Mała, okrągła, grubiutka, krótkowłosa, ruda z klasycznymi pręgami, białe znaczenia (policzki, broda, łapki, pierś) złote ślepia, trochę krótsza mordka. Podobne do ojca
Ciekawa świata, najpierw skoczy potem pomyśli, łatwo się zachwyca, typowa dla wieku naiwność, optymistka, nosi serca na łapce, chce poznać siebie, głośna, wesoła, lubi zabawę, dziarska
Kłująca Łapa KC
Ruda również zamarła, kiedy jej ślina wpada w pyszczek terminatora. To chyba była najdłuższe uderzenie serca w jej życiu, bo z łapą na sercu była gotów przyznać, że wszystko poruszało się w zwolnionym tępię. To jak jej wydzielina miesza się z tą Kurki, jak drugi instynktownie przymyka pyszczek i jego wyraz mordki, który zmienił się tak diametralnie z mieszanki zaskoczenia i dezorientacji w czystą, parzącą złość.
Jego krzyki była jak muzyka dla jej uszu. Nawet nie była zła, że spudłowała, była w niebo wzięta! Jeżeli nie zapomni, w podziękowaniu będzie przez najbliższy księżyc składać robaczkowe ofiary Gwiezdnym, na pewno to docenią! - Kya!!! - Krzyknęła rozbawiona, po czym wybuchła głośnym rechotem, który spłoszył grupę pobliskich kuropatw. Nie mogła nawet cisnąć w nim żadną ripostą, bo śmiech jej na to nie pozwał. Zerwała się na równe łapy i spróbowała uniknąć ataku burego. Zapomniała na razie o tym, że Kurka też ją opluł, pochłonięta obecnym wydarzeniem.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Kocur skłamałby twierdząc, że widok pucołowatego policzka Żaby, który w kontakcie z jego ciężką łapą spłaszczył się na krótką chwilę niczym naleśnik, pozostawał mu obojętnym. Było w końcu wręcz przeciwnie. Fala radości rozlała wielkie cielsko terminatora, tak słodka była zemsta. Tym bardziej, że nie umknęło jego uwadze, że ruda pluskwa próbowała odskoczyć, ale był szybszy i oczywiście nie miało to zupełnie związku z tym, że ta była na przegranej pozycji musząc zebrać się najpierw z ziemi. Wcale. Unik się nie udał bo to on był taki fajny, a Żaba głupia, kropka.
Do tego wszystkiego euforia szumiała mu w uszach tak głośno, że nawet nie zauważył, że powoli zaczynał sapać od jakby nie było wysiłku fizycznego w upalnym słońcu. Ale czy gdyby zauważył cokolwiek by z tym zrobił? Spoiler alert, nie. W końcu nie zapomniał, że ta tu napluła mu do pyska! I jeden cios na pewno nie był wystarczającym zadośćuczynieniem. Podniósł więc łapę po raz kolejny i zamachnął się chcąc powtórzyć swój atak i trzepnąć okrągły policzek jeszcze raz.
Rolling 1d10+2: 4 +2 = 6
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Mała, okrągła, grubiutka, krótkowłosa, ruda z klasycznymi pręgami, białe znaczenia (policzki, broda, łapki, pierś) złote ślepia, trochę krótsza mordka. Podobne do ojca
Ciekawa świata, najpierw skoczy potem pomyśli, łatwo się zachwyca, typowa dla wieku naiwność, optymistka, nosi serca na łapce, chce poznać siebie, głośna, wesoła, lubi zabawę, dziarska
Kłująca Łapa KC
Nie szedł jej ten sparing i może faktycznie powinna przeprosić Kurkę za wcześniejsze słowa, zaoferować gałąź oliwną i zakończyć ów spotkanie na pozytywnej nucie? Byłaby to mądra decyzja, choćby ze względu na to, że nie wróciłaby z tuzinem nowych siniaków do obozu i zawsze istniała szansa, że bury doceni ten gest... Jak dobrze, że Żabka do mądrych kotów nie należała. Ten mógł po niej skakać, rude stworzonko nie miało zamiaru dać kopi Zająca tej słodkiej satysfakcji. Bo czemu miałaby niby zamachać białą flagą? Bo udało mu się kilka razy ją walnąć? Na wąsy jej babki! Wierzba walił mocniej mając dwa księżyce, niż to chucherko z którym miała się teraz przyjemność bić. Poza tym, napluła mu do pyska! Nic tego nie przebije, nawet następna gorzka porażka.
Nie zdążyła i musiała za to zapłacić. Oczywiście wkurzyła się, kiedy poczuła, że bury spoliczkował ją nie jeden a dwa razy, jednak jako urodzona optymistka nie mogła zignorować fakt, że ten drugi atak nie była aż taki silny jak ten pierwszy. Otworzyła szeroko pyszczek i pozwoliła by jej szczęka głośno strzeliła. No dobra, potem będzie lizać rany teraz musi się mu w końcu odpłacić! Skoro uniki to teraz jej nie wychodziły to postanowiła iść całkowicie w ofensywne. Próbowała stanąć na tylnych łapach i użyć swoich przednich w swoim ataku. Wzięła sobie na cel nos burego i chciała walnąć go z impetem właśnie w ten czuły punkt. Z jej gardła wydobył się głośnym wojenny okrzyk.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Kiedy łapa Kury drugi raz przytuliła okrągły pysk Żaby, na jego własnym pojawił się lekki uśmieszek. W końcu czy nie było to zwyczajnie groteskowe? Nawet nie musiał się wysilać i zastanawiać nad wyszukanymi atakami! A jeszcze zabawniejszym był fakt, że zanim zdążył w jakikolwiek sposób przystąpić do kolejnego, ruda wykonała własny. A raczej próbowała, bo co prawda stanęła na tylnych łapach i zamachnęła się, ale tylko po to, żeby machnąć łapą, która była zdecydowanie za krótka przy ich różnicy wzrostu, w powietrzu przed nosem Kury. - Wachlujesz mnie teraz ruda? - Rzucił z rozbawioną nutką w głosie. Zemsta była słodka, ale potrójna zemsta... oj zaraz w ogóle przestanie być zły! Ale oczywiście, to nie znaczyło, że chciał, żeby ich zabawa dobiegła końca. Nie zapomniał w końcu o ślinie Żaby w swojej mordzie i jeżeli mógł ją bardziej pogrążyć, to nie miał zamiaru z tego rezygnować.
Podniósł łapę po raz trzeci i po raz trzeci zamachnął się, celując w policzek Żabki. Tym razem było to o tyle trudniejsze, że ta balansowała na tylnych kończynach, ale czy nie byłoby zabawne gdyby trafił? No i jeżeli mu się uda, powinna stracić równowagę i do tego runąć na ziemię!
Rolling 1d10+2: 1 +2 = 3
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Mała, okrągła, grubiutka, krótkowłosa, ruda z klasycznymi pręgami, białe znaczenia (policzki, broda, łapki, pierś) złote ślepia, trochę krótsza mordka. Podobne do ojca
Ciekawa świata, najpierw skoczy potem pomyśli, łatwo się zachwyca, typowa dla wieku naiwność, optymistka, nosi serca na łapce, chce poznać siebie, głośna, wesoła, lubi zabawę, dziarska
Kłująca Łapa KC
Ah, a miało być tak pięknie! Rozplanowała to, wymierzyła, skalkulowała cały ten atak a tu bum! Nic! Hotel La Dupel! Rude stworzonko zapomniało, że jest noga w matematyce i jej wszystkie wyliczenia jednak nie miały sensu. Aż sobie pod nosem przeklęła, kiedy jej łapka nie weszła w kontakt z nosem burego. Na dodatek jeszcze poczuła jak przez nieudane machnięcie tylna lewa łapka nieprzyjemnie zapiekła. Nawet nie zdała sobie sprawę, kiedy ten drugi się znów zmobilizował by znów ją uderzyć, więc zwyczajnie stała tak w śmiesznej pozycji z otwartymi ślepkami i pyszczkiem. Przyglądała się jak ten napręża ciało, podnosi łapę ku jej policzku i... Pudło. Praktycznie powtórzył to co ona zrobiła przed uderzeniem serca, no nie mogła tego tak pościć płazem, musiała go wyśmiać. - Nie, to ty mnie teraz wachlujesz, ptaszynko - rzuciła z wielkim uśmieszkiem na pyszczku, mrużąc ślepia z satysfakcji. Uwielbiała wykorzystywać jego ataki i słowa przeciwko niemu, bo mogła sobie jedynie wyobrazić jak go to musiało wkurzać. No pewnie żyłkę mu zaraz wywali.
Korzystając z tego momentu, postanowiła powtórzyć swój atak i znów wycelowała łapami w jego nos. Jednak tym razem postanowiła użyć całe swoje ciało w ataku niczym prawdziwy taran.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Iiiii pudło. Chwiejąca się na tylnych kończynach Żabka cofnęła się akurat, kiedy łapa Kury miała po raz kolejny trzepnąć ją w policzek i zamiast tego machnęła przed jej nosem. W sumie nic, co popsułoby na nowo humor Kurczakowi, ale płaz musiał oczywiście ponownie rozdziawić pysk. I do tego wykorzystywała, jego własną broń przeciwko niemu! Aż zmarszczył w irytacji brwi, nie miał jednak czasu na wymyślenie jakiejś merytorycznej odpowiedzi, pluska bowiem chciała zaatakować po raz kolejny.
Napiął mięśnie, gotów do uniku, zaraz jednak przypomniał sobie, że w sumie to... przed czym? Żaba może mocna w mordzie była, ale jej ataki tak średnio się udawały. Zastygł więc, gotów zaryzykować ewentualne, acz mało prawdopodobne obicie pyska, przyglądając się z nieukrywaną satysfakcją jak pluskwa ponosi porażkę. Z kwadratowego pyska uciekł głośny śmiech. - Frajer - wycedził radośnie, dysząc przy tym trochę mniej. W końcu mógł sobie właśnie zaserwować krótki odpoczynek od wysiłku w upalnym słońcu. - Potrzebujesz przerwy ruda? Może na chwilę się położyć? - Rzucił, z miłą chęcią gotów jej w tym pomóc! W końcu wystarczyło tylko podnieść łapę, zamachnąć się i w ciosie wycelowanym w przednie kończyny kotki. Próbował ją podciąć, tak żeby wylądowała na swoim płaskim pysku.
Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Mała, okrągła, grubiutka, krótkowłosa, ruda z klasycznymi pręgami, białe znaczenia (policzki, broda, łapki, pierś) złote ślepia, trochę krótsza mordka. Podobne do ojca
Ciekawa świata, najpierw skoczy potem pomyśli, łatwo się zachwyca, typowa dla wieku naiwność, optymistka, nosi serca na łapce, chce poznać siebie, głośna, wesoła, lubi zabawę, dziarska
Kłująca Łapa KC
Może te ofiary w postaci owadów nie podobały się Gwiezdnym? Może właśnie dlatego, zamiast ją nagradzać karły ją? Może nie powinna biednym istotom wyrywać skrzydełka i wszystkie oprócz jednej nóżki? Wątek warty refleksji, jeżeli tylko o nim nie zapomni.
Po raz kolejny jej nie wyszło i ta porażka faktycznie zaczęła ją już wkurzać. Jeżeli wszystkie inne niepowodzenia mogła wziąć z jakimś dystansem to ta była kroplą która przelała czarę. Hurr durr, nie pomógł jeszcze fakt, że ten bezczelnie robił sobie z niej żarty! I do tego podcina jej łapę z takim sukcesem, że faktycznie gruchnęła o ziemię, prosto na swój pyszczek.
Poczuła ból w nosku i jego okolicach, przez co pozwoliła sobie na głośny syknięcie. Miała przed sobą kilka wyjść; mogła się faktycznie poddać, udawać, że umarła i napędzić drugiemu stracha lub spróbować swojego szczęścia w następnym ataku. Już wcześniej ustaliła, że nie widziało jej się ani przepraszać burego ani tym bardziej wyciągnąć białej flagi. Jak bardzo śmieszyła ją wizja tego, jak syn Zająca mógł zareagować na jej potencjalny nagły zgon, chęć przywalenia typowi w ten jego ryj była kusząca na tyle, że musiała przynajmniej spróbować.
Była w pozycje, w której miała możliwość wymierzyć Kurce porządnego dolnego haka. Miała nadzieje, że zerwie się w uderzenie serca na równe łapy i walnie porządnie w podbródek młodego swoją własną głową.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Kura był przekonany, że nawet jeżeli mógł zaobserwować mlaskającą pyskiem o ziemię Żabę jedynie kątem oka, to to wspomnienie pozostanie jednym z milszych w jego życiu. Takim, które nie wyblaknie, bo będzie sobie je przypominał za każdym razem, kiedy rudy rzep znowu przyczepi mu się do ogona. Ba! Nawet codziennie przed snem będzie to sobie przypominał, taki to był piękny obrazek. Mimo to nie udało mu się zaśmiać już tak głośno, jak przed chwilą, a jedynie wykrzywić wargi w zadowolonym uśmieszku, dysząc przy tym ciężko. Nawet jeżeli wygrywał z Żabą to powoli, acz nieubłaganie przegrywał z upałem i po swoim ciosie, stercząc nad terminatorką, bardziej skupił się na próbach wyrównania oddechu, niż zwracaniem uwagi na kolejną nieudolną próbę ataku Żaby. - Więc... - zaczął, ale w tym momencie łapka terminatorki trzepnęła go w żuchwę. Cios nie był mocny, ale jego dolna szczęka spotkała się z tą górną w akompaniamencie stukających o siebie zębów. Spojrzał w dół, przez uderzenie serca lustrując ją oliwkowymi ślepiami. Jeszcze nie miała dość? Cóż, on na pewno nie odpuści jako pierwszy! Prędzej umrze przy tym sparingu!
I z tą myślą podniósł łapę po raz kolejny. Chciał uderzyć Żabę w górę głowy i nacisnąć w dół, tak żeby ponownie trzepnęła ciałem o ziemie, ale teraz będzie ją do niej dociskał kończyną, żeby się nie podniosła.
Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Mała, okrągła, grubiutka, krótkowłosa, ruda z klasycznymi pręgami, białe znaczenia (policzki, broda, łapki, pierś) złote ślepia, trochę krótsza mordka. Podobne do ojca
Ciekawa świata, najpierw skoczy potem pomyśli, łatwo się zachwyca, typowa dla wieku naiwność, optymistka, nosi serca na łapce, chce poznać siebie, głośna, wesoła, lubi zabawę, dziarska
Kłująca Łapa KC
Może i Kurka sprawił, że ta zaryła nosem o ziemie, ale nie mógł zapomnieć kto tu komu napluł w pysk. Przegrała walkę ale wygrała wojnę, tego była pewna.
Sapała i to ciężko. Nie zdawała sobie wcześniej sprawę, że ledwo co dyszy, dopiero wcześniejsze walnięcie Kurki, które sprawiło, że upadł na ziemię uświadomiło jej to. Kiedy podnosiła się z podłogi, by wymierzyć drugiemu ten dolny hak, czuła jak jej całe ciałko się trzęsie. Nie tylko była zmęczona przez intensywny sparing, wcześniejszą gonitwę za Kurka ale i z zaduchu, jakie Pora Zielonych Liści postanowiła w nich cisnąć. Dobrze, że przynajmniej bili się pod jednym z nielicznych drzew na ternach Wichru, bo przynajmniej byli w cieniu.
Kiedy pacnęła czołem o bródkę burego i ten zmierzył ją swoim spojrzeniem, ta jak na Żabę przystało, postanowiła pokazać mu język. Nie ma szans, żeby się poddała, nawet jeżeli ten miał nad nią przewagę. No prędzej sobie ogon wyrwie z tyłka i go zje, niż da mu tą satysfakcję i przerwie walkę pierwsza.
Atak Kurki udał się, co nie zmieniło jednak faktu, że i tak był frajerem. Syknęła, kiedy ten ją walną jednak to był jedynie początek. Mogła tolerować pacnięcie lub nawet i kopniaka, ale halo! Żeby ją tak dociskać do podłogi! Fuknęła głośno, próbując zebrać w sobie resztkę siły na ostatni atak. Chciała użyć jednej z swoich przednich łapek i walnąć terminatora w jego tylną kończyny. Miała nadzieje, że podetnie go i ten też runie na ziemię obok niej.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
- Ha! - Okrzyk triumfu, jedyne na co był w stanie się w tym momencie zdobyć, wyrwał się z kwadratowego pyszczka. Był pewny, że, jeżeli Żaba nie jest jakimś mutantem (a w sumie nie wiadomo co na tym osiedlu hodowali), to nie ma szans, żeby miała siłę na kolejny, jakkolwiek sensowny, atak. I nie pomylił się szczególnie, bo łapka, która próbowała capnąć jego tylną kończynę, ledwie go dotknęła. Mimo wszystko i tak odskoczył od pluskwy, puszczając wolno jej łeb.
Zipiąc, jeszcze kilka uderzeń serca lustrował jej pyszczek, po czym pozwolił własnym łapą ugiąć się i runął na ziemię, lądując plecami w większości pożółkłej trawie pod drzewem Kasztanowca. Czy tak wyobrażał sobie swój pierwszy pobyt na terenach? Zdecydowanie nie, ale przynajmniej cała złość, która jeszcze chwilę temu chciała pożreć go od środka, uleciała hen w nieznane, pozostawiając miłe uczucie pustki w głowie. - Wygrałem... - rzucił po dłuższej chwili ciszy, przerywanej tylko ciężkimi oddechami.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Mała, okrągła, grubiutka, krótkowłosa, ruda z klasycznymi pręgami, białe znaczenia (policzki, broda, łapki, pierś) złote ślepia, trochę krótsza mordka. Podobne do ojca
Ciekawa świata, najpierw skoczy potem pomyśli, łatwo się zachwyca, typowa dla wieku naiwność, optymistka, nosi serca na łapce, chce poznać siebie, głośna, wesoła, lubi zabawę, dziarska
Kłująca Łapa KC
Szczerze? Mogłaby się rzucać lub nawet i syczeć gniewnie, że jej atak znów się jej nie udał tak jak sobie go wyobrażała, ale nie miała już na to zwyczajnie siły. Resztkę mocy, którą udało jej się zebrać i jeszcze użyć jakoś sensownie, wykorzystała by zmierzyć terminatora spojrzeniem. Kiedy ten runął na spragnioną deszczu trawę, Żabka w tej samej chwili pozwoliła swojej główce opaść na ziemię. Oddychała całym pyszczkiem, walcząc głośno o tlen. Przesunęła łapki na bok, przez co przypominała rozjechaną, hehehe, żabę, którą coś walnęło na Grzmiącej Ścieżce. W sumie, też się tak czuła.
Jej ucho drgnęło, kiedy usłyszała głos Kury. - Kopa w dupę... - Sapnęła, uchylając jedno oko przyglądając się buremu. Zarechotała, kiedy udało jej się złapać oddech na uderzenie serca. - Wyglądasz jak... - sapnięcie. - Jak by cię coś przeżuło... - głęboki wdech i wydech. - I... - Kaszlnęła dwa razy, gdy powietrze podrażnia jej gardełko. - I wypluło, ptaszyno... - Zakończyła ignorując fakt, że jej wcale nie szło lepiej.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Słysząc głos terminatorki, któremu zawtórował rechot, Kura powoli przekręcił kanciasty leb w jej stronę, a widząc pozycję w jakiej Żaba wylądowała na ziemi, nie mógł powstrzymać swoich warg przed wykrzywieniem się na krótki moment w krzywym uśmieszku. - Wygrałem... - powtórzył na tyle nonszalancko, na ile pozwalał mu urywany od sapania oddech, ignorując przy tym jej aluzje co do potencjalnej nagrody. - Ty za to... jakby cię potem wyrzygalo - rzucił z dosłyszalną rozbawiona nutą w głosie. Żaba zdecydowanie była jego wrogiem (w jego definicji wrogów), ale mógł pozwolić sobie z nią na odrobinę żartów, prawda? W końcu ktoś mądry powiedział kiedyś: przyjaciół miej blisko, a wrogów jeszcze bliżej... Zwłaszcza jak przyjaciół niekoniecznie się miało.
Po chwili jednak podniósł spojrzenie ponownie ku górze, badając oliwkowym wzrokiem drzewo nad nimi. Było inne, niż to w obozie. Jego liście wyglądały jak łapy, ale z palcami długimi jak u jakiegoś potwora i poprzyczepianymi gdzieniegdzie zielonymi kolczastymi owocami, których jeszcze nigdy wcześniej nie widział. Nagle poczuł nieodzowną potrzebę wdrapania się na gałąź i dotknięcia ich. Ale... przecież jutro, kiedy nie będzie taki zmęczony, też będzie mógł tu przyjść. I pojutrze i po kolejnym wschodzie słońca. Tu, albo na wrzosowiska, o których mówiła przywódczyni, czy pójdzie gdziekolwiek będzie chciał. Świadomość posiadania wolności, na którą czekał tak długo sprawiła, że kiedy przymrużył ślepia, spierzchnięte wargi wykrzywiły się w szerszym uśmiechu. - Ruda... - mruknął, kiedy jego oddech uspokoił się, a w jego umyśle na krótką chwile zagościła myśl, że terminatorka właściwie już musiała to widzieć. To, albo inne drzewa, dalekie miejsca, cały wielki świat. - Dlaczego jesteś w ogóle w klanie?
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Mała, okrągła, grubiutka, krótkowłosa, ruda z klasycznymi pręgami, białe znaczenia (policzki, broda, łapki, pierś) złote ślepia, trochę krótsza mordka. Podobne do ojca
Ciekawa świata, najpierw skoczy potem pomyśli, łatwo się zachwyca, typowa dla wieku naiwność, optymistka, nosi serca na łapce, chce poznać siebie, głośna, wesoła, lubi zabawę, dziarska
Kłująca Łapa KC
- Kopa w dupę... - Powtórzyła z uśmiechem, bo widocznie ogłuchł. Niby takie duże ma te uszy a nie używa ich w ogóle, pewnie nawet by nie zauważył, gdyby ktoś mu je odgryzł. Może odgryzie mu je dziś w Ciepłych Skałkach, kiedy ten będzie smacznie spać i chrapać? Lub przynajmniej je obślini i będzie mu wciskać kit, że to znak śmiertelnej choroby i niestety odpadną mu w najbliższym księżycu. Aż parsknęła pod nosem zadowolona z swojego geniuszu, teraz tylko nie mogła o nim zapomnieć. Trzepnęła tylko uchem na jego następną uwagę i wystawiła język.
Kiedy bury oddał się swojej refleksji, Żabka zamknęła oczy i skoncentrowała się na swoim oddechu. Czuła jak serce jej wali, niesamowicie szybko i z taką mocą, pełne energii i siły. Mięśnie, od fizycznego wysiłku drżały i mrowiły, zaś siniaki które sobie nabiła przypominały o swoim istnieniu, promieniując słaby ale odczuwalny ból po jej ciałku. Uśmiechnęła się promienie, rozkochując się na nowo w tym pięknym uczuciu. - Czego - mruknęła, rozrywając leniwie jedno ślepie i zerknęła na terminatora. Jej uszka drgnęły, kiedy usłyszała pytanie. W pierwszej chwili wyglądała na zaskoczoną, jednak już po uderzeniu serca pojawił się na jej pysiu zdeterminowany uśmiech. Pazurki wysunęły się i wbiły w ziemię, wyrywając pojedyncze źdźbła trawki. Jej ogon zafalował w powietrzu, kiedy pomału i ociężale wstała z podłogi, jej łapki nadal jak z waty. - By zostać wielkim wojownikiem Klanu Wichru, uwierz w to! - Zarechotała, wkładając w tą wypowiedź całe swoje serce.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
- Aha, daj znać jak zaczniesz odstawać od ziemi na tyle, żeby dosięgnąć łapą mój zad, pluskwo - odrzucił pyskato, nie zdając sobie sprawy jakie plany Żaba snuła w tym momencie co do jego uszu, sam za to z krzywym uśmieszkiem na kanciastym pysku wspominając jak zabawnie wyglądała spłaszczona na ziemi. Mógł ją potrzymać tak trochę dłużej, może odgryzła by sobie język ze złości? Chociaż przerywane i ciężkie sapanie, zdradzało, że raczej by nie dał rady, nawet gdyby bardzo chciał.
Kiedy skrzekliwy głos rozległ się w odpowiedzi na jego pytanie, odwrócił ponownie łeb w stronę rudej. Oliwkowe, lekko przymrużone ślepia przyglądały się jak ta zbiera się niezgrabnie z podłoża, tylko po to, żeby wyprostować się w swojej całej, absurdalnie niewielkiej postaci. Jednak kiedy mówiła, przenikające przez gałęzie promyki słońca padły na jej futerko, a źdźbła trawy tańczyły wokół niej na wietrze, który wzbił się praktycznie znikąd. Kura, aż rozdziawił lekko mordę mając dziwne wrażenie jakby nawet natura chciała zdopingować Żabę w jej postanowieniu, brzmiącym prawie jak obietnica. - Wielkim wojownikiem...? - Odparł po chwili ciszy. - Założę się, że zeżre cię coś w przeciągu następnych sześciu księżycy - skwitował wrednie. - Albo może mianują cię matką? Mogę wspomnieć Lawendowej Gwieździe, że tęsknisz za kociarnią. W końcu grzałaś tam zad tak długo, że już przywykłaś.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Mała, okrągła, grubiutka, krótkowłosa, ruda z klasycznymi pręgami, białe znaczenia (policzki, broda, łapki, pierś) złote ślepia, trochę krótsza mordka. Podobne do ojca
Ciekawa świata, najpierw skoczy potem pomyśli, łatwo się zachwyca, typowa dla wieku naiwność, optymistka, nosi serca na łapce, chce poznać siebie, głośna, wesoła, lubi zabawę, dziarska
Kłująca Łapa KC
Kiedy terminator otworzył swój pyszczek, nagła fala wspomnieni uderzyła w małe ciałko stworzonka. Była pewna, że ktoś już, kiedyś powiedział jej coś podobnego. Przez uderzenie serca, Kurka został zastąpiony przez innego kota. Jego bure futerko przybrało płomienną barwę, kocur skurczył się a jego kanciaste rysy zaokrągliły się. Błogi uśmiech zatańczył na jej pyszczku, kiedy poczuła jak robi jej się ciepło na sercu. - Goń się - zarechotała w odpowiedzi.
Wierzyła w swoje słowa. Czuła jak jej łapki, nadal jak z waty na przekór wspierają jej ciałko. Jak jej serce wali, jak krew buzuje w żyłach, jak wielki uśmiech zagasza na jej pyszczku, kiedy wymawia swoją obietnicę na głos. Mówiła to całą swoją osóbka, sercem i duszą, obiecując nie tylko sobie ale i Kurce, kim chce się stać. Jakoś ją nie dziwiło, że bury w tą wątpił ale nawet jego słowa nie mogły zgasić tego ognistego zapału, który żarzył się w jej sercu. - Nawet jako matka! Nawet w tedy będę najlepszym wojownikiem! - Rzuciła i zrobiła krok w jego kierunku. - I w tedy Lawendowa Gwiazda zobaczy i! I Gwiezdni też zobaczą! I cały klan zobaczy! I ty! - Ciągnęła, chaotycznie ale szybko podchodząc do terminatora, aż w końcu nie stanęła przed nim. - Ty też zobaczysz - dodała już ciszej a na jej pyszczku pojawił się promienny uśmiech. - Szczególnie, kiedy będę cię musiała ratować jak by cię jakaś wściekła pscoała chciał zjeść - odbiła piłeczkę rechocząc.
Była też pomału gotowa się stąd zmyć, pytanie tylko czy zrobi to z Kurką czy może sama.