Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
-Ha! Dobre sobie! -samotnik warknął, bo zdecydowanie nie zamierzał wyjawiać miejsca schowania dotychczasowych zdobyczy… jeśli w ogóle jakiekolwiek dotąd udało mu się złapać, ale nawet jeśli nie miał nic do pokazania to na pewno dobrze to ukrywał- A poza tym na twoim terenie? Ciekawe. Lasy i inne tereny są dobrem wspólnym, więc mi tutaj głupot nie gadaj -prychnął, cały czas jeszcze zirytowany ucieczką piszczki, którą już prawie miał.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orionowi nie udzielały się emocje targające samotnikiem. Stał spokojnie z wyćwiczonym uśmiechem i słuchał intrygujących teorii nieznajomego. Musiał żyć w pięknym świecie, jeśli faktycznie tak uważał, nie ma co.
– Czyżbyś dopiero dzisiaj wyszedł spod kamienia, że tak uważasz? Niezmiernie mi przykro w takim razie, że to ja muszę wyprowadzić ciebie z błędu. Ta okolica i wszystkie stworzenia, żywe bądź martwe, znajdujące się na niej nie są dobrem wspólnym. Więc możesz wykazać się odrobiną rozsądku i zaakceptować moją propozycję. Wierzę, że dasz radę wykrzesać z siebie chociaż jedną, składną myśl jeśli się odpowiednio postarasz. A ja przymknę oko na tę sytuację i puszczę ciebie w jednym kawałku. – zrobił jeszcze jeden krok w stronę nieznajomego i nachylił się nad nim. – Tylko szybko z tą decyzją, nie mam całego dnia do zmarnowania na ciebie.
W sumie to miał. I w sumie to bardzo lubił marnować czas. Ale to mu nie pasowało do narracji, którą próbował utrzymać.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
-Tak? -kocur burknął i również podszedł krok do Azaliowej Łapy, próbując pokazać że wcale się typiarza nie boi i jeśli ten nie odpuści to przyjemnie się zdecydowanie nie zrobi. Widać że kocurowi niewiele brakowało do wybuchu złości- A jak ci nie powiem to niby co mi zrobisz, hm? -warknął- Nie boję się ciebie!
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Brak współpracy paradoksalnie cieszył. Znaczy się, nie. Paradoksu w tym nie było żadnego. Ktokolwiek kto znał chociaż trochę orientala, westchnąłby z bólem i powiedział, że nawet nie jest zaskoczony. Rozczarowany? Owszem. Zaskoczony? Ani trochę.
– Hm, zastanówmy się. – Orion zamyślił się teatralnie, poszukując opcji godnej młodocianego psychopaty przypalającego mrówki dla sportu. Nie utożsamiał się, ale brzmieli zabawnie, ok. – Jak nie chcesz mówić to możemy ci urwać łapkę żebyś mógł nią wskazać ukryte piszczki, dobra opcja, prawda? – zaoferował radośnie i posłał samotnikowi buziaka. Tak dla dorzucenia niepasującego elementu, niech mu się mózg przepali.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
No i w końcu Azaliowa Łapa doigrał się. Nieznany samotnik wybuchł i już nie mógł wytrzymać tej jego bezczelnej gadki. Tak więc nie odpowiadając nawet drugiemu kocurowi, zaatakował, próbując przeorać cynamona pazurami po pysku, jednak nie wyszło mu to jakoś za bardzo i jedyne co zrobił to wyrwał pointowi kłaczek z policzka.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Nie żeby się nie spodziewał, że tak to się może skończyć, ale znikomy dystans utrudniał całkowity unik. A jednak Orionowi udało się uchylić przed pazurami samotnika na tyle, by stracić jedynie parę włosów z policzka.
– Czyli żegnamy łapkę, rozumiem. – mruknął na tyle głośno by samotnik usłyszał, ale już darował sobie ubarwianie wypowiedzi bogatszą ekspresją czy czymkolwiek. Chwilowa zmiana priorytetów i te sprawy, chociażby teraz bardziej zależało mu na przejechaniu pazurami po szyi przeciwnika. Skoro była pod łapą.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Azaliowej Łapie jego atak wyszedł dużo lepiej niż jakikolwiek atak samotnika. Przeszły czy przyszły. Udało mu się bez problemu dopaść do szyi przeciwnika i zrobić na niej dość porządne zadrapanie. Może nie było ono takie duże że utrudniało czy uniemożliwiało walkę, ale krwawiło, a to już coś.
Samotnikowi z kolei znowu nie udało się zrobić Azaliowej Łapie większej krzywdy, swoją kolejną próbą ataku ten jedynie lekko obił pointowi drugi policzek.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orion przecież nie zamierzał zdjąć samotnika z tego świata przy pomocy jednego uderzenia, prawda? W sumie nie do końca wiedział co zamierzał, planów jako takich nie miał, po prostu płynął z nurtem, a że ten go poprowadził akurat w stronę walki to cóż, zdarzało się, nie narzekał. Jak już miał jakieś zażalenia to dotyczyły one siniaka na policzku. Teraz jednak po prostu zamachnął się znowu, tym razem celując pazurami w pysk przeciwnika. Może w delikatny nosek, może w policzek (oko za oko, te klimaty), nie wybrzydzał.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
No i kolejna krwawiąca rana, Azaliowa Łapa był dzisiaj w formie. W przeciwieństwie do przeciwnika, który praktycznie nic cynamonowemu pointowi nie zrobił. Oko za oko, ząb za ząb jednak było chyba dobrym dla orientala wyjściem, bo teraz, z tej samej strony co Azalia miał siniaka, samotnik miał krwawiące zadrapanie zadane ostrymi pazurami.
atak samotnika >>> atak udany (100%) >>> (25-38)*1=-13 >>> przerzut >>> (25-34)*1=-9 >>> atak był trafiony >>> 1HP
rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: zadrapanie na prawym policzku (od następnej tury krwawi po 1 HP do końca walki)
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
I dobrze mu tak. Tyle w temacie.
Orionowi brakowało kłaczka, a samotnikowi brakowało ciągłości tkanki na policzku. Nie do końca uczciwa wymiana, ale cynamonowy oriental był dzisiaj w humorze, mógł dać z siebie więcej niż towarzysz i nie odczuwać później niesprawiedliwości. Ale naprzemienne obijanie sobie pysków nie należało do najciekawszych gier, nie na takich zasadach, więc z następną sekundą, kocur skoczył w stronę boku przeciwnika, tym razem celując pazurami w miękką część, której nie chroniły już żebra.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Azaliowa Łapa albo miał dzisiaj niezwykłe szczęście, albo zawdzięczał to wszystko swoim umiejętnościom. Były samotnik szybko dopadł do przeciwnika i rozciął mu bok w mgnieniu oka, a ów przeciwnik z kolei jedyne co zrobił to wyrwanie kłaczka z ogona w desperackiej próbie w jakiś sposób odciągnięcia cynamonowego pointa od miękkiej tkanki.
atak samotnika >>> atak krytyczny (150%) >>> (28-34)*1,5=-9 >>> przerzut >>> (27-32)*1,5=-7,5 >>> atak był trafiony >>> 1HP
rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: zadrapanie na prawym policzku (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: zadrapanie na boku (od następnej tury krwawi po 1 HP do końca walki)
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Pociągnięcie za ogon jak najbardziej odciągnęło Oriona od dalszego dręczenia miękkiego boku i poprawiania pierwszego krwawego zadrapania. Utrata kępki kłaczków z cynamonowej kity była olbrzymią stratą, taką z kategorii nieodżałowanych i zdecydowanym minusem każdej przemocy w czasie polowań. Tyle dobrego że sierść odrastała, nie zostawiając po sobie żadnych blizn. Oderwany od miękkiej tkanki, skoczył ku kolejnemu, jeszcze delikatniejszemu elementowi przeciwnika. Zębami celował w jedno z trójkątnych uszu, chcąc za nie szarpnąć mocniej.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Azaliowa Łapa trafił bez większego problemu, jednak obrażenia pewnie byłyby bardziej rozległe gdyby samotnik się nie ruszał. A tak to cynamonowy point zamiast jak najmocniej szarpnąć za ucho to jedynie je ugryzł, zostawiając na nim ślady swoich zębów i nic więcej. Samotnik z kolei się jakoś wielce nie popisał, nic więcej od siebie nie dodał jeśli chodzi o siłę swoich ataków. Kocur w tym momencie trafił Azaliową Łapę delikatnie w nos i tyle.
atak Azaliowej Łapy >>> atak udany (100%) >>> (31-23)*1=8 >>> 8HP
rana 0. stopnia: wyrwany kłak z lewego policzka
rana 0. stopnia: niewielki siniak na prawym policzku
rana 0. stopnia: wyrwany kłak z prawego policzka
rana 0. stopnia: wyrwany kłak z ogona
rana 0. stopnia: pacnięcie w nos boop
atak samotnika >>> atak słaby (50%) >>> (28-32)*0,5=-2 >>> przerzut >>> (30-31)*0,5=-0,5 >>> zaokrąglamy w dół >>> 0HP >>> atak był trafiony >>> 1HP
od następnej tury spadek statystyk o ¼ z powodu utraty połowy HP
rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: zadrapanie na prawym policzku (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: zadrapanie na boku (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: ugryzienie na lewym uchu (od następnej tury krwawi po 1 HP do końca walki)
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ucho z pewnością nie zostało rozerwane w smętne strzępki, pytanie było czy ślady po zębach były na tyle głębokie by domagać się od samotnika zapłaty za przekłucie uszu w trudnych warunkach. Będzie mógł sobie przewieszać liście i w ogóle, sama radość. W teorii, w praktyce przeciwnik raczej zachwycony nie był skoro odwdzięczył się pacnięciem w nos – nieprzyjemnym jak zawsze, nawet jeśli obiektywna szkoda była niewielka. Oriental prychnął cicho i sam zamachnął się na nos drugiego kocura. Liczył jednak na to, że nie ograniczy się do zwykłego pacnięcia i uda się zahaczyć pazurami o ciemny nosek.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Azaliowej Łapie coś dobrze szło w tej walce. Samotnik coraz bardziej krwawił i również w tym momencie kolejna rana doszła do kolekcji. Cynamonowy point zostawił na nosie kocura niezbyt głębokie zadrapanie, ale jednak. Intruz z kolei nie miał już takiego szczęścia, bo ani razu nie trafił orientala mocniej a teraz kiedy się zamachnął to jedynie trafił go po zadzie. Peszek.
atak Azaliowej Łapy >>> atak krytyczny (150%) >>> (28-22)*1,5=9 >>> 9HP
rana 0. stopnia: wyrwany kłak z lewego policzka
rana 0. stopnia: niewielki siniak na prawym policzku
rana 0. stopnia: wyrwany kłak z prawego policzka
rana 0. stopnia: wyrwany kłak z ogona
rana 0. stopnia: pacnięcie w nos boop
rana 0. stopnia: siniak na zadzie z pozdrowieniami od korzeń
atak samotnika >>> atak udany (100%) >>> (28-30)*1=-2 >>> przerzut >>> (24-28)*1=-4 >>> atak był trafiony >>> 1HP
spadek statystyk o ¼ z powodu utraty połowy HP
od następnej tury spadek statystyk o połowę z powodu utraty ¾ HP
rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: zadrapanie na prawym policzku (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: zadrapanie na boku (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: ugryzienie na lewym uchu (krwawi po 1 HP do końca walki)
rana 1. stopnia: niezbyt głębokie rozcięcie na nosie (od następnej tury krwawi po 1 HP do końca walki)
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)