsze warto było się o to spytać. Niektórzy zapamiętywali całkiem dużo, inni mniej, a jeszcze inni... Nie mieli ich w ogóle.
silnie zbudowana, przeciętnego wzrostu krótkowłosa szylkretka niebiesko-kremowa, od czego wzięła imię, bez jakichkolwiek białych znaczeń i z tygrysim pręgowaniem na kremowej części futra, z zielonymi oczami na europejskim pyszczku
Szron daleko od głośnego, nierozważnego kociaka. Zanim coś zrobi, przemyśli to kilka razy, a najlepiej jeszcze raz. Nie wynika to ze strachu, a z rozwagi, woląc unikać gromadzenia niepotrzebnych problemów. Ale gdy już nastąpią, gotowa jest bronić swoich racji tak długo, jak może je sobie zracjonalizować. Po matce odziedziczyła małomówność, lecz odróżnia ją fakt bycia całkiem dobrym słuchaczem, z wyjątkiem owijania w bawełnę, czego nienawidzi. Bywa dość zamknięta w sobie i jak ognia unika rozmów o swoich uczuciach. Przez jej kalkulowanie i bezpośredniość może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie dość chłodnej i wyrachowanej, jednak dla kotów, które zaskarbią sobie jej sympatię, jest do bólu lojalna, a nawet... cieplejsza?
Stokrotkowa Łapa [Cień], Kobuz [Grom]
Szła blisko Sosnowego Szmeru, jednocześnie uważnie rozglądając się dookoła. A więc tak wyglądał świat poza obozem... - Rozumiem - Skinęła głową. Wcale nie miała jej tego za złe. Była świadoma, że to dość wyjątkowa, niepowtarzalna i ważna chwila dla obu stron. A jej trening prędzej czy później i tak by się odbył. Może nawet jej to pasowało, bo zanim wyszły, mogła zebrać myśli, jakoś mentalnie się przygotować.
Słysząc o Zgromadzeniu, znowu poczuła to napięcie w sercu, do tej pory tłumione nowymi wrażeniami pozostałych terenów Klanu Wichru. No tak. Będzie musiała przyłożyć się do nauki, by godnie reprezentować Klan. Wyborem zaufano jej, że to zrobi, choć ledwo zmieniła rangę. A czasu miała niewiele... Spojrzała na mistrzynię. Wydawała się... uprzejma, miła. Skoro wytrenowała już co najmniej dwóch terminatorów, musiała być w tym dobra. Szron przemknęło przez myśl, że może Kacze Piórko miała rację, i wszystko będzie dobrze. Odetchnęła. - Miałam, ale... niewiele pamiętam. - przyznała. Pamiętała, że pytała Donośny Krzyk o pokazanie jej polowania, ale szczegóły zdążyły się rozmyć w jej pamięci. Nie było to zbytnio adekwatne do tematu, ale uznała, że lepiej powiedzieć o wszystkim. - Coś o... polowaniu.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Polowanie, przydatna umiejętność. Jednak dziś nie o niej.
- Hmm, to nic! - odpowiedziała. Starała się wykrzesać z siebie więcej pozytywnej energii, choć wciąż uciekała myślami do ceremonii... Czemu działo się tak źle? Dobra, nieważne... Sosna skup się. - Polowanie przerobimy innym razem - powoli mogły zobaczyć na horyzoncie Wyjące Wzgórza. - Więc tak, Wyjące Wzgórza to miejsce, gdzie będziemy się spotykać na treningi. To właśnie tu idziemy, nawet już je widać - powiedziała. - Będę oczekiwać cię przy wejściu do obozu w porze górowania słońca. Prosiłabym, byś nie opuszczała obozu bez nikogo, dopóki nie nauczysz się walczyć. A tak to... Chyba wszystko z tych spraw okołotreningowych. Jakieś pytania?
silnie zbudowana, przeciętnego wzrostu krótkowłosa szylkretka niebiesko-kremowa, od czego wzięła imię, bez jakichkolwiek białych znaczeń i z tygrysim pręgowaniem na kremowej części futra, z zielonymi oczami na europejskim pyszczku
Szron daleko od głośnego, nierozważnego kociaka. Zanim coś zrobi, przemyśli to kilka razy, a najlepiej jeszcze raz. Nie wynika to ze strachu, a z rozwagi, woląc unikać gromadzenia niepotrzebnych problemów. Ale gdy już nastąpią, gotowa jest bronić swoich racji tak długo, jak może je sobie zracjonalizować. Po matce odziedziczyła małomówność, lecz odróżnia ją fakt bycia całkiem dobrym słuchaczem, z wyjątkiem owijania w bawełnę, czego nienawidzi. Bywa dość zamknięta w sobie i jak ognia unika rozmów o swoich uczuciach. Przez jej kalkulowanie i bezpośredniość może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie dość chłodnej i wyrachowanej, jednak dla kotów, które zaskarbią sobie jej sympatię, jest do bólu lojalna, a nawet... cieplejsza?
