Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
– Ale widzisz… teraz też czegoś możesz nie dopilnować, i konsekwencje mogą być dokładnie takie same. Na patrole na przykład rzadko kiedy chodzi jeden wojownik z terminatorami, więc to też nie tak, że często zdarzają się sytuacje, gdy coś spadnie całkowicie na twoją głowę. Poza tym… nigdy nic takiego się dotąd nie zdarzyło. Nikt cię o nic nie obwinił… a nawet gdyby, to winy zawsze można odkupić. Naprawić. No, chyba, że specjalnie doprowadzisz kogoś do śmierci, na przykład – zauważył spokojnym tonem. Dla niego ten lęk przed braniem odpowiedzialności był niezrozumiały… ale on był w całkowicie innej sytuacji już wyjściowo. On chciał tej odpowiedzialności nawet gdy jeszcze nie do końca rozumiał, na czym ona właściwie polega. Jego siostra i tak przeszła długą drogę, bo przecież jako kociak bała się ruszających się listków, głośniejszego głosu, czy wyjścia spomiędzy maminych łap na ceremonii. Ale był już najwyższy czas na to, żeby dorosnąć.
– Ja od zawsze wiedziałem, gdzie chcę się znaleźć, to fakt, ale nie spodziewałem się, że stanie się to w taki sposób i tak szybko… i to też nie tak, że świetnie sobie radzę – przyznał, wzruszając lekko barkami. Nikt się nie rodził doskonałym przywódcą i nikt nie był nim od swojego pierwszego księżyca po przejęciu tej rangi. On miał za sobą doświadczone koty, owszem, ale podejmowanie poważniejszych decyzji niż te, które podejmował jako wojownik, wcale nie przychodziło mu naturalnie czy bez jakichkolwiek wątpliwości. – Są kwestie, w których błądzę niczym kocię we mgle. Są kwestie, które nie zostały rozwiązane wcześniej, a w których nie mam pełnej wiedzy… Ale wiesz. Poradzę sobie, i ty też sobie poradzisz. Nie masz za co przepraszać. Po prostu pora już iść dalej, Pijawko – dodał, a jego ślepia przypatrywały się uważnie pyskowi siostry.
– Szczerze powiedziawszy to myślę, że… raczej żaden wojownik nie dostanie od razu terminatora na swojej własnej ceremonii – odparł. O ile większość sobie radziła… to jednak nie wszyscy. Wystarczyło spojrzeć na Wilczego Pomruka w starciu z Żabią Łapą, czy na to, że zdarzały się przypadki nieuzasadnionej niechęci świeżo mianowanych terminatorów do mistrzów tylko przez to, że mistrzowie zostawali wojownikami na tej samej ceremonii. – I tak, będziesz mogła, chociaż przyznam, że wolałbym uniknąć sytuacji, w której ktoś co kilka księżyców zmienia w kółko rangę – dodał nieco żartobliwym tonem. – Możesz też łączyć te obowiązki. Wojownik, który nie trenuje terminatorów, ma więcej czasu na robienie innych rzeczy, więc będziesz mogła wtedy pomagać w kociarni. I możemy się umówić tak, że dam ci terminatora dopiero wtedy, gdy mi powiesz, że jesteś gotowa.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Kijanka... Miał rację. Miał rację w tym co mówił. Nie mogła temu zaprzeczyć, ba, nawet nie chciała. Nie zamierzała również doprowadzić specjalnie do czyjejś śmierci, jak ze spokojem zauważył rudy kocur. Kotka westchnęła cicho, słuchając jednak nadal słów brata. Jej żółte oczka były wpatrzone w jego mordkę.
- Masz rację - miauknęła po chwili, po czym delikatnie trzepnęła uchem. Ona była tym kociakiem we mgle. Zawsze była wycofana, ale ile przeżyła? Dużo. Nie były to miłe rzeczy. Nie były to najlepsze wspomnienia... Ale wtedy dawała sobie radę. I skoro jej brat oraz reszta rodzeństwa również sobie poradzili, to jej też się uda, prawda? Musiała tylko ruszyć na przód. Iść dalej, jak to powiedział syn Fiołkowego Świtu.
