Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Zgodnie z umową Ciemniejące Niebo pojawił się przy wyjściu z obozu dwa wschody słońca po pamiętnej ceremonii. Miał nadzieję, iż Czarna Łapa nie okaże się kłopotliwym terminatorem i nie będzie unikał treningów. Tylko tego brakowało żeby pierwsza próba wytrenowania kolejnego wojownika dla Klanu Rzeki okazała się niewypałem, który zakończy się zmianą mistrza. Cóż, zobaczymy. Mimo wszystko pokładał w Czarnej Łapie pewne nadzieje. Jąkanie oraz brak zębów z jednej strony nie ułatwią mu życia, lecz też nie skreślą go już na samym początku. Tak naprawdę wszystko zależało od syna Gilowego Gardła.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Czarna Łapa, Czarna Łapa, Czarna Łapa... po ceremonii powtarzał w głowie swoje nowe imię. Trudno było mu się do niego przyzwyczaić, a tym bardziej do rangi terminatora. Skoro nie zostanie medykiem zostanie wojownikiem, będzie się starał. Choć w dalszym ciągu czuł lęk, bał się, że nie podoła, że zamiast być wsparciem dla klanu zostanie zbędnym kołem u wozu. Legowisko terminatorów było inne, nie było tu tyle puchu, było zimniej. Na drżących łapach opuścił Czaple Gniazda i ruszył w stronę spotkania. Zaraz... gdzie jest wyjście z obozu?! Zatrzymał się gwałtownie. Przez ten stres zapomniał gdzie jest wyjście z obozu! Jego ciało zaczęło drżeć jeszcze bardziej, a sam zaczął rozglądać się na boki. Nie może się spóźnić! Przyspieszył krok. Pierwszy dzień treningu a on już się spóźnił, z oddali wypatrzył Ciężką Łapę... Ciemniejące Niebo i zdyszany biegiem ruszył do niego. - P-p-p-p-prze-prze-p-p-przepraszam! - zdyszany znalazł się przed swoim mentorem - Zgu-zgu-z-zgubiłem się - dodał i wziął kilka głębszych wdechów by uspokoić oddech.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Czas mijał, a Czarnej Łapy ani widu ani słychu. Ciemniejące Niebo zaczynał się już irytować, jego ogon obijał się podłoże. Jego oczy zwęziły się, gdy wreszcie dostrzegł swego podopiecznego, który gnał w jego stronę na złamanie karku. Gdy młodszy zaczął przepraszać, kocur westchnął cicho i jedynie kiwnął głową przyjmując w ten sposób jego wytłumaczenie. To był pierwszy dzień treningu Czarnej Łapy i szary nie chciał zaczynać go źle. Każdemu mogło się zdarzyć, prawda? Grunt żeby się to nie powtarzało.
- Chodź. Pokażę Ci dzisiaj granice Klanu Rzeki, a później zatrzymamy się w okolicach Szorstkich Traw, gdzie będziemy spotykać się dopóki nie zakończysz treningu - odezwał się i opuścił obóz, dając znak Czarnej Łapie żeby podążał za nim. Według niego to była najbardziej oczywista podstawa. W razie gdyby syn Mysiego Kroku kiedyś się zgubił nie zapędzi się przez przypadek na terytorium Klanu Cienia. Przy okazji po drodze nieco sobie porozmawiają. Ciemniejące Niebo najchętniej zacząłby ich trening od walki, Płotkowy Plusk kiedyś powiedziała mu, że znajomość kodeksu wojownika nie pomoże mu wygrać z samotnikiem albo z jakimś zwierzęciem, które napatoczy się na polowaniu. Całkowicie się z tym zgadzał, lecz nie sądził aby Czarna Łapa był na to gotowy. Postanowił więc zacząć spokojnie, a walkę zostawić na inny dzień.
- Co wiesz o rangach w klanie? Potrafisz je wymienić wraz z funkcją? - pytanie z pozoru banalne, acz do dziś pamiętał, że sam miał z nim problemy.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Dyszał jeszcze przez chwilę zanim jego oddech całkowicie się uspokoił. Granice Rzeki? Czy to znaczy, że teraz opuszczą obóz? Przełknął głośno ślinę i nic nie mówiąc pokiwał głową, wpuszczając na pyszczek zakłopotany uśmiech. Choć niektórych ciągnęło by opuścić jak najszybciej obóz i zacząć zwiedzać resztę terenów Rzeki Kopytkowi, a raczej Czarnej Łapie, nie spieszyło się do tego. Obawiał się. Gdyby miał przedstawić komuś wszystkie rzeczy, których się obawia, a nawet i boi zajęłoby to naprawdę wiele, wiele czasu. Mimo wszystko opuścił obóz zaraz za swoim mistrzem, jego krok stał się jeszcze bardziej ostrożny – jeśli to w ogóle możliwe – a głowa Czarnej Łapy obracała się wolno z boku na bok obserwując nieznane mu miejsca. - Ch-ch-chy-chyba - mruknął, nie zaprzestając bacznego obserwowania terenu. Dopiero po chwili do niego dotarło, że Ciemniejącemu Niebu chodziło o to by terminator je wymienił. - Jest przywódca. O-o-o-on reprezentuje k-k-klan. Zastępca po śmierci przy-przy-przywódcy wybiera się na w-w-w-wyprawę i staje się n-n-n-nowym przywódcą - szedł tuż obok swojego mistrza, a mimo wszystko dalej przeskakiwał wzrokiem z miejsca na miejsce, poza obozem nie jest tak bezpiecznie jak w klanie, to wiedział - Medyk. On k-k-k-kontaktuje się z Gwiezdnym K-k-k-klanem i l-leczy. Wojownik b-b-br-broni klanu. Terminator uczy się n-n-na wojownika. A kocięta i s-s-st-sta-starszyzna nie mają o-obowiązków -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Syn Jaśniejącego Pazura szedł powoli, pozwalając rozejrzeć się Czarnej Łapie i złapać nieco oddech. Nigdzie im się nie spieszyło. Podejrzewał również, iż czarny kot pierwszy raz opuścił obóz Klanu Rzeki i właśnie chłonął wzrokiem świat. Ciemniejące Niebo mu na to pozwolił. Zauważył, iż terminator wydaje się zdenerwowany, lecz zlekceważył to i uznał za coś oczywistego i całkowicie naturalnego. On sam odczuwał lekki stres, w końcu pierwszy raz kogoś szkolił i nie czuł się do końca pewnie w nowej roli.
Odpowiedź Czarnej Łapy sprawiła, że na jego pyszczku pojawił się wyraz rozbawienia. Wbił w niego wyczekujące spojrzenie intensywnie zielonych oczu i czekał, aż syn Gilowego Gardła zorientuje się, iż Ciemniejące Niebo oczekiwał bardziej wyczerpującej odpowiedzi. Zaczął już sądzić, że prędzej zostanie z niego stosik kości nim młodszy to zrobi i właśnie zamierzał mu to powiedziała, gdy Czarna Łapa zaczął mówić. Najwyższa pora.
- Mniej więcej. Oprócz tego co powiedziałeś, przywódca posiada dar dziewięciu żywotów od Gwiezdnego Klanu. Zastępca pomaga rządzić przywódcy i zastępuje go w momencie, gdy ten zachoruje. Wojownicy, oprócz obrony klanu patrolują granice każdego dnia i polują. Terminatorzy również muszą polować i nie wolno im brać niczego ze stosu zdobyczy dopóki tego nie zrobią. Ciebie to jeszcze nie dotyczy, zacznie w momencie, w którym Cię tego nauczę. Rozumiesz? - uzupełnił jego wiedzę i urwał. Zamilkł, dając mu czas na zadanie ewentualnych pytań. Jeżeli tego nie zrobił po prostu szli w ciszy, dopóki nie dotarli do granicy z Klanem Cienia. Będąc u celu kocur zatrzymał się i pozwolił żeby Czarna Łapa nieco się porozglądał i zapamiętał to miejsce.
- Spróbuj powęszyć, chociaż jeśli masz czuły węch nie będzie to potrzebne. Ten odór to zapach Klanu Cienia, a my, jak można się domyślić, znajdujemy się na granicy - a może trochę za nią? Kto by się przejmował. - Co wiesz o Cienistych?
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Pokiwał głową zaprzestając bacznego obserwowania terenu. Poza obozem nie jest już tak bezpiecznie, w każdej chwili może coś wyskoczyć nawet i w tej chwili. Z każdą chwilą stawiał łapy coraz to bardziej odważnie, ale nadal ostrożnie i niemal bezszelestnie. - Jeszcze t-t-t-termiantor medyka - którym sam chciał być - On uczy s-si-się na medyka - dodał i słuchał dalej co Ciemniejące Niebo mówi o polowaniu. - A k-k-ki-kiedy będziemy p-po-po-polować? - nieśmiałość w jego głosie bardzo rzucała się w uszy, spojrzał z nadzieją na swojego mistrza, nie chciał polować, nie teraz.
Granice z Klanem Cienia, wrrr... nigdy ich nie przekroczy. Jeszcze spotka jakiegoś wojownika, który wypatroszy go bez większych problemów. Zaczął węszyć, chciał zapamiętać ten zapach, tylko po to by omijać go z daleka, lub uciekać czym prędzej. - Ich przywódcą jest Wężowa G-g-gwi-gwiazda? - czy dobrze zapamiętał imię cienistego przywódcy? Słyszał je w zasadzie tylko raz i to całkowicie przypadkiem.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
...Ups? Czyżby zapomniał o terminatorze medyka? Nie, skąd, on po prostu sprawdzał ym... czujność Czarnej Łapy, o. Tak, na pewno. Przecież nie pominął najbardziej oczywistej dla syna Mysiego Kroku rangi. Ciemniejące Niebo zachował kamienny wyraz pyska i nie dał nic po sobie poznać. Niech młodszy myśli, iż faktycznie jego mistrz po prostu go sprawdzał. Akurat. W myślach skarcił się, że musi bardziej uważać na słowa i nieco wysilić mózg. Podczas własnych treningów, których głównym tematem była teoria dosyć często odpływał myślami gdzieś daleko, czego skutki wychodzą na jaw na przykład w takich sytuacjach.
- Niedługo - obiecał kocur, całkowicie na opak odbierając nieśmiałość i nadzieję widniejącą w oczach Czarnej Łapy. Ciemniejące Niebo zrozumiał, iż czarny chce już przejść do ważniejszych rzeczy, tak jak on sam niegdyś. - Jednakże wpierw musisz zaznajomić się lepiej z terytorium Klanu Rzeki i dowiedzieć się co nieco o kodeksie - dodał. Prawdopodobnie nieświadomie zamiast ostudzić zapał Czarnej Łapy tylko go uspokoił. Czyli w sumie dobrze.
- Dokładnie. Jego zastępcą jest Szepczący Pył. Ponoć nie ma jednego oka, w razie czego szybko go rozpoznasz. Co do medyka... z tego co wiem nie mają żadnego, jedynie terminatora, który jeszcze się uczy. Nazywa się Ciernista Łapa. - Ciemniejące Niebo dał Czarnej Łapie jeszcze trochę czasu, po czym podniósł się i machnął na niego ogonem, dając mu znak do dalszej wędrówki. Kocur zawrócił i zmierzał w stronę Szorstkich Traw, podobnie jak wcześniej leniwym spacerkiem i nieco bardziej okrężną drogą, żeby młodszy kot mógł zobaczyć jak najwięcej.
- Powiedz mi co wiesz o pozostałych klanach - odezwał się ponownie. Specjalnie nie wymienił ich nazw. Ot, małe utrudnienie, które tak naprawdę nie powinno sprawić Czarnej Łapie problemu.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
- T-t-to dobrze... - mruknął wydając z siebie westchnięcie pełne ulgi. Jakby już mieli polować to nie teraz, nie jest gotowy do uganiania się za zwierzyną, gdyby już mógł zadecydować o tym co by wolał, zapewne wybrałby nauczenie się pływać, bądź łowić ryby. Wydaje się to o wiele bezpieczniejsze, a Czarnej Łapie głównie na tym zależało, by było bezpiecznie. - Wicher i G-g-gr-grom - znał wszystkie klany, ale kto jest przywódcą, zastępcą bądź medykiem tych klanów, tego by już nie powiedział. Dlatego westchnął ciężko i zacisnął szczękę pomijając tym czasowo tą część - Nie wiem g-g-g-gdzie leżą -
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Pływanie? Dobry pomysł, pod warunkiem, że nie mamy środka Pory Nagich Drzew, kiedy takie nauki skończyłyby się jak nic kolorowymi kaszelkami lub nawet czymś gorszym. Czarna Łapa miałby jak nic zaklepane wakacje w lecznicy przez kilka kolejnych księżyców. Łowienie ryb? To już bardziej trafiony pomysł. Nie było na tyle zimno, by wszystkie rzeki w okolicy pozamarzały.
Ciemniejące Niebo ponownie rzucił wymowne spojrzenie synowi Mysiego Kroku oczekując jakiegoś rozwinięcia odpowiedzi. Nie doczekał się. Cóż, trudno. Szary spodziewał się czegoś lepszego po Czarnej Łapie, lecz był to dopiero początek jego treningu. Miał prawo nie wiedzieć.
- W Klanie Wichru przywódcą jest Krucza Gwiazda, zastępcą Gradowy Podmuch, zaś terminatorem medyka Szałwiowa Łapa. Medyka, z tego co się orientuje, nie mają, podobnie jak Klan Cienia. W Klanie Gromu rządzi Błyskająca Gwiazda i jego zastępczyni, która zwie się Mysiowąsa. Medyczką jest Gwieździsta Ścieżka - poinformował Czarną Łapę i umilkł, dając mu kilka chwil na przetrawienie informacji i zapamiętanie tych wszystkich imion.
- Oba te klany mieszkają po drugiej strony Mknącej Rzeki. Tereny Klanu Wichru to głównie łąki i polany, Klan Gromu preferuje słoneczne tereny - dodał, uzupełniając tym samym jego wiedzę. Jeśli Czarna Łapa kiedykolwiek się zgubi, nie powinien mieć większego problemu z identyfikacją miejsca, w którym się znajdzie. Z pewnością rozpozna czy wokół niego są łąki, słoneczne pagórki czy mokradła Klanu Cienia, których zapach zdążył już poznać.
Ciemniejące Niebo zatrzymał się, gdyż wraz z czarnym dotarł do Szorstkich Traw, gdzie zatrzymał się i usiadł. Trochę się dzisiaj nachodzili, zwłaszcza Czarna Łapa. Nie przewidywał już niczego bardziej męczącego od samej rozmowy.
- Tutaj będziemy spotykać się odtąd codziennie. Dzisiaj odprowadzę Cię jeszcze do obozu, lecz jutro musisz trafić w obie strony sam. Czy masz jakieś pytania dotyczące klanów lub czegoś innego?
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Słuchał z taką samą uwagą jaką obserwował teren, czyli bardzo dużą. Kiwał co jakiś czas głową przeskakując wzrokiem na swojego mistrza, by po chwili powrócić do bacznego oglądania terenów. - Z-z-z-zapamiętam - mruknął podsumowując całą wypowiedź Ciemniejącego Nieba. Przywódca Wichru Krucza Gwiazda, zastępca Gradowy Podmuch i terminator medyka Szałwiowa Łapa, zapamiętane. Przywódca Gromu Błyskające Niebo, zastępca Mysiowąsa i medyk Gwieździsta Ścieżka, również zapamiętane. Spojrzał w kierunku, gdzie podobno leżą oba dwa klany, jeśli nic nie pomiesza to w razie zgubienia drogi może się mniej więcej odnaleźć, gdyby w jakimś dziwnym trafem znalazł się na terenach dajmy na to Wichru. - Co mam z-z-z-zrobić jak spotkam kogoś n-n-na naszych terenach? - podobno to się zdarza. Jak spacerując sobie po własnych terenach natknie się na takiego cienistego, albo kota z innego klanu. Od razu atakować? Czy może rozmawiać?
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
- To zależy. Najczęściej granice naruszają młodzi terminatorzy lub samotnicy, którzy po prostu się zgubili. Z takimi wystarczy porozmawiać i odprowadzić ich na granicę. Jeżeli sprawiają problemy, to nie ma wyjścia, trzeba użyć kłów i pazurów i nieco ich poharatać - wyjaśnił Czarnej Łapie. Powoli zaczęli wkraczać na teren kodeksu wojownika. Pytanie młodszego pomogło mu zacząć wszystko tłumaczyć.
- Skoro jesteśmy w tym temacie... Jedna z zasad kodeksu wojownika mówi, że granice muszą być codziennie sprawdzane i oznakowane, a intruzi przepędzeni. Następny punkt... wojownik nie musi zabijać przeciwnika, by zwyciężyć. Wyjątkiem są sytuacje bez wyjścia, czyli jeśli robisz to w samoobronie lub gdy walczysz z kotem wyjętym spod kodeksu. - Kocur przerwał i spojrzał na młodszego dosyć znaczącym wzrokiem. Teoretycznie Czarna Łapa mógł, czy nawet musiał zabić Kasztan, jeśli ta kiedykolwiek powróci na terytoria Klanu Rzeki. Zasady nie przewidywały wyjątku dla rodziny, nawet tej najbliższej.
Cóż, dwa punkty przydługiego kodeksu za nimi, teraz jeszcze ze dwadzieścia kolejnych i będą mieć tę kwestię z głowy. Ciemniejące Niebo mógł wygłosić wszystko za jednym razem bez żadnych przerw, lecz wtedy Czarna Łapa nic by z tego nie zrozumiał. Bądź co bądź niektóre zasady były mu przydatne do życia.
- Czy znasz inne zasady kodeksu wojownika? - Ot, żeby nie było zbyt łatwo. Może syn Gilowego Gardła tym razem popisze się przed nim wiedzą.
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
- A jeśli nie ch-ch-chcę nikogo haratać? - najpewniej to on zostanie poharatany, a nie ten, który wkroczył na tereny Klanu Rzeki. Patrząc na Kopytka, a raczej Czarną Łapę, od razu w oczy się rzuca jego chuderlawe ciało, pozbawione jakichkolwiek wyrobionych mięśni. A jak spojrzy się na jego pyszczek można tylko się zaśmiać jak to on zabawnie wygląda ze zwisającym językiem. - Oni z-z-za-zabiją mnie prędzej - dodał już o wiele ściszonym głosem, dlatego gdy Ciemny miałby to usłyszeć musiałby albo wytężyć słuch, albo być tuż obok niego.
Nie musi zabijać przeciwnika? Gdy to usłyszał, wiedział, że ta zasada należy do jego ulubionych. - Słowo p-p-przywódcy jest prawem..? - jakoś obiło mu się raz o uszy, gdy był w trakcie przeszukiwania stosu zwierzyny.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
- Czasami będziesz musiał - rzekł prosto z mostu. Bo cóż innego miał powiedzieć? Takie już życie wojownika. Prędzej czy później każdy natrafi na jakiegoś wyjątkowo upartego samotnika, do którego przemówią jedynie kły i pazury.
Kocur nachylił się nad terminatorem, gdy ten zaczął coś cicho mamrotać. Usłyszał trzy ostatnie słowa i to w zupełności wystarczyło. Ciemniejące Niebo westchnął cicho. Powoli zaczynał rozumieć, że nie wygląd, młody wiek lub rozczarowanie z powodu odmowy Łosoś jest tu problemem. To pewność siebie. Czarna Łapa musiał zacząć wierzyć w siebie, inaczej nic nie będzie mu wychodzić. Nastawiając się na niepowodzenie był z góry przegrany.
- Dlatego tu jesteś, Czarna Łapo. Nauczę Cię walczyć i bronić się, na patrolach rzadko będziesz sam. Na początku będę Ci towarzyszył, a później możesz poprosić innych wojowników. Przede wszystkim staraj się nie opuszczać obozu samotnie. Zawsze miej ze sobą kogoś drugiego. I nie chodzi mi o to, że sam nie dasz sobie rady. Problemem są lisy, borsuki, psy wkraczające na tereny Klanu Rzeki. Jest ich coraz więcej, coraz częściej atakują koty, zwłaszcza te samotne. - Kocur przemawiał łagodnie, lecz z przekonaniem. Miał nadzieję, iż jego słowa dotrą do Czarnej Łapy i uświadomią mu, że nie musi tak bardzo obawiać się przyszłości. Jego wygląd nie był tu wielkim problemem. Owszem, brak zębów z jednej strony szczęki utrudni mu życie, lecz może to posłużyć za element zaskoczenia, który być może przeważy szalę zwycięstwa na jego korzyść. Ciężki zanotował sobie w głowie, żeby jak najszybciej zacząć z młodszym naukę walki. Łudził się, iż to w jakiś sposób podniesie samoocenę czarnego. Może jutro albo pojutrze. W tym momencie nie chciał tego robić. Najpierw poznawanie granic i okolic, później kawałek kodeksu i ni stąd ni zowąd nabywanie umiejętności bitewnych? To by mu nieźle namieszało w głowie, a nie taki był cel treningu. Na chwilę obecną postanowił zatrzymać się na zasadach.
- Tak. Ponadto trzeba bronić swojego klanu nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać znajomości z kotami z innych klanów, lecz musisz być gotowy, iż któregoś dnia spotkasz się z nimi w boju. Kolejny punkt kodeksu mówi o młodych: żaden wojownik nie może zostawić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie. Jeżeli kociaki są z innego Klanu najlepiej jest odnieść je na granicę i poczekać na patrol, zaś jeśli nie wyczujesz od nich żadnego klanowego zapachu możesz odnieść je do Siedlisk Dwunogów... lub przynieść je do obozu. Musisz jednak pomyśleć, czy to na pewno będzie dobry pomysł. Jeżeli będzie brakować nam żywności, a czasy będą trudne, lepiej tego nie robić. Takie kociaki stałyby się tylko zbędnym ciężarem dla klanu i prawdopodobnie nie przeżyłyby zbyt długo. - Syn Jaśniejącego Pazura urwał, czekając na reakcje Czarnej Łapy. - Czy masz jakieś pytania dotyczące powyższych zasad?
Kopytko przypomina swojego ojca w bardzo dużym stopniu. Tak jak on nie jest kotem za wysokim, raczej przeciętnym, dokładnie jak ojciec posiada długie, silne łapy. Jednak od ojca wyróżnia go czarne, błyszczące futerko. Krótkie futro, jednolitego koloru pokrywa całą szczupłą sylwetkę kocurka, na jego ciemnym tle wyróżniają się skośne oczy, które przybrały kolor sztabki złota, bądź jak kto woli zachodu Słońca. Spośród reszty kotów wyróżnia go iście orientalny pysk oraz duże, trójkątne uszy. Ale jego najbardziej charakterystyczną cechą jest brak kilku zębów z lewej strony, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego jest to, że je sobie wybił. Przez brak zębów jego język zwisa z lewej strony pyszczka.
Na pierwszy rzut oka może wydać się strachliwy, nieśmiały, wstydliwy. Taki typowy synalek mamusi. Może był taki przez pewien czas, bardzo krótki czas, ale od zawsze ciągnęło go na jakieś przygody, jakieś nowości, ciekawość wzięła górę i pewnego dnia wrócił bez zębów. Od tamtego momentu stał się spokojniejszy i bardziej opanowany, mimo wszystko nadal ulega swoim emocją, co niekiedy ciągnie za sobą spore konsekwencje. Gdy nie jest czegoś pewien prosi kogoś o radę, najczęściej tą osobą jest jego matka - Mysi Krok. Nawiązywanie nowych znajomości idzie mu z oporem, lecz kiedy się przed kimś otworzy można dostrzec jego gadatliwość, pomimo jąkania się potrafi gadać jak najęty.
Spuścił nieco głowę i nią pokiwał. Czyli nie zawsze można pominąć walkę. - A jak p-p-przeciwnik b-będzie dwa razy, albo i t-t-trz-trzy razy większy? - w takich wypadkach też ma walczyć? Wtedy to nic nie zdziała, jedynie narobi problemów. Ech... walak jest trudna.
Pewność siebie, dokładnie tego mu brakowało. Chociaż już powoli zaczął ją zdobywać. Ostatnio nawet SAM zagadał do kilku kotów, chociaż rozmowy w dalszym ciągu mu nie idą. Tutaj przykład ze spotkania Pestki, gdzie palnął jedną z najgorszych głupot Lubię patyki. Oby to nie zapadło młodej kotce w pamięci, już wystarczy, że Czarny sam się nad tym użala i wyzywa siebie od najgorszych. - Będę się s-s-st-st-starał - powiedział podnosząc głowę w górę. Jeśli będzie cały czas pomijał ten temat, uciekał kiedy tylko na niego wejdą, wtedy będzie prawdziwym problemem dla Klanu. - A jak ten k-k-kociak nie będzie ch-chciał ze mną iść? - wtedy ma go zaciągać siłą? Czy może zignorować i wrócić do swoich poprzednich zajęć.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość? to największa odwaga
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
- Tacy są przeważnie ociężali i powolni. O wyniku starcia często decydują dwa lub trzy celne ciosy zadane w odpowiednie miejsca na przykład w gardło. Twój wzrost nie skreśla Cię z miejsca. Mniejszego kota trudniej trafić, a co za tym idzie, jeśli nie pozwolisz się złapać będziesz miał duże szanse na wygraną. Jeśli jednak będziesz widział, że Twój przeciwnik to nie byle kościsty samotnik czy tłusty pieszczoszek i dominuje nad Tobą pod każdym względem, lepiej jest się wycofać i pobiec po wsparcie. Jednakże nie zawsze będziesz mieć wybór. W przypadku bitwy między klanami wątpię, byś miał luksus wybierania sobie przeciwnika, dlatego musisz nauczyć się walczyć z każdym kotem. Nieważne dużym, małym, starym czy dorosłym. - Kocur wpatrywał się natarczywie w syna Gilowego Gardła. Spuści głowę, skuli się, zacznie marudzić i okaże słabość, czy jednak będzie się starał? Wojownik, medyk, matka czy zastępca, każdy z kotów niezależnie od swojej rangi musi umieć się bronić i walczyć za swój klan, inaczej będzie bezużyteczny. Polowania i patrole to nie wszystko.
Ku jego zadowoleniu Czarna Łapa wyprostował się i obiecał, że będzie się starać. Nareszcie jakiś początek. Kocur obdarzył go pełnym aprobaty spojrzeniem i kiwnął lekko głową.
- Opuszczony kociak zginie. Z głodu, pragnienia lub zostanie przekąską dla jakiegoś drapieżnika. Wątpię, by zagubiony i samotny stawiał jakikolwiek opór, a nawet jeśli, to nikt nie wymaga, żebyś się nim zajmował i je wychowywał. Musisz je tylko odnieść na granicę - wyjaśnił Czarnej Łapie. Ciemniejące Niebo musiał przyznać, że młodszy zadaje dosyć ciekawe i trafne pytania. Kocur odczekał jeszcze moment, by upewnić się, że czarny nie ma dalszych wątpliwości, po czym kontynuował.
- Wiesz czym są Zgromadzenia?