Stokrotkowa Łapa [Cień], Kobuz [Grom]
Zbliżając się do Wyjących Wzgórz, uważnie rozglądała się dookoła, próbując zapamiętać w głowie każdy szczegół. Niesamowite... Ledwo zobaczyła fragment Wichrowych terenów, a te już zdążyły wywrzeć na niej niezłe wrażenie. Po chwili wróciła wzrokiem do swojej Mistrzyni. Może jakiś inny terminator cieszyłby się z takiej pory treningu, jej jednak nie przeszkadzałoby trenowanie o świcie. I tak lubiła wstawać jak najwcześniej i mieć do dyspozycji cały dzień, czuła się tak najlepiej. Ale Sosnowy Szmer na pewno miała wiele innych, ważnych obowiązków wojownika, więc Szron po prostu uznała, że do tego czasu znajdzie sobie jakieś pożyteczne zajęcie. W obozie, oczywiście. Prośba Mistrzyni była sensowna, a Księżycowe Wzgórze dawno zadbała o to, by jej córka była aż nadto świadoma wszystkich możliwych czyhających na nią niebezpieczeństw. Może mama lekko przesadzała, ale nie chciała kusić losu. Kiwnęła głową. Zastanowiła się na moment nad pytaniem, ale nic nie przyszło jej do głowy. - ...chyba nie. - odpowiedziała, po czym wbiła skupiony wzrok w starszą kotkę. Jeśli nie od polowania, to od czego zaczną?
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Skoro nie było pytań...
- To jak dobrze wiesz, w naszym Klanie przywódcą jest Roziskrzona Gwiazda, od tej ceremoni... Będzie jego zastępować Truflowy Nosek. Naszą medyczką są Ważkowe Szuwary, a Niezapomniana Łapa wciąż się uczy jako terminatorka medyka - zaczęła. - Dobrze jest znać rangi w klanie i imiona kotów, które je piastują. Tak na początek, skoro wybierasz się na Zgromadzenie - w końcu dotarły na Wyjące Wzgórza. Gdzieś tam daleko pewnie przebywała Donośny Krzyk z Konwojową Łapą... Sosnowy Szmer przystanęła i usiadła, zwijając ogon dookoła swoich łap. - W Klanie Gromu władzę sprawuje Zmierzchająca Gwiazda, razem z Rudzikowym Śpiewem, jako zastępcą. Ich medyczka, Gwiezdny Nurt szkoli swoją terminatorkę - Krzewiastą Łapę. Klanowi Cienia przewodzi Spopielona Gwiazda, zastępcą jest Kozia Skarpa, a medyczką Ciernisty Gąszcz. Terminatorką medyka jest Wronia Łapa. I kończąc na ostatnim Klanie, gdzie nie tak dawno też były zmiany... Nocna Gwiazda jest nowym przywódcą Klanu Rzeki, zastępuje go Ogniste Serce, a Senny Świt zajmuje się chorymi, jest medykiem - uciszyła się na moment. - Wiem, że to dużo jak na pierwszy raz, ale specjalnie od tego zaczynam. Żebyś znała imiona, gdy ktoś na zgromadzeniu przypadkiem zapyta.
silnie zbudowana, przeciętnego wzrostu krótkowłosa szylkretka niebiesko-kremowa, od czego wzięła imię, bez jakichkolwiek białych znaczeń i z tygrysim pręgowaniem na kremowej części futra, z zielonymi oczami na europejskim pyszczku
Szron daleko od głośnego, nierozważnego kociaka. Zanim coś zrobi, przemyśli to kilka razy, a najlepiej jeszcze raz. Nie wynika to ze strachu, a z rozwagi, woląc unikać gromadzenia niepotrzebnych problemów. Ale gdy już nastąpią, gotowa jest bronić swoich racji tak długo, jak może je sobie zracjonalizować. Po matce odziedziczyła małomówność, lecz odróżnia ją fakt bycia całkiem dobrym słuchaczem, z wyjątkiem owijania w bawełnę, czego nienawidzi. Bywa dość zamknięta w sobie i jak ognia unika rozmów o swoich uczuciach. Przez jej kalkulowanie i bezpośredniość może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie dość chłodnej i wyrachowanej, jednak dla kotów, które zaskarbią sobie jej sympatię, jest do bólu lojalna, a nawet... cieplejsza?
