Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
No i Jodła odpuściła sobie dalsze drążenie tematu, elegancko. Chociaż Orion nie miał nic do ukrycia, faktycznie pytał jedynie z ciekawości. A to, że ledwo została zaspokojona to w głowie wykiełkowały mu z dwa pomysły jak można było użyć tej informacji? Nieistotne. Szczególnie, że przecież jego celem nie było zaszkodzenie czarno-białej wojowniczce.
– Może przynajmniej zdążą powyłazić ze swoich norek dzięki temu. – odparł, rzucając krótkie spojrzenie w stronę nieba. Zaczynało nabierać kolorów, więc jeszcze tylko krótka chwila nim wyjdzie zza horyzontu. Ale do upałów, których Jodła się tak obawiała, jeszcze daleka droga. Nie zamierzał się jednak sprzeczać, było mu to na łapę. – Ale niech ci będzie, możemy ruszyć z polowaniem. A, ale jeszcze jedno. Te beznadziejne matki zwykle nie dopuszczają nawet do siebie myśli, że daleko im do świetnych matek. Więc przynajmniej tym nie musisz się przejmować już, takie spostrzeżenie. To powodzenia z polowaniem.
Sam odbił w bok by zacząć się rozglądać za jakimiś śladami budzącego się życia w okolicy. Dalej uważał, że niepotrzebnie wcześnie wyruszyli, ale niech będzie.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
O dziwo, chyba coś już faktycznie zdążyło wyjść ze swojej nory, co za ranny ptaszek. I to w sumie dosłownie ptaszek, bo niedaleko cynamonowego pointa na ziemi znalazła się jaskółka. Szkoda jednak, że nie była ona już tak do końca żywa. Widać gorąco nie do końca jej służyło -może już była wystarczająco osłabiona wcześniej i to tylko dobiło gwóźdź do trumny?- bo dało się zobaczyć, że niedawno padła w czasie zbierania błotka do gniazda i teraz tak sobie leżała bez życia.
Jodłowa Gałązka już była gotowa odejść w swoją stronę i zająć się polowaniem kiedy słowa Azaliowej Łapy dotarły do jej uszu. Czarno-biała zatrzymała się na chwilę i spojrzała przez bark na kocura, jej oczy wyrażały dość spore zdziwienie. To był komplement czy po prostu stwierdzenie faktu? Jodła nie była tego tak jakoś specjalnie pewna. Niby mówił, że to tylko spostrzeżenie, ale w teorii wcale nie musiał się nim z nią dzielić.
-Dzięki… -powiedziała dość niepewnie- I tobie też -rzuciła jeszcze a potem sama ruszyła na poszukiwania piszczek.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Najpierw dotarła do niech woń padliny, a następnie siedzącego przy niej szczura. Gryzoń sam się raczył resztkami wróbla, które musiał zostawić większy drapieżnik. W zasięgu wzroku nie było widać żadnych jego kumpli, więc technicznie atakowanie go nie wiązało się z wielkim zagrożeniem. Pod warunkiem, że koleżkowie nie ukryli się w krzakach, a widoczny ogon nie był jedynie przynętą.
Orion trochę nie bardzo wiedział na co właśnie patrzył, umówmy się. Niecodziennie natrafiało się na martwe (ale wciąż w jednym kawałku) ptactwo, a towarzyszące im w ostatnich dniach upały nie nasuwały się jako pierwsza możliwa przyczyna zgonu jaskółki. Nie w momencie, gdy słońce dopiero wychylało się zza horyzontu, a temperatura utrzymywała się na przyjemnym poziomie. Oriental zdecydował się ukryć piszczkę na później, na wypadek, gdyby nie udało się znaleźć nic żywego. Jedynie będzie musiał pamiętać by zaoferować podejrzaną jaskółkę Zajęczemu, na wypadek gdyby to choroba ją zdjęła z tego świata. Po schowaniu ptaszyny w miękkiej glebie, ruszył dziarskim krokiem na dalsze poszukiwania.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Kolejna zwierzyna już była trochę bardziej żywa od poprzedniej, jednak był to kolejny pierzasty osobnik. Akurat rudzik przystanął na chwilę na ziemi, pewnie zmęczony ostatnią pogodą albo w poszukiwaniu czegoś, nieświadomy zagrożenia. Idealna zdobycz.
Jodłowa Gałązka nie była pewna jak wiele szczurów akurat znajduje się w okolicy, więc postanowiła nie ryzykować. I tak wystarczająco ciężko ostatnio było złapać Krwawnikowego Liścia, nie potrzebowała kolejnych księżyców uziemienia w obozie z powodu ran, już się tam wystarczjąco nasiedziała, dlatego właśnie postanowiła zignorować szczura i iść dalej, poszukując innej zwierzyny.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Minęli się więc ze szczurem bez zgrzytu, za co ten pewnie był szalenie wdzięczny – wszak nie miał koleżków do pomocy ukrytych w okolicznych chaszczach. Gorzej dla wojowniczki, bo innej zwierzyny w zasięgu wzroku nie było póki co. Może faktycznie wszystkie piszczki jeszcze smacznie spały w swoich norkach i gniazdach?
Tymczasem Orion nie zamierzał wybrzydzać, wciąż przekonany że pora była niemoralnie wczesna dla wszystkich organizmów żywych. Rudzik był piszczką wartą zachodu, szczególnie, gdy znajdował się na ziemi i pochłaniały go poszukiwania. Nie powinno być z nim większego problemu raczej. Orion przyjął pozycję łowiecką i ruszył w stronę ptaszyny, zahaczając po drodze o kępy wyższych traw. Bo jakkolwiek skrzydlaty był zajęty sobą, ostrożności nigdy za wiele jeśli chodzi o ukrywanie przed ptasim wzrokiem. Oriental chciał go dopaść w jednym susie po całym tym skradaniu i ukrywaniu, by szybko ukrócić ptasie życie.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No i był ptak a potem ptaka nie było, przynajmniej jeśli chodzi o świat żywych, bo tak to no dalej istniał. Azaliowa Łapa nie miał większych trudności ze złapaniem ptaszyska, przy jego zwinności to chyba już w tym momencie nie było możliwe żeby czegoś nie złapać. Brawo dla niego, tho. Jak widać praca popłaca.
Jodłowa Gałązka mruknęła pod nosem. Jak na razie nic więcej nie zobaczyła, ale postanowiła się nie zniechęcać, nie mogła tak szybko zrezygnować z poszukiwań, więc zwyczajnie ruszyła dalej, rozglądając się za piszczkami.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Rozglądanie się w tym przypadku niewiele dało raczej, za to wiatr jak najbardziej zdradził kaczą obecność. Skrzydlata o brązowawych piórkach siedziała ukryta wśród traw, z jednym okiem wciąż zamkniętym, a drugim starała się kontrolować okolicę.
Martwy rudzik trafił na wszelki wypadek do innej skrytki niż martwa jaskółka. Orion wciąż nie był do końca przekonany czy między jej piórkami nie kryła się jakaś zaraza, więc idiotyzmem byłoby przytulać do niej wszystkie przyszłe zdobycze. Po tej krótkiej sesji kopania, przeciągnął się, otrzepał jasne kłaczki i ruszył lekkim krokiem dalej. Pod wiatr, licząc na to, że najbliższy podmuch przyniesie mu informację o kolejnym zwierzątku do upolowania.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Tym razem tereny Klanu Wichru postanowiły Azaliowej Łapie podarować większą piszczkę, co prawda kolejnego ptaka, ale przynajmniej całkiem sporego, bo wronę. Ptaszysko siedziało na jednym z większych kamieni, które wyłoniły się gdy nurt Grzmiącej Rzeki zmalał przez ten wszechobecny skwar. Co prawda był to kamień całkiem blisko granicy z Klanem Rzeki, ale jeśli ktoś się nie rozpędzi za bardzo, to na tyle od niej daleko, że była szansa jej nie przekroczenia. Jednak mimo wszystko, żeby dojść do ptaka, trzeba będzie zamoczyć trochę łapki.
No i w końcu coś całkiem dobrego się trafiło. Kaczka była dość sporą zdobyczą. Jodłowa Gałązka przeszła do pozycji łowieckiej i zaczęła skradać się w stronę ptaka. Oprócz chowania i przystawania co jakiś czas, próbowała podejść do kaczuchy od strony tego zamkniętego oka, żeby jakoś zwiększyć swoje szanse na sukces. Jeśli uda jej się podejść wystarczająco blisko to rzuci się w stronę pierzastej piszczki z zębami, żeby szybko ją wykończyć, bez większego babrania się.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Podejście do półśpiącej kaczki było proste jak... jak coś bardzo prostego. Gdy otworzyła zmrużone oko, zauważyła tylko błysk kłów i nawet nie zdążyła odpłacić się jakoś na pożegnanie z życiem. Jodłowej Gałązce faktycznie udało się nie babrać przy tym.
Orion należał do kotów twierdzących, że granice klanów były umowne. Dopóki kotki nie znalazły sposobu na wybudowanie solidnych murów odgradzających swoje terytoria, nie widział jakiejkolwiek szkody w naruszeniu trawniczka sąsiadów nawet czterema łapami. Wszystko było legalne jeśli nie było świadków. Wrona na kamieniu nie wymagała przeprawienia się na drugi brzeg, była porządną zdobyczą i zalet by można wymienić jeszcze więcej, więc nie zastanawiał się zbyt wiele przed przybraniem pozycji łowieckiej. Ruszył ostrożnie przez wyższe, przybrzeżne trawy. Powinny go w całości ukryć, ale wciąż ograniczał do zera gwałtowne ruchy, które mogłyby zwrócić uwagę ptaszyska na zarośla, a po dotarciu na płyciznę uważnie stawiał łapy, unikając chlupotu przy ich unoszeniu. Chciał ją przycisnąć do kamienia, by mu nie odleciała i wtedy dobić.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Wszystko szło dobrze aż do samego końca. Jednakowoż, pod koniec właśnie zaczęło się robić irytująco, bo wrona nie chciała się tak łatwo poddać i jeszcze w ostatniej próbie ratunku dziobnęła cynamonowego pointa w przyciskającą ją łapę, mając nadzieję że tak się uwolni, jednakowoż wszystko poszło na marne, bo jednak jej się nie udało i szybko skończyła martwa.
nieparzyste - atakuje w obronie
parzyste - nie atakuje
No i miło z jej strony, że tak łatwo się dała zdobyć. Jodłowa Gałązka kiwnęła do siebie z zadowoleniem głową a następnie rozejrzała się. Musiała gdzieś kaczkę schować. Postanowiła zrobić to pod jakimś charakterystycznym krzakiem, z dala od błota, którego i tak było tyle co kot napłakał, a potem ruszyła dalej w poszukiwania.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jodłowa Gałązka nie nachodziła się zbyt długo nim natrafiła na kolejne jadalne stworzonko. Oto rzęsorek dopłynął do płycizny, dotelepał się do brzegu i usiadł na moment na tylnych łapkach by pozbyć się nadmiaru wody z długiego futerka, nim wróci do swojej norki.
Niemożliwie wredne te ptaszyska. Ile razy próbowały mieć ostatnie słowo? I zawsze te próby kończyły się tak samo – śmiercią małego agresora. Znaczy się i bez tego walecznego zrywu, skutek byłby ten sam, ale Orion nie rozumiał po co. Przecież były co najwyżej uciążliwe w tym. To był szczyt ich ambicji przedśmiertnych? Wrócił z upolowaną wroną na suchy brzeg, wciąż dbając o to by nie chlupać po drodze. Najpierw osuszył łapy i dopiero wtedy schował ostatnią piszczkę, a następnie ruszył na dalsze polowanie, licząc na dalszą przychylność od losu.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Co prawda przychylność losu jakaś się zdarzyła, ale tym razem znowu ptasia, bo niedaleko na jednym z krzaków Azaliowa Łapa mógł zauważyć siedzącą na nim jaskółkę. No kurde kolejna dzisiaj, ale tym razem taka jakaś bardziej żywa niż poprzednia. Ptaszek widać skubał coś z krzaka, co? A tylko on tam wiedział, bo nie wydawało się żeby było na nim coś ciekawego. No cóż, lepiej dla pointa, bo przez to przynajmniej nie zwracał na niego uwagi.
Rzęsorek nie był jakąś wielce ambitną zdobyczą, ale w taką pogodę to szkoda by było zmarnować okazję, bo nie wiadomo co wyjdzie ze swoich norek, a co zostanie i ile tego będzie. Tak więc czarno-biała wojowniczka przybrała pozycję łowiecką, przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i zaczęła skradać się w stronę gryzonia, chcąc go następnie spróbować przygnieść do ziemi i zabić jeśli tylko nadarzyłaby się okazja.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jodłowa Gałązka wgniotła rzęsorka w ziemię chyba aż za bardzo, maluch do połowy zatopił się w nabrzeżnym błocie, więc jakkolwiek udało jej się zdobyć piszczkę do dorzucenia na stos, tak opanierowała drobnego ssaka grubą warstwą mokrej gleby. I to tylko z jednej strony.
Czy on dosłownie natrafiał na samo ptactwo teraz? Było coś o rannych ptaszkach, ale Orionowi zawsze wydawało się, że z powiedzonka wynikało, że korzystały na wczesnym wstawaniu, tymczasem dotychczas każdy z nich marnie skończył. Były samotnik zamierzał zadbać o to by i jaskółka dołączyła do tego grona. Tylko nie pomylić jej potem z tą dla Zająca. Ugiął łapy, przybierając pozycję łowiecką i ruszył w stronę jaskółki, ukrywając się za krzakami po drodze czy zamierając w bezruchu. Nie chciał skakać na krzywy ryj na krzew, bo jeszcze by połamane gałązki zaplątały mu się w futro, więc zdecydował się na dwuetapowy plan, gdzie najpierw próbował chwycić ptaszysko za skrzydło i je uszkodzić, a dopiero potem, unieruchomione w ten sposób, dobić.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No i jego dwuetapowy plan wyszedł mu wyśmienicie. Do samego końca jaskółka nie spodziewała się kompletnie niczego, zostając bardzo nieprzyjemnie zaskoczona najpierw połamanym skrzydłem a potem śmiercią. Biedne jednak te ptaszyska, które dzisiaj miały nieszczęście natrafić na cynamonowego pointa.
Gdyby Jodła miała więcej poczucia humoru to może i zaśmiałaby się z tej sytuacji… ale Jodła to Jodła i jedyne co zrobiła to wydała z siebie długie westchnięcie przed schowaniem piszczki z poprzednią zdobyczą -skoro i tak daleko od tamtego miejsca nie odeszła- a potem pójściem dalej na poszukiwania.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Odsuwając się od brzegu, mogła dostrzec wystającą z pobliskich zarośli rudą kitę. Taką... smętną, potarganą, należącą do jeszcze ciepłej wiewiórki. No, maksymalnie letniej. Nie miała na swoim ciele żadnych śladów po walce, nic co wskazywałoby jasno na przyczynę zgonu.
Prawie mu było szkoda ptaszysk, z naciskiem na prawie, bo bardziej szkoda mu było jego samego – obudzonego bladym świtem przez Jodłową Gałązkę i zmuszanego do niewolniczej wręcz pracy. Zakopał jaskółkę w tym samym miejscu, gdzie upolowaną wcześniej wronę i ruszył na dalsze poszukiwania wzdłuż brzegu, ciekaw jakie to ptactwo tym razem napotka. Możliwość napotkania zwierząt z innych grup wydawała mu się niewielka.