Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Mimo tego, że czuwała przy ciele przywódcy do ostatniego kota, a w dodatku pomagała przy pochówku, zerwała się na łapy już z samego rana. Należała do tych kotów, które wolały pracować, zająć czymś mózg, niż rozmyślać nad przykrymi rzeczami. Lepiej o nich po prostu nie myśleć.
Ostrożnie, żeby nie obudzić śpiącego obok Nieokiełzaną Łapę, wyszła z legowiska. Powinna rozpocząć dzisiaj trening z Mewią Łapą, ale uznała, że po całym wczorajszym dniu lepiej będzie jeśli trochę odpocznie. Sama zajęła się sprzątaniem obozowiska. Dopiero, gdy skończyła, poprosiła Ciernikową Łapę o poinformowanie Mewiej Łapy o tym, że czekała na niego przy wyjściu z obozu.
Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
Słuszny wybór. Tak trochę. W innym wypadku, Mewa pewnie by się nie pojawił. Pół nocy nie spał, czekając na pojawienie się Kła. Nie z jakichś... super specjalnych powodów. Chyba po prostu bał się pierwszej samotnej nocy! Oczywiście, nikomu tego nie miał zamiaru na głos przyznać, ale kilka razy wzdrygnął się, kiedy słyszał jakieś głośniejsze szmery w nocy. Nie wiedział kiedy usnął, najpewniej padł z wyczerpania. Może to i lepiej, bo w innym wypadku czekałby na kolegę aż do świtu...
No, ale czemu tak trochę? Bo jak Mewa się obudził, a potem przewrócił na drugi bok, to Ciernik - bardzo niepewnie - spróbował obudzić go raz jeszcze. Dopiero wtedy Mewa połączył kropeczki kto nad nim stoi. Chyba nikt w całym legowisku, kto już znał Mewę, nie zdziwił się że doszło do konfrontacji. Nie byle jakiej, bo kolorowy kocur wygrażał jajowatemu do momentu, aż ten wszedł w najgłębszy kąt, a Mewa fizycznie nie miał jak bardziej na niego napierać. Przyłożył mu łapę z pazurami do gardziela, chwilę trzymał, aż w końcu puścił. Skończyło się na "następnym razem pokażę ci, że nie żartuję", splunięciu w stronę Ciernikowej Łapy, i bardzo powolnym wyjściu z legowiska. Tak, jakby ten frajer jeszcze miał mu coś odpyskować.
Wziął krótki oddech, kiedy spojrzał na mistrzynię. Nie znał jej... aż wstyd, patrząc na to że to matka najbliższego mu kota w Klanie. Uśmiechnął się lekko, na bok usiłując odrzucić nieprzyjemną sytuację z rana. - Piękny dzionek się zapowiada. Aż szkoda, że nie możemy wyjść na zwykły spacer - rzucił lekko, poprawiając szybko ułożenie sierści na łbie. Był czysty. Wymył się po wczoraj tak, jakby nie był umazany w soku z jagód, tylko najbardziej śmierdzącym błocie. Po spaniu jedynie futro mu się nieco rozczochrało... I nawet nie miał szans go ułożyć przez Ciernikową Łapę. Ph. - A może jednak, uda się przekonać? Moglibyśmy wtedy się bliżej poznać, a wtedy łatwiej się współpracuje, hm?
Przechylił lekko łeb na bok, uśmiechając się do niej. O Gwiezdni, oby się udało... po wczorajszym, to chyba nawet lepiej odetchnąć, niż iść bezpośrednio się uczyć?
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Nie podobał jej się ten pomysł. Normalnie może nie miałaby nic przeciwko zwykłemu spacerku, ale po wczorajszym dniu, czuła że potrzebowała czegoś poważnego, konkretnego zadania, a nie zwykłej pogadanki. Nie chciała jednak na kocura naciskać. Zrobiła tak przy pierwszym spotkaniu z Lepką Ośmiornicą i do tej pory nie była z tego dumna. Nie chciała też przebywać w pobliżu kremowego kocura, było jej zwyczajnie niezręcznie. - Mogę oprowadzić cię po naszym terytorium. Możemy wtedy porozmawiać. -Zaproponowała. Był to swego rodzaju kompromis. Spacer zakładał pracę łap, poznawanie terytorium spełniało to kryterium, spełniało też kryterium bycia konkretnym zadaniem, przydatnym dla edukacji Mewiej Łapy.
Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
- Bardzo oficjalna nazwa spaceru... ale mi odpowiada - i dobrze, że mogli przystać na tym. Mewa był tutaj tak chętnie, jak piszczki chętnie się podkładały na pożarcie kotom. Pojawił się, żeby nie musieć użerać się z jajowatym durniem i żeby nie robić sobie kwasu z mamą kolegi. Raczej wątpił, żeby ta zakazała Kłowi się z nim widywać, ale wolał nie ryzykować tym, że będą jakieś nieprzyjemności bo miał gdzieś treningi. - Panie przodem...?
Machnął głową w stronę wyjścia. Chciał być uprzejmy, ale drobne poczucie niepewności gdzieś w nim tam było - bo nadal, nie znał jej!!! Nie wiedział, czy powinien być wobec niej miły i traktować ją tak, jakby traktował każdą inną kotkę, czy powinien traktować ją tak, jak traktowałby kolegów czy koleżanki!!! Ale lepszym błędem byłoby mieć po łapach za bycie grzecznym, niż powiedzenie jej, że idzie pierwszy bo ostatni to zgniłe jajo.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Uniosła brew. Z czymś takim się jeszcze nie spotkała i nie za bardzo wiedziała, jak powinna na to zareagować. ZNACZY. I tak by wyszła pierwsza, bo inaczej młody mógłby skończyć w paszczy jakiegoś drapieżnika, ale nie zmienia to faktu, że nie przywykła do takich formalności. - Dzięki?? Ale na przyszłość bez takich, z manierami to możesz do starszyzny. -Odpowiedziała luźnym tonem, po czym skinęła w stronę wyjścia z obozu.- Ale no, pójdę przodem faktycznie, ale dlatego że ty terenu jeszcze nie znasz i nie chce ryzykować, że coś cię po drodze zeżre. Rodzice pewnie nie byliby zadowoleni. -I z tymi słowami, wyszła z obozu. Nie wiedziała czy ma doczynienia z kimś pokroju Pożarka, a w taki sposób łatwo będzie to sprawdzić. Chociaż szczerze miała nadzieję, że kocur nie jest strachliwy. Polubiła Pożerającą Paszcze, ale chyba była już na takie jednostki za stara.
Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
Aha, aha. Zapamięta. Po notatce mentalnej, uśmiechnął się lekko, głową minimalnie kręcąc na boki. Coś na zasadzie "przepraszam", ale nic co było jakkolwiek rzucone na głos. Skoro nie chciała formalności - nie będzie ich. Mewa nie miał żadnych problemów z odpuszczeniem sobie czegoś takiego.
Potem cicho parsknął. - Pewnie - skrzywił się pod nosem, rzucając wymowne spojrzenie gdzieś na bok. Może matka by była smutna, ale Węgorz? Chyba tylko by był smutny, że jest ojcem takiego frajera... - Jakby coś mi wyskoczyło na przeciw, złoiłbym temu dupę.
Dodał, tutaj znów się lekko uśmiechając. Taka narracja była lepsza. Na pewno taka, jaką Węgorz wolałby słyszeć.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Tak właśnie mówią koty, które coś zaraz zeżre. -Pozwoliła sobie na lekkie prychnięcie z rozbawienia.- Mówię z doświadczenia. -Sama często rzucała się drapieżnikom prosto do gardeł i to bez zastanowienia, ale wolała, żeby jej terminatorzy nie szli w jej łapy. Lepszy jeden stary kot bez oka niż pięć młodych. Uważała, że na taki rodzaj hipokryzji mogła sobie pozwolić. - Póki co kierujemy się w stronę Wyjących Wzgórz, tam najczęściej będziemy spotykać się na nasze treningi, więc zapamiętaj drogę. -
Krótkowłosa chimera bura z bielą (pysk, szyja, pierś, brzuch, łapy) x rudy, oba pręgowane tygrysio. Oczy oliwowe. Wysoki.
Najgorszy!! Pewny siebie, głośny, kocha być w centrum uwagi i jeszcze po nosie ci da :/
James [S], Mustang [S], Wąż [KG]
- Ja będę wyjątkiem od reguły - uśmiechnął się szerzej, niemal dziarsko. Ba, nawet pierś wypiął do przodu, a sam się wyprostował! Przyglądał się też Krzyk, czekając na jej reakcję. Już w tej chwili podejrzewał, że będzie nieprzychylna i raczej nie będzie mówiła, że młody dobrze gada i w ogóle, ale z niego kozak, ale gdzieś z tyłu głowy chciał wierzyć, że chociaż pochwali jego chęć do walki. No... ale... jak nie, to chyba nawet by się tym nie przejął. Trochę by to mielił we łbie, a potem zaakceptował. Bo to pierwszy raz jakby coś było nie po jego myśli! - Mm - machnął łbem. - Zgubił się ktoś kiedyś, jak tam szedł?
Zagaił, rozglądając się na boki. Wątpił, ale kto wie. Może ktoś był takim frajerem.