Stokrotkowa Łapa [Cień], Kobuz [Grom]
Odkąd została terminatorką, w jej własnym Klanie nastąpiło trochę zmian, i jak mogła się przekonać, w innych też. Choć nie mogła tego jeszcze wiedzieć, był to zaledwie początek wielu zmian w nadchodzących księżycach... Wróciwszy jednak do obecnej chwili, Szron usiadła przed Mistrzynią, wyprostowana, próbując zakodować w głowie wszystkie wymienione imiona. Było ich trochę, ale zamierzała nauczyć się ich wszystkich. Traktowała kwestię Zgromadzenia bardzo poważnie i nie chciała pozwolić na to, by ktoś przyłapał ją na niewiedzy. Jeszcze by ktoś pomyślał, że w Wichrze źle uczą. Powtórzywszy każde z nazw cicho pod nosem, kiwnęła głową na znak, że nadąża. W głowie kłębiła się jej jednak jedna myśl... spojrzała na Mistrzynię. - ...dlaczego Ważkowe Szuwary jest medyczką? - spytała, przekrzywiając głowę. Jej głos był neutralny, nie poddawała w wątpliwość tego, czy ranga jest zasłużona... a raczej zaintrygowało ją, czemu tak nie było w drugim przypadku. Musiał być jakiś powód. I typowo dla niej, Oszroniona Łapa chciała go poznać. A skoro akurat rozmawiały na ten temat, czemu by nie skorzystać z okazji? - ...Niezapomniana Łapa nie jest starsza?
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Trochę nie spodziewała się takiego pytania na samym początku, ale to dobrze, że pytania nachodziły myśli Oszronionej Łapy. W końcu gdzie taki trening bez pytań? Z Lisem było ich pełno.
- Ważkowe Szuwary jako pierwsza skończyła medyczny trening, o dziwo. Do tego Niezapomniana Łapa wciąż się uczy i... Nie wiem, jaka jest ich relacja, ale Niezapomniana Łapa raczej lepiej się czuje z faktem, iż to nie ona jest głównym medykiem - powiedziała. - Do tego źle znosiła śmierć poprzedniego medyka. Jak bardzo lubię i szanuję Niezapomnianą Łapę, to myślę, że taki obrót spraw wyjdzie Klanowi na dobre. - wyjaśniła krótko.
silnie zbudowana, przeciętnego wzrostu krótkowłosa szylkretka niebiesko-kremowa, od czego wzięła imię, bez jakichkolwiek białych znaczeń i z tygrysim pręgowaniem na kremowej części futra, z zielonymi oczami na europejskim pyszczku
Szron daleko od głośnego, nierozważnego kociaka. Zanim coś zrobi, przemyśli to kilka razy, a najlepiej jeszcze raz. Nie wynika to ze strachu, a z rozwagi, woląc unikać gromadzenia niepotrzebnych problemów. Ale gdy już nastąpią, gotowa jest bronić swoich racji tak długo, jak może je sobie zracjonalizować. Po matce odziedziczyła małomówność, lecz odróżnia ją fakt bycia całkiem dobrym słuchaczem, z wyjątkiem owijania w bawełnę, czego nienawidzi. Bywa dość zamknięta w sobie i jak ognia unika rozmów o swoich uczuciach. Przez jej kalkulowanie i bezpośredniość może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie dość chłodnej i wyrachowanej, jednak dla kotów, które zaskarbią sobie jej sympatię, jest do bólu lojalna, a nawet... cieplejsza?
