wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
A jednak się jakimś cudem udało, bo tym razem Azaliowa Łapa po kilku uderzeniach serca chodzenia natrafił na zwierzę z innej grupy niż tych opierzonych. Była to badylarka, która chyba wybrała się na zbyt długi ranny spacer i nie dała rady dojść znów do swojej norki. Widać było jak leży sobie bez życia w trawie, smutno tak trochę.
-Hmmm -Jodłowa Gałązka mruknęła i podeszła do wiewiórki, odsuwając białą łapą zarośla tak żeby lepiej ją zobaczyć. Chciała sprawdzić czy ta wyglądała i pachniała na chorą, więc schyliła się delikatnie i spróbowała wyczuć czy jest na niej jakiś zapach, który nawet zwykłego wojownika mógłby zaniepokoić. Jeśli nie było nic takiego, to ją zabierze i pójdzie na dalsze poszukiwania po zakopaniu jej, a jeśli tak… wtedy chyba nie trzeba było się zastanawiać że ją zwyczajnie zostawi i pójdzie dalej.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wiewiórka pachniała względnie normalnie. Może troszkę trąciło wilgocią od jej futerka, trochę rybami, ogólnie pachniała bardziej otoczeniem nim czymkolwiek własnym. Ale nie czuć było od niej ciężkiego odoru choroby, który z połowy lasu by się wyczuwało, więc zwykły wojownik z pewnością uznałby sytuację za bezpieczną.
Czy faktycznie martwy gryzoń był na tyle solidnym argumentem, by konkurować z trzema żywymi (na początku spotkania) ptakami? Otóż nie, co najwyżej równoważył się jakoś ze znalezioną na początku jaskółką. Zwykle omijał myszki i inne badylarki, bo więcej dłubania z nimi było niż faktycznego jedzenia, nie wspominając już o konieczności ich wcześniejszego złapania, ale... no tu starczyło podejść i zgarnąć trupka. Już miał prezent dla Zająca, teraz znalazł też coś dla jego smarków. Ewentualnie do zabawy dla Nurt, niech sekcję zrobi i ustali skąd te nagłe zgony. To był plan. Schował niedbale piszczkę w krzakach i ruszył na dalsze poszukiwania.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Może i faktycznie przydałoby się coś z tym dowiedzieć co się tutaj dzieje, bo Azaliowa Łapa nie poszedł daleko zanim natrafił na kolejną martwą badylarkę. Coś tak podejrzanie to mogło wyglądać… dwie piszczki z tego samego gatunku znalezione martwe praktycznie tuż obok siebie… a może to po prostu przypadek i faktycznie całkowicie wina tej durnowatej pogody?
No to nie pozostawało już tylko nic innego jak pójść dalej w las -czy tam brzeg- i szukać kolejnych piszczek. Czarno-biała wojowniczka nie chciała marnować czasu, więc tak zrobiła, rozglądając się uważnie dookoła.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Tak jak przed chwilą natrafiła na martwą wiewiórkę, tak kolejny rudy gryzoń przed jej oczami był już całkiem żywy. Potrząsał czasem ogonem i skakał pomiędzy korzeniami pobliskiego drzewa, rozkopując płytko ziemię miejscami. No zgubił coś jak nic.
Durnowata pogoda nie miała najmniejszego sensu w momencie, gdy piszczki padały jak muchy o świcie. Po całej chłodnej (względnie akceptowalnej) nocy nagle przypominały sobie, że upał to zbyt wiele? Nie no, jakie były na to szanse. Chwycił ostrożnie drugą badylarkę i ruszył by dorzucić ją do poprzedniczki. W sumie gdyby udało mu się znaleźć jeszcze chociaż jedno zwierzątko tego samego gatunku to już w ogóle legitne badania by można na nich przeprowadzać. Głównym celem było jednak znalezienie zdatnych do spożycia zwierzątek, toteż za nimi się rozglądał.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Azaliowej Łapie w końcu natrafiło się coś żywszego niż leżący gryzoń… ale znowu był to z kolei ptak. Opierzone piszczki chyba naprawdę bardzo musiały cynamonowego pointa lubić, bo się pojawiały na jego drodze jak grzyby po deszczu normalnie. Rudzik, którego napotkał teraz z kolei dosłownie pojawił się na jego drodze, bo siedział sobie całkiem niedaleko i dziobał coś pod skrzydełkiem, zasłaniając sobie całkowicie widok, myśląc że jest bezpieczny o tej porze.
