04.09.2026 19:09
Miodowa Łąka znajdowała się poza zasięgiem Ognistego Serca. Podobnie, jak wszystko inne, co do tej pory znał. Krzyczał w pustą przestrzeń, jednak głos wracał do niego echem. Grunt, na którym stał był miękki, porośnięty młodą trawą, łaskoczącą go w opuszki. Przez moment nie widział nic, jedynie ciemność połączoną z ciszą i w tym wszystkim słyszał jedynie bicie swojego własnego serca. Nigdzie nie było Grzmiącej Ścieżki, nawet ryk potwora już dawno ucichł, a blask jego świateł był jedynie wspomnieniem, jednym z ostatnich w głowie zastępcy Klanu Rzeki. Był tu sam… choć czy na pewno?
Zerwał się ciepły wiatr, delikatny, muskające jego futro, otulił go, a z kierunku, z którego zawiał, z tej ciemności wyłoniła się sylwetka, bardzo dobrze mu znana, choć póki co jakby niewyraźna, zza mgłą. Szylkretowe, długie i puszyste futro, z wplecionymi w nie drobinkami świecącego, gwiezdnego pyłu zafalowało, a krótkie łapki powoli stąpały po miękkiej trawie, coraz bardziej zbliżając się do rudo-białego kocura, który zaczynał widzieć coraz wyraźniej, a jasne kształty w końcu zlały się w jeden wspólny obraz - Barwnoskrzydłej.
– Mój kochany – mruknęła ciepło i przeciągle, ze wzruszeniem w głosie i ściśniętym gardłem. Starała się pozostać spokojna, choć oglądanie śmierci jego partnera, który jeszcze nie miał przecież do niej tak szybko dołączać, wstrząsnęła całą srebrną skórką, ale nią… nią najbardziej. Podchodziła bliżej, a jej kroki stawały się coraz szybsze, bardziej zrywne, aż nie zaczęła truchtać, a spomiędzy źdźbeł trawy, które musnęła łapami w biegu wyleciało kilka barwnych motyli. Zwolniła, kiedy znalazła się przy nim, ostrożnie, powoli, nie wiedziała, czy był świadomy, co się stało jeszcze kilka chwil temu. Czy domyślił się już, że teraz na zawsze będą razem?
– Tak ci się spieszyło na drugą stronę? – powiedziała, cicho, z uśmiechem na pysku i pojedynczą łzą, która spłynęła po jej jasnym policzku. Był tutaj, ostatnio widzieli się, kiedy sam napił się wody z Szepczącej Sadzawki, ale nie sądziła, że zobaczy się z nim tak szybko. Ogień miał żyć, miał cieszyć się tym, co ma, miał zostać Gwiazdą, ona miała go obserwować i wspierać stąd, z góry, a teraz... teraz to wszystko nie miało już znaczenia. Był bohaterem, choć przypłacił ten czyn swoim życiem. Pozostanie w pamięci żyjących w Rzece kotów jako ten, który uratował Miodową Łąkę, ale teraz mógł odpocząć. Spojrzała na niego swoimi zielono-niebieskimi ślepiami, błyszczącymi niczym dwie najjaśniejsze gwiazdy na nocnym niebie i wtuliła się w niego mocno, najmocniej, jak mogła.
Zerwał się ciepły wiatr, delikatny, muskające jego futro, otulił go, a z kierunku, z którego zawiał, z tej ciemności wyłoniła się sylwetka, bardzo dobrze mu znana, choć póki co jakby niewyraźna, zza mgłą. Szylkretowe, długie i puszyste futro, z wplecionymi w nie drobinkami świecącego, gwiezdnego pyłu zafalowało, a krótkie łapki powoli stąpały po miękkiej trawie, coraz bardziej zbliżając się do rudo-białego kocura, który zaczynał widzieć coraz wyraźniej, a jasne kształty w końcu zlały się w jeden wspólny obraz - Barwnoskrzydłej.
– Mój kochany – mruknęła ciepło i przeciągle, ze wzruszeniem w głosie i ściśniętym gardłem. Starała się pozostać spokojna, choć oglądanie śmierci jego partnera, który jeszcze nie miał przecież do niej tak szybko dołączać, wstrząsnęła całą srebrną skórką, ale nią… nią najbardziej. Podchodziła bliżej, a jej kroki stawały się coraz szybsze, bardziej zrywne, aż nie zaczęła truchtać, a spomiędzy źdźbeł trawy, które musnęła łapami w biegu wyleciało kilka barwnych motyli. Zwolniła, kiedy znalazła się przy nim, ostrożnie, powoli, nie wiedziała, czy był świadomy, co się stało jeszcze kilka chwil temu. Czy domyślił się już, że teraz na zawsze będą razem?
– Tak ci się spieszyło na drugą stronę? – powiedziała, cicho, z uśmiechem na pysku i pojedynczą łzą, która spłynęła po jej jasnym policzku. Był tutaj, ostatnio widzieli się, kiedy sam napił się wody z Szepczącej Sadzawki, ale nie sądziła, że zobaczy się z nim tak szybko. Ogień miał żyć, miał cieszyć się tym, co ma, miał zostać Gwiazdą, ona miała go obserwować i wspierać stąd, z góry, a teraz... teraz to wszystko nie miało już znaczenia. Był bohaterem, choć przypłacił ten czyn swoim życiem. Pozostanie w pamięci żyjących w Rzece kotów jako ten, który uratował Miodową Łąkę, ale teraz mógł odpocząć. Spojrzała na niego swoimi zielono-niebieskimi ślepiami, błyszczącymi niczym dwie najjaśniejsze gwiazdy na nocnym niebie i wtuliła się w niego mocno, najmocniej, jak mogła.
my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W