Stokrotkowa Łapa [Cień], Kobuz [Grom]
Czyli jednak, była to kwestia charakteru. I innych niefortunnych zdarzeń. Trochę się zdziwiła, zawsze zakładała, że Medycy z natury mają... silniejszy charakter, biorąc pod uwagę liczbę ran i chorób, często okropnych, które muszą widzieć na co dzień. Ale nie było to kompletnym szokiem. Zauważyła już dawno, że niektóre koty w Klanie zostawały wojownikami w dość młodym wieku, podczas gdy inne, jak na przykład jej siostra, po wielu księżycach nadal nosiły miana Łapy, z przeróżnych powodów. A te Niezapomnianej Łapy były całkiem zrozumiałe. Zadowolona, że dostała wyczerpującą odpowiedź, Szron kiwnęła głową. - I to się liczy najbardziej - mruknęła sama do siebie, ale na tyle głośno, że Sosnowy Szmer mogła ją usłyszeć.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
- Mhm! - przytaknęła. - Dobra... Imiona mamy za sobą, teraz kolejna część, rangi klanowe. Są one takim dopełnieniem wiedzy, bo w końcu znasz imiona, ale musisz jeszcze wiedzieć, co kto robi na danym stanowisku. Dla przykładu zacznijmy od przywódcy, jego drugi człon imienia zastępowany jest członem "Gwiazda", po przyjęciu od Gwiezdnego Klanu daru dziewięciu żyć. Jest najważniejszym kotem w klanie, lecz myślę, że reszta jest równie ważna co on, ale jedynie Gwiazda odpowiedzialny jest za cały klan. To on podejmuje decyzje, prowadzi ceremonie, wyznacza terminatorów i ich mistrzów oraz mianuje nie tylko nowych Wojowników, lecz też Matki. Mimo przepowiedni zsyłanych mu przez przodków, to do niego należy ostatnie słowo. Dba również nie tylko o ład i porządek, ale również o dobrobyt i powodzenie wśród innych klanów - wytłumaczyła, najkrócej jak się dało. A trochę było tych informacji! - A i po jego śmierci, jego miejsce zajmuje jego zastępca. To, co... Może spróbujesz wydedukować, co takiego robi zastępca i medycy, łącznie z terminatorem medyka?
silnie zbudowana, przeciętnego wzrostu krótkowłosa szylkretka niebiesko-kremowa, od czego wzięła imię, bez jakichkolwiek białych znaczeń i z tygrysim pręgowaniem na kremowej części futra, z zielonymi oczami na europejskim pyszczku
Szron daleko od głośnego, nierozważnego kociaka. Zanim coś zrobi, przemyśli to kilka razy, a najlepiej jeszcze raz. Nie wynika to ze strachu, a z rozwagi, woląc unikać gromadzenia niepotrzebnych problemów. Ale gdy już nastąpią, gotowa jest bronić swoich racji tak długo, jak może je sobie zracjonalizować. Po matce odziedziczyła małomówność, lecz odróżnia ją fakt bycia całkiem dobrym słuchaczem, z wyjątkiem owijania w bawełnę, czego nienawidzi. Bywa dość zamknięta w sobie i jak ognia unika rozmów o swoich uczuciach. Przez jej kalkulowanie i bezpośredniość może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie dość chłodnej i wyrachowanej, jednak dla kotów, które zaskarbią sobie jej sympatię, jest do bólu lojalna, a nawet... cieplejsza?
Stokrotkowa Łapa [Cień], Kobuz [Grom]
Szron była dość uważnym kociakiem, więc poszczególne rangi zdążyły się jej już obić o uszy. Jednak nie znała wszystkich szczegółów, dlatego skupiła się i słuchała. Na przykład o tym, że... przywódca otrzymywał przepowiednie i dziewięć żyć. Delikatnie uniosła brew. To wydawało się zbyt dobre, żeby być prawdziwe... Może to po prostu jakaś podkoloryzowana tradycja? Symboliczne znaczenie, którego z szacunku nikt nie kwestionuje? Terminatorka również nie zamierzała tego kwestionować, szczególnie gdy akurat dostała prośbę o odpowiedź. - Zastępca... zastępuje go w razie śmierci. Albo innej sytuacji - odpowiedziała pewnie. Był to dość logiczny wniosek, dobry początek. Ale przecież ranga nie mogła opierać się tylko na czekaniu, prawda? Zastępca musiał mieć jakieś obowiązki na co dzień, skoro był osobną rolą. Co mógłby jeszcze robić... aha! Może zastępowanie nie odnosiło się tylko do ostatecznego przejęcia władzy? - I... zajmuje się pomniejszymi sprawami? By... przywódca miał lżej? - dodała, już z większą niepewnością w głosie.
Przynajmniej o Medyku mogła powiedzieć coś bardziej konkretnego, z naocznego doświadczenia... w końcu jej brat aktualnie znajdował się w lecznicy. Widziała, słyszała już więc coś o tych obowiązkach. - Medyk opiekuje się chorymi. Lub zranionymi. Używa ziół, by ich leczyć. Jego terminator... uczy się roślin i leczenia. Zamiast... zarówno z normalnym treningiem? - spytała powoli, kierując pytający wzrok na Mistrzynię. Dwa treningi naraz wydawały się zbyt trudne, ale z drugiej strony, nawet przyszły Medyk powinien znać podstawy polowania czy walki... taka wiedza mogła uratować mu kiedyś życie. Oszroniona Łapa rozważała ten dylemat w myślach, ale nie potrafiła dojść do definitywnego wniosku.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Mimo w większości trafnych odpowiedzi to wciąż było za mało.
- Dobra zacznijmy jeszcze raz, od zastępcy - postanowiła. W końcu rangi miały w sobie dużo informacji, więc wypadałoby jednak zacząć je powoli. - Zastępca przejmuje miejsce przywódcy i to wtedy on otrzymuje dziewięć żyć i nowe imię, lecz dopóki jest zastępcą, jego imię pozostaje takie samo. Po wróceniu z Szepczącej Sadzawki sam wybiera zastępcę na swoje miejsce. Poza tym zastępuje przywódcę, gdy jest jakaś kryzysowa sytuacja, czy też przywódca jest chory - przynajmniej tak było ostatnimi czasy w klanie Wichru... - Jakie są jednak te pomniejsze sprawy, o których mówiłaś? Podpowiem, że tyczy się to wojowników i ich terminatorów - noo słaba była ta podpowiedź.
silnie zbudowana, przeciętnego wzrostu krótkowłosa szylkretka niebiesko-kremowa, od czego wzięła imię, bez jakichkolwiek białych znaczeń i z tygrysim pręgowaniem na kremowej części futra, z zielonymi oczami na europejskim pyszczku
Szron daleko od głośnego, nierozważnego kociaka. Zanim coś zrobi, przemyśli to kilka razy, a najlepiej jeszcze raz. Nie wynika to ze strachu, a z rozwagi, woląc unikać gromadzenia niepotrzebnych problemów. Ale gdy już nastąpią, gotowa jest bronić swoich racji tak długo, jak może je sobie zracjonalizować. Po matce odziedziczyła małomówność, lecz odróżnia ją fakt bycia całkiem dobrym słuchaczem, z wyjątkiem owijania w bawełnę, czego nienawidzi. Bywa dość zamknięta w sobie i jak ognia unika rozmów o swoich uczuciach. Przez jej kalkulowanie i bezpośredniość może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie dość chłodnej i wyrachowanej, jednak dla kotów, które zaskarbią sobie jej sympatię, jest do bólu lojalna, a nawet... cieplejsza?
Stokrotkowa Łapa [Cień], Kobuz [Grom]
- ... - Szron zmrużyła na moment oczy, a jej uszy lekko drgnęły. Wojownicy i ich terminatorzy... To ważna wskazówka, ale o jakie konkretne rzeczy chodziło? Nie mogło to być choćby przydzielanie mentorów, w końcu dobrze pamiętała, jak Roziskrzona Gwiazda sam podczas Ceremonii się tym zajmował... więc... co?
Wzrok Szron wędrował to na jej łapy, to gdzieś w bok, podczas gdy intensywnie rozważała każdy pomysł. Trening, trening... To podstawa, w końcu od dobrego wytrenowania terminatora zależała przyszłość Klanu Wichru. A jednak nie zawsze wszystko szło idealnie, czy to z powodu niedopasowania, czy też braku doświadczenia mistrza... Terminatorów było mnóstwo, podobnie jak treningów... Gdyby sam przywódca uwaźnie śledził każdy z nich, to wraz z innymi ważnymi obowiązkami kompletnie zabrakłoby mu czasu na cokolwiek. Na jego szczęście, akurat istniała ranga stworzona właśnie po to, by w razie możliwości odciążyć Gwiazdę. - Nadzoruje treningi? Sprawdza... Czy wszystko idzie dobrze? - spytała ostrożnie, podnosząc skupiony wzrok na wojowniczkę.
Hm, to był jeden ważny i częsty obowiązek. Ale na pewno nie jedyny. Skoro przywódca oddawał zastępcy sprawy dotyczące terminatorów, to czemu nie miałby przekazywać innych, ale równie ważnych dla Klanu zadań? Oszroniona Łapa postanowiła pójść za ciosem. - Oraz... patrole i polowania. Planuje je, wyznacza odpowiednie koty... - dodała, zadowolona z siebie.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Z nikłym uśmiechem obserwowała, jak Oszroniona Łapa stara się główkować. Zdolna młoda uczennica.
- Mhmm... - miałknęła przytakująco, czekając kilka dodatkowych uderzeń serca na dokończenie odpowiedzi. O! Uśmiech Sosnowego Szmeru poszerzył się. - Tak, bardzo dobrze! - pochwaliła terminatorkę. - Ogólnie też może przejść do starszyzny w przypadku podeszłego wieku, a jego miejsce wtedy zajmuje ktoś inny... Ale wracając, medyk. Tak, jak powiedziałaś, zajmuje się leczeniem chorych i też rannych kotów. Podejmuje również decyzje związane z kadrą medyczną oraz trenuje swoich następców oraz pomocników. Ma kontakt z medykami z innych klanów... Poza tym doradza przywódcy i interpretuje przepowiednie Gwiezdnego Klanu - powiedziała, czekając na jakiekolwiek pytania ze strony terminatorki.
silnie zbudowana, przeciętnego wzrostu krótkowłosa szylkretka niebiesko-kremowa, od czego wzięła imię, bez jakichkolwiek białych znaczeń i z tygrysim pręgowaniem na kremowej części futra, z zielonymi oczami na europejskim pyszczku
Szron daleko od głośnego, nierozważnego kociaka. Zanim coś zrobi, przemyśli to kilka razy, a najlepiej jeszcze raz. Nie wynika to ze strachu, a z rozwagi, woląc unikać gromadzenia niepotrzebnych problemów. Ale gdy już nastąpią, gotowa jest bronić swoich racji tak długo, jak może je sobie zracjonalizować. Po matce odziedziczyła małomówność, lecz odróżnia ją fakt bycia całkiem dobrym słuchaczem, z wyjątkiem owijania w bawełnę, czego nienawidzi. Bywa dość zamknięta w sobie i jak ognia unika rozmów o swoich uczuciach. Przez jej kalkulowanie i bezpośredniość może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie dość chłodnej i wyrachowanej, jednak dla kotów, które zaskarbią sobie jej sympatię, jest do bólu lojalna, a nawet... cieplejsza?
Stokrotkowa Łapa [Cień], Kobuz [Grom]
Kąciki ust Oszronionej Łapy lekko uniosły się do góry. Ha! Warto było spróbować. Pozwoliła sobie na moment dumy, po czym znowu skupiła się i słuchała dalej. Zadania medyka wydały się jej łatwiejsze do zapamiętania, bo brzmiały logicznie. No, może nie licząc tego ostatniego... Najwidoczniej temat Gwiezdnego Klanu nie zamierzał ich tak szybko opuścić. Ale tym razem, terminatorka nie mogła już powstrzymać swojej ciekawości. - Często zdarzają się takie przepowiednie? - zapytała, unosząc brew. Wydawało się jej to trochę niepokojące. Zdążyła zauważyć, że niektóre klanowe koty bardziej wierzyły w Gwiezdnych, ufały im. Gdyby akurat trafił im się jakiś medyk o nikczemnych, ukrytych zamiarach... kto wie, co mógłby wmówić klanowi albo nawet samej władzy.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Zawahała się na moment, by zaraz później pokręcić przecząco łbem.
- Nie jestem pewna. Nawet jeśli, wydaje mi się, że medyk zostawia je dla siebie i przywódcy. Może też zastępcy. Wiesz, raczej nie chciałby straszyć klanu przed... Nie wiem, katastrofą na przykład. Byłby wtedy niezły popłoch - miałknęła. Co prawda, to prawda. Na razie czasy były spokojne, nie miała pojęcia jednak, co się działo kiedyś, jak i co może się stać. Może powinna wziąć jakąś lekcję historii od Korzennej Woni? - Dobra, na czym to my... A, tak! Terminator medyka... Są w trakcie treningu medycznego, więc ich wiedza jest mniejsza od pełnoprawnego Medyka. Wybierani są oni przez medyka lub medyków, a w kryzysowej sytuacji - przez przywódcę Klanu. Tak właśnie było w przypadku Ważkowych Szuwarów... Bryzgająca Fala, wcześniejszy medyk, zmarł i tylko Niezapomniana Łapa została w lecznicy... Nie miała skończonego treningu, więc by ją wspomóc, Roziskrzona Gwiazda wybrał właśnie ówczesną Ważkową Łapę, która... Jak widać, skończyła wcześniej trening - powiedziała, nie wiedząc, czy czasem Oszroniona Łapa nie posiadała wcześniej tych informacji od kogoś innego.