Logo Artemidy
Kotlinka - wschód
Klacz zakopala zwierzynę i ruszyła szukać córki. W pewnej chwili na trasie poczuła zapach krwi. Przyspieszyla kroku, przemierzając busz, aż trafila na córkę i powalonego przy niej kruka. Odetchnela, ale podeszła bliżej. - Wszystko w porządku? Dobrze się czujesz? - Spytała, bo dymna wyglądała na naprawdę zmęczoną. Może nie poturbowaną, ale wykończoną. Dlatego też najpierw zainteresowała się nią, a nie zwierzęciem. Wzrok jednak poleciał na jej policzek. - Leci ci krew. Ale nie dużo. - Przetarła łapą jej polik, pozbywając się strugi. Posłała córce uśmiech i wykonała gest głową w stronę kruka. - Piękna sztuka, Wojno. - Była dumna. Prawdziwa wojowniczka.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kruk wreszcie zdechł, a wkrótce pojawiła się obok matka. Wojna była zdyszana i sponiewierana, a słysząc jej pochwały poczuła się... źle. Matka nie kłamała, mówiła co czuła, tyle że przyszła na sam koniec i nie widziała tych wszystkich fars, porażek oraz tragicznego początku pojedynku.
- To nie jest mój dzień, sezon ani w ogóle cokolwiek. To nie tak miało wyglądać, powinnam go rrrozwalić na kilka ciosów - wysyczała trzepiąc na boki ogonem; nie była zła na matkę, tylko na długie pasmo porażek, których naprawdę nie wiedziała jak usprawiedliwiać. Rozcięty policzek bolał mniej niż urażone ego.
- Wrrrracam do obozu - burknęła, nie chcąc wyjaśniać o co jej właściwie chodziło i bojac się pytań o zwierzynę - ile jej złapała i jakiej. Nim to jednak zrobiła wyrwała pęk kruczych piór na pamiątkę oraz odgryzła stworzeniu jedną z łap do zasuszenia. Zamierzała sobie tym ozdobić legowisko. Zrobiła to dosyć pospiesznie chcąc czmychnąć Klaczy sprzed oczu zanim ta sobie przypomni, że były tu w końcu na polowaniu.

zt?
[Obrazek: 7IIUSgN.png]
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrzyła najpierw dumnym i zadowolonym, a potem smutnym wzrokiem na córkę. Rzuciła spojrzeniem na kruka, z którego wyrwała nogę. - Dobrze. - Odparła trochę zdziwiona i mocno zagubiona w sytuacji. Córka szła, kruk leżał nieruszony, a piszczki Klaczy wymagały zabrania. Westchnęła. Musiała spędzić z nią czas, gdy ta ochłonie, na spacerze, a nie polowaniu. Tutaj nie dało się zacieśniać więzi. Zakopała czarne ptaszysko, a potem wróciła po to co zdołała sama złapać. Po resztę wysłała koty napotkane po drodze.

/zt
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
⁄(⁄ ⁄•⁄-⁄•⁄ ⁄)⁄

- ...I w sumie to chyba lubi mnie nie lubić. Czasami zachowuje się, jakby miała patyk w dupie, ale nie jest najgorsza - Nać miauknął z lekkim uśmieszkiem, opowiadając o Kraśnej Klaczy, gdy dreptał obok siostry. Przecież nie mogli iść przez całą drogę w kompletnej ciszy, więc rozmowa jakoś naturalnie zeszła na ich mistrzów. Lubił to, że Klacz dawała mu sporo swobody, a jednocześnie trzymała go na tyle krótko, że musiał kombinować. Ten dreszczyk emocji był czymś, czego zdecydowanie potrzebował. - A jaka w ogóle jest Jaskrawy Pyłek? Da się z nią wytrzymać? Czy też daje ci jakieś beznadziejne zakazy jak mistrzowie Omułka i Trawki? - zapytał z autentycznym zainteresowaniem. Zmarszczył nosek, próbując sobie przypomnieć wojowniczkę. - To ta biało-czarna? Z ładną mordką? Znaczy...! - Urwał gwałtownie i odchrząknął, kiedy dotarło do niego, co właśnie powiedział. - Z krzywą mordką! Tak, tak! Z tą... krzywą łatą na pysku! To właśnie miałem na myśli. - Odwrócił wzrok z wyjątkowo podejrzaną szybkością, czując, jak policzki zaczynają go piec. - O, patrz! Już jesteśmy! - zaśmiał się nerwowo, desperacko próbując odciągnąć uwagę siostry od rumieńca, który rozlał się po jego jasnym pyszczku. Od Bzyczącej Polany dzieliło ich kilka susów zająca.
[Obrazek: khebtc2.png]
Marchewkowe Pole rośnie wokół mnie
W Marchewkowym Polu jak warzywo tkwię
Rosnę sobie — dołem głowa, górą NAĆ
Kto mi powie, co się jeszcze może stać?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Taki wspólny spacer z Nacią był o dziwo, przyjemny. Turzyca dreptała u boku brata z wysoko uniesionym ogonem; choć oglądała się dookoła, to jednak często zwracała głowę ku bratu, skupiona na jego słowach. Pyszczek miała w lekkim uśmiechu, jak to zwykle ona.
- Brzmi... Ciekawie. Na pewno lubi wyzwania skoro Gwiazda przydzielił ciebie do niej. - odparła po wysłuchaniu opisu mistrzyni brata. Turzyca kojarzyła wojowniczkę z wyglądu, bo ta wyglądała dość ciekawie, ale chyba nigdy nie zamieniły większej ilości słów, a już zdecydowanie szylkretka nie kojarzyła jej z charakteru. Na razie jednak opis brata brzmiał ciekawie, na pewno oboje byli dla siebie wyzwaniem, na ile znała Nacia..
- Jaskier jest bardzo miła! - Turzyca od razu uśmiechnęła się szerzej na myśl o swojej mistrzyni. - Nie ma kija wsadzonego nigdzie tak jak twoja. Pyta mnie co chciałabym robić, i często zamiast o treningach to rozmawiamy o robaczkach, i o kwiatkach, i w ogóle o wszystkim. I nie jest wcale zła jak czegoś nie wiem, albo nie pamiętam! - w przeciwieństwie do mistrzyni Omułka, Jaskier nie miała nic przeciwko jej niewiedzy i nie miała problemu z powtórkami. - Ale ostatnio to albo nie mam treningu albo siedzimy w obozie, bo się rozchorowała. Szkoda, ale jak ją Ważka poskłada, to będziemy znowu wychodzić. - opisała swoją mistrzynię. Przewróciła tylko oczami na poprawiony komentarz Nacia, uznając to po prostu za żart. Ten to zawsze musiał znaleźć sposób żeby pożartować z innych! - Tak, ta czarna. I ma ładną mordkę. - całkowicie przeoczyła rumieńce brata, zamiast tego patrząc akurat dookoła na krzaki. - O, i wiesz że ma partnera? Roześmiany Wąs się nazywa, taki rudy. Opowiadała mu o mnie bo wiedział kim jestem! Trochę pouczył mnie walczyć, śmiesznie było. - opisała, nadal w nieświadomości co do ewentualnych uczuć jej brata wobec jej mistrzyni.
Stanęła na chwilę, rozglądając się zaraz po "już jesteśmy!". Ooo, ale tu było ładnie! I ile tu było różnokolorowych kwiatków! Szylkretka była zachwycona. - Ale tu głośno, o Gwiezdni! - zamruczała, nasłuchując bzyczenia pszczół, które robiło się tym głośniejsze im bliżej rodzeństwo podchodziło.
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Oha! - Rzucił oburzony, choć na jego pyszczku cisnął się uśmiech. - Nazywasz mnie karnym terminatorem? Czy może ją karnym mistrzem? - Zażartował, podnosząc brewkę. Przez chwilę jednak bawił się ową myślą. - Wiesz, jak nie wypali mój plan zostania Klanową Matką, to zostanie karnym mistrzem nie brzmi aż tak źle. Jak któryś terminator by robił problemy, to by takiego do mnie przysyłali i bym już z nim porządek zrobił - powiedział dumając nad tym, nawet nie próbując ukryć faktu, że podobała mu się taka opcja. Ciekawe co takiego mógłby takiemu delikwentowi kazać zrobić, zanim ktoś by zaingerował.
Wysłuchał co kotka opowiadała o swojej mistrzyni, uważniej wyłapując interesujące dla niego informacje. Więc Jaskier też lubiła robaczki? No są dla siebie stworzeni! I kwiatki też, jak praktycznie każda laska. Zanotował również fakt, że ta się rozchorowała, zastanawiając się czy odwiedzenie jej było dobrym pomysłem. - Oj... Wiesz co lubi jeść? - Zapytał, nie mogąc kotce popatrzyć w oczy. - Przerobiliście już coś ciekawego? - Dopytał jeszcze zanim nie wykrzywił się w zawstydzony, kiedy siostra jednak potwierdziła, że jednak usłyszała to co nie chciał. Nać nie był pewny, czy ta się z niego wyśmiewa czy może jednak nie. On by totalnie wyśmiał Omułka, gdyby ten zrobiłby taką gafę, więc to też oczekiwał ale z drugiej strony... Turzyca była nieco milsza niż on. Tylko odrobinkę milsza. Zmrużył ślepia i położył po sobie uszy. - Ja też jestem rudy. I mam fajniejsze plamki - skomentował niezadowolony, w uderzenie serca widząc w Roześmianym Wąsie jakąś konkurencję. Poruszył wibrysy, po czym skupił się na polance i pszczołach.
- Faktycznie są głośne. Przed chwilą były cichsze - skomentował podchodząc bliżej sprężystym krokiem. - O! Patrz się! Ta jest taka gruba! A tamta jeszcze grubsza! - Miauknął zafascynowany pokazując łapkę na parę pszczół, które siedziały sobie na dzikich makach.
[Obrazek: khebtc2.png]
Marchewkowe Pole rośnie wokół mnie
W Marchewkowym Polu jak warzywo tkwię
Rosnę sobie — dołem głowa, górą NAĆ
Kto mi powie, co się jeszcze może stać?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nazywam cię hm, trudnym terminatorem. - rzuciła w odpowiedzi, też szeroko się uśmiechając. Czy Nać był karą dla Kraśnej Klaczy nie wiedziała, ale bardziej obstawiała, że wojowniczka po prostu potrafiła sobie radzić z bardziej wymagającymi przypadkami, chociaż w takim charakterze był cały urok Naci, zgadza się? Biało-rudy kocur nie byłby sobą, gdyby zachowywał się inaczej! Na kolejne słowa brata pokręciła głową wręcz w niedowierzaniu; ależ on miał pomysły, klanowa Matka! Chociaż w sumie kociaki to miałyby ubaw. Albo więcej powodów do płaczu.
- Jak zostaniesz klanową Matką to nasza mama chyba przejdzie do starszyzny. - zachichotała w odpowiedzi. - A z terminatorami kiedyś to wierzę, wszyscy będą się bali że ciebie dostaną. Pewnie nie wiem, za nieposłuszeństwo będą mogli znaleźć niespodziankę pod legowiskiem... - rzuciła luźno, nawiązując do ich wcześniejszej rozmowy. Ale w sumie to byłby sposób na trudnych terminatorów, co nie? Uprzykrzyć im życie tak bardzo, aż zaczną słuchać mistrza!
- Nie wiem, ale mogę zapytać jak ją zobaczę następnym razem! - rzuciła luźno. W sumie rozmawiały o innych sprawach a nie o tym, co lubią jeść, ale kudos dla Naci za podsunięcie tematu do rozmów na następny trening, żeby było ciekawiej niż tylko suche omawianie teorii! - Przerobiliśmy dużo! I takie nudniejsze rzeczy jak rangi czy kodeks, ale też ciekawsze rzeczy! Pokazała mi parę fajnych żuków i chrząszczy, i nauczyła jak odróżniać różne kwiatki! Gdzieś koło Wyjących Wzgórz rosną takie ładne firletki, a niedaleko wyjścia z obozu jest pełno kolorowych bratków, mogę ci pokazać jak będziemy wracać! - rozgadała się, no ale Nać pytał to dostał odpowiedź! - No dobra, ale faktycznie masz fajniejsze plamki. Roześmiany Wąs to ma tylko brudne łapy. - skrzywiła nosek na wspomnienie sparingu i tej przykrej niespodzianki, którą kocur jej zafundował.
- Oooh! - miauknęła Turzyca, zafascynowana pszczółkami. Podeszła bliżej razem z bratem, po czym przycupnęła przy jednej kępce kwiatów, by z bliższej odległości przyglądać się pracującym, bzyczącym owadom. - One chyba mają futerko, tak jak my! - rzuciła do brata, choć cała jej uwaga była aktualnie skupiona na robaczkach.
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudzielec wydał z siebie teatralne, totalnie przesadzone westchnienie, które miało pokazać, jak bardzo jest oburzony, że siostra go tak nazwała. Dla podkreślenia efektu położył nawet łapkę na piersi, choć banan na jego mordce ani trochę nie zniknął. Jeśli już, to zrobił się jeszcze szerszy.
- To ciężki tytuł. Ktoś musiał się poświęcić i go przejąć - oznajmił, zamykając na chwilę ślepia i wzdychając z udawanym zmęczeniem. Nie każdy może być trudnym terminatorem. To krzyż, który postanowił nieść. - Przeszłaby do starszyzny, bo zdałaby sobie sprawę, że najlepsza matka pojawiła się w Splątanych Korzeniach i nie ma już po co tam siedzieć - Dopiero po tych słowach dotarło do niego, że kiedyś faktycznie będzie musiał zdecydować, kim chce zostać. Na razie jednak odsunął tę myśl na bok. To był problem przyszłego Naci. - Oj, podoba mi się ten pomysł. Terminator nie zaśpi na trening, jeśli nie będzie mógł zasnąć przez zgniłą głowę rybki, która mu śmierdzi pod nosem. Turz, ty geniuszu! - zaśmiał się, przypominając sobie ich wcześniejszą rozmowę. - A jaką ty byś była mistrzynią? Owijałabyś terminatorów mchem, żeby sobie nic nie zrobili? - zapytał z rozbawieniem. Tak naprawdę wcale jej tak nie postrzegał. Prędzej Omułek byłby tym typem, który zasypałby swojego ucznia listą zasad, zanim ten zdążyłby wystawić nos poza obóz.

- Rangi? Meh... - mruknął bez większego entuzjazmu, przypominając sobie pierwszą lekcję z Klaczą. - Grubaśna nadal nie chce mnie nauczyć polowania. "Później. Jak będziesz słuchać, to się szybko nauczysz" - zacytował, obniżając głos i przybierając kamienny wyraz pyska, idealnie naśladując swoją mistrzynię. Uszy drgnęły mu z zainteresowaniem, kiedy Turzyca wspomniała o żuczkach i chrząszczach.
- O! - mruknął, notując tę informację. Może zamiast piszczka mógłby kiedyś przynieść Jaskierkowi jakiegoś ładnego owada? Kotki szaleją za ładnymi robaczkami. - Fir-co? - zapytał, marszcząc nosek. W kwiatach kompletnie się nie orientował. Nie przeszkadzało mu jednak, że Turzyca się rozgadała. Wręcz przeciwnie. - I spoko. Może znajdziemy coś dla Zająca. Chyba chciał jakieś kwiatki dla Babadka - przypomniał sobie. Po chwili uśmiechnął się szeroko. Ponieważ komplementowy to coś co Nacie lubiły najbardziej.- No ba! Ale mam wrażenie, że za tą wypowiedzią kryje się jakaś historia. Co ci zrobił? - zapytał, unosząc jedną brew. Zezując na krążące nad kwiatami pszczoły, wyszczerzył kiełki. - Niektóre mają go więcej, a niektóre mniej! - oznajmił. - Te najgrubsze mają go chyba najwięcej. Hehe! Patrz na tamtą! Jest cała żółta! - roześmiał się, obserwując jedną z pszczół, która wyglądała, jakby ta wytarzała się w pyłku.
[Obrazek: khebtc2.png]
Marchewkowe Pole rośnie wokół mnie
W Marchewkowym Polu jak warzywo tkwię
Rosnę sobie — dołem głowa, górą NAĆ
Kto mi powie, co się jeszcze może stać?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, jak bardzo się przejmowała tymi westchnieniami Naci i tym, że mogła obrazić go takimi stwierdzeniami! Fakty przecież stwierdzała, ale jej brat musiał czasem podramatyzować, na ile go znała. I znała go bardzo dobrze, bo dokładnie to pokazał swoimi następnymi słowami. Zachichotała znowu, a jej wąsy poruszały się w górę i w dół w rytmie tych chichotek.
- Tak, dokładnie dlatego by zamieszkała w Skręconym Pniu, masz całkowitą rację. - pokiwała głową. - Tylko że chyba jako Matka - matek? coś tam się kiedyś działo odnośnie tej nazwy, ale Turzyca nie pamiętała ani kiedy ani co z tego wyszło - nie dostaniesz terminatorów, więc nie będziesz mógł zostać Zastępcą, a potem Przywódcą? - w sumie bardziej zapytała niż rzuciła, bo zupełnie nie kojarzyła, żeby mama miała jakichkolwiek terminatorów. Albo Mrówka. Albo Nakrapiana. - Chyba że nie chcesz być kiedyś Naciową Gwiazdą? - a to już zapytała lekko, ale z ciekawością, bo w sumie kociakowe zabawy to jedno, ale prawdziwe ambicje kotów to coś zupełnie innego! A w sumie tego to nie wiedziała o nikim z rodzeństwa!
- Jeśli kiedyś jakiś z twoich terminatorów dowie się że to ja ci podsunęłam taki pomysł to będę mogła szukać sobie nowego legowiska. - rzuciła zaraz po tym, jak brat nazwał ją geniuszem. Przyszły potencjalny terminator Nacia na pewno tak nie będzie uważał! - A ja... Nie wiem w sumie, nie myślałam. Może bardziej będę robić tak, jak Jaskier ze mną? - o ile w ogóle kiedyś się doczeka terminatora, bo najpierw to musi skończyć trening a to jej średnio szło. No ale było tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia!

- Jak się nauczę polowania pierwsza to ci powiem co i jak, to będziesz umiał polować zanim Klacz do tego dojdzie! - obiecała bratu, patrząc na niego z uśmiechem sięgającym jej żółtych oczu. - Firletki. Takie ładne różowe kwiatuszki. - powtórzyła jeszcze raz, tak w razie czego jakby Nać chciał się słowa nauczyć. - I możemy potem nazbierać! Mówił że chce jakieś takie niebieskie najbardziej, ale tych akurat nie znam i nie wiem, które to były. - rzuciła z tego, co pamiętała i słyszała przelotem.
Oh, Naciu, Naciu, jak usłyszysz zaraz, co taki jeden kocur zrobił twojej siostrze, to ci plamki z sierści odpadną!
- Wyobrażasz sobie - zaczęła, aż podnosząc się chwilowo od obserwowania pszczółek żeby spojrzeć na brata - że podczas sparingu taką brudną łapę to mi wsadził do pyska? A przyszedł wcześniej z patrolu z granicy z Cieniem! - rzuciła z udawanym oburzeniem, bo choć wspomnienie nie było do końca smaczne, to było jednak dość zabawne!
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyglądał się, jak białe wąsiki jego siostry drgały, kiedy ta się śmiała, czując, jak ciepły uśmiech pcha mu się na pyszczek. Lubił rozśmieszać siostrę, ogólnie lubił Turzycę. Cieszył go fakt, że znalazł z nią wspólny język i że wyciągnął ją na wspólny wypad poza obóz. Przytaknął potwierdzająco, kiedy ta wspomniała o randze matki, bo tak! Oczywiście, że zagości w Splątanych Korzeniach jako najlepsza madka. Jednak jego siostra wspomniała o bardzo ważnym punkcie, którego wcześniej nie wziął pod uwagę.
- Nie będę? Czemu nie mógłbym zostać zastępcą? - Dopytał, marszcząc nosek, nie wiedząc do końca, czemu nie mógłby. Zapomniał czegoś z treningu, czy może Klacz jeszcze mu o tym nie wspomniała? Nie był pewny, ale siostra pewnie zaraz go oświeci. - Naciowa Gwiazda postanowiłby, że Orzechowy Móżdżek ma mu usługiwać caaaałe dnie i będzie nosić wielki liść, żeby go wachlować w upały - wyszczerzył ząbki, tak w połowie tylko żartując. Z Omułkiem miał nieco inne relacje niż z siostrami. Jeżeli ktoś zaczepiałby Turzycę lub Trawkę, Nać był gotowy się wmieszać, ale jeżeli ktoś zaczepiałby brata? To pewnie usiadłby i zaczął oglądać jak w kinie. Więc oczywiście, że gdyby miał władzę i ogólnie jego słowo było prawem, to nie skończyłoby się dobrze dla cynamonowego. I właśnie dlatego młode koty, a szczególnie Nać, nigdy nie powinny zostać Gwiazdami. - Byłoby fajnie, ale nie wiem. Widziałeś, jaki stary Roziskrzony jest? Typ wygląda, jakby miałby na następnej ceremonii dołączyć do Gwiezdnego Klanu - rzucił nieco poważniej, wzruszając ramionami, jakby bycie Gwiazdą od razu skutkowało byciem starym grzybem, który ma trzy łapy na Srebrnej Skórce. W jego obronie Nać nigdy nie znał innej Gwiazdy, więc wydawało mu się to czymś normalnym. - Chciałabyś być Turzycową Gwiazdą? O! Co byś zmieniła w Klanie? - Zapytał, szczerze ciekawy, jakie ambicje miała jego siostra.

- A niech tylko spróbują - dodał z uśmieszkiem, kiedy ta wspomniała znowu o jego potencjalnych terminatorach, którzy mieliby jakiś problem z nią. Przytaknął, kiedy wspomniała o tym, jak ona by traktowała swoich terminatorów. Mógł sobie to wyobrazić. Pewnie z nich wszystkich będzie najbardziej stabilną mistrzynią, która będzie wyrozumiała, ale nie da sobie wejść na głowę. Jego oczy rozszerzyły się nieco bardziej, kiedy ta obiecała mu pomoc, choć szybko je zwęził i postanowił zamienić to w żart. Tak właśnie pokazywał swoją wdzięczność. - Aha, więc chcesz na mnie poćwiczyć, jak to jest mieć własnego terminatora? Dobry pomysł! Zacząć z najtrudniejszym terminatorem, wtedy każdy inny będzie łatwizną! - zaśmiał się, ponieważ taki tytuł mu nie przeszkadzał. Szczególnie jeżeli Turz chciała go czegoś nauczyć, nie będzie gardził. - O. Ładne imię mają - skomentował, starając się je zapamiętać. - Może coś nam da w zamian... W sumie nawet go lubię, jest śmieszny - dodał, mając tutaj na myśli Zajęcze Ucho.

Następne słowa siostry sprawiły jednak, że uśmiech zniknął z jego mordki, ustępując grymasowi i zmarszczonym brewkom. Nawet jego czupryna nieco się zjeżyła.
- Co?! Po tym, jak był u tych żabojadów?! Jaka strawa wron! - zbulwersował się w imieniu Turzycy. Tym bardziej nie rozumiał, czemu Jaskier była z takim głupkiem! Zmrużył ślepia, zastanawiając się, jak mógłby się już odegrać. - Posłałbym na niego pszczoły. Hej, chcecie się przyłączyć do odwetu? Dam wam kwiatki! Takie różowe, filetki...? Filatki...? Eee... Jak się nazywały jeszcze raz? - zapytał siostrę.
[Obrazek: khebtc2.png]
Marchewkowe Pole rośnie wokół mnie
W Marchewkowym Polu jak warzywo tkwię
Rosnę sobie — dołem głowa, górą NAĆ
Kto mi powie, co się jeszcze może stać?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Matki chyba nie dostają terminatorów, nie? Bo muszą się zajmować kociętami. Nasza mama chyba nikogo nie szkoli, Nakrapiana Mordka też nie. - Turzyca wyjaśniła swój tok rozumowania bratu. - Może byś musiał najpierw być wojownikiem i sobie kogoś wytrenować, a potem zostałbyś Matką? Przecież zastępcą może być tylko kot, który kogoś wytrenował. Chyba że ja coś pokręciłam? - zadała Naci pytanie, teraz sama już nieco zbita z tropu. To było trochę zbyt wymagające myślenie jak na taką prostą szylkretkę, trzeba było jej wybaczyć i wrócić do łatwiejszych tematów. Następny zestaw pytań proszę!
Roześmiała się, wyobrażając sobie ich cynamonowego brata z listkiem większym, niż on sam, biegającym za Nacią. - Ale musiałbyś mu dać ładniejsze imię niż Orzechowy Móżdżek, bo koty z innych klanów by cię wyśmiały. - zamruczała, rozbawiona tą całą sytuacją, oczywiście zakładając, że biało-rudy całkowicie żartuje. Ona sama kochała każdego z rodzeństwa tak samo. A na pytanie o Roziskrzoną Gwiazdę strzepnęła uszkiem. - A wiesz że dawno go nie widziałam? Chyba już śpi całymi dniami, to już zastępczynię widać o wiele częściej. - mruknęła lekko. To Truflowy Nosek rozsyłała patrole, więc naturalnie że ją częściej widziała. - A to nie tak że piski są w wieku do mianowania? Może zapomniał, albo czeka aż więcej terminatorów skończy trening, bo nie będziemy mieć miejsca w Ciepłych Skałkach! - a tak naprawdę to kto wiedział jakie decyzje podejmował Gwiazda? Turzycę dużo omijało, bo aż to sprawami organizacji klanu się nie interesowała, była na to trochę za młoda!
- Oh, Turzycowa Gwiazda brzmi super! - zaśmiała się, po czym wypięła pierś. - Ale najpierw to bym musiała zostać Turzycową... Czymś. Wojowniczką. A potem to ktoś by mnie musiał wybrać na zastępcę! - mruknęła. Ta ścieżka kariery była długa i żmudna, na pewno zajęłaby jej wiele księżyców. - Fajnie by było wprowadzić poznanie robaczków jako obowiązkowy element treningu. Nie wiesz jaka jest różnica między ćmą a motylem? To nie możesz być wojownikiem, sorki! - udawała poważną, mówiąc te dwa ostatnie zdania, tak jak sobie wyobrażałaby jakiegoś poważnego mistrza na treningu, jak na przyład Naciową mistrzynię. Jaskier by jej tak nigdy nie powiedziała, ona była za miła!

- Dobra, to jesteśmy umówieni! - uśmiechnęła się do brata. - Jak tylko Jaskrowy Pyłek wyzdrowieje to ją o to poproszę, i potem pójdziemy razem na polowanie! - ale to był super plan! Podobał jej się, więcej bonding time z Naciem. Po co komu byli przyjaciele w klanie skoro miała takie super rodzeństwo, z którym się dogadywała?
O no proszę, tak jak myślała, Nać był równie oburzony, co ona! Tylko ona już przeszła nad tym do porządku dziennego, a Nać dopiero się o tym dowiedział. Zamruczała jednak, bo to było kochane, że brat by się za nią tak wstawił!
- Fir. Let. Ki. - przesylabowała powoli dla Nacia. Tylko Gwiezdni wiedzieli że sama miała problem z zapamiętaniem takiej trudnej nazwy, ale jak już się jej nauczyła, to nie mogła zapomnieć! - I te pszczółki mają ci pomóc w zemście? - zapytała, delikatnie dotykając jednej łapką. Pszczoła tylko pobzyczała głośniej, ale nic jej nie zrobiła. - One by go chyba tylko oblazły i wylizały! Czy pszczoły liżą? - w sumie to było dobre pytanie. Czy one po prostu liżą pyłek z kwiatków? - Osy są chyba wredniejsze. I szybciej użądlą. - podsunęła posłusznie.
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ah, serio? - Zapytał, kiedy ta wspomniała, że matki raczej nie trenują terminatorów. Zmarszczył nieco brewki, myśląc o wszystkich matkach w klanie i zdając sobie sprawę, że faktycznie ani ich Mama, ani Nakrapiana nikogo nie trenowały. Z drugiej strony, czy Śledź kogoś trenowała? - Czy ciocia Mrówka kogoś nie miała? Czy mi się tylko wydawało? - Zapytał, nie będąc pewnym, czy aby jego pamięć nie płata mu figli. Po chwili zamysłu wzruszył jedynie ramionami. - Ah, nie rozumiem już, o co chodzi z tymi Zastępcami. To ty jesteś tą mądrą, a mnie głowa boli od tego myślenia - przyłożył sobie łapę do czoła, żeby pokazać, jaką to on migrenę dostał.
- Orzechowy Przydupas? - Zaproponował z wrednym uśmieszkiem, który sięgał od ucha do ucha, po czym zmrużył ślepia, wyglądając przy tym jak kot z Cheshire. Za bardzo delektował się tą fantazją, chociaż miał wrażenie, że siostra nie podziela jego entuzjazmu. - Aj tam, nie będzie wychodzić - dodał luźno, jak na cwaniaczka przystało. - W sumie to widziałem go tak mało razy, że mam czasami wrażenie, jakbyśmy w ogóle nie mieli Przywódcę. Ciekawe, czy inni przywódcy też tacy są, bardziej duchy niż koty - miauknął beznamiętnie, bo nie mógł powiedzieć, że był przez to zły czy smutny. Ot, zwykła obserwacja. Zauważył też, że piski już powinny mieć ceremonię, ale jakoś tak się to trochę dłuży. Wiedział dokładnie, że każdy dzień spędzony w kociarni przybliżał ich do białej gorączki.
- Zrobi się ładne oczy do Truflowego Noska, jak to robi Śliski Węgorz, Jaskier szepnie dobre słówko o tobie, ja porobię kłopoty, żebyś w porównaniu lepiej wyglądała i bam! Już będziemy mieli najmądrzejszych wojowników w całym lesie, łatwizna! Będziesz Turzycową Gwiazdą, zanim się obejrzysz! - Rzucił planem, bo pomysł szylkretki, by wprowadzić przymusowy trening o robaczkach, aż nadto mu się podobał. Sam ten pomysł sprawił, że w oczach Naci kotka mogła zostać Przywódcą już dziś. Inne kwalifikacje? Dyplomacja i strategiczne myślenie? A po co to komu!

- Pewnie! -Rzucił z entuzjazmem, czekając z niecierpliwością, aż Turzyca zaczepi go o polowanie. Mógł udawać, że chodziło tu jedynie o czerpanie korzyści z nauki łowienia, ale prawda była taka, że spędzanie czasu z siostrą było dla niego bardzo ważne. Szczególnie że dogadywał się z nią świetnie. Ale właśnie dlatego, kiedy usłyszał, że jakiś rudzielec włożył brudną stopę w mordkę jego siostry, coś aż chciało go strzelić!
- Właśnie te - rzucił do pszczółek, kiedy Turzyca znów wspomniała o firletkach. Jakoś nadal nie umiał tego wypowiedzieć, ale sam nie był pewny czemu. - Tak - rzucił, pewny swego i wypinając pierś. - Moja armia pszczółek strachliwych będzie najsilniejszymi wojownikami w całym lesie! - miauknął, po czym zaobserwował, jak jedna z jego straszliwych żołnierek właśnie przez przypadek zderzyła się z kwiatuszkiem i wylądowała skołowana na ziemi. - Hmh, dużo pracy przed nami - dodał, łapką przewracając pszczółkę z pleców na brzuszek, żeby mogła się pozbierać. Ta również zabzyczała nieco głośniej, ale koniec końców go nie użądliła. Może Turzyca miała rację. - Chyba tak? Muszą się jakoś myć, no nie? - Przekrzywił głowę nieco w lewo, myśląc o tym trochę intensywniej. - Mają chyba bardzo małe języki? Tym bardziej potrzebuję więc więcej ich! - Dodał z uśmiechem. - Muszę się rozejrzeć następnym razem za jakimiś osami, chyba się dogadamy - uśmiechnął się, kiedy siostra podsunęła mu następny pomysł.
Na chwilę zamilkł i zwyczajnie przyglądał się pszczółkom, ciesząc się, że może spędzić czas z siostrą.
[Obrazek: khebtc2.png]
Marchewkowe Pole rośnie wokół mnie
W Marchewkowym Polu jak warzywo tkwię
Rosnę sobie — dołem głowa, górą NAĆ
Kto mi powie, co się jeszcze może stać?
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Turzyca zmarszczyła brewki, próbując sobie przypomnieć. Mama Mrówka często wychodziła za kociarnię, ale gdzie chodziła, tego Turzyca nie wiedziała. Ale ona jako kocię to i tak spędzała cale dnie, kiedy tylko mogła, poza kociarnią, więc to ją wtedy aż tak nie interesowało. - A wiesz że nie wiem? - przyznała się bratu szczerze. A na jego następne słowa zachichotała. - Widzę, nie jesteś przyzwyczajony. - zażartowała. Nać często robił coś, zanim pomyślał, więc to by do niego pasowało, że od nadmiaru myślenia go głowa bolała!
Kolejne jakże genialne imię dla ich brata znowu Turzyca zignorowała, a tylko lekkie pokręcenie głową z uśmiechem na pyszczku musiało wystarczyć Naci za odpowiedź. Za to z drugą częścią trochę poważniej, ale mogła się zgodzić. - W sumie czasem mam podobnie. Truflowy Nosek wykonuje wszystkie obowiązki... - mruknęła. - Jak na tym polega bycie przywódcą to ja chyba nie chcę, to chyba wolę być zwykłym wojownikiem i pojawiać się w klanie częściej, niż na ceremonie. - poruszyła noskiem. Czy to była zasada, czy dlatego, że Iskra był stary?
Zachichotała i pacnęła lekko brata łapą w bark. Nać to zawsze miał takie niestworzone pomysły! - Trzymaj ten plan w sobie dopóki nie skończę treningu na wojownika, dobra? A potem będzie można o tym pomyśleć. - zamruczała wesoło. Chyba i tak jeszcze będzie musiała wytrenować swojego terminatora, zanim w ogóle będzie mogła mieć jakiekolwiek ambicje na zastępcowanie, a potem gwiazdowanie, więc do tego pozostała jej dłuuga droga.

O Gwiezdni, to by było dopiero widowisko! Idący Nać, a zanim rój pszczółek. Dla tych, dla których Nać jest miły to dają sie głaskać, ale jeśli tylko jej brat krzywo spojrzy, to leciałyby do ataku. Aż roześmiała się na samą myśl. - Faktycznie, dużo pracy. Ale będzie warto. - zachichotała. Czy pszczoły miały języki to już widać bardziej Nać wyedukował, a wspomnienia o osach mogła bardziej żałować.
Już otwierała pyszczek, żeby coś odpowiedzieć, ale podniosła głowę. Czy miała tylko wrażenie, czy faktycznie widać było jakieś kocie sylwetki na horyzoncie, wracające do obozu?
Otrzepała więc futerko, podnosząc się na łapy. Super pierwszy wypad ale chyba czas się zwijać, nie? Szturchnęła lekko łapą Nacia, a kiedy brat na nią spojrzał, skinęła głową w stronę kocich sylwetek w oddali.
- To co, wyścig do obozu i powtórka spaceru za parę wschodów słońca? - zapytała z uśmiechem. No bo jak Nać miał trenować te swoje pszczółki to musiał regularnie tu przychodzić, nie! A Turzyca nie odmówiłaby sobie takiego widowiska!
I only want good vibes ‘round me tonight
» No negativity in my life «
Just 🅶🅾🅾🅳 🆅🅸🅱🅴🆂 that’s what I like
[Obrazek: 2ignBFh.png]
I know life will never be 𝓹𝓮𝓻𝓯𝓮𝓬𝓽 ❀
But the ❂ sun shining ❂ feels like I deserve it
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości