Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
I zajrzał pan poważny wojownik - Złoty Konwój do swojego starego legowiska. Legowisko terminatorów było jego miejscem bardzo dawno temu [wczoraj], teraz już sypiał w miejscu dla wojowników.
Dojrzał swojego nowego ucznioka i od razu ruszył ku niemu. Nie było wcześnie! Oboje się więc pewnie wyspali… znaczy Konwój musiał odespać nockę! Bo czuwał… w milczeniu… aż go gardło bolało od tego wysiłku. — Dziyń dobry, Latajonco Łapo! Piynkny dziyń nom sie zapowiado, niy? A jak! Słońce świeci, niy za ciepło, niy za zimno — tak akurat! Jak to godoł pan Gwiazda, polecymy se na Wyjōnce Wzgórza. Chodź, chodź, niy stój tak! Pokoża ci coś fest ciekawego! Wczoraj żech tam znaloz wielgo kupa! Ale wielgo, że hej! Chyba łosia... abo inkszego olbrzyma. No chyba że to był jakiś fest wielgi dzik, ale niy, dzik chyba takich wielgich niy robi... Chyba. HEHE — no patrzył na swojego nowego i pierwszego terminatora i od razu widział w jego oczach, że nie jest jakąś tam marudą, a temat kupy nie wprawi go w dyskomfort! Mama Rzeźnia byłaby oburzona… pani Kraśna o mało by nie wybuchła, a jego przyjaciel Orzeszek z chęcią by posłuchał i zobaczył okaz.
Konwój jako poważny wojownik pierw chciał złapać ze swoim terminatorem jakąś znajomość, nić przyjaźni! No bo czego inaczej. Przyjaciele i kropka.
ruda sierść z ciemniejszymi pręgami | biała połać od czoła, przechodząca między oczy na cały pysk (który ma pomniejsze rudawe plamki na kufach) i dalej na szyję, pierś, brzuch, podbrzusze i spód ogona | różowy nos | lodowate oczy | wielkie uszy | wysoki wzrost
humorzasty | egocentryczny | łatwo przebaczający w stosunku do bliskich | często ostry w słowie
Sosnowy Szmer [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Czy Jeżyk był zestresowany? Oczywiście, że tak. Nie przez nową rangę, nie przez dostanie mistrza. Tylko... Czemu Śliski Węgorz po ceremonii spojrzał na niego tak, jakby był zbędnym balastem? Jeszcze to pełne jadu "powodzenia"... Co miało to znaczyć? Nie znał Złotego Konwoju, oprócz tego, że był nowym wojownikiem. Jasne, widywał go w obozie, widział go na ceremonii, ale nie przykładał do niego większej uwagi.
Wybrał wczoraj legowisko, takie najdalsze od wejścia. Uprzątnął je wtedy i zajął się sobą. Następnego dnia zjadł coś, pomógł coś i siedział teraz sam w legowisku terminatorów, patrząc się w ścianę, jakby była to najpiękniejsza ściana, jaką kiedykolwiek widział. Rozmyślanie przerwało pojawienie się jego mistrza.
- Co? - powiedział tylko, kompletnie zbity z tropu. Mrugnął raz drugi, myśląc, że się przesłyszał, ale najwidoczniej tak nie było. Chyba już wiedział, czemu ojciec tak się zachował.
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
Ach! Chyba znowu mówił za cicho… Często mu się to zdarza! Nie słyszą go dobrze… może chory jest? Jakiś ból gardła, albo coś… Przydałaby się kapustka do obłożenia gardła! Szkoda, że takowa nie rosła w okolicy! Zerwałby, zadbałby o to, by w składziku na medykamenty również jej nie zabrakło! A tak to co…? Jedną kapustkę musieli zastępować tu masą innych ziółek i habaziów. — No godom ci! Kupa taka, że HEJ! Wielgo jak nie wiym co! Widzioł żech tyż tam pore tych piszczek! Pewnie tyż se oglondajom, hehe! Możymy tam podejść i od razu coś upolować! Jo to mom łeb, niy? Wszystko wymyśla! To co?! Idymy, kamracie? Hop, hop! No już, bo nom zwierzyna ucieknie! — zachęcająco machnął łapą! Chyba jego terminator należy do tych wstydliwych… Ale to nic! On go rozkręci. Pani Kraśna też gra taką nieugiętą, ale on wie! On się zna! Lubiła go jak nic.
ruda sierść z ciemniejszymi pręgami | biała połać od czoła, przechodząca między oczy na cały pysk (który ma pomniejsze rudawe plamki na kufach) i dalej na szyję, pierś, brzuch, podbrzusze i spód ogona | różowy nos | lodowate oczy | wielkie uszy | wysoki wzrost
humorzasty | egocentryczny | łatwo przebaczający w stosunku do bliskich | często ostry w słowie
Sosnowy Szmer [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Schował uszy do tyłu i zmarszczył nos. Na Gwiezdny Klan, czemu ten typ musiał tyle gadać i to tak głośno? I czemu tak zawile? Dlaczego to właśnie on musiał natrafić na takiego... Na takie coś??? Ehhh... Ze zniesmaczoną miną ruszył za nim, bo chyba chciał, żeby Jeż za nim poszedł? Sam rudas zaczął się zastanawiać, czy na pewno przetrwa ten cały trening.