Ulewna Myśl wciąż jest przeciętnej wielkości kocicą, nie wpisującą się ani w kanon napakowanych wojowników, ani słabowitych medyczek. Jednak wiek zdążył odcisnąć na niej swoje piętno. Ulewa z biegiem czasu odrobinę zmalała i dość znacząco schudła, a na jej bokach wyraźnie rysują się żebra. Jednak wciąż całkiem nieźle ma się jej puchate futro, zawsze zadbane i śnieżnobiałe, chociaż w rude, pasiaste plamy na głowie i grzbiecie zaczęły się wkradać siwe nitki. Czysto błękitne oczy nie zatraciły swojego chłodnego błysku i nadal mierzą rozmówcę od uszu po końcówki łap, chociaż lewe nie odzyskało cudownie zdolności widzenia i pozostaje wyraźnie jaśniejsze i ślepe, tam jak przed wieloma księżycami. Jeśli się przyjrzeć, można dostrzec przecinające je, dwie wąskie blizny, ukryte w futrze. Również na barku kotki znajduje się niewielka blizna o niezidentyfikowanym kształcie.
Zrzędliwa i wiecznie niezadowolona medyczka. Czasy, kiedy chodziła z podniesioną głową i czuła radość z życia, bezpowrotnie minęły wraz z rangą terminatora. Obecnie przejęła dziedziczoną z pokolenie na pokolenie rolę zgorzkniałej kocicy, którą na pozór interesują tylko ziółka i czubek własnego ogona. Nie potrafi przyznawać się do dobrych uczuć, ani do własnych błędów. Cechuje ją przerośnięta duma, niezdolność do podporządkowywania się, ustępowania. Nie zmienia swoich przekonań, jest straszliwie zapalczywa, jeśli chodzi o rany zadane jej przez inne koty. Odpycha od siebie wszystko i wszystkich. Zwłaszcza jak są kocurami. Wyjątkiem są zioła - medycyna jest jej pasją, jedynym spadkiem po rodzinie i mistrzyni. Do kocurów ma ogromną słabość, ale oficjalnie głosi, że przynoszą jej pecha i unika relacji z nimi, nawet jeśli jej ich brakuje. Zresztą, tak samo jak zwykłych, przyjacielskich relacji - nie da się ukryć, że Ulewa, mimo przynależności do Klanu Cienia, po prostu czuje się samotna.
Jak wszyscy wiedzą (bądź nie i zaraz się dowiedzą) forum stoi na płatnym serwerze i co pewien czas kończy się jego ważności i konieczne jest jego opłacenie.
Temat będzie podbijany za każdym razem, gdy zbliża się termin wygaśnięcia ważności forum, w nadziei, ze znajdzie się jakiś dobry darczyńca.
Można płacić przelewem na poczcie, więc nie jest wymagane konto w banku. Na pw podawane są dane do konta bankowego serwera, więc pieniądze trafiają bezpośrednio na konto webda! Przelew może iść nawet do pięciu dni i nie idzie w weekendy, więc trzeba wysyłać pieniądze wcześniej.
I apeluję o rozsądek, żeby nie było żadnych nieprzyjemnych sytuacji.
Ze względu na wzrost cen hostingu mających miejsce w kwietniu roku 2023, w marcu hosting został z góry opłacony na 2 lata po cenie 239,80 zł przez Żmijookiego.
Dymny urósł i stał się naprawdę dużym kotem. Ma duże, mocne łapy i twardy grzbiet. Uczucie wielkości pogłębia jeszcze grube i puszyste futro. Każda jego kępką sterczy w inną stronę, powodując to, ze jest ono bardzo zwichrowane i nieporządne. Dodaje jednak Dymowi swoistego charakteru i zadziorności. Kolor futerka nie zmienił się. Dalej jest jasno szary, ciemniejszy na grzbiecie, łapach ogonie i głowie. Dalej sprawia wrażenie, że kolor szary spadł i oprószył kocura. Dodatkowo na futerku uwidoczniły się pręgi, zarówno ciemniejsze jak i jaśniejsze od futra tworzące piękny kolaż. Oczy nie zatraciły dziecięcej naiwności oraz swego pięknego, turkusowego koloru. Dookoła nich dalej widnieje biała obwódka. Pysk Dymnej łapy zdobią okazałe białe wąsy i piękny uśmiech, który gości na nim bezustannie. Kocur jest bardzo energiczny toteż jego długi ogon (przypominający szczotkę do butelek) jest w ruchu cały czas.
Dym całkowicie odciął się od charakteru ojca. Choć jest do niego podobny zewnętrzni, w środku jest całkowicie inny. Jego znak rozpoznawczy to uśmiech wiecznie przyklejony do pyszczka i oczy tryskające zadowoleniem oraz radością.. Lubi się śmiać, wiecznie coś mówi a czasem nawet plecie coś od rzeczy byleby tylko zwrócić na siebie uwagę. Wtedy niektórzy patrzą się na niego jak na wariata. Jest po prostu niesamowitym optymistą i potrafi być wielkim przyjacielem. Jego charakter nie ma nic wspólnego z ojcem czy matką. Chociaż... jedna rzecz łączy go z Wilczym Pazurem. Niezachwiana wiara w Gwiezdny Klan i ścisłe przestrzeganie Kodeksu. Ach tak. Niesamowita wierność przywódcy i klanowi Cienia. Do kotów z innych klanów odnosi się z rezerwą, może nawet z wrogością. Ot i cały Dym. Cienisty z pochodzenia. I z miłości.
Mam trochę kasy na koncie - mogę zapłacić za miesiąc ^^ Proszę bardzo o dane do przelewu na PW ^^
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Też coś mogę wygrzebać spokojnie :) Więc jakby co to można mi podesłać również dane, to najwyżej za miesiąc zapłacę, jeśli teraz zrobi to Dymek :)
Wysoka, chuda i bardzo kanciasta - trzy cechy najtrafniej opisujące Ćmi Pył, najbardziej rzucające się postronnym osobnikom w oczy. Ciało pokryte ma cienkim, jakby lekko wyliniałym futrem w nieokreślonym kolorze, który można określić jako jasno bury z pasami szarości i rudego koloru, nieco jaśniejszym pod brzuchem, na końcach łap i końcówce ogona. Długie, białe wąsy po obu stronach ciemnoróżowego nosa ma nieco oklapłe. Nad nimi widać duże, lekko skośne oczy koloru miętowej zieleni, w których na próżno można szukać jakichś bardziej pozytywnych uczuć. W pakiecie Ćma dostała jeszcze duże uszy i wiecznie niezadowolony wyraz pyska.
Lojalność wobec klanu i nadrzędny nad wszystkim innym obowiązek ochrony go, to chyba jedna z najważniejszych cech Ćmiego Pyłu. I jedna z tych nielicznych pozytywnych. Potrafi bronić granic obozu klanu Rzeki jak myśliwski pies, nie odpuszczając nikomu. Oprócz tego bura wojowniczka może "pochwalić się" czymś takim jak: nadmierna sztywność, denerwowanie się bez większych powodów i wyładowywanie agresji na postronnych osobnikach, pewna buta (choć trzeba przyznać, że czasem wie kiedy trzeba się zamknąć), czasem pewna zarozumiałość, niechęć do osobników z innych klanów oraz często przesadzona zazdrość. Nie można jednak odmówić jej posiadania większych jaj niż jej bracia razem wzięci, sumienności, dokładności i pracowitości. Również, wbrew pozorom, Ćma, ma uczucia, skrywa je jednak bardzo głęboko, żeby w chwili słabości nie uzewnętrznić się za bardzo i nie sprawić wrażenia bycia słabym i podatnym na emocje. Jest świetnym wojownikiem i dobrym, choć surowym nauczycielem.
Biały Kwiat
A to można zapłacić np. równocześnie i wtedy się przedłuża na dwa miesiące ^^ (przynajmniej tak mi się zdaję :P)
Z wiekiem sylwetka Błękitnej Łapy stała się smuklejsza, ale sama kotka ma nieco więcej siły niż w chwili dołączenia do Klanu Cienia. Długie, gęste białe futerko i puszysty ogon doskonale komponuje się z niezwykle błękitnymi oczami. To właśnie oczom terminatorka zawdzięcza swoje imię.
Czas spędzony w Klanie Cienia nie poszedł na marne. Błękitna Łapa stała się o wiele bardziej poważną i rozważną kotką, niż była w wieku młodzieńczym. Przestała być tak ufna i gadatliwa szczególnie względem kotów z innych klanów. Biała kocica po prostu dorosła. Nadal jest sympatyczna, chętnie pomaga innym oraz jest towarzyska. Niestety znacznie częściej można usłyszeć od Błękitnej złośliwe ironiczne odpowiedzi. Lojalność zasadom kodeksu i swojemu klanowi stała się priorytetem działań terminatorki.
A nie lepiej by było żeby każdy kto może wysłał te pieniądze na konto Admina i uzbierać na rok?
This is the end Hold your breath and count to ten Feel the Earth move and then Hear my heart burst again
Ulewna Myśl wciąż jest przeciętnej wielkości kocicą, nie wpisującą się ani w kanon napakowanych wojowników, ani słabowitych medyczek. Jednak wiek zdążył odcisnąć na niej swoje piętno. Ulewa z biegiem czasu odrobinę zmalała i dość znacząco schudła, a na jej bokach wyraźnie rysują się żebra. Jednak wciąż całkiem nieźle ma się jej puchate futro, zawsze zadbane i śnieżnobiałe, chociaż w rude, pasiaste plamy na głowie i grzbiecie zaczęły się wkradać siwe nitki. Czysto błękitne oczy nie zatraciły swojego chłodnego błysku i nadal mierzą rozmówcę od uszu po końcówki łap, chociaż lewe nie odzyskało cudownie zdolności widzenia i pozostaje wyraźnie jaśniejsze i ślepe, tam jak przed wieloma księżycami. Jeśli się przyjrzeć, można dostrzec przecinające je, dwie wąskie blizny, ukryte w futrze. Również na barku kotki znajduje się niewielka blizna o niezidentyfikowanym kształcie.
Zrzędliwa i wiecznie niezadowolona medyczka. Czasy, kiedy chodziła z podniesioną głową i czuła radość z życia, bezpowrotnie minęły wraz z rangą terminatora. Obecnie przejęła dziedziczoną z pokolenie na pokolenie rolę zgorzkniałej kocicy, którą na pozór interesują tylko ziółka i czubek własnego ogona. Nie potrafi przyznawać się do dobrych uczuć, ani do własnych błędów. Cechuje ją przerośnięta duma, niezdolność do podporządkowywania się, ustępowania. Nie zmienia swoich przekonań, jest straszliwie zapalczywa, jeśli chodzi o rany zadane jej przez inne koty. Odpycha od siebie wszystko i wszystkich. Zwłaszcza jak są kocurami. Wyjątkiem są zioła - medycyna jest jej pasją, jedynym spadkiem po rodzinie i mistrzyni. Do kocurów ma ogromną słabość, ale oficjalnie głosi, że przynoszą jej pecha i unika relacji z nimi, nawet jeśli jej ich brakuje. Zresztą, tak samo jak zwykłych, przyjacielskich relacji - nie da się ukryć, że Ulewa, mimo przynależności do Klanu Cienia, po prostu czuje się samotna.
Z wiekiem sylwetka Błękitnej Łapy stała się smuklejsza, ale sama kotka ma nieco więcej siły niż w chwili dołączenia do Klanu Cienia. Długie, gęste białe futerko i puszysty ogon doskonale komponuje się z niezwykle błękitnymi oczami. To właśnie oczom terminatorka zawdzięcza swoje imię.
Czas spędzony w Klanie Cienia nie poszedł na marne. Błękitna Łapa stała się o wiele bardziej poważną i rozważną kotką, niż była w wieku młodzieńczym. Przestała być tak ufna i gadatliwa szczególnie względem kotów z innych klanów. Biała kocica po prostu dorosła. Nadal jest sympatyczna, chętnie pomaga innym oraz jest towarzyska. Niestety znacznie częściej można usłyszeć od Błękitnej złośliwe ironiczne odpowiedzi. Lojalność zasadom kodeksu i swojemu klanowi stała się priorytetem działań terminatorki.
Ulewna Myśl, to może Arktyś lub ktoś inny z zaufanych użytkowników? Wydaje mi się, że uzbieranie takiej sumy było by możliwe, bo ktoś może dać przykładowo 10zł, ktoś 2zł, a ktoś jeszcze inną sumę i tak uzbieracie to prawie 70zł. Rozumiem was, bo kiedyś miałam podobną sytuację, ale jak dam radę to po 20 chętnie zapłacę chociaż za jeden miesiąc.
This is the end Hold your breath and count to ten Feel the Earth move and then Hear my heart burst again
Wysoka, chuda i bardzo kanciasta - trzy cechy najtrafniej opisujące Ćmi Pył, najbardziej rzucające się postronnym osobnikom w oczy. Ciało pokryte ma cienkim, jakby lekko wyliniałym futrem w nieokreślonym kolorze, który można określić jako jasno bury z pasami szarości i rudego koloru, nieco jaśniejszym pod brzuchem, na końcach łap i końcówce ogona. Długie, białe wąsy po obu stronach ciemnoróżowego nosa ma nieco oklapłe. Nad nimi widać duże, lekko skośne oczy koloru miętowej zieleni, w których na próżno można szukać jakichś bardziej pozytywnych uczuć. W pakiecie Ćma dostała jeszcze duże uszy i wiecznie niezadowolony wyraz pyska.
Lojalność wobec klanu i nadrzędny nad wszystkim innym obowiązek ochrony go, to chyba jedna z najważniejszych cech Ćmiego Pyłu. I jedna z tych nielicznych pozytywnych. Potrafi bronić granic obozu klanu Rzeki jak myśliwski pies, nie odpuszczając nikomu. Oprócz tego bura wojowniczka może "pochwalić się" czymś takim jak: nadmierna sztywność, denerwowanie się bez większych powodów i wyładowywanie agresji na postronnych osobnikach, pewna buta (choć trzeba przyznać, że czasem wie kiedy trzeba się zamknąć), czasem pewna zarozumiałość, niechęć do osobników z innych klanów oraz często przesadzona zazdrość. Nie można jednak odmówić jej posiadania większych jaj niż jej bracia razem wzięci, sumienności, dokładności i pracowitości. Również, wbrew pozorom, Ćma, ma uczucia, skrywa je jednak bardzo głęboko, żeby w chwili słabości nie uzewnętrznić się za bardzo i nie sprawić wrażenia bycia słabym i podatnym na emocje. Jest świetnym wojownikiem i dobrym, choć surowym nauczycielem.
Dymny urósł i stał się naprawdę dużym kotem. Ma duże, mocne łapy i twardy grzbiet. Uczucie wielkości pogłębia jeszcze grube i puszyste futro. Każda jego kępką sterczy w inną stronę, powodując to, ze jest ono bardzo zwichrowane i nieporządne. Dodaje jednak Dymowi swoistego charakteru i zadziorności. Kolor futerka nie zmienił się. Dalej jest jasno szary, ciemniejszy na grzbiecie, łapach ogonie i głowie. Dalej sprawia wrażenie, że kolor szary spadł i oprószył kocura. Dodatkowo na futerku uwidoczniły się pręgi, zarówno ciemniejsze jak i jaśniejsze od futra tworzące piękny kolaż. Oczy nie zatraciły dziecięcej naiwności oraz swego pięknego, turkusowego koloru. Dookoła nich dalej widnieje biała obwódka. Pysk Dymnej łapy zdobią okazałe białe wąsy i piękny uśmiech, który gości na nim bezustannie. Kocur jest bardzo energiczny toteż jego długi ogon (przypominający szczotkę do butelek) jest w ruchu cały czas.
Dym całkowicie odciął się od charakteru ojca. Choć jest do niego podobny zewnętrzni, w środku jest całkowicie inny. Jego znak rozpoznawczy to uśmiech wiecznie przyklejony do pyszczka i oczy tryskające zadowoleniem oraz radością.. Lubi się śmiać, wiecznie coś mówi a czasem nawet plecie coś od rzeczy byleby tylko zwrócić na siebie uwagę. Wtedy niektórzy patrzą się na niego jak na wariata. Jest po prostu niesamowitym optymistą i potrafi być wielkim przyjacielem. Jego charakter nie ma nic wspólnego z ojcem czy matką. Chociaż... jedna rzecz łączy go z Wilczym Pazurem. Niezachwiana wiara w Gwiezdny Klan i ścisłe przestrzeganie Kodeksu. Ach tak. Niesamowita wierność przywódcy i klanowi Cienia. Do kotów z innych klanów odnosi się z rezerwą, może nawet z wrogością. Ot i cały Dym. Cienisty z pochodzenia. I z miłości.
Ulewna Myśl wciąż jest przeciętnej wielkości kocicą, nie wpisującą się ani w kanon napakowanych wojowników, ani słabowitych medyczek. Jednak wiek zdążył odcisnąć na niej swoje piętno. Ulewa z biegiem czasu odrobinę zmalała i dość znacząco schudła, a na jej bokach wyraźnie rysują się żebra. Jednak wciąż całkiem nieźle ma się jej puchate futro, zawsze zadbane i śnieżnobiałe, chociaż w rude, pasiaste plamy na głowie i grzbiecie zaczęły się wkradać siwe nitki. Czysto błękitne oczy nie zatraciły swojego chłodnego błysku i nadal mierzą rozmówcę od uszu po końcówki łap, chociaż lewe nie odzyskało cudownie zdolności widzenia i pozostaje wyraźnie jaśniejsze i ślepe, tam jak przed wieloma księżycami. Jeśli się przyjrzeć, można dostrzec przecinające je, dwie wąskie blizny, ukryte w futrze. Również na barku kotki znajduje się niewielka blizna o niezidentyfikowanym kształcie.
Zrzędliwa i wiecznie niezadowolona medyczka. Czasy, kiedy chodziła z podniesioną głową i czuła radość z życia, bezpowrotnie minęły wraz z rangą terminatora. Obecnie przejęła dziedziczoną z pokolenie na pokolenie rolę zgorzkniałej kocicy, którą na pozór interesują tylko ziółka i czubek własnego ogona. Nie potrafi przyznawać się do dobrych uczuć, ani do własnych błędów. Cechuje ją przerośnięta duma, niezdolność do podporządkowywania się, ustępowania. Nie zmienia swoich przekonań, jest straszliwie zapalczywa, jeśli chodzi o rany zadane jej przez inne koty. Odpycha od siebie wszystko i wszystkich. Zwłaszcza jak są kocurami. Wyjątkiem są zioła - medycyna jest jej pasją, jedynym spadkiem po rodzinie i mistrzyni. Do kocurów ma ogromną słabość, ale oficjalnie głosi, że przynoszą jej pecha i unika relacji z nimi, nawet jeśli jej ich brakuje. Zresztą, tak samo jak zwykłych, przyjacielskich relacji - nie da się ukryć, że Ulewa, mimo przynależności do Klanu Cienia, po prostu czuje się samotna.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Poratuję, może nawet na kwartał wygrzebię ;) Mogę jeszcze raz prosić o dane?
Ulewna Myśl wciąż jest przeciętnej wielkości kocicą, nie wpisującą się ani w kanon napakowanych wojowników, ani słabowitych medyczek. Jednak wiek zdążył odcisnąć na niej swoje piętno. Ulewa z biegiem czasu odrobinę zmalała i dość znacząco schudła, a na jej bokach wyraźnie rysują się żebra. Jednak wciąż całkiem nieźle ma się jej puchate futro, zawsze zadbane i śnieżnobiałe, chociaż w rude, pasiaste plamy na głowie i grzbiecie zaczęły się wkradać siwe nitki. Czysto błękitne oczy nie zatraciły swojego chłodnego błysku i nadal mierzą rozmówcę od uszu po końcówki łap, chociaż lewe nie odzyskało cudownie zdolności widzenia i pozostaje wyraźnie jaśniejsze i ślepe, tam jak przed wieloma księżycami. Jeśli się przyjrzeć, można dostrzec przecinające je, dwie wąskie blizny, ukryte w futrze. Również na barku kotki znajduje się niewielka blizna o niezidentyfikowanym kształcie.
Zrzędliwa i wiecznie niezadowolona medyczka. Czasy, kiedy chodziła z podniesioną głową i czuła radość z życia, bezpowrotnie minęły wraz z rangą terminatora. Obecnie przejęła dziedziczoną z pokolenie na pokolenie rolę zgorzkniałej kocicy, którą na pozór interesują tylko ziółka i czubek własnego ogona. Nie potrafi przyznawać się do dobrych uczuć, ani do własnych błędów. Cechuje ją przerośnięta duma, niezdolność do podporządkowywania się, ustępowania. Nie zmienia swoich przekonań, jest straszliwie zapalczywa, jeśli chodzi o rany zadane jej przez inne koty. Odpycha od siebie wszystko i wszystkich. Zwłaszcza jak są kocurami. Wyjątkiem są zioła - medycyna jest jej pasją, jedynym spadkiem po rodzinie i mistrzyni. Do kocurów ma ogromną słabość, ale oficjalnie głosi, że przynoszą jej pecha i unika relacji z nimi, nawet jeśli jej ich brakuje. Zresztą, tak samo jak zwykłych, przyjacielskich relacji - nie da się ukryć, że Ulewa, mimo przynależności do Klanu Cienia, po prostu czuje się samotna.
Płeć: Kocur Matka: Błękitnooka Ojciec: Dla Kruczego nie istnieje. Partner: Lunatyczka
Kruczy jest to smukły, umięśniony kot z prostym grzbietem i długimi, szczupłymi nogami. Wyglądem przypomina błękitnooką mini panterę z sierścią niczym lakierowana skóra. Cechą charakterystyczną w wyglądzie Kruczego jest pokaźna, rozciągająca się wzdłuż całej prawej, przedniej łapy blizna, która kształtem przypomina zakrzywiony szpon jastrzębia.
Kruczy jest bezczelnym i bardzo aroganckim kotem. Rzadko widzi cokolwiek innego poza własnym ogonem, dlatego też trudno przekonać go do wykonywania rzeczy związanych z 'wyższymi celami'. Jest typowym kocim socjopatą. Brak u niego umiejętności nawiązywania kontaktu przez wrodzoną oschłość i niechęć do innych kocich osobników, których uważa za niższych intelektualnie i gatunkowo od siebie.
-
*owacje dla Srebrzyka!*
Zabił, oszukał, stracił, ocalił
skoczył, utonął, zbudował i spalił
Dał komuś coś czego on nigdy by nie dał Zasłonił swym ciałem, a wcześniej je sprzedał Wykrzyknął, zamilknął, powiedział dlaczego
tak mocno się modlił, on pluje na niebo.
Zawinił, choć święty, tak bardzo ją [fade]kochał[/fade].
Był twardy jak kamień, i tak jak wierzby [fade]szlochał[/fade].
Nie wolał o więcej, i przeżył, nieumarł
znał jedno, jedyne, uderzył jak umiał. Okłamał, tak szczerze
dla kogo, za ile Obiecał i trzymał swe słowa przez chwile.
Wystrzelił, oczernił, [fade]bez szansy[/fade] wyzdrowiał
Miał szczęście bez granic,
i wszystko pochował. Zrozumiał jak wiele jest wciąż do zrozumienia.
Tak dużo już zmienił, właściwie nic nie zmieniał. W rozpaczy i w gniewie, z oznaką radości,
[fade]Ze łzami[/fade] na dłoniach pokonał słabości.
Zasłynął z pogardy, szanuje go wielu Samotny, [fade]wrażliwy[/fade], pomaga bez celu.
Ulewna Myśl wciąż jest przeciętnej wielkości kocicą, nie wpisującą się ani w kanon napakowanych wojowników, ani słabowitych medyczek. Jednak wiek zdążył odcisnąć na niej swoje piętno. Ulewa z biegiem czasu odrobinę zmalała i dość znacząco schudła, a na jej bokach wyraźnie rysują się żebra. Jednak wciąż całkiem nieźle ma się jej puchate futro, zawsze zadbane i śnieżnobiałe, chociaż w rude, pasiaste plamy na głowie i grzbiecie zaczęły się wkradać siwe nitki. Czysto błękitne oczy nie zatraciły swojego chłodnego błysku i nadal mierzą rozmówcę od uszu po końcówki łap, chociaż lewe nie odzyskało cudownie zdolności widzenia i pozostaje wyraźnie jaśniejsze i ślepe, tam jak przed wieloma księżycami. Jeśli się przyjrzeć, można dostrzec przecinające je, dwie wąskie blizny, ukryte w futrze. Również na barku kotki znajduje się niewielka blizna o niezidentyfikowanym kształcie.
Zrzędliwa i wiecznie niezadowolona medyczka. Czasy, kiedy chodziła z podniesioną głową i czuła radość z życia, bezpowrotnie minęły wraz z rangą terminatora. Obecnie przejęła dziedziczoną z pokolenie na pokolenie rolę zgorzkniałej kocicy, którą na pozór interesują tylko ziółka i czubek własnego ogona. Nie potrafi przyznawać się do dobrych uczuć, ani do własnych błędów. Cechuje ją przerośnięta duma, niezdolność do podporządkowywania się, ustępowania. Nie zmienia swoich przekonań, jest straszliwie zapalczywa, jeśli chodzi o rany zadane jej przez inne koty. Odpycha od siebie wszystko i wszystkich. Zwłaszcza jak są kocurami. Wyjątkiem są zioła - medycyna jest jej pasją, jedynym spadkiem po rodzinie i mistrzyni. Do kocurów ma ogromną słabość, ale oficjalnie głosi, że przynoszą jej pecha i unika relacji z nimi, nawet jeśli jej ich brakuje. Zresztą, tak samo jak zwykłych, przyjacielskich relacji - nie da się ukryć, że Ulewa, mimo przynależności do Klanu Cienia, po prostu czuje się samotna.
Ulewna Myśl wciąż jest przeciętnej wielkości kocicą, nie wpisującą się ani w kanon napakowanych wojowników, ani słabowitych medyczek. Jednak wiek zdążył odcisnąć na niej swoje piętno. Ulewa z biegiem czasu odrobinę zmalała i dość znacząco schudła, a na jej bokach wyraźnie rysują się żebra. Jednak wciąż całkiem nieźle ma się jej puchate futro, zawsze zadbane i śnieżnobiałe, chociaż w rude, pasiaste plamy na głowie i grzbiecie zaczęły się wkradać siwe nitki. Czysto błękitne oczy nie zatraciły swojego chłodnego błysku i nadal mierzą rozmówcę od uszu po końcówki łap, chociaż lewe nie odzyskało cudownie zdolności widzenia i pozostaje wyraźnie jaśniejsze i ślepe, tam jak przed wieloma księżycami. Jeśli się przyjrzeć, można dostrzec przecinające je, dwie wąskie blizny, ukryte w futrze. Również na barku kotki znajduje się niewielka blizna o niezidentyfikowanym kształcie.
Zrzędliwa i wiecznie niezadowolona medyczka. Czasy, kiedy chodziła z podniesioną głową i czuła radość z życia, bezpowrotnie minęły wraz z rangą terminatora. Obecnie przejęła dziedziczoną z pokolenie na pokolenie rolę zgorzkniałej kocicy, którą na pozór interesują tylko ziółka i czubek własnego ogona. Nie potrafi przyznawać się do dobrych uczuć, ani do własnych błędów. Cechuje ją przerośnięta duma, niezdolność do podporządkowywania się, ustępowania. Nie zmienia swoich przekonań, jest straszliwie zapalczywa, jeśli chodzi o rany zadane jej przez inne koty. Odpycha od siebie wszystko i wszystkich. Zwłaszcza jak są kocurami. Wyjątkiem są zioła - medycyna jest jej pasją, jedynym spadkiem po rodzinie i mistrzyni. Do kocurów ma ogromną słabość, ale oficjalnie głosi, że przynoszą jej pecha i unika relacji z nimi, nawet jeśli jej ich brakuje. Zresztą, tak samo jak zwykłych, przyjacielskich relacji - nie da się ukryć, że Ulewa, mimo przynależności do Klanu Cienia, po prostu czuje się samotna.