Dobrze, że coś zgubił, przynajmniej dobrze dla Jodłowej Gałązki. Wojowniczka nie zamierzała się opierniczać i od razu przybrała pozycję łowiecką, przenosząc od razu ciężar ciała na tylne łapy. Potem ruszyła w stronę gryzonia ostrożnie, skradając się najciszej jak potrafiła, żeby następnie spróbować skoczyć na niego i wykończyć zanim ten znajdzie to czego szukał i ucieknie.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Biedna wiewióreczka, myślała, że straciła żołędzia i to będzie największa tragedia jej dnia, a niewiele później straciła również życie. I tu, dla odmiany, nie miała możliwości poszukania go w okolicach korzeni, gdzie ostatnio je widziała, czy rozejrzenia się za nowym.
Czyli jednak teoria o rannych ptaszkach jak najbardziej była prawidłowa, bo jeśli coś było żywego w tej okolicy to właśnie skrzydlate piszczki. No, tyle że te ranne ptaszki co najwyżej traciły na wczesnym wstawaniu, przez co całe powiedzonko do wywalenia szło. Oriental tymczasem szedł w stronę rudzika – w pozycji łowieckiej, szedł slalomem przez okoliczne zarośla by go przypadkiem nie wykrył i cicho stawiał łapy, by na koniec wyskoczyć na ptaszynę z wyciągniętymi pazurami i dobić prędko.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No i cudownie, rudzik nie zorientował się do samego końca. Jego czyszczenie zostało dość brutalnie przerwane przez Azaliową Łapę i już nigdy się nie skończyło, ponieważ to co się skończyło to jego życie… ale hej, czyszczenia już nigdy nie będzie potrzebował, a to plus, nie?
No to skoro to było załatwione, Jodłowa Gałązka schowała wiewiórkę w korzeniach tego nieszczęsnego drzewa, przy którym gryzoń zginął a potem ruszyła dalej. Wyglądało na to że miała całkiem dobrą passę, więc nie zamierzała jej marnować.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Tym razem Jodłowa Gałązka miała okazję natrafić na wronę. Ptaszysko siedziało na ziemi, nad zwłokami jakiejś myszy i trzymało szponami jednej kończyny, a dziobem wyciągało wnętrzności, które zaraz znikały w ptasim żołądku.
Rudzika schował tam gdzie te zdrowe piszczki, poprawił roztrzepane futerko i zaraz ruszył dalej. Technicznie wypatrywał każdego rodzaju piszczek, praktycznie spodziewał się zobaczyć raczej kolejną skrzydlatą. A wręcz, patrząc na dotychczasowy schemat znajdowanych zwierzątek, mógłby się założyć, że kolejna na jego drodze będzie wrona. Żeby wszystkiego było do pary. Przynajmniej taką radość mu dostarczało to polowanie.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Okazało się, że to wcale nie żadna piszczka ukazała się na drodze Azaliowej Łapy a kompletnie coś innego. Znajdźka jakaś, ciekawa albo wręcz przeciwnie, to już zależało od cynamonowego pointa i jego poglądów na świat. Na ziemi przed nim, gdzieś na jednej z tych ogromnie suchych w tym upale terenów, leżała czapka, taka długa, śmieszna taka, ogólnie była niebieska w żółte gwiazdki, ale dookoła dziury na głowę miała jeszcze jasnoszary materiał, który ją zakańczał. Jednakowoż, najbardziej interesujący mógł się chyba wydać czubek czapki, do którego przyczepiony był niewielki, okrągły dzwoneczek. Fajnie.
Wrona, okej, super. To powinno dać radę całkiem nieźle nakarmić Klan jeśli uda jej się ptaszysko złapać. Powinno pójść w miarę łatwo skoro wrona siedziała na ziemi i zajęta była jedzeniem. Czarno-biała kotka przybrała pozycję łowiecką i zaczęła się skradać, cicho przy okazji meandrując między kryjówkami, które akurat rzuciły jej się w oczy. Kilka kroków, kilka kroków… jeszcze troszeczkę, jeśli udałoby jej się podejść wystarczająco, to wystarczyło rzucić się na wronę, złamać chociaż jedno skrzydło i dobić, więc postanowiła że taki będzie właśnie jej plan. Nie za skomplikowany, wystarczający taki. Tak więc postanowiła wprowadzić go w życie jeśli dojdzie wystarczająco blisko do ptaszyska.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Złamać to Jodłowa Gałązka mogła sobie co najwyżej nos, bo gdy rzuciła się na wronę... ptaszyska już nie było? A uderzenie serca temu jeszcze jadło mysz. Najwyraźniej musiała się zorientować o towarzystwie jakoś wcześniej, ale nie chciała rezygnować z posiłku i wolała ryzykować odlotem w ostatniej chwili. Zostawiła więc po sobie zaledwie parę piórek i mocno rozdziobaną mysz.
Orion nie żył jeszcze w klanie wystarczająco długo, by zapomnieć jak wyglądał świat poza tym lasem i nie rozpoznać obiektu przed sobą. Więc problemów z identyfikacją czapki nie miał najmniejszych, jakby ktoś miał wątpliwości. Wiedział, że w normalnych warunkach powędrowałaby na głowę, ale... no nie na kocią, tycią główkę. Dlatego gdy przymierzał się do znaleziska, szybko znalazł mu inne zastosowanie – czapka totalnie nadawała się na śpiwór. Przenośne legowisko, gdyby miał wyjaśniać reszcie Wichrzaków. Nie był pewny jak się czuł z dzwoneczkiem na końcu czapki, ale gwiazdkowy wzór był na plus z pewnością. Odłożył znalezisko na później, a teraz skupił na powrót na wypatrywaniu piszczek.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No i teraz trafiło się coś jeszcze innego. Tym razem zamiast zwierzyny czy innych zgubionych skarbów Dwunogów Azaliowa Łapa natknął się na przeciwnika. Jenot buszował gdzieś w okolicy, widać go było już z daleka, a przynajmniej kocur widział, bo drapieżnik jeszcze nie zdążył go zauważyć i dalej zajmował się jakimiś swoimi sprawami. Decyzja co z tym wszystkim zrobić należała kompletnie do cynamonowego pointa.
Jodłowa Gałązka burknęła pod nosem, przeklinając wronę żeby następny posiłek stanął jej w gardle. No ale cóż, życie toczyło się dalej, więc zamiast zbyt długo rozwodzić się nad swoim niepowodzeniem, czarno-biała wojowniczka wyruszyła zwyczajnie na dalsze poszukiwania czegoś sensownego. Kropka.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
I prawidłowo, życie toczyło się dalej, czy ze złapaną wroną, czy bez. Szkoda tylko że najwyraźniej nie toczyło się ono w tej części Wichrowych terenów, bo poza monochromatyczną wojowniczką, ciężko było o organizmy żywe w zasięgu wzroku. Dramaturgii dodawała ryba nad samą wodą, jednym bokiem zagrzebana w piasku, kolejna ofiara obniżonego poziomu rzeki. Nie należała do największych, a sąsiedzi zza drugiej strony rzeki rozpoznaliby w niej czebaczka.
Orionowi dalej było daleko do leśnego dzikusa, który hobbystycznie rzucał się w sytuacje zagrożenia życia żeby zaznać jakiś emocji. Chociaż wciąż bliżej mu było do tej opcji, niż do porządnego obywatela, który pozbywał się zagrożeń z terenów klanowych, by przypadkiem żaden niedoświadczony terminator na nie nie trafił. Niestety nic tak wzniosłego mu nie przeszło przez głowę, gdy zaczął się skradać w stronę jenota. Chciał skorzystać z faktu, że drapieżnik był zajęty własnymi sprawami i zaskoczyć go swoim towarzystwem. Zamierzał skoczyć mu na grzbiet i dosięgnąć zębami do puchatego karku.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jenot został przez cynamonowego pointa kompletnie zaskoczony. Do samego startu walki nie zorientował się że jest w niebezpieczeństwie i dopiero zaczął szarpać się kiedy zęby terminatora sięgnęły jego karku, zostawiając na nim porządne ugryzienie. Na szczęście przeciwnika udało mu się wyrwać, jednak to nie oznaczało że był w dobrej pozycji. Przez swoje zaskoczenie nawet nie zdążył się porządnie zebrać do ataku.
rana 1. stopnia: głębokie ugryzienie na karku (od następnej tury krwawi; 1HP do końca walki)
No i kolejny zdechlak… ale tym razem mniej podejrzany niż nagle leżąca sobie ni z tego ni z owego w trawie jaskółka czy inne takie cuda, bo wyglądało na to że ryba zwyczajnie wypadła z wody i udusiła się. Jodłowa Gałązka postanowiła wziąć rybę, bo szkoda marnować i zakopać ją na razie gdzieś, a potem pójść na dalsze poszukiwania czegoś do przyniesienia na stos. Przy okazji spojrzała jeszcze na słońce, bo przydałoby się je kontrolować żeby nie wpaść nagle w okropny żar, i doszła do wniosku że niedługo przydałoby się powoli zbierać.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Zdecydowanie życie toczyło się w innej części terenów (o ile w ogóle faktycznie zaczęło się wybudzać ze snu), bo znowu Jodłowa Gałązka nie natrafiła na żaden świeży trop. Jedyne co wyróżniało się na tle krajobrazu to kreci kopiec, z suchą ziemią na czubku, więc z pewnością do świeżych nie należał. Ale taki jakby spory się wydawał, pachniał intensywnie kretem, a jakby podejść bliżej to już w ogóle wydawało się, że podziemne stworzonko znajdowało się całkiem blisko powierzchni.
Wylądował na czterech łapach obok jenota i przejechał językiem po cynamonowej mordce, by pozbyć się krwi przeciwnika. Psowaty nie miał trudności ze zrzuceniem go ze swojego grzbietu, to fakt, pokrzyżował częściowo sprytny plan orientala, to również fakt, ale Orion nie zamierzał czekać teraz grzecznie na jakikolwiek ruch ze strony psowatego. Skoczył w stronę jego pyska, biorąc zamach prawą łapą i celując pazurami w ciemne oczka, by to szybko załatwić. I by jak najmniej uszkodzić futerko na grzbiecie i ogonie, z którymi wiązał pewne nadzieje.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Ten konkretny jenot chyba nie był zbyt trudnym przeciwnikiem, bo Azaliowa Łapa może i nie uszkodził mu oczu tak jak chciał, ale dalej zadał mu bardzo poważną ranę, gdzie przeciwnikowi z kolei atak nie wyszedł ani trochę. A po tej próbie krew z czoła od razu zaczęła lać mu się na oczy, więc można było się spodziewać już raczej łatwiejszego niż trudniejszego zakończenia walki. Słabo dla jenota, lepiej dla cynamona.
od następnej tury spadek statystyk o ¼
od następnej tury spadek celności o 1 na 2 tury
rana 1. stopnia: głębokie ugryzienie na karku (krwawi; 1HP do końca walki)
rana 2. stopnia: rozległa rana cięta na czole (od następnej tury krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Jodłowa Gałązka westchnęła i tym razem postanowiła sobie odpuścić. Wolała oszczędzić siły na jakąś prawdziwą zwierzynę a nie kopać jakiegoś kreta trupa, więc po prostu przeszła dookoła kopca i wznowiła poszukiwania czegoś lepszego, a przede wszystkim bardziej żywego.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-