Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Z nory wychodzi... kot mający jeszcze mleko pod nosem, zdecydowanie, chociaż Traszkowy Grzbiet nie jest pewna ile księżyców jej przypisać. Wypuszcza ze świstem powietrze nagromadzone w płuchach, a końcówka ogona podgryguje z niezadowoleniem. Nie podoba jej się to, wolałaby ewidentnie dojrzałego kota, którego można wyprosić i po temacie.
To coś przed nią jest... problematyczne.
– Na terenie Klanu Wichru. Wiesz co to Klany, czy mieszkacie same? – szczerze wątpi by przybłęda należała do sąsiadów, bo żaden znajomy zapach nie dociera do jej nosa, ale nie wyklucza takiej możliwości. – Kiedy zgubiłaś mamę? Jak wygląda? Jak wygląda miejsce, gdzie mieszkacie? Jak mam ci pomóc ze znalezieniem jej, a nie tylko odstawić na granicę to hop, hop, mów wszystko.
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
— Same! — Klany? Coś… coś obiło się o jej uszy, acz nie miała pojęcia, iż uda jej się kogokolwiek spotkać z tych całych klanów… że wkroczy na tereny takowych… no i że się na nich zgubi —[/b] woń Klanu skutecznie utrudniła jej odnalezienie drogi powrotnej, chociażby po zapachu. — Jest… jest tam woda, jezioro takie i… niedaleko jest droga czarna, śmierdząca… — koteczka urwała, ewidentnie się zawstydziła. Czegoś nie mówiła i mowa jej ciała jasno o tym świadczyła. Mała szylkretka zaczęła przebierać łapkami, wyładowując narastający stres. Dużo pytań, a ona musiała ugryźć się w język, by CZEGOŚ nie palnąć! — Czarna i… ma białego trochę, ale troszeczkę tylko —
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Lubiła to miejsce. Północna część terenów klanu Wichru była bezpieczna - to nie tutaj ostatni raz widziano jej adoptowaną Matkę i nie stąd było widać Płaski Głaz, ciężki od leżących na nim wspomnień. Kotka przeciągnęła się dotarłszy na miejsce, kłaniając się wysokim trawom, a potem otrzepała się, i na zakończenie zamerdała ogonem. Trochę jakby witała starego przyjaciela, chociaż nikogo tutaj nie było.
Wiatr z północy przynosił zapach Rzeki, ale ona miała dzisiaj nadzieję znaleźć tu jakieś zioła albo pajęczynę dla Niezapomnianej. Rozejrzała się wokół; może najpierw pajęczyna.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Skoro w takiej trawie potrafił skryć się zając, rozum podpowiadał, że i pająki mogłyby bez trudu założyć tam mieszkanie; na razie jednak żadne nie rzuciło się kotce w oczy. Pierwszym, czym Kotlinka odpowiedziała na jej powitanie, było truchło gawrona leżące na wydeptanych źdźbłach. Bez widocznych ran i bez oznak zepsucia, duży czarny ptak spoczywał spokojnie, z lekko rozchylonym dziobem, a jego piękne, lśniące pióra rozwiewał delikatnie wiatr.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
No nie... Podeszła do ptaka i pacnęła go delikatnie łapką, ale zdecydowanie był martwy. Biedny, najwyraźniej jego też zabiło to samo, co tamtego gołębia i ryby w rzece. Westchnęła i rozejrzała się za jakimś kawałkiem ziemi nieobrośniętym trawą żeby nieszczęśnika zakopać. Z jej wątpliwymi umiejętnościami wyszedł jej raczej płytki rów, ale położyła truchełko na środku i przysypała kopczykiem ziemi. Mini kurhan dla ptasiej ofiary tajemniczej choroby. Otrzepała łapy z piasku i ruszyła dalej.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Za jej sprawą na terenach znanych raczej z dołków wyrósł nieduży kopczyk. Jak odwdzięczyła się Kotlinka za ten gest? Nadal nie pajęczyną, zamiast niej między łodyżkami śmignął jednak pas brązowego futerka. Zdecydowanie za długi na mysz, różny w ruchach od zająca... Nie, jak mogła się po chwili przekonać, kiedy pyszczek zwierzęcia pokazał się na chwilę przed następną kępą trawy – a może nieco wcześniej, wprawnie rozpoznając zapach – był to raczej ich odwieczny wróg, gronostaj, niewybarwiony jeszcze biało na Porę Nagich Drzew. Drapieżnik przemykał przez trawy, to przyspieszając, to przystając na chwilę. Najwyraźniej nie zauważył jeszcze Mrówczego Szlaku; wiatr zwiewał jej zapach dalej od niego.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Wywróciła oczami i westchnęła znowu, tym razem wewnętrznie, żeby nie być przez przypadek usłyszaną. Długawe zwierzątko jej nie interesowało. Nie miała zamiaru go atakować, więc tylko odprowadziła futerkowca wzrokiem i skręciła w prawo, idąc teraz równolegle do granicy Rzeki. Serio nie było tu żadnych pająków? Może jednak mogła pójść do lasku w pobliżu sadzawki?
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
To mógł być dobry pomysł, bo to, na co szylkretka natrafiła w następnej kolejności, zdecydowanie nie było pajęczyną. Znów mogła podziwiać piękne pióra, ciemno cętkowane na jaśniejszym tle, z tym nieregularnym, ale wciąż bardzo harmonijnym wzorem spływającym falą z szyi na grzbiet samiczki bażanta, która leżała na trawie przed jej łapami. Martwa. Cokolwiek Kotlinka miała przez to na myśli, nieszczególnie napawało optymizmem, chociaż zwierzyna była jeszcze całkiem ciepła.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
- Naprawdę? - Rzuciła w przestrzeń na widok kolejnego martwego ptaka. Zabrała się do kopania. Z tyłu jej głowy pojawiła się myśl, że albo naraziła się jakoś Gwiezdnym, albo próbowali ją zniechęcić do dalszej wędrówki w tym kierunku. No ale przecież te zioła miały pomóc wszystkim! Co z tego że nie była medykiem? Miała dobre intencje.
Odłożyła ptaka w płytkiej rynience ale zabrała sobie jedno dłuższe piórko, a potem znowu przysypała trupka ziemią. Niosąc pióro w pysku ruszyła dalej. W końcu obiecała Niezapomnianej pajęczynę... Na wszelki wypadek zmieniła jednak kierunek i teraz dreptała bardziej na południowy zachód.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Wiatr przesunął się po łące ze świstem, kołysząc źdźbłami traw. Poza tym Kotlinka milczała. Od granicy nadal docierał do niej zapach Klanu Rzeki, ale nic szczególnego nie rzuciło się kotce w oczy.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Nabrała w płuca powietrza aż do granic możliwości. Świszczenie wokół było nawet uspokajające. Może powinna pojawiać się tu częściej? Kontynuowała rozglądanie się na boki, dając sobie jeszcze moment na poszukiwanie pajęczyn. Najwyżej po prostu zbierze co znajdzie...
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Niemelodyjny koncert trwał dalej, nadając rytm wszelkim ruchom wokół. Dobrze, jeśli kotka znalazła ukojenie w tym świście, bo w samej trawie – nic ciekawego.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Przeszła do truchtu, nieco podirytowana brakiem... czegokolwiek. Nie mogła przecież wrócić do obozu i powiedzieć Niezapomnianej że nic nie znalazła. Może po prostu kotka zdążyła tutaj wyzbierać wszystkie pajęczyny, a pozostałe pająki wymarły z głodu? Może rosły tu chociaż jakieś zioła? Z westchnięciem zaczęła się rozglądać za czymkolwiek potrzebnym medykom.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Dla zachowania morale lepiej trzymać się tych resztek nadziei, że trochę pająków przeżyło jeszcze w trawie. Badylarki natomiast... Ta, na którą natknęła się Mrówczy Szlak, mimo akrobatycznych zdolności gatunku, nie trzymała się już ani trawy, ani nawet przy życiu. O nadziei też trudno by tu mówić, może tylko o tej, że stworzonko nie cierpiało bardzo, kiedy nieznany oprawca pozbawiał go tchu (całkiem niedawno!), nie pozostawiając po sobie śladu.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Natknięcie się na trzecie truchło z rzędu... Aż zatrzymała się jak wryta, mrugając z niedowierzaniem. Co było nie tak z tym miejscem? Przynajmniej tym razem to nie był ptak... Badylarka znowu została zakopana, zgodnie z wolą Iskry, chociaż szylkretka zastanawiała się, czy nie marnuje właśnie mięsa które mogłoby trafić do kocich brzuchów. Ale przykaz to przykaz, a nie chciała przyczynić się do kolejnej plagi wymiotów. Pokłusowała dalej.