Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Smutny czas przyszedł dla Klanu Wichru. Pytaniem było jak teraz poprowadzą ich... Gwiezdni?
Na następny dzień tak jak zapowiedziała oczekiwała zjawienia się Czajkowej Łapy u wyjścia z obozu. Tam też spotkała smutnego Roześmianego Wąsa, którego spiorunowała wzrokiem. Ten ukrył się w swoim legowisku, a ona została sama, chłonąc poranne powietrze. Już teraz było dość ciepło, więc dobrze byłoby wyjść z obozu nim słońce na dobre ogrzeje tereny. W głowie układała plan treningów.
Czajka jak na swój wiek jest pokaźnego wzrostu oraz całkiem masywnej budowy, którą dodatkowo wizualnie powiększa długie futro. Jest ono barwy czarnej, z jaśniejszymi przejaśnieniami, najbardziej zauważalnymi w okolicach szyi, na bokach, brzuchu i ogonie oraz ze słabo widocznymi, rudawymi plamami, które najłatwiej dostrzec na grzbiecie. Biel znajduje się na jej pysku, w postaci wąskiego paska między oczami i na podbródku, skąd ciągnie się przez szyję na brzuch. Występuje również na łapach, w mniejszej ilości na przednich, gdzie pokrywa palce i tworzy kilka białych plam wyżej, a także na tylnych, gdzie sięga na stopy. Świat obserwuje wybarwionymi, żółtymi ślepiami.
Mając za przykład Kruchą Jabłonkę i Śliskiego Węgorza, wyrosła na dość skomplikowany charakter. Świat dookoła woli obserwować, niż w niego ingerować, o ile nie ma z tego żadnej korzyści, a na koty dookoła patrzy przez pryzmat tego, co mogą jej zaoferować swoją obecnością. W rozmowach stara się sprawiać miłe wrażenie, a jednocześnie potrafi testować granice, jakby potrzebowała wiedzieć na co może sobie przy kim pozwolić. Lubi obserwować i analizować innych, by zebrać jak najwięcej informacji, które potencjalnie mogłaby potem wykorzystać. Tak jak i ojca, łatwo wyprowadzić ją z równowagi, choć gdy do tego dojdzie, stara się zagryźć język, by nie powiedzieć za dużo i sobie niepotrzebnie nie zaszkodzić. Nie zawsze jej się to jednak udaje, a gdy dojdzie do kłótni, prędzej będzie udawać, że nic się nie stało i przejdzie do zachowania sprzed sprzeczki, niż przeprosi.
Nie spóźniła się. Chyba wyrwałaby sobie wszystkie kłaki, gdyby nie przyszła na czas. Wyczekiwała rozpoczęcia treningu z niecierpliwością i musiała się powstrzymać, by nie zjawić się jeszcze wcześniej. Czy Kraśna Klacz by to doceniła? Nie była pewna. Przełknięcie wystarczająco dużo, by rzeczywiście się najadła, wydawało się dość skomplikowanym zadaniem, ale temu również sprostała. Nie chciała zdenerwować swojej mistrzyni już pierwszego dnia. Poprzedniego dnia ledwo mogła zasnąć z ekscytacji, ale było warto pocierpieć, by w końcu oficjalnie rozpocząć swój trening. — Dzień dobry — przywitała się, gdy już znalazła się przy starszej kotce. Musiała się powstrzymać przed przebiegnięciem obozu tak szybko, jak pozwalały jej łapy, gdy tylko ją dostrzegła. To by było jednak marnowanie energii, która na pewno była jej dzisiaj potrzebna. Fakt, czasy były nienajlepsze, w końcu Roziskrzona Gwiazda umarł, ale... przecież życie musiało toczyć się dalej. A ona miała trening do zrealizowania i innych terminatorów do przebicia. — Mogę zapytać co będziemy dzisiaj robić? Najadłam się, tak jak mi kazałaś.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Terminatorka się przywitała, a przede wszystkim się nie spóźniła, na co Kraśna Klacz skinęła głową. - Dobry. - Miauknęła dość luźno, choć z pewnością nie z uśmiechem. Szybko też odwróciła wzrok na swoją pierś - sterczał jej kłaczek, który ulizała. Potem dopiero spojrzała na Czajkową Łapę. Najadła się - dobrze, nie będzie smęcić po drodze. Póki co plusik, bo dopilnowała minimalnych wymagań stawianych jej przez mistrzynię. - Najpierw sprawy organizacyjne, a my w tym czasie wychodzimy. - Po czym wstała i przeszła przez wyjście, czekając aż tamta do niej dołączy. Po tym dopiero odezwała się znów. - To są właśnie tereny poza obozem. Na sam start możesz wychodzić sama na tereny wokół obozu, gdzieś tu w pobliżu. Masz kategoryczny zakaz chodzenia na granice dopóki nie nauczysz się walczyć. A tereny pomiędzy... zostawiam to tobie do oceny. Jak nie masz siana w głowie, to sama ocenisz kiedy będziesz do tego wystarczająco gotowa. Daję ci namiastkę zaufania w tej sprawie. - Już z góry chciała dać jej wolną łapę w tym, by sama oceniła swoje możliwości, ale też z ograniczeniem narzuconym przez władzę, żeby nie było. Klaczy nie były potrzebne kłopoty. - Jak nie przyjdziesz na trening to nie pytam czemu - tempo twojego treningu zależy od ciebie. Jak masz zły dzień, boli cię brzuch, masz inne plany - spoko, ja po prostu pójdę robić swoje. I w drugą stronę tak samo, choć aktualnie jest mała szansa, że akurat ja się nie zjawię. - Niemniej miało to być jasne. - Poza tym słuchasz, zadajesz pytania i jesteś otwarta na wiedzę. Wszystko co wiem jestem chętna ci przekazać, bo chcę żeby spod mojej łapy wychodzili zdolni wojownicy. Tak więc na sam start chcę wiedzieć co to w ogóle znaczy dla ciebie być wojownikiem. - Mówiąc to wszystko szły w stronę Wyjących Wzgórz, gdzie rozpoczną faktyczny trening.
Czajka jak na swój wiek jest pokaźnego wzrostu oraz całkiem masywnej budowy, którą dodatkowo wizualnie powiększa długie futro. Jest ono barwy czarnej, z jaśniejszymi przejaśnieniami, najbardziej zauważalnymi w okolicach szyi, na bokach, brzuchu i ogonie oraz ze słabo widocznymi, rudawymi plamami, które najłatwiej dostrzec na grzbiecie. Biel znajduje się na jej pysku, w postaci wąskiego paska między oczami i na podbródku, skąd ciągnie się przez szyję na brzuch. Występuje również na łapach, w mniejszej ilości na przednich, gdzie pokrywa palce i tworzy kilka białych plam wyżej, a także na tylnych, gdzie sięga na stopy. Świat obserwuje wybarwionymi, żółtymi ślepiami.
Mając za przykład Kruchą Jabłonkę i Śliskiego Węgorza, wyrosła na dość skomplikowany charakter. Świat dookoła woli obserwować, niż w niego ingerować, o ile nie ma z tego żadnej korzyści, a na koty dookoła patrzy przez pryzmat tego, co mogą jej zaoferować swoją obecnością. W rozmowach stara się sprawiać miłe wrażenie, a jednocześnie potrafi testować granice, jakby potrzebowała wiedzieć na co może sobie przy kim pozwolić. Lubi obserwować i analizować innych, by zebrać jak najwięcej informacji, które potencjalnie mogłaby potem wykorzystać. Tak jak i ojca, łatwo wyprowadzić ją z równowagi, choć gdy do tego dojdzie, stara się zagryźć język, by nie powiedzieć za dużo i sobie niepotrzebnie nie zaszkodzić. Nie zawsze jej się to jednak udaje, a gdy dojdzie do kłótni, prędzej będzie udawać, że nic się nie stało i przejdzie do zachowania sprzed sprzeczki, niż przeprosi.
Wychodziła! Naprawdę wychodziła! Musiała powstrzymać lekki dreszcz ekscytacji na myśl, że naprawdę miała opuścić obóz. Łapy świerzbiły ją, by od razu wybiec, ale nie zrobiła tego. Chciała dobrze wypaść przed swoją mistrzynią, dlatego podreptała za nią. Co prawda gdy już znalazły się na zewnątrz potrzebowała chwili, by obejrzeć szeroko otwartymi oczami teren dookoła nich, ale jednocześnie cały czas uważnie słuchała Klaczy. W końcu ta mówiła jej zasady. A zasady były ważne. Przede wszystkim ucieszyło ją to, że mogła wychodzić sama w okolice obozu. Dalej niby też, ale... Dobrze wiedziała, że nie teraz. Jeszcze jej się nie spieszyło skończyć w paszczy jakiegoś drapieżnika. Najchętniej obeszłaby ich całe tereny wzdłuż i wszerz, ale miała w głowie na tyle rozsądku, by z tym poczekać. Już i tak było bliżej niż dalej, skoro w końcu została terminatorką! A jakby plusów było mało, do tej pory Kraśna Klacz dawała o sobie naprawdę dobre wrażenie. Od razu chciała podziękować jej za zaufanie i zapewnić, że zamierzała chłonąć wiedzę, ale... Dostała pytanie!
Co dla niej znaczyło bycie wojownikiem? Nie odpowiedziała od razu, choć kilka pomysłów przyszło jej do głowy. Być jak tata? Być silnym? Przestrzegać kodeksu? Każda z tych odpowiedzi wydawała się jakaś taka... Nie do końca odpowiednia. — Myślę, że... Nie ma jakiegoś jednego dobrego sposobu na bycie wojownikiem. Jedni są na przykład silni, a inni nie, ale nie oznacza to, że któryś jest lepszy czy gorszy. Myślę, że wojownik powinien przede wszystkim mieć rozum. Umieć wykorzystywać swoje mocne strony i radzić sobie z tymi słabymi tak, by były one jak najmniejszym problemem. Uczyć się całe życie, bo nikt nie jest nie wiadomo jak super i niepokonany. Powinno się moim zdaniem służyć dobrze klanowi i być lojalnym. Dbać o innych, a nie tylko o własny nos — odparła po namyśle, kątem oka obserwując reakcję starszej kotki. Czy tego się spodziewała? Może Czajka powinna odpowiedzieć krócej? Albo inaczej? Z jednej strony chciała dobrze wypaść, z drugiej... przedstawić swoje myślenie na ten temat, a nie próbować wstrzelić się w odpowiedź, której ta druga oczekiwała.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Odpowiedź Czajkowej Łapy była bardzo prosta, była małym laniem wody, ale jeśli to co mówiła było prawdą, to Klacz miała tutaj materiał na lojalnego, przyszłego wojownika. Trzeba było z niego skorzystać i dobrze go ukształtować. - Lojalność klanowi, pomoc współklanowiczom, pamiętanie o tym, że jest się społecznością, a nie jednym kotem. I dobrze powiedziałaś - służyć klanowi, nie kodeksowi. Kodeks ma być dla nas, nie my dla niego, więc ZAWSZE postępuj zgodnie z własnym rozumem. Kodeks ma wady i jest problematyczny, możemy od niego zacząć. - Mruknęła, rzucając jej spojrzenie kątem oka, gdy przechodziły przez tereny. Chciała dostrzec, czy pomysł rozmowy o kodeksie jej się podoba, czy zobaczy tam jakąś skazę w postaci przekręcenia oczu, grymasu albo przestraszonego wzroku. - Pokażę ci dziś Wyjące Wzgórza. Kilka razy przyjdziemy tu wspólnie, potem będziesz przychodzić tam sama o ustalonej porze. - Wyjaśniła.
Czajka jak na swój wiek jest pokaźnego wzrostu oraz całkiem masywnej budowy, którą dodatkowo wizualnie powiększa długie futro. Jest ono barwy czarnej, z jaśniejszymi przejaśnieniami, najbardziej zauważalnymi w okolicach szyi, na bokach, brzuchu i ogonie oraz ze słabo widocznymi, rudawymi plamami, które najłatwiej dostrzec na grzbiecie. Biel znajduje się na jej pysku, w postaci wąskiego paska między oczami i na podbródku, skąd ciągnie się przez szyję na brzuch. Występuje również na łapach, w mniejszej ilości na przednich, gdzie pokrywa palce i tworzy kilka białych plam wyżej, a także na tylnych, gdzie sięga na stopy. Świat obserwuje wybarwionymi, żółtymi ślepiami.
Mając za przykład Kruchą Jabłonkę i Śliskiego Węgorza, wyrosła na dość skomplikowany charakter. Świat dookoła woli obserwować, niż w niego ingerować, o ile nie ma z tego żadnej korzyści, a na koty dookoła patrzy przez pryzmat tego, co mogą jej zaoferować swoją obecnością. W rozmowach stara się sprawiać miłe wrażenie, a jednocześnie potrafi testować granice, jakby potrzebowała wiedzieć na co może sobie przy kim pozwolić. Lubi obserwować i analizować innych, by zebrać jak najwięcej informacji, które potencjalnie mogłaby potem wykorzystać. Tak jak i ojca, łatwo wyprowadzić ją z równowagi, choć gdy do tego dojdzie, stara się zagryźć język, by nie powiedzieć za dużo i sobie niepotrzebnie nie zaszkodzić. Nie zawsze jej się to jednak udaje, a gdy dojdzie do kłótni, prędzej będzie udawać, że nic się nie stało i przejdzie do zachowania sprzed sprzeczki, niż przeprosi.
Na oko Czajki, Kraśna Klacz zdawała się całkiem zadowolona. W końcu stwierdziła, że ta dobrze powiedziała, tak? Może i chodziło o poszczególne użycie właściwych słów, ale pochwała to pochwała. Nie musiała roztrząsać za co dokładnie. Wzmianka starszej na temat kodeksu była jednak interesująca. Ba, nawet bardzo. W sumie to nie była pewna czy o uszy obiły jej się do tej pory absolutnie wszystkie zasady kodeksu, ale zdarzało jej się analizować te, które już usłyszała. Analiza za to prowadziła ją z reguły do tego, że wydawał się... dość sztywny. Momentami odrobinę nielogiczny, może nawet wymagający poprawek. Jej mistrzyni za to otwarcie przyznała, że jej zdaniem miał wady i był problematyczny. Co w sumie wyglądało jak idealna okazja do komentowania i wytykania w nim wszystkiego, co Czajka uważała za wady, zamiast bezmyślnego potakiwania. To dobrze. Bardzo dobrze. Gdyby musiała robić to drugie, czułaby się... Chyba dziwnie. Obserwacje zachowania taty nauczyły ją tyle, że dobrze było mówić to, co ktoś zdawał się chcieć usłyszeć, ale jednocześnie młoda całkiem lubiła wyrażać własne zdanie.
Dlatego właśnie spojrzenie, którym obdarzyła pointkę, zdawało się przepełnione ciekawością. Nie na samo poznanie zasad, choć wiedziała, że to było niezbędne w jej treningu, ale bardziej na to, co Klacz miała do powiedzenia w tym temacie. Była gotowa chłonąć każde jej słowo. — Wyjące Wzgórza... i kodeks. Zapamiętam. Myślę, że... możemy od tego zacząć.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
- W takim razie przechodzimy od razu do kodeksu. Powiesz mi co uważasz o każdej z zasad. - Powiedziała, kiedy obie szły dalej. -Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. oraz Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę.. - Kiwnęła jej głową, że jej kolej na mówienie i Klacz się wsłuchiwała. Jednym z uszu ciągle badała okolicę, czy jest bezpiecznie. Taki wojowniczy nawyk.
Czajka jak na swój wiek jest pokaźnego wzrostu oraz całkiem masywnej budowy, którą dodatkowo wizualnie powiększa długie futro. Jest ono barwy czarnej, z jaśniejszymi przejaśnieniami, najbardziej zauważalnymi w okolicach szyi, na bokach, brzuchu i ogonie oraz ze słabo widocznymi, rudawymi plamami, które najłatwiej dostrzec na grzbiecie. Biel znajduje się na jej pysku, w postaci wąskiego paska między oczami i na podbródku, skąd ciągnie się przez szyję na brzuch. Występuje również na łapach, w mniejszej ilości na przednich, gdzie pokrywa palce i tworzy kilka białych plam wyżej, a także na tylnych, gdzie sięga na stopy. Świat obserwuje wybarwionymi, żółtymi ślepiami.
Mając za przykład Kruchą Jabłonkę i Śliskiego Węgorza, wyrosła na dość skomplikowany charakter. Świat dookoła woli obserwować, niż w niego ingerować, o ile nie ma z tego żadnej korzyści, a na koty dookoła patrzy przez pryzmat tego, co mogą jej zaoferować swoją obecnością. W rozmowach stara się sprawiać miłe wrażenie, a jednocześnie potrafi testować granice, jakby potrzebowała wiedzieć na co może sobie przy kim pozwolić. Lubi obserwować i analizować innych, by zebrać jak najwięcej informacji, które potencjalnie mogłaby potem wykorzystać. Tak jak i ojca, łatwo wyprowadzić ją z równowagi, choć gdy do tego dojdzie, stara się zagryźć język, by nie powiedzieć za dużo i sobie niepotrzebnie nie zaszkodzić. Nie zawsze jej się to jednak udaje, a gdy dojdzie do kłótni, prędzej będzie udawać, że nic się nie stało i przejdzie do zachowania sprzed sprzeczki, niż przeprosi.
O każdej z zasad... Hm. To robiło się całkiem interesujące. Z jednej strony trudne, bo Kraśna Klacz zdawała się oczekiwać jakichś odpowiedzi, z drugiej Czajka nie do końca wiedziała jakie były tymi właściwymi... ale trudno. Skoro miała mówić swoje zdanie, to właśnie zamierzała zrobić. A jeśli miały się w czymś ze sobą nie zgodzić... był to problem, którym mogła martwić się później. — Logiczne jest zabijanie zwierzyny, by ją zjeść, ale nie rozumiem dlaczego mamy za to komukolwiek dziękować. No bo... Gdyby Gwiezdni mieli na to jakikolwiek wpływ, dlaczego w takim razie zwierzyny nie może być pełno przez cały czas? Zakładając, że po śmierci faktycznie jest cokolwiek... skoro to nasze rodziny, chyba by im zależało, byśmy chodzili cały czas z pełnymi brzuchami. A skoro tak nie jest, to tylko od nas zależy co uda się złapać — Gwiezdni byli dla niej... dziwnym tematem. Jakoś ciężko było jej uwierzyć, że po śmierci mogła sobie siąść na chmurce i oglądać żywych. A tym bardziej mieć jakikolwiek wpływ na nich. Gdyby tak było, czy nie powinien panować wieczny spokój i dostatek? — A to, że terminatorzy mają polować dla starszyzny... ma sens. No bo oni sami nie zapolują, więc trzeba im pomagać i o nich dbać. Skoro służyli całe życie dla klanu, powinno się im za to odwdzięczyć. Tylko co jak nie umiem polować?
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Kiwała głową, zgadzając się z kotką. - Widziałam raz gwiezdnego. Pokazał się kotom podczas Nocy Cykad. Do tamtej pory byłam pewna, że oni nie istnieją. Teraz... jestem sceptyczna. Ale to, że gwiezdny dał o sobie znać, jest idealnym powodem, dla którego właśnie nie ma sensu dziękować. jeżeli tamte koty kiedyś żyły, a teraz trafiły do Gwiezdnego Klanu i same dla siebie polują, to czemu jeszcze miałyby przejmować się naszym polowaniem? Nagle każdy kot, który tam trafił, w jakiś dziwny sposób zsyła nam zwierzynę? Podtyka nam pod nosy? Nie, nie i nie. To takie koty jak my, tylko teraz tam. Po prostu zmarły. Dziękowanie gwiezdnym to sposób, żebyś się podporządkowała. Zrobisz to, to zrobisz inne rzeczy. - Wyjaśniła, oblizała suche wargi i przeszła dalej. - Wiesz ilu mamy starszych? - Poczekała chwilę, ale tylko chwilę, żeby kotka nawet nie miała czasu pomyśleć. - Dokładnie dwóch. A wiesz ilu mamy terminatorów? - To Klacz wiedziała, bo śledziła losy klanu. Młoda kotka niekoniecznie mogła wiedzieć. - Siedemnastu. - Pomogła zatem. - Każdy z tych siedemnastu terminatórow ma najpierw nakarmić starszego, a potem siebie. Ale to nie wszystko. - Pokiwała głową na boki. Durny kodeks. Ale uczyła terminatorów jego niepoprawności, stała na straży. -Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami. Co znaczy, że każdy wojownik i terminator z klanu, ma najpierw polować na tę garstkę kotów w klanie i upewnić się, że nie są głodni, gdy stos praktycznie tylko w zimną porę nie zawsze jest pełny. Ale zawsze coś na nim jest. TO ma sens, ale tylko jeśli jest robione z głową. Nigdy nie bierz tego tak, jakbyś nie mogła zjeść, bo nie wiesz czy dany kociak już tego dnia jadł. Ty też masz potrzeby. - Machnęła intensywnie ogonem. - Kiedy nie wiesz jak polować, jesz nie mając na uwadze tych zasad. Po poznaniu zasad i rozpoczęciu polowania, powinna cię ona obowiązywać. - Nieco przyspieszyła kroku i stanęła przed nią. Zmierzyła ją wzrokiem. - Ja jako twój mistrz nie chce wiedzieć czy jesz, czy nie, zanim zastosujesz się do zasady. Masz robić tak, żeby klan nie tracił na tym co zrobisz. Ale masz się nie głodzić. - I przeczekała, by usłyszeć odpowiedź.