- Obiecuję, że nie będę zmieniała... Rangi co kilka księżyców. W pewnym... Momencie pewnie sama nie wiedziałabym... Na jakim stanowisku jestem - miauknęła po chwili, siląc się na delikatny uśmiech w stronę rudego przywódcy. - Dobrze. Taka umowa wydaje mi się... Rozsądna - miauknęła po chwili, po czym wstała na cztery łapki i podeszła powoli do Kijanki, aby po prostu się do niego przytulić.
- Dziękuję - miauknęła po chwili cicho, delikatnie przejeżdżając ogonem po trawie.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Głęboko wierzył w to, że Biała Łapa odnajdzie się w przyszłości na… jakiejkolwiek randze, na której wyląduje. No, może nie byłaby świetną zastępczynią czy przywódczynią, ale w jego odczuciu zarówno w randze wojowniczki, jak i matki, powinna sobie poradzić. W końcu czemu by nie miała? W końcu i tak daleko zaszła w swojej walce ze strachem i brakiem pewności siebie. Pokiwał lekko głową na słowa siostry i pozwolił jej się do niego przytulić, kiedy to zamruczał cicho, uspokajająco. Następnie wrócili razem do obozu.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Jakoś tak wyszło, że zgadał się z siostrą na walkę. Oczywiście względnie bezpieczną, to miało być tylko takie ćwiczenie. Ironicznie miał z nią stoczyć bitwę na treningu, ale nigdy nie mogli zgrać się czasowo. Dzisiaj jednakże udało mu się ją złapać i umówili się niezobowiązujące starcie. Słyszał, że nieraz pojedynkowała się z Przebiśniegiem, ale tego dnia miała sprawdzić się w potyczce z nim. Nie był tak silny jak ich czarno-biały brat, było to widoczne na pierwszy rzut oka, aczkolwiek może tutaj zda się zwinność? Miał zamiar wziąć sobie rady mistrzyni do serca, pamiętać o czułych punktach i elementach otoczenia. To miała być dobra walka. Kiedy znaleźli się na miejscu, z dala od oczu wścibskich obserwatorów, spojrzał na siostrę. Huh. Troszkę się obawiał, ale to były tylko ćwiczenia. Nie brał tego tak poważnie jak zapewne dwójka pozostałego rodzeństwa. x – Tu jest chyba dobrze, jak myślisz? – spytał, zerkając po okolicznych terenach. Mieli dosyć blisko do obozu, ale jednocześnie nie rzucali się tak w oczy. Jego zdaniem było idealnie i mogli powoli zaczynać potyczkę.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Z rodzeństwa została już tylko ona, Magnolia oraz Przebiśnieg. Nakietek się gdzieś po prostu... Zawieruszył, tak jak dwie siostry. Osobiście Konwalia miała szczerą nadzieję, że jeszcze kiedyś może wrócą.
Sama niebieska skupiała się raczej na treningach. Razem z mentorką powtarzały aktualnie granice oraz kodeks wojownika. Osobiście terminatorka tylko czekała na starcie z bratem na treningu jednakże po prostu... Trudno było się im zgrać.
Kiedy jednakże Krwawnik wreszcie ją złapał, zdziwiła ją propozycja... Sparingu. Kocica nie mogła jednak narzekać. Mogła to być dobra powtórka przed treningiem i walką przez Ślimaczą Ścieżką. Teraz mogła poobserować brata, a potem móc wykorzystać tego, czego się dowiedziała. Z Przebiśniegem praktycznie cały czas prowadziła jakieś bójki, jednakże z Magnolią... Z nim chyba nigdy nie próbowała swoich sił. Mogło to być naprawdę ciekawe doświadczenie.
- Tak, też tak myślę - miauknęła w odpowiedzi, po czym odeszła kawałek od białego brata, rozglądając przy okazji po terenie. Zaraz potem, kiedy tylko terminator medyczki się przygotował, postanowiła rozpocząć sparing.
Niebieska kotka ugięła łapy po czym skoczyła w kierunku brata, chcąc zbić go z łap swoim ciężarem. Tak na dobry początek.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Kocica nie czekała na jego pierwszy ruch, właściwie sama postanowiła zapoczątkować walkę, co było bardzo rozsądnym podejściem. Mogła go nawet w ten sposób zdominować, gdyż chwilowa nieuwaga mogła się skończyć dla niego bardzo źle. Na szczęście kocur był gotowy. Bacznie obserwował kotkę, więc nie przeoczył jej rozpoczęcia. Kiedy zauważył, że rusza ona w jego stronę, w miarę możliwości uderzył łapą w ziemię, żeby sypnąć nią siostrze w oczy, a następnie schylił się i ruszył biegiem w jej stronę, aby podciąć jej łapy i możliwie sprawić, aby się przewróciła. Nie był zbyt silny, jednak w połączeniu z jej skokiem może akurat dałby sobie z tym radę.
Pojedynek między rodzeństwem rozpoczął się bez zbędnej gadaniny. Konwaliowa Łapa nie dała bratu zbyt wiele czasu do namysłu i szybko rozpoczęła od swojego ruchu. Skoczyła w stronę białego kocura z zamiarem przewrócenia go, nie włożyła jednak wystarczająco siły w ten manewr; trafiła jednak Magnolię w pierś, nabijając mu tam bolesnego siniaka. Terminator medyka nie spisał się lepiej. Choć próbował oślepić szarą kocicę ziemią, to niewiele mu z tego wyszło - grudki ziemi po prostu odbiły się od jej długiej sierści na piersi. Próba podcięcia łap też spełzła na niczym, bowiem udało mu się tylko pogłaskać siostrę opuszkami łap.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Ha! Udało jej się!
Co prawda nie przewróciła swojego brata, ale za to dosyć porządnie uderzyła o jego pierś. Sam Krwawnik... cóż, nic jej nie zrobił. Obsypał ziemią i pogłaskał łapy. Konwalia wiedziała jednak, że przeciwników lepiej nie lekceważyć... Bo kończy się jak z łasicą.
Tym razem niebieska kotka machnęła ogonem, po czym przeszła do kolejnego ataku. Napięła mięśnie, po czym skoczyła, wyciągając przed siebie przednie łapy. Chciała przewrócić białego terminatora medyka na plecy i znaleźć się nad nim. Dzięki temu miałaby łatwiejszy dostęp do jego brzucha, a z tego, co wiedziała, była to dosyć delikatna część ciała. I mimo, iż nie chciała zrobić bratu krzywdy, miała już pomysł na swój kolejny ruch. Musiała najpierw jednak skupić się na tym, który wykonywała teraz, aby nie popełnić błędu.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Nie był zbyt silny, był to niepodważalny fakt. Jako ostatnie, kruche kocię, znacznie odbiegał od swojego dobrze zbudowanego rodzeństwa. Przebiśnieg i Konwalia byli przy nim czołgami, ale nie zrażał się. Miał świadomość, że siostra nie zrobiłaby mu krzywdy, a to było tylko ćwiczenie. W tej walce miał zamiar próbować wszelkich ruchów, niezależnie od swoich predyspozycji, aby w razie konieczności, móc to przelać na prawdziwą bójkę. Miał się uczyć, a to był idealny na to moment. Odskoczył instynktownie, poczuwszy, jak ból rozchodzi się po jego ciele. Kocica nabiła mu siniaka, to z pewnością. Było w tym coś nieprzyjemnego, to płeć piękna powinna być delikatna i chroniona, tymczasem to on wychodził z tej potyczki niekorzystnie, jako iż poza pogłaskaniem jej po łapach, nic więcej nie zdołał zrobić. Zacisnął wargi, lecz zdawał sobie sprawę, że nie może zwlekać. Ważny był czas. Kiedy więc kocica skoczyła w jego stronę, prawdopodobnie chcąc powalić go na ziemię, on spróbował odskoczyć w bok. Gdyby mu się to udało, a siostra wylądowałaby parę długości dalej, miałby pole do popisu, mając odsłonięty jej bok. Raczej nie chciał praktykować uników, nie teraz, lecz myślał mądrze i wiedział, że w tej sytuacji nie zdołałby wygrać. Kocica była znacznie silniejsza i siłowanie się na nic by się nie zdało.
Cóż tu się zadziało... Konwalia rozważnie zaplanowała swój ruch i szybko wdrożyła ułożony plan w życie. Magnolia, choć uważnie obserwował siostrę, zdążył jedynie pomyśleć o odskoczeniu w bok, zanim teoretycznie byłoby za późno. Teoretycznie, bo po drodze coś poszło nie tak, niebieska kocica zbyt zaangażowała się w ruch i wzbiła się w powietrze, przelatując nad Krwawnikową Łapą, wylądowała jednak zgrabnie na ziemi już za nim.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Niech to!
Konwalia prychnęła, kiedy przeleciała nad bratem, nawet go zbytnio nie dotykając. Włożyła w skok zbyt wiele siły i zdawała sobie teraz z tego sprawę. Musiała dosyć szybko myśleć, aby nie być długo odsłoniętą i podatną na ataki.
Kiedy więc wylądowała za Krwawnikiem, dosyć szybko się obróciła i ponownie skoczyła. Tym razem jednak miała nadzieję, że nie włożyła w to zbyt dużo siły, ale wystarczająco, aby wylądować na plecach białego brata. Chciała go w ten sposób wywrócić. Przygnieść do ziemi.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Z boku musiało wyglądać to komicznie. Być może nie zdołał odskoczyć, gdyż zareagował zbyt późno, ale nie miało to teraz znaczenia – siostra przeleciała nad nim jak w filmie akcji, lądując za jego całą sylwetką. Musiał się szybko obrócić. Widząc, jak kocica ponownie skacze w jego stronę, zrobił dokładnie to samo. Kocur także wyskoczył w jej stronę, może akurat spotkaliby się po drodze. Wtedy postarałby się mocno ją popchnąć, żeby to ona wylądowała na ziemi. Jakie były na to szanse? Raczej niewielkie, ale ćwiczyć nikt mu nie zabroni. Najwyżej wyjdzie z tej walki jako przegrany, ale z jakimś doświadczeniem. Właściwie to po to właśnie się pojedynkowali. Żeby zbierać doświadczenie.
Choć walka zapowiadała się ciekawie, dwójka rodzeństwa znowu dała plamę. Tym razem zarówno Konwalia, jak i Krwawnik wpadli na podobny pomysł i oboje przystąpili do realizacji. Niestety znowu coś poszło nie tak; być może każde z nich chciało być tym pierwszym, który zaatakuje? W każdym bądź razie oboje wyskoczyli w górę, ale po prostu minęli się w locie, nawet nie dotykając sparingowego rywala po sierści.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Niebieska kotka z zaskoczeniem obserwowała, jak biały brat przelatuje obok niej.
Jednocześnie była również świadoma tego, że znowu atak jej się nie udał, na co fuknęła cicho. Machnęła niebieską kitą, po czym obróciła się w stronę terminatora medyka. Ten sparing był... dziwny. Nie szedł im zdecydowanie zbyt dobrze... Chociaż akurat to powinien być w tym momencie powód do szczęścia. Gdyby tak walczyła przed swoją mistrzynią, kompletnie by się skompromitowała... A tak przynajmniej tylko Krwawnik widział jej potknięcia, tak samo jak ona widziała te, należące do niego.
Tym razem Konwalia zdecydowała się ponownie na atak. Najpierw jednak chwyciła w łapę ziemię z pyłem po czym rzuciła w stronę oczu brata, chcąc go oślepić. Następnie wybiła się z tylnych łap, a przednie wyciągnęła przed siebie. Zamierzała przewrócić kocur. Przygnieść go do ziemi własnym ciężarem.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Cyrk, bo inaczej się nie da tego nazwać. Zamiast walczyć w cywilizowany sposób, skakali obok siebie jak jakieś małe pchły. Było w tym coś zabawnego, trzeba przyznać… ale nie tak to miało wyglądać. Mieli zbierać doświadczenie, być może gryźć przy tym piach, ale w imię nauki. A tak? Jedyne, czego mogli się w tej chwili nauczyć, to jak skutecznie wykonywać skoki. Było w tym coś pożytecznego, owszem, ale należy również umieć się bronić, mimo wszystko. Widząc, że kotka ponownie przymierza się do zaatakowania go, w klasyczny dla niej sposób, kocur postanowił obniżyć się na łapach i schylić, żeby znowu przeskoczyła nad nim. Zaczęła być przewidywalna i za każdym razem starała się go powalić na ziemię. Cóż, wygryzł ją, i miał zamiar to wykorzystać.