Logo Artemidy
Podmokły Brzeg
Węglowy Pył wybrał się na polowanie, już jakiś czas po tym, jak był na jednym z przydzielonych patroli. Przy okazji nieco spacerował, starając się znaleźć cień wśród wysokiej roślinności na łąkach i polanach Klanu Wichru. Było mu naprawdę gorąco, choć zdawał sobie sprawę, że może być jeszcze gorzej. Pomyślał nawet, że mógłby wejść do wody, ale szybko wybił sobie ten pomysł z głowy. Nie było chyba za bardzo gdzie, chyba że chciałby zacząć taplać się w Czarnym Ogonie czy Leśnej Sadzawce. Może w pewnym sensie z taką myślą gdzieś z tyłu głowy skierował się w stronę granicy z Klanem Rzeki? Oczywiście nie zamierzał wchodzić na ich tereny, broń Gwiezdny Klanie, ale jakoś po prostu łapy go tam przywiodły.
Znalazł się przy Podmokłym Brzegu, przy którym również usiadł i spojrzał na taflę wody. Zapewne można by tu łowić ryby, bo to jeszcze część terenów Klanu Wichru, ten niewielki skrawek. Gdyby jeszcze potrafił.. Szkarłatny Zachód kiedyś nauczyła go pływać, co oczywiście dalej pamiętał. Od tego czasu nie próbował tego ponownie, choć chciałby. Tylko gdzie? Przy Króliczych Norach i Śliskich Skałkach za terenem Klanu Rzeki i Gromu może być niebezpiecznie, nie chciałby iść tam sam. Pogrążony w myślach po prostu siedział przy rzece i obserwował jej spokojny nurt, przy okazji wyczulając zmysły. Kto wie, czy nie zjawi się w pobliżu jakaś kaczka do upolowania.

[Przebiśniegowa Łapa]
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kaczką może nie był, ale zjawił się w pobliżu, więc w połowie Węglowy Pył go wywołał.
Przechadzał się bowiem zwyczajnie, po terenach, próbując znaleźć sobie jakiejś miejsce w którym mógłby się położyć i po prostu zasnąć na wieki z powodu panującego dookoła gorąca. Jakim cudem koty od wielu pokoleń przeżywały porę zielonych liści zwyczajnie nie przegrzewając się w dosłownie dwa uderzenia serca? Cóż, urodził się porą opadających liści, więc niemal od razu hartowała go chłodna, wręcz lodowata pogoda, a on jakoś się jej przeciwstawiał z powodu długiego futra. Potem nadeszła łagodna, chłodna pora nowych liści, która dopiero z czasem przerodziła się... w to. Naprawdę - jak można było żyć w takich warunkach? Normalnie funkcjonować? Nie wiedział. Może, ale tylko może, tak hipotetycznie - gdyby urodził się z krótkim futrem żyłoby mu się lepiej? Tego nie wiedział, ale w sumie chętnie by się dowiedział. Lubił swoje długie, czarno-białe futro, ale pielęgnacja jego... O zgrozo. Czasem potrafił zacząć z samego rana, a kończył wieczorem. No, dobra, może bez przesady, ale zdecydowanie zajmowało to większość dnia, szczególnie że należał do sztuk bardziej pedantycznych i co zauważył na siebie chociaż najmniejsze zakurzenie to od razu musiał to poprawić, nie?
Chociaż teraz wyglądał bardziej jak siedem nieszczęść, gdy to wędrował tak przez tereny. Nie lubił wody. Nie znosił jej. Teraz jednak skierował tam kroki. Nie po to, by się wykąpać, absolutnie, nadal brzydził się wody i nie zamierzał w niej stawiać ani jednego paluszka. Miał nadzieję, że nieco chłodniejsza bryza znad rzeki ukoi jego cierpienia. No i wtedy właśnie jego oczom ukazał się czarny kocur, z którym niegdyś, dawno temu miał okazję porozmawiać. A ponieważ właśnie przeżywał gehennę... Zdecydował się podejść. Usadowił się niedaleko Węgla, jednak z zachowaniem odpowiedniej odległości, tak o co najmniej jedną lisią długość, po czym kiwnął mu delikatnie głową, żeby nie było że jest niewychowany, chociaż pewnie Porywista Gwiazda mógłby uznać inaczej, po czym sam wpatrzył się w rzekę, nieco wysuwając pysk do przodu i licząc na chłodniejsze podmuchy wiatru.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kaczka czy Przebiśniegowa Łapa - może to nie robi za bardzo różnicy? Węglowy Pył wpatrzony był w nurt rzeki, zupełnie jakby miał głowę w chmurach, jednakże w rzeczywistości czuwał. Czuwał, więc zdał sobie sprawę z tego, że ktoś się zbliża. Odkąd borsuk rozszarpał mu łapę, przy przechadzkach i polowaniach po terenie starał się być bardzo ostrożny. W przeciwnym wypadku może zdarzyć się tragedia, a Węglowy Pył nie chciał dwa razy popełnić tego samego błędu. Bo przy tym borsuku nie był wystarczająco ostrożny, prawda?
- D-dzień dobry, Przebiśniegowa Łapo - przywitał się, kiedy zdał sobie sprawę, że ma do czynienia właśnie z czarno białym terminatorem. Zdążył już z nim porozmawiać wcześniej. Nieco ciekawiło go, czy kocur zmienił się jakoś od tego czasu, ale nie za bardzo miał odwagę, aby zacząć jakoś rozmowę. Nie uważał też, że jest to jakiś mus w tej sytuacji - spokojne siedzenie nad rzeką przecież też jest w porządku - przynajmniej zdaniem czarnego wojownika. Tak więc Węglowy Pył po przywitaniu się z terminatorem po prostu siedział dalej i wciąż obserwował spokojny nurt wody, korzystając z chłodu, jaki przynosiła ze sobą rzeka.
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No cóż, w sumie faktycznie nie było większej różnicy - może poza jedną, najbardziej znaczącą - Przebiśnieg jeszcze nie dostał skrzydeł, nie chodził tylko na dwóch nogach, nie miał dzioba, nie zaczął kwakać i nie miał piór. Poza tym, mało się różnili. Bowiem z Przebiśniegiem, zależnie od tematu, bądź tego jak bardzo rozmowny był drugi kot... Cóż, można się było tak dogadać jak z kaczką. Dosłownie i w przenośni - co prawda, jeszcze nie kwakał w odpowiedzi, ale czasami zwyczajnie milczał, albo uciekał od towarzystwa, które plotło same bzdury.
- Czy ja wiem czy dobry - prychnął, rzucając krótkie spojrzenie w niemal bezchmurne niebo. Dla kogo dobry dla tego dobry, dla czarno-białego w żaden sposób nie można go było tak nazwać. W czym był bowiem niby dobry? Z tego że piekło zstąpiło na ziemię? Cóż, co prawda Przebiśnieg nie mógł sobie takiego skojarzenia wymyślić, ale niewątpliwie był blisko, bowiem czuł, jakby jego skóra zaczęła już skwierczeć pod tą masą futra i niedługo taka kaczka mogłaby sobie na nim smażyć jajka, których nie chciała.
A ponieważ on sam nie należał do kotów bardzo rozmownych, to po chwili sam zamilkł, nie zamierzając jakoś specjalnie ciągnąć tematu z tylnej części ciała, bo wszystko co chciał już od Węgla wyciągnął tę parę księżyców temu. A póki nie miał on pod opieką żadnej z jego sióstr, bo obie wykitowały, jedna w lecznicy, druga nie wiadomo gdzie, to chyba nie miał do niego większych spraw.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No może, to przecież takie minimalne różnice. Co tam jakiś dziób, pióra i do tego skrzydła. Drobne elementy, a poza tym dziewięćdziesiąt procent podobieństwa. Nie do odróżnienia! Chociaż, w zasadzie to na kaczkę Węglowy Pył by zapolował, zaś na Przebiśniega już nie za bardzo.
- Um - nie wiedział za bardzo, co ma odpowiedzieć, słysząc odpowiedź terminatora. Może inaczej - w ogóle się nie spodziewał tego typu odpowiedzi i nie miał pojęcia, jak w takiej sytuacji zareagować. Machnął nerwowo ogonkiem, potrzebując paru uderzeń serca, aby nad tym wszystkim pomyśleć.
