Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Przewróciła oczami na reakcję Gertrudy. Krwi nigdy nie widziała czy co? Kupa błocka. Przynajmniej teraz atak Sosny wyszedł! I to jak! Gertrudy będzie miała niezła bliznę.
Korzystając z nieuwagi błotnistej kotki, rzuciła się na nią, chcąc przygwoździć ją do ziemii, tak by nie wstała.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Atak Sosny -> słaby -> 1HP
Atak Gertrudy -> słaby -> 1HP
Plan Sosnowego Szmeru nie wypalił tak jakby tego chciała, a raczej w ogóle nie wypalił. Owszem rzuciła się w stronę swojej przeciwniczki, ale ta wciąż oślepiona rzucała się na wszystkie strony. Tak się też złożyło, że Sosna dostała po czole z pyska Gertrudy, albo to Gertruda dostała w pysk z czoła Sosny. W każdym bądź razie, nikt nikogo nie przyszpilił do ziemii, obie skończyły z siniakami.
Sośnierz: lvl: 3 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 56-1-1=54/70 | W: 25-2=23/50|
pozostałe przerzuty: 1/2
» spadek W o 1/3, -1 pkt do celności
» rana 0. stopnia: obity policzek
» rana 1. stopnia: rozerwany czubek ucha (krwawi, -1HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: obite czoło
Gertruda: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 35-1-1=33/55 | W: 49-2=47/55
» -2 pkt do celności z powodu oślepienia (przez 2 tury)
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki na ramieniu
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki na zadzie
» rana 0. stopnia: obity podbródek
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na boki (krwawi, -1HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: obity nos
Wprawdzie nic nie rzuciło się kocurowi w oczy, ale w uszy wręcz przeciwnie. Gdzieś z dala mógł swoimi nietoperzowymi (bardzo ładnymi rzecz jasna) uszami dosłyszeć syczenie, jakby ktoś właśnie się bił. Nie ma spokoju na tych Wichrowych terenach dzisiaj, oj nie ma.
Wędrujące Światła: lvl: 13 | S: 20 (27) | Zr: 27 (36) | Sz: 11 (15) | Zm: 11 (15) | HP: 113/115 | W: 95/105
Zmniejszone statystyki o 1/4 ze względu wieku (za bycie pięknym i młodym <3)
» 0 stopień: zadrapanie na lewym boku
» 0 stopień: wyrwane kłaczki na piersi
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Grrr. Zaraz Sosnowy Szmer będzie miała całą obitą głowę w takim tempie... Głupi pieszczoch. Juz Sosna jej pokaże!
- Te błotniku, zaraz szczura nadepniesz! - zażartowała z jej ruchów. Szylkretka sprawnie wyminęła kotkę, po czym ugryzła z całej siły jej ogon. A masz ty kupo futra!
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Zastrzygł uszami słysząc syknięcia i prychnięcia. Wołania o pomoc w nich nie było, więc nie czuł potrzeby rzucania się do biegu. Jedynie lekko przyspieszył kroku w stronę hałasu, licząc na szybkie dotarcie do celu, tak nim zdąży się zmęczyć. Skoro słyszał walkę to centrum wydarzeń nie mogło być zbyt daleko?
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Atak Sosny -> słaby -> 1HP
Atak Gertrudy -> udany -> 1HP
Gertruda w końcu odzyskała pełnię wzroku i pierwszym co zrobiła było zamachnięcie się łapą na policzek przeciwniczki. Skończyło się to wyrwaniem kilku włosków... Sprawiło to, że Sosna nie zdołała ugryźć ogona, a wyrwała jedynie parę kłaczków z niego. Wracamy do walki stulecia.
Sośnierz: lvl: 3 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 54-1=53/70 | W: 23-2=21/50|
pozostałe przerzuty: 1/2
» spadek W o 1/3, -1 pkt do celności
» rana 0. stopnia: obity policzek
» rana 1. stopnia: rozerwany czubek ucha (krwawi, -1HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: obite czoło
» rana 0. stopnia: obita drugi policzek
Gertruda: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 33-1-1=31/55 | W: 47-2=45/55
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki na ramieniu
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki na zadzie
» rana 0. stopnia: obity podbródek
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na boki (krwawi, -1HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: obity nos
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z czubka ogona
Jeśli zaś chodziło o wojownika to z każdym kolejnym krokiem słyszał jak odgłosy walki są coraz bliżej. Krok, kolejny i jeszcze parę, a mógłby zobaczyć przed sobą poszukiwaną szylkretkę ścierającą się z obcą kocicą. Wyglądało, jakby kotki szły łeb, żadna nie zamierzała odpuszczać. Ciekawy to widok, od Oriona jednak zależało, czy warty dołączenia.
Wędrujące Światła: lvl: 13 | S: 20 (27) | Zr: 27 (36) | Sz: 11 (15) | Zm: 11 (15) | HP: 113/115 | W: 95/105
Zmniejszone statystyki o 1/4 ze względu wieku (za bycie pięknym i młodym <3)
» 0 stopień: zadrapanie na lewym boku
» 0 stopień: wyrwane kłaczki na piersi
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Aj, udało jej się jedynie wyrwać parę kłaczków z ogona... A samej szylkretce piekł policzek od wyrwanych kolorowych włosków.
- Te, Błotniak! Mówiłam coś o futrze, zostaw je! - fuknęła. Ponowiła znów atak zębami na ogon przeciwniczki.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Faktycznie, widok był całkiem osobliwy, aż prosił się o rozłożenie leżaczka i obserwację wydarzenia z ładnym, kolorowym koktajlem. Niestety Orion nie miał ze sobą ani jednego, ani drugiego, więc warunki dla publiczności były całkiem mierne. Pozostawało więc dołączyć na scenę i pomóc dociągnąć przedstawienie do końca.
Resztę dystansu przebył w susach, chcąc wybić się z ostatnim wystarczająco mocno by trafić kotkę łapami w bark i zębami chwycić za skórę na szyi. Zostawić wystarczająco otrzeźwiającą ranę, by nieznajomej odechciało się burd na terenie klanu.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Atak Sosny -> udany -> 4HP
Atak Oniona -> krytyczny -> 27HP
Atak Gertrudy -> słaby -> 1HP
Atak Gertrudy na ślepo -> nieudany
- Przestań kręcić się koło mojego ogona! -Syknęła w stronę wojowniczki, gdy ta spróbowała poraz kolejny zacisnąć szczęki na jej ogonie. Uderzyła kotkę tylną łapa w brodę, a ta z kolei wyrwała kłaczki z tejże łapy. Zdawać by się mogło, że walka toczyłaby się w nieskończoność, ale w Gertrudę uderzyły łapy, a zanim zdążyła zareagować poczuła, jak czyjeś szczęki zaciskają się na jej szyi. Zamachnęła łapą na oślep, chcąc pozbyć się nowoprzybyłego kleszcze, ale na próżno. Z jej pyszczka wyrwał się rozdzierający krzyk, gdy poczuła jak kawałek jej skóry odchodzić od ciała. Początkowo można było myśleć, że przesadza, w końcu Wędrujące Światła, wybawiciel Sosny chciał jedynie powstrzymać walkę, jednak gdy tylko krzyk ucichł, a ciało zwiotczało pod jego uściskiem, werdykt był jasny. Gertruda przegrała walkę. Może to z powodu wcześniejszych ran, złego obliczenia siły ze strony kocura, albo z szoku, ale przegrała.
+50exp dla Sosny
+25exp dla Oniona
Sośnierz: lvl: 3 | S: 7 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 53-1-1=51/70 | W: 21-2=19/50|
pozostałe przerzuty: 1/2
» spadek W o 1/3, -1 pkt do celności
» rana 0. stopnia: obity policzek
» rana 1. stopnia: rozerwany czubek ucha (krwawi, -1HP do końca walki) » brak infekcji
» rana 0. stopnia: obite czoło
» rana 0. stopnia: obity drugi policzek
» rana 0. stopnia: obita broda
Wędrujące Światła: lvl: 13 | S: 20 (27) | Zr: 27 (36) | Sz: 11 (15) | Zm: 11 (15) | HP: 113/115 | W: 95-4=91/105
Zmniejszone statystyki o 1/4 ze względu wieku (za bycie pięknym i młodym <3)
» 0 stopień: zadrapanie na lewym boku
» 0 stopień: wyrwane kłaczki na piersi
Gertruda: S: 10 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 31-4-27-1=-1/55 | W: 45-2=43/55
»ŚMIERĆ
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki na ramieniu
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki na zadzie
» rana 0. stopnia: obity podbródek
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na boki (krwawi, -1HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: obity nos
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z czubka ogona
» rana 0. stopnia: wyrwane kłaczki z tylnej klapy
» rana 2. stopnia: naderwany płat skóry na szyi (krwawi, w następnej turze -5HP, w kolejnych -3HP do końca walki)
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
- A czemu? - zdążyła jedynie głupkowato odpowiedzieć, gdy dostała od błotnistej kotki z tylnej łapy, tym samym wyrywając jej stamtąd trochę futra. Sosna nie zdążyła nawet mrugnąć, a powietrze przeciął krzyk Gertrudy, która po chwili padła na ziemię. Szylkretka zamrugała z zaskoczeniem, gdy zobaczyła obok Oniona, który ewidentnie skończył żywot pieszczoszki. - O! Hej Wędrujące Światła, co tam u ciebie? - spytała jakby przed chwilą nie toczyła walki na śmierć i kłaczki.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
W pierwszej chwili pomyślał, że przeciwniczka zemdlała z bólu. Ale gdy spojrzał na leżące ciało, szybko odrzucił tę myśl. Po nieznajomej został już tylko nieruchomy kawał mięsa. Oriental wypluł trzymany kawałek skóry i skrzywił pysk.
Poruszył uchem, gdy dotarł do niego wesoły głos Sosny.
– O, hej Sosn'. – rzucił lustrzanym powitaniem. – Nic szczególnego, coś mało kwiatków w tej części lasu. A tam? – odsunął się od ciała i powoli zaczął zmywać krew z pyska. – Donośny Krzyk kazała przekazać, żebyś jej nie szukała, bo już wraca do obozu. A może nawet już zdążyła wrócić.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Nie wzruszyła się nawet, gdy oriental wypluł kawałek skóry Gertrudy. Jedynie patrzyła z zaciekawieniem, czemu się zjawił.
- A no! Znacznie więcej jest przy granicy z Grzmiącą Ścieżką - pokiwała główką na potwierdzenie swoich słów. - Polowałam z Krzyk, spotkałam tą kupę futra, nic szczególnego - odpowiedziała pokazując pyskiem martwego pieszczoszka. Jednego mniej. Może spróbuje, jak smakuje? Nieeee, pewnie okropnie. Nastawiła uszu, gdy wojownik wspomniał o zastępczyni. Oh, szkoda. Ajjj i ucho zapiekło Sosnę... - O super! Ja chyba też powoli będę wracać, nieźle się zmęczyłam. Idziesz też? - spytała.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Strasznie dziwne, nieprawdaż? Pomyślałby kot, że będą wolały świeższe powietrze niż to ciągnące znad Grzmiącej Ścieżki. – pociągnął temat kwiatków, ponieważ w drugim nie było krzty zaskoczenia. Toć z tego powodu szukał szylkretki. Może minus tę kupę futra, o jej obecności nikt nie uprzedzał. Ale czy chciał się wdawać w dyskusję, gdy kot wyjęty spod kodeksu to nawet nie był kot?
W każdy inny dzień jak najbardziej. Tu jednak zbyt wyraźnie ciążyła nad nimi konieczność kopania dołu.
– Nie, nie, ja tu tylko przelotem by przekazać informację. Mam jeszcze coś do załatwienia nim wrócę do obozu. – zaprzeczył, kończąc pielęgnację sierści i podnosząc na cztery łapy. – Więc też będę się zwijał, ale nie zapomnij o zakopaniu ciała, żeby nie zwabiło drapieżników, bądź tak miła, hm? Albo dociągnij do granicy, może rodzina będzie jej szukać. – polecił jeszcze Sośnie z szerokim Orionowym uśmiechem i z niekonkretnym pożegnaniem ruszył w dalszą drogę.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Pokiwała głową przytakując orientalowi. Co prawda, to prawda, lepsze były świeże, ładnie pachnące kwiatki.
- Dobra, zakopie tego błotniaka i tylko pozbieram złapane piszczki - powiedziała od razu. Nie miała siły ciągnąć tego dużego cielska aż do granicy, szczególnie że pewnie by musiała przepłynąć rzekę, ugh. Pierwsza spotkała Gertrudę, więc do przewidzenia, że to właśnie Sośnie przypadnie czarna robota. Nie miała nic przeciwko. - To do zobaczenia! - pożegnała się z kocurem, który ruszył dalej. Szylkretka została sama, więc zaczęła powoli kopać dół na pieszczoszkę. Zamyślając się, czemu tak szybko Krzyk poszła do obozu...
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Nietoperze Niebo martwiła aktualna sytuacja w lesie. Długie fale upałów przypominały jej czasy dzieciństwa. Pamiętała jak susza wywołała głód w Klanie Wichru. Pożar, który pożarł ich terytorium. Śmierć Jodłowej Gałązki, pysk Rysiego Pomruku. Martwiła ją to i chociaż deszcz przynosił jej ukojenie, to nie kończył jej zmartwień. Ciągłe burze były niebezpieczne, wystarczył jeden piorun by wywołać pożar. Ciążyło to na jej starym umyśle, ale miała nadzieje że Klan Wichru będzie w stanie to przetrzymać. Byli tu od pokoleń, nie było innej opcji... jednak nie była pewna czy dożyje by być tego częścią.
Wiedziała że skoro ona to zauważyła, to ktoś inny też. Iskra. Była przywódczynią, miała ogromną odpowiedzialność na swoich barkach, cały klan. Musiało być to dla niej jeszcze trudniejsze, więc chcąc na chwilę odwrócić jej uwagę zaproponowała jej spacer. Stawy na starość dawały jej w kość, ale rozchodzi to. Nie chciała tym nikogo martwić, uważając to za normalną część emerytury. Za długo cieszyła się zdrowiem, by na starość narzekać że już go nie ma. Jednak gdy w końcu udało jej się wyciągnąć za uszy ich wspaniałą Gwiazdę, to opierała się mocno na jej boku. No tak wiecie po przyjacielsku.
- Dobrze mimimi w legowisku starszych, chociaż ta nnnasza młodzież taka mocno nananadpobudliwa jest - zażartowała chcąc rozluźnić atmosferę. Starszyzna miała dwie opcje, albo narzekać że terminatorzy zawracają im dupę albo że nie robią wystarczająco dużo.
//Iskra
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
Księżyce: 87 Mistrz: Ćmi Pyłek, Niedźwiedzi Ryk Płeć: kotka Matka: Astrowy Płatek [*] [Macaroni] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Trwałe urazy: blizna na prawej części twarzy, niesprawne prawe oko (-2zm), częściowy brak lewego ucha, blizny na: prawej łopatce, prawym stawie skokowym, lewym udzie oraz plecach; brak sporej części ogona (łysy kikut, -2zr), łysy kawałek zadu.
czekoladowy srebrny szylkret (pręgowany klasycznie) z niewielką ilością bieli. Krótkowłosa, złotooka, z wywiniętymi uszami.
Zdawałoby się, że przeżyte wydarzenia wyssą z niej całą pozytywną energię oraz radość z życia… Ale na szczęście nie! Pomimo napotkanych trudności Ślimaczek wciąż jest tym dużym, pięknym słonecznikiem, którym była za młodu. Po świecie chodzi z szerokim na twarzy uśmiechem, a jej głowa zawsze jest pełna kreatywnych pomysłów i wesołych myśli. Koteczka, pomimo groźnego wyglądu, zaraża otoczenie szczęściem i zdaje się, że w tym małym ciałku nie ma ani krzty negatywnych emocji. Buźka nigdy jej się nie zamyka, bo nawet, gdy nie ma o czym gadać to gada, by po prostu gadać! Wszystko tak jak dawniej… No ale z małymi różnicami. Zmieniło się chociażby to, że pod wpływem ciężkich warunków przyzwyczaiła się do samotności, której kiedyś nie potrafiła znieść. Nie można co prawda powiedzieć, że znajduje w niej totalne ukojenie, ale w pewnym sensie ją nawet polubiła. Osiedle nauczyło ją również ostrożności i całkowicie zabiło naiwność, która kiełkowała w niej niemalże od dziecka. Dawne przekonanie o cząsteczce dobra znajdującej się w każdej żywej duszy wyparowało, robiąc miejsce myśli, że po świecie chodzą również potwory, których umysły są pełne demonów. Nie ma już idei świata idealnego, pozbawionego wszelkiego zła. Zaufanie, którym wcześniej obdarzała każdą napotkaną istotę, ograniczyło się tylko do najbliższych jej kotów. To znaczy do rodziny, która, pomimo długiej rozłąki, wciąż zdaje się być ważnym fundamentem jej życia. Ale czy krewni w ogóle jeszcze o niej pamiętają?
Poza negatywnymi zmianami są, rzecz jasna, również te pozytywne, jak chociażby to, że znacznie wzrosła jej pewność siebie, a nieprzyjemne komentarze rzucane przez inne koty przestały robić na niej jakiekolwiek wrażenie. Nauczyła się dbać o własny zadek, sama, bez konieczności sięgania po pomoc. Podsumowując to wszystko, zdaje się, że w końcu dorosła.
Kornikowy Żer [KG], Tygrys [GK]
***
Co tak właściwie sprawiło, że znalazła się na granicy z Klanem Wichru?
No, głupio przyznać, ale troszeczkę zbyt długo chodziła z głową w chmurach i w rezultacie łapy poprowadziły ją aż tutaj... No, pewnie gdyby nie Czarny Ogon, który magicznie pojawił się tuż pod jej nogami, poszłaby jeszcze dalej, to znaczy w głąb klanowego rewiru... A wtedy mogłaby mieć niemałe kłopoty, gdyby tylko spotkał ją patrol. Kto uwierzyłby w opowieść, że po prostu się zamyśliła, bo jest troszeczkę zbyt nieuważna i łatwo traci koncentrację? No, pewnie nikt! Smród klanów jest przecież tak intensywny, że czuć go nawet na Topiołkach, a więc tutaj to już w ogóle!
W porę zorientowała się, że w tym miejscu jej wycieczka się kończy. Zatrzymała się gwałtownie, a przez zaburzenie równowagi lekko pochyliła się do przodu... Ale na szczęście nie skończyło się to upadkiem. Poprawiła swą postawę i stanęła stabilnie. Najpierw rozejrzała się, patrząc w głąb terenów Klanu Wichru. Ale to nie były żadne przeszpiegi! Prawdopodobnie szukała sobie kompana do rozmowy. No bo skoro już tutaj jest to mogłaby podpytać jak tam życie ex-sąsiadów. Pewnie dużo się zmieniło przez te... Trzydzieści?? Księżyców? Bo kiedy tak właściwie opuściła Klan Cienia? Eh. Do któregoś momentu dokładnie tego pilnowała, ale teraz... Najwidoczniej nie miało to dla niej większego znaczenia.
Usiadła. Wlepiła spojrzenie w płynący strumień. Niedługo będzie cały zmarznięty. Znowu przyjdą te okropne mrozy. Cholera.