Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Stanęła nad brzegiem. Poziom wody zdecydowanie podniósł się od jej ostatniej wizyty, nic dziwnego, gdzieś ten cały roztopiony śnieg musiał się udać. Spojrzała w górę rzeki, jak to szło? Czarny Ogon ciągnął się wzdłuż granicy Cienia, a następnie uciekał w bok? Pojawiało się więc pytanie - dokąd uciekał? Jak daleko? Gdzie się zaczynał? Tam gdzie słońce znikało za linią horyzontu? Czy jeśli poszłaby w tamtą stronę, to trafiłaby prędzej czy później na Wielką Słoną Wodę? Nie, ze słów Kropli wynikało, że aby zobaczyć jak słońce tonie wieczorami w wodzie, trzeba było sobie zarezerwować parę dni na wędrówkę. A nie mogła sobie pozwolić na zniknięcie tylko po to by zaspokoić ciekawość. Ale gdyby tak sprawdzić dokąd prowadzi Czarny Ogon? Niekoniecznie do samego źródła, ale nieco poza granicę Cienia? To nie byłaby taka wielka wyprawa, jedynie średniej wielkości wycieczka, której pobocznym celem byłoby uniknięcie spotkania z Płomykiem.
Od początku wiedziała, że milczące czuwanie będzie porażką, ale nie przypuszczała, że na tak wielu płaszczyznach. Znała siebie na tyle, by mieć pewność, że nie usiedzi całej nocy w jednym miejscu i to w dodatku w ciszy, ale wbrew pozorom to nie było aż takie trudne jak się spodziewała. Zdradził ją jej własny, przemęczony organizm. Do szczytowania księżyca było w miarę w porządku, zaczepiała co jakiś czas brata końcem burej kity i nawet zaczynała wierzyć, że może nie będzie to aż taka tragedia. Później zaczęło się ziewanie, które raz z większym, a raz mniejszym skutkiem maskowała. Aż wreszcie przymknęła na moment dwukolorowe oczy, a gdy je ponownie otworzyła - księżyc powoli kończył swoją wędrówkę po nocnym niebie.
Roziskrzona domyślała się co mogło być powodem jej małej drzemki, ale postanowiła świadomie to ignorować. Nie mogła liczyć na to, że Płomyk pozostawi to bez komentarza, więc o świcie wykręciła się zmęczeniem (ha, zupełnie jakby nie wyspała na czuwaniu), a w środku dnia wymknęła się z obozu. A teraz, gdy słońce chyliło się ku zachodowi, rozważała, czy aby nie powinna pójść o krok dalej i na wszelki wypadek wyjść poza granice klanu. Wszystko byleby uniknąć poważnej rozmowy, bo sądząc po spojrzeniach jakie bury jej rzucał do świtu raczej nie miała co liczyć na to, że się z niej tylko trochę ponabija i da spokój.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jaśniejący Płomień, zgodnie z przypuszczeniami samej zainteresowanej, szuka siostry. Nie intensywnie niczym pies gończy na tropie, ale znudziło go już siedzenie w obozie, do którego Iskra najwyraźniej nie ma zamiaru prędko wracać. Aż tak cieszą ją wojownicze przywileje, czy może nie chce zamienić z nim słowa po milczącym czuwaniu? Kocur zakłada to drugie. Wcześniej niby taka zmęczona, a teraz kręci się bez końca gdzieś po klanowych terenach, coś tu się kupy nie trzyma.
To, co wydarzyło się poprzedniej nocy, obudziło w nim podejrzliwość. Po całej reszcie obecnych tam kotów spodziewałby się niewytrzymania do rana, ale że to akurat Iskra zasnęła? I to tak wcześnie? Generalnie wyglądała na dość smętną, co nie pasowało ani do niej, ani do sytuacji, w której się znaleźli. Nudę da się zrozumieć, ale bez przesady. Nie są już małymi kociakami. To musi być jakaś grubsza sprawa, co jedynie podkreśla zachowanie Roziskrzonej Nocy. Unika go, więc ma coś na sumieniu, proste. Dodatkowo, ostatniego czasu oboje bez reszty oddali się treningowi, w związku z czym kocur niewiele wie o obecnym życiu siostry. Przez ten czas mogło wydarzyć się tysiąc różnych rzeczy, przy czym żadna z nich nie dotarła do jego ucha oraz nie pochwyciła jego spojrzenia. Iskra nie ma w zwyczaju żalić się na ciężki los czy temu podobne dyrdymały, jasne więc, że nie przyszłaby do niego specjalnie się wygadać. Co on, swoją drogą, na co dzień docenia, bo ani nie lubi czczego narzekania, ani rozmów, podczas których ma słuchać i na tym słuchaniu skończyć. Co innego, gdyby jego zadaniem było działać. I teraz sobie myśli, że bez rozmowy się nie obejdzie, bo może nie coś, a ktoś spędza Iskrze sen z powiek tak, że niekontrolowanie przysypia podczas pierwszego i ostatniego w życiu milczącego czuwania. A w takim wypadku należy wkroczyć do akcji.
Mija absurdalnie dużo czasu spędzonego na wędrówce po terenach, nim dostrzega ją nieopodal granicy. Wojownik zatrzymuje się na moment, przyglądając się sylwetce uciekinierki. Co ją tak daleko wywiało i czego się gapi na drugą stronę, jakby planowała uciec bez niego? Jaśniejący Płomień nie zastanawiając się długo przyjmuje pozycję łowiecką i w kilku susach znacznie zmniejsza odległość między nimi, spoglądając uważnie pod łapy, żeby tak od razu nie zdradzić swojej pozycji. Nie obchodzi go, czy bliźniaczka w międzyczasie zorientuje się o nadchodzącym od tyłu towarzystwie, ponieważ nie przypuszcza, że zaczęłaby od niego uciekać jak mysz od drapieżnika, ale nie pogardziłby elementem zaskoczenia. Odzywa się dopiero wtedy, kiedy znajduje się króliczy skok za nią.
- Co to miało być, hm? - pyta oschle, z naciskiem akcentując ostatnie słowo. Oczekuje odpowiedzi. Niech Roziskrzona Noc nie próbuje nawet żadnych głupich wykrętów.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Mogła spodziewać się, że brat znajdzie ją prędzej czy później. Nie spodziewała się go jednak w tej sekundzie, więc gdy nagle rozległ się za nią jego głos, odskoczyła ze zduszonym przekleństwem. Cały dzień była szalenie czujna to nie, musiał się zjawić akurat, gdy na moment się zamyśliła. Stanęła przodem do Płomyka, obrzucając jeszcze przelotnym spojrzeniem drogę swojej ucieczki. Na którą było już za późno, nie będzie przecież odstawiać teraz żadnych cyrków. Więc jednak czekała ich rozmowa.
- Ale że co? - spytała w pierwszym odruchu udawania, że nie ma pojęcia o co się rozchodzi. Z drugiej strony... chciała mieć to jak najszybciej za sobą. - To co widziałeś, zasnęłam. Nie pierwsza i nie ostatnia.
Koniec tematu, można się rozejść.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Czyli Iskra decyduje się grać na zwłokę. Niepotrzebnie, o wiele prościej byłoby od razu wywalić kawę na ławę, przecież on nie odpuści. Tylko marnują czas. Niechby w celu wyduszenia z siostry informacji miał wskoczyć za nią do rzeki, zrobi to. Na szczęście Roziskrzona Noc nie postradała zmysłów i nie pcha się do wody, więc chyba oszczędzą sobie podwójnego samobójstwa w tak idiotycznych okolicznościach. Swoją drogą, przydałoby się wynająć jakiegoś Rzeczniaka do nauki pływania. Czy ktokolwiek w Wichrze w ogóle potrafi pływać?
Uśmieszek, który wyłonił się na pysku wojownika po tym, jak udało mu się osiągnąć cel, to jest - zaskoczyć burą, chowa się pod wpływem rozczarowującej postawy Iskry. Jaśniejący Płomień spogląda na nią spod przymrużonych powiek, pozwalając końcówce ogona zdradzić poirytowanie.
- Właśnie. Zasnęłaś. To nie w twoim stylu. Nie zrobiłabyś tego, gdyby nie było jakiegoś poważnego powodu - mówi z politowaniem, bo czy naprawdę ona zmusza go do tłumaczenia tak oczywistych rzeczy? - Nie wmówisz mi, że z podekscytowania przez ceremonią nie mogłaś spać. Więc? W czym rzecz?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Drażniła ją ta sytuacja. Od rana uciekała przed Jaśniejącym Płomieniem, czy też raczej -unikała go intensywnie, ale teraz, gdy stali przy granicy klanowej, doszła do wniosku, że to zwyczajnie bez sensu. Nie wydarzyło się nic wymagającego poważnej rozmowy i gdyby jej brat teraz też się nad tym zastanowił przez moment to by się z nią zgodził.
- Poważny powód. Co ty niby chcesz teraz usłyszeć? Byłam zmęczona i tyle. Tu nie ma głębszej filozofii. - przecięła powietrze ogonem. - Jaki cel ma ta rozmowa?
Jej zdaniem nie miała żadnego, bo przede wszystkim nie było o czym tu rozmawiać. Była zmęczona, zasnęła na moment i tyle. To nie tak, że padła nieprzytomna na samym początku i do rana spała jak zabita przecież. Zdrzemnęła się tylko. Zresztą nie żeby na milczącym czuwaniu działy się fascynujące rzeczy, równie dobrze mogła przysnąć z nudów.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jaki cel ma ta rozmowa? Jaśniejący Płomień chce dojść do prawdy, bo jest stuprocentowo przekonany, że sytuacja z poprzedniej nocy ma drugie dno. Tłumaczenie Iskry mogłoby mieć sens i pewnie byłby skłonny w nie uwierzyć, gdyby nie to, że zna swoją siostrę dostatecznie, żeby teraz kręcić głową na każde jej słowo. A ona bez wątpienia zdaje sobie z tego sprawę, inaczej nie unikałaby go od rana, ani nie włóczyłaby się po granicy. Syn Czerwonego Pazura przekręca łeb w bok, podświadomie licząc, że odwrócenie wzroku od lica Roziskrzonej Nocy zahamuje nieco zniecierpliwienie i chęć wykonania skoku w przyszłość, byle tylko pominąć ten nic niewnoszący wstęp.
- Byłaś zmęczona czym dokładnie? - wymrukuje niechętnie. - Bo chyba nie treningiem, na dzień przed ceremonią. Albo lepiej, w dzień ceremonii. Chyba że Rysi Pomruk nie dbał o to, jak wypadniesz, i zarzucił cię robotą?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
- Nie. - zaprzeczyła od razu, niemal wchodząc bratu w słowo. - Nie zarzucił. Nie ma z tym nic wspólnego. - Co to w ogóle za absurdalne oskarżenia? Płomyk w ogóle wierzył w to co mówił, czy starał się ją sprowokować? Nie rozumiała czemu aż tak uparł się na ciągnięcie tego tematu, czemu mu tak zależało, czy gdyby nie unikała go cały dzień to nie doszukiwałby się w tym żadnego spisku? Westchnęła zrezygnowana, siadając ciężko, bo nieco za bardzo kusiła ją ucieczka, gdy tak stała w gotowości do biegu. A przecież nie było powodów do ucieczki, prawda? Nic takiego się nie działo, była tylko dobrą córką i starała się nie być rozczarowaniem dla rodziny. Dla ojca. To chyba nic złego?
- Słuchaj, byłam zmęczona, po prostu. - jeszcze raz powtórzyła swoje słowa. Ciekawe po którym razie Płomyk odpuści. Czy w ogóle odpuści, bo tak jak rano miała podejrzenia, że nie zostawi tej sytuacji bez komentarza, tak teraz miała takie przeczucie, że mogą się tak przepychać do wieczora. - Mam okazję by się zająć czymś produktywnym to z niej korzystam, to chyba normalne. Nic niepokojącego.
Tyle mu starczy?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Bawi go, z jaką mocą Roziskrzona Noc jest gotowa bronić swojego mistrza, jednak poza tym drobnym szczegółem, zabawnego nie ma nic. Siostra siada, na co pozwala sobie również Płomyk, skoro nie czeka ich pogoń godna kociaków. Ciepłe, niepodobne do pory nagich drzew promienie słoneczne opadają mu na cześć pyska, więc kocur nie przestaje mrużyć oczu. Pierwszy raz widzi tę część terenów o tak późnej porze, ale nie wydaje się przesadnie przejęty pięknem błyszczącej, okraszonej ciepła barwą zachodu słońca rzeki. Zamiast tego odkręca łeb w stronę własnych pleców i posuwistymi ruchami języka wygładza sierść na barku, słuchając niewiarygodnych tłumaczeń bliźniaczki. Szczerze? Nawet gdyby teraz uznał swoje pretensje za wzięte z kosmosu albo przynajmniej lekko przesadzone, nie przyznałby się do tego i kontynuował temat. Za daleko zabrnął.
- No nie wiem, ja się nie obijałem, a jakoś nie zasnąłem - odpowiada, powracając spojrzeniem do dwukolorowych oczu Iskry. - Po prostu dziwi mnie, że tak lekko podeszłaś do zasady Kodeksu i olałaś powagę sytuacji, znaczenie tradycji. Staruszek będzie zdruzgotany - dorzuca sarkastycznie.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Powiedziałaby, że najwyraźniej jednak się obijał, ale wiedziała, że to nie jest prawda. Nie musiała nawet widzieć brata idącego na treningi czy podłączającego się pod patrole, by wiedzieć, że nie spędził ostatnich księżyców brzuchem do góry. Zmarszczyła brwi. Ale on nie musiał nadrabiać straconego czasu, nie musiał starać się bardziej, bo i tak nikt go nie uważał za porażkę. Więc nie chwytał się każdej okazji do zajęcia czymś łap, jak niektórzy.
Już otwierała pysk by dalej się bronić, z niezachwianą pewnością powtarzać, że nic takiego się nie stało, gdy dotarła do niej całość wypowiedzi, a przez rdzawy pysk przeszedł cień niepokoju. Rzeczywiście tak będzie, przecież ojciec był bardzo przywiązany do tradycji, więc gdy usłyszy, że jego córka zasnęła sobie to... Potrząsnęła łbem.
- Nie może się dowiedzieć. - odparła stanowczo. Nie potrafiła sobie wyobrazić Płomyka lecącego na skargę do Czerwonego Pazura z wielu względów, ale kto go tam wie.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Wywołuje swoimi słowami jakąś reakcję i może ta rozmowa nadal przebiega dużo inaczej, niż w idealnym scenariuszu wytworzonym przez jego umysł dzisiejszego poranka, ale przynajmniej na chwilę oddalają się od powtarzania, że nic się nie stało, Jaśniejący Płomień coś sobie ubzdurał i co to za głupie zarzuty. Zawsze to jakiś progres. Wojownik czujnie strzyże uszami. Jego pysk na krótki moment rozjaśnia głupi uśmieszek, lecz już uderzenie serca później kocur jak gdyby nigdy nic wraca do higieny długiego futra. Teraz kilka liźnięć drugiego barku, a potem można przystąpić do czyszczenia białych paluszków, okazjonalnie przecierając bok głowy łapą. Cały proces przebiega dość mozolnie, bo Płomyk intensywnie myśli. Na dowód burzliwych procesów myślowych odbywających się w jego głowie, bury wydaje z siebie dłuższy pomruk.
- No ale właściwie czemu nie? - wreszcie zadaje kolejne pytanie tonem anielskiej niewinności. Nieświadomego kocięcia wręcz. - Przecież po prostu byłaś zmęczona. Byłaś zmęczona i tyle. Co w tym złego?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Ta sytuacja coraz mniej się jej podobała. Z irytacją kołysała końcówką ogona, gdy Płomyk czyścił futerko. Było czyste, po co je dodatkowo gnębił? Żeby ją zdenerwować dodatkowo, ot co, dlatego się w ogóle nie śpieszył tylko układał każdy kłaczek osobno. Nie, tak nie będzie, ona nie ma czasu na takie pierdoły, jak bury chce sobie tu łyse placki na barku tworzyć to droga wolna, ona nie będzie brała w tym udziału. Podniosła się, gotowa go tu po prostu zostawić, gdy Płomyk się odezwał. No świetnie.
- Jaki ty masz problem, co? - burknęła nie mając siły na takie durne zabawy. Jak chce się bić to proszę bardzo, mogą się bić, ale, na gwiezdnych, niech to powie, a nie ją wkurza. I już była gotowa go zaprosić na solo, gdy przypomniała sobie, że no właśnie. Rysy jej mordki się wygładziły. - I tak z nim nie rozmawiasz. Mam uwierzyć, że teraz do niego z tym pójdziesz? Nie muszę ci się tłumaczyć. - oblizała nerwowo nos. - To już wszystko czego chciałeś? Mogę sobie iść? - i nie czekając na odpowiedź ruszyła w stronę obozu, wymijając brata.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jaśniejący Płomień krzywi się na pytanie o problem. Problem to ma Iskra i jest nim granie w dziecinne gierki. Naprawdę mogłaby po prostu wyrzucić z siebie, w czym rzecz, a ona uparcie trzyma się swojego. I po co? Co ona chce tym osiągnąć? On wie, ona wie, dlaczego udaje, że nic się nie dzieje? Gdyby mu powiedziała, miałaby go już z głowy. Ale nie, ona woli skorzystać z przekierowania tematu na ojca, wyburczeć coś pod nosem i najchętniej by się ulotniła. O nie, siostrzyczko, nie tym razem. Syn Czerwonego Pazura gwałtownie podnosi się z ziemi i płynnym ruchem pojawia się tuż przed idącą Roziskrzoną Nocą. Z rozjuszeniem wymachuje ogonem; przechodząc obok można by poczuć niedelikatny podmuch wiatru.
- Nie musisz, wiesz? Po prostu myślałem, że nie mamy przed sobą tajemnic. Jesteśmy rodziną, do ostów i cierni. Tyle razem przeszliśmy, a teraz mnie od siebie odpychasz, bo co? - Milknie nagle. Kilkukrotnie mruga oczami, lustrując pysk Iskry. - O Gwiezdni. Ja już wiem - mówi ze śmiechem, a z jego mordki spływa całe napięcie. Bure łuki brwiowe unoszą się ku górze. - Zakochałaś się. W Rysim Pomruku. Dlatego nie śpisz po nocach, no chyba że akurat jest to noc milczącego czuwania... Mam rację? No weź, nie musisz się wstydzić przed bratem.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Sapnęła oburzona, gdy zastawił jej drogę, chociaż nie mogła powiedzieć, że się tego nie spodziewała. I nie zamierzała się zatrzymywać, wyminie go czy się po prostu przepchnie, przecież nie rzuci się by siłą ją tu zatrzymywać. Tylko, że gdy zaczął mówić to zatrzymała się w pół kroku i zrobiło jej się najzwyczajniej w świecie głupio. Miał rację, przecież pytał, bo się martwił, to że nie było żadnego problemu to swoją drogą, ale i tak niedobrze, że go tak potraktowała zamiast spokojnie wyjaśnić, że serio nie ma się czym przejmować i że wszystko jest pod kontrolą. I już była gotowa po raz kolejny próbować mu wyjaśnić jak to wygląda z jej perspektywy i że to całkiem miła perspektywa. No, przynajmniej dopóki się ponownie nie odezwał, nie wyskoczył ze swoją wybitną teorią. Wydała z siebie coś pomiędzy krótkim śmiechem, a lekko zakłopotanym kaszlem. Nie spodziewała się tego zupełnie.
- Czy ty siebie w ogóle słyszysz? - spytała z wyraźnym zażenowaniem i widmem oburzenia, a następnie rozejrzała na boki jakby chciała sprawdzić czy ktoś jeszcze to słyszał, bo może się przesłyszała, ale dookoła nie było żadnego kota, który by jej to potwierdził. No cóż. Cofnęła się o krok czy dwa, wciąż wlepiając dwukolorowe oczy w brata. - Nie bądź głupi. Powiedziałam ci już prawdę, a ty się doszukujesz nie wiadomo czego. - machnęła ogonem. Dobra, jeszcze raz. - Być może trochę się przepracowałam, postaram się by to się już nie powtórzyło. Zadowolony?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Iskra jest uparta i nic na nią nie działa. A chyba próbował już wszystkiego - bezpośredniej konfrontacji, dociskania, logicznej argumentacji, prowokacji, wymownego milczenia, wreszcie próby wywołania wyrzutów sumienia, a ostatecznie zgadywania. To wszystko w rekordowym tempie, warto wspomnieć. I nic. Siostra jak zawzięcie trzymała się swojej wersji, tak bez cienia wstydu robi to dalej, za nic mając płomykowe starania. Chyba nie ma sensu ciągnąć tej szopki, choć akceptacja tego wniosku nie przychodzi Płomykowi z łatwością. Bo cała ta sprawa, mimo że pozornie błaha, a dla innych kotów mogąca być wręcz głupia, wyjątkowo mu śmierdzi i nic na to nie poradzi. A przez to, że trening ograniczył ich kontakty, opcji o co naprawdę chodzi jest wiele. Jak ma dedukować, gdy brakuje mu danych?
- No jak tam chcesz - rzuca z niezadowoleniem, odwracając się od Roziskrzonej Nocy i niespiesznym krokiem zmierzając w kierunku, w którym jeszcze chwilę temu to ona chciała sie udać. Jak tak, to mogą przecież wrócić do obozu razem, nie? Wkrótce zacznie się ściemniać, nie ma co wędrować w pojedynkę. Jeśli kotka kroczy u jego boku, on przekręca łeb w drugą stronę i burczy tonem obrażonego dziecka: - Ale o tej rodzinie to mówiłem serio. Myślałem, że sobie ufamy.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Zamrugała zdziwiona, gdy Płomyk zrezygnował z dalszego drążenia tematu. Z pewnością dalej jej nie wierzył w brak jakiegokolwiek problemu, więc może to kolejny podstęp? Obserwowała przez moment jak szedł w stronę obozu i wyglądało, że rzeczywiście wraca. Tak po prostu. Truchtem nadrobiła dzielący ich dystans i wreszcie zrównała z nim krok, szykując się na marsz (najprawdopodobniej) w ciszy.
Jednak nie w takiej całkowitej ciszy jak się zaraz okazało. Poruszyła ciemnym uszkiem, gdy brat się odezwał, a na pysk wpełzł ciepły uśmiech, mimo zalewającego ją poczucia winy. Przyjaźnie szturchnęła burego barkiem.
- Ej, oczywiście, że sobie ufamy. Tylko... - zawiesiła się na chwilę. Tylko co? Nie powinno być przecież żadnych tylko i tym podobnych. Tylko, że tym razem to nie było takie proste, skoro od księżyców udało jej się nie zadręczać brata swoimi problemami to czemu teraz miałaby mu je teraz zrzucać na głowę? Tylko dlatego, że raz, dosłownie raz, potknęła się i akurat musiał to zauważyć? Westchnęła ciężko, skupiając spojrzenie dwukolorowych oczu na nieokreślonym punkcie przed nimi.
- Ojciec wciąż patrzy na mnie jak na porażkę. - rzuciła wreszcie, ciszej niż zwykle, siląc się na jak najbardziej neutralny ton. Nie żaliła się, stwierdzała fakty, racja? Ale przede wszystkim - nie rozumiała dlaczego tak jest. Przecież sobie nie wmawiała tego. Ojciec przestał komentować jej życie, gdy ponownie ruszyła z treningiem, ale mimo to, często gdy na nią patrzył, w jego oczach odbijało się rozczarowanie. Więc Iskra starała się bardziej, ćwiczyła więcej, polowała częściej, stawała na głowie by Czerwony Pazur znowu zaczął wiązać z nią jakieś nadzieje, a nie wrzucał do szufladki z resztą nieudanych dzieci. Ale tego już na głos nie powiedziała, zostawiając Płomykowi możliwość połączenia ostatniej wypowiedzi z porzuconym tematem.