- Cz-czemu uważasz, że nie jest dobry? - zapytał w końcu ostrożnie. Nie miał pojęcia, o co może chodzić, nie chciał też na siłę do czegoś dochodzić, więc jakby Przebiśniegowa Łapa nie odpowiedział, to Węglowy Pył nie miałby nic przeciwko. Nie musi w końcu nic mówić na ten temat. Niczego więcej nie powiedział, więc czekał na ewentualną odpowiedź kocura. W dalszym ciągu obserwował przyrodę wokół i napawał się jej obecnością. Wszystko było takie piękne, zielone - potrafił to docenić, naprawdę! Jeszcze chwila, a sam uśmiechnąłby się do siebie pod nosem, patrząc na otoczenie, jednak powstrzymał się, wiedząc, że jest tu jeszcze Przebiśniegowa Łapa. A skoro u niego dzień może nie być zbyt dobry, to nie uznał czegoś takiego za odpowiednie w tej sytuacji.
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No cóż - jakby nie patrzeć mógłby na niego zapolować, ale jakby się ktoś o tym dowiedział, to nieco gorzej, nie? Znaczy, jakby to odpowiednio zamaskować... Hm. To nie byłby taki zły pomysł, żeby zrobić to z pewną kotką. A przynajmniej najpewniej tak pomyślałby Przebiśnieg, gdyby ktoś naprawdę chciał go porównać do kaczki. Zaraz po tym, jak okrutnie by się oburzył że jak można go porównać do jakiegoś głupiego ssaka. Bo w końcu był, tym, no, Przebiśniegiem, najlepszym przyszłym wojownikiem klanu Wichru. A to, że póki co jeszcze był terminatorem, to cóż, kwestia czasu, nie? W końcu dorwał się do niego PRZYWÓDCA. Aha...ha.
Strzepnął uchem, kątem oka zerkając w stronę Węgla, który widocznie początkowo nie mógł ubrać w słowa tego, co chciał powiedzieć, robiąc przy okazji jakieś "Um". No cóż, nie można oczekiwać po każdym wojowniku, że będzie umiał się od razu wysłowić, no nie? Na szczęście Węgiel szybko się poprawił, a przynajmniej na tyle, by zadać pytanie, z początkowym zająknięciem.
- A czemu miałby być dobry, skoro zaraz wszyscy spłoniemy żywcem? - spytał, poruszając wąsami, bynajmniej nie z rozbawienia, by po chwili odwrócić obojętne spojrzenie ku Węglowi, przy okazji zadając mu nieme pytanie "bo tobie niby nie jest gorąco, co?". Bo na przykład jemu nie pomagało nawet to, że nad rzeką faktycznie wiał nieco chłodniejszy wiatr. Nadal się gotował i dusił, modląc o to, by niedługo zaczęło padać.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeśli już ktoś miałby myśleć o polowaniu na kogoś, to raczej Przebiśnieg, a nie Węgiel. Na szczęście porównanie do kaczki mamy tylko i wyłącznie w tej narracji, a żadne słowa na ten temat nie ujrzą światła dziennego. I to bardzo dobrze, bo wtedy mogłoby się zrobić naprawdę dziwnie i nieprzyjemnie!
Dziwów ciąg dalszy. Wcześniej Węglowy Pył nie spodziewał się takiej odpowiedzi ze strony terminatora, teraz zaś.. Było to o wiele jeszcze bardziej niespodziewane. Zamrugał parę razy i otworzył szerzej oczy, początkowo nie wyłapując w ogóle żartu. Już przeszło mu przez myśl, że terminator mówi o prawdziwym spłonięciu żywcem! Zaraz jednak zrozumiał, co właściwie Przebiśniegowa Łapa miał na myśli i bynajmniej nie było to dokładne spłonięcie żywcem. Całe szczęście!
- Cóż.. Tutaj jest nieco lepiej. Może nie spłoniemy? Zresztą.. Cień i woda zawsze trochę pomagają - a do tego można próbować schować się w jakichś zaroślach, choć to już opcja nieco ekstremalna. Węglowy Pył czuł, że jest mu ciepło. Spojrzał na terminatora, myśląc, że ten ma na pewno gorzej - w końcu ma długie futro. Jeszcze w większości czarne!
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak miło, że niektóre rzeczy nie wychodzą poza narrację, prawda?
