Księżyce: 48 Mistrz: Rusałkowy Zagajnik, Mknący Strumyk Płeć: niebinarna [afab] Zaimki: ona/ono/jej Matka: Księżyc [*] Trwałe urazy: lekki oczopląs i krótkowzroczność[-1 zm, okazjonalne bóle głowy]; nadwrażliwość na słońce; rozległe blizny po poparzeniach[chroniczne bóle/swędzenie, lekko zniekształcona prawa strona głowy]; brak połowy prawego ucha
Budowa Soli jest przeciętna pod każdym możliwym względem-ani przesadnie krucha, ani jakoś specjalnie mocna. Jej sylwetka jest całkiem proporcjonalna, pokryta puchatą i miłą w dotyku sierścią. Grzbiet różowego nosa jest wyraźnie zgarbiony.
Od pierwszego lepszego białego kota Sól wyróżnia źródło owego koloru; wynika on z albinizmu, przez który łatwiej choruje i musi unikać słońca. Jej oczy mają bardzo bladą, błękitną barwę, ale przez większość czasu wydają się czerwone. Inną, jeszcze bardziej charakterystyczną cechą są rozległe, lekko wypukłe blizny na ciele Soli. Największe ciągną się przez grzbiet i prawą stronę tułowia. Trzy kolejne znajdują się również po tej samej stronie: na przedramieniu, łopatce i głowie- te ostatnie wraz z wiekiem nieco zniekształciły prawą stronę jej mordki. Brakuje jej też połowy prawego ucha.
Sól jest cicha, ze skłonnościami do izolowania się od innych kotów; mimo to zagadnięta nie unika interakcji. Nocny tryb życia nie ułatwia socjalizacji, choć pozwala jej unikać przytłaczającego, Obozowego gwaru. Stłumiona, ale już nie zastraszona jak kiedyś–coraz częściej przebija się na zewnątrz frustracja, która nie pozwala jej się w pełni zatrzymać. Stara się otwierać na ile może z bliskimi jej kotami, ale w stosunku do reszty jest dość zamknięta w sobie. Mimo to nie straciła swojej łagodności i empatycznego podejścia do innych kotów.
Niska samoocena trzyma jej się zawzięcie, szczególnie kręcąc się wokół blizn na mordce, które z upływem księżyców odrobinę zniekształciły jej głowę. Stara się funkcjonować nawet w gorsze dni, kiedy jej blizny swędzą nieprzyjemnie, ale jej nastrój jest wyraźnie gorszy. Strach przed ogniem i dwunogami podąża za nią nieustannie, co jakiś czas jawiąc się pod postacią koszmarów. Ma frustrującą tendencję do jąkania się.
Kiwnęłam głową na jego uwagę o bobrach. Nie zamierzałam i tak żadnego atakować, ale trudno przewidzieć co może być odebrane jako prowokacja, więc wolałam je unikać szerokim łukiem.
— W- w porządku — odpowiedziałam na jego pytanie bez szczególnego zawahania; nie byłam szczególnie zmęczona, a w Obozie czekało mnie niewiele więcej niż czekanie na poranek, kiedy z reguły spałam.
x
x x ✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I want to spinsomethingoutofnothing lead to gold, spring from winter storyfrommotedsky
I wanna help mother upanorchard fromaseedup through sapling
the way theyencourageone another
to push high, touch the sunlight againsttheirtenderleaves
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Skinął głową z lekkim uśmiechem. W porządku; mogli więc obejść całe granice i zawrócić do obozu mniej więcej w miejscu, z którym wędrówkę zaczęli, nie była to długa przeprawa, ale dla kogoś, kto dopiero poważnie zaczynał treningi mogło to być sporo do przejścia, więc dobrze że nie odczuwała większego zmęczenia.
Przeszli więc, gdy tylko przeprawili się przez rzekę, przez resztę granic; Kolczasty Bez, Jeżynowe Krzewy, a następnie idąc wzdłuż ptasich krzewów doszli znów na granicę, od której zaczęli, tej z Szarymi Brzozami. Gdy doszli do Nory Pod Drzewem Strumyk poinformował ją o tym, mimo że teoretycznie powinna to wiedzieć, ale był to trochę... test? Czy już w miarę kojarzyła tereny, czy ogarnęła, że zbliżali się do tych, przez które przeszli, zerkając na nią ciekawsko, a następnie zawrócił w stronę obozu, mówiąc kotce, że to wszystko. Następnie, już w drodze do obozu, zaczął jej tłumaczyć, że będą sobie teraz robili takie patrole, że porozmawiają przy okazji o oznaczaniu granic, czy różnych niebezpieczeństwach, których powinna się wystrzegać, w następnych dniach.
***
Choć śnieg jeszcze nie topniał, nadal wszędzie były zaspy i było zimno, pora ciepła zbliżała się wielkimi krokami. Dlatego zdecydowanie powiększenie liczby treningów, skoro Słona Łapa z każdym dniem zbliżała się do ich końca, była chyba dobrym wyborem. Co prawda dwójka jego reszty terminatorów mogła na tym lekko ucierpieć, ale doprowadzenie chociaż jednego treningu do końca brzmiało tak wspaniale. Dlatego tego dnia umówił się wieczorem, już po zachodzie słońca, ze Słoną Łapą, na Kocim Grzbiecie. Obawiał się tego dnia, bo chciał dziś wprowadzić w końcu walkę. A to... huh, mogło być dla niego wyzwaniem, biorąc pod uwagę jak delikatna wydawała się terminatorka.
Księżyce: 48 Mistrz: Rusałkowy Zagajnik, Mknący Strumyk Płeć: niebinarna [afab] Zaimki: ona/ono/jej Matka: Księżyc [*] Trwałe urazy: lekki oczopląs i krótkowzroczność[-1 zm, okazjonalne bóle głowy]; nadwrażliwość na słońce; rozległe blizny po poparzeniach[chroniczne bóle/swędzenie, lekko zniekształcona prawa strona głowy]; brak połowy prawego ucha
Budowa Soli jest przeciętna pod każdym możliwym względem-ani przesadnie krucha, ani jakoś specjalnie mocna. Jej sylwetka jest całkiem proporcjonalna, pokryta puchatą i miłą w dotyku sierścią. Grzbiet różowego nosa jest wyraźnie zgarbiony.
Od pierwszego lepszego białego kota Sól wyróżnia źródło owego koloru; wynika on z albinizmu, przez który łatwiej choruje i musi unikać słońca. Jej oczy mają bardzo bladą, błękitną barwę, ale przez większość czasu wydają się czerwone. Inną, jeszcze bardziej charakterystyczną cechą są rozległe, lekko wypukłe blizny na ciele Soli. Największe ciągną się przez grzbiet i prawą stronę tułowia. Trzy kolejne znajdują się również po tej samej stronie: na przedramieniu, łopatce i głowie- te ostatnie wraz z wiekiem nieco zniekształciły prawą stronę jej mordki. Brakuje jej też połowy prawego ucha.
Sól jest cicha, ze skłonnościami do izolowania się od innych kotów; mimo to zagadnięta nie unika interakcji. Nocny tryb życia nie ułatwia socjalizacji, choć pozwala jej unikać przytłaczającego, Obozowego gwaru. Stłumiona, ale już nie zastraszona jak kiedyś–coraz częściej przebija się na zewnątrz frustracja, która nie pozwala jej się w pełni zatrzymać. Stara się otwierać na ile może z bliskimi jej kotami, ale w stosunku do reszty jest dość zamknięta w sobie. Mimo to nie straciła swojej łagodności i empatycznego podejścia do innych kotów.
Niska samoocena trzyma jej się zawzięcie, szczególnie kręcąc się wokół blizn na mordce, które z upływem księżyców odrobinę zniekształciły jej głowę. Stara się funkcjonować nawet w gorsze dni, kiedy jej blizny swędzą nieprzyjemnie, ale jej nastrój jest wyraźnie gorszy. Strach przed ogniem i dwunogami podąża za nią nieustannie, co jakiś czas jawiąc się pod postacią koszmarów. Ma frustrującą tendencję do jąkania się.
Coraz pewniej poruszałam się po terenach Klanu Rzeki; byłam już w stanie nazwać każdy skrawek terenu, nawet w środku nocy. Bez problemu przyszłam w umówione miejsce i uśmiechnęłam się lekko do szarego Wojownika.
— W- witaj, Mknący Strumyku — powiedziałam, podchodząc do niego.
Stanęłam w miejscu i zawiesiłam wzrok w okolicy mordki kocura, czekając.
x
x x ✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I want to spinsomethingoutofnothing lead to gold, spring from winter storyfrommotedsky
I wanna help mother upanorchard fromaseedup through sapling
the way theyencourageone another
to push high, touch the sunlight againsttheirtenderleaves
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Po chwili pojawiła się i Słona Łapa, do której delikatnie się uśmiechnął.
- Cześć, Słona Łapo - przywitał się od razu, nadal jednak nie wstając, a jedynie kiwając lekko łebkiem, że może się póki co do niego przyłączyć. - Dzisiaj chciałbym przerobić z tobą walkę, żebyś wiedziała, jak się obronić w najgorszym wypadku. Więc... zanim zaczniemy część praktyczną, to chciałbym wiedzieć, czy wiesz coś na temat walki? Cokolwiek? Słabe punkty, jak unikać niektórych drapieżników, co robić w przypadku walki z jakimkolwiek? - zagadnął.
Księżyce: 48 Mistrz: Rusałkowy Zagajnik, Mknący Strumyk Płeć: niebinarna [afab] Zaimki: ona/ono/jej Matka: Księżyc [*] Trwałe urazy: lekki oczopląs i krótkowzroczność[-1 zm, okazjonalne bóle głowy]; nadwrażliwość na słońce; rozległe blizny po poparzeniach[chroniczne bóle/swędzenie, lekko zniekształcona prawa strona głowy]; brak połowy prawego ucha
Budowa Soli jest przeciętna pod każdym możliwym względem-ani przesadnie krucha, ani jakoś specjalnie mocna. Jej sylwetka jest całkiem proporcjonalna, pokryta puchatą i miłą w dotyku sierścią. Grzbiet różowego nosa jest wyraźnie zgarbiony.
Od pierwszego lepszego białego kota Sól wyróżnia źródło owego koloru; wynika on z albinizmu, przez który łatwiej choruje i musi unikać słońca. Jej oczy mają bardzo bladą, błękitną barwę, ale przez większość czasu wydają się czerwone. Inną, jeszcze bardziej charakterystyczną cechą są rozległe, lekko wypukłe blizny na ciele Soli. Największe ciągną się przez grzbiet i prawą stronę tułowia. Trzy kolejne znajdują się również po tej samej stronie: na przedramieniu, łopatce i głowie- te ostatnie wraz z wiekiem nieco zniekształciły prawą stronę jej mordki. Brakuje jej też połowy prawego ucha.
Sól jest cicha, ze skłonnościami do izolowania się od innych kotów; mimo to zagadnięta nie unika interakcji. Nocny tryb życia nie ułatwia socjalizacji, choć pozwala jej unikać przytłaczającego, Obozowego gwaru. Stłumiona, ale już nie zastraszona jak kiedyś–coraz częściej przebija się na zewnątrz frustracja, która nie pozwala jej się w pełni zatrzymać. Stara się otwierać na ile może z bliskimi jej kotami, ale w stosunku do reszty jest dość zamknięta w sobie. Mimo to nie straciła swojej łagodności i empatycznego podejścia do innych kotów.
Niska samoocena trzyma jej się zawzięcie, szczególnie kręcąc się wokół blizn na mordce, które z upływem księżyców odrobinę zniekształciły jej głowę. Stara się funkcjonować nawet w gorsze dni, kiedy jej blizny swędzą nieprzyjemnie, ale jej nastrój jest wyraźnie gorszy. Strach przed ogniem i dwunogami podąża za nią nieustannie, co jakiś czas jawiąc się pod postacią koszmarów. Ma frustrującą tendencję do jąkania się.
Nie miałam dotąd za bardzo okazji do walki, nawet sparingowej. Prawdę mówiąc wolałabym tego unikać... ale Mknący Strumyk miał rację, powinnam wiedzieć jak się obronić, choćbym przez resztę życia nie miała okazji użyć tej wiedzy w praktyce. Przełknęłam dyskretnie ślinę i dałam sobie parę sekund na zastanowienie.
— Trzeba stać s- stabilnie...? S- słabe punkty to na pewno oczy, gardło i brzuch. — Przygryzłam na moment dolną wargę. — M- można wykorzystać otoczenie, by dać sobie przewagę? Na przykład sypnąć p- piachem w oczy. A... u- unikać w sensie oddalić się niepostrzeżenie? — zapytałam na koniec, niepewna co dokładnie Wojownik miał na myśli.
x
x x ✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I want to spinsomethingoutofnothing lead to gold, spring from winter storyfrommotedsky
I wanna help mother upanorchard fromaseedup through sapling
the way theyencourageone another
to push high, touch the sunlight againsttheirtenderleaves
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Słona Łapa powiedziała, co wiedziała, więc Strumykowi pozostało uważnie posłuchać, odnieść się do tego, co powiedziała, oraz nieco naprostować parę tematów, które wyszły jej nieco okrojone.
- No, wiadomo, możesz też, jak przy polowaniu, ugiąć łapy i co ważne; chronisz właśnie słabe punkty, które wymieniłaś. Możesz zrobić, o, tak, lekko cofnąć szyję by chronić gardło, które łatwo dorwać pazurami, a ugięcie łap sprawi, że trudniej będzie się dostać do brzucha. I łatwiej będzie ci się wybić, w przypadku ataku. Co do otoczenia; masz rację, doskonale. Możesz również stanąć tyłem do słońca, co sprawi że nie będzie cię oślepiać, a przeciwnika zdecydowanie będzie boleć patrzenie na ciebie - tu nie miał pewności, czy Słona Łapa kiedykolwiek z tego skorzysta, więc posłał jej lekko niepewne spojrzenie, ale i tak zdecydował się o tym powiedzieć, bo może kiedyś akurat wyjdzie w ciągu dnia z obozu i.. no, przyda jej się to, mimo wszystko. Plus, jak zostanie wojowniczką i będzie wykładać komuś innemu walkę, to i tak przyda się ta wiedza. - Mhmm, jest to opcja, o ile przeciwnik cię nie zobaczy. Chodziło mi przede wszystkim o to, że są zwierzęta, przed którymi łatwo jest umknąć na drzewo, ale są też takie, z którymi to zdecydowanie nie przejdzie; lisy na przykład potrafią się wspinać, choć ciężko im to przychodzi, więc możesz spróbować umknąć na drzewo, ale ten może ruszyć za tobą. Przy ptakach warto wbiec w krzewy, najlepiej gęste, które ograniczą im pole widzenia. No, i może przestać się ruszać, jak cię trochę zgubi, wtopić się w tło, podobnie jak przy polowaniu - wymienił pokrótce. - No ale dobrze, przejdziemy szybko do drapieżników, hmm? Na przykład; lisy walczą przede wszystkim zębami, więc musisz uważać na ich pysk i atakować tak, by nigdy nie znaleźć się w jego zasięgu, a jeśli chodzi o ptaki, to najbezpieczniej ściągnąć je na ziemię, uszkadzając skrzydła, bo wtedy nie mogą tak łatwo korzystać ze szponów; musisz na nie bardzo uważać, bo mogą cię po pierwsze łatwo uszkodzić, a po drugie podnieść w powietrze, a to, jak pewnie się domyślasz, bardzo źle. Bo mogą się potem upuścić, a o złamania i skręcenia bardzo łatwo. Ach, i unikasz dziobu, strasznie boli - rozkręcił się, dopowiadając również o paru innych drapieżnikach i ich sposobach walki, ale to za dużo opisywania, już bez przesady, dopiero po chwili się zatrzymując.
- Umm, wszystko jasne? - spytał niepewnie, gdy już zauważył jak dużo słów zdążył z siebie wypluć.
Księżyce: 48 Mistrz: Rusałkowy Zagajnik, Mknący Strumyk Płeć: niebinarna [afab] Zaimki: ona/ono/jej Matka: Księżyc [*] Trwałe urazy: lekki oczopląs i krótkowzroczność[-1 zm, okazjonalne bóle głowy]; nadwrażliwość na słońce; rozległe blizny po poparzeniach[chroniczne bóle/swędzenie, lekko zniekształcona prawa strona głowy]; brak połowy prawego ucha
Budowa Soli jest przeciętna pod każdym możliwym względem-ani przesadnie krucha, ani jakoś specjalnie mocna. Jej sylwetka jest całkiem proporcjonalna, pokryta puchatą i miłą w dotyku sierścią. Grzbiet różowego nosa jest wyraźnie zgarbiony.
Od pierwszego lepszego białego kota Sól wyróżnia źródło owego koloru; wynika on z albinizmu, przez który łatwiej choruje i musi unikać słońca. Jej oczy mają bardzo bladą, błękitną barwę, ale przez większość czasu wydają się czerwone. Inną, jeszcze bardziej charakterystyczną cechą są rozległe, lekko wypukłe blizny na ciele Soli. Największe ciągną się przez grzbiet i prawą stronę tułowia. Trzy kolejne znajdują się również po tej samej stronie: na przedramieniu, łopatce i głowie- te ostatnie wraz z wiekiem nieco zniekształciły prawą stronę jej mordki. Brakuje jej też połowy prawego ucha.
Sól jest cicha, ze skłonnościami do izolowania się od innych kotów; mimo to zagadnięta nie unika interakcji. Nocny tryb życia nie ułatwia socjalizacji, choć pozwala jej unikać przytłaczającego, Obozowego gwaru. Stłumiona, ale już nie zastraszona jak kiedyś–coraz częściej przebija się na zewnątrz frustracja, która nie pozwala jej się w pełni zatrzymać. Stara się otwierać na ile może z bliskimi jej kotami, ale w stosunku do reszty jest dość zamknięta w sobie. Mimo to nie straciła swojej łagodności i empatycznego podejścia do innych kotów.
Niska samoocena trzyma jej się zawzięcie, szczególnie kręcąc się wokół blizn na mordce, które z upływem księżyców odrobinę zniekształciły jej głowę. Stara się funkcjonować nawet w gorsze dni, kiedy jej blizny swędzą nieprzyjemnie, ale jej nastrój jest wyraźnie gorszy. Strach przed ogniem i dwunogami podąża za nią nieustannie, co jakiś czas jawiąc się pod postacią koszmarów. Ma frustrującą tendencję do jąkania się.
Słuchałam z uwagą słów Mknącego Strumyka, starając się zapamiętać przekazane mi informacje. Choć nie czułam się szczególnie pewnie w tym temacie, nie planowałam go unikać albo o nim nie myśleć. Jeśli kiedykolwiek zdażyłoby mi się spotkać z jednym z tych drapieżników bez możliwości łatwej ucieczki... albo musiałabym stanąć w czyjejś obronie.
Na pytanie ze strony kocura odetchnęłam dyskretnie i kiwnęłam głową.
— T- tak, wszystko rozumiem. B- będziemy teraz walczyć? — zapytałam bez ogródek, mimo nuty niepewności w głosie; nie chciałam tego odwlekać.
x
x x ✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I want to spinsomethingoutofnothing lead to gold, spring from winter storyfrommotedsky
I wanna help mother upanorchard fromaseedup through sapling
the way theyencourageone another
to push high, touch the sunlight againsttheirtenderleaves
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Uśmiechnął się delikatnie, pokrzepiająco, w stronę terminatorki.
- Tak. Chciałbym przećwiczyć z tobą również praktykę, póki masz tę wiedzę świeżo w głowie, spróbujemy może, żebyś wprowadziła dzisiaj wszystko w życie w miarę, co? A potem będziemy dopiero trenować na poważnie, chociaż pamiętaj, że jeśli jest możliwość uniknięcia walki, to warto z tego skorzystać, choć oczywiście nie zawsze jest to możliwe. - Chciał mieć pewność, że Słona Łapa nie rzuci się do każdej możliwej walki, nie będzie się czepiać każdego drapieżnika, a przede wszystkim - podczas samej już walki będzie wiedziała kiedy powinna się wycofać, bo naprawdę - nie ma co narażać swojego życia.
- Zacznij, gdy tylko będziesz gotowa, co? - zaproponował.
Księżyce: 48 Mistrz: Rusałkowy Zagajnik, Mknący Strumyk Płeć: niebinarna [afab] Zaimki: ona/ono/jej Matka: Księżyc [*] Trwałe urazy: lekki oczopląs i krótkowzroczność[-1 zm, okazjonalne bóle głowy]; nadwrażliwość na słońce; rozległe blizny po poparzeniach[chroniczne bóle/swędzenie, lekko zniekształcona prawa strona głowy]; brak połowy prawego ucha
Budowa Soli jest przeciętna pod każdym możliwym względem-ani przesadnie krucha, ani jakoś specjalnie mocna. Jej sylwetka jest całkiem proporcjonalna, pokryta puchatą i miłą w dotyku sierścią. Grzbiet różowego nosa jest wyraźnie zgarbiony.
Od pierwszego lepszego białego kota Sól wyróżnia źródło owego koloru; wynika on z albinizmu, przez który łatwiej choruje i musi unikać słońca. Jej oczy mają bardzo bladą, błękitną barwę, ale przez większość czasu wydają się czerwone. Inną, jeszcze bardziej charakterystyczną cechą są rozległe, lekko wypukłe blizny na ciele Soli. Największe ciągną się przez grzbiet i prawą stronę tułowia. Trzy kolejne znajdują się również po tej samej stronie: na przedramieniu, łopatce i głowie- te ostatnie wraz z wiekiem nieco zniekształciły prawą stronę jej mordki. Brakuje jej też połowy prawego ucha.
Sól jest cicha, ze skłonnościami do izolowania się od innych kotów; mimo to zagadnięta nie unika interakcji. Nocny tryb życia nie ułatwia socjalizacji, choć pozwala jej unikać przytłaczającego, Obozowego gwaru. Stłumiona, ale już nie zastraszona jak kiedyś–coraz częściej przebija się na zewnątrz frustracja, która nie pozwala jej się w pełni zatrzymać. Stara się otwierać na ile może z bliskimi jej kotami, ale w stosunku do reszty jest dość zamknięta w sobie. Mimo to nie straciła swojej łagodności i empatycznego podejścia do innych kotów.
Niska samoocena trzyma jej się zawzięcie, szczególnie kręcąc się wokół blizn na mordce, które z upływem księżyców odrobinę zniekształciły jej głowę. Stara się funkcjonować nawet w gorsze dni, kiedy jej blizny swędzą nieprzyjemnie, ale jej nastrój jest wyraźnie gorszy. Strach przed ogniem i dwunogami podąża za nią nieustannie, co jakiś czas jawiąc się pod postacią koszmarów. Ma frustrującą tendencję do jąkania się.
Terminatorka przełknęła ślinę z lekkim trudem, ale ponownie kiwnęła głową twierdząco. Nerwy zatrzymały ją w miejscu na parę sekund po ostatnich słowach Mknącego Strumyka, ale skupiła się na swoim oddechu i zdołała zebrać myśli. Ugięła lekko łapy i powtórzyła pozycję głowy, którą pokazał jej Mistrz; wpierw stała niepewnie, próbując znaleźć tę "stabilność", o której sama wspomniała. Zaraz jednak wpadła na pomysł przyjąć pozycję łowiecką, która była już dla niej w pełni naturalna, i z niej przeszła bliżej tego, co przypominało postawę do walki. Zrobiła parę kroków, ustawiona nieco bokiem do kocura. Nie czuła się komfortowo z myślą zaatakowania go, ale jak inaczej miała się nauczyć? Wzięła głęboki oddech i powoli wypuściła powietrze przez nos. Była spięta, ale dostatecznie stabilna na łapach. Zmrużyła oczy na tyle mocno, by ich drganie jej nie rozpraszało, ale by wciąż widzieć zarys jasnej sylwetki. Napięła mocniej mięśnie, ale jakby w ostatniej chwili zmieniła zdanie i łapą zagarnęła trawę i ziemię, by spróbować cisnąć je w pysk Mknącego Strumyka. Zaraz po tym skoczyła w jego kierunku, by uderzyć go łapą w bark.
oślepienie: parzyste-udane, nieparzyste-nieudane
Rolling 1d6: 5
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
x
x x ✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I want to spinsomethingoutofnothing lead to gold, spring from winter storyfrommotedsky
I wanna help mother upanorchard fromaseedup through sapling
the way theyencourageone another
to push high, touch the sunlight againsttheirtenderleaves
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Sam stał nieco bardziej luźno; chciał dać Słonej Łapie czas na zastanowienie się jak konkretnie chce zaatakować, co chce zrobić, a przede wszystkim, na zebranie myśli. No i uważnie ją obserwował, analizując jej ruchy, żeby potem móc sobie wszystko na spokojnie omówić, gdy już skończą praktyczną część dzisiejszego treningu.
No i nagle kotka faktycznie przeszła do ataku. Choć jej łapa chyba trafiła na zbyt dużą kępę silnej trawy, bowiem jedynie nią lekko poruszyła, a parę ziarenek piachu, które faktycznie posłała w stronę oczu swojego mistrza nie starczyło, by go oślepić; co nie zmieniło faktu, że faktycznie udało jej się doskoczyć do niego i strzelić go łapą w bark. Może dlatego, że ten spodziewał się faktycznie bardziej skutecznego oślepienia i zamknął na moment oczy, a ona już skakała w jego stronę w tym czasie.
Nie zamierzał jej być jednak dłużny, bowiem szybko się odwrócił, by klepnąć ją lekko łapą po boku jej szyi.
Księżyce: 48 Mistrz: Rusałkowy Zagajnik, Mknący Strumyk Płeć: niebinarna [afab] Zaimki: ona/ono/jej Matka: Księżyc [*] Trwałe urazy: lekki oczopląs i krótkowzroczność[-1 zm, okazjonalne bóle głowy]; nadwrażliwość na słońce; rozległe blizny po poparzeniach[chroniczne bóle/swędzenie, lekko zniekształcona prawa strona głowy]; brak połowy prawego ucha
Budowa Soli jest przeciętna pod każdym możliwym względem-ani przesadnie krucha, ani jakoś specjalnie mocna. Jej sylwetka jest całkiem proporcjonalna, pokryta puchatą i miłą w dotyku sierścią. Grzbiet różowego nosa jest wyraźnie zgarbiony.
Od pierwszego lepszego białego kota Sól wyróżnia źródło owego koloru; wynika on z albinizmu, przez który łatwiej choruje i musi unikać słońca. Jej oczy mają bardzo bladą, błękitną barwę, ale przez większość czasu wydają się czerwone. Inną, jeszcze bardziej charakterystyczną cechą są rozległe, lekko wypukłe blizny na ciele Soli. Największe ciągną się przez grzbiet i prawą stronę tułowia. Trzy kolejne znajdują się również po tej samej stronie: na przedramieniu, łopatce i głowie- te ostatnie wraz z wiekiem nieco zniekształciły prawą stronę jej mordki. Brakuje jej też połowy prawego ucha.
Sól jest cicha, ze skłonnościami do izolowania się od innych kotów; mimo to zagadnięta nie unika interakcji. Nocny tryb życia nie ułatwia socjalizacji, choć pozwala jej unikać przytłaczającego, Obozowego gwaru. Stłumiona, ale już nie zastraszona jak kiedyś–coraz częściej przebija się na zewnątrz frustracja, która nie pozwala jej się w pełni zatrzymać. Stara się otwierać na ile może z bliskimi jej kotami, ale w stosunku do reszty jest dość zamknięta w sobie. Mimo to nie straciła swojej łagodności i empatycznego podejścia do innych kotów.
Niska samoocena trzyma jej się zawzięcie, szczególnie kręcąc się wokół blizn na mordce, które z upływem księżyców odrobinę zniekształciły jej głowę. Stara się funkcjonować nawet w gorsze dni, kiedy jej blizny swędzą nieprzyjemnie, ale jej nastrój jest wyraźnie gorszy. Strach przed ogniem i dwunogami podąża za nią nieustannie, co jakiś czas jawiąc się pod postacią koszmarów. Ma frustrującą tendencję do jąkania się.
Choć nie dała rady oślepić swojego Mistrza, sama się zaskoczyła skutecznością swojego ataku; prawie się obawiała, że może coś mu zrobiła, nie mając wprawy w używaniu swojej siły w ten sposób. Przełknęła jednak tę myśl i zmusiła się do utrzymania skupienia na walce. Widząc nadchodzącą w jej kierunku łapę zdecydowała się spróbować odskoczyć w tył, by uniknąć ciosu. Musiała szczególnie skupić się na utrzymaniu stabilności, bo jej postrzeganie głębi nie było najlepsze, ale na szczęście polowanie skutecznie ją nauczyło świadomości własnego ciała i nadrabiania pozostałymi zmysłami.
Rolling 1d10+2: 6 +2 = 8
x
x x ✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
I want to spinsomethingoutofnothing lead to gold, spring from winter storyfrommotedsky
I wanna help mother upanorchard fromaseedup through sapling
the way theyencourageone another
to push high, touch the sunlight againsttheirtenderleaves