Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
- No bardzo śmieszne. - Burknęła z wyrzutem, patrząc w niebo. A może powinna na trawę? Ciężko było stwierdzić czy to wina Gwiezdnych, czy jakieś inne duchy opiekujące się Kotlinką nijak nie chciały pokazać jej ziół. - Czym mamy łatać klan Wichru co?
Kotlinka nie odpowiedziała, ani od razu, ani kiedy kotka skończyła zakopywać zaskrońca. Idąc dalej do przodu weszłaby już na Polankę, ale o ile byłoby to kuszące, to niekoniecznie chciała jeszcze odpuszczać... Obróciła się więc i zaczęła powoli wędrować mniej więcej w stronę obozu, tym razem wypatrując jakichś żywych zwierząt do upolowania. Takich które nie były ptactwem.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Powietrze ochładzało się. Nie było jeszcze zimno, ziemia nadal oddawała ciepło zgromadzone w czasie dnia, ale różnica zaczynała być coraz mocniej odczuwalna. Światło słońca przeszło w złotopomarańczowe tony.
Pośród ich odbłysków coś mignęło kotce w trawie. Czy to mysz, czy badylarka, a może wróbelek zaplątany gdzieś wśród traw? Zmierzch to w końcu idealna pora na poszukiwanie zwierzyny... i ktoś inny również postanowił z niej skorzystać. Przez trawy przedzierał się nie kto inny, jak gronostaj, i jeśli tym razem kotka uznała, że gdzieś już go wcześniej widziała, wcale nie była w błędzie. On nie zauważył jej jeszcze, zajęty ostrożnym tropieniem czegoś przy ziemi.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Oh... To jednak nie była mysz. To znowu taki długi futerkowiec. One chyba nie nadawały się do jedzenia... prawda? Nigdy nie widziała takich na stosie. Chyba więc nie bardzo. Z drugiej strony - klanowe koty z lubością przynosiły ptactwo na stos, więc co to był za wyznacznik.
Przeszła obok niego, w odległości od ogona do półtora, obserwując zwierzątko. Jeśli podniosło głowę żeby na nią spojrzeć szczeknęła na niego ostrzegawczo. W innym wypadku po prostu ruszyła dalej. Muszą tu być jakieś myszy, albo zające, albo zaskrońce które nie były jeszcze martwe...
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Jeden ogon czy półtora – to jednak bardzo blisko. Eklerek podniósł łepek i zaraz niemal podskoczył, kiedy usłyszał szczeknięcie. Uderzenie serca wlepiał swoje czarne oczka w krótszą, ale niezbicie wyższą od niego Mrówczy Szlak, po czym rzucił się do ucieczki długimi susami, przystając w oddali parę razy, by stanąć słupka i skontrolować sytuację za sobą. Zwykle był przecież ostrożny i nie pozwolilby na coś takiego; inny drapieżnik w bezpośredniej bliskości musiał nieźle go przestraszyć.
Sama kotka musiała przejść kawałek, zanim na drodze spotkała kogoś jeszcze, ale w końcu coś za kępami na prawo od niej coś poruszyło się... a właściwie... zatrzepotało. Tak, na kawałku bardziej odsłoniętej ziemi w krótkiej trawie jedzenia szukał (żywy!) pstry skowronek.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Długie zwierzątko zniknęło w trawie, a ona znowu została sama... ale nie na długo, bo niedaleko niej pojawił się mały ptaszek. Westchnęła, obserwując skowronka z bezpiecznej dla niego odległości. Chyba powinna się pogodzić z faktem, że dzisiaj już nic więcej poza tym jednym ziołem i całą hałdą trupków nie znajdzie. Przynajmniej coś znalazła. Mogło być gorzej, dużo gorzej, ale na zbieranie ziół do Kotlinki nie wróci. Następnym razem pójdzie do lasu. Tam muszą mieszkać jakieś pająki.
Podniosła się z ziemi, otrzepała i ruszyła z powrotem do obozu, zabierając po drodze swoją kolekcję piór, ludzkich kolorowych patyków, i liści i kwiatów dla Niezapomnianej. Może kotka chociaż powie jej co to za zioło i do czego się je używa... [zt]
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Jej kocięta niedługo miały zacząć swoje treningi. Klacz z tego powodu miała sporo więcej czasu, w tych ostatnich dniach ich spokojnego życia. Wybrała się więc na polowanie. Ostatnio przyniesione przez nią piszczki rozeszły się jak ciepłe soczyste zające, a dla wichrzaka taki soczysty zając to pokarm samych gwiezdnych. Natura nie poskąpiła jej wtedy emocji - teraz było to widać na jej przeciętym uchu, które jednak dodawało jej jedynie powagi, grozy i elegancji. Nie była urodzonym wczoraj terminatorem, musiała mieć jakiekolwiek rany bitewne, co nie? Choć przyznać trzeba było, że wolała spokojne polowania, a nie walki na śmierć i życie. Toteż szła teraz kotlinką, nie chcąc oddalać się w gęste lasy po drugiej stronie klanu. Otwarta przestrzeń mogła sprawić, że ktoś szybciej dostrzeże ją w przypadku zagrożenia, a i sama ucieczka gdyby co mogła być łatwiejsza. Tropiła, węszyła i rozglądała się za zwierzyną.
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
Marzenia ściętej głowy! Nadzieje wojowniczki na spokojne polowanie okazały się płonne. Zamiast tropu zwierzyny, wyczuła inny trop - zdecydowanie niepożądany, ale i nie zwiastujący większych kłopotów. Długość drzewa dalej, w krzewach dostrzec można było czarne wielkie ptaszysko, stroszące pióra w ochronie przed zimnem. Wtem ptak zastygł, i odwrócił łeb... jednak nie dojrzał czyhającej w pobliżu kocicy.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
A ona go w odróżnieniu od niego zauważyła. I to całkiem szybko. Rzadko walczyła z ptakami, raczej nie miała tego w zwyczaju i nie zdarzało się, żeby miała okazję. Zazwyczaj po prostu na nie polowała, a tu proszę - dość spory ptaszor.
Uznała, że co jak co, ale taki ptak nie powinien mieć nad nią przewagi. To by było żałosne.
Przypadła do ziemi w pozycji łowieckiej i zaczęła skradać się do drapieznika. Szła tak, by ukrywać się za krzewami, a momentami też zastygała w miejscu. Chciała dojść do niego w taki sposób, a potem od razu rzucić się na jego skrzydło, gryząc je mocno, by nie mógł odlecieć.
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
atak Kraśnej Klaczy - krytyczny! - 12*1,5 = 18hp
atak kruka - słaby - 13*0,5 = 6hp
I tak pointce udało się zakraść do ptaka pozostając niewykrytą, ba - ten nawet do ostatniej chwili nie zdał sobie sprawy z czającego się nań zagrożenia. Atak wojowniczki z zaskoczenia okazał się więcej niż udany - jednym silnym ruchem mocno wgryzła się kłami w skrzydło kruka, zadając głębokie cięcie i wywołując dziki wrzask ranionego ptaszyska. Raniony kruk postanowił jednak wziąć odwet - lecz marnie mu to wyszło, a Klacz została uraczona jedynie buziaczkiem w czółko, w postaci niewielkiego draśnięcia.
Kraśna Klacz - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 75-6=69 | W: 55-5=50 | EXP: 195/300
>> rana 0. stopnia - lekkie draśnięcie od dzioba na czole Kruk- S: 9 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 40-18=22 | W: 35-1=34
>> rana 2. stopnia - rozcięte głęboko prawe skrzydło; krwawi!: w pierwszej kolejce -3HP, potem -2HP do końca walki
sothisgirl'soutbackbehindthebar she'sXa..good..girl,..she..called..a..car you got three motherfuckers in a big white van twodumbfriendsandonemeanman
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Udało jej się zakraść do krukowatego, choć ten w odwecie uderzył ją w czoło. Nie przejęła się tym. Ona zadała mu zdecydowanie większe obrażenia już na samym starcie. Uśmiechnęła się do siebie radośnie. Dużo lepiej niż z psem - tak trzymać. Nie osiadała na laurach, chciała wgryźć się w jego kark i zostawić głębokie ślady.
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
atak Kraśnej Klaczy - krytyczny! - 7 * 1,5 ≈ 11hp
atak kruka - nieudany
Niestety, ta tura była mniej szczęśliwa dla długowłosej wojowniczki, a dla kruka wręcz okrutna. Jakoś tak się oboje zakręcili, tak zaszamotali, że chociaż Klacz zdołała wyprowadzić piękny atak - nie był on tak silny, jak planowała. Pozostawił jedynie płytkie ugryzienie na gardle kruka, który miotał się jak piskorz. Ptak natomiast miał jeszcze mniej szczęścia- w swojej szamotaninie w ogóle nie trafił dziobem w kocicę.
Kraśna Klacz - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 69 | W: 45 | EXP: 195/300
>> rana 0. stopnia - lekkie draśnięcie od dzioba na czole Kruk- S: 9 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 22-11-3=8 | W: 34-1=33
>> rana 2. stopnia - rozcięte głęboko prawe skrzydło; krwawi!:-2HP do końca walki
>> rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na gardle; krwawi -1HP do końca walki
Od kolejnej tury spadek statystyk o 3/4 ze względu na utratę HP
sothisgirl'soutbackbehindthebar she'sXa..good..girl,..she..called..a..car you got three motherfuckers in a big white van twodumbfriendsandonemeanman
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Dość żałośnie ten kruk wyglądał. Kotka liczyła na to, że teraz po prostu się go pozbędzie i tyle, a potem zabierze na stos, czym wykarmi część klanu. Teraz tylko hop siup go zabić, co nie zapowiadało się jako coś trudnego do osiągnięcia. Skoro już trafiła go w gardło, to teraz chciała faktycznie rzucić się na jego kark. Niech jest obgryziony po obu stronach, to może mu głowa odleci i będzie miała do powieszenia nad kominkiem, hehe. Oczywiście nie bawiłaby się jedzeniem, w życiu, "gwiezdni" zabronili. W takim wypadku chciała wbić kły w jego kark.
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
Silne kłapnięcie zębami kocicy wystarczyło, by kruk już nigdy w swym żywocie nie wzbił się w nieboskłon. Zacisk szczęk na karku ptaszyska skutecznie pozbawił je życia, tak że ten nawet nie miał szans na wyprowadzenie jakiegokolwiek kontrataku. Jego łeb wisiał w tej chwili na ostatnich pasemkach skóry, chybocząc się w te i z powrotem. Klacz rzecz jasna wyszła z tego starcia bez większego szwanku, wraz z dorodnym łupem który z pewnością będzie w stanie wykarmić całą kociarnię.
Kraśna Klacz - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 69 /75 | W: 45-3 = 42| EXP: 195/300
>> rana 0. stopnia - lekkie draśnięcie od dzioba na czole Kruk- S: 9 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 8-27-3= ŚMIERĆ | W: 33
>> rana 2. stopnia - rozcięte głęboko prawe skrzydło; krwawi!:-2HP do końca walki
>> rana 1. stopnia - płytkie ugryzienie na gardle; krwawi -1HP do końca walki
>> rana 2. stopnia - ugryzienie na karku; krwawi! w pierwszej kolejce -3HP, potem -2HP do końca walki
+75 exp
sothisgirl'soutbackbehindthebar she'sXa..good..girl,..she..called..a..car you got three motherfuckers in a big white van twodumbfriendsandonemeanman
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Zabiła zwierzę. Ciekawe, że to kolejny powalony przez nią ptak, tak jakby inna zwierzyna nie chciała do niej lgnąć. No, nie licząc tego psa ostatnio. Tak czy siak - zakopała kruka, obmyła się, ułożyła futro i przykopała ślady krwi, żeby zapach się nie roznosił. Potem wróci po zwierza, bo dużo mięsa może z niego być. Tymczasem miała jeszcze dużo sił, więc poszła przed siebie, chcąc znaleźć coś jeszcze.
Księżyce: 23 Mistrz: Rozgwieżdżone Niebo Płeć: Kotka? Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: córka psiej gwiazdy
Bura, długowłosa o klasycznych pręgach i postawnej budowie ciała. Oczy oliwkowo złote, brak białych znaczeń.
Ambitna i dumna, chce być numerem jeden i najlepszą wojowniczką. Lekko uszczypliwa, skrywająca emocje. Lojalna i pewna siebie, dla Klanu i rodziny skoczyłaby w ogień.
Po zakończonym sukcesem starciu, kocica ruszyła dalej. Szła przez zamarznięty krajobraz, a mroźny wiatr mierzwił jej futro. Liczyła na napotkanie zwierzyny, jednak niestety, los, a może Gwiezdni? Mieli dla niej inne plany. Po dotarciu na niewielką łączkę, do jej nozdrza doszedł zapach futrzanego zwierzątka, a chwilę później jej oczom ukazało się długie, brązowofutre stworzenie. Obok małej pryzmy śniegu, młoda samica kuny kopała łapami w ziemi, ruszając przy tym nosem. Na razie nie zdawała sobie sprawy z obecności kota w pobliżu.