Strzepnął uchem, wypuszczając powietrze przez nos i zniżając nieco łeb, który zaczął mu już niemal ciążyć. Nie był przyzwyczajony do upałów, jak było już wcześniej wspomniane, więc teraz naprawdę walczył z samym sobą, żeby nie wyrwać sobie wszystkich kłaków, jakie miał, żeby było mu nieco lepiej. Pora zielonych liści dopiero się zaczęła, a Przebiśnieg już wiedział, że nie będzie jego ulubioną porą, jaką tylko udało mu się przeżyć. Zdecydowanie wolał tą opadających liści, albo tą nagich drzew, gdzie było o wiele chłodniej - szczególnie że tegoroczna nie była specjalnie mroźna, zdarzyło się tylko parę dni, w których koty niemal nie zamarzały, a tak była dość, hm, luźna. Może jakby było o wiele, wiele zimniej, to nie wypowiadałby się tak pozytywnie o tej konkretnej porze i narzekałby podobnie jak na tą, która górowała teraz? No, zobaczymy o rok. Albo nie. Huh.
Ale fakt, tutaj, nad rzeką, było nieco lepiej, przynajmniej wiatr nieco zawiewał i przynosił choć chwilowe ukojenie, nie było tu aż tak gorąco, jak choćby na całej reszcie terenów, gdzie nie było niemal żadnego drzewa, a słońce paliło niemiłosiernie. To musiał akurat przyznać Węglowi, ale nie zamierzał robić tego na głos, ot, tylko kiwnął niemal niezauważalnie głową, nie zdobywając się na nic więcej i znów kierując złociste spojrzenie na płynącą wodę, wzdychając cicho, cierpiętniczo. Niech no to słońce już zajdzie...
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Węglowy Pył miał już do czynienia z upałami wcześniej, nawet z tymi większymi niż teraz. Mimo tego zdążył już o tym zapomnieć w czasie dosyć chłodnej Pory Nagich Drzew. Miał już za sobą cały obieg pór roku, a jeszcze chwila, a będzie też i drugi. Jak ten czas naprawdę szybko płynie! Węglowy Pył w ogóle jakoś tego nie odczuwał. Wszystko to idzie naprawdę szybko i zaraz pewnie minie ten jego drugi obieg. Czy ta Pora Zielonych Liści jest jakaś szczególnie upalna? Ciężko było stwierdzić, bo najgorsze mogło dopiero nadejść. Na pewno za to mógł powiedzieć, że Pora Nagich Drzew była dosyć słaba. Co do reszty, to nawet się nie zastanawiał.
Wiatr przyjemnie muskał ich futro, a szum rzeki docierał do uszu Węglowego Pyłu (zapewne Przebiśniega też. Chyba), na który szczególnie zwrócił w tym momencie uwagę. Zdążył również zorientować się, że terminator nic nie odpowiedział na jego słowa. On sam nie za bardzo czuł potrzebę, aby coś jeszcze powiedzieć, a on na pewno nie był typem, który tak po prostu zacząłby o czymś gadać, więc kontynuował obserwację jakże ekscytującej rzeki.
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przebiśnieg nie miał większego doświadczenia jeśli chodzi o wysokie temperatury. To, czy ta, która panowała aktualnie to już upał, czy po prostu gorąc, czy może zupełnie naturalna temperatura dla tej pory to już zupełnie inna kwestia. Liczyło się, iż była to jedna z wyższych w ostatnim czasie, najpewniej zwiastując wyjątkowo gorącą, parną i upalną, oprócz tych paru momentów, w których będzie padało, bądź padało i grzmiało, porę zielonych liści. Dla kocura, dla którego była to pierwsza taka pora, już teraz było to nie do zniesienia, a co dopiero dalej, huh. Kto wie, może się przyzwyczai i za parę dni już nie będzie tak głośno narzekał, albo odwrotnie - znienawidzi te upały jeszcze bardziej i do jego głównych tematów do narzekania dołączy również pogoda? Kto wie, kto wie, jeszcze wszystko przed nami!
Chwilowo faktycznie nie było tak źle bowiem nad rzeką wiał przyjemny wiaterek, który rozwiewał nieco jego futro i powodowało, że nawet na chwilę zapominał, że jeszcze parę uderzeń serca po prostu błagał Gwiezdnych by go w końcu do siebie wzięli, skoro próbują go zabić takimi upałami. Sam nie zamierzał się póki co odzywać, bo nie był zwyczajnie kotem, który zagadywał na siłę, coby po prostu zagadać. Jakby cisza zrobiła się już nie do zniesienia, to ostatecznie znalazłby jakiś temat do zagadania, ostatecznie, ignorując to, że tutaj było aktualnie najprzyjemniej, zwyczajnie by sobie poszedł. Cóż, był dość tajemniczym tworem i czasami nawet userka nie wie o co mu chodzi i jak postąpi.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oj tam, od razu umierać z powodu tych upałów. Węgielkowi dokuczały one, ale na pewno nie prosiłby Gwiezdnych, żeby go do siebie zabrali z tego powodu. Wiedział również, że są koty, które mają gorzej od niego i o tym niestety też często myślał. W końcu ma krótkie futro, a taki biedny Przebiśnieg już długie. I co tu w takim wypadku zrobić? No nic się nie da!
Skoro terminator nie zamierzał się odzywać, to.. Węglowy Pył również. Nie potrafił zaczynać żadnej rozmowy za bardzo, zagadywać i wymyślać jakiegoś tematu. Nawet już pogadali o czymś najbardziej podstawowym, to znaczy o pogodzie. Ta niezręczna cisza nieco zaczęła go nawet niepokoić i nie wiedział, co miałby z tym faktem zrobić. Był jeszcze jeden temat, również bardzo pospolity, a mianowicie treningi. Prawie już coś by wydukał na ten temat, kiedy to nagle dostrzegł, że coś porusza się w rzece bliżej brzegu. Wychylił bardziej głowę, aby przyjrzeć się temu czemuś, a wtedy rozpoznał właśnie, że to jest.. Rak! Był dosyć spory i oczywiście miał charakterystyczne szczypce. Węgielek postanowił go obserwować, bo o próbie łapania nie było mowy, zresztą nawet mu to do głowy nie przyszło.
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No cóż. A więc zapadła między nimi cisza przerywana tylko szumem wody i śpiewem ptaków gdzieś niedaleko, ostatecznie zarechotaniem jakiejś żaby, ropuchy, czy co tam rechocze, Przebiśnieg absolutnie nie znał się na faunie rzecznej. I poznawać się nie zamierzał, a to że tu siedział było wynikiem tylko i wyłącznie tego, że było tu całkiem przyjemnie, nawet jeśli musiał dzielić to miejsce z Węglowym Pyłem. O wiele bardziej doceniłby moment, gdyby był tu sam, nienarażony na to, że ten się do niego odezwie, czy coś. Już nawet nieco przymknął oczy, zastanawiając się nad tym, czy rzucić jakimś głupim tematem, na przykład poobrażać rzeczniaków, którzy znajdowali się po drugiej stronie rzeki, gdy na spotkanie wyszedł im... Rak. No najprawdziwszy rak. Przebiśnieg otworzył szerzej oczy, wpatrując się w zwierzątko, które spacerowało po brzegu, niepewnie strzygąc uszami. Tak rzadko bywał nad rzeką, że kompletnie nie był w stanie powiedzieć teraz jak się ono nazywało - nie żeby chciał. Zerknął kątem oka na czarnego kocura, ale ten niespecjalnie kwapił się, by coś zrobić w tym kierunku. Zamierzał odejść zwierzynie? Łypnął jeszcze raz na raka, przyglądając mu sie uważniej. No, rybą to to nie było, bo łaziło po brzegu, miało nogi i... Ostre coś. Och. Czyżby dlatego Węgiel nawet nie poruszył wąsem, żeby go złapać? Prychnął, prostując nieco przednie łapy.
- Czyżby rybojady przestały gustować w rzecznych pokarmach, że przedostają się one aż do nas? - rzucił, ni to poważnie, ni to żartobliwie, choć wyraz jego pyska nadal był obojętny, gdy to wpatrywał się złocistymi oczami w rzecznego przybysza. Widział czasami, choć rzadko, na stosie rybkę, czy dwie, i zastanawiał się KTO wpadł na pomysł, że komukolwiek to zasmakuje?
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dla kogo te dźwięki były całkiem przyjemne.. Przynajmniej dla Węglowego Pyłu! Słuchał rechotu żab, szumu wody, śpiewu ptaków i innych odgłosów przyrody, na których skupiał swoją uwagę, a które zostały teraz zastąpione przez raka. Rak wciąż się nie poruszał, jakby nie chcąc, aby został zauważony - co nie do końca wyszło, bo teraz zarówno Węglowy Pył jak i Przebiśniegowa Łapa zwrócili na niego swoją uwagę. Czarny wojownik już nawet nie mógł sobie przypomnieć, czy wcześniej widział w życiu takiego raka. Ryby zdarzało mu się dostrzec gdzieś na brzegu rzeki czy w Leśnej Sadzawce, ale raka? Nie miał pojęcia, zresztą nie robiło to żadnej różnicy, bo i tak przyglądał u się z zainteresowaniem.
- Och, może..! - odpowiedział z lekkim uśmiechem, uznając słowa terminatora za pewien żart. - Ciekawe, jak się na to poluje.. - rzucił, nie wiedząc, czy bardziej do Przebiśniegu, czy po prostu w przestrzeń. Również zdarzyło mu się znaleźć na stosie czasem znaleźć ryby, ale jeszcze nie próbował. Kiedyś rzeczniaczka miała go nauczyć łowienia ryb, ale ostatecznie zdołał jedynie nauczyć się pływania. W tym czasie, rozmyślając, rak lekko się poruszył - minimalnie przesunął szczypce bardziej na bok, a poza tym to nawet nie drgnął.
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A więc rak nawet nie zamierzał się ruszyć, żeby uciec z daleka od dwóch mężnych wojowników klanu wichru, co? No, oprócz tego że Przebiśnieg wojownikiem był tak jak Węgiel przywódcą, ale niewiele mu do tego tytułu brakowało i jeśli szanowny pan przywódca nie będzie go jakoś wstrzymywał z mianowaniem, to już niedługo mógłby takim wojownikiem być. Domyślał się jednak, że rudy jakoś tam pod górkę będzie mu robił, bowiem już to robił, ale dopóki nie zobaczył na własne oczy jak syn Malinowego Nosa mu utrudnia to był spokojny o swój tytuł. Zarówno ten wojowniczy, jak i, niedługo później - pewnie przywódczy. Bo może Lawenda jest o wiele milsza od przywódcy i nie skreśli go, bo jakiś kociak na niego nakablował?
A więc Węglowy Pył również nie wiedział co dokładnie z tym rakiem zrobić, co? No... Przybysz ten nie wyglądał specjalnie na takiego, co go można chapsnąć w kark i zwyczajnie zadusić, czy skręcić kark z tym swoim pancerzykiem. Dodatkowo, gdy spojrzało się na te szczypce? Nie wyglądały jak coś, co służy mu za atut wyłącznie ozdobny. Ale, hej, nie przekonamy się dopóki nie sprawdzimy, nie?
Przebiśnieg, wyjątkowo ambitnie, uznał, że pokaże czarnemu kocurowi JAK się łowi i zabija raki KOMPLETNIE tego NIE WIEDZĄC. ALE HEJ, jak mu się uda, to będzie lepszy aniżeli wojownik, prawda?
- Nadzwyczaj prosto, zapewne - odpowiedział pewnie, wstając i podchodząc bliżej tego stworzenia, oglądając je uważnie i zastanawiając się jak zaatakować i gdzie wbić kły.
[Obrazek: cTxjaOx.png]
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A po co on miałby tam się ruszać. To tylko jakieś koty z Klanu Wichru, które nie powinny w żadnym stopniu stanowić zagrożenia! Zresztą, nie ma co się wysilać, skoro można sobie spokojnie siedzieć na brzegu i poruszać od czasu do czasu szczypcami dla rozprostowania ciała. Rak zdawał się kompletnie ignorować obecność kocurów. No, chyba że w ogóle ich nie zauważył, bo była też taka możliwość. Jak jest naprawdę, to zapewne dopiero zdążą się dowiedzieć.
Gdzie tamten kark w ogóle ma rak.. Węglowy Pył zmrużył oczy i próbował ostrożnie przyjrzeć się rakowi z jeszcze bliska. Nic nie przychodziło mu do głowy, jeśli chodzi o polowanie na to coś. Można by spróbować to pacnąć mocno łapą, ale czy wcześniej rak by się nie zorientował? Łapanie takich zdobyczy kompletnie różniło się od polowania na zwykłą zwierzynę, o czym Węgielek nie mógł już wiedzieć, więc w głowie miał tylko standardowe zasady polowania i pozycję łowiecką. Sam też nie próbował robić czegoś intuicyjnie, bo rak mógłby tylko uciec.
Przebiśniegowa Łapa nie patyczkował się najwyraźniej nad zbędnym przemyśleniem sprawy i po prostu podszedł bliżej raka, który jak gdyby nigdy nic wciąż siedział w tym samym miejscu. Węgielek również nieco się zbliżył, ale wyłącznie po to, aby obserwować poczynania terminatora. Co zrobi dalej?
----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości