Logo Artemidy
Trening Czarnej Łapy
#31
Ciemniejące Niebo zaczynał się zbierać w sobie. Pozbył się Czarnej Łapy ze swojego grzbietu i tym razem dla odmiany to on zaskoczył młodszego. Przynajmniej nie musiał się martwić, iż czarny nie będzie wiedział co robić, jeśli kiedyś znajdzie się w podobnej sytuacji. Kocur początkowo chciał po prostu podnieść się i cofnąć, pozwolić pozbierać mu się z gleby i ponownie zaatakować, jednakże porzucił ten pomysł. Chciał wiedzieć, czy Czarna Łapa wcześniej go słuchał i zastosuje się do jego wcześniejszych rad, zatem przygniótł go do ziemi i trzymał. Podda się, odpuści? Przyzna do porażki? Otóż nie, gdyż syn Mysiego Kroku zaczął się szarpać i na domiar złego kopać. Śmiało mógłby konkurować z koniem, czy jakimś innym kopytnym zwierzęciem walczącym o życie. Ciemniejące Niebo zagryzł zęby, chcąc mimo wszystko przytrzymać młodszego. Po dwóch czy trzech uderzeniach serca puścił go, cofając się jednocześnie o kilka kroków. Tym razem czekał. To jeszcze nie koniec, chciał wiedzieć jak długo Czarna Łapa zdoła dotrzymywać mu pola.

Co tu dużo mówić... Ciosy Czarnej Łapy co prawda nie należały do najmocniejszych, trafiały za to celnie. Na tyle celnie, iż szary kocur wycofał się z kilkoma niezłymi siniakami na brzuchu i łapach. Jeden przyduszony, drugi posiniaczony. Uznajmy to za 1:1, żeby ratować honor wojownika.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#32
Udało się? Udało się! No... nie do końca, ale też nie było źle! Terminator zaczął coraz to bardziej się wczuwać, nawet mu się to spodobało... Zapewne jakby do gry weszły pazury i kły, podobałoby mu się to o wiele mniej.
Kiedy tylko poczuł, że wojownik odsunął się od niego, zaprzestał wierzgania i przekręcił się na brzuch. Co teraz ma robić? Ponownie atakować? Ciemniejące Niebo nic nie mówi, ale i nic nie robi! Może o sygnał by walkę kontynuować? Uznajmy, że tak. Czarna Łapa przeturlał się jeszcze raz, a gdy znalazł się pod przednimi łapami wojownika, uderzył w nie. Możliwość, że szary kocur straci równowagę była... mała? Mimo wszystko zapodał cios swoimi przednimi łapami.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#33
Uważnie obserwował poczynania Czarnej Łapy. Obserwując jego zaciętość powoli zaczynał odczuwać coś, czego doświadczał bardzo rzadko - dumę. Młodszy wcześniej nie popisywał się wiedzą ani inicjatywą, lecz walczył lepiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać, a to właśnie walka była w tym wszystkim najważniejsza. Kodeks i inne zasady można wykuć na pamięć. Zachowanie zimnej krwi i szybkie myślenie nie było takie proste do opanowania. Z czystym sercem przyznawał, iż Czarna Łapa, jeśli tylko będzie się starał, wyrośnie na naprawdę dobrego wojownika.
Gdy ciemnofutry przeturlał się i ponowił atak, syn Jaśniejącego Pazura podniósł łapę, która wykonała szeroki łuk w powietrzu i pomknęła prosto w stronę jego głowy.

Atak obydwu udał się całkiem dobrze. Sekundę przed tym, nim Czarna Łapa zdołał dosięgnąć celu, łapa szarego uderzyła go w kark. Na pewno zabolało, lecz nie zniwelowało ataku młodszego, było na to po prostu za późno. Jedna łapa Ciemniejącego Nieba wciąż była uniesiona, za to druga została podcięta. Kocur runął do przodu, prosto na swojego ucznia. Kolejne siniaki dołączą do kolekcji dla obu stron. Biedny syn Gilowego Gardła już drugi raz został przygnieciony, zaś szary znów stracił równowagę.

Ciemniejące Niebo czym prędzej sturlał się z Czarnej Łapy i wstał. Na wszelki wypadek odskoczył jeszcze do tyłu. Był obolały, najbardziej bolał go brzuch, gdzie oberwał kilkoma kopniakami, jednakże nie było to nic groźnego. Cóż, na szczęście tym nie będzie musiał zawracać Łososiowej Łusce głowy.
- Na pierwszy raz wystarczy, Czarna Łapo - powiedział szybko, nim młodszy kolejny raz zdążył go zaskoczyć. Otrząsnął sierść z brudu, który przykleił się do jego ciała, gdy oboje turlali się po ziemi i siłowali. Obdarzył swojego ucznia nie tyle spojrzeniem, ale nawet uśmiechem pełnym aprobaty.
- Poradziłeś sobie naprawdę dobrze. Gotów jestem pomyśleć, że to nie była Twoja pierwsza walka. Czy masz jakieś pytania co do dzisiejszego dnia?


Jeśli nie, to zacznij od razu nowy dzień. ^^
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#34
Szara łapa, w którą celował, została poderwana do góry, co znaczyło, że już za chwile uderzy w chuderlawe ciało terminatora. Bądź została tylko podniesiona, by uniknąć ataku czarnego, po kilku sekundach przekonał się, że było to tym pierwszym. Poczuł ból na karku, a kiedy udało mu się trafić w drugą łapę, po jego ciele przeszedł dreszcz, akurat w tym momencie, kiedy szary wojownik po raz drugi znalazł się na młodziku. Ponownie chciał zacząć wierzgać, kopać, pchać, szamotać się, jednak nie musiał posuwać się do tego, bo wojownik sam sturlał się z jego przygniecionego ciałka. Terminator podniósł się na cztery łapy i kiedy chciał ponownie zaatakować, Ciemniejące Niebo się odezwał, czy to koniec? Jak mu poszło?! Na jego pyszczku z chwili na chwilę, pojawiał się coraz to większy uśmiech.
- Czyli poszło m-mi dobrze?! - naprawdę nie było źle?! Dał radę?! Jak wróci do obozu od razu pobiegnie do mamy, musi jej się pochwalić dzisiejszą walką!
- Nie - odparł zgodnie z prawdą. Nie było pytań, przynajmniej na obecną chwilę, na pewno jak jakieś się pojawi zapyta.

***

Kolejny dzień treningu. Tym razem opuścił obóz o wiele odważniej, choć jego krok w dalszym ciągu był bardzo ostrożny i prawie bezgłośny, szedł o wiele śmielej. Ten dzień będzie równie owocny jak poprzedni! Bo z tego co zrozumiał w walce poszło mu całkiem, całkiem dobrze.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#35
- Było doskonale - przyznał zgodnie z prawdą. Jeszcze wiele przed nimi, lecz jak na pierwszy raz...pochwały były w pełni uzasadnione, a jakby tego było mało miał wrażenie, iż terminator nareszcie zaczyna nabierać odwagi i śmiałości. Wystarczyło nieco go pochwalić i docenić jego zapał, by podnieść chociaż odrobinę jego samoocenę. Ciemniejące Niebo zaczynał podejrzewać, iż Czarna Łapa do tej pory żył w cieniu swego rodzeństwa, nikt go nie zauważał, nie poświęcał mu nawet chwili uwagi, przez co ten zaczął uważać się za bezużytecznego. Cóż, przy takim rodzeństwie, które pewnie nie dawało mu spokoju, obecna sytuacja wcale go nie dziwiła, o ile oczywiście jego domysły okazały się słuszne.
Szary kocur zakończył trening na dziś, wspólnie z synem Mysiego Kroku wrócił do obozu.

~ ~ ~ ~ ~ ~

Tym razem to Czarna Łapa był pierwszy, szary pojawił się wkrótce po nim. Skinął mu głową w geście powitania. Wypatrywał w nim oznak zmęczenia lub niechęci, lecz na próżno. Nie sądził, by coś mogło przeszkodzić im w dzisiejszym treningu, a nawet jeśli... W przyszłości nikt nie będzie się nad nim litować, jeśli kocurek będzie zmęczony czy poobijany po jakimś sparingu. On też nie zamierzał tego robić. Przerobili już początki walk, granice poznane, część kodeksu również. Czas na kolejny punkt.
- Mam nadzieję, że jesteś dziś wypoczęty. Jeśli nic nam nie przeszkodzi, nauczę Cię polować - poinformował młodszego i usiadł sobie wygodnie na zimnym podłożu. Tak, tradycyjnie najpierw porozmawiają i przerobią to wszystko teoretycznie. Dopiero później Czarna Łapa będzie mógł się czołgać w śniegu i gonić za myszkami. Bez kilku odpowiednich rad i tak niczego nie osiągnie.
- Jak możesz się domyślić kodeks zawiera kilka praw dotyczących polowań. Po pierwsze nie możesz tego robić na terytoriach innego klanu. Zabijamy by przeżyć, nie dla zabawy, podobno powinno się też za każde udane polowanie podziękować Gwiezdnemu Klanowi. - Co nie do końca mu się podobało, gdyż w końcu to on ganiał po lasach i zabijał, nie Gwiezdny Klan. Chyba, iż tak naprawdę dziękował za bezpieczeństwo i brak obecności lisów bądź innych okropieństw które mogły go zaatakować. Nieważne zresztą. -Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami, zaś sami terminatorzy nie mogą jeść, dopóki tego nie zrobią. Pytania?
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#36
Polować? Ponownie przeszły go ciarki. Uganianie się za zwierzyną, a następnie jej zabijanie. To było takie... dziwne. A jednocześnie tak brutalne, ale potrzebne. Zupełnie jak walka, podczas niej nie obchodzi nas czy przeciwnik ma rodzinę, chcemy przeżyć, a żeby przeżyć trzeba wygrać. Jak widać taki już los, że więksi i silniejsi sieją postrach u tych słabszych i mniejszych.
- Dobrze... - odpowiedział krótko, a jego uszy przyległy do czaszki. Nieśmiało posadził się naprzeciw mistrza, czyli na początek teoria? Podniósł zaciekawiony wzrok na wojownika, czego to on się teraz dowie?
- J-ja-jak zjem przed s-starszyzną i kociakami. C-co się stanie? - każdemu może się zapomnieć, prawda? Albo będzie w takim stanie, że bez zjedzenia czegoś nie będzie miał siły biegać za zwierzyną, co wtedy? Może złamać reguły kodeksu, czy kurczowo się jej trzymać?
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#37
Dzielnie starał się ignorować oznaki niepewności czy nawet strachu Czarnej Łapy. Młody walki też się bał, a poszło mu świetnie i szary miał nawet wrażenie, że pod koniec syn Gilowego Gardła był z siebie zadowolony, niemalże szczęśliwy - o ile nie przesadzał z tym ostatnim. Nie wątpił jednak, że tym razem będzie podobnie, jeśli tylko w paradę nie wejdzie im jakieś złośliwe zębate paskudztwo.
Posłał młodszemu pełen otuchy uśmiech i zabrał się za tłumaczenie. Musiał przyznać, iż zadał trafne pytanie, można nawet powiedzieć, że najważniejsze.
- Na pewno dostaniesz upomnienie od jakiegoś wojownika, niewykluczona będzie kara w postaci dodatkowego polowania. Albo będziesz musiał sprzątać czyjeś legowiska, wymieniać mech. A jeśli sytuacja będzie się wciąż i wciąż powtarzać, to może się tym zainteresować ktoś... ważny. - Ciemniejące Niebo obrzucił go przenikliwym spojrzeniem. Miał nadzieję, że Czarna Łapa daruje sobie tego typu akcje i nie będzie go zmuszał do dawania mu kary, niczym niesfornemu kociakowi, którym już dawno przestał być. Tak naprawdę wątpił, by taki Świetlik zainteresował się takim małym wykroczeniem, lecz Mak to co innego. Skoro wyrzuciła kogoś za pyskowanie czy tam złe zachowanie na treningu, lepiej nie ryzykować z czymkolwiek.
- Po prostu staraj się tego nie robić. Nikt nie odgryzie Ci łap jeśli się zapomnisz, będziesz naprawdę bardzo, bardzo głodny lub polowanie tego dnia po prostu Ci nie wyjdzie... grunt żeby nie zdarzało się to zbyt często. - Ciemniejące Niebo chciał jeszcze dodać, żeby syn Gilowego Gardła nie robił tego, gdy w pobliżu kręcą się wojownicy, zwłaszcza tacy, dla których kodeks jest czymś świętym i są na jego punkcie przewrażliwieni, ale uznał to za coś tak oczywistego jak słońce na niebie. Darował sobie. Czarna Łapa był jego pierwszym terminatorem i szary oczekiwał, że będzie błyszczał. Przynajmniej dopóki nie zostanie wojownikiem, bo wtedy Ciemniejące Niebo nie będzie musiał ponosić już odpowiedzialności za jego czyny.
Szary podniósł się i machnął ogonem, dając tym samym sygnał młodszemu. Poprowadził go w kierunku Łabędzich Gniazd - tam, gdzie kiedyś sam uczył się łowić ryby razem z Batek i Płotką. Uznał to za podstawę, coś co każdy kot z Klanu Rzeki powinien potrafić. Nie przejmował się faktem, iż brzegi mogą być zamarznięte. Zazwyczaj wystarczą dwa lub trzy porządne uderzenia łapą, by skruszyć lód i zyskać dostęp do wody.
- Na początek będziesz łowić ryby. - Darował sobie pytanie czy Czarna Łapa może na ten temat coś wiedzieć. Znał odpowiedź. - To nie jest skomplikowane. Wystarczy, że włożysz do wody łapę, koniuszek ogona albo jedno i drugie i będziesz po prostu czekał. Najważniejsze żebyś zachował ciszę i bezruch. Gdy ryba podpłynie wystarczająco blisko uderz łapą i wyrzuć ją na brzeg, a jeśli zacznie uciekać, to daruj sobie pościg. I tak jej nie złapiesz, tylko się zmęczysz i zmoczysz. - Albo utopisz, jeśli nie potrafisz zbyt dobrze pływać. - Możesz zaczynać - dodał, gdy dotarli do celu. Ciemniejące Niebo usiadł sobie spokojnie na zmarzniętej glebie i rzucił Czarnej Łapie wyczekujące spojrzenie.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#38
Dodatkowe polowanie? Wymienianie mchu w legowiskach? To wszystko przez jedno, malutkie nagięcie Kodeksu? Przecież każdy może być głodny i z pustym brzuchem nie być w stanie biegać za piszczkami. Pokiwał jednak głową, no cóż, trzeba się dopasować.
- Ty t-ta-tak niekiedy r-robisz? - chyba każdemu się zdarzyło co najmniej raz przekąsić coś przed polowaniem, bądź przed starszyzną czy kociakami.
Łowienie ryb? To chyba nie jest aż tak trudne jak uganianie się za królikami, bądź skakanie za ptakami. Chociaż pogoda nie była za ciepła, co świadczyło o tym, że woda również do takowych nie należy. Ale co się nie robi dla nowych umiejętności?
- A j-jak wpadnę d-do wody? - przecież to też może się wydarzyć! A wtedy się utopi w lodowatej wodzie, a jeśli uda się wyjść na brzeg zapewne złapie jakiś kaszelek, bądź inne wstrętne choróbsko.
Wziął głębszy wdech i na długich łapach, ruszył w stronę zbiornika wody. Cichutko zajął miejsce przy brzegu, spojrzał jeszcze kątem oka na mistrza, chciał się upewnić czy aby na pewno dobrze to robi, następnie zanurzył jedną łapę, powstrzymując się od wzdrygnięcia. Ta woda rzeczywiście jest zimna! Nawet bardzo zimna.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#39
Halo, przecież właśnie mu powiedział, że jeśli polowanie nie wyjdzie i mimo tego weźmie coś ze stosu zdobyczy, to nikt go nie okrzyczy. Słuchaj mnie, Czarna Łapo! Ale nawet jeśli kocurek wziął to sobie do serca i będzie traktował nie mniej poważnie, niż inne zasady kodeksu, to krzywda mu się nie stanie. Im lepiej będzie się zachowywał, tym szybciej zostanie wojownikiem. Bo chyba tego chciał... prawda?
- Pewnie, że tak. W Porze Nagich Drzew jest mniej zwierzyny. Często kończy się to gonieniem przez cały dzień za wychudzonymi wróbelkami, które ostatecznie zdążą uciec. Grunt że się staram. - Gdyby mógł wzruszyłby teraz ramionami. W Klanie Rzeki mieli z tym wszystkim trochę lepiej. Nie było starszyzny, kocięta Paprociowego Kwiatu były już praktycznie terminatorami. Jeszcze kilka dni i nie będą musieli sobie zawracać głowy pierwszeństwem najmłodszych i najstarszych.
- To Cię wyłowię - odpowiedział. Nauczy go pływać, gdy zrobi się nieco cieplej. Na chwilę obecną mógł liczyć na jego zdrowy rozsądek. Jeśli Czarna Łapa nie będzie próbował gonić za swoją zdobyczą, to pozostając na brzegu raczej się nie utopi. Było tam po prostu trochę za płytko.
Ciężki usiadł sobie wygodnie i obserwował terminatora. W odpowiedzi na jego pytające spojrzenie skinął mu szybko głową. Na chwilę obecną robił wszystko dobrze, teraz wystarczyło tylko czekać. Jeśli Czarna Łapa zaczął się wiercić i próbował się odwrócić, napotkałby dosyć ostre spojrzenie swojego mistrza. Każdy musiał przez to przejść i nauczyć się chociaż odrobiny cierpliwości, chociaż zdaniem szarego byłaby to świetna okazja do nauczenia się spać na siedząco, gdyby tylko nie ta lodowata woda.

Mijały minuty i nic się nie działo. Żadna nawet najmniejsza rybka nie zainteresowała się łapą czarnego kocura. Prawdopodobnie wszystkie skryły się na dnie i musiało minąć nieco czasu, nim któraś w ogóle zauważy obecność czegoś "apetycznego" na brzegu.
Drobne chmurki przesuwały się po niebie, ptaszki ćwierkały, a czas mijał. Aż tu nagle w wodzie coś się poruszyło. Czarna Łapa najpierw dostrzegł błysk łusek, od których odbiło się światło słońca, później już całą, dosyć sporą rybę. Na chwilę obecną zatrzymała się w bezpiecznej odległości, wyraźnie się wahając. To podpływała nieco bliżej, to szybko wycofywała się, jakby coś ją zaniepokoiło. Wszystko zależało teraz od reakcji syna Gilowego Gardła.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#40
Jego oczy rozszerzyły się momentalnie, chciał wyciągnąć łapę z wody i odskoczyć kawałek. Ale został na miejscu, w dalszym ciągu w bezruchu, rybka była za daleko – przynajmniej mu się tak wydawało – był tego zdania, że gdy tylko się za bardzo nachyli wyląduje w wodzie, odgoni tym samym wszystkie rybki, a sam nabawi się jakiegoś choróbska. Albo co gorsza, UTONIE! W takich chwilach słowa, że jest na to za płytko, ulatywały mimo uszu.
Czekał, albo rybka podpłynie bliżej, albo zniknie z jego pola widzenia, a on dalej będzie musiał czekać na jakąś inną chętną.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#41
Czarna Łapa podjął dobrą decyzję - nie atakował, tylko czekał na dobrą okazje. Ryba podpływała coraz bliżej aż w końcu zaczęła skubać łapę młodego kocura. Najpierw delikatnie, później coraz mocniej, jak gdyby faktycznie miała ją zjeść. Jakby tego było mało nieopodal pojawił się drugi, nieco mniejszy okaz. Jeśli kocurek postanowił poczekać jeszcze chwilę, to jego łapę zaczęły skubać obie ryby. Rybi Przyjaciel znany także jako Czarna Łapa miał teraz całkiem spore pole do popisu.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#42
Decyzja przez niego podjęta okazała się być dobra, cóż za wyśmienita wiadomość! Zacisnął szczękę, przygryzając tym samym język. Rybka, skubiąca koniuszek jego łapy, robiła to w zabawny sposób, a uczucie wręcz wymuszało śmiech, jednak nie mógł sobie na to pozwolić, musi być cicho, tak jak polecił mu Ciemniejące Niebo.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie druga ryba, która wszystko skomplikowała. Czarny zestresował się odrobinę, o tym nie było mowy! Dwie ryby?! On nigdy nie złapał nawet jednej! A tu mu Gwiezdni rzucają pod nos aż dwie! Tyle wojowników w klanie, którzy nie pogardziliby takim prezentem, zapewne złapaliby obie rybki bez większych problemów!
Ale cóż zrobić, Rybi Przyjaciel, był tylko jeden.
Postanowił podjąć próbę wyłowienie obu rybek, tylko pytanie jak się do tego zabierze? Pierwsze co przyszło mu do głowy, to machnięcie drugą łapą (tą nie zanurzoną w wodzie) i złapanie nią tej mniejszej z rybek. Natomiast tą, która aktualnie jest „spożywana” przez przyjaciółki Czarnego, złapać większy okaz. Oczywiście chciał nabić rybki na swoje pazurki, a potem szybkim ruchem wyrzucić na brzeg.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#43
Rybi Przyjaciel okazał się dosyć miernym kolegą, gdyż udało mu się bliżej zapoznać tylko z tą mniejszą rybą. Druga zdążyła się ulotnić, zniknęła w głębinach nim ta pierwsza zdążyła zapoznać się ze zmarzniętą ziemią i powierzchnią. Za to Czarna Łapa stracił równowagę. Posługiwanie się obiema łapami to nie najlepszy pomysł, w końcu trzeba się jeszcze opierać czymś o podłoże. Młody miał szczęście, że znajdował się na brzegu i bardziej się po prostu pochlapał niż poważnie zmoczył.

Obserwował poczynania Czarnej Łapy. Podniósł się i powoli podszedł do szamoczącej się na brzegu ryby. Karaś? Płotka? Jakiś okoń? A co za różnica. Przygniótł ją łapą, by przypadkiem nie udało jej się uciec i poczekał aż Rybi Przyjaciel do niego podejdzie.
- Dobij - nakazał krótko i puścił duszącą się rybę. - Następnym razem celuj w te większe okazy. Łatwiej je trafić, no i jest więcej jedzenia. Jak na pierwszy raz było całkiem nieźle - pochwalił go i dopiero teraz zorientował się, że Czarna Łapa jest nieco mokry. Zmarszczył czoło. To mogło im pokrzyżować plany na dzień. Łowić kolejnych ryb już mu na pewno nie każe, gdyby młodszy przemarzł jeszcze bardziej skończyłby z przeziębieniem czy jakąś grypą.
- Jesteś w stanie jeszcze pobiegać za ćwirkami i piszczkami, czy wolisz wrócić do obozu i się ogrzać? - Ufał, iż Czarna Łapa będzie w stanie sam ocenić swoje siły i odporność. Poza tym nie bardzo zwrócił uwagę na mały upadek, który tamten zaliczył - to tyle w temacie ewentualnego ratunku i wyławiania, o którym wcześniej wspominał. Ups.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#44
Po jego ciele przeszły ciarki. Pomimo iż jego wpadnięcie do wody, bardziej przypominało ochlapanie, cały ten chłód sprawił, że młody zadrżał kilkukrotnie. Ta mniejsza z jego przyjaciółek wyleciała na brzeg, natomiast ta większa uciekła w popłochu. Wskoczył na brzeg i otrzepał się z lodowatej wody. Potem doskoczył do rybiej przyjaciółki i wypełniając polecenie, dobił ją.
- Z-za-zapamiętam - pokiwał głową i po raz kolejny się otrzepał. Skupił wzrok na wojowniku, czekał na kolejne polecenie, może ponownie będzie musiał coś złowić? Albo zajmą się czymś innym?
- Dam r-ra-radę - zapewnił. Nie chciał przerywać teraz, kiedy już mu tak dobrze szło! Będzie kontynuował. Nawet jak ma to być polowanie, ganianie zająców, bądź skakanie na ptaki.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#45
Czymś innym. Ryb na dzisiaj mieli już dość, poza tym to żadna filozofia. Wystarczy być cierpliwym, wystarczająco szybkim i nie pozwolić się utopić.
- Jeśli polujesz na więcej niż jedną zwierzynę, te martwe musisz gdzieś schować, najlepiej zakryć ziemią lub śniegiem w takim miejscu, żebyś w drodze powrotnej je znalazł. Zapach krwi zwabia drapieżniki - polecił i odczekał, aż Czarna Łapa zastosuje się do jego słów. Przy okazji ocenił jego stan spojrzeniem. Nie wyglądał na bardzo mokrego, powinien dać radę trochę pobiegać, ponadto w tej sposób na pewno się rozgrzeje. Oby tylko nie spotkali żadnego lisa lub borsuka na swojej drodze.
- Najpierw pozycja. Pamiętaj, żebyś poruszał się cicho. Zerkaj zawsze pod łapy i uważaj na otoczenie. Gałązki, suche liście... niekiedy wystarczy najcichszy szmer, by spłoszyć ofiarę. Poruszaj się pod wiatr, inaczej zwierzyna wywęszy Cię i ucieknie, nim zdążysz się obejrzeć. Musisz też uważać, żeby nie dać się zauważyć. Trzymaj się przy ziemi, idź na ugiętych łapach, ale nie szuraj brzuchem po ziemi, tak samo sprawa ma się z ogonem. Polegaj na swoich zmysłach, Czarna Łapo. Nasłuchuj, obserwuj, węsz. To wszystko pomoże Ci zlokalizować zwierzynę i skutecznie się do niej zbliżyć. Jeśli będziesz wystarczająco blisko, zaatakuj. - Ciemniejące Niebo starał się wytłumaczyć wszystko młodszemu. Miał nadzieję, iż syn Gilowego Gardła nadąży i wszystko zapamięta, albo przynajmniej spróbuje to zrobić. Kocur kiwnął młodszemu głową i zaczął się oddalać. Czarna Łapa mógł zacząć tu i teraz, podczas gdy on znajdzie sobie jakieś dobre miejsce, z któego będzie mógł obserwować terminatora i w ewentualności ruszyć mu na ratunek.
- A, jeszcze jedno - przypomniał sobie, gdy zrobił już kilka kroków. - Jeśli natkniesz się na lisa, borsuka, psa, czy cokolwiek, co będzie miało zęby i pazury większe od Ciebie, nie wdawaj się z nimi w walkę. Wycofaj się po cichu i oddal, a jeśli zostaniesz zauważony uciekaj jak najszybciej. - Z tym jakże optymistycznym ostrzeżeniem Ciemniejące Niebo zniknął Czarnej Łapie z oczu. Przyczaił się gdzieś w pobliżu i obserwował podopiecznego.
[Obrazek: WAkbW0Q.png]
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości