Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Słońce ledwo co zaczęło robić blady łuk nad horyzontem gdy czerwonooka kocica już była na nogach. Codziennie rano wstawała jako pierwsza albo jedna z pierwszych w całym Klanie Rzeki gotowa powitać nowy dzień i powitaj słońce. Dzisiaj miała zaplanowany trening ze swoim nowym terminatorem, Mroźną Łapą. Umówiła się z nim z samego rana, wciskając trening z Kruchą Łapą w plan po południu.
Korzystając z faktu, że terminatorzy jeszcze się nie obudzili, wysłała na granicę patrol składający się z Zakurzonego Grzbietu, Trawiastookiego i Jaśniejącego Pazura oraz przekazała Kolczastej Mordce kto ma wyruszyć w następnym, podczas gdy ona będzie z Mroźną Łapą na Szorstkich Trawach.
Otrzepała się z rosy i zjadła jedną z myszy znajdujących się na stosie po czym usiadła przy Śpiącym Drzewie i zamarła niczym kamienny, pokryty odrobiną mchu posąg, czekając na białego kocurka i obserwując w spokoju jak wstaje słońce, którego to kolejne promienie zaczynały padać na jej postrzępioną, brudną sierść.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mroźny Nurt to przeciętnego wzrostu kocur o białym, krótkim futrze. Nie jest zbyt umięśniony, co jednak sprawia, iż jest bardzo szybki i zwinny. Na jego pyszczku, nad różowym noskiem, znajdują się dwa jasnoniebieskie oczy, w których widać pewność siebie i radość z życia. Jego uszy, szpiczaste i trójkątne, cały czas są w użyciu. Innym fragmentem ciała, którym chętnie okazuje swoje emocje, jest ogon, długi i chudy. Wojownik jak na razie nie posiada żadnych blizn ani ran, a poza tą kwestią prawdopodobnie nie będzie się już za bardzo zmieniał.
Mroźny Nurt jest ogromnym optymistą z ufnością patrzącym na świat. Ekscytuje się byle czym i uwielbia żartować. Trudno go zdołować, gdyż niemalże od razu znajduje coś, co poprawia mu humor. Kocur przestał panikować z powodu byle czego i zbyt głęboko się zamyślać, czyli potrafi się całkiem nieźle kontrolować. Jako ekstrawertyk nie znosi samotności i preferuje spędzanie czasu z innymi kotami. Jeśli może, to stara się poprawiać humor kotom dookoła. Ma duże pokłady cierpliwości, co pomaga mu w kontaktach z kociakami, z którymi bardzo lubi się bawić. Najważniejsza jest dla niego jednak rodzina, którą absolutnie kocha i zrobiłby dla niej wszystko. Jego ulubionym hobby jest tworzenie wojowniczych imion terminatorom oraz kociakom oraz ich analiza, z czego bardzo jest dumny. Cieszy go jednak również polowanie, na które wybiera się kiedy tylko może.
Szczygłowe Pióro [KG], Tofik [P]
Mroźna Łapa okropnie nie mógł się doczekać treningu. Myśl o tym, że nauczy się na nim między innymi polować i walczyć sprawiała, że od razu na jego mordce pojawiał się uśmiech. Pod tym względem naprawdę różnił się od reszty rodzeństwa - no może z wyjątkiem Wietrznej Łapy - bo ci albo bali się nowych obowiązków, albo mieli do niego obojętny stosunek. Biały terminator nie rozumiał takiego zachowania, ale doszedł do wniosku, że bracia i siostra na pewno po jakimś czasie się przyzwyczają do nowego stylu życia i zaczną się z niego cieszyć.
Następnego dnia po Ceremonii syn Ubłoconej Mordki wstał wcześnie rano i gdy zorientował się, co dzisiaj się rozpoczyna, gwałtownie podniósł się ze swojego legowiska i czym prędzej pobiegł do wyjścia z obozu. Odetchnął z ulgą, kiedy zobaczył Czerwony Mak. Chyba się nie spóźnił... - Już jestem! - powiedział pospiesznie, by kocica go zauważyła. Po paru uderzeniach serca dotarło do niego jednak, że wyraził się zbyt potocznie i powinien był odezwać się oficjalniej, dlatego po chwili poprawił się: - Znaczy... Dzień dobry, Czerwony Maku!
Patrząc na zastępczynię, nie mógł nie zacząć wyobrażać sobie w myślach, co będą przerabiać na treningu. Przez jego głowę przelatywało mnóstwo propozycji i był niezmiernie ciekawy, co też dzisiaj wybierze Mistrzyni. Czy może też treningi odbywały się tak samo dla każdego terminatora? Nie wiedział, bo nigdy nie był na żadnym. Zapamiętał, że musi później porozmawiać z kimś z rodzeństwa i wymienić doświadczenia. Ale na razie nie mógł powstrzymać ciekawości, dlatego spytał się popielatej kotki: - Co będziemy robić na treningu? - W jego głosie można było usłyszeć radość i ekscytację. Cokolwiek Czerwony Mak mu nie odpowie, on chętnie się na to zgodzi!
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Nie musiała długo czekać na swojego nowego terminatora. Była nieco zaciekawiona faktem, że będzie trenować kocurka - do tej pory spod jej skrzydeł wyszły same kotki. Jedynym kocurem był Zachodząca Łapa, ale zniknął w zasadzie jeszcze zanim udało im się porządnie rozpocząć trening. A teraz nie dość, że to nie kotka, to jeszcze MROŹNA Łapa, czyli imię przywołujące masę wspomnień z dzieciństwa Czerwonego Maku.
Posłała swojemu uczniowi uśmiech, przed którym nie mogła się powstrzymać, jednocześnie zadowolona, że nie musiała poprawiać syna Ubłoconej Mordki w związku z tym, z czym poprawiła Świecącą Łapę - młody sam załapał o co chodzi. Zapowiada się dobry trening. Podniosła zad z ziemi i otrzepała się z kurzu. - Idziemy w las. Najpie'w powiedz mi, czy masz jakieś pytania, wątpliwości albo czegoś nie jesteś pewny, od czegoś kon'retnego chciałbyś zacząć? - spytała, ruszając przez Śpiące Drzewo i kierując się w stronę rzeki. Miała w planach najpierw porozmawiać z Mroźną Łapą i pokazać mu granice, żeby wiedział, jak daleko sięga ich terytorium. Potem, gdy terminator poczuje się pewniej na ich terenie, przejdą do rzeczy takich jak polowanie i walka - czyli, dla zastępczyni, głównego i najciekawszego elementu szkolenia nowych wojowników.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mroźny Nurt to przeciętnego wzrostu kocur o białym, krótkim futrze. Nie jest zbyt umięśniony, co jednak sprawia, iż jest bardzo szybki i zwinny. Na jego pyszczku, nad różowym noskiem, znajdują się dwa jasnoniebieskie oczy, w których widać pewność siebie i radość z życia. Jego uszy, szpiczaste i trójkątne, cały czas są w użyciu. Innym fragmentem ciała, którym chętnie okazuje swoje emocje, jest ogon, długi i chudy. Wojownik jak na razie nie posiada żadnych blizn ani ran, a poza tą kwestią prawdopodobnie nie będzie się już za bardzo zmieniał.
Mroźny Nurt jest ogromnym optymistą z ufnością patrzącym na świat. Ekscytuje się byle czym i uwielbia żartować. Trudno go zdołować, gdyż niemalże od razu znajduje coś, co poprawia mu humor. Kocur przestał panikować z powodu byle czego i zbyt głęboko się zamyślać, czyli potrafi się całkiem nieźle kontrolować. Jako ekstrawertyk nie znosi samotności i preferuje spędzanie czasu z innymi kotami. Jeśli może, to stara się poprawiać humor kotom dookoła. Ma duże pokłady cierpliwości, co pomaga mu w kontaktach z kociakami, z którymi bardzo lubi się bawić. Najważniejsza jest dla niego jednak rodzina, którą absolutnie kocha i zrobiłby dla niej wszystko. Jego ulubionym hobby jest tworzenie wojowniczych imion terminatorom oraz kociakom oraz ich analiza, z czego bardzo jest dumny. Cieszy go jednak również polowanie, na które wybiera się kiedy tylko może.
Szczygłowe Pióro [KG], Tofik [P]
Uśmiechnął się szeroko na wiadomość, że idą w las. Nareszcie będzie mógł dowiedzieć się, co znajduje się za granicami obozu! Znaczy, oczywiście las, jak wywnioskował ze słów zastępczyni, ale co konkretnie mogło być w tym lesie? Skoro ich klan nazywa się Rzeka, to pewnie płynie tu mnóstwo rzek, prawda? Ale z drugiej strony, nie mogło przecież ich być aż tak wiele...
Gdy Czerwony Mak ruszyła przed siebie, czym prędzej pobiegł za nią. W tym samym czasie zastanawiał się, co też może jej odpowiedzieć. Od zawsze był słaby w wymyślaniu pomysłów, co mógłby robić, dlatego jako kociak zwykle czekał, aż inni coś zaproponują. Tak samo teraz, poza ogólnymi ideami, jak polowanie, walka czy nauka pływania, nie miał żadnych. Wątpliwości? A co to? Był pewny siebie. A co do pytań... Chyba nie miał żadnych. - Nie mam! - odpowiedział krótko i ogólnie, jednocześnie rozglądając się na boki i podziwiając okolicę. Miał nadzieję, że zastępczyni nie polegała na jego propozycjach, ma już zawczasu przygotowany plan treningu i zaraz przejdzie do czegoś ciekawego.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
//wybacz zwłokę ugh
- W po'ządku - odpowiedziała. Nie przeszkadzało jej, że Mroźna Łapa nie ma żadnych pytań - i tak wszystko wytłumaczy w trakcie treningu, więc co za różnica w jakiej kolejności. Po krótkim marszu oboje dotarli do brzegu rzeki. Nurt był silny a do ich uszu docierał głośny plusk i szum wody. Kocica zerknęła w ciemną toń.
- To 'zeka. Oddziela te'yto'ia naszego Klanu o'az Klanu Cienia od te'enów Klanu Wich'u i Klanu G'omu. W tym miejscu, jeśli się ba'dzo skupisz, mozesz wyczuć zapach Wich'u p'zynoszony p'zez wiat'. Najpierw opowiem ci t'ochę o Klanach - ruszyła wzdłuż wody kierując się w górę rzeki w stronę Rybich Grzbietów. - Nasz Klan, Klan 'zeki, pot'afi pływać. Owszem, znajdują się koty z innych klanów któ'e tez to umieją, ale jest ich mało. No i codziennie łowimy i jemy 'yby. Naszym p'zywódcą jest Świetlikowa Gwiazda, mój b'at, ja jestem zastępczynią, a medykiem jest nasza siost'zenica, Łososiowa Łuska. G'aniczy z nami Klan Cienia, z któ'ym jeszcze nie tak dawno mieliśmy ba'dzo napięte stosunki. Uwazaj na nich. Ich p'zywódcą jest Węzowa Gwiazda, duzy, bu'y p'ęgowany kocur' Jego zastępcą jest Szepczący Pył, podobny, tylko z długim fut'em i nie ma jednego oka. To znaczy ma je zawsze zamknięte. Co do ich medyka... nie wiem. Swego czasu byli nimi Jasny Po'anek o'az Szem'zące Sk'zydło, te'az jednak chyba ktoś sie u nich na niego uczy. Mieszkają w lesie i na bagnach. Za 'zeką jest Klan Wich'u, któ'ym to ostatnio zawalił się obóz. Mieszkają na łąkach, na stoku klifu przy plazy. Słyną z polowania na k'óliki i zające. P'zewodzi im K'ucza Gwiazda, niewielki biały kocur bez ogona, jego zastępcą był Ko'zenny Pył a te'az jest nim G'adowy Podmuch, sza'y p'ęgowany kot. Ich medyczką jest Pst'a Chmu'a któ'a ma te'minato'a Szałwiową Łapę - kocica jeszcze nie zdawała sobie sprawy o zmianie na stanowisku medyka w sąsiednim Klanie - Ostatnim Klanem jest G'om, 'ównież za 'zeką, g'aniczący z Wich'em. To Klan połozony najblizej siedlisk dwunogów. Ich p'zywódczynią jest 'ozerwana Gwiazda, złocista kocica z zabliźnionym pyskiem, zastępcą Błyskające Niebo, bu'y, długowłosy kocu' a medyczką Gwieździsta Ściezka, d'obna, szylk'etowa koteczka. Łatwo ją 'ozpoznać po jej umaszczeniu, zapewniam cię, ze nie widziałeś nigdy d'ugiego takiego kota. Jako ciekawostkę mogę ci powiedzieć, ze we mnie i w moim 'odzeństwie płynie takze G'omowa krew. Czy to wszystko jest dla ciebie z'ozumiałe? Coś powtó'zyć?
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mroźny Nurt to przeciętnego wzrostu kocur o białym, krótkim futrze. Nie jest zbyt umięśniony, co jednak sprawia, iż jest bardzo szybki i zwinny. Na jego pyszczku, nad różowym noskiem, znajdują się dwa jasnoniebieskie oczy, w których widać pewność siebie i radość z życia. Jego uszy, szpiczaste i trójkątne, cały czas są w użyciu. Innym fragmentem ciała, którym chętnie okazuje swoje emocje, jest ogon, długi i chudy. Wojownik jak na razie nie posiada żadnych blizn ani ran, a poza tą kwestią prawdopodobnie nie będzie się już za bardzo zmieniał.
Mroźny Nurt jest ogromnym optymistą z ufnością patrzącym na świat. Ekscytuje się byle czym i uwielbia żartować. Trudno go zdołować, gdyż niemalże od razu znajduje coś, co poprawia mu humor. Kocur przestał panikować z powodu byle czego i zbyt głęboko się zamyślać, czyli potrafi się całkiem nieźle kontrolować. Jako ekstrawertyk nie znosi samotności i preferuje spędzanie czasu z innymi kotami. Jeśli może, to stara się poprawiać humor kotom dookoła. Ma duże pokłady cierpliwości, co pomaga mu w kontaktach z kociakami, z którymi bardzo lubi się bawić. Najważniejsza jest dla niego jednak rodzina, którą absolutnie kocha i zrobiłby dla niej wszystko. Jego ulubionym hobby jest tworzenie wojowniczych imion terminatorom oraz kociakom oraz ich analiza, z czego bardzo jest dumny. Cieszy go jednak również polowanie, na które wybiera się kiedy tylko może.
Szczygłowe Pióro [KG], Tofik [P]
Kiedy przyszli nad rzekę, jak zahipnotyzowany wpatrywał się w strumień. Nurt był dużo szybszy niż ten w Obozie Rzeki, co sprawiło na nim duże wrażenie. Poza tym odgłos plusku i szumu wody był bardzo przyjemny dla ucha, toteż słuchał go uważnie. Rwący potok spodobał mu się od razu. Podniósł jednak głowę, gdy Mistrzyni zaczęła mówić. Oh! Więc to jest granica! Dalej pewnie muszą znajdować się tereny innych Klanów! Gromu... i Wichru, tak? Ciekawy był, czy kiedyś będzie mógł je zwiedzić. Pewnie nie dostanie takiej szansy, ale kto tam wie? Chyba tylko Gwiezdny Klan.
Wciągnął głęboko powietrze nosem, próbując wychwycić zapach Klanu Wichru. I faktycznie, po jakiejś chwili poczuł jakąś nieznaną mu wcześniej, charakterystyczną woń. Tak, to musiało być to. Tak bardzo się skupiił na tej czynności, że prawie nie zauważył, jak Czerwony Mak odchodzi. Gdy wreszcie to zerejestrował kątem oka, prędko pobiegł za nią, podekscytowany tym, że będzie mógł w końcu posłuchać o innych Klanach.
Kiwał głową, słuchając mowy zastępczyni. Większość informacji dotyczących Rzeki już znał, dzięki spotkaniu z Świetlikową Gwiazdą oraz naukom z Okoniową Łapą. Za to zdziwiło go to, że mieli kiedyś napięte stosunki z Cieniem. Ciekawe, co się wtedy konkretnie działo. Będzie musiał kogoś spytać. Załapawszy, że kocica przechodzi do wiadomości, o których nikt mu jeszcze nie mówił, maksymalnie się skupił i próbował wszystko zapamiętać. Dobrze, Wężowa Gwiazda przywódcą, Szepczący Pył zastępcą... Czemu ten ma zawsze zamknięte oko? Czyżby na nie nie widział? Jejku, to musiało być straszne! Wzdrygnął się na samą myśl. Nie mógł sobie czegoś takiego wyobrazić. Mimo to przestał myśleć dłużej na ten temat i nadal chłonął przekazywaną mu wiedzę. Aha, nie mieli medyka, tylko jakiegoś terminatora... Mieszkali na bagnach? Mroźny w życiu nie zamieszkałby nad czymś takim. Czy Cieniści osiedlili się tam z własnej woli? A może nie było w okolicy lepszych miejsc? Ciekawy był, jaka była prawdziwa odpowiedź.
Kiedy przeszli do tematu Klanu Wichru, syn Ubłoconej Mordki spojrzał na tereny znajdujące się za rzeką. To ich, czy Gromu? Chyba to pierwsze. Gdy usłyszał o tym, że zawalił się im obóz, zastrzygł uszami ze współczuciem. Mimo to, zachwycił się na wzmiankę o tym, że mieszkają na łąkach. Ale fajnie! Pewnie dużo biegali po trawie! Mrozik uwielbiał biegać, więc był w stanie zrozumieć, czemu Wichrowcy wybrali akurat tamto miejsce na ich obóz. Hm, znowu informacje o kotach na ważnych stanowiskach... Krucza Gwiazda... Nie miał ogona? To także musiało być straszne. Dalej... Korzenny Pył, Pstra Chmura, Szałwiowa Łapa... Mroźnej Łapie bardzo spodobały się te imiona. Brzmiały tak miło i były przyjemne w wymowie...
O, teraz Grom! Także bedący za rzeką, graniczący z Wichrem, w porządku... Chwila. Najbliżej siedlisk dwunogów? Dwunodzy? Kto to? Biały kocur spojrzał na popielatą kotkę pytającym wzrokiem, ale ta najwyraźniej nie zamierzała niczego wyjaśniać. Cóż, najwyżej zaraz ją o to zapyta. Okej, Rozerwana Gwiazda, Błyskające Niebo, Gwieździsta Ścieżka... Ta ostatnia miała szczególnie ładne imię, takie dźwięczne, które chyba zostało jego ulubionym z wszystkich wymienionych dzisiaj nazw do tej pory. I jeszcze to charakterystyczne umaszczenie... Pomyślał, że chciałby je zobaczyć i zrozumieć, o czym mowa. Oh! No tak, Klany będą się wkrótce przenosić, więc na pewno będzie miał okazję zobaczyć medyczkę Gromu i resztę tych ważnych kotów. Aż się uśmiechnął, gdy o tym pomyślał. Na wieść, że w zastępczyni i jej rodzeństwie płynie Gromowa krew, zerknął na Mistrzynię z jeszcze większym szacunkiem. Łał, naprawdę miał szczęście, że ktoś taki mądry i silny prowadzi mu trening!
Usłyszawszy słowa kocicy, natychmiast odparł jej, nadal ciekawy, co oznaczało wymienione przez nią dziwne pojęcie: - Em... Tak właściwie... Kim są dwunodzy? - spytał z ciekawością i zdziwieniem. Jakaż to była dziwna nazwa! Czyżby to były jeszcze jakieś koty, nie tworzące klanu, które... Chodziły na dwóch łapach? A może to jakieś zupełnie inne stworzenia? W oczekiwaniu na odpowiedź zastępczyni, próbował wymyślić jakąś sensowną teorię. Niestety nie wpadał na jakieś mądre pomysły.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Kroczyła dalej przez już zwiędnięte i uschnięte trawy przygotowujące się do zostania przykrytymi przez śnieg, który miał już wkrótce spaść. Gdy usłyszała pytanie terminatora, zerknęła na niego z lekko uniesionymi brwiami, jakby w pierwszej chwili była zdziwiona, że rodzice nie powiedzieli mu o tym, kim są dwunodzy. Było to jedno z największych zagrożeń jakie czekało leśne koty i warto było o tym uprzedzać już kociaki. Była tu jednak właśnie po to, by nadrobić te braki. - Dwunodzy to takie zwie'zęta tylko ba'dzo duze. Chodzą na samych tylnych łapach, nie mają fut'a poza ich głowami i zak'ywają swoje ciała czymś, co imituje nasze fut'o. Mieszkają w Siedliskach Dwunogów któ'e g'aniczą z te'enami Klanu Gromu. Mogą być ba'dzo niebezpieczni, więc nie zblizaj się do nich. Spo'o z nich igno'uje koty, ale jest wiele takich, któ'zy 'zucają w nas kamieniami albo p'óbują nas kopac i st'aszyć. Wiele jest tez p'zypadków up'owadzeń kotów p'zez dwunogów. Niektó'e z tych kotów w'acają, niektó'e... nie. - westchnęła - Dwunodzy t'zymają p'zy sobie koty i psy. Takie koty nazywamy pieszczoszkami dwunogów, gdyz od'zucają dumę i zycie na wolności dla wylegiwania się p'zez cały dzień i jedzenie podstawiane pod nos. Tak dwunodzy p'zekonują koty by zostały w ich Siedliskach. Czasem zapuszczają się oni do lasu, a najwięcej jest ich na Plazy podczas Po'y Zielonych Liści. To oni sp'owadzają potwo'y na G'zmiącą Ściezkę i niszczą las, w któ'ym mieszkamy. T'zeba się t'zymać od nich z daleka. Zaden kot nie jest dla nic zag'ozeniem - są zbyt duzi i silni. - wytłumaczyła mu. Wtedy doszli do Rybich Grzbietów. Zastępczyni przystanęła, węsząc.
- To miejsce, gdzie stykają się wszystkie czte'y Klany. Nazywa się 'ybie G'zbiety, mozna tu p'zejść na d'ugą st'onę 'zeki, ale nie 'adzę, bo to by było na'uszanie g'anic innego Klanu. Tutaj 'ówniez kończy się S'eb'ny Pazu' - faktycznie, stali dosłownie między rzeką a starorzeczem, otoczeni z dwóch stron przez wodę - z prawej stojącą, mętną i spokojną, a z lewej rwącą i groźną - a w'az z nim nasze te'yto'ium. Dalej jest juz te'en Klanu Cienia. Jak podejdziesz blizej to wyczujesz ich charakterystyczny, błotnisty zapach. - zachęciła go. Mogła uchodzić w Klanie za jakiegoś agresywnego potwora z niewyparzoną gębą, ale przy swoich terminatorach zawsze pokazywała spokojniejszą i bardziej łagodną stronę. Zwłaszcza po wydarzeniach z pogrzebu swojej matki po którym ogólnie dużo ciężej było wyprowadzić ją z równowagi. Czasy i koty się zmieniają, najwyraźniej. Bywała surowa ale przede wszystkim zależało jej na dobrej relacji ze swoimi uczniami i zrobieniu z nich jak najlepszych wojowników. - Słyszałeś od 'odziców albo kota na naukach o Gwiezdnym Klanie?
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mroźny Nurt to przeciętnego wzrostu kocur o białym, krótkim futrze. Nie jest zbyt umięśniony, co jednak sprawia, iż jest bardzo szybki i zwinny. Na jego pyszczku, nad różowym noskiem, znajdują się dwa jasnoniebieskie oczy, w których widać pewność siebie i radość z życia. Jego uszy, szpiczaste i trójkątne, cały czas są w użyciu. Innym fragmentem ciała, którym chętnie okazuje swoje emocje, jest ogon, długi i chudy. Wojownik jak na razie nie posiada żadnych blizn ani ran, a poza tą kwestią prawdopodobnie nie będzie się już za bardzo zmieniał.
Mroźny Nurt jest ogromnym optymistą z ufnością patrzącym na świat. Ekscytuje się byle czym i uwielbia żartować. Trudno go zdołować, gdyż niemalże od razu znajduje coś, co poprawia mu humor. Kocur przestał panikować z powodu byle czego i zbyt głęboko się zamyślać, czyli potrafi się całkiem nieźle kontrolować. Jako ekstrawertyk nie znosi samotności i preferuje spędzanie czasu z innymi kotami. Jeśli może, to stara się poprawiać humor kotom dookoła. Ma duże pokłady cierpliwości, co pomaga mu w kontaktach z kociakami, z którymi bardzo lubi się bawić. Najważniejsza jest dla niego jednak rodzina, którą absolutnie kocha i zrobiłby dla niej wszystko. Jego ulubionym hobby jest tworzenie wojowniczych imion terminatorom oraz kociakom oraz ich analiza, z czego bardzo jest dumny. Cieszy go jednak również polowanie, na które wybiera się kiedy tylko może.
Szczygłowe Pióro [KG], Tofik [P]
Przełknął nerwowo ślinę, gdy zauważył, jak Mistrzyni zerknęła na niego. Trochę głupio było mu tego nie wiedzieć. Czemu Okoń ani Ubłocona Mordka nie przekazały mu tej wiedzy? Czyżby uznały, że to za trudne albo za straszne dla małego kociaka? No dobra, to brzmiało logicznie, w końcu w dzieciństwie często wyolbrzymiał różne rzeczy i, uznając je automatycznie za najprawdziwszą prawdę, zaczynał natychmiastowo panikować ze strachu. Faktycznie mogłoby to być wstrząsające dla młodego Mrozika, więc nie winił ich dłużej.
Słuchał zastępczyni z ciekawością i rosnącym zdziwieniem, a także, uktytym gdzieś w głębi, strachem. Jak można chodzić na tylnych łapach? Przecież od razu traciło się równowagę, gdy się tego próbowało! Kiwnął głową, by pokazać, że nawet nie zamierza się do nich zbliżać. Rany, jacy oni byli straszni! Uprowadzanie kotów nie wiadomo dokąd, nie wiadomo w jakim celu... Miał nadzieję, że taki zły los nie przytrafi się ani mu, ani nikomu mu bliskiemu. Chociaż niektóre koty wybierały go z własnej woli... bezprzymusowe mieszkanie wspólnie z Dwunogami... jak jakikolwiek kot mógł tego chcieć? Nie nudzi im się tam, bez żadnych klanowych przygód? On sam by chyba umarł z nudów. I jeszcze niszczą las klanowych kotów! Umyślnie, czy z niewiedzy? Pewnie to pierwsze. Skoro robili tyle złych rzeczy, to ta pewnie też była specjalnie!
Przestał myśleć na ten temat, ponieważ Czerwony Mak przestała mu już tłumaczyć, no i bo dotarli do Rybich Grzbietów. Mroźna Łapa rozglądał się dookoła, zafascynowany. Dla kogoś, kto nigdy nie wyściubił nosa poza obóz, taki duży obszar był wręcz... onieśmielający. Biały terminator rzesuwał wzrok po obu zbiornikach wodnych, zaskoczony, że błękitna ciecz może być zarówno niebezpieczna, ale także i spokojna. Wolał nie wyobrażać sobie, co by się stało, gdyby wpadł do tej pierwszej.
Na słowa zachęty wypowiedziane przez popielatą kotkę, syn Ubłoconej Mordki odważył się zrobić parę kroków do przodu, stając wprost przed rzeką. Wreszcie zaczął węszyć. Potrzeba było chwili, by kolejny charakterystyczny zapach wypełnił mu nozdrza. Niezbyt mu się on sposobał, do gustu przypadła mu bardziej woń Klanu Wichru. No, ale przynajmniej do teraz wiedział, jak rozpoznać Cienistych w razie czego.
Odwrócił się do Mistrzyni, nieco zdziwiony, że tak nagle zaczęła nowy, zupełnie niezwiązany z poprzednimi temat. Chciał jednak zabłysnąć w jej oczach mądrością, dlatego spróbował sobie przypomnieć wszystkie informacje, jakie otrzymał od swojej nauczycielki: - Okoniowa Łapa mówiła mi, że to taki piąty klan, klan przodków, do którego trafiają po śmierci dobrzy za życia wojownicy, przestrzegający... Kodeksu Wojownika. - Nie wiedział, czym był ten całyKodeks, bowiem nikt mu nie chciał tego dotychczas wyjaśnić, ale kojarzył, że to jakiś zbiór zasad. - Każdy z nich świeci w nocy jako gwiazda na niebie, czyli na Srebrnej Skórce, zaś Medycy mogą z nimi rozmawiać. O, Gwiezdni mogą też odwiedzać Medyków i swoich bliskich w snach. - dodał jeszcze, ponieważ nagke sobie to przypomniał. Oby niczego nie pomylił! Zdawał sobie sprawę z tego, że to poważny temat, i popełniłby naprawdę wielką gafę, gdyby powiedział coś nie tak.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
- Gdybyś chciał dowiedzieć sie jeszcze czegoś więcej na temat dwunogów, to polecam popytać niektó'e koty w Klanie. 'udzikowy Ogień i Zaku'zony G'zbiet na pewno będą mieli coś do powiedzenia na ten temat - nadmieniła jeszcze. Wiedziała że Rudzikowy Ogień kiedyś został uprowadzony przez dwunogów, ale udało mu się uciec i odnaleźć Klan Rzeki w którym się urodził i wychował. Natomiast Zakurzony Grzbiet był przed przyłączeniem do Klanu samotnikiem (Czerwony Mak nie zdawała sobie sprawy z tego, że tak naprawdę był pieszczoszkiem) i zastępczyni wiedziała od Śliwkowej Gałązki, że ten miał jakąś wiedzę związaną z dwunogami. Dlatego oni na pewno bardziej obrazowo opowiedzą Mroźnej Łapie o bezfutrych od popielatej kocicy która miała tylko przyjemność obserwować ich kilkukrotnie z pewnego dystansu. Zupełnie jej nie interesowało zbliżanie się do nich czy jakakolwiek konfrontacja. Była pewna, że poza dwójką kocurów na pewno znajdzie się jeszcze ktoś, biały terminator powinien tylko popytać. - Tak - przytaknęła, kierując swoje kroki nad Srebrny Pazur i stając nad brzegiem mętnej, stojącej wody na tafli której pływało sporo opadłych z drzew liści, gałązek oraz innego naniesionego przez wiatr materiału roślinnego - Do Gwiezdnego Klanu idą koty, któ'e p'zest'zegają Kodeksu Wojownika. Gwiezdny Klan czasem inge'uje w nasze zycie zsyłając medykom 'ózne p'zepowiednie albo wskazówki. Czasem niektó'zy Gwiezdni po p'ostu kontaktują się ze swoimi zywymi bliskimi w celu udzielenia im wspa'cia i takie tam. Ja kiedyś spotkałam swojego tatę i Świetlikowa Gwiazda tez, więc mozesz do niego o to zagadać jak będziesz ciekawy. Gwiezdny Klan 'ówniez nadaje imię p'zywódcy i obda'owuje go jego dziewięcioma zyciami. Op'ócz tego istnieje Miejsce Gdzie B'ak Gwiazd... tam idą dusze kotów któ'e nie p'zest'zegały Kodeksu Wojownika. To miejsce nazywane jest inaczej Ciemny Las, gdyz ponoć p'zypomina las w nocy, gdzie ko'ony d'zew całkiem zasłaniaja niebo i nigdy nie widać blasku gwiazd. Koty węd'ują po tym lesie samotnie. O nim mogłaby ci więcej opowiedzieć moja mama Łabędzia Pieśń, ale niestety zma'ła niedawno - burknęła Czerwony Mak. No cóż, Mroźna Łapo, nie będziesz niestety miał okazji. A Łabędzia Pieśń miała wiadomości z pierwszej ręki, gdyż jej matka Wronie Serce była dumną rezydentką Miejsca Gdzie Brak Gwiazd i sama Łabędzia Pieśń kilkukrotnie miała okazję to miejsce w snach odwiedzić. Kiedyś był to spory temat tabu ale z czasem... rozeszło się po kościach. Sprawa się przedawniła i na nikim to już nie robiło wrażenia... A na pewno nie na Czerwonym Maku.
- Domyślasz się, jakie mogą być punkty w Kodeksie Wojownika?
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mroźny Nurt to przeciętnego wzrostu kocur o białym, krótkim futrze. Nie jest zbyt umięśniony, co jednak sprawia, iż jest bardzo szybki i zwinny. Na jego pyszczku, nad różowym noskiem, znajdują się dwa jasnoniebieskie oczy, w których widać pewność siebie i radość z życia. Jego uszy, szpiczaste i trójkątne, cały czas są w użyciu. Innym fragmentem ciała, którym chętnie okazuje swoje emocje, jest ogon, długi i chudy. Wojownik jak na razie nie posiada żadnych blizn ani ran, a poza tą kwestią prawdopodobnie nie będzie się już za bardzo zmieniał.
Mroźny Nurt jest ogromnym optymistą z ufnością patrzącym na świat. Ekscytuje się byle czym i uwielbia żartować. Trudno go zdołować, gdyż niemalże od razu znajduje coś, co poprawia mu humor. Kocur przestał panikować z powodu byle czego i zbyt głęboko się zamyślać, czyli potrafi się całkiem nieźle kontrolować. Jako ekstrawertyk nie znosi samotności i preferuje spędzanie czasu z innymi kotami. Jeśli może, to stara się poprawiać humor kotom dookoła. Ma duże pokłady cierpliwości, co pomaga mu w kontaktach z kociakami, z którymi bardzo lubi się bawić. Najważniejsza jest dla niego jednak rodzina, którą absolutnie kocha i zrobiłby dla niej wszystko. Jego ulubionym hobby jest tworzenie wojowniczych imion terminatorom oraz kociakom oraz ich analiza, z czego bardzo jest dumny. Cieszy go jednak również polowanie, na które wybiera się kiedy tylko może.
Szczygłowe Pióro [KG], Tofik [P]
Cóż, Mroźnej Łapie wcale się nie spieszyło do poznawania informacji o Dwunogach. Był przekonany, że Mistrzyni przekazała mu już wszystko, co powinien wiedzieć, a dodatkowo te straszne stworzenia nieco napawały go strachem. Wobec tego, była to jedna z niewielu rzeczy, o które wolał nie dopytywać. Mimo wszystko zapamiętał sobie imiona wojowników znającyvh dobrze ten temat, bo kto wie, może coś mu się uwidzi w przyszłości i zmieni zdanie.
Ucieszył się, kiedy okazało się, że miał rację na temat Gwiezdnych. No, Okoniowa Łapo, wiedz, że Mrozik jest Ci naprawdę wdzięczny za odbyte parę miesięcy temu nauki. A nawet jak nie wiesz... postanowił, że jak tylko ją spotka, to jej od razu podziękuje.
Białofutry wsłuchał się w opowieść Czerwonego Maku, bo uważał Gwiezdny Klan za naprawdę ciekawy temat. Uśmiechnął się, słysząc o Świetlikowej Gwieździe. Nie chciał zawracać Przywódcy głowy głupimi pytaniami, ale jeśli trafi mu się okazja, by z nim porozmawiać, to spróbuje wyczuć odpowiedni moment na dopytanie się o te sprawy. Chwila, chwila... czarny kocur miał dziewięć żyć? Syn Ubłoconej Mordki aż otworzył usta ze zdziwienia. Czyli... czyli jak umarł, to jakimś cudem wracał do życia? Jak szybko? W jaki sposób? Ta wiedza, chociaż zajmująca i ciekawa, niezbyt wbijała mu się do głowy. A to dopiero początek trudnych do zrozumienia informacji...
Pierwszy raz słyszał o Miejscu, Gdzie Brak Gwiazd, nazwa jednak była... dość niepokojąca. I straszna. Słuchał dalej, chcąc wiedzieć, czemu tak specyficznie się nazywało. Dowiedziawszy się, że tam trafiają złe koty, nieco się ucieszył, bo poznał wreszcie odpowiedź na to, gdzie udają się po śmierci złoczyńcy i zdrajcy (a zastanawiał się bardzo długo; bo w końcu nie szli do Gwiezdnych, to gdzie w takim razie?). Jednakże... nie mógł zrozumieć, jak ktokolwiek, kto wierzył/wiedział o istnieniu Gwiezdnych, mógł robić okropne rzeczy. Czyżby zapominali o Ciemnym Lesie? A może byli na tyle zadufani w sobie, że uważali, iż ich to nie spotka?
Kojarzył Łabędzią Pieśń, tak jak i fakt, że zmarła jakiś czas temu, ale to, że była matką jego Mistrzyni, słyszał pierwszy raz. Oh. Nie powiedział nic, bo byłoby niezręcznie, gdyby to zrobił. Już i tak było mu przykro z tego powodu, a także dlatego, że Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd nieco go zaciekawiło i chętnie posłuchałby o nim jakiejś opowieści. Eh, taka okazja raczej mu się nie przytrafi. Mimo to nie porzucił nadziei. Może wojownicy lub koty ze starszyzny z innych klanów miały jakąś wiedzę i przy przeprowadzce zechcą mu coś na ten temat?
Oh, oh, Kodeks! Ten sławny zbiór zasad, którymi każdy prawy wojownik powinien się kierować! Natychmiast się rozchmurzył. Od kociaka czekał, aż mu ktoś dokładnie wyjaśni, o co chodziło z tymi "przykazaniami". Teraz ten dzień wreszcie nadszedł! Nie musiał się długo zastanawiać nad odpowiedzią. - Na pewno coś takiego, jak "bądź wierny Klanowi, poluj dla niego, broń go i nie zdradzaj". - zmarszczył brwi. - I... "słuchaj przywódcy"... - Więcej już nie mógł wymyślić, więc patrzył na zastępczynię, czekając, aż ta poprawi go lub doda coś jeszcze.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Zanurzyła swoją przednią łapę w Srebrnym Pazurze zaburzając spokój mętnej tafli, zaraz jednak ją wyciągnęła i postawiła z powrotem koło drugiej przedniej łapy. Usiadła nad brzegiem starorzecza wpatrując się w swojego terminatora i czekając na jego słowa. Przed treningiem wiedza poszczególnych kotów na temat Kodeksu Wojownika była zaskakująco różna. Spora ich część poznała większość zasad podczas nauk, inne jednak dowiedziały się tylko po łebkach czym ten Kodeks jest, bez szczegółów. Czerwonemu Makowi było wszystko jedno, i tak by go na treningu przerobiła i tak, musiała jednak wiedzieć od czego ma zacząć.
Po wypowiedzi Mroźnej Łapy zastrzygła lekko uszami. Zatem musiała zacząć od początku. - Ogólnie, to tak - odpowiedziała - Kodeks Wojownika został nam zesłany p'zez Gwiezdnych wiele księzyców temu i to dzięki niemu mozemy się ok'eślać Klanem. Inaczej bylibyśmy po p'ostu g'upą kotów. Opisuje on zasady jakimi musimy się kie'ować. Wy'ecytuję ci go te'az, więc słuchaj uwaznie.
B'oń swego Klanu, nawet kosztem własnego zycia. Mozesz zawie'ać p'zyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać p'zy własnym Klanie, kiedy pewno dnia p'zyjdzie ci walczyć z p'zyjacielem.
Sta'szyzna i kocięta muszą zostać naka'mieni p'zed te'minato'ami i wojownikami.
Te'minato'om nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by naka'mić sta'szyznę.
Słowo p'zywódcy jest p'awem.
Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie p'zez jedną noc po ceremonii.
Nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu.
Zwie'zyna zabijana jest tylko po to, by się nią pozywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej zycie.
Kocię musi mieć p'zynajmniej sześć księzycy, by zostać te'minato'em.
Kot nie moze być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego te'minato'a.
Zastępca zostaje p'zywódcą, kiedy pop'zedni p'zywódca umie'a.
Po śmie'ci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księzyc dojdzie do szczytu nieba.
Zg'omadzenie czte'ech Klanów odbywa się w kazdą pełnię, kiedy t'wa 'ozejm. W tym czasie nie powinno być zadnych walk między Klanami.
G'anice muszą być sp'awdzane i oznakowane kazdego dnia. P'zegoń kazdego, kto wk'oczył na te'yto'ium twojego Klanu.
Zaden wojownik nie moze opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu.
Honorowy wojownik nie pot'zebuje zabijać innych, by zwycięzyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w ob'onie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika.
Wojownik od'zuca wygodne zycie pieszczoszka.
Czy jest to dla ciebie jasne? Masz jakieś pytania albo któ'eś punkty są dla ciebie niez'ozumiałe? Kodeks jest ba'dzo wazny więc nie wahaj się pytać. Lepiej tak niz jakbyś w p'zyszłości miał popełniać jakieś błędy wynikające ze złego z'ozumienia jego punktów - zachęciła go.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mroźny Nurt to przeciętnego wzrostu kocur o białym, krótkim futrze. Nie jest zbyt umięśniony, co jednak sprawia, iż jest bardzo szybki i zwinny. Na jego pyszczku, nad różowym noskiem, znajdują się dwa jasnoniebieskie oczy, w których widać pewność siebie i radość z życia. Jego uszy, szpiczaste i trójkątne, cały czas są w użyciu. Innym fragmentem ciała, którym chętnie okazuje swoje emocje, jest ogon, długi i chudy. Wojownik jak na razie nie posiada żadnych blizn ani ran, a poza tą kwestią prawdopodobnie nie będzie się już za bardzo zmieniał.
Mroźny Nurt jest ogromnym optymistą z ufnością patrzącym na świat. Ekscytuje się byle czym i uwielbia żartować. Trudno go zdołować, gdyż niemalże od razu znajduje coś, co poprawia mu humor. Kocur przestał panikować z powodu byle czego i zbyt głęboko się zamyślać, czyli potrafi się całkiem nieźle kontrolować. Jako ekstrawertyk nie znosi samotności i preferuje spędzanie czasu z innymi kotami. Jeśli może, to stara się poprawiać humor kotom dookoła. Ma duże pokłady cierpliwości, co pomaga mu w kontaktach z kociakami, z którymi bardzo lubi się bawić. Najważniejsza jest dla niego jednak rodzina, którą absolutnie kocha i zrobiłby dla niej wszystko. Jego ulubionym hobby jest tworzenie wojowniczych imion terminatorom oraz kociakom oraz ich analiza, z czego bardzo jest dumny. Cieszy go jednak również polowanie, na które wybiera się kiedy tylko może.
Szczygłowe Pióro [KG], Tofik [P]
Znowu Gwiezdni... czyli byli jeszcze bardziej ważni i wielcy, niż myślał. Łał, musieli być tacy mądrzy! Słuchał zastępczyni bardzo uważnie, chcąc zapamiętać jak największą liczbę wiadomości na raz, by potem nie pytać się o najbardziej podstawowe zagadnienia.
Przyjaźnie poza Klanem... zastrzygł zdziwiony uszami. Można było takie zawierać, tak zupełnie legalnie? Coś, co wykraczało poza zwykłe wymienienie paru słów? Ale... czy to wtedy nie sprawiało, że trudniej przychodziło bycie wiernym własnemu Klanowi? W końcu kto chciałby ewentualnie walczyć przeciwko swojemu przyjacielowi? Fakt, że to nie było zakazane, nieco skonfundował Mrozika, ale zaakceptował to.
Zasada o kociętach i starszyźnie właściwie wielce go nie zaskoczyła, intuicyjnie wiedział, że tak trzeba robić. Natomiast co do terminatorów... oh, czyli będzie musiał najpierw coś złapać, zanim sam zje? Nie widział w tym żadnego problemu. Nie był łakomczuchem, a kochał polować. Idealnie. Zastanawiał się tylko, jak jego siostra, Klonowa Łapa, zwykle leniwa, zareagowałaby na tę wieść. Wzięłaby się wreszcie do roboty czy zaczęła łamać Kodeks? Miał nadzieję, że druga opcja nawet nie przyjdzie rudowłosej do głowy.
Czuwanie po Ceremonii... a, to dlatego zawsze, gdy się budził po jakiejś Ceremonii, nowi wojownicy stali przy wejściu do obozu. Teraz wszystko było jasne. Tylko kto sprawdzał, czy kot nie powiedział czegoś podczas stróżowania? A jakby o się wydało, to jaka kara za to była? Ciekawy, chciał zapytać Czerwony Mak, ale postanowił, że poczeka, aż ta skończy.
Niemożliwość wchodzenia na teren obcego Klanu i polowania na nim... jak to drugie dobrze rozumiał, to pierwsze już nie. A co, jak stało się coś ważnego i trzeba było zawiadomić na przykład Gwiazdę lub Medyka z obcego Klanu? Takie ostatnie spotkanie przywódców, na przykład. Skąd wiedzieli, kiedy i gdzie mają się spotkać? Sami chyba nie wyszli ze swoich obozów, licząc na to, że spotkają pozostałych... Syn Ubłoconej Mordki miał już kolejne pytanie do Mistrzyni.
Szacunek dla zwierzyny... to było dla niego oczywiste, w końcu matka jako jednej z pierwszych rzeczy nauczyła go, by nie marnować jedzenia. Ba, sam byłby zły, gdyby ofiara jego polowania poszła na marne i nikt jej nie zjadł! Wiek, w którym kociaki zostawały terminatorami również nie był czymś specjalnie nowym, w końcu sam został mianowany w takim wieku. Natomiast... zastępca musi wytrenować jednego terminatora? Ciekawe. Domyślał się, jakie powody mogły stać za tą zasadą. O, czyli Czerwony Mak wytrenowała już kogoś? Zastanawiał się, kogo konkretnie. Fajnie byłoby z tym kimś porozmawiać...
Okoń mówiła mu już, że zastępca staje się przywódcą po śmierci nowego, to było logiczne, więc dłużej nad tym nie myślał. Za to zapamiętał sobie zasadę o tym, jak szybko nowy zastępca musi być wybrany, bo wcześniej tego nie wiedział. Zgromadzenie brzmiało ciekawie, chociaż nigdy wcześniej o nim nie słyszał. Cóż, zapewne nie odbywało się z jakiegoś logicznego powodu. Ale jakiego? O to jeszcze dopyta. Pomyślał jeszcze, że bardzo chciałby tam kiedyś pójść.
Oznaczanie granic... to dlatego formowano w Klanie patrole! To miało sens. Usłyszawszy kolejną zasadę, uieszył się nieco z tego, że Kodeks mówił "przegoń każdego", a nie "zabij każdego", bo... o ile byłby w stanie kogoś poobijać i przegonić, to zabić już niekoniecznie. Po prostu wydawało się mu to... złe. Okropne.
Kiwnął głową na wzmiankę o ratowaniu kociąt. I tak nie przeszłoby mu przez głowę ewentualnie jakiegoś zostawić w obliczu zagrożenia. Jeszcze bardziej poprawił mu się humor, gdy do jego uszu doszły kolejne słowa popielatej kotki. No, on na pewno nie będzie korzystał z prawa do zabicia w obronie własnej jakoś przesadnie. Można raczej powiedzieć, że zdecydowanie w ogóle nie będzie korzystał. A odrzucenie życia pieszczoszka... już wyrobił sobie o nich złe zdanie. Nie było mowy, by do nich kiedykolwiek dołączył.
Słysząc, że może zadawać pytania, postanowił od razu wyjaśnić kilka nurtujących go kwestii: - Em... - Od czego by tu zacząć? Ah, tak. - A co się stanie, gdy nowomianowany wojownik przemówi, przypadkiem lub nie, podczas czuwania? Dostanie jakąś karę? - Ale jaką? No chyba nie wygnania lub zesłanie po śmierci do Ciemnego Lasu... - Albo... co, gdy koniecznie trzeba wejść na teren obcego Klanu? Są jakieś wyjątki, które na to pozwalają? W końcu przywódcy wszystkich Klanów skądś wiedzieli, gdzie i kiedy mają się zebrać, by porozmawiać o zmianie terenów. - Domyślał się, że zapewne można to jakoś usprawiedliwiać, ale wolał się upewnić. - No i nigdy jeszcze nie widziałem, by Świetlikowa Gwiazda z jakimiś wojownikami wychodził na Zgromadzenie. Czyli jednak nie odbywają się co miesiąc? Czemu? - dodał jeszcze, bardzo zdziwiony. Co też mogło być powodem tego, że te spotkanie się nie odbywały? Wierzył, że czarny kocur nie chodził na te zebrania tylko dlatego, że mu się na przykład nie chciało. Gdy Mroźna Łapa go spotkał, Świetlik wydawał się być bardzo mądry i poważny. Dlatego ta opcja nie wchodziła nawet w grę i chciał koniecznie poznać odpowiedź na swoje pytanie.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Cieszyła się, gdy jej terminatorzy mieli coś do powiedzenia i zadawali pytania, zwłaszcza, gdy chodziło o Kodeks Wojownika. Trochę ją to... uspokajało. Gdy terminator nie miał żadnych pytań i tylko kiwał głową gdy Czerwony Mak recytowała punkty albo coś tłumaczyła miała przeświadczenie, że kot wcale tak dobrze tego nie rozumie jak mu się wydaje. Być może dlatego nie wypalił jej trening z Karasiowym Kłem. Dlatego właśnie pytania, które wylały się z mordki Mroźnej Łapy zastępczyni powitała głębokim pomrukiem połączonym z lekkim uśmiechem zadowolenia.
- Zjadamy takie koty - odpowiedziała całkowicie poważnym tonem na pierwsze z pytań białego kocurka dotyczące rozmawiania podczas czuwania. Mimo, iż w Kodeksie znajdował się taki punkt, to był to raczej pewien utarty rodzaj tradycji wśród Klanowych kotów który niczemu nie szkodził i wiązał się tak naprawdę tylko z szacunkiem wobec Gwiezdnego Klanu i wobec przestrzegania ustalonych przez nich zasad. Jeśli kot odezwie się w trakcie czuwania to pewnie najsroższa kara jaka może go spotkać to uciszające spojrzenia ze strony starszych wojowników albo jakiś karcący wywód w wykonaniu Czerwonego Maku albo Kolczastej Mordki. - Gwiezdny Klan nie ześle cię do Miejsca Gdzie Brak Gwiazd jeśli pobiegniesz po pomoc na te'yto'ium innego Klanu - skomentowała - od tej 'eguły są wyjątki, jeśli któ'yś Klan jest w pot'zebie lub gdy są jakieś wyjątkowo wazne informacje do p'zekazania. Na p'zykład gdy Klan jest atakowany i pot'zebowalibysmy pomocy Klanu obok albo coś w tym guście. To się jednak 'aczej nie zdaza, więc nie ma p'oblemu. O'az za p'zek'oczenie g'anicy Klanu 'aczej spotka cię ka'a z jego st'ony a nie ze st'ony Gwiezdnych. My mieliśmy jeszcze nie tak dawno p'oblemy z Klanem Cienia p'zek'aczającym nasze g'anice, nie wiem, czy ktoś ci o tym wspominał - nadmieniła, przypominając sobie zagrożenie wojny z Klanem Wężowej Gwiazdy i to, jak rozerwała mordę Rozżarzonemu Gardłu, wtedy jeszcze Rozżarzonej Łapie. I potem jak Świetlikowa Gwiazda rzucił wyzwanie Wężowej Gwieździe nad krwawiącym Miętową Łapą. To były czasy. Zastępczyni czasem trochę żałowała, że nie mieli okazji rozlać krwi na środku Śpiewającego Zagajnika. Byli wyraźnie silniejsi od Klanu Cienia i może to by wreszcie nauczyło sąsiadów zasłużonego szacunku do Klanu Rzeki. Wężowa Gwiazda ewidentnie nie dostał nigdy od nikogo porządnie w pysk, a może to go by trochę ustawiło do pionu. Bo nie powinno się kozaczyć jak się nie miało pleców. - Zg'omadzenia to cięzka sp'awa - odpowiedziała odrobinę wymijająco - Ostatnio Gwiezdny Klan w niemal kazdą pełnię zasłania chmurami niebo. Moze to wskazówka, byśmy w koncu opuścili te tereny... A moze ma z nami jakiś inny p'oblem - wzruszyła barkami - ale to sp'awa medyków, nie moja. Ja nie pot'afię odczytywać sygnałów jakie wysyłają Gwiezdni. I to nie lezy w mojej kompetencji. Ostatnie Zgromadzenie, jakie się odbyło, było jeszcze zanim się u'odziłeś, jeśli dob'ze pamiętam. P'zed zawaleniem się obozu Klanu Wich'u. Masz jeszcze jakieś pytania z tym związane?
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Mroźny Nurt to przeciętnego wzrostu kocur o białym, krótkim futrze. Nie jest zbyt umięśniony, co jednak sprawia, iż jest bardzo szybki i zwinny. Na jego pyszczku, nad różowym noskiem, znajdują się dwa jasnoniebieskie oczy, w których widać pewność siebie i radość z życia. Jego uszy, szpiczaste i trójkątne, cały czas są w użyciu. Innym fragmentem ciała, którym chętnie okazuje swoje emocje, jest ogon, długi i chudy. Wojownik jak na razie nie posiada żadnych blizn ani ran, a poza tą kwestią prawdopodobnie nie będzie się już za bardzo zmieniał.
Mroźny Nurt jest ogromnym optymistą z ufnością patrzącym na świat. Ekscytuje się byle czym i uwielbia żartować. Trudno go zdołować, gdyż niemalże od razu znajduje coś, co poprawia mu humor. Kocur przestał panikować z powodu byle czego i zbyt głęboko się zamyślać, czyli potrafi się całkiem nieźle kontrolować. Jako ekstrawertyk nie znosi samotności i preferuje spędzanie czasu z innymi kotami. Jeśli może, to stara się poprawiać humor kotom dookoła. Ma duże pokłady cierpliwości, co pomaga mu w kontaktach z kociakami, z którymi bardzo lubi się bawić. Najważniejsza jest dla niego jednak rodzina, którą absolutnie kocha i zrobiłby dla niej wszystko. Jego ulubionym hobby jest tworzenie wojowniczych imion terminatorom oraz kociakom oraz ich analiza, z czego bardzo jest dumny. Cieszy go jednak również polowanie, na które wybiera się kiedy tylko może.
Szczygłowe Pióro [KG], Tofik [P]
Otworzył szeroko pyszczek, słysząc odpowiedź Czerwonego Maku na swoje pierwsze pytanie. Chwila, zjadamy...? Ale przecież koty nie były kanibalami, prawda? To wydawało mu się... obrzydliwe... Dopiero po chwili zrozumiał, że kotka najpewniej żartuje, przez co (częściowo, bo tak na sto procent nadal nie był pewny) cicho odetchnął z ulgą. Cóż, gdyby nie miał siostry Jaworki, która też wielokrotnie straszyła kociaki tym, że je zje, to mógłby wcale nie załapać, o co Mistrzyni właściwie chodziło. Zrozumiał, że z tego nie wynikają jakieś mega nieprzyjemne konsekwencje. Ale i tak... na wszelki wypadek nie piśnie ani słowa, gdy mianują go wojownikiem. Nie chciał ryzykować.
Kiwał powoli głową, gdy słuchał wyjaśnienia na temat drugiego pytania. Aha, czyli nie pójdzie do Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd... a tak długo, jak ma bardzo ważny powód, to może tam wejść... załapał już i nie dopytywał. Za to zerknął ciekawie na zastępczynię, gdy ta wspomniała o kotach z Klanu Cienia przechodzących przez ich granicę. Znaczy, mówiła mu wcześniej, że mieli napięte stosunki, ale... z tego powodu? Pokręcił głową w odpowiedzi. Nikt mu nie mówił, gdy był kociakiem, bo ci, którzy go nie znali, uważali, że nie będzie tego rozumiał, a natomiast ci, którzy go znali, wiedzieli, że może zacząć wyobrażać sobie Cienistych wchodzących do Obozu Rzeki i zaraz zacznie panikować. A raczej każdy wolałby uniknąć sytuacji, w której Mrozik biegnie do mamy, przestraszony.
Gwiezdny Klan przysłania chmurami niebo? Szkoda, że nikt, a przynajmniej mało kto, nie wiedział, czemu to robi. On sam chętnie by poznał prawdę. W duchu nieco odetchnął, słysząc, że ostatnie Zgromadzenie odbyło się prawdopodobnie przed jego narodzeniem. Oznaczało to, że nie przegapił takiego ważnego wydarzenia, i że miał szansę jeszcze w nim uczestniczyć, jeśli Klany się przeniosą i teoria popielatej kotki co do powodu zasłaniania księżyca jest prawdziwa. Uśmiechnął się na tę myśl.
Zastanowił się chwilę, ale żadne pytanie nie wpadało mu już do głowy. No nic, jeśli jednak coś w przyszłości wymyśli, to na pewno o to zapyta. A teraz... - Nie, już nie. - odpowiedział wesoło. Jednocześnie myślał nad tym, co dalej. Skoro przerobili już tak dużo, to co teraz będą robić?
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
- W po'ządku - skinęła głową. Pytania Mroźnej Łapy były raczej logiczne i Czerwia była w stanie zrozumieć, skąd się brały. Zdarzało jej się słyszeć o takich pytania terminatorów związanych z Kodeksem Wojowniczka, że zastępczyni zastanawiała się, gdzie uczniowie pogubili swoje mózgi. Mogli zatem przejść dalej. Po raz kolejny wsadziła łapę do wody w Srebrnym Pazurze i dała Mroźnej Łapie znak ogonem, by się zbliżył. - Te'az p'zepłyniemy na d'ugą st'onę S'ebn'nego Pazu'a. Nie mozemy go obejść od tej st'ony bo musielibyśmy wejść na te'yto'ium Klanu Cienia. Sta'o'zecze jest tutaj całkiem cienkie i w mia'ę płytkie, idealne do nauki pływania. I jeszcze nie zama'zło. - Zrobiła kilka kroków do przodu wchodząc do zimnej, mętnej wody i zanurzając się w niej aż do piersi. Odwróciła się w stronę terminatora dając mu znać głową, żeby szedł za nią. - Koty z Klanu 'zeki mają pływanie "w zyłach". Mozna powiedzieć, ze pijemy to z mlekiem matki, ale i tak pot'zebujemy t'eningu by być w tym dob'ymi. Instynktownie powinieneś załapać o co chodzi, jak tylko sp'óbujesz T'zeba t'zymać głowę wysoko, nad wodą i nieustannie, 'ytmicznie p'zebie'ać łapami, bo inaczej utoniesz. Najwazniejsze to się nie bać. Nie jest to wcale t'udne. Sp'óbuj popłynąć za mną - zachęciła go, po czym sama zrobiła jeszcze kilka kroków dalej aż jej łapy przestały stykać się z mulistym, nieprzyjemnym gruntem i zaczęła płynąć. Płynęła szybki i zwinnie, przecinając wodę i tworząc za sobą długie V. Wyglądała niczym wydra. Zaraz jednak zawróciła, by nie odpłynąć za daleko swojego terminatora i móc stale nadzorować jego poczynania by w razie jakiegoś wypadku przyjść mu na